Romuald Dębski

From Wikicytaty
Jump to navigation Jump to search

Romuald Dębski (1956–2018) – polski lekarz ginekolog, nauczyciel akademicki.

  • Dopóki w Polsce prawo jest takie, że kobieta ma prawo wystąpić o aborcję i w uzasadnionych przypadkach powinna mieć tego typu procedurę wykonaną, to ja będę się tego trzymał. Niezależnie od tego, jakie pikiety będą stały przed szpitalem.
  • Dzwoni do mnie lekarz z innego szpitala i prosi o poradę. Przywieziono mu kobietę, 34. tydzień, płód nie ma głowy (…) Ta pacjentka zgłosiła się pierwotnie w jakimś innym szpitalu na izbę przyjęć, krwawiła. I ponieważ groziło jej poronienie, założono szew na szyjkę macicy i położono na podtrzymywanie ciąży. Natura sama chciała zakończyć tę ciążę, ale jakiś lekarz postanowił do tego nie dopuścić! Tej pacjentce nikt nie wytłumaczył, jaka jest sytuacja, jaka jest prawda. (…) Doradziłem, żeby przestali tę ciążę sztucznie podtrzymywać! Wkrótce pacjentka urodziła. Inni kazali pacjentce kontynuować taką ciążę, żeby dziecko mogło być dawcą narządów. Znam też przypadki, gdzie pacjentkę próbowano przekonać, żeby nie zgodziła się na usunięcie ciąży pozamacicznej, zlokalizowanej w jajowodzie, a przecież to stan bezpośredniego zagrożenia życia.
  • Ja wiem, że jak kobieta chce mieć dziecko, to zrobi wszystko, żeby je mieć, a jak nie chce mieć dziecka, to zrobi wszystko, żeby go nie mieć. Trzydzieści klika lat temu pojawiały się w szpitalach pacjentki, które wlewały sobie do macicy żrący płyn jako środek poronny. Pamiętam taką, która po tego typu działaniu zmarła.
  • Lekarz powinien traktować pacjenta jak człowieka dorosłego, który musi sam pewne decyzje podjąć i wziąć za nie odpowiedzialność. Główny zarzut, jaki mam do lekarzy „deklarujących wiarę”, jest taki właśnie, że nie traktują pacjentów jak dojrzałych partnerów, chcą im narzucać swoją wolę, dyktować, jak mają postępować.
  • Naprotechnologia to uczenie ludzi, jak naturalnie zajść w ciążę. Pięknie. Ale jeśli kobieta jest mocno po trzydziestce, a takie najczęściej pukają do gabinetów leczenia niepłodności, to zazwyczaj już doskonale wie, jak się zachodzi w ciążę. Ona zwraca się po pomoc, bo jej się nie udało zajść tymi naturalnymi sposobami. Tu już każdy miesiąc się liczy. Jeśli lekarz przez kolejne trzy lata uczy wpatrywania się w kalendarz i w śluz, a pacjentka ma niedrożne jajowody albo mąż nie ma plemników, to mentor polskich ginekologów, prof. Szamatowicz, wielki specjalista od leczenia niepłodności, nazywa to „kradzieżą czasu reprodukcyjnego”.
  • Nie jestem za tym, żeby aborcja była na żądanie. Pamiętam to z czasów PRL-u. Kiedyś przyjechała do nas 26-letnia dziewczyna na 12. w jej życiu zabieg. Powszechnie traktowano aborcję jak metodę antykoncepcji, szło się do przychodni, proste skierowanie i buch do szpitala. Sposobem na to, by zmniejszyć liczbę niechcianych ciąż, jest powszechna porządna edukacja i dostępność środków antykoncepcyjnych. Niestety, w Polsce te same osoby, które najostrzej walczą z aborcją, nie chcą też słyszeć o edukacji i antykoncepcji, więc nie wiem, jakie tacy ludzie widzą realne rozwiązania.
  • Niemal wszystkie pacjentki, które przychodzą do mnie i proszą o przerwanie ciąży, mówią, że gdyby jeszcze rok temu ktoś je zapytał, co sądzą o aborcji, odpowiedziałyby, że nigdy by się na to nie zdecydowały. Jednak te kobiety zostały postawione przez życie w ekstremalnej sytuacji. A wtedy człowiek inaczej widzi i inaczej postępuje, niż teoretyzując w wygodnym fotelu.
    Ja praktycznie nie prowadzę ciąż zdrowych. Do mnie przyjeżdżają lub są przysyłane kobiety z całej Polski, u których wstępnie zdiagnozowano poważne wady płodu. Ja i mój zespół robimy wszystko, by te matki i ich dzieci uratować. Przerwanie ciąży to ostateczność.Decydują się na nie kobiety, których dzieci nie da się wyleczyć, pomóc im w żaden sposób. Część tych kobiet kontynuuje ciążę i rodzi, a część woli zakończyć ciążę wcześniej. Kobiety same podejmują decyzję, mają do tego prawo, a my te decyzje, zgodnie z prawem, powinniśmy uszanować.
  • Przez mniej więcej cztery doby po zapłodnieniu komórki namnażają się wyłącznie przy użyciu białek od matki (z komórki jajowej), białka ojca (z plemnika) nie są jeszcze w ogóle używane. I po tych czterech dobach nawet do 80 proc. (!) zarodków samoistnie obumiera, kobieta nawet nie wie, że była w ciąży. Po czterech-sześciu dobach po zapłodnieniu dochodzi do implantacji zarodka w macicy. Są naukowcy, choć w mniejszości, którzy twierdzą, że dopiero wówczas zaczyna się ciąża. To, kiedy uznajemy, że życie się „zaczęło”, zależy też od kultury i warunków. (…) Chcę podkreślić jedno: moim zdaniem życie ludzkie zaczyna się od zapłodnienia, ale nie można zaprzeczyć, że do pewnego momentu jest to życie zależne, zależne od organizmu matki.
  • Sygnatariusze deklaracji, którzy są przeciwnikami antykoncepcji hormonalnej, mówią, że tabletka antykoncepcyjna wywołuje nowotwory, a nawet, że działa wczesnoporonnie, co już jest oczywistym wprowadzeniem w błąd, manipulacją. Prawidłowo przyjmowana tabletka antykoncepcyjna działa poprzez zahamowanie jajeczkowania, w ogóle nie ma możliwości, aby doszło do zapłodnienia. Tabletki rzeczywiście zwiększają ryzyko raka szyjki macicy, ale tylko – uwaga – u tych kobiet, które są nosicielkami wirusa HPV. Za to zmniejszają ryzyko raka trzonu macicy, jajników i jelita grubego.
  • To ja odmówiłem Alicji Tysiąc zabiegu. Jej życie i zdrowie wcale nie było zagrożone. Tutaj każdy znający się na rzeczy lekarz odpowie pani tak jak prof. Chazan: w przypadku tej pacjentki wystarczyło wykonać cięcie cesarskie, aby nie narażać jej na pogorszenie czy utratę wzroku.
  • Znam też trochę lekarzy, którzy „nawrócili się”, przestali przerywać ciąże, jak już „wyskrobali” sobie dwa porządne mieszkania w Warszawie albo piękną willę. Teraz są już bardzo przeciw. O jednym lekarzu, znane nazwisko, przez lata mówiło się nawet „złota łyżka”. A teraz jest publicznie przeciw i pierwszy chce rzucać kamieniem. Nie wypada mi lub wręcz nie wolno mi wymieniać nazwisk, zwłaszcza kiedy obowiązuje mnie tajemnica lekarska, ale bardzo drażni mnie ta hipokryzja. Żonie jednego znanego przeciwnika diagnostyki prenatalnej robiłem amniopunkcję, w wielkiej tajemnicy, żonie obrońcy życia terminowałem ciążę z zespołem Downa. Pytałem: jak to jest, przecież jesteście przeciw? A oni mówili: słuchaj, to naprawdę „wyjątkowa sytuacja”. Wyjątkowa, bo dotyczyła ich osobiście, a nie ich pacjentek. Bo dla pacjentek zawsze mają żelazne sumienie.

O Romualdzie Dębskim[edit]

  • Kochał swoje pacjentki i one go kochały. Widziałam tę miłość 1 czerwca 2018 roku, kiedy przy Szpitalu Bielańskim zorganizowały piknik poparcia dla profesora. Miały dość manifestacji ruchów pro-life przed szpitalem, nazywania profesora mordercą. Mówiły, że i one i ich dzieci są dowodem na to, że prof. Dębski jest prawdziwym obrońcą życia. Jest najważniejszym człowiekiem, którego spotkałam w swoim zawodowym życiu.
  • Pozwolił przyjść na świat dzieciom, które miały ogromne problemy i takim, które na dobrą sprawę nie miały szans na to, by urodzić się żywe. Dla niemal wszystkich polskich lekarzy był guru. Kiedy tylko z ciążą działo się coś niepokojącego, na co inni rozkładali ręce, jechało się do profesora Dębskiego.
  • Uzasadniony niepokój wiernych wywoływała znana powszechnie postawa Zmarłego wobec aborcji, która była sprzeczna z nauczaniem Kościoła. Przypominamy, że Kościół nieustająco upomina się o prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci i sprzeciwia się jakiejkolwiek formie aborcji. Nie sposób jednakże pominąć wdzięczności licznego grona kobiet w zagrożonych ciążach, którym Zmarły pomógł w urodzeniu ich dzieci. Po wyrażeniu jednoznacznej oceny poglądów i postawy Zmarłego w tej niezwykle ważnej i delikatnej kwestii, pamiętajmy o tym, że Zmarły nie podlega już ludzkiemu osądowi. Mamy prawo do oceny Jego postępowania, także negatywnej, nie znamy jednak Jego najgłębszych motywacji i tajemnic Jego sumienia. Zmarły podlega już tylko trybunałowi Miłosiernego Boga. Biorąc pod uwagę wszystkie te okoliczności, władze Archidiecezji Warszawskiej zadecydowały, że odbędzie się katolicki pogrzeb prof. Dębskiego.