Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Skocz do: nawigacja, szukaj

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej – najważniejszy akt prawny (ustawa zasadnicza) Rzeczypospolitej Polskiej, uchwalony 2 kwietnia 1997 roku przez Zgromadzenie Narodowe, zatwierdzony w ogólnonarodowym referendum 25 maja 1997 roku, ogłoszony w Dzienniku Ustaw: Dz.U. 1997 nr 78 poz. 483. Konstytucja RP weszła w życie 17 października 1997. Złożona jest z preambuły i 13 rozdziałów, w tym z 243 artykułów.

  • CBOS zapytał Polaków, jak ich zdaniem funkcjonuje przyjęta w 1997 r. polska ustawa zasadnicza.(...) Większość z nas (60 proc.) twierdzi, że jej zapisy nie są respektowane. Przeciwnego zdania jest 28 proc. Polaków. Jednak gdy zapytano o to, które konkretnie przepisy są łamane, 41 proc. z nich nie było w stanie odpowiedzieć na to pytanie.
  • Do procederu lekceważenia konstytucji włączyła się głowa państwa – formalnie strażnik ustawy zasadniczej. Prezydent Andrzej Duda bezprawnie zaingerował w proces wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego, nie odbierając przysięgi od trzech kandydatów prawidłowo wybranych przez poprzedni Sejm. Z sędziami wybranymi przez swoją partię-matkę nie miał takich oporów, potrafił zaprzysięgać ich nawet w środku nocy. Nawet promotor prezydenta mówił, że jego dawny podopieczny złamał konstytucję kilkukrotnie.
  • Dziś – dzięki kontroli nad Trybunałem poprzez jego prezeskę i większości sędziów wybranych głosami PiS – Kaczyński może kształtować zupełnie inną linię orzecznictwa w sprawie interpretacji Konstytucji. A wszak w prawie konstytucyjnym ważniejsze nie jest to, jak brzmi przepis, tylko kto ma prawo do jego interpretacji. Trybunał przejęty przez PiS żadnej zasadniczej ustawy obozu władzy nie zakwestionuje – tak wyglądają fakty. A zatem pierwszą wykazaną przez PiS słabością Konstytucji jest marna ochrona jej strażników z Trybunału.
  • [Konstytucja RP] jest wyjątkowo niejednoznaczna. To typowa konstytucja państwa opiekuńczego, wzorowana na niemieckiej konstytucji z 1949 r. Ale w przeciwieństwie do tej niemieckiej jest pełna pretensjonalnych stwierdzeń, deklaracji, które mogą być interpretowane na praktycznie dowolny sposób. W mojej opinii, to jest legislacyjna tragedia, dramat.
  • Nie można używać argumentu, że jeśli wygrało się wybory, to można ignorować konstytucję albo ją naruszać. Oczywiście jeśli zdobędzie się większość, można konstytucję zmienić. (...) Demokracja daje prawo do zmiany konstytucji, jeśli się taką większość posiada. Ale zmieniając konstytucję, nie można tego robić w sposób naruszający zasady, do których zobowiązało się podpisując międzynarodowe traktaty, takie jak Traktat o Unii Europejskiej. To również jest ograniczenie dla demokratycznego mandatu, który się zdobyło.
  • PiS-owi nie chodzi przecież o autentyczną debatę konstytucyjną, tylko o zabezpieczenie się przy pomocy nowej konstytucji przed skutkami utraty władzy. Temu samemu służy populistyczne hasło rzucone przez Dudę, by nie tylko elity i politycy brali udział w przygotowaniu nowej konstytucji. Tak odbywało się przyjmowanie konstytucji PRL: miliony ludzi partia komunistyczna zwoływała na wiece poparcia dla projektu napisanego przez ówczesną elitę państwa ludowego i zatwierdzonego przez Stalina. Teraz ma tę rolę odegrać lud pisowski, a zatwierdzi Kaczyński. PiS-owi potrzeba, bo jest siłą antysystemową, chce zlikwidować obecny ustrój, a nie go korygować. Sięgnie więc po każdy sposób, by cel osiągnąć. Będzie obecną konstytucję niszczył metodą antykonstytucyjnych faktów dokonanych albo pójdzie na całość. Trzeciomajowe przemówienie prezydenta sygnalizuje, że PiS idzie na całość.

Zobacz też: