Bogdan Lis

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Skocz do: nawigacja, szukaj
Bogdan Lis

Bogdan Lis (ur. 1952) – polski polityk, mechanik urządzeń przemysłowych, członek MKS, działacz „Solidarności”, po wprowadzeniu stanu wojennego organizator podziemia solidarnościowego, uczestnik Okrągłego Stołu, senator I kadencji, poseł na Sejm VI kadencji.

  • Ja byłem w 1971 roku aresztowany, i to była nie rozmowa, a więzienie. Później w stanie wojennym też więzienie. Ja dostawałem od esbeków kuksańce różnego rodzaju, tak jak każdy wtedy. Wie Pan, trudno o tym mówić… dla ludzi to dziś historia z książki, z filmu.(...) Człowiek był bezradny! W 1970 czy 71 roku nie było nikogo, kto by pomógł, nie było opozycji, nie było prasy niezależnej, nie było więźniów politycznych, my wszyscy byliśmy traktowani jak więźniowie kryminalni, siedzieliśmy z kryminalistami. To było zderzenie ze ścianą! Podręczniki, jak się zachowywać w kontakcie z SB, powstały dopiero w 1976, 77 roku. Dopiero wtedy można było jakoś tam próbować zachowywać się zgodnie z tą instrukcją. W 1970 roku takich instrukcji nie było. W 1980 roku wiedzieliśmy już, że musi być przywództwo, jasne, klarowne, niekwestionowane; że nie wolno wyprowadzać ludzi na ulice, bo to grozi rozruchami, śmiercią, więc trzeba się zamknąć w zakładach pracy i siedzieć; i że trzeba mieć przygotowane żądania.
  • Trudno było wtedy być liderem, to wiązało się z odpowiedzialnością za ludzi. Ja tych wszystkich osób, które chcą teraz zmieniać historię, tam nie widziałem. Antoni Macierewicz w 1983 roku chciał się ze mną spotkać, miał coś ważnego do powiedzenia. Wyszedł na przepustkę z obozu dla internowanych. Zwrócił się o spotkanie i ja się z nim spotkałem, a to zawsze jest problem, gdy się w podziemiu spotykasz z kimś, kto nie jest w strukturach podziemia, bo trzeba się odpowiednio ubezpieczyć. Szybko uciekłem z tego spotkania, bo uznałem go za agenta KGB. On namawiał mnie do tego, żebym się ujawnił, mówił, że „Solidarność kaputt, że to koniec z Solidarnością” – i mówię to z ręką na sercu – „że tak naprawdę jedynym ratunkiem jest, żebyśmy tak autentycznie, naprawdę pokochali ZSRR, bo tylko, jak oni nam uwierzą, że my ich kochamy, to dadzą nam więcej wolności”. Taki człowiek! On ma być dziś liderem tamtej Solidarności?!
  • Wałęsa jeszcze w 1980 roku miał problem, żeby czytać tak, jak należy i żeby formułować zdania w sposób prawidłowy (...). Czyli w roku 1970 nie był w stanie tak formułować swoich myśli i pisać takich długich tekstów, jak to pokazują te papiery, bo to był prosty człowiek, więc to musiało wyglądać inaczej. Tu jest potrzebna nie tylko grafologia, ale i grafoskopia, czyli poza charakterem pisma, także kwestia budowania zdań, słownictwa. Trzeba wyjaśnić, jak te teksty powstawały. Inna wątpliwość: tam jest mnóstwo maszynopisów rzekomego agenta Bolka. Ale czy Lech Wałęsa miał wtedy maszynę do pisania?! Raczej nie miał jej nawet w 1978 roku, jak był w WZZ, a co dopiero w 1970! I on miał nauczyć się pisać na tej maszynie? To kompletnie niemożliwe! To są teksty ubeckie, to nie jest Lech Wałęsa. Wygląda na to, że ktoś podszywa się pod niego.