Antynatalizm

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Antynatalizm – stanowisko filozoficzne przypisujące negatywną wartość narodzinom. Cytaty są ułożone alfabetycznie według nazwisk i słów kluczowych.

A Ą B C Ć D E Ę F G H I J K L Ł M N Ń O Ó P Q R S Ś T U V W X Y Z Ź Ż


A[edytuj]

  • Jak to? Na to mieć siłę wielką nieskończenie
    Aby sobie wyprawiać straszne widowiska
    Skazywać na agonie, nakazywać rzezie
    Wciąż przed okiem mieć trupy i umierających?
    To ci dopiero widz, bólu nie do opisania
    Pokonajmy ten terror naszym oburzeniem
    Bluźnierstw nawrzucajmy, ile tylko wlezie
    Z równowagi wytrącić spróbujmy otwarcie
    Kto wie? Może znajdzie się jakaś obelga
    Co zirytuje tak, że dłoń rozedrze niebo
    I roztrzaska na drobne ponurą tę planetę
    Nasza odwaga choć od narodzin by uchroniła
    Was, co snem głębokim w przyszłości lulacie
    I triumfem nad wszystkim byłoby nieistnienie
    Ludzkość by swego Boga zmusiła do finiszu
    Ach! To by była radość po tylu cierpieniach!
    Nad całym tym gruzem i wszystkimi grobami
    Móc nareszcie wykrzyknąć wolnymi zostając
    Więcej ludzi nie będzie, jesteśmy ostatni!
  • Tylko poprzez względną lub całkowitą bezdzietność skutkującą zanikaniem ludzkości, jest w stanie dokonywać się to, co można by nazwać – zapożyczając z greckiego mitu – buntem Syzyfa. Mógłby on porzucić swoją pracę, ale nie po to, by popełnić samobójstwo, tylko w wyniku niepłodzenia dzieci, które w przeciwnym razie zajmują jego miejsce. Dzięki temu, w pewnym momencie nie byłoby już nikogo, kto wtaczałby i tak staczający się na powrót kamień. Mówiąc językiem dalekiego wschodu: dzięki powstrzymaniu się od płodzenia, koło cierpienia zaczęłoby tracić swój impet, aż w końcu całkiem by się zatrzymało.
    • Autor: Karim Akerma, Verebben der Menschheit?: Neganthropie und Anthropodizee, 2000
  • Wśród stworzonych ludzi zawsze są jacyś cierpiący tak, że nie da się tego opisać. Fakt ten rozważany nie tylko przez Schopenhauera i tak zwanych pesymistów, powinien skłonić każdą gotową do podjęcia rozważań filozoficznych osobę do uważnego przyjrzenia się chociażby tylko dwudziestemu wiekowi. Jak dotąd nikomu nie udało się wykazać, że niewyobrażalne, a mimo to doświadczane przez istoty ludzkie niezliczoną ilość razy cierpienie, czy to w Auschwitz, czy gdziekolwiek i kiedykolwiek indziej, jest kompensowane przez przeszłe bądź przyszłe szczęście samych cierpiących lub kogokolwiek innego.
    • Autor: Karim Akerma, Verebben der Menschheit?: Neganthropie und Anthropodizee, 2000
  • Choć istnieje wiele odpowiedzi na pytanie, jak ludzie mają żyć, niewielu myślicieli zastanawiało się nad tym, czy rzeczywiście moralne jest powoływanie ludzi do życia. Antynatalizm podważa to, co wydaje się oczywiste: to, że ludzie powinni być tworzeni.
  • Kto prokeruje, jest egoistycznym powielaczem własnego ego. Z drugiej strony, kto decyduje się na adopcję, ma możliwość pokazania czym jest prawdziwy altruizm.
    • Autor: Karim Akerma, Antinatalismus – Ein Handbuch, 2017
  • Bez Boga jasne jest, że i teodycei już nie potrzeba. To znaczy, nie ma już dłużej sensu pytać o takie kwestie jak „dlaczego Bóg pozwala na tak wiele cierpienia?” lub „czy nie byłoby lepiej – skoro stworzenie innego świata niż ten głęboko niedoskonały nie było możliwe – gdyby Bóg w ogóle zrezygnował ze stworzenia świata i człowieka?” Jednakże nowoczesność pozbyła się pragnienia teodycei, nie dostrzegając, że robiąc to, obarczyła siebie obowiązkiem przedstawienia antropodycei na jej miejsce. Antropodycea przyjmuje formę równoległego, ale zmodyfikowanego pytania: jak można, w obliczu całego tego cierpienia doświadczanego w przeszłości, teraźniejszości i czekającego na swoje urzeczywistnienie w przyszłości, usprawiedliwić tworzenie kolejnych ludzi przez ludzi?
    • Autor: Karim Akerma, Antinatalismus – Ein Handbuch, 2017
  • Ilekroć rozmyślam, moje rozmyślanie nad tym jak cierpię, jedynie roznieca we mnie obwinianie tego, który mnie począł. Ja moim dzieciom zapewniłem spokój, ponieważ znajdują się one w błogości nieistnienia, która przewyższa wszelkie przyjemności tego świata. Gdyby zaczęły żyć, doznałyby nieszczęścia ciskającego nimi ku zniszczeniu na tym bezdrożnym pustkowiu.
  • Jeśli dowód miłości dzieciom dać chcecie,
    Tak szczerej jaka może być na tym świecie,
    Przyswójcie tę oto mądrość wyszeptaną,
    Niech w lędźwiach waszych one pozostaną.
  • Ojciec dopuścił się na mnie tej zbrodni; ja nie dopuściłem się tej zbrodni na nikim.
    • Autor: Abu al-Ala al-Ma’arri, Cioran: Portret radykalnego sceptyka, tłum. Robert Reszke
    • Opis: sentencja, którą al-Maʿarrī ułożył dla siebie jako nagrobną.
  • To przodkowie jaszczura są powodem, dla którego staje się on ofiarą polowania.
  • Wszystkie ludzkie działania są niczym więcej jak próbami leczenia się z błędu istnienia.
    • Autor: Abdullah al-Qasemi, أيها العقل من رآك؟
  • Moja żona i ja nie sprowadziliśmy żadnych dzieci na ten świat, zamiast tego adoptowaliśmy. Posiadanie własnych dzieci to nie jest coś pięknego. Może się mylę, może jestem zbyt surowy. Uważam jednak, że nie robi się komuś jakiejś wielkiej przysługi dając mu życie.
  • Każecie mi się modlić – o co? Tamtego świata nie lękam się wcale, bo nie będzie mi tam gorzej, niż tutaj. Modliłam się, żeby nie rodzić, mimo to porodziłam. Modliłam się, aby dziecko przy mnie pozostać mogło, – a jednak musiałam je oddać do domu wychowawczego. Modliłam się, aby choć tam pozostało przy życiu – a ono umarło.
    • Autor: Leonid Andrejew, Chrześcijanie, 1905, tłum. Napoleon C.
    • Opis: słowa bohaterki, Gruszy.
  • Zaczynasz istnieć, surowa galaretko
    Będziesz rosnąć, w ciszy, bardzo urośniesz
    Co jest naturalne, aż pewnego dnia płacz
    Wydobędzie się z kształtu, którego nabierzesz!
    Woda uderza o kamień, podmywa go
    Zwycięża, zanurza w sobie... i strach
    Konwulsje ducha, a jednak dalej
    Rozwijasz się dalej!
    Aż przestaniesz się rozwijać, ludzka galaretko
    W nieokreślonej retrogradacji
    Powrócisz do starego spokoju nieistnienia!
    Aż nastanie nicość! Zarodku, to do niej powinieneś
    Sięgać, tak jak zarodki innych istot
    Sięgają do wielkiego nieszczęścia bycia!
  • Bydło dobrze sypia
    Spokojnie przeżuwa trawę
    Nie wie, że cielątko
    Trafi w ręce rzeźnika
    Lub na inną corridę
    Może się nie przejmuje
    Ty losem swoich dzieci
    też?
    • Autor: Philippe Annaba, Cris sans titre, sans musique, sans rien, 1973
  • Narodziny są kołem napędowym wszystkich nieszczęść.
    • Autor: Philippe Annaba, Bienheureux les stériles, 2002
  • Ponieważ audianie postrzegali każdą część ludzkiego ciała jako znajdującą się we władaniu siedmiu złych mocy, odrzucali prokreację i zaprzeczali zmartwychwstaniu.
    • Autor: Roelof van den Broek, Gnostic Religion in Antiquity, 2013
  • Świadom jestem, że niektórzy szemrają: co jeśli, pytają, wszyscy ludzie powstrzymają się od kontaktów płciowych, w jaki sposób ludzkość będzie nadal istnieć? Oby tylko zrobili to z myślą o innych w sercach, w dobrej wierze i szczerze wierząc w Boga, a znacznie szybciej wypełni się Miasto Boże i nastanie koniec świata.
    • Autor: Augustyn z Hippony, Nicene and Post-Nicene Fathers: First Series, Volume III St. Augustine: On the Holy Trinity, Doctrinal Treatises, Moral Treatises

B[edytuj]

  • Myślę, że dzieci płaczą, kiedy się rodzą, ponieważ rodzą się ze świadomością całego tego strasznego #####, które się im zdarzy. Dlatego nigdy nie będę mieć dzieci. Każde życie to wyrok śmierci. Po prostu zapominamy o tym później w życiu, jak o snach chwilę po przebudzeniu. Czy jednak przejmujemy się nim, czy nie, ##### wciąż nadlatuje.
    • Autor: Clive Barker, The Scarlet Gospels, 2015
    • Opis: słowa bohaterki, Lany.
  • Panna Barnes postrzegała życie i plenienie go za błąd; bycie żywą to błąd, a poprzez prokreację, powiększa się ten błąd i tworzy jeszcze więcej tragedii i bólu.
    • Autor: James B. Scott, Djuna Barnes, 1976
    • Opis: o Djunie Barnes.
  • „Nie”, odpowiedział, kiedy spytałem go, czy kiedykolwiek chciał mieć dzieci, „jest to jedyna rzecz, z której jestem dumny.”
    • Autor: Lawrence Shainberg, Exorcising Beckett, 1987
    • Opis: o Samuelu Becketcie.
  • Okrakiem na grobie i trudny poród. Grabarz z głębi dołu zakłada opieszale kleszcze. Jest czas, żeby się zestarzeć. Powietrze pełne jest naszych krzyków.
    • Autor: Samuel Beckett, Czekając na Godota, 1953, tłum. Antoni Libera,
    • Opis: słowa bohatera, Vladimira.
  • Raz za razem atakował rodziców jako nieodpowiedzialnych zbrodniarzy, chociaż oczywiście w codziennym życiu grzeczność nie pozwalała mu na wyrażanie swych prawdziwych uczuć. Hamm w „Końcówce” potępia swoich rodziców jako „przeklętych protoplastów”, a Molloy nie jest w stanie wybaczyć swojej matce tego, że sprowadziła go na świat. Prywatnie widywałem jak Beckett wyrażał pasywną złość wobec tych, którzy mówili o zakładaniu rodziny.
    • Autor: John Calder, The philosophy of Samuel Beckett, 2001
    • Opis: o Samuelu Becketcie.
  • Tworzenie nowych ludzi, poprzez decydowanie się na dzieci, jest w tak dużym stopniu częścią ludzkiego Życia, że rzadko przychodzi komuś do głowy, iż wymaga ono uzasadnienia. W rzeczy samej, większość ludzi nawet nie myśli o tym, czy powinni, czy nie powinni mieć dziecko. Po prostu je sobie robią. Innymi słowy, prokreacja jest zazwyczaj raczej konsekwencją seksu niż rezultatem decyzji o sprowadzenia człowieka na świat. Ci, którzy rzeczywiście podejmują decyzję, mogą robić to z wielu powodów, ale wśród tych powodów nie może znajdować się interes potencjalnego dziecka. Nigdy nie tworzy się dziecka dla jego własnego dobra.
    • Autor: David Benatar, Better Never to Have Been: The Harm of Coming into Existence, 2006, s. 2 (wstęp)
  • Jest dziwne, że podczas gdy dobrzy ludzie zadają sobie wiele trudu, by zaoszczędzić swoim dzieciom cierpienia, niewielu z nich zdaje się zauważać, że jedynym rozwiązaniem, dzięki któremu ich dzieci nie będą cierpieć, jest niestworzenie tych dzieci.
    • Autor: David Benatar, Better Never to Have Been: The Harm of Coming into Existence, 2006, s. 6 (wstęp)
  • Zakładając, że każda para będzie mieć 3 dzieci, daje to w dziesiątym pokoleniu łącznie 88572 potomków pierwszej pary. Tworzy to mnóstwo niepotrzebnego cierpienia, którego bez problemu można uniknąć (pełna odpowiedzialność za całe to cierpienie nie spoczywa na oryginalnej parze, ponieważ każde nowe pokolenie staje przed wyborem, czy rozmnażać się dalej, niemniej jednak pewną odpowiedzialność ona ponosi, trudno bowiem, kiedy samemu nie rezygnuje się z dziecka, oczekiwać czegoś takiego od swoich potomków).
    • Autor: David Benatar, Better Never to Have Been: The Harm of Coming into Existence, 2006, s. 7 (wstęp)
  • Choć jak widać nikt nie ma tyle szczęścia, żeby się nie urodzić, wszyscy mają wystarczająco wiele pecha, żeby się urodzić – i jest to wyjątkowy pech, co zaraz wyjaśnię. Jeśli oprzeć się na dość przekonującym założeniu, że istnienie źródła genetycznego jest warunkiem koniecznym (ale nie wystarczającym) do tego, by ktoś zaistniał, to nikt nie mógł powstać z czegokolwiek innego niż z określonych gamet, odpowiedzialnych za wytworzenie zygoty, z której się rozwinął. Oznacza to z kolei, że nie można było mieć żadnych innych genetycznych rodziców niż ci, których się ma. Wynika z tego, że szanse każdej osoby na powstanie były niesamowicie wręcz małe. Istnienie każdej osoby zależało nie tylko od zaistnienia jej rodziców i ich spotkania się, ale także od zostania poczętą w tym czasie, w którym miało to miejsce. Tak naprawdę, chwila może mieć wpływ na to, które konkretne nasienie doprowadzi do poczęcia. Uświadomienie sobie jak mało prawdopodobne było zaistnienie, w połączeniu z uświadomieniem sobie, że zaistnienie jest zawsze poważną krzywdą, prowadzi do wniosku, że zaistnienie jest naprawdę wielkim pechem. Jest wystarczająco źle, kiedy dzieje się nam krzywda. Jest jeszcze gorzej, kiedy szansa na zostanie skrzywdzonym była bardzo mała.
    • Autor: David Benatar, Better Never to Have Been: The Harm of Coming into Existence, 2006, s. 7 (wstęp)
  • Argumentację na rzecz twierdzenia, że powołanie do istnienia zawsze stanowi krzywdę, można streścić następująco: zarówno dobre, jak i złe rzeczy przydarzają się tylko tym, którzy istnieją. Jednakże istnieje zasadnicza asymetria między dobrymi i złymi rzeczami. Brak rzeczy złych, takich jak ból, jest dobry, nawet jeśli nie ma nikogo, kto doświadcza tego dobra, podczas gdy brak rzeczy dobrych, takich jak przyjemność, jest zły tylko wtedy, gdy jest ktoś, kto jest pozbawiony tych dobrych rzeczy.
    • Autor: David Benatar, Better Never to Have Been: The Harm of Coming into Existence, 2006, s. 14 (wstęp)
  • Niektórzy z moich krytyków zarzucili mi, że następstwem moich poglądów powinno być uznanie za coś wskazanego samobójstwa czy nawet ludobójstwa. Poprzez to chcieli oczywiście sprowadzić moje stanowisko do absurdu. Jednak w „Better Never to Have Been” poruszyłem już tę kwestię i wyjaśniłem, że moje poglądy tego nie implikują. Można uważać, że zaistnienie jest poważną krzywdą, jednocześnie uważając, że poważną krzywdą jest także (zazwyczaj) śmierć. Tak jest, niektórzy ludzie mogą uważać, że zaistnienie jest poważną krzywdą częściowo właśnie dlatego, że krzywda związana ze śmiercią jest nieodłącznie w nie wpisana.
    • Autor: David Benatar, Still Better Never to Have Been: A Reply to (More of) My Critics, 2014
  • Prokreować to jak zabawiać się w rosyjską ruletkę, z tym, że broni nie przystawia się do własnej głowy, tylko do głowy swojego dziecka. Naciska się spust nowego życia i przez to naraża się kogoś na ryzyko cierpienia nie do opisania.
    • Autor: David Benatar, Debating Procreation: Is It Wrong to Reproduce?, 2015
  • Inną prowadzącą do antynatalizmu drogą jest ta przez to, co określam mianem argumentu „mizantropijnego". Zgodnie z tym argumentem ludzie są wyjątkowo wynaturzonym i niszczycielskim gatunkiem, odpowiedzialnym za cierpienie i śmierć miliardów ludzi i zwierząt innych niż ludzie. Gdyby zniszczenia o takiej skali powodowane były przez inny gatunek, niezwłocznie uznalibyśmy, że nowe osobniki tego gatunku nie powinny powstawać.
  • Kwestia być albo nie być jest konsekwencją i pochodną także ludzkiej kwestii, kwestii płodzić albo nie płodzić, aż dziw, że literatura tak rzadko ją stawia, że ją bagatelizuje, milcząco zakładając, że jej rozstrzygnięcie jest taką samą oczywistością intelektualną, jak jest oczywistością praktyki życia.
  • Spłodzić, ponieważ nie chce się już więcej samotności, kolejną samotność; jest to zbrodnia.
    • Autor: Thomas Bernhard, Frost, 1963
    • Opis: słowa bohatera, Malera Straucha.
  • Nawet ryzykując, że zostaniemy wzięci za szaleńców, musimy nie bać się powiedzieć, że nasi rodzice, tak jak wcześniej ich rodzice, są winni zbrodni prokreacji, będącej zbrodnią spowodowania nieszczęść, że w zmowie z innymi mnożą nieszczęścia na tym coraz bardziej nieszczęśliwym świecie.
  • Każde życie rozpoczyna się od nieliczenia się z wolą nowo narodzonego. Ta tragedia z elementami komedii została opisana łagodnie przez Lwa Tołstoja, kiedy on mówi: "moje życie to głupi i złośliwy kawał, który ktoś mi zrobił."
    • Autor: Gunter Bleibohm, Fluch der Geburt – Thesen einer Überlebensethik, 2011
  • Na synodzie przeciwko bogomiłom w 1211 r. obłożono klątwą tych spośród nich, którzy utrzymywali, że „niewiasta poczyna w swym łonie za współudziałem Szatana i że odtąd Szatan przebywa w nim, nie wychodząc, aż do urodzenia dziecka”. Nie śmiem posądzać Złego o takie nami zainteresowanie, iżby dotrzymywał nam towarzystwa przez całe miesiące; nie wątpię wszakże, iż poczęto nas pod jego właśnie okiem i że istotnie wspomagał naszych drogich rodzicieli.
    • Autor: Emil Cioran, Zły demiurg, 1969, tłum. Ireneusz Kania
  • Przez trzynaście tysiącleci istniały znaczące ruchy wewnątrz Kościoła lub konkurujące z nim, które nauczały, że prokreacja jest zła: gnostycy, manichejczycy, pryscylianie, bogomiłowie, katarzy.
    • Autorzy: Richard D. Schwartz, Jerome H. Skolnick, Society and the legal order: cases and materials in the sociology of law, 1970
  • Jedna heretycka doktryna wspomniana przez Teofilakta jest pochodzenia innego niż paulicjańskie: heretycy, pisze, odrzucają legalne małżeństwo i utrzymują, że tworzenie ludzi jest prawem demona. Ta przesadna i zniekształcona asceza, w sposób kluczowy charakteryzująca bogomilizm, jest logiczną konsekwencją metafizycznego dualizmu, zgodnie z którym materia, produkt Złej Zasady, jest źródłem ograniczenia i cierpienia dla stworzonej przez Boga duszy; stąd małżeństwo, jako środek powielania materii, powinno być potępiane i należy się go wystrzegać.
    • Autor: Dimitri Obolensky, The Bogomils: A Study in Balkan Neo-Manichaeism, 2004, s. 114
  • Powołanie do życia ludzi miało być ukoronowaniem demonicznego dzieła, którego przewrotność polega na uwięzieniu anielskich dusz w materii. W bogomilskiej antropologii człowiek okazuje się istotą dualistyczną. Stworzone na podobieństwo szatana, ulepione z gliny ciało należy do diabła, dusza zaś do Boga, gdyż spoczywa w niej chwała upadłych aniołów: „Po czym umyślił, iż na obraz swój i podobieństwo stworzy człowieka, który będzie mu służył. Rzekł wiec aniołowi trzeciego nieba, ażeby wstąpił w ciało ulepione z gliny, i wziąwszy część onego ciała, zrobił drugie o postaci niewieściej, i rzekł aniołowi drugiego nieba, żeby wstąpił w ciało niewiasty. I widząc, że przyoblekli się w śmiertelną powłokę i są różnego rodzaju, aniołowie wybuchnęli wielkim płaczem. Zaś szatan kazał im połączyć się glinianymi ciałami i obcowali ze sobą nie wiedząc, że grzeszą. A takoż stworzyciel wszelkiego zła umyślił uczynić raj i wprowadził tam ludzi. Wreszcie posadził trzcinę pośrodku raju i ze swej plwociny stworzył węża, któremu kazał ukryć się w trzcinie (...), ażeby nie poznali jego chytrych knowań. I przyszedł do nich, mówiąc: Z każdego rajskiego drzewa, które ma owoc, jedzcie, ale nie jedzcie z drzew wiadomości dobrego i złego. Tymczasem sam wszedł w węża i omamił anioła, co miał postać niewieścią, zaś brat onego anioła nasycił swą grzeszną żądzę i przy wtórze syczenia węża połączył się z Ewą. Oto dlaczego nasieniem diabelskim i pomiotem wężowym zwani są ci, co powolni są lubieżnym pragnieniom swego ojca diabła, i tak będzie do końca wieków. W anioła, co był w Adamie, diabeł wszczepił bowiem własny jad i lubieżność, z której nasienie diabelskie i pomiot wężowy będzie się płodzić po wiek wieków. (...) Jezus – duch Boży, anioł, młodszy syna Boga, jest tym jego wysłańcem, który ma pouczyć ludzkość i wyzwolić ją z okowów materii.”
    • Autor: Grażyna Szwat-Gyłybowa, Heresis bulgarica, 2005
  • Czy można mieć jakąkolwiek wątpliwość, że stworzenie to akt ogromnej przemocy ze strony Boga naszego Ojca wobec naszej Matki otchłani? Stworzył On niebo i ziemię, a na ich obraz i podobieństwo my stworzyliśmy nasz świat: każda ofiara rasistowskiego linczu, każda cel ataku uwarunkowanego płcią, każde nieszczęsne stworzenie zgniecione ciężarem imperialistycznej opresji, jest zarówno ofiarą dzieci odtwarzających okrucieństwo Ojca, jak również ofiarą dla Niego, dzięki czemu może On przeważać, utrzymując noc z dala od zimnej surowości Swego dnia. Jednak, pomimo wszystkich aniołów w Niebie i wszystkich diabłów w Piekle, wciąż jesteśmy w stanie usłyszeć w sercu tego nieszczęsnego istnienia, szepczące echa Jej głosu wzywającego nas na powrót do nicości i ciszy: módlmy się więc, by każdy pałac się rozpadł i każdy tron załamał, i aby słońce słabło i księżyc czerniał, i żeby gwiazdy zaczęły spadać z nieba. Nie istnieją męscy bogowie warci tego, byśmy ich czcili; nie istnieją biali bogowie warci tego, byśmy ich czcili; Szatan ze swoją obietnicą siły i pomyślności, i starzy bogowie ze swą upadłą dostojną wspaniałością, są niczym innym jak Jego innymi twarzami, a wąż i Prometejski Lucyfer jednie aktorami wykonującymi Jego polecenia. Sławmy więc słabość, nie siłę; zakłopotanie, nie bezpieczeństwo; smutek, nie triumf; ciemność, nie ezoteryczne światło; niech nasze serca przynależą jedynie odczynianiu nędznego całokształtu Jego dzieła i naszemu każdemu zatęsknieniu za pustką, tak, by mogła Ona nastać ponownie z całym Swoim smutkiem i całą Swoją stratą, zatapiając ten świat w głębi Swoich łez.
    • Autor: Book Of Sand, Occult Anarchist Propaganda, 2016
  • Żywe kołacze do świata
    To ja jestem jego bramą świata. Ja ciało
    Łomoce
    Bije głową
    Brama z kości słoniowej drży
    Nie ustępuje. Nie puszcza
    Może powinno odejść
    Powstrzymać się
    Zrozumieć znak
    Ostrzeżenie
    Może nie trzeba
    Nie warto
    Niczego nie można powstrzymać
    Ciałem włada siła
    Kurczy, rozciąga je
    Skręca, wstrząsa, wydyma
    Żywe próbuje rozedrzeć ciało
    Rozsadza je od środka
    To ja jestem opasującym ciałem
    Bramą świata
    To mnie chce rozerwać
    Wygięta brama nie wytrzymuje naporu
    Uchyla się, rozwiera nieznacznie
    Rozsuwa obręcz
    Nie na tyle, by wypuścić żywe
    Lecz by poczuło smugę świata
    Niech wie
    Niech spojrzy weń przez szczelinę
    Póki czas
    Już czas
    W miękkim kanale ciała żywe tarza się
    W śluzie i krwi
    Chłepce śluz wtajemniczenia
    To ja jestem jego śliską drogą
    Krwawą drogą świata
    Pojęło
    Cofa się
    Nabrać powietrza! Przeć! Mocniej! Nie na brzuch! Na odbyt przeć! Jak na kupę. Nabrać powietrza! Pochylić się! W dół przeć! To nie jest parcie! Nawet zwieracz się nie uwypukla. Mocno, mocno przeć! Mocniej! Jeszcze mocniej! Nie przeć! Nie przeć! Nie przeć, mówię! Ziajać jak pies!
    Żywe odwraca głowę.
    Lili, lili, laj,
    Niebieski Dziedzicu.
    • Autor: Jolanta Brach-Czaina, Szczeliny istnienia, 1992, s. 45–46
  • Formuła porodu brzmi: niech to, co jest, będzie. Niewiarygodne przesłanie. Każe zapomnieć o cierpieniu, poniechać buntu. Oznacza akceptację wszystkiego, co zdarzyć się może. Wskazuje samo istnienie jako niezachwianą wartość. Okazuje się też, że wobec istnienia, niby niezależnego od nas, ostateczny gest przyzwalający czynimy sami. A tym samym przyjmujemy odpowiedzialność.
    • Autor: Jolanta Brach-Czaina, Szczeliny istnienia, 1992, s. 48
  • Filozofia aktu narodzin jest aspołeczna, bo sugeruje, że świat nie wymaga ulepszania, i całą trudność sprowadza do tego, że trzeba go przyjąć. Jest również amoralna, ponieważ wymaga, byśmy zaakceptowali samych siebie. Uchyla domniemaną winę i uniemożliwia rzucanie oskarżeń. Nawet nie próbuje wspinać się na rusztowania przyzwoitych zasad moralnych, nie zmierza też do projektowania sprawiedliwości społecznej. Owe projekty są zbyt wyrafinowane, zbyt odległe, by można je było czytać z krocza. Niedostatek moralnej subtelności nie odcina jednak drogi konsekwencjom metafizycznym.
    • Autor: Jolanta Brach-Czaina, Szczeliny istnienia, 1992, s. 50
  • Kto rodzi, składa ofiarę dzikiemu bogu, który jest życiem.
    • Autor: Jolanta Brach-Czaina, Szczeliny istnienia, 1992, s. 54
  • Sprowadzanie dziecka na świat bez jego zgody wydaje się być nieetyczne. Opuszczenie łona jawi się po prostu jako coś szalonego. Łono to nirwana. To jak odlot wewnątrz jakiejś kuli poza kontinuum czasoprzestrzennynm. To ciepła, wilgotna balanga w samym środku ziemi, gdzie jest się jedynym balangowiczem. Nie ma tam żadnych przewodników New Age. Żadnego gównianego techno. Tylko ty i nieskończoność.
    • Autor: Melisa Broder, So Sad Today: Personal Essays, 2016
  • Prokreacja jest dla mnie czymś niemożliwym. Nigdy nie wybaczyłabym sobie umieszczenia kogoś w celi śmierci.
    • Autor: Elisa Brune, La mort dans l’âme: tango avec Cioran, 2011
  • Budda wypowiada swoje twierdzenia w pedantycznym stylu czasów, w których żył. Nadaje im formę soryt; jednak w takiej formie są pod względem logicznym niezrozumiałe, a wszystko, co chce przekazać, można streścić następująco: nie zdając sobie sprawy z cierpienia, z którym związane jest życie, człowiek płodzi dzieci i co za tym idzie staje się przyczyną starości i śmierci. Jeśli tylko zda sobie sprawę z tego jakie cierpienie może spowodować poprzez ten swój czyn, powstrzyma się od prokreacji; w ten właśnie sposób położy kres starzeniu się i umieraniu.
    • Harri Singh Gour, The Spirit of Buddhism, 1929
  • Istnieją dobrzy buddyści i każdy dobry buddysta wie, że poczęcie to po prostu odwleczone zabójstwo.
  • Nie biegniemy ku śmierci, uciekamy przed katastrofą narodzin, stawiamy jej czoła, ocalali próbują zapomnieć. Strach przed śmiercią jest tylko projekcją w przyszłość strachu towarzyszącego nam od pierwszych naszych chwil. Rzecz jasna, wzdragamy się przed traktowaniem narodzin jako zła: czyż nie uczono nas, że jest to najwyższe dobro, i że to, co najgorsze znajduje się u kresu, nie zaś na początku naszej drogi? A jednak zło, prawdziwe zło, jest za nami, nie zaś przed nami. Nie uświadomił sobie tego Chrystus, pojął zaś to Budda, mówiąc: „Gdyby, o mnisi, nie istniały na świecie te trzy rzeczy, Doskonały nie pojawiłby się na świecie...” I narodzinom przyznał miejsce przed starością i śmiercią, są one bowiem źródłem wszelkich niedomagań i klęsk.
    • Autor: Emil Cioran, De l’inconvénient d’etre né, 1973
  • W pismach buddyjskich często mówi się o „otchłani narodzin”. Tak, to jest otchłań, przepaść, w którą jednak nie wpadamy, lecz wręcz przeciwnie, z której wynurzamy się – na swoje największe nieszczęście.
    • Autor: Emil Cioran, De l’inconvénient d’etre né, 1973
  • Buddyzm – najwyższa próba położenia kresu narodzinom. Tym właśnie jest nirwana. „Nie będzie już narodzin” – rzekłby anioł buddyjskiej Apokalipsy.
    • Autor: Emil Cioran, Zeszyty 1957-1972, 1997, tłum. Ireneusz Kania
  • Młody mnich zakochał się bez pamięci w pięknej pannie. Porzucił świątynię, w której żył i udał się do wioski mając zamiar wyznać jej miłość. Było już ciemno, kiedy przybył, więc postanowił przespać się w gospodzie. W nocy śnił, że ją poślubił. Wszedł do jej pokoju, kochał się z nią... po pewnym czasie urodziły się im bliźnięta. Kiedy miały po trzynaście lat, jedno z nich wpadło do rzeki i utonęło. Ojciec, przepełniony żalem, nie mógł przestać płakać... i wtedy obudził się zalany łzami. O świcie ruszył tą samą drogą, co poprzedniego dnia, kierując się z powrotem do świątyni.
    • Autor: Taisen Deshimaru, Historias Zen, 1990
  • Jeśli boisz się choroby, jeśli boisz się śmierci, wtedy powinieneś zastanowić się: skąd pochodzą? Skąd one pochodzą? Powstają z narodzin. Nie bądź więc smutny, kiedy ktoś umiera, taka jest po prostu natura, i jego cierpienie w tym życiu się kończy. Jeśli chcesz być smutny, bądź smutny, kiedy ludzie się rodzą. Och. Nie, oni znowu tutaj trafiają. Znowu będą cierpieć i umierać!
    • Autor: Ajahn Chah, No Ajahn Chah: Reflections, 1994
  • Nasze narodziny i śmierć to jedno. Nie można mieć jednego bez drugiego. To trochę zabawne widzieć, jak przez śmierć ludzie płaczą i są smutni, a przez narodziny cieszą się i są zachwyceni. To ułuda. Myślę, że jeśli naprawdę chce się płakać, lepiej robić to, kiedy ktoś się rodzi. Płakać u źródła, bo gdyby nie było narodzin, nie byłoby też śmierci. Potrafisz to zrozumieć?
    • Autor: Ajahn Chah, No Ajahn Chah: Reflections, 1994
  • Może reinkarnacja to po prostu POSIADANIE DZIECI.
  • Ma rację Cioran. Prawdziwie uczciwy i odpowiedzialny człowiek wolałby się nie urodzić.
    • Autor: Valeriu Butulescu, Noroi aurifer, 2010
  • Bo płodzić twory, które cierpieć mają
    Przez długie lata, a potem umierać,
    To mi się zdaje rozplenianiem śmierci,
    Mnożeniem mordu.
    • Autor: George Byron, Kain, tłum. Jan Kasprowicz, Józef Paszkowski, 2010
    • Opis: słowa bohatera, Kaina.

C[edytuj]

  • Biorąc pod uwagę przypadkowość naszych narodzin, wszyscy jesteśmy niepotrzebni. Niepotrzebny ból jest czymś nie do zaakceptowania. Ergo, czymś nie do zaakceptowania są narodziny. W tym sensie, narodziny są niemoralne. Narodziny niosą ze sobą moralny ładunek, problematyczność: nie jest tak, jak twierdzą zazwyczaj etyki afirmatywne, że są one po prostu faktem, czymś niewinnym i niewymagającym krytycznego przyjrzenia się. Etyki afirmatywne wolą podtrzymywać niemoralność świata, byleby tylko ocalić podstawę jego istnienia. Etyka negatywna sugeruje coś przeciwnego, ocalenie moralności świata po odnalezieniu jego niemoralnej podstawy. (I odwraca się cały problem teodycei: w jaki niby sposób świat miałby być niewinny w obliczu boskiego zła stworzenia?)
  • Cierpienie jest związane wyłącznie i w oczywisty sposób z „byciem”. Nie sposób „oddać do użytku” kogokolwiek w taki sposób, by go nie bolało. Tak więc ból nie jest ani przekleństwem, ani karą, ani anomalią, ani niedopasowaniem, ani dewiacją, ale conditio sine qua non bycia. Bycie jest warunkiem koniecznym do tego, by bolało. Etyka afirmatywna, tak długo więc, jak uznaje spójność za wartość, nie powinna deklarować, że troszczy się o to, by nie było bólu.
  • Choroba zwykle jawi się nam jako coś zaskakującego ze względu na rzekomy stan wyjściowy, którym ma być „zdrowie”. Trudnością w ocenie zdrowia jest to, że większość istniejących wskaźników jest negatywna i służą one wykazywaniu problemów ze zdrowiem. To dobre zdrowie powinno być postrzegane jako coś przypadkowego, anomalia, a nie jako wewnętrzna właściwość, i w jeszcze mniejszym stopniu jako „prawo”, którym cieszą się istoty ludzkie. W obliczu choroby, to, co zwykle nazywamy „życiem” i przetrwaniem, staje się zwalczaniem tej choroby, czepianiem się życia, próbą utrzymania się na powierzchni, potrwaniem jeszcze trochę, pójściem jeszcze trochę do przodu. Podstawowy etyczny problem polega na tym, że jako potencjalni stwórcy innej ludzkiej istoty, nie jesteśmy w stanie w żaden sposób przewidzieć, jak będą funkcjonować mechanizmy przetrwania tej istoty i jaka będzie jej wrażliwość na strukturalny ból. Nie mamy moralnego prawa uśredniać prognozy na temat tej wrażliwości. Złowieszcza (złowieszcza i płytka) radość, jaką nasze społeczeństwo wita narodziny i ciążę, musi w końcu natrafić na jego własne etyczne kategorie, jeśli zastanowimy się nad tym dostatecznie głęboko.
  • Nasz porządek społeczny zapewnia niemoralności rodzicielstwa ochronę przed krytyką, a prokreacja przedstawiana jest jako w sposób naturalny pozytywna wartość. I wręcz przeciwnie, jakiekolwiek podawanie jej w wątpliwość, jest odbierane jako coś demonicznego. Jednak sytuacja jest tutaj jasna: albo powinno się odrzucić jako wartość „unikanie niepotrzebnego bólu”, albo uznać ochranianą przed krytyką moralność rodzicielstwa za problematyczną. Jeśli refleksja moralna powinna opierać się na racjonalności, dążeniu do prawdy itp., to powinna stawić czoła tej alternatywie.
  • Jeśli wolność, zgodnie z tym, co sama tradycyjna moralność zakłada, stanowi fundamentalną wartość etyczną, jest samą podstawą etyki, to należy przyznać, że stworzenie dziecka może być pierwszym i ogromnym nieposzanowaniem wolności osoby ludzkiej. Zagadnienie wolności cierpi tutaj na ten sam problem, co zagadnienie bólu: jest to kwestia wartości etycznej, do której tradycyjne afirmatywne etyki są niezdolne podejść bezkompromisowo.
  • Zabicie kogoś i spowodowanie czyichś narodzin to dwa akty przemocy, poprzez które, w magiczny sposób, człowiek stawia się w pozycji Boga. Ofiara zabójstwa jest zawsze w jakiś sposób bezbronna, ale nigdy nie aż tak bezbronna jak ofiara narodzin. Narodziny przelewają niewinną krew tak samo jak zabójstwo. Jeśli prokreacja jest wolnym wyborem, życie to przede wszystkim niepotrzebny ból.
  • W świetle ontologii przyrodniczej nie można powiedzieć, że nie wiemy niczego na temat naszego możliwego potomstwa, przykładowo, na temat jego zdolności do przezwyciężenia strukturalnego bólu; jest tak dlatego, że chociaż nie wiemy, czy nasze dzieci będą czerpać przyjemność, przykładowo, z podróżowania, pracy czy nauki języków klasycznych, to jednak wiemy, że będą kruchymi, rozkładającymi się i ostatecznie odchodzącymi w niebyt istotami, których umieranie rozpocznie się wraz z narodzinami, które będą mierzyć się z definiującymi je systematycznymi dysfunkcjami, które będą konstytuować swoje własne bycie jako bycie-przeciw-innym – w sensie mierzenia się z agresywnością i posyłania jej innym – które będą tracić tych, których pokochają oraz same zostaną utracone przez tych, którzy pokochają je, i którym czas odbierze wszystko, co kiedykolwiek stworzą.
  • Bez wątpienia nie uznalibyśmy za moralne zachowania kogoś, kto umieściłby drugiego człowieka w niebezpiecznej sytuacji mówiąc: „Sprowadziłem go tu, ponieważ wiem, że będzie silny i sobie poradzi.” „Siła” nowo narodzonego w żaden sposób nie zwalnia stwórcy z moralnej odpowiedzialności. Można odpowiedzieć: „To nie ma związku. Twoja rola polegała na postawieniu kogoś w sytuacji, o której wiedziałeś, że jest trudna i bolesna, chociaż mogłeś tego uniknąć. Twoje przewidywania dotyczące jego reakcji, w żaden sposób nie umniejszają twojej odpowiedzialności.” Gdy rozważamy prokreację, rozumowanie może być właśnie takie, przy czym jeszcze bardziej dobitne, ponieważ w jakimś wewnątrz-światowym przypadku mającym związek z już istniejącymi ludzi, w którym stawia się kogoś w sytuacji, o której wiadomo, że jest bolesna, ten ktoś ma szansę uciec od bólu w takim zakresie, w jakim, będąc już na świecie, może przewidzieć zagrożenie i spróbować obronić się przed nieliczącym się z nim i wykorzystującym go działaniem. W przypadku tego, kto przychodzi na świat, wręcz przeciwnie: nie jest to możliwe, ponieważ to samo jego bycie zostaje wytworzone i wykorzystane. Tak więc, jeśli chodzi o powodowanie narodzin, manipulacja wydaje się być totalna.
  • Jeżeli zatem ktoś mówi, że prokreuje z miłości tak, jak inni zabijają z nienawiści, może mówić prawdę, niemniej jednak jest jasne, że ta osoba nie podaje w ten sposób żadnego moralnego uzasadnienia dla prokreacji. Mówienie, że tworzy się dziecko „z miłości” jest niczym innym jak powiedzeniem, że tworzy się je w sposób kompulsywny, dając się ponieść dzikim rytmom życia. Na podobnej zasadzie, możemy bardzo kochać naszych rodziców, a jednocześnie uznawać rodzicielstwo za etycznie problematyczne i widzieć to, że zostaliśmy przez nich wykorzystani. Można kochać dalej, mimo dostrzeżenia niemoralności, i nie jest to w żaden sposób sprzeczne. Nie usprawiedliwia zabójstwa powiedzenie, że zostało dokonane z nienawiści ani samobójstwa powiedzenie, że zostało dokonane „z nienawiści do samego siebie”. Podobnie coś pozostaje etycznie problematyczne nawet wtedy, kiedy jest powodowane miłością.
  • Ludzie utrzymują, że „doświadczenie rodzicielstwa jest niezwykłe” i polecają je wszystkim (jak i również dyskredytują tych, którzy się na nie nie decydują). Można sobie jednak zadać pytanie: „niezwykłe dla kogo?” Jest z pewnością niezwykłe dla rodziców. Kiedy mówią, że nie tylko oni będą w tym szczęśliwi i spełnieni, ale także ich dzieci, nie zauważają niezgłębionej asymetrii i niedopasowania między tymi dwoma doświadczeniami: doświadczeniem rodziców i doświadczeniem dzieci. Dzieci zostają zobowiązane do zaakceptowania tego doświadczenia, do uczynienia go dobrym i ciekawym (a nawet niezwykłym); jaki inny mają wybór? Rodziców nikt nie zobowiązuje, w ich przypadku „niezwykły” charakter doświadczenia stanowi część absorbującego i jednostronnego przedsięwzięcia na które się decydują. Sytuacji obydwu stron nie sposób porównać. Tak więc, kiedy ktoś ripostuje: „nie ma sensu pokazywać, że życie jest złe; nie można decydować za swoje dziecko, bo ono może będzie lubiło życie”, to co to tak naprawdę oznacza? Ależ to proste! Oznacza, że dziecko jest zobowiązane do lubienia życia! Jednak to „lubienie” będzie zawsze desperacką akceptacją. Dziecko nie znajduje się w sytuacji, w której miałoby możliwość polubienia życia. Mogłoby je polubić, gdyby samo je sobie naprawdę wybrało. Postawione przed faktem dokonanym, jest zobowiązane do desperackiego czepiania się życia. Albo je „polubi” albo zostanie zniszczone (przez własne zaburzenia nerwowe lub wrogość ze strony innych).
  • Czy prawdziwie racjonalny agent wybrałby urodzenie się? Odsyłam do mojej argumentacji przeciwko R.M. Hare'owi w „Crítica de la moral afirmativa” (...). W eksperymencie myślowym, w którym nieistniejący może w magiczny sposób wypowiedzieć się na temat swoich możliwych narodzin, Hare błędnie bezkrytycznie zakłada, że ten bez wątpienia wybrałby urodzenie się (to założenie jest powszechną afirmatywną tendencją). Ponieważ przyjmujemy, że nieistniejący jest człowiekiem, uznajemy, że jest racjonalną istotą zdolną do ważenia za i przeciw. Jednak informacje, których dostarcza mu w eksperymencie Hare są niepełne i stronnicze. Należałoby mu powiedzieć, że nie będzie miał żadnej gwarancji urodzenia się bez komplikacji; że jeżeli urodzi się bez komplikacji, będzie cierpiał, prawie na pewno, z powodu wielu odmian wewnątrz-światowego zła; że jeżeli uda mu się uwolnić od tego zła (a jest to w jakiś sposób możliwe, nawet, jeśli trudne), to nie będzie mieć żadnej gwarancji co do tego, jaka będzie długość jego życia ani jaka będzie czekała go śmierć, nie mówiąc o tym, że czeka go cierpienie z powodu śmierci tych, których będzie kochać, ani o tym, że jego śmierć spowoduje cierpienie tych, którzy będą kochać jego (jeśli w ogóle będzie mieć tyle szczęścia, by kochać kogoś i być kochanym przez kogoś, na to też nie będzie mieć gwarancji). Trzeba by mu było też powiedzieć, że nawet jeśli uniknie jakiejś gwałtownej przypadkowej śmierci, to rozłoży się w przeciągu niewielkiej liczby lat (tak samo jak ci, których będzie kochać i na których będzie mu zależało), i że będzie mieć dużą szansę na zostanie nieuleczalnie chorym pacjentem cierpiącym okropnie do momentu swojej śmierci. Czy gdyby wciąż było możliwe, że nieistniejący, po uzyskaniu tych wszystkich informacji, wybierze urodzenie się, to nie moglibyśmy żywić uzasadnionych wątpliwości co do jego bycia „racjonalnym agentem”?
  • Filozofowie od zawsze mówili o życiu jako „przygotowywaniu się do śmierci” i filozofii jako „nauce umierania”. Istnieje jednak pewna wcześniejsza mądrość: powstrzymanie się od prokreacji. Nieumieszczenie nikogo w sytuacji, w której będzie musiał uczyć się umierać.
  • MV utrzymuje, że odrzucenie życia ma miejsce na późniejszych etapach, ale podczas narodzin, a nawet wcześniej, wszystko jest jego akceptacją. Ale czy tak jest?? Co można powiedzieć o krzyku, z którym dzieci się rodzą, o pierwotnym płaczu, pierwszym traumatycznym kontakcie (zajmował się tym Freud) ze światem? Czy krzyk dziecka nie jest już jego pierwszym filozoficzną opinią na temat świata? Dlaczego nie rodzi się śmiejąc lub przynajmniej spokojne? Kiedy dziecko zostaje wyrzucone na świat podczas porodu, jego pierwsza reakcja jest pesymistyczna, protestem przeciw nieuszanowaniu go i zakłóceniu mu spokoju, początkowym krzykiem, którego nie musiało się uczyć, tak jak musi się uczyć śmiać podczas pierwszych tygodni czy nawet miesięcy życia (co już w samym inauguracyjnym akcie kreśli pesymistyczną asymetrię: dziecko uczy się śmiać, ale rodzi się płacząc); dziecko rodzi się, zmuszone do tego przez pragnienia innych, w początkowej rozpaczy, w płaczu głębokiej i beznadziejnej bezradności, w pierwotnym przerażeniu, które natychmiast, poprzez kołysanie, pieszczoty, troszczenie się itd., dorośli będą próbowali złagodzić; kołysanie to będzie powtarzać się przez całe jego życie: początkowa rozpacz, po której następuje chroniące troszczenie się; ale troszczenie się jest następstwem rozpaczy; rozpacz przychodzi pierwsza, a troszczenie się to reakcje. Jedno i drugie nie jest na tym samym poziomie. Asymetria!
  • Najlepiej byłoby się nie urodzić. Nieurodzenie się jest w etyce negatywnej absolutnym dobrem, jednak jest to właśnie dobro, do którego nie można dążyć. (I co ważne, jest to sytuacja radykalniejsza niż w przypadku dóbr, do których można dążyć, ale których nie można osiągnąć; do nieurodzenia się nie można nawet dążyć.)
  • Ludzie mówią o „wspaniałym doświadczeniu rodzicielstwa”. Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego jest takie wspaniałe? Jest takie wspaniałe dzięki temu, że jest bardzo manipulacyjne; manipulowanie dostarcza mnóstwa przyjemności, ponieważ los drugiej osoby leży w naszych rękach. Kiedy dziecko jest małe, ubiera się je tak, jak się chce, czesze się je tak, jak się chce, strzyże mu się włosy tak, jak się chce, przywołuje się je do porządku, jak to wiele razy widziałem. Dorośli bawią się z dzieckiem, ludzie, którzy nie mieliby się do kogo odezwać i z kim przebywać, gdy czują pustkę. Nic nie znaczące szare życia stają się oświetlone, dziecko je ratuje.
  • Moralna tradycja mówi: mamy wiele naturalnych skłonności, ale jako etyczne istoty ludzkie, powinniśmy próbować stawać ponad naszymi naturalnymi impulsami. Na przykład jesteśmy w naturalny sposób skłonni do agresji; jesteśmy z natury bardzo egoistyczni, próbujemy, podejmując decyzje, kłaść nacisk na myślenie o nas samych, jednak etyka zawsze mówi: powinieneś walczyć ze swoimi naturalnymi skłonnościami. Nie możesz być tak agresywny, jak pcha cię do tego natura, nie możesz być tak egoistyczny, jak chce tego natura. Jeśli więc ktoś powie, że prokreacja jest naturalna, odpowiadam: naturalne nie znaczy moralne. Wręcz przeciwnie, zapomniani brazylijscy filozofowie, jak Tobias Barreto, stawiali sprawę odwrotnie. Tobias Barreto uważał, że kiedy coś jest naturalne, to jest złe, i że powinniśmy z tym walczyć. Niewolenie jednych ludzi przez innych jest naturalne, a kulturowy jest sprzeciw wobec niewolnictwa. Nie mówcie mi więc, że prokreowanie jest naturalne i dlatego powinniśmy to robić. Cała ludzka moralność jest nienaturalna; cała ludzka moralność jest sztuczna, tak samo jak nasz system odżywania się w naszych wymyślnych restauracjach jest także sztuczny i nienaturalny. Które zwierzę je w taki sposób, w jaki my jemy? Nawet nasza seksualność jest sztuczna; nie jest czysto instynktowna, ale w znacznym stopniu symboliczna. Jeśli wyciąga się z rękawa ten argument, w dalszym ciągu powinno się pokazać, że dana naturalna rzecz jest moralna, ponieważ istnieje wiele argumentów pokazujących, że to, co pochodzi z natury, może być całkowitym przeciwieństwem moralności.
  • Kiedy ktoś (włączając filozofów) broni pretensjonalnego piękna „posiadania dzieci”, odnosi się do przyjemności „patrzenia jak one dorastają”, wpierw dzieci, później młodzież, następnie osoby wchodzące w dorosłość, i w końcu niezależni dorośli (nie dotyczy to tylko ludzi bogatych, ale także, po części, tych uboższych). Dziwne jest jednak, że kiedy tacy ludzie mówią o dzieciach, nie wiadomo dlaczego na tym poprzestają i nigdy nie odnoszą się do ich umierania, starzenia i słabnięcia, być może dlatego, że już ich zwykle nie będzie, by to umieranie kontemplować. Rodzice wolą nie widzieć końca tego procesu, tak jakby dziecko rozpływało się w powietrzu. Ten pozostały aspekt rodzicielstwa jest pomijany; dziecko jest wizualizowane jedynie jako kwitnące. Śmierć dziecka pozostaje czymś niewidocznym. Całkowita realizacja procesu jest ukrywana, jak coś brudnego i nieprzyzwoitego, niegodnego pokazywania.
    • Autor: Julio Cabrera, Mal-estar e moralidade: situação humana, ética e procriação responsável, 2018, s. 306
  • Bardzo ciekawe, że czasem poruszanie kwestii etyki prokreacyjnej jest uznawane za okrutne i nieludzkie, tak, jakby było oznaką odtrącania nienarodzonych dzieci, pewnym rodzajem niechęci do nich. To całkowite deformowanie intencji etycznej refleksji nad prokreacją. Wręcz przeciwnie, ta refleksja jest motywowana głęboką troską o potencjalne dzieci, jest związana z tym, że ich pojawienie się jest dla nich ryzykiem, będącym konsekwencją bezmyślnego, ograniczającego i agresywnego działania wobec tych małych bezbronnych istot, o których sądzi się, że ma się pełne prawo do planowania wszystkiego, co dotyczy ich żyć, aby zaspokoić własne pragnienie i osiągnąć satysfakcję. Znacząca część oburzenia, którym świat dorosłych reaguje na zaledwie wspomnienie o tym zagadnieniu, jest oznaką tego, że rodzice czerpią ogromną przyjemność z prokreacji, i reagują – niekiedy gniewnie – kiedy ktoś kwestionuje źródło tej ogromnej przyjemności i w konsekwencji wielką władzę jaką ma się nad tymi, którzy się rodzą. Ta pełna władza nad życiem kogoś innego jest bardzo pociągająca i prawie nikt nie ma ochoty z niej rezygnować. Jednak w etycznej refleksji, niezależnie od tego, co jest jej przedmiotem, nigdy nie chodzi jedynie o ocenę satysfakcji jaką czerpiemy z naszych działań, ale o zastanowienie się, czy to, co robimy jest słuszne czy nie, czy władza jaką uzyskujemy nad bardziej bezbronnymi istotami jest etycznie uzasadniona.
    • Autor: Julio Cabrera, Mal-estar e moralidade: situação humana, ética e procriação responsável, 2018, s. 463
  • Te wiele żyć, które kończą się katastrofalnie wydają się być bardzo wysoką ceną, by moralnie uzasadnić prokreacyjny „hazard”, nawet jeśli ten uskuteczniany jest w najostrożniejszy możliwy sposób przez „odpowiedzialnych rodziców”. (Czy liczne katastrofy są kompensowane przez życia kończące się spełnieniem? Czy możemy obliczyć „zyski” i „straty” w przypadku możliwych ludzkich żyć, bardziej niż w przypadku już istniejących ludzkich żyć?) Istotne jest jednak to, że nawet jeśli życie nie kończy się czymś okropnym, to witalny „sukces” dziecka, to, że osiągnęło ono równowagę (co zawsze osiąga się kosztem moralności, zgodnie z tezą o moralnym upośledzeniu) pomiędzy tworzeniem wartości i terminalną strukturą bycia, nie zwalnia rodziców z odpowiedzialności za narażenie go na związane z życiem katastrofy. Mało tego, nawet jeśli dziecko „wygra” w tym hazardzie, jego „sukces” i tak będzie zawsze i niezmiennie związany z jednostronnością aktu prokreacyjnego: dziecko może wygrać w tym hazardzie, ale nigdy nie będzie to jego hazard. W najlepszym wypadku dziecko wygra, ale nigdy wzięcie w tym udziału nie jest jego wyborem.
    • Autor: Julio Cabrera, Mal-estar e moralidade: situação humana, ética e procriação responsável, 2018, s. 508
  • Kiedy dziecko robi coś złego, kierowane rozpaczą biorącą się z sytuacji, w której zostało umieszczone, ludzie mimo to współczują „biednemu rodzicowi” mającemu dziecko „tak niewdzięczne”. Cała odziedziczona nędza staje się w magiczny sposób odpowiedzialnością dziecka! Stosowany jest tutaj ten sam argumentacyjny schemat, co w teodyceach: nieskazitelny rodzic stworzył swe dziecko z miłości, dał mu coś wartościowego, jak i również uczynił je „wolnym”, natomiast dziecko, będąc wolnym, zgrzeszyło, zatem zachowało się niewłaściwie i skalało to coś niezwykle cennego, co zostało mu dane, powodując niezadowolenie swego poczciwego dobroczyńcy. Jest to schemat niemalże tragikomiczny, ponieważ wydaje się być dokładnie odwrotnie: nasi rodzice dali nam, interesownie, dla swej własnej przyjemności i korzyści, coś o bardzo wątpliwej wartości, co my, w ramach poddaństwa i przymusu – tak jest, jest to bardzo dalekie od jakiejkolwiek prawdziwej „wolności” – mamy próbować czynić lepszym, wkładając w to nasz wysiłek. Tak długo jak nie odwrócimy tego przeważającego w naszych społeczeństwach wartościowania, o etycznych zagadnieniach nie zacznie się myśleć poważnie, a dla relacji rodzic-dziecko, w oczywisty sposób egocentrycznej i manipulacyjnej, w dalszym ciągu obowiązywać będzie ten właśnie etyczny paradygmat, kluczowa pomyłka wdzięczności, najpoważniej traktowany z mitów i jedna wielka mistyfikacja.
    • Autor: Julio Cabrera, Mal-estar e moralidade: situação humana, ética e procriação responsável, 2018, s. 538
  • Wszystkie naglące potrzeby łaknącego i władającego nim ciała, maluch wyraża coraz to nowymi krzykami i grymasami bólu, co rodzice zręcznie tłumaczą: „musi być głodny i dlatego płacze”, „musi być mu zimno i dlatego płacze”, „musi chcieć mu się spać i dlatego płacze” lub po prostu „musi być zmęczony i dlatego płacze”, nigdy jednak nie sięgając ku smutnemu źródłu: „musiał się urodzić i dlatego płacze”.
    • Autor: Julio Cabrera, Mal-estar e moralidade: situação humana, ética e procriação responsável, 2018
  • Niewątpliwie popęd reprodukcyjny ma głębokie biologiczne korzenie, ale to nie uwalnia nas od winy. Oczywiście to nie my wymyśliliśmy życie i jego reguły, ale to my je rozprzestrzeniamy. Intencjonalnie tworzymy życie w warunkach, co do których wiemy, że cierpienie będzie w nich nieuniknione. Często popęd agresji prowadzi nas do popełniania zbrodni, ale nie uznajemy, że nie jest naganny. Jest równie instynktowny i naturalny, zakorzeniony w nas tak samo głęboko jak popęd seksualny. Różnica jest taka, że w przypadku tego drugiego, nasza agresja materializuje się dziewięć miesięcy później, jakbyśmy umieścili bombę zegarową w sercu nicości.
    • Autor: André Cancian, O Vazio da Máquina: Niilismo e outros abismos, 2009, s. 160
  • Kiedy nie decydujemy się na dzieci, rezygnujemy z małej i wątpliwej osobistej satysfakcji, by zapobiec pojawieniu się wielkiego cierpienia. Jeśli potrafimy zdobyć się na odrobinę współczucia dla tych, którzy, według nas, mieliby stać się obiektami naszej miłości i oddania, okażemy je, nie płodząc ich, to jedyne możliwe dobre podejście do dzieci. Niech koi nas wiedza o tym, że ponieważ nie urodzą się one, w naszych marzeniach będą zawsze spać w swoich pokojach, pod kocykami tak miękkimi jak przytulenie ze strony tych, których miłość nigdy nie pozwoliła im cierpieć i ochroniła przed istnieniem. Pozostaną w komforcie, wygodzie i spokoju, z półuśmiechami na swych ustach, którymi nigdy nie będą musiały spijać goryczy i rozczarowań życia. Na zawsze niepobrudzone światem i wolne od jego niebezpieczeństw. To jest właśnie prawdziwe zrezygnowanie z czegoś dla dobra dziecka.
    • Autor: André Cancian, O Vazio da Máquina: Niilismo e outros abismos, 2009, s. 162
  • Bardzo dobra i głęboka jest myśl tego, kto powiedział: „Nikt nie przyjąłby życia, gdyby mógł się wypowiedzieć.” Był to Seneka i ja mówię tak samo. Jeśli założyć preegzystencję duszy w spokoju, nie sposób sobie wyobrazić, że ta wybrałaby wstąpienie w ciało, zostając rzetelnie poinformowaną o wszystkim, co ogólnie przydarza się człowiekowi w tym życiu i całym złu, którego będzie musiała doświadczyć.
  • Człowiek śmie jeszcze pozwalać sobie na okrucieństwa, choć już i tak popełnia, spokojnie i raz za razem, czyn najokrutniejszy: płodzi, wydaje na pastwę potworności życia istoty, których nie ma i które nie doznają bólu.
  • Niemoralność prokreacji wychwalanej jako świadoma polega na tym, że zbrodnia zrobienia człowieka, wydania na świat jeszcze jednego zła i jeszcze jednego cierpienia, nie dokonuje się nieświadomie, w dramatyczniej ekstazie i w mroku kopulacji, ale z zimną premedytacją, przez usunięcie na ten czas zwykłych zabezpieczeń i powtarzanie aktu, póki nie osiągnie się celu. Jest jednak coś jeszcze gorszego: prokreacja sztuczna z zamrożonym nasieniem; manipulator i obiekt-brzuch nie odczuwają grozy tego, co czynią, a przecież nie ma tu nawet działania na gorąco, rozkoszy, będącej poniekąd okolicznością łagodzącą.
  • Tak długo, jak będą chcieli zabijać, to i płodzić im się nie odechce.
    • Autor: Guido Ceronetti, Il silenzio del corpo. Materiali per studio di medicina, 1979
  • Och, dostawcy żywego mięsa do pieców bólu!
  • Niewybaczalną zdradą filozofii jest prokreacja.
  • Jakąż to korzyść spowodowało me narodzenie?
    A gdy umrę, jaką da tego świata opuszczenie?
    Kto pod sklepieniem nieba odpowiedzi mi udzieli
    Na cóż dywany wejścia i wyjścia los nam ścieli?
  • Nie chciałbym przyjść na świat, gdybym miał coś do powiedzenia,
    Ani, skoro już swą drogę posiadam, musieć mówić do widzenia;
    Ach, nikomu słońce szczęścia tak pięknie nie wschodzi,
    Jak temu, kto tu nie trafia, nie trwa tu, stąd nie odchodzi.
  • Powołał mnie do bytu wśród mąk rodzenia,
    Wobec życia postawił pełnym zdumienia,
    Aż odchodzę – z odrazą i nie świadom celu
    Tego przyjścia, tego trwania, tego odchodzenia...
  • Smutną niebo zgotowało ludziom ziemską dolę,
    Wciąż obsiewa i wciąż kosi obsiewaną rolę,
    Gdyby ludzie przyszłych wieków wiedzieli co cierpim,
    O, na pewno by nie zeszli żyć na tym padole!
  • Po nieszczęściu przyjścia na świat, nie widzę żadnego większego niż wydanie na świat kogoś.
  • Powinniśmy robić wszystko, co w naszej mocy, by minimalizować cierpienie już istniejących zwierząt, ale powinniśmy też rozważyć skończenie z hodowaniem udomowionych zwierząt. Spowodowałoby to powstawanie mniejszej liczby cierpiących czujących istot, a co za tym idzie zmniejszenie ogólnej sumy cierpienia.
    • Autorzy: Sayma H. Chowdhury, Todd K. Shackelford , To Breed, or Not to Breed?: An Antinatalist Answer to the Question of Animal Welfare, 2017
  • Czy to możliwe, że istnienie jest naszym wygnaniem a nicość domem?
  • Jaki grzech popełniłeś, że się urodziłeś, za jaką zbrodnię istniejesz?
  • Prokreować to kochać plagę i pragnąć, by trwała i srożyła się coraz bardziej. Rację mieli antyczni filozofowie utożsamiający ogień z zasadą wszechświata i pożądaniem. Albowiem pożądanie pali, pożera, unicestwia; jest zarazem motorem i niszczycielem bytów żywych, a jednocześnie czymś mrocznym, piekielnym z samej swej istoty.
    • Autor: Emil Cioran, Zły demiurg, 1969, tłum. Ireneusz Kania
  • Jak wielki jest regres ludzkości, najlepiej dowodzi to, że nie sposób znaleźć ludu ani plemienia, w którym fakt narodzin wywoływałby jeszcze żałobę i lamenty.
    • Autor: Emil Cioran, O niedogodności narodzin, 1973, tłum. Ireneusz Kania
  • Jeśli przywiązanie jest złem, to jego przyczyny należy szukać w skandalu narodzin, bo narodzić się to się przywiązać. Celem zobojętnienia powinno więc być usunięcie wszelkich śladów tego skandalu, najgorszego i najbardziej karygodnego ze wszystkich.
    • Autor: Emil Cioran, O niedogodności narodzin, 1973, tłum. Ireneusz Kania
  • Wszystko jest cudownie jasne, jeśli przyznać, że narodziny to wydarzenie zgubne lub co najmniej niedogodne; będąc innego zdania, należy pogodzić się z niewytłumaczalnością wszystkiego lub oszukiwać się tak jak inni.
    • Autor: Emil Cioran, De l’inconvénient d’etre né, 1973
  • Jeśli prawdą jest, że poprzez śmierć stajemy się tym, czym byliśmy przed narodzinami, to czy nie lepiej byłoby trzymać się stanu czystej możliwości niż ruszać się z niego? Co dobrego w tym utrudnieniu, skoro można było pozostać na zawsze w niezrealizowanej pełni?
    • Autor: Emil Cioran, De l’inconvénient d’être né, 1973
  • Byłem sam na cmentarzu wznoszącym się ponad wioską, gdy weszła tam kobieta w ciąży. Wyszedłem natychmiast, żeby nie musieć patrzeć z bliska na tę dostarczycielkę trupa ani przeżuwać kontrastu między rozdętym brzuchem a zapadniętymi grobami, między fałszywą obietnicą a kresem wszelkich obietnic.
    • Autor: Emil Cioran, De l’inconvénient d’être né, 1973
  • Ta odrobina światła w każdym z nas, z jakiegoś praczasu, sprzed naszych narodzin, sprzed wszystkich narodzin – oto czego należy strzec, jeśli chcemy nawiązać kontakt z ową odległą światłością, z którą zostaliśmy rozdzieleni; dlaczego – nigdy nie będziemy wiedzieć
    • Autor: Emil Cioran, O niedogodności narodzin, 1973, tłum. Ireneusz Kania
  • Kiedy każdy zrozumie, że narodziny to klęska, istnienie, nareszcie znośne, zacznie się jawić jako poranek po kapitulacji, ulga i odpoczynek zwyciężonego.
    • Autor: Emil Cioran, O niedogodności narodzin, 1973, tłum. Ireneusz Kania
  • Nie urodzić się to niewątpliwie najlepsze rozwiązanie. Niestety nikt nie może z niego skorzystać.
    • Autor: Emil Cioran, De l’inconvénient d’etre né, 1973
  • Mówiłem nie raz, że możliwa jest postseksualna wizja świata, wizja najbardziej desperacka, jaka tylko być może: poczucie, że zainwestowaliśmy wszystko w coś, co nie jest tego warte. Niezwykłe jest to, że jest to nieskończoność odwracalna. Seksualność to niebywałe oszustwo, gigantyczne kłamstwo niezmiennie odnawiające samo siebie.
  • Jedyna rzecz, przez którą sobie pochlebiam, to zrozumienie bardzo wcześnie, jeszcze przed ukończeniem dwudziestego roku życia, że nie powinno się płodzić. Mój wstręt do małżeństwa, rodziny i wszystkich konwencji społecznych ma swoje źródło właśnie w tym. Zbrodnią jest przeniesienie swej ułomności na potomstwo, w ten sposób zmuszenie go do doświadczenia tych samych rzeczy, których doświadczamy my, przejścia drogi krzyżowej mogącej być gorszą niż nasza. Na danie życia komuś, kto odziedziczy nieszczęścia i zło, ja nigdy nie mógłbym się zgodzić. Rodzice to ludzie nieodpowiedzialni lub mordercy. Rozród powinien być przynależny jedynie bestiom. Litość sprawia, że nie chce się być „rodzicielem”. Jest to najokrutniejsze ze znanych mi słów.
  • Kolejny raz mam ochotę się modlić, rozpłynąć się, być niczym, powrócić do początkowego zera sprzed wszystkich narodzin.
  • Z tym, co wiem, z tym, co czuję, nie mógłbym dać komuś życia, nie popadając w całkowitą sprzeczność z samym sobą, nie będąc intelektualnie nieuczciwym i nie popełniając moralnej zbrodni. Ciekawe, że ta postawa jest we mnie naprawdę stara, miałem ją jeszcze przed sprecyzowaniem swoich przemyśleń na ten temat. Wstręt wobec prokreacji zacząłem odczuwać bardzo wcześnie; była to odpowiedź na moje przerażenie; nie samo: na przerażenie życiem i pragnienie go. Nigdy nie zaakceptowałem seksu innego niż dla przyjemności. Jego właściwa funkcja zawsze wzbudzała we mnie nieprzezwyciężalną niechęć. Nigdy nie zgodziłbym się z własnej woli wziąć odpowiedzialności za życie.
  • Problem odpowiedzialności miałby jakiś sens tylko wówczas, gdyby zapytano nas o zdanie przed naszymi narodzinami i gdybyśmy zgodzili się być tymi, którymi właśnie jesteśmy.
    • Autor: Emil Cioran, Zeszyty 1957-1972, 1997, tłum. Ireneusz Kania
  • Punkt północ. Czuję się samotny z rozpaczą silniejszą ode mnie. I znów uciekam do czasu przed mymi narodzinami.
  • Nie nienawidzę życia ani nie pragnę śmierci, żałuję tylko, że się urodziłem. Od życia i śmierci wolę nie-narodziny. Rozkosz nie-narodzin. Im dłużej żyję, tym chętniej oddaję się rozkoszy nie-narodzin.
    • Autor: Emil Cioran, Zeszyty 1957-1972, 1997, tłum. Ireneusz Kania
  • W swoim opowiadaniu „Ci, którzy odchodzą z Omelas”, Ursula K. le Guin opisuje miasto, w którym pomyślność mieszkańców jest uzależniona od tego, by niewinne dziecko było torturowane w odosobnionym miejscu (le Guin 1973). Figura dziecka symbolizuje bardzo cierpiących niewinnych. Ci, którzy odchodzą z Omelas to ludzie, którzy odrzucają ten świat. Możemy uznać za takich buddyjskich mnichów wybierających bezdzietność i wycofanie się ze świata. Metafora wskazuje na ambiwalencję szczęścia. Szczęście większości jest okupione cierpieniem mniejszości; jedno nie jest możliwe bez drugiego. Nie ma wątpliwości, że ludzkie cierpienie na naszym świecie jest spowodowane prokreacją, choć relacja nie jest bezpośrednia. Rodzice partycypują w niezwykle złożonym systemie interakcji i prawdopodobieństw. Często to przypadkowe zdarzenia decydują o tym, że ktoś staje się ofiarą. W konsekwencji, partycypujący nie poczuwają się do odpowiedzialności za wynikające z ich działań systematyczne zjawisko – takie jak te, o których mówi się w kontekście przemocy strukturalnej (Galtung 1969). Gdyby ludzkość była pełna współczucia, mogłaby odejść z Omelas.
  • Wszystko może zmienić się w mgnieniu oka. Jednak dwie rzeczy są pewne: każdy będzie cierpiał i każdy umrze, powróci skąd przyszliśmy. Czy wiedząc o tym i zdając sobie doskonale sprawę z tego, że każde życie to potencjalne doświadczenie okropnego bólu i bycie nieszczęśliwym, nieustannie w niektórych przypadkach, jesteśmy w stanie stwierdzić, że prokreacja jest naprawdę warta ryzyka?
    • Autor: Jim Crawford, Confessions of an Antinatalist, 2010
  • Morderstwo to skrócenie życia, które skończyłoby się tak czy inaczej; stworzenie dziecka powoduje śmierć, której w przeciwnym razie nigdy by nie było.
  • Gdyby dziecko, za którego stworzenie byłbym odpowiedzialny, zapytało mnie, dlaczego tu jest, co się dzieje po śmierci i czy jestem w stanie zagwarantować, że nie stanie mu się coś takiego jak na przykład Junko Furucie na przełomie roku 1988 i 1989 (proszę sobie sprawdzić, co się stało, nie ma nawet słów, żeby to opisać), to co ja mógłbym powiedzieć? Dla mnie to, że nie mam odpowiedzi, które nie byłyby domysłami, nie byłyby wymijające i nie byłyby wygłaszaniem dogmatów, oznacza, że płodzenie dzieci jest egoistyczne i okrutne.
  • Najlepiej nie urodzić się i nie rozbijać o skały życia, jeśli już jednak jest się zrodzonym, najlepiej uciec przed płonącym losem tak szybko, jak to możliwe.
  • Kto ufa naszym naukom, pozostanie bezdzietny; kto nie ufa, będzie płodził dzieci. Jeśli zaś gatunek ludzki wyginie, będzie to równie wielki powód do żalu, co ewentualne wyginięcie much i os.
    • Autor: nieznany, Listy cyników, list 47
    • Opis: sentencja ze zbioru listów wyjaśniających zasady oraz praktyki filozofii cynickiej (niesłusznie przypisywana Diogenesowi z Synopy).

D[edytuj]

  • To wielkie, bezsensowne, marnotrawne, okrutne rozplenianie się życia na ziemi! To nie jest tak, że w życiu widzę tylko ból, widzę także przyjemności, ale one martwią mnie jeszcze bardziej, bo nie chcę ich stracić.
  • Natura nie wie nic o tym, co słuszne i niesłuszne, dobre i złe, o przyjemności i bólu; ona po prostu funkcjonuje. Tworzy piękną kobietę i umieszcza nowotwór w jej policzku. Tworzy piękny umysł i wyposaża go w zdeformowane ciało. I tworzy piękne ciało, z którego pożytku nie ma żadnego. Może zniszczyć najpiękniejsze życie, kiedy to zaledwie się rozpoczęło. Jest w stanie rozproszyć po całym świecie zarazki gruźlicy. Wydaje się działać bez żadnej metody, planu ani celu. Nie zna litości ani dobroci. Nie ma niczego tak okrutnego i nieobliczalnego jak natura. Określanie jej mianem subtelnej lub dobroczynnej jest parodią wypowiedzi i niepoczytalnością intelektu. Nikt nie wskazuje na te oczywiste fakty bez dodawania, że nie ma prawa oceniać natury i stojącego za nią Boga. Jeśli nie mamy prawa uznać Boga za złego, to nie powinniśmy też uznać Boga za dobrego. We wszystkich życiowych kwestiach człowiek nigdy nie wahał się klasyfikować i oceniać, ale gdy chodzi o przekazywanie życia i odpowiedzialność za życie, mówi się mu, że to musi być dobre, chociaż opinia taka aż prosi się o odrobinę rozsądku i inteligencji, będąc zaprzeczeniem obydwu. Kiedy będę umierał, będę pewnie próbował myśleć o czymś innym, ale intelektualnie jestem zadowolony z dojścia do tego, że życie jest wielkim ciężarem, którego humanitarna osoba nie będzie bezlitośnie narzucać komuś innemu.
  • By oszczędzić ci wszystkiego, co widzę,
    Strat, których doświadczam,
    Stłumiłem w sobie ten ludzki impuls.
    • Autor: Sa’d Darweesh, I've committed no such crime!: A Conversation with My Unborn Son, Fathers and sons in the Arab Middle East, 2013
  • Nie ma potrzeby by raz jeszcze z detalami przytaczać jego przemyśleń dotyczących bezsensu prokreacji i tego jak dziwną jest ta ludzka potrzeba. Jednak nieustanny płacz dziecka skłonił go do stwierdzenia, że jest ono chorowite i słabe, i do stwierdzenia z gorzką ironią: „oto i jest już pierwszy dar, jaki otrzymało od swych kochających rodziców, słabość i chorowitość”.
    • Autor: Jutta E. Knorzer, Ali Dashti's Prison Days: Life Under Reza Shah, 1994
    • Opis: o Alim Dashtim.
  • Obchodzenie urodzin to nic innego jak świętowanie z powodu złowrogiej farsy, którą zgotowali nam nasi rodzice sprowadzając nas na świat.
    • Autor: Alexandra David-Néel, La Lampe de sagesse, 1986
  • Nie, nie chciałbym, żeby nie było końca i to jest dosłownie coś, na co możemy mieć wpływ: pokojowy koniec ludzkości. Niech nikt już – jest to pierwsze, czego sobie życzę – nie zostaje rodzicem. To nie boli nienarodzonych, a wiele im oszczędza.
    • Autor: Karlheinz Deschner, Frommer Wunsch. Für ein friedliches Ende der Menschheit, w: Peter Roos i Friederike Hassauer, Kinderwunsch. Reden und Gegenreden, 1991
  • W istocie jakie prawo miała ta przyroda wydawać mnie na świat na mocy jakichś tam swoich wiecznych reguł? Zostałem stworzony ze świadomością i tę przyrodę uświadomiłem sobie: jakim prawem mnie stworzyła bez mojej zgody, świadomego? Świadomego, a więc cierpiącego, ale ja nie chcę cierpieć – bo w jakim celu miałbym cierpieć? (...) I wreszcie, jeśli nawet założyć, że ta bajka o człowieku urządzonym wreszcie na ziemi na rozsądnych i naukowych podstawach jest możliwa i jeśli w nią nawet uwierzyć, uwierzyć w przyszłe szczęście ludzi – to już sama myśl o tym, że przyroda musiała na mocy jakichś swoich nieuchronnych praw dręczyć człowieka przez tysiące lat, nim go dopuściła do tego szczęścia – sama myśl o tym jest do głębi oburzająca. A teraz dodajmy do tego, że ta sama przyroda, dopuszczająca wreszcie człowieka do szczęścia, nie wiedzieć czemu musi unicestwić go jutro, mimo cierpień, jakimi ludzkość zapłaciła za to szczęście, a przede wszystkim wcale nie ukrywając tego przede mną i przed moją świadomością, jak ukryła na przykład przed krową – to mimo woli przychodzi do głowy nadzwyczaj pocieszna, lecz nieopisanie smutna myśl: „a może człowiek został puszczony na ziemię w charakterze jakiejś bezczelnej próby, po to tylko, aby popatrzeć, czy taka istota wytrwa na ziemi, czy nie?” Smutek tej myśli tkwi głownie w tym, że i tu nie ma winnych, nikt próby nie robił, nie ma kogo przeklinać, po prostu wszystko się stało na mocy martwych praw natury, dla mnie w ogóle niezrozumiałych, z którymi moja świadomość w żaden sposób nie może się pogodzić.
    • Autor: Fiodor Dostojewski, Wyrok, 1876, tłum. Maria Leśniewska
    • Opis: pisane z perspektywy materialisty i podpisane N.N.
  • Feminizm musi mieć w sobie ogień i blask. Jest najświętszym ideałem naszych czasów. To, że szlachetne prawa naturalne kobiet zostały odkryte tak późno, rzuca okropne światło na tak zwaną historię rozwoju człowieka. Niezaznajomionym z feminizmem, może on wydawać się dziwny, ale gdy tylko się zrealizuje, filozofia uniesie swą nobliwą głowę i powie nam: "ta nowa doktryna wiąże się z kapłaństwem jedynie kobiet, dowodzi prawdziwości pesymizmu i konieczności nędzy świata w jego obecnym kształcie, ale nie mówi nic o kontynuowaniu bez końca istnienia przez ludzkość. Następnie, zgodnie ze swym wyższym powołaniem, kobiety uznają się za istoty nadrzędne, kapłanki swej ludzkiej rasy, jej naturalną arystokrację. Dostrzegając wyższe prawo życia, jednocześnie ujrzą także filozoficzny cel całkowicie dla nich oczywisty: stanie się przywódczyniami wyprawy ku wyginięciu, przygotowującymi koniec końca. Właśnie to stanie się pożądanym ideałem i zastąpi wszystkie inne ideały niemające końca ani celu!

E[edytuj]

  • A dalej widziałem wszystkie uciski,
    jakie pod słońcem się zdarzają.
    I oto: łzy uciśnionych,
    a nie ma, kto by ich pocieszył:
    ręka ciemięzców twarda,
    a nie ma pocieszyciela.
    Więc za szczęśliwych uznałem umarłych, którzy dawno już zeszli,
    od żyjących, których życie jeszcze trwa
    za szczęśliwszego zaś od jednych i drugich uznałem tego,
    co jeszcze wcale nie istnieje
    ani nie widział spraw niegodziwych,
    jakie się dzieją pod słońcem.
  • (...) pod zbożnym pretekstem przestrzegania wstrzemięźliwości, grzeszą przeciw stworzeniu świata, przeciw Świętemu Stworzycielowi, Władcy wszechrzeczy, Jedynemu Bogu, oraz pouczają, że nie należy zawierać małżeństwa i płodzić dzieci ani na swoje miejsce wprowadzać na świat innych jednostek na ich nieszczęście, ani dostarczać śmierci nowego żeru (...).
    • Autor: Klemens Aleksandryjski, Kobierce zapisków filozoficznych dotyczących prawdziwej wiedzy, tom 1, tłum. Janina Niemirska-Pliszczyńska
    • Opis: o enkratykach.
  • Inne grupy, jak enkratycy, postrzegały prokreację jako inspirowane przez diabła zło, które przedłuża nasze uwięzienie w śmiertelnych powłokach. Argumentowali, że całkowita czystość oswobodzi znajdujące się w potrzasku dusze, pozwoli im na powrót połączyć się ze światłością.
    • Autor: Jo Ann McNamara, A New Song: Celibate Women in the First Three Christian Centuries, 1985
  • Jung: „Gdzieś na Ziemi na pewno wciąż żyją ludzie, którzy nie akceptują tego samobójczego prawa wyginięcia.” Cassius: „Jeśli dla ciebie nadzieją jest liczenie na to, że gdzieś ludzie gromadzą kolejne siły, by znowu rozrywać się na strzępy w jeszcze bardziej krwawych wojnach, niech i tak będzie, miej taką.”
    • Autor: Karl Ettlinger, Der erschossene Storch, 1930
    • Opis: dialog między bohaterami powieści, Jungiem, który budzi się po pięciu tysiącach lat hibernacji w postapokaliptycznym świecie, gdzie większość ludzi została wymordowana bronią chemiczną, i Cassiusem, przywódcą ostatnich ludzi, pacyfistów i wegetarian cieszących się z życia, którzy postanowili zrezygnować z prokreacji, doszedłszy do wniosku, że istnienie ludzi zawsze prędzej czy później wiązałoby się z urządzaniem przez nich rzezi.
  • Tak mniemam teraz i mniemałem zawsze tak:
    Hodować dzieci nie powinien nigdy człek
    Zważywszy trudy jakie dola ześle im.
    • Autor: Eurypides, Kobierce zapisków filozoficznych dotyczących prawdziwej wiedzy, tom 1, tłum. Janina Niemirska-Pliszczyńska

F[edytuj]

  • Najbardziej popularna z grup, którą atakuje Epifaniusz, była znana pod różnymi nazwami, między innymi jako „fibionici”. Według Epifaniusza, naszego jedynego źródła informacji o grupie, ci gnostyccy wierni angażowali się w nocne rytuały seksualne, częścią których był swobodny seks, stosunek przerywany, konsumpcja nasienia i krwi miesięcznej, a wszystko to w dziwacznym akcie chrześcijańskiego uwielbienia (w ramach świętej eucharystii). Co więcej, rzekomo posiadali oni księgi apostolskie, w oparciu o które odprawiali swe oburzające rytuały, w tym jedną znaną jako „Znaczące pytania Marii”. Epifaniusz twierdzi, że miał dostęp do tej i innych ksiąg fibionitów. Cytuje jednak właśnie tę. Jeśli cytat rzeczywiście pochodzi z autentycznego dokumentu, a nie z bujnej wyobraźni Epifaniusza, to trudno dziwić się, że księga nie przetrwała, opisuje bowiem epizod, podczas którego sam Jezus angażuje się w akt seksualny razem z wielce zadziwioną Marią Magdaleną. Dla gnostyckich fibionitów tekst ten i korespondujące z nim rytuały, związane były ich poglądami doktrynalnymi, mówiącymi o tym, że ludzie to boskie iskry uwięzione w ciałach, które potrzebują ucieczki. Ludzka prokreacja utrwala ten stan uwięzienia, dostarczając ciał w nieskończoność.
    • Autorzy: Bart Ehrman, Zlatko Plese, The Apocryphal Gospels: Texts and Translations, 2011
  • Od dziś za lat sto gdzież będę? Gdzie będą wszyscy obecni mieszkańcy ziemi? Mieszkańcy wszystkich światów? Umrzeć na zawsze, na zawsze, po chwilowem tylko istnieniu – jakież szyderstwo! Czyż nie byłoby lepiej wcale się nie rodzić? Ale, jeżeli przeznaczeniem naszem jest żyć wiecznie, nie mogąc nic zmienić w fatalności, która nas unosi, mając zawsze przed sobą wieczność nieskończoną, jakże znieść ciężar takiego przeznaczenia? Czyż to jest los, który nas czeka? Jeżeli kiedykolwiek zmęczeni będziemy istnieniem, nie wolno nam będzie uciec od niego, niepodobna nam będzie skończyć! Okrutność bardziej jeszcze nieubłagana, aniżeli srogość życia znikomego, rozwiewającego się, jak lot owadu w wietrze wieczornym. Dlaczegożeśmy się więc zrodzili? By cierpieć z niepewności? By widzieć, że ani jedna nadzieja nasza ostać się nie może wobec rozbioru ścisłego? By żyć, gdy nie myślimy, jak idyoci, a gdy myślimy, jak szaleńcy?
  • Poważnie zastanawiał się nad tym, czy zabicie kogoś nie jest czymś mniej złym niż wydanie na świat dziecka; w pierwszym przypadku odbierasz komuś życie, nie całe, ale pół, ćwierć lub setną część tego istnienia, które zmierza ku końcowi, które zakończyłoby się i tak bez twojego udziału; ale czy w drugim nie jesteś odpowiedzialny za czyjeś wszystkie łzy od kołyski aż po grób? Gdyby nie ty, ten ktoś nigdy by się nie urodził, a rodzi się po co? Dla twojej, nie swojej rozrywki, to na pewno; po to, by nosić twoje nazwisko, nazwisko głupca – równie dobrze możesz zapisać je na jakimś murze, dlaczego masz obarczać człowieka ciężarem dźwigania tych kilku liter?
  • Idea sprowadzenia kogoś na świat napawa mnie grozą. Przekląłbym samego siebie, gdybym został ojcem. Mój syn! O nie, co to to nie! Obym umarł nie przekazując nikomu trudów i wstydu istnienia.

G[edytuj]

  • Załóżmy na moment, że wszelka prokreacja zanika, oznaczałoby to tylko tyle, że przestałby się dokonywać proces niszczenia. Moksza jest niczym innym jak uwolnieniem się od cyklu narodzin i śmierci. Wierzy się, że samo to jest największym szczęściem, i słusznie.
  • Idealny bramin nie musi zmagać się z pragnieniem zmysłowym lub pragnieniem prokreacji; w ogóle nie ma z nimi problemów. Cały świat jest dla niego jedną wielką rodziną, skupia całą swą ambicję na łagodzeniu nieszczęść ludzkości, a pragnienie prokreacji jest dla niego jak żółć i piołun.
  • Jeśli niszczenie jest przemocą, tworzenie także jest przemocą. Prokreacja niesie więc ze sobą przemoc. W sposób oczywisty niesie ze sobą przemoc, stworzenie tego, co musi zginąć.
  • Co mogę napisać...? Jeśli powiem, że to dobre, będzie to kłamstwo. Jeśli okażę smutek, będzie krzywdzące. ... Mogę jedynie powiedzieć ci i życzyć, byś nauczyła się panować nad swymi zmysłami.
    • Mahatma Gandhi, Gandhi's Passion: The Life and Legacy of Mahatma Gandhi, 2002
    • Opis: list do Kashi, żony jego bratanka Chhaganla, która urodziła córkę.
  • Odpowiedz szczerze: czy gdyby istniało rozwiązanie, które usunęłoby całe powodowane przez ludzką katastrofę zło, gdyby istniał tani, dostępny od ręki, nieszkodliwy i stuprocentowo skuteczny środek, dzięki któremu znikną całe to cierpienie, cały ten płacz, całe to krzyczenie z bólu, wszystkie te patologie, wszystkie te choroby, cała ta rozpacz, wszystkie te kataklizmy, cały ten strach, cała ta nędza, w skrócie wszystkie spadające na ludzi nieszczęścia, to czy nie byłoby okropną głupotą nieprzyjęcie go, wzgardzenie takim cudownym lekarstwem? Odpowiedź wydaje się oczywista. Takie rozwiązanie zaś istnieje i nie jest to żadna wiedza tajemna: polega ono na tym, by po prostu przestać płodzić.
  • Znacząca symbolika: wszyscy rodzimy się w brudzie i cierpieniu, oczywiście w cierpieniu naszej matki, która jednak nie ma prawa narzekać, jeśli był to jej wybór, ale przede wszystkim w tym, którego doświadczamy my, ofiary, nieszczęśni wygnańcy z nicości, kiedy będąc w rajskiej pelagicznej ciemności, w której nie sięgał nas żaden niepokój, nagle zaczynamy szamotać się, okropnie ściskani, na granicy bycia mielonymi, dusząc się i mdlejąc, ponieważ jesteśmy wypychani przez kiepskiej jakości kanał rodny, zaprojektowany przez tę niekompetentną złotą rączkę zwaną Matką Naturą.
  • Innym argumentem często przytaczanym przez tych nieodpowiedzialnych, którzy nas płodzą, jest to, że chcą „zostawić po sobie ślad” – a cóż to za dziwny impuls! Zauważmy, że z etologicznego punktu widzenia jest to postawa podobna do tej wielu ssaków, które pozostawiają swe odchody celem oznaczenia terenu. Oddający pod latarnią mocz pies także zostawia po sobie ślad, ów ślad jednak, w przeciwieństwie do dziecka, cieszy się tym przywilejem, że nie musi znosić wyczerpujących trudów życia.
  • Gdyby było inaczej, gdyby prokreacja nie była rezultatem najbardziej skandalicznego zapatrzenia w siebie, gdyby te wstręciuchy, nasi rodzice naprawdę kierowały się czymś takim jak altruizm, to zaopiekowałyby się jakimś dzieckiem spośród tych milionów dzieci, które cały czas czekają na to aż ktoś je adoptuje! Porusz jednak kwestię adopcji, a natychmiast zobaczysz grymas na twarzy, oznaczający „adopcja? – tak, tak, ale to nie dla mnie” u kogoś owładniętego żądzą zdobycia łupu pochodzącego ze swego własnego ciała. „Sieroty? Dzieci innych ludzi? Daj spokój, lepiej zawołaj naukowców, by wynaleźli lek na moją bezpłodność!”
  • Ocenia się predyspozycje i motywacje jednostek, w oczywisty sposób szlachetnych, które chcą, poprzez adopcję, pomóc już istniejącemu dziecku pływać w piekle istnienia, ale nawet najbardziej złowieszczy dureń ma święte prawo, poprzez stworzenie, zanurzyć dziecko tym piekle, jeśli tylko sobie tego zażyczy, bez konieczności uzasadnienia tego w jakikolwiek sposób.
  • Jak to możliwe, że nigdy w dziejach świata nie powstała sekta mędrców, której celem byłoby doprowadzenie do wyginięcia ludzkości, biorąc pod uwagę okrutność zła przez nią wyrządzanego? Dlaczego nie postuluje się końca ludzkości w następstwie powstrzymania się przez nią od prokreacji?
    • Autorzy: Edmond de Goncourt, Jules de Goncourt, Journal: Memoires de la vie litteraire. 1864-1878. Tome 2
  • Wyobraź sobie, że można. Ja tak właśnie myślę. (...) kiedy byłam młoda pomyślałam i tak uważam do dziś, że przecież nie mam pojęcia na czym to wszystko polega i dokąd prowadzi... co powiedziałabym dziecku o tym, dlaczego się urodziło i po co? (...) Płodzimy, rodzimy dzieci zwykle bez zastanowienia. Ale potem, gdy dziecko powie: ja się nie prosiłem – nie znajdujemy odpowiedzi. Ogrom nieszczęść dzieje się na ziemi, życie jest wielkim ryzykiem, często strasznie boli... Więc brać odpowiedzialność, powoływać kogoś na świat, „obdarowywać” życiem?
    • Autor: Krystyna Gonet, Jak by to powiedzieć... Rozmowy z Krystianem Lupą, 2002, s. 47–48
    • Opis: odpowiedź na pytanie Krystiana Lupy „Bo czy można pomyśleć, że należałoby w ogóle nie rodzić dzieci, ponieważ sens życia nie jest pewny?”
  • Potrafię znaleźć sens w życiu, ale nie czuję się uprawniona do narzucania go komukolwiek.
    • Autor: Krystyna Gonet, Jak by to powiedzieć... Rozmowy z Krystianem Lupą, 2002, s. 49
  • Czy Conrad w swojej wielkiej noweli „Jądro ciemności” nie miał przeczucia rozpaczy chwil przedśmiertnych kiedy wspomina o wątpliwej walce Kurza ze śmiercią – walce bez przekonania? Conrad, który włożył słowa Calderona jako motto do jednej ze swoich powieści: że największym nieszczęściem człowieka jest to, że się urodził. Zbiega się to z Twoją tylekroć powtarzaną tezą, że największą zbrodnią jest powoływanie do życia dzieci, albowiem rodzenie ich jest skazywaniem ich na śmierć. Wywołujemy je z nicości, ze stanu całkowitej nieświadomości w stan jawy – i każemy im przeżyć agonię śmierci, której nie znałyby bez życia.
    • Autor: Zbigniew Grabowski, Rozmowy z tobą, 1974, s. 151
    • Opis: słowa kierowane do żony, Zofii Grabowskiej.
  • W cielesnej prokreacji dzieci (niech nikogo ten argument nie zwabi) jest więcej zdążania przez człowieka w kierunku śmierci niż w kierunku życia. Zepsucie ma swój początek w narodzinach i ci, którzy powstrzymują się od prokreacji poprzez zachowanie czystości, doprowadzają do zniesienia śmierci, dzięki zapobiegnięciu jej dalszemu szerzeniu się; stawiając samych siebie jako rodzaj kamienia granicznego pomiędzy życiem a śmiercią, powstrzymują ją od parcia naprzód.

H[edytuj]

  • Istnieją dwie najbardziej rozumne rzeczy, na jakie człowiek może się zdecydować: samobójstwo i powstrzymanie się od prokreacji.
    • Autor: Yutaka Haniya, 無限の相のもとに, 1997
  • Ludzie nazywają mnie pesymistą; jeśli pesymizmem jest myślenie tak jak Sofokoles, że lepiej byłoby się nie urodzić, to nie wypieram się takiej przynależności.
  • Ludzie są najbardziej destrukcyjnymi istotami na Ziemi. Powodujemy ogromną liczbę śmierci zwierząt (zarówno bezpośrednio jak i pośrednio). Niszczymy siedliska. Szkodzimy środowisku. Obecnie jesteśmy w trakcie ocieplania klimatu, co prawdopodobnie będzie mieć negatywny wpływ na niezliczoną liczbę zwierząt (wliczając w to nas samych). Mamy też środki, broń atomową, by zniszczyć wszystko za naciśnięciem guzika. Byliśmy już raz blisko naciśnięcia tego guzika (przy okazji kryzysu kubańskiego w 1962 roku). Najlepszym sposobem na położenie kresu niszczeniu, jest usunięcie siły, która niszczy; usunięcie się ludzi ze sceny świata w wyniku zrezygnowania z prokreