Adam Boniecki

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Adam Boniecki

Adam Boniecki (ur. 1934) – polski ksiądz Kościoła katolickiego, redaktor naczelny „Tygodnika Powszechnego”.

  • Czym są nawet najwspanialsze ideały i wartości, jeśli znika szeroko horyzont nadziei, który je ogarnia? Pozbawcie człowieka nadziei i spróbujcie go nakłonić, by zachował wartości chrześcijańskie, nie kłamał, nie zdradzał, nie zabijał – nie potrafi.
    • Źródło: Bezczelność potężnych, „Gazeta Wyborcza”, 1–2 września 2012.
    • Zobacz też: nadzieja
  • Jak można maszerować i publicznie krzyczeć „chcemy Boga!”, a jednocześnie zamykać przed Nim drzwi, kiedy On w osobie potrzebującego stoi i kołacze? „Chcecie Mnie? – Bóg odpowie – przecież byłem u was… przybyszem, a wy mnie nie przyjęliście”.
  • Mam nadzieję, że dzięki wstąpieniu do zakonu marianów wyleczyłem się z poczucia wyższości. W zakonie rozmieszcza się ludzi nie według kryteriów klasowych, tylko osobistych predyspozycji.
    • Źródło: „Zwierciadło” nr 5/1951, maj 2009.
  • Na starość już się tak nie boję śmierci jak wtedy, gdy byłem w pełni życia.
    • Źródło: Nie mam instrukcji umierania. Z księdzem Adamem Bonieckim rozmawia Anna Goc, "Gazeta Wyborcza" 3-4 listopada 2018, s. 21.
    • Zobacz też: strach, śmierć
  • Pismo może być dobre, słuszne, ciekawe, ale też musi robić wszystko, żeby było czytane.
    • Źródło: „Zwierciadło” nr 5/1951, maj 2009.
  • Sama wolność jest tylko możliwością. Ja odpowiadam za to, do czego jej użyję. Używanie wolności jest zawsze ryzykowne, m.in. dlatego, że nie mamy daru widzenia przyszłości. Ale na tym też polega przyjemność życia, że trzeba coś wybrać.
    • Źródło: „Zwierciadło” nr 5/1951, maj 2009.
    • Zobacz też: wolność
  • To jest tak mocny znak protestu, że właściwie nie można przejść wobec niego obojętnie. Do mnie szybko dotarło, że on nie był fanatykiem ani szaleńcem. To nie było spowodowane przyczynami psychiatrycznymi, to był człowiek bardzo serio myślący. (...) Samospalenie to krzyk straszliwy. A ilu ludzi nie posuwa się aż do tego? Jak bardzo mogą się czuć skopani, zrąbani tym, co robi ten, kto ma władzę?
  • U Boga nikt nie jest skreślony, a Wojciech Jaruzelski jeszcze przed śmiercią się wyspowiadał. Jego decyzja o powrocie do Kościoła była ważna. I, jak sądzę, niełatwa. Zbyt długo manifestował swój dystans do Kościoła i w ogóle wiary, by potem łatwo wrócić.
  • Wiele osób komentowało jego czyn, krytykowało, oceniało. Powiedziałem, że nie jesteśmy w stanie wczuć się w sytuację kogoś, kto odbiera sobie życie. Tym bardziej nie potrafimy, gdy robi to dlatego, że w Polsce źle się dzieje. Czy człowiekowi, który przez kilka godzin siedział przed Pałacem Kultury i rozmyślał o tym, co zamierza zrobić, można na pogrzebie powiedzieć: „Panie Szczęsny, to nie było adekwatne”? Ja tego nie rozumiem, nie czuję, nigdy bym czegoś takiego nie zrobił, ale mając przed sobą człowieka, który tę decyzję podjął – milknę.
    • Opis: o Piotrze Szczęsnym
    • Źródło: Nie mam instrukcji umierania. Z księdzem Adamem Bonieckim rozmawia Anna Goc, "Gazeta Wyborcza" 3-4 listopada 2018, s. 21.
    • Zobacz też: samobójstwo
  • Wierzę, że duchowe energie tworzące solidarność z czasem dojdą do głosu, jak przed laty, i odmienią oblicze tej ziemi. One nie wyparowały. One są wpisane w ludzką naturę.
    • Źródło: Bezczelność potężnych, „Gazeta Wyborcza”, 1–2 września 2012.
    • Zobacz też: solidarność

O Adamie Bonieckim[edytuj]

Uwaga: W dalszej części znajdują się słowa powszechnie uznawane za wulgarne.
  • Kościół Rydzyka, Michalika, Głódzia, Meringa jest idealnym Kościołem dla ludzi, którzy utracili wiarę. Boniecki jest dla nich wrogiem śmiertelnym, bo po co marzyć o Kościele jakkolwiek żywym  –  nawet jeśli nauczającym w świeckiej przestrzeni publicznej  –  o Kościele Chrystusa, Ewangelii, niepewnej wiary w rozwijającego się w historii człowieka, w którego zdecydował się kiedyś ponoć wcielić sam Bóg (mimo ogromnego ryzyka związanego z tą inwestycją). Lepiej wbijać martwe totemiczne krzyże w każdą świecką instytucję, żeby się potem wokół tego martwego totemu gromadzić w swoim własnym gronie, czekając na nieuchronne „wydupczenie” przez Brukselę, przez Palikota, przez masonów, przez „posoborowców”. W tej sytuacji Rydzyk to duchowy przywódca odpowiedniejszy od Bonieckiego.