Solidarność

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Skocz do: nawigacja, szukaj
Solidarność – flaga

Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność” – ogólnopolski związek zawodowy, który do 1989 pełnił również rolę masowego ruchu oporu przeciw rządom komunistycznym w okresie Polski Ludowej. Zarejestrowany 10 listopada 1980.

  • Byłem 19-letnim chłopakiem, kiedy tworzona była „Solidarność”, kiedy były pierwsze strajki, w których zawsze brałem czynny udział, nawet w niektórych dowodziłem. (…) Pamiętam, jak się cieszyliśmy, że to będzie rzeczywiście wolność, że ta nasza ojczyzna zmieni się na lepsze. A dzisiaj co mamy? „Solidarność” została skompromitowana przez tych, którzy podszyli się pod ten związek i wykorzystali szyld „Solidarności” i parli do władzy. (…) Przemiany następowały tak, żeby pozbawić pracy, pozbawić dochodów polskie rodziny. Właśnie 5 mln ludzi z początkiem lat 90. wyleciało na bruk. Miejsca pracy zabrano, wywłaszczono Polaków z ich majątku narodowego.
  • Byłem przekonany, że droga do niepodległości wiedzie poprzez załamanie centralnej władzy w Moskwie, że bez tego nie może być mowy o emancypacji krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Nie przewidywałem, że katalizatorem tych procesów stanie się Polska, a na pewno nie przewidywałem tego przed powstaniem „Solidarności”.
  • Dzisiaj „S” rozmienia się na drobne. Lech Wałęsa miał rację: w 1990 r., po upadku komuny, należało zwinąć historyczne sztandary i rozpocząć pracę na własne konto.
  • Hołd należy złożyć wszystkim bohaterom Sierpnia ’80, poczynając od Lecha Wałęsy, Anny Walentynowicz, Andrzeja Gwiazdy i Bogdana Borusewicza. Nazwiska te symbolizują tamtą wielką historyczną chwilę. Wieczna pamięć należy się wszystkim intelektualistom, którzy w tamtych chwilach wsparli robotnicze strajki. I wielki hołd należy złożyć robotnikom tamtego czasu, bo to ich czynami przemówiła wówczas wolna Polska.
    • Autor: Adam Michnik, Sobie zawdzięczamy wszystko, „Gazeta Wyborcza”, 31 sierpnia 2010.
  • Interesujące byłoby ponowne odczytanie wyjściowego programu Solidarności – nie ma tam nic na temat kapitalizmu. Więcej natomiast na temat społecznego marzenia. Sądzę, że powinniśmy walczyć o to dziedzictwo, jest to sprawą zasadniczą, w przeciwnym razie – jeśli to marzenie o zbiorowej solidarności zniknie – będziemy żyli w przerażającym społeczeństwie, w którym rywalizacja rynkowa będzie współistniała z nowym rodzajem trybalizmu. Strasznie będzie się żyło w takim społeczeństwie. My – państwa postkomunistyczne, ujmując to w marksistowsko-mesjanistycznym stylu, mamy misję odnalezienia nowej formy… nie żartuję!… tak, żartuję, ale myślę o tym całkiem poważnie, wynalezienia nowej formy życia społecznego, która mogłaby uniknąć starych pułapek. Może jesteśmy w stanie ocalić ludzkość…
  • Etos „Solidarności” właściwie od zwycięstwa w 1989 roku pozostaje w wielkiej polityce bezpański, uświęcany rocznicowo jedynie przez rytualne kłótnie spadkobierców. Sama rewolucja „Solidarności” okazała się – jeśli nie zdradzona – to niedokończona.
  • Jedno się chyba nikomu nie śniło: że po 30 latach będziemy sobie te resztki po „Solidarności” wyrywać. Że jedni uczestnicy strajków będą drugich z „Solidarności” wygwizdywać, że „Solidarność”, która była od najdrobniejszego korzenia antypartyjna, która walczyła z kierowniczą rolą partii, zechce się – nienauczona doświadczeniem – przytulić do jednej partii. Że ta „Solidarność” i z niej wywodzący się polityk, człowiek, który tyle przeżył, nie zdoła powiedzieć Lechowi Wałęsie: dziękuję i przepraszam.
    • Autorka: Ewa Milewicz, Solidarność nie krzepi, „Gazeta Wyborcza”, 31 sierpnia 2010.
  • Klęska „Solidarności” nastąpiła dlatego, że wyłonione z niej władze państwowe, zamiast stanąć na czele masowego ruchu przebudowy, działały ponad społeczeństwem. Ponad jego głowami realizowano program etatystyczno-technokratyczny, co spychało większość w roszczeniową lewicowość, tym bardziej radykalną, im dotkliwiej odczuwano koszta upadku komunizmu.
    • Autor: Jacek Kuroń, Nadzieja i rozczarowanie. Pisma polityczne 1989–2004, wyd. Krytyki Politycznej, Warszawa 2010.
  • Lech Wałęsa zdradził cały ruch Solidarności wygrywając wybory w grudniu 90. roku i później idąc na współpracę z postkomunistami, z wszystkim co najgorsze.
  • Ludzie, którzy się temu przyglądają z boku, patrzą na związek tak, jak myśmy kiedyś patrzyli na komunistyczną Centralną Radę Związków Zawodowych.
  • Matka, ciotka, babka Polska! Solidarność, solidarność, solimarność. Solej!
  • Od kierowców zależy strajk komunikacji miejskiej, bo to oni stają. Pracowali strasznie ciężko, bo po 14 godzin świątek – piątek, ale widziałem odcinek Władka Frasyniuka, dostawał na rękę 16 tysięcy 400 złotych. (…) Ja byłem adiunktem po habilitacji w PAN i zarabiałem jak każdy adiunkt po habilitacji 4700 zł. Miał Frasyniuk prawie cztery razy więcej ode mnie. I z sześć razy więcej od sprzątaczki. Kierowcy we Wrocławiu zastrajkowali, że to jest niesprawiedliwy podział podwyżek. Przeciwko sobie. Że trzeba im obciąć, a bardziej podnieść sprzątaczkom i mechanikom. (…) Dzisiaj wyrzuca się grupowo nauczycieli i w ich imieniu nikt nie strajkuje. Nawet inni nauczyciele.
  • Oddajemy cześć tym, którzy przeciwstawili się tyranii 30 lat temu i wszystkim, którzy poszli ich śladem. Bohaterowie „Solidarności” wiedzieli, że naród polski pragnie i zasługuje na więcej w swoim kraju, i położyli fundament pod budowę Polski, którą widzimy dzisiaj. Dzięki ich odwadze i oddaniu sprawie wolności, Polska jest teraz kluczowym sojusznikiem w NATO, kwitnącą demokracją i promieniem nadziei dla wielu, którzy żyją jeszcze w ucisku.
  • Nie byłoby „Solidarności” bez ekspertów. (…) Miliony ludzi mogą mieć najszczytniejsze chęci, ich duch bujać w obłokach, ale ktoś musiał gadać z władzą, która trzymała czołgi. Ktoś musiał trzymać hamulec. Ktoś musiał ustępować i ktoś musiał żądać.
    I najważniejsze – nie byłoby tego wszystkiego, gdyby nie Lech Wałęsa. Bez jego wiary, że się uda, bez jego daru przekonywania, zarażania odwagą padłaby Stocznia, a za nią pewnie reszta strajkującej Polski. Rozum podpowiadał – i miał, zdawało się, rację – to się nie może udać. Wałęsa jednak powiadał: będziemy mieć niezależne samorządne związki zawodowe. I zwyciężał nad tym tchórzliwym rozumem. Bez Wałęsy nic by nie było. I nie byłoby nic bez nas wszystkich, którzy na siebie patrzyli i w ten sposób, widząc ten tłum, dodawaliśmy sobie odwagi.
    • Autorka: Ewa Milewicz, Solidarność nie krzepi, „Gazeta Wyborcza”, 31 sierpnia 2010.
  • Rewolucję robią robotnicy, nikt inny. A rewolucja zwycięża, jeśli popiera ją inteligencja. To jest abecadło. Inna sprawa, że ci robotnicy są później nabijani w butelkę (…).
  • Robotnicy wielkoprzemysłowi, którzy uważali się za główną siłę „S”, byli na ogół dumni ze swoich zakładów, praca w nich była źródłem przywilejów i prestiżu. Teraz dowiadywali się, że te zakłady są kulą u nogi gospodarki i na dodatek nie mają do nich żadnego prawa.
    • Autor: Jacek Kuroń, Nadzieja i rozczarowanie. Pisma polityczne 1989–2004, wyd. Krytyki Politycznej, Warszawa 2010.
    • Opis: w 1993.
  • Słowo „Solidarność” zobowiązuje.
    • Autorka: Henryka Krzywonos
    • Opis: na obchodach 30. rocznicy podpisania porozumień sierpniowych.
  • „Solidarność” była ruchem socjalistycznym nastawionym na demokratyzację systemu, ale nie na promowanie wartości liberalnych.
  • „Solidarność” była zjawiskiem charakterystycznym dla minionego już społeczeństwa producentów, gdy w społeczeństwie konsumentów jest już tylko z nostalgii poczętą fanaberią, choćby nawet członkowie nowego wspaniałego świata konsumentów roili się w tych samych sklepach i w tych samych dniach i godzinach, wiedzeni przez „niewidzialną rękę rynku”, tym samym powodzeniem, z jakim zaganiani byli do taśm montażowych przez szefów i wynajętych przez nich nadzorców.
  • „Solidarność” na całym świecie budziła szalone zainteresowanie. To, co wytworzyła w swoich najlepszych latach, w sensie autentyczności ruchu, którym była, miało bardzo zapładniające znaczenie dla ówczesnego świata. Te nadzieje spełniły się w niewielkim stopniu, chociaż nie należy lekceważyć faktu, że jednak na przełomie roku 1989 i 1990 fenomen „Solidarności” miał duży wpływ na rozpad obozu „pokoju i socjalizmu” z ZSRR na czele.
  • „Solidarność” nie ma żadnego prawa – moralnego ani politycznego – używania tej nazwy, bo nie jest tym, czym była kiedyś, czyli wielkim ruchem społecznym, tylko partyjną, PiS-owską przybudówką.
  • „Solidarność” oraz niezliczone rzesze odważnych Polek i Polaków utorowały drogę pokojowej rewolucji w NRD. Także im, my Niemcy, zawdzięczamy to, że jesteśmy wolnym krajem.
  • „S” powinna być apolityczna i walczyć o obronę praw pracowników. Na tym polu jest wiele do zrobienia, bo są takie miejsca jak sieci handlowe, gdzie pracodawca pomiata ludźmi jak w XIX wieku. Na bliskich związkach „S”, partią prosty człowiek nic nie zyska. Skorzystają co najwyżej działacze, z których wielu siedzi na stołkach już od 20 lat i oderwało się od życia. Interesuje ich tylko dalsze wygodne funkcjonowanie, kasa i tych kilka minut sławy, które zapewnią im politycy.
  • „Solidarność” to jest, niestety resztówka po komunizmie. Ma ogromne zasługi na polu przemian politycznych, ale i komunistyczne obciążenia w sferze ekonomii. I nie może być inaczej, skoro chce reprezentować klasę robotniczą.
  • Serwilizm i kapitulancka postawa gremium Wałęsy świadczyły, że Solidarność jest w stanie rozkładu.
  • „Solidarność” była zrywem o ogromnym znaczeniu, nie waham się powiedzieć o znaczeniu światowym. Toteż wzbudziła niezwykłe zainteresowanie i ogromne znaczenie. Ale zryw ten został zmarnowany, ponieważ z miejsca zaczęły się kłótnie.
  • Ten monstrualny ruch, ze względu na swój charakter i konstrukcję do demokracji się nie nadawał. Gdyby „Solidarność” w 1989 r. miała siłę tej z 1981 r., to w ogóle żadnego normalnego mechanizmu demokratycznego by nie zbudowano.
  • To nie był ruch walki zbrojnej rozumianej zgodnie z polską tradycją. To był ruch budujący społeczeństwo obywatelskie. Najpierw opozycja demokratyczna, a potem „Solidarność” była ekspertem od budowania wolnej prasy i gwarantem wolnego obiegu informacji. Budowała niezależny ruch wydawniczy, by rozwijać nieskrępowany obieg myśli. Uruchamialiśmy wolną twórczość w kulturze i nauce. Przygotowywaliśmy reformy wszystkich dziedzin życia społecznego. W tym sensie to był największy realizowany program pracy organicznej, jaki znała historia Rzeczypospolitej.
  • Uważam, że właśnie „Solidarność” reprezentowała najlepsze tradycje społecznego oporu  –  pokojowego, ale zarazem odważnego, gotowego do poświęceń, włącznie z pójściem do więzienia. Wielka szkoda, że obecny rząd polski odchodzi w wielu momentach od wartości, które reprezentował tamten ruch. Sądzę, że dziś wszyscy potrzebujemy takiej „polskiej dynamiki” w duchu „Solidarności”, lat 1980–81.
  • W czasach wielkiej „Solidarności” pojawiały się różne postulaty. (…) Rysowano karykatury niedźwiedzia radzieckiego, a Rozpłochowski wołał, że jak walniemy pięścią w stół, to kremlowskie kuranty zagrają „Mazurka Dąbrowskiego”. I jednocześnie (…) nie padło ŻADNE hasło, żeby przeprowadzić reprywatyzację mienia odebranego w latach 1945–56. Nie padło ŻADNE hasło o prywatyzacji gospodarki. Nie było niczego takiego. Nie dlatego, że realizm zabraniał. Bo realizm przecież tak samo zabraniał wołać o kurantach kremlowskich. Po prostu to się nie mieściło w aksjologicznym horyzoncie tego ruchu.
    • Autor: Karol Modzelewski
    • Źródło: rozmowa Grzegorza Sroczyńskiego, Wkurzył się pan? Świetnie!, „Gazeta Wyborcza”, 14–15 września 2013.
  • Z 21 historycznych postulatów w pełni został urzeczywistniony tylko jeden. W radiu jest nadawana msza.