Jacek Salij

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Skocz do: nawigacja, szukaj
Jacek Salij

Jacek Salij (ur. 1942) – polski teolog, dominikanin.

  • Często jesteśmy – również ludzie wierzący – ślepi na całe wymiary rzeczywistości i wcale nie odczuwamy tego kalectwa.
    • Źródło: Rozpacz pokonana
    • Zobacz też: grzech, zło
  • ... głoszę tezę, że większe lub mniejsze opętanie przez szatana stanowi codzienne zagrożenie każdego z nas.
    • Źródło: Opętanie przez szatana w Szukającym drogi
  • Nie ma bowiem grzechu niewinnego, zła, które nie niosłoby z sobą jakiejś krzywdy. Każde zło prędzej czy później zaowocuje jakimś bezsensem i zniszczeniem.
    • Źródło: Rozpacz pokonana
  • Nie wierzę takim obrońcom przyrody, u których miłość do przyrody przeniknięta jest nienawiścią do człowieka.
  • ... pogląd Pani rozmówcy zdaje się bazować na założeniu, jakoby rozum był źródłem prawdy. Czy tak jest rzeczywiście? Rozum jest raczej władzą poznawczą, szukającą prawdy i rozróżniającą prawdę od fałszu, ale przecież rozum prawdy nie ustanawia. Rozum jedynie odczytuje prawdę zawartą w rzeczywistości, przy czym może się nawet pomylić. Rzecz jasna, rozum nie jest martwym ekranem, odbijającym rzeczywistość biernie i bezdusznie; jest władzą poznawczą żywej osoby ludzkiej, która otwiera się na rzeczywistość w sposób aktywny. Sytuacja ta rodzi wprawdzie skomplikowane problemy filozoficzne, nie zmienia jednak faktu zasadniczego: że źródłem prawdy jest rzeczywistość, nie rozum.
    • Źródło: Rozum i objawienie w Szukającym drogi
  • Sola scriptura polega na kurczowym trzymaniu się zdań biblijnych, zamiast trzymania się prawdy biblijnej...
  • „Trójjedyny Bóg jest dla nas dostępny tylko tam, gdzie sam czyni się dla nas dostępnym” – przypomniał Hans Urs von Balthasar, jeden z najwybitniejszych teologów XX wieku. Zatem grubym nietaktem wobec Niego jest lekceważenie Jego zaproszenia do spotykania się z Nim i szukanie na własną rękę jakiegoś nieistniejącego przystępu do nieznanego Boga.
  • Trudno sobie wyobrazić formację duchową bardziej niezgodną z katolicyzmem niż nacjonalizm. Toteż jest dla mnie jedną z największych zagadek w historii duchowej Polaków, jak mogło dojść do tego, że pod opiekuńczymi skrzydłami katolicyzmu znajdowała sobie u nas schronienie formacja głosząca otwarcie amoralne zasady narodowego egoizmu i wnosząca ferment nienawiści i pogardy we współżycie Polaków z mniejszościami narodowymi oraz z narodami ościennymi. Sądzę, że zdumiewające to zjawisko częściowo należy tłumaczyć tym, że począwszy od czasów Oświecenia cały Kościół katolicki – z różnych stron atakowany i poniżany – znajdował się w wielkim skurczu obronnym, a to nie sprzyjało pełnemu ujawnianiu się tak właściwego mu uniwersalizmu. Przede wszystkim jednak, jak mi się wydaje, zjawisko to świadczy o niezadowalającym stopniu katolickości naszego polskiego katolicyzmu.
    • Źródło: Czyżby odrębny gatunek?, „Znak”, nr 390–391, listopad-grudzień 1987.
    • Zobacz też: katolicyzm, nacjonalizm