Wymiar sprawiedliwości w Polsce

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Wymiar sprawiedliwości w Polsce – wymiar sprawiedliwości w Polsce sprawują, jak to określa art. 175 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, sądy: Sąd Najwyższy, sądy powszechne, sądy administracyjne oraz sądy wojskowe.

  • Cel, o czym wszyscy doskonale wiemy, jest zupełnie inny, niż czyjekolwiek dobro. Wie o tym również pan minister i prokurator generalny. Stawką w grze są resztki niezależności sądownictwa oraz niezawisłość sędziów. Tak, użyłam słowa „resztki” w sposób zupełnie celowy. Bo należy otwarcie powiedzieć, że szacunek dla niezależności sądów w naszym kraju nigdy nie był na zbyt wysokim poziomie.
  • Dzięki temu elita prawnicza (zwłaszcza sędziowska) otrzymała w Polsce pozycję w innych krajach niespotykaną. Bez negocjowanego (jak na Zachodzie) kompromisu uzyskała ona bowiem zarówno całkowitą niezależność, jak i brak ograniczeń co do zakresu ingerencji w politykę publiczną.
  • Jarosław Kaczyński jest już bardzo blisko realizacji jednego ze swych politycznych marzeń – podporządkowania sobie sądownictwa i rozbicia go w pył. Wczoraj Sejm przyjął ustawy, które pozwolą PiS urządzić sędziom prawdziwą dintojrę.
  • Kiedy ja o tym mówię kolegom z zagranicy, naprawdę łapią się za głowę. Mówią: coście wymyślili. Czy naprawdę chcecie wzruszyć orzecznictwo sądowe z ostatnich 20 lat? Proszę sobie wyobrazić, co się stanie z sądami, kiedy nagle cała grupa ludzi ruszy do sądów ze skargami (...). Kompletnie je zablokują i te sądy już zupełnie nie będą mogły pracować.
  • Komunistyczne sądy i bezpieka mordowały dziesiątki tysięcy polskich bohaterów walczących z okupantem: żołnierzy niezłomnych, bohaterów roku 56, 70, 76. Skazywały członków „Solidarności” w stanie wojennym na zlecenie Jaruzelskiego i Kiszczaka. Ci sami ludzie w 89 roku nagle zaczęli nazywać się „niezawisłymi sędziami” i stali się strażnikami umowy Okrągłego Stołu. Ich środowisko miało oczyścić się samo, ale od sądów rejonowych aż po Sąd Najwyższy i Trybunał Konstytucyjny, ciągle zasiadali w nich współpracownicy komunistycznej bezpieki i ludzie mający krew polskich bohaterów na rękach. Ich dzieci awansowały w strukturach systemu bezprawia przez 30 lat III RP, czego jednym ze skutków był brak ukarania i rozliczenia komunistycznych zbrodni. Ten system właśnie się wali. Nowa ustawa o SN i KRS. Czy lipiec 2017 roku będzie datą, kiedy po raz pierwszy od wejścia sowietów do Polski Polacy odzyskają demokratyczną kontrolę nad wymiarem sprawiedliwości?
  • KRS powstało w 1989 r., zostało powołane przez ostatni PRL-owski Sejm jako oczywisty instrument utrwalenia postkomunizmu w sądownictwie. Według naszej oceny sądy to jedna z twierdz postkomunizmu w Polsce. Na czele jest tu Sąd Najwyższy, który ma naprawdę spory dorobek, jeśli chodzi o ochronę ludzi służących dawnemu systemowi, ale także wiele bardzo wątpliwych wyroków. Jednocześnie szerzy się tam lewactwo i podległość w stosunku do sił zewnętrznych wobec Polski.
  • Literatura i orzecznictwo wskazują, że brak jest podstaw do przyjęcia nadrzędności którejkolwiek z władz, bowiem zarówno władza ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza, pochodzą od Narodu, który jak stanowi preambuła: „ustanowił Konstytucję jako prawa podstawowe dla państwa oparte na poszanowaniu wolności i sprawiedliwości, współdziałaniu władz, dialogu społecznym oraz na zasadzie pomocniczości umacniającej uprawnienia obywateli i ich wspólnot”. Rozważania zawarte w uzasadnieniu projektu dotyczące hierarchii władz lub silniejszego mandatu są zatem nieuprawnione. W polskim systemie konstytucyjnym władza sądownicza jest równorzędna z pozostałymi władzami i nie można przesądzać, że którakolwiek z nich jest mniej lub bardziej legitymowana.
