Antykoncepcja

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Antykoncepcja (łac. anti conceptio – przeciw poczęciu) – metody i techniki zapobiegające zapłodnieniu.

  • Błędem jest sądzić, że używanie środków antykoncepcyjnych da się ograniczyć jedynie do regulacji rozrodczości. Można liczyć na uczciwe życie tylko jeżeli utrzyma się związek życia płciowego z powoływaniem cennego życia. To wyklucza płciowość perwersyjną oraz do pewnego stopnia promiskuizm. Oddzielenie aktu płciowego od jego naturalnych konsekwencji musi prowadzić do obrzydliwej rozwiązłości i do akceptacji jeżeli nie wręcz promocji zboczeń.
  • Charakterystyczną cechą wszystkich perwersji jest nieobecność w nich reprodukcji jako celu. To stanowi kryterium, przy pomocy którego oceniamy perwersyjność danej aktywności płciowej – gdy czyni osiąganie przyjemności celem w oddzieleniu od celu rozrodczego. Tak więc przełomowym momentem w rozwoju życia seksualnego człowieka jest podporządkowanie go celom rozrodczym.
    • Autor: Zygmunt Freud
    • Źródło: Philip F. Lawler, Cena motyli, „Catholic World Report”, lipiec 1997
  • Gdy zaś ksiądz zapragnął poznać mnie cieleśnie, zwykł stosować ono zioło zawinięte w skrawek płótna (…) wielkości prawie małego palca u mojej ręki, od paznokcia po zgięcie. A miał też sznur długi, który mi obwijał wokół szyi, gdyśmy ze sobą legli, a ów przedmiot, ono ziele uwieszone na końcu sznura, zwisało w dół aż do otworu w moim żywocie (…) Mogło to być, że zechciał mnie cieleśnie poznawać dwa lubo więcej razy jednej nocy. A w takim przypadku, nim swoje ciało z moim złączył, duchowny zwykł mię pytać: gdzie zioło? (…) Wkładałam mu je w rękę, a on umieszczał je u otworu mojego żywota, ze sznurem biegnącym pomiędzy moimi piersiami.
  • Jeżeli wkracza wola, aby oddzielić akt fizjologiczny od jego celu, szukając tylko przyjemności, a odrzucając naturalną konsekwencję aktu, wtedy mamy do czynienia z nastawieniem przewrotnym (…). Można pociągnąć analogię ze znaną w starożytności praktyką wywoływania wymiotów, służącą niektórym po to, by folgować nieposkromionej żądzy obżarstwa. Było to zanegowanie naturalnego celu związanego z przyjmowaniem pokarmu (odżywianie się). (…) człowiek nie ma prawa niweczyć naturalnego celu współżycia, lecz ma obowiązek uszanować „chciany przez Boga nierozerwalny związek między oboma znaczeniami aktu małżeńskiego: zjednoczeniem i prokreacją” „” (Humanæ vitæ).
    • Autor: Romano Amerio, Iota Unum. Analiza zmian w Kościele katolickim w XX wieku, Wydawnictwo Antyk, 2009, s. 766.
  • Kapłan, który do was przemawia jest jedenastym z dwanaściorga dzieci w rodzinie. Jego ojciec był robotnikiem, pracownikiem, nie przełożonym robotników, ale robotnikiem i pomimo tego nigdy nie wątpił w Opatrzność, nigdy nie myślał o ograniczaniu liczby swoich dzieci, pomimo iż miał pewne trudności. Czy chcemy zatem zapomnieć o słowach Naszego Pana: „spójrzcie na ptaki na niebie (…), przypatrzcie się liliom na polu” (Mt 6, 28)?
  • Kobieta winna wstrzymać oddech tuż przed ejakulacją, następnie nieco się cofnąć, potem wstać, z werwą kucnąć i zacząć kichać.
  • Moim zdaniem, środki antykoncepcyjne powinny być dostępne za darmo do pewnego wieku, np. do 24 roku życia, dopóki człowiek nie usamodzielni się finansowo. Jeśli jednak wprowadzimy refundację środków antykoncepcyjnych, to zaraz w Polsce podniesie się alarm i zaczną pojawiać się pytania: Czy można młodocianej dziewczynie przepisać tabletki antykoncepcyjne bez wiedzy rodziców? Jeżeli bierzemy pod uwagę współżycie młodych ludzi i jego częstotliwość to musimy wyobrazić sobie, że dla młodego chłopaka/dziewczyny zakup środków antykoncepcyjnych stanowi znaczny wydatek w ich budżecie.
  • Nie jestem za tym, żeby aborcja była na żądanie. Pamiętam to z czasów PRL-u. Kiedyś przyjechała do nas 26-letnia dziewczyna na 12. w jej życiu zabieg. Powszechnie traktowano aborcję jak metodę antykoncepcji, szło się do przychodni, proste skierowanie i buch do szpitala. Sposobem na to, by zmniejszyć liczbę niechcianych ciąż, jest powszechna porządna edukacja i dostępność środków antykoncepcyjnych. Niestety, w Polsce te same osoby, które najostrzej walczą z aborcją, nie chcą też słyszeć o edukacji i antykoncepcji, więc nie wiem, jakie tacy ludzie widzą realne rozwiązania.
  • Nigdy nie biorę pasażera na pokład, jeśli ładownia nie jest pełna.
    • Autor: Julia, córka Oktawiana Augusta
    • Opis: spytana skąd wie, mając tylu kochanków, że jej mąż jest na pewno ojcem jej dzieci.
  • Noś kocią wątrobę w tubce przytwierdzonej do lewej stopy (…) lub też kawałek lwiej macicy w rurce ze słoniowej kości.
  • Sygnatariusze deklaracji, którzy są przeciwnikami antykoncepcji hormonalnej, mówią, że tabletka antykoncepcyjna wywołuje nowotwory, a nawet, że działa wczesnoporonnie, co już jest oczywistym wprowadzeniem w błąd, manipulacją. Prawidłowo przyjmowana tabletka antykoncepcyjna działa poprzez zahamowanie jajeczkowania, w ogóle nie ma możliwości, aby doszło do zapłodnienia. Tabletki rzeczywiście zwiększają ryzyko raka szyjki macicy, ale tylko – uwaga – u tych kobiet, które są nosicielkami wirusa HPV. Za to zmniejszają ryzyko raka trzonu macicy, jajników i jelita grubego.
  • W papirusie z Kahun, w którym znajdujemy najstarsze ze znanych receptur, zaleca się mieszaninę krokodylego łajna i pasty o nazwie ayut. Czym był ayut, nie wiemy, wiemy tylko, że miksturę należało wsunąć w głąb pochwy jak tampon. (…) Dzisiejsi specjaliści są zdania, że znacznie skuteczniejsze byłoby łajno słonia. Odchody krokodyla mają odczyn alkaliczny, a więc sprzyjający plemnikom. Łajno słonia daje odczyn kwaśny, zabójczy dla nasienia. W świecie islamu aż do XIII wieku naszej ery zalecano je i używano jako skuteczny środek antykoncepcyjny.
  • Za czasów Ceaușescu antykoncepcja była zabroniona, pigułki też. Kobieta musiała urodzić pięcioro dzieci, zanim pozwolono jej usunąć kolejną ciążę. Lub musiała mieć więcej niż 45 lat. Sama usunęłam dwa razy. Za pierwszym razem pracowałam jeszcze w fabryce maszyn. Nie mogłam zrobić tego w klinice, bo tam zatrudniano lekarzy związanych ze służbami bezpieczeństwa. W zakładowej toalecie koleżanka z pracy wsadziła mi do macicy plastikową żyłkę od okrągłych drutów. Musiałam ją nosić trzy doby. Jej drugi koniec przyklejony był do uda. Nosiłam spódnice, żeby zapewnić dopływ powietrza do macicy. Za drugim razem koleżanka przyniosła mi tylko żyłkę. Resztę zrobiłam sama. Siedziałam w łazience, nad lustrem, które położyłam na ziemi.

Zobacz też: