Kościół katolicki w Polsce

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Skocz do: nawigacja, szukaj

Kościół katolicki w Polsce – największa katolicka wspólnota wyznaniowa w Polsce, będąca pod zwierzchnictwem biskupów należących do Konferencji Episkopatu Polski.

A Ą B C Ć D E Ę F G H I J K L Ł M N Ń O Ó P Q R S Ś T U V W X Y Z Ź Ż

B[edytuj]

  • Biskupi czują się tak utwierdzeni na swoich tronach, że wizja Kościoła soborowego nie jest im potrzebna. Bo mają władzę. I uważają, że lepiej myślą niż wszyscy ci, którymi rządzą, bo… sam nie wiem – myślą, że mają natchnienie? Trzeba bić na alarm: biskupstwa to w Polsce dwory. A dwór i służba to fałszywa wizja Kościoła.
    • Autor: bp Tadeusz Pieronek
    • Źródło: Katarzyna Wiśniewska, Biskupowi wstyd za Episkopat, „Gazeta Wyborcza”, 8 czerwca 2011.

C[edytuj]

  • Chłopak, zapewne wrogi wyznawcom islamu i bojący się ich, rzucił petardą w stronę baru prowadzonego przez Arabów. Jeden z nich zabił go nożem. Na to dziesiątki innych chłopaków, tak samo nauczonych wrogości do muzułmanów, zebrało się w miejscu tragedii, by wyrazić swoją nienawiść do islamu i Arabów. Czy mogłoby dojść do linczu? Może tak, może nie. Na szczęście była policja – ponad dwudziestu chuliganów zatrzymano. Zatrzymano też mordercę nożownika. Bilans: jeden chłopak nie żyje, drugi – ten, który zabił – ma złamane życie. Przyczyna? Antyislamizm sączony do uszu Polaka przez władzę i przez Kościół.
  • Cóż by ci przyszło z wolnej ojczyzny, gdyby Kościół miał na tym stracić?

D[edytuj]

  • Do Kościoła w Polsce żadne normalne kryteria państwa prawa, transparencji, demokracji, dobra publicznego się nie odnoszą. Jako obywatel nie mogę nawet zadać pytania o finanse tej instytucji, a są one zupełnie nieprzejrzyste. Słynna Komisja Majątkowa zwracająca majątki Kościołowi, gdy obywatelom II RP wmawia się, że nie mogą odzyskać swej własności, jest daleko posuniętą nieprzyzwoitością.

F[edytuj]

G[edytuj]

  • Gdy nie wiadomo o co chodzi, wiadomo, że chodzi o pieniądze. Podobnie jest z konkordatem, który dla finansów państwa okazał się istną czarną dziurą. Pochłania coraz więcej pieniędzy z państwowej kasy, a duchowni wynajdują różne sposoby, by zapewnić finansowanie z niej Kościoła.
  • Gdyby wnioskować z tych „Wiadomości Parafialnych” – jak i z wielu innych objawów – trzeba by dojść do przekonania, że katolicyzm w Polsce jest zaledwie w jakich 20% religią, a w 80% przemysłem, znakomicie zorganizowanym przedsięwzięciem finansowym.

I[edytuj]

  • Ignorancja i brak empatii wśród księży to norma w polskim Kościele.
    • Autor: Stanisław Obirek
    • Źródło: Agata Jankowska, Anna Szulc, Dzieci gorszego Boga, „Przekrój”, 9 maja 2011, s.6.
  • Interesujące, że ilekroć krytykuję w prasie głupotę, wąskość horyzontów, zaściankowość sposobu myślenia, czy mity obciążające świadomość Polaków – przypisuje mi się „walkę z Kościołem”. Czyżby jego obrońcy utożsamiali Kościół z głupotą?

J[edytuj]

  • Ja miałem dobre notowania w Kościele. Dużo spraw załatwiliśmy dla Kościoła. (…) Bardzo dużo spłonęło. Kiedy doszło do normalizacji stosunków państwo – Kościół, trzeba było te zaszłości zniszczyć. Niszczyliśmy je w 1989 r. Nie wszystko, ale bardzo dużo. Część dokumentów przekazaliśmy Kościołowi na jego wyraźną prośbę.
  • Jesteśmy katolikami nie tylko dlatego, że Polska jest katolicka, bo gdyby nawet była muzułmańska, prawda nie przestała by być prawdą, tylko trudniejszy i boleśniejszy byłby dla nas, Polaków dostęp do niej. Jesteśmy katolikami nie tylko dlatego, że doktryna katolicka lepiej rozstrzyga trudności a dyscyplina konflikty, ani dlatego, że imponuje nam organizacja hierarchiczna Kościoła zwycięska przez stulecia, ani dlatego wreszcie, że Kościół ocalił i przekazał nam w spuściźnie wszystko to, co w cywilizacji antycznej było jeszcze zdrowe i nie spodlone, ale dlatego, że wierzymy, iż jest Kościołem ustanowionym przez Boga.
  • Jesteśmy katolikami i zagadnienia, które świat cały szarpią, załatwione są dla nas w symbolu wiary.
  • Jesteśmy niby przyzwyczajeni, że państwo polskie spełnia żądania Kościoła. Chciał Kościół, by lekcje religii odbywały się w środku innych zajęć tak, by uczniowie nie rezygnowali z katechezy zbyt łatwo? Dało się to załatwić. Chciał Kościół, by pensje katechetów, duchownych i świeckich wzięło na swe barki państwo? Tak też się stało. Chce Kościół religii jako przedmiotu na maturze? Pewnie tak będzie. Ale na tym nie koniec. W mniejszych miejscowościach jest tak, że często ksiądz w szkole ma więcej do powiedzenia niż nauczyciel, a czasami i dyrektor placówki edukacyjnej. I to również wiemy. Sęk w tym, że to, co stało się w Suchej Beskidzkiej, zdumiewa chyba nawet tych, którzy są zwolennikami nauczania religii w szkole. Otóż w Suchej Beskidzkiej zorganizowano trzydniowy program rekolekcji w szkołach średnich. Nauki rekolekcyjne prowadzono oczywiście w gmachu szkoły. Nowość polega na tym, że w szkole zorganizowano także spowiedź. I to, jak się okazuje, wzburzyło również wierzących i praktykujących nauczycieli. Ale, co ciekawe: nikt nie ma odwagi powiedzieć tego głośno. Nikt nie chce postawić się proboszczowi.
  • Jeżeli Sienkiewicz w Potopie porównał Rzeczpospolitą do postawu czerwonego sukna, które sobie wydzierają królewięta, to dziś można by powiedzieć, że wszystkie bez wyjątku partie wydzierają sobie czarną połę sutanny.

K[edytuj]

  • Katolicyzm deklarowany przez pana prezydenta pozostaje jedynie w sferze deklaracji, gdyż wszystkie jego działania na urzędzie zupełnie odbiegają od nauczania Kościoła. Ten jego katolicyzm można porównać do postawy wegetarianina, który zajada się stekiem. Nie jest to ocena powierzchowna, ale wypływa z głębokiej analizy jego dotychczasowych „dokonań”. Trzeba tu jego deklaracje katolicyzmu skonfrontować ze stosunkiem jaki przedstawia wobec in vitro, wobec tzw. konwencji przemocowej, która uderza w chrześcijańskie wartości, wobec modelu małżeństwa, a także wobec aborcji. Nie mam więc żadnych wątpliwości, że nie jest to aksjologia katolicka.
  • Katolicyzm nie jest dodatkiem do polskości, zabarwieniem jej na pewien sposób, ale tkwi w jej istocie, w znacznej mierze stanowi jej istotę. Usiłowanie oddzielenia u nas katolicyzmu od polskości, oderwania narodu od religii i od Kościoła, jest niszczeniem samej istoty narodu.
  • Każdy biskup czy kapłan, kiedy głosi homilie, musi mieć świadomość, że zwiastuje Słowo Boże, a w kościele są osoby należące do różnych partii i opcji politycznych. Nam zaś nie wolno dzielić, poprzez opowiadanie się po jednej ze stron. Powinniśmy zapraszać i łączyć. Często ludzie – w atmosferze sporu – zapominają o tym, że łączy nas człowieczeństwo, wspólna Ojczyzna i historia; jeden chrzest, jedna wiara! Opinie na temat sposobu urządzania i porządkowania świata mogą nas różnić, ale rozwiązujmy te trudne problemy w duchu dialogu, a nie wśród wzajemnych potępień. Troszczmy się o dobro wspólne, a punktem wyjścia powinien być zawsze szacunek dla człowieka.
  • Kościelna filantropia ma prawie zawsze źródło w dotacjach państwowych i zwolnieniach podatkowych.
  • Kościół jest, co było widać po katastrofie smoleńskiej, maszynką do przerabiania tragedii narodowych. I w ogóle do przejmowania państwa, nie tylko przez rosnący areał ziem i powszechną katechezę   –  przejmuje reprezentacyjne, symboliczne, kulturotwórcze funkcje państwa.
  • Kościół milczał nie dlatego, że nie wiedział, co zrobić, tylko dlatego, że tak mu było wygodnie. Jest przecież elektorat Rydzyka  –  po co go drażnić? I jest partia-hegemon, która ma jeszcze trochę szkół, kamienic i hektarów do rozdania. I wreszcie jest silna instytucja polityczna i gospodarcza, zwolniona z podatków i obficie finansowana  –  pośrednio i bezpośrednio  –  ze środków publicznych, która musi jakoś lawirować między ludem a władzą. Więc lawiruje, tzn. stoi z boku  –  niech się dzieci bawią w piaskownicy a Komorowski martwi, czy jest bardziej konserwatystą czy liberałem.
  • Kościół polski powinien podjąć się niezwykle trudnego, ale niezmiernie ważnego trudu. Próby wypełnienia zadania, które wyznaczyli nam, Polakom, Jan Paweł II i Benedykt XVI. Tzn. jeśli nie rechrystianizacji Europy (bo nasze możliwości są tu ograniczone), to przynajmniej uczynienie wszystkiego wszystkiego, aby nasz kontynent, łącznie z Polską, nie uległ dalszemu nihilistycznemu zeświecczeniu.
  • Kościół rozumiany jest przez mnie jako ponura, skostniała instytucja, która coraz bardziej trzęsie naszym państwem. I która coraz mniej ma wspólnego z ogromną rzeszą normalnych, dobrych, wierzących w Boga Polaków. Oni powoli przestają być dla tego Kościoła „owieczkami”. Powoli zmieniają się w dojną krowę, która jak już nie może dawać mleka to można ją jeszcze zarżnąć i zeżreć. Dawno temu, też byłam wierząca. Ale przestałam. Moje ideały to dobro i miłość. Szukam ich wokół i staram się je także rozdawać. Staram się być dobrym, jak najlepszym, człowiekiem. I niepotrzebne mi są do tego modlitwy. Ani wiara w ogóle. Szanuję ludzi prawdziwie wierzących, bo są to ludzie dobrzy. Nie szanuję zakłamańców.
  • Kościół rzymskokatolicki stanowi bez wątpienia potężną siłę polityczną w Polsce, która ukształtowała się jeszcze w czasach PRL. Wbrew temu, co obecnie głosi propaganda, budowano w tamtych czasach bardzo wiele kościołów i obdarzono katolicki Kościół wieloma przywilejami. Wiadomo o tym, że Kościół miał wpływ na zapisy Konstytucji RP, która obecnie obowiązuje. (…) Najwyższy czas, by w XXI wieku Kościół zajął się wyłącznie sprawami natury religijnej, do czego mogliby doprowadzić mądrzy politycy. To oni odpowiadają za klerykalizację Polski – a nie Kościół.
  • Kościół wymusił na parlamencie uchwalenie niektórych przykazań. Stąd zakazy prawne dotyczą sfery obyczajowości i moralności.

M[edytuj]

  • Martwi mnie milczenie Kościoła (w tym przypadku: głównie Episkopatu) tam, gdzie jego głos powinien wyraźnie i stanowczo zabrzmieć. Obecnie rządząca partia wielokrotnie wyraża solidarność z doktryną społeczno-moralną Kościoła katolickiego. Można się z tego cieszyć ale to nie zwalnia Kościoła z misji sprawowania życzliwie krytycznej refleksji nad tym, co się w Polsce dzieje, nad tym, jak rozumieją i realizują swą misję politycy. W kontekście podjętego przez nas tematu: wyraźny głos Kościoła nawołujący do dialogu i szukania dróg prowadzących do zgody uważam za bardzo pilną misję Kościoła w Polsce dziś.
  • Mieszanie się Kościoła do polityki jest mitem pochodzącym z arsenału propagandy bolszewickiej. Jest rzeczą zrozumiałą, że wpływami ewangelizacji Kościół powinien obejmować także świat polityki. Trzeba podkreślić, że zarówno ojcowie redaktorzy (z Radia Maryja), jak i osoby zaproszone do dyskusji są zawsze na bieżąco w sprawach szeroko pojętej polityki. W Radiu w sposób konsekwentny promuje się wartości chrześcijańskie i patriotyczne.
  • (…) musi być napięcie między Ewangelią, która jest wezwaniem do doskonałości, a polityką, która zawsze jest rozczarowaniem, bo z natury jest naznaczona niedoskonałością. Kościół ma być znakiem, a nie organizacją w szkołach, w wojsku, w policji. Myślę, że Kościół nie musi dzisiaj święcić „rosomaków” i czołgów, które jadą na wojnę do Afganistanu czy Iraku.

N[edytuj]

  • Na to, by Kościół zapobiegł mordowaniu Żydów, było o setki lat za późno, bo to Kościół stworzył podłoże antysemityzmu.
    • Autorka: Zuzanna Grębecka, antropolożka kultury z Uniwersytetu Warszawskiego.
    • Opis: o antysemityzmie panującym na polskiej wsi w okresie II wojny światowej.
    • Źródło: wywiad Krystyny Naszkowskiej, Już się o tym mówi, „Gazeta Wyborcza”, 22–23 stycznia 2011
  • Nasz polski katolicyzm nie jest podbudowany głębszą refleksją etyczną. Jest płytki i płaski jak naleśnik.
  • Nie ma śladu żadnego zainteresowania losem Żydów ze strony biskupów (…). Nie ma (…) nawet mowy o sytuacji konwertytów, która była przedmiotem troski hierarchów katolickich innych krajów okupowanych, wzywających Watykan, aby interweniowano w ich sprawie. Najważniejszym, a właściwie jedynym kościelnym źródłem informacji z Polski o tragicznej sytuacji Żydów są listy wysyłane do Stolicy Apostolskiej przez metropolitę Kościoła greckokatolickiego Andrzeja Szeptyckiego. On też w odróżnieniu od biskupów Kościoła rzymskokatolickiego, wydał polecenie, aby ukrywano Żydów w klasztorach greckokatolickich i w budynkach kościelnych.
    • Autor: Jan Tomasz Gross, Złote żniwa. Rzecz o tym, co się działo na obrzeżach Zagłady Żydów, współpraca I. Grudzińska-Gross, wyd. Znak, Kraków 2011.
  • Nigdzie chyba na całym świecie stosunki pomiędzy katolicyzmem, jako religią ludową, a katolicyzmem jako głęboką dyscypliną moralną, obejmującą całe życie człowieka, pomiędzy katolicyzmem maluczkich, a katolicyzmem doktorów, nie ułożyły się w sposób tak straszliwie demoralizujący jak u nas. (…) I tak nie wiedząc, czym jest ta wiara, nie chcąc o tym myśleć, lub lekceważąc ją, o ile idzie o nią samą, nasza inteligencja ochrania w „katolicyzmie” jakiś skarb ludowy.

P[edytuj]

  • Państwo polskie jest państwem katolickim. Nie jest nim tylko dlatego, że ogromna większość jego ludności jest katolicką, i nie jest katolickim w takim czy innym procencie. Z naszego stanowiska jest ono katolickim w pełni znaczenia tego wyrazu, bo państwo nasze jest państwem narodowym, a naród nasz jest narodem katolickim. To stanowisko pociąga za sobą poważne konsekwencje. Wynika z niego, że prawa państwowe gwarantują wszystkim wyznaniom swobodę, ale religią panującą, której zasadami kieruje się ustawodawstwo państwa, jest religia katolicka, i Kościół katolicki jest wyrazicielem strony religijnej w funkcjach państwowych. Mamy w łonie naszego narodu niekatolików, mamy ich wśród najbardziej świadomych i najlepiej spełniających obowiązki polskie członków narodu. Ci wszakże rozumieją, że Polska jest krajem katolickim i postępowanie swoje do tego stosują. Naród polski w znaczeniu ściślejszym, obejmującym świadome swych obowiązków i swej odpowiedzialności żywioły, nie odmawia swoim członkom prawa do wierzenia w co innego, niż wierzą katolicy, do praktykowania innej religii, ale nie przyznaje im prawa do prowadzenia polityki, niezgodnej z charakterem i potrzebami katolickimi narodu, lub przeciw katolickiej.
  • Polityka narodu katolickiego musi być szczerze katolicka, to znaczy, że religia, jej rozwój i siła musi być uważana za cel, że nie można jej używać za środek do innych celów, nic wspólnego z nią nie mających.
  • Ponieważ w Polsce rządzi Kościół, który narzuca swoje prawa całemu krajowi i ten kraj okrada.(...) To jest okradanie na kilku poziomach. Jednym z nich są pieniądze–14,5 miliarda kosztował nas Kościół w zeszłym roku. To są oficjalne dane, a nie wiemy nic o darowiznach na rzecz Kościoła, z których państwo nic nie ma. Jesteśmy wszyscy zmuszeni do płacenia na tę instytucję z naszych podatków, na co obecnie większość Polaków już się nie godzi.
  • Przeraża mnie przejście od państwa ateistycznego do państwa, w którym dominuje Kościół jednego z wyznań.
  • Publikacja książki Księża wobec bezpieki autorstwa ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego diametralnie zmienia sposób dyskusji o sprawach kościoła w Polsce i znacznej części życia publicznego. Będzie hołdem wobec niezłomności zdecydowanej większości duchowieństwa.
  • Pytają ludzie o „Kościół Franciszka”, z kogo się składa, jakie są głoszone przez ten Kościół idee? W Polsce „Kościół Franciszka” to o. Rydzyk, abp. Hoser, minister Michał Królikowski, abp. Sławoj Głódź – i głoszone prze nich idee, zamieszkiwane przez nich pałace, hodowane przez nich daniele, a wreszcie księża, którymi pomiatają i zakonnice, których używają jako służących (taki „kobiecy charyzmat”). Innego „Kościoła Franciszka” w Polsce nie widzę, innego „Kościoła Franciszka” w Polsce nie słyszę, bo w ogóle w Polsce żaden inny Kościół nie jest widzialny ani słyszalny.

R[edytuj]

  • Robienie z Kościoła najważniejszej siły, która uratowała Polaków przed komunizmem, jest powielaniem legendy.
  • Rozdzielenie Kościoła od państwa to konieczność; w Polsce w tej chwili zaczynają rządzić już nie hierarchowie, ale proboszczowie, uprawiający politykę skrajną.

T[edytuj]

  • Trudno sobie wyobrazić formację duchową bardziej niezgodną z katolicyzmem niż nacjonalizm. Toteż jest dla mnie jedną z największych zagadek w historii duchowej Polaków, jak mogło dojść do tego, że pod opiekuńczymi skrzydłami katolicyzmu znajdowała sobie u nas schronienie formacja głosząca otwarcie amoralne zasady narodowego egoizmu i wnosząca ferment nienawiści i pogardy we współżycie Polaków z mniejszościami narodowymi oraz z narodami ościennymi. Sądzę, że zdumiewające to zjawisko częściowo należy tłumaczyć tym, że począwszy od czasów Oświecenia cały Kościół katolicki – z różnych stron atakowany i poniżany – znajdował się w wielkim skurczu obronnym, a to nie sprzyjało pełnemu ujawnianiu się tak właściwego mu uniwersalizmu. Przede wszystkim jednak, jak mi się wydaje, zjawisko to świadczy o niezadowalającym stopniu katolickości naszego polskiego katolicyzmu.
    • Autor: o. Jacek Salij, Czyżby odrębny gatunek?, „Znak” nr 390–391, listopad-grudzień 1987.
    • Zobacz też: nacjonalizm

U[edytuj]

  • (…) u nas pokutuje tradycja, by Kościół traktować inaczej, by go nie tykać.
    • Autor: Kazimierz Kutz
    • Opis: o Polsce.
    • Źródło: Bunt zmiecie Kaczyńskich, „Przegląd” nr 23 (335)

W[edytuj]

  • W dobie otwartych ataków na obecność Kościoła Katolickiego w życiu publicznym naszego kraju, narodowe podmioty jakimi są spółki Skarbu Państwa, mają szczególny obowiązek wspierania wspólnoty chrześcijańskiej. Zdaniem Zarządu PWPW S.A. na menadżerach spółek skarbu państwa spoczywa dziś szczególny moralny obowiązek włączania się w dzieła, służące rozwojowi i pielęgnowaniu wartości chrześcijańskich.(...) Zarząd PWPW S.A. chce zapewnić Państwa i wszystkich, dla których ważne są wartości chrześcijańskie i moralność w ekonomii, o pełnym poparciu dla inicjatyw które nas do tego celu przybliżają. Za takie uznajemy działania Zarządu Energa S.A. powierzające firmę Opatrzności Bożej. Każda próba wykluczenia osób wierzących z życia publicznego powinna zostać napiętnowana. Jako narodowe podmioty, jesteśmy odpowiedzialni w sferze wspierania każdego kto chce i buduje wspólnotę chrześcijańską.
  • W Kościele powinna obowiązywać zasada: obroną przeciwko antyklerykalnym atakom jest cnota, a gdy jej zabraknie – prawda.
  • W mojej ocenie na głupka wyszedł Kościół katolicki, który poparł PiS. Dzisiaj, nawet gdyby się zgłosił na mediatora, to wszyscy go wygwiżdżą. I to mnie bardzo boli, że Kościół tak strasznie się skompromitował. I powinien, moim zdaniem, odbyć teraz jakąś głęboką pokutę, żeby stał się wiarygodny.(...) Stał się zakładnikiem PiS, że gdy zaczęła się sprawa Trybunału Konstytucyjnego, nie zabrał głosu. A to nie jest zwykły spór partyjny. Jan Paweł II mówił, że podstawą demokracji są wartości. Kiedy się uderza w wartości, to się uderza w rzecz najcenniejszą. I wtedy należało upomnieć PiS, należało bronić demokracji. Kościół jest współtwórcą polskiej demokracji, ale to dzięki działalności Jana Pawła II. Natomiast biskupi ani wtedy, ani dzisiaj się nie spisali. Nie rozumieją, czym jest demokracja. Przez to, że dali się wciągnąć w PiS-owską politykę, stali się częścią stronnictwa politycznego, nie broniąc podstaw demokracji. To wielka strata dla mnie, jako człowieka wierzącego i księdza. Myślę o sytuacji Kościoła, który nigdy nie popierał komunizmu – przynajmniej oficjalnie. Natomiast teraz poparł partię, która jest autorytarna, która niszczy polską demokrację.
  • W Polsce Kościół katolicki jest forowany w każdej dziedzinie. W dziedzinie ekonomii choćby, poprzez zwolnienie z podatków od działalności gospodarczej, stanowi nieuczciwą konkurencję dla przedsiębiorców. A w ogóle – jako instytucja – jest 5xB. Bezduszny, bezczelny, bogaty, bezideowy i bezkarny.
  • Wielki plan Adama Michnika i dawnej „lewicy laickiej”, by polski Kościół „ucywilizować”, wspierać jego nurt liberalny, dowartościować nowoczesnych personalistów w miejsce przedsoborowego betonu  –  legł w gruzach. Nie ma żadnego dialogu ani debaty, bo polscy biskupi głowy mają wprawdzie mocne, lecz niekoniecznie od myślenia, a postępowi teolodzy nie zmieniają Kościoła tylko z niego odchodzą. „Tygodnik Powszechny” jest równie interesujący intelektualnie, co nieznaczący politycznie.
  • Wojtyła wywodził się prawdopodobnie z najbardziej reakcyjnego bastionu Kościoła katolickiego, gdzie rzewnemu kultowi Maryi towarzyszyły nacjonalistyczny ferwor i zażarty antykomunizm. Lata kontaktów z polskimi władzami komunistycznymi sprawiły, że tak jak inni polscy biskupi przyszły papież stał się wytrawnym politycznym kombinatorem. Owo podejście przekształciło polski Kościół w strukturę czasami trudną do odróżnienia od stalinowskiej biurokracji. Obie instytucje były zamknięte, dogmatyczne, skłonne do potępień i hierarchiczne, a przy tym przesiąknięte mitem i kultem jednostki. Tak się jednak złożyło, że  –  jak wielu wrogów, będących w istocie swoimi lustrzanymi odbiciami  –  uwikłały się one w śmiertelną walkę toczoną o duszę polskiego ludu.

Z[edytuj]

  • (…) za osobliwe zrządzenie Opatrzności Bożej, że Niemcy, obok mnóstwa krzywd, jakie wyrządzili i wyrządzają naszemu krajowi, pod tym jednym względem dali dobry początek, że pokazali możliwość wyzwolenia polskiego społeczeństwa spod żydowskiej plagi i wytknęli nam drogę, którą mniej okrutnie oczywiście i mniej brutalnie, ale konsekwentnie iść należy. Jest to wyraźne zrządzenie Boże, że sami okupanci przyłożyli rękę do rozwiązania tej palącej kwestji, bo sam naród polski miękki i niesystematyczny, nigdy nie byłby się zdobył na energiczne kroki w tej sprawie niezbędne.
    • Źródło: fragment Sprawozdania kościelnego z Polski za czerwiec i połowę lipca 1941, cyt. za: Jan Tomasz Gross, Złote żniwa. Rzecz o tym, co się działo na obrzeżach Zagłady Żydów, współpraca I. Grudzińska-Gross, wyd. Znak, Kraków 2011, s. 187–188.
  • Zdrowe i z prawego łoża przyjmą Pierwszą Komunię Świętą. Niepełnosprawne lub nieślubne mogą usłyszeć, że mają zakaz zbliżania się do ołtarza, bo są zwierzętami. Proboszczów o takich poglądach nie brakuje. W polskim Kościele panuje głęboki kryzys intelektualny.
    • Autorki: Agata Jankowska, Anna Szulc, Dzieci gorszego Boga, „Przekrój”, 9 maja 2011, s.6.
    • Zobacz też: Pierwsza Komunia Święta

Zobacz też[edytuj]