  • Mieliśmy sąd konstytucyjny w Polsce, który był odsądzany od czci i wiary, był oskarżany o lenistwo, pan minister pokazywał w telewizji wykresy, z których wynikało, że sędziowie są leniwi, że nie działają właściwie i tak dalej. I tym była uzasadniana konieczność wymiany Trybunału Konstytucyjnego. A teraz mamy do czynienia z organem, który nie pełni już funkcji sądu konstytucyjnego. Najczęściej chodzą do niego sami rządzący, po to żeby uzyskać potwierdzenie że to, co chcą zrobić jest legalne, a sam Trybunał doradza im, co mają zrobić. To już jest absolutnie jedna władza. Tak jak w normalnym kraju parlament i Trybunał Konstytucyjny to są dwie strony procesu dyskusji i po akceptacji obu stron ustawa staje się w pełni prawem, tak u nas Trybunał Konstytucyjny przeszedł na stronę władzy i z nią współpracuje, realizując jej cele.
  • Nadzwyczajna sytuacja wymaga nadzwyczajnych działań. Środowiska prawnicze chcą, by po sparaliżowaniu Trybunału kontrolę konstytucyjną przejęły sądy powszechne i administracyjne, Sąd Najwyższy i Naczelny Sąd Administracyjny. Będziemy mieli 10 tys. trybunałów w Polsce.
  • Odrzucenie wszystkich zaproponowanych przez konstytucyjnego ministra osób przez KRS, wskazuje na to, że ktoś tam chce uprawiać politykę i to taką politykę totalną, obstrukcji. To raczej potwierdza nasze obawy i naszą diagnozę, i także utwierdza nas w tym, że robimy dobrze dążąc do bardzo zdecydowanej reformy polskiego systemu sprawiedliwości, bo ten system jest niesprawny i ludzie, którzy w nim podejmują często decyzje, tak jak w tym przypadku, podejmują decyzje trudne do zrozumienia dla społeczeństwa.
  • PiS nie zmierza bowiem do przywrócenia konstytucyjnej równowagi pomiędzy trzema władzami, lecz wręcz przeciwnie – próbuje tę równowagę wbrew konstytucji zakłócić, a właściwie nawet więcej: kompletnie zniszczyć. (…) Sądy i sędziowie nie mają niczego strzec (zwłaszcza konstytucyjnej aksjologii, którą PiS od samego początku kontestuje), mają być tylko współwykonawcą polityki nazwanej eufemistycznie „dobrą zmianą”. To wprawdzie wbrew istocie władzy sądowniczej, ale i na to znajdzie się rada. Trzeba tak skonstruować system nominacji i awansów sędziowskich, by zależały one całkowicie od władzy wykonawczej i żeby sędziowie znali swoje miejsce w szyku. Na tym w gruncie rzeczy polega istota pomysłów władzy na skład i kompetencje Krajowej Rady Sądownictwa i wynikające stąd konsekwencje.
  • Po to zniszczono Trybunał Konstytucyjny, jego niezależność, aby można było przeprowadzić teraz tę reformę. Ona jest nawet groźniejsza dla obywatela niż to, co zrobiono z Trybunałem. (…). Gdyby przeszedł projekt o KRS, to będziemy mieć problem w stosunkach międzynarodowych, bo polscy sędziowie stracą wtedy status sędziego w znaczeniu europejskim, (jako) władzy niezależnej i niezawisłych sędziów.
  • Prawdziwa natura tych zmian to przejęcie kontroli nad sądami. Ta reforma wykorzystuje nastroje społeczne do tego, by dokonać brutalnej inwazji na sądownictwo, która dla nas wszystkich skończy się bardzo źle, bo skończy się dominacją polityczną, która spowoduje preferencję dla politycznych poglądów w rozstrzyganiu spraw. Nasze sprawy będą rozstrzygane w oparciu o bliżej nieokreśloną wolę polityczną, bliżej nieokreślone dobro narodu, bliżej nieokreślony interes narodowy, a nie prawo.
  • Prezesów sądów powołuje i odwołuje minister sprawiedliwości, nie muszą się oni liczyć z opinią środowiska, ona nie ma żadnego wpływu na ich nominację czy odwołanie. Natomiast są uzależnieni w pełni od ministra, nie ma nawet kadencyjności powołania. Czyli, pan minister z wielkim zapałem wrócił do stanu PRL.
  • Prezydent nie wie, co to znaczy demokracja, państwo totalitarne, państwo oligarchiczne. Tracimy elementy państwa demokratycznego (...). Sądownictwo będzie przeżywało bardzo trudny czas (...). Jedną z cech państwa demokratycznego jest niezawisłość sądownictwa, niezawisłość od władzy wykonawczej i ustawodawczej. To w tych ustawach zostaje przekreślone. Zostaje przekreślona najważniejsza cecha demokratycznego państwa. Prezydent mówiąc, że te ustawy wzmacniają demokrację w Polsce, mówi nieprawdę.
  • Przedstawiliśmy nasze obawy dotyczące rządów prawa i zmian w tym zakresie w Polsce. Chcę, żeby to było jasne. Polska ma prawo do przeprowadzania reform dotyczących sądownictwa, ale takie reformy powinny być zgodne z polską konstytucją i najwyższymi standardami prawa międzynarodowego. Powinny także uszanować niezależność sądownictwa i trójpodział władz. Śledzimy prace parlamentarne w tym zakresie. Liczymy, że nasi sojusznicy utrzymają silne demokratyczne instytucje, gospodarkę i możliwości obronne. Będziemy śledzić rozwój sytuacji bardzo uważnie.
  • Przepis art. 10 ust. 1 Konstytucji określa zasadę podziału i równowagi władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej. Projektowane przepisy (przewidujące m.in. wybór członków KRS przez Sejm, preselekcję kandydatów na członków Rady dokonywaną przez Marszałka Sejmu, obwieszczenia Marszałka Sejmu o wolnych stanowiskach w KRS, uprawnienia Prezydenta w procesie powoływania sędziów) mogą budzić poważne wątpliwości pod względem ich zgodności z zasadą trójpodziału władzy.
  • Rada Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego wyraża zdecydowany sprzeciw wobec uchwalonych ustaw o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa i ustawy o Sądzie Najwyższym. Nieuzasadnione niczym usunięcie części sędziów Sądu Najwyższego przez obniżenie ich wieku emerytalnego, wprowadzenie nadzwyczajnego środka zaskarżenia prawomocnych orzeczeń, który ma być rozpatrywany z udziałem ławników obsadzanych w procedurze politycznej, reforma postępowań dyscyplinarnych, która stwarza możliwości nacisku na sędziów, poddanie Krajowej Rady Sądownictwa bezpośredniemu wpływowi polityków, nie są sposobami naprawienia sądownictwa, natomiast niszczą największe jego wartości, jakimi są niezależność sądów i sędziowska niezawisłość. Rozwiązania te są sprzeczne z obowiązującą Konstytucją RP.
  • Reforma Kaczyńskiego i Ziobry nie rozwiąże żadnego z systemowych problemów polskich sądów – nie zwiększy szybkości orzekania, nie poprawi trafności wyroków, nie zagwarantuje uczciwości sędziów. Może być dokładnie odwrotnie – w sądach pojawi się kasta nietykalnych z PiS, którym powyższe przymioty nie będą konieczne w karierze. W ten sposób kuracja może się okazać gorsza od choroby.
  • Reformy implementowane przez polski rząd mają na celu walkę z korupcją, która to [korupcja] rujnuje mój kraj. W tą korupcję zaangażowani są najważniejsi politycy, prawnicy, sędziowie, sędziowie Sądu Najwyższego, TK. To mocne słowa, ale możemy na to przedstawić dowody.
  • Sądownictwo skutecznie zablokowało bowiem lustrację oraz walkę z korupcją podjętą po utworzeniu CBA. W obydwu przypadkach to orzeczenia Sądu Najwyższego doprowadziły do takiej interpretacji kluczowych przepisów (definicja świadomej i tajnej współpracy oraz zasady oceny dowodów zdobytych metodą prowokacji), że zastopowały możliwość realizowania za ich pomocą celów politycznych. Powstrzymanie rozliczeń z przeszłością było zresztą ewidentnym interesem dużej części środowiska sędziowskiego (co widać było w zjawiskach takich jak sabotowanie powstania sądu lustracyjnego, niewydolność w procesach autorów stanu wojennego i komunistycznych oprawców czy uznanie przez SN za legalne stosowania dekretu o stanie wojennym).
  • Sędzia powinien unikać wszelkiego zaangażowania w walkę o zdobycie i utrzymanie władzy. Może się jednak w trwającą walkę wtrącać, jeżeli uważa, że nie jest ona prowadzona w ramach zasad i reguł, które wyznacza system prawny konstytucji. Krótko mówiąc, uważam, że każdy człowiek, a zwłaszcza sędzia, ma obowiązek mówić o sprawach publicznych, które dotyczą społeczeństwa i jego zawodu.
  • Sędziowie przydzielani są do spraw przez swoich popleczników, bez publicznego nadzoru. Korzyści dla przyjaciół; zemsta przeznaczona dla rywali. W przypadkach, gdy sprawa wygląda na najbardziej dochodową, wymagane są łapówki. Postępowania czasem przedłużają się w nieskończoność, działając na korzyść bogatych i wpływowych pozwanych. Wymiar sprawiedliwości zbyt często jest niedostępny dla tych, którym brak politycznych wpływów i pokaźnych kont bankowych.
  • To się nie mieści w żadnych standardach cywilizowanego państwa. To nie jest czas, kiedy prawnicy mogą pozwolić sobie komfort niezabierania głosu. Czemu tak wielu prawników milczy? Sędziowie TK w stanie spoczynku milczą. Dziś zajęcie stanowiska jest obowiązkiem nie tylko w kategoriach prawniczych. To obowiązek moralny wobec społeczeństwa. Ci, którzy dzisiaj opowiadają się za rozwiązaniami jak ustawa o SN czy KRS tworzą podwaliny pod dyktaturę. To trzeba wyraźnie mówić. Być może za chwilę znajdziemy się w rzeczywistości, która nas będzie przerażała.Demokracja umiera w ciemnościach.
  • W Polsce skończyła się epoka, kiedy mogliśmy polegać na zadeklarowanej w konstytucji zasadzie demokratycznego państwa prawnego. O prawo (…) należy teraz walczyć i obowiązek ten (…) spoczywa na sędziach. Nie ma walki bez ofiar, a do nich może być zaliczony każdy z nas tu obecnych. Piastujemy władzę publiczną, a skoro tak, musimy zawsze liczyć się z konsekwencjami. Proszę więc Państwa Sędziów – wszystkich bez wyjątku – aby przestali myśleć o sobie jako o tych, którzy tylko przychodzą do miejsca pracy wykonać swój obowiązek, a tak poza tym to muszą pracować, spłacać kredyt, wyżywić rodzinę itp. Takie postawy skłaniają do szukania usprawiedliwień, a w ostateczności – do ustępstw. Walka o prawo, o niezawisłość sędziów musi toczyć się w granicach prawa, ale musi być twarda i jednoznaczna, jak jednoznaczny jest ustrój państwa. Aby zwyciężyć, trzeba się przygotować nawet na sądy dyscyplinarne, na ryzyko usunięcia z urzędu, na wszystko!
  • W poprzednim systemie awansowali ludzie o negatywnych cechach społecznych. Co prawda, po drodze weszły do dorosłego życia dwa pokolenia Polaków. Ale przecież mamy do czynienia ze zjawiskiem resortowych dzieci. A szczególnie wyraźnie widać je właśnie w wymiarze sprawiedliwości.
  • Wstrząsający jest dla mnie pomysł automatyzmu przejścia wszystkich sędziów SN w stan spoczynku, poza tymi, których aktywność zaakceptuje minister sprawiedliwości. (…) Jeżeli rzeczywiście mielibyśmy do czynienia ze zdemoralizowanym środowiskiem, pełnym ubeków, tobym to zrozumiał. Większość z sędziów SN to osoby zdecydowanie na swoim miejscu. Jak bardzo bogatym krajem musi być Polska, że ją stać na rezygnację z fachowców? Podobnie oceniałem pewne posunięcia rządu PO, jak odwoływanie kompetentnych ludzi i zastępowanie tymi pozbawionymi kwalifikacji. Mówię to z dużą przykrością, bo jestem daleki od apologetyzowania środowiska sędziowskiego.
  • Wygląda na to, że już niedługo z polskimi sądami PiS zrobi to, co z Trybunałem Konstytucyjnym. Pod płaszczykiem reformy i pod hasłem przywracania sądów ludziom, polskie sądy w praktyce przestaną być niezawisłe. Temu służy zmiana ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Nie tylko nad prezydentem i premierem, nad ministrami i urzędnikami, nad Trybunałem Konstytucyjnym, wojskiem i służbami specjalnymi, ale także nad polskimi sądami kontrolę, nawet jeśli nie bezpośrednią, to jednak kontrolę sprawować będzie jeden człowiek. Urzędujący na Nowogrodzkiej. To nie będzie już żadna demokracja. To będzie autorytaryzm albo po prostu, dyktatura.
  • Zmiany w sądownictwie są elementem reformy wymiaru sprawiedliwości, do którego zobowiązał się nasz rząd. (…) Reforma wymiaru sprawiedliwości, w tym sądownictwa była naszym wyborczym zobowiązaniem; nie rzucaliśmy słów na wiatr. (…) Sprawny, profesjonalny, działający uczciwie wymiar sprawiedliwości jest marzeniem wielu Polaków. Niestety, póki co jest marzeniem, które nasze ugrupowanie PiS i Zjednoczonej Prawicy zobowiązało się w swoim programie zrealizować.

Zobacz też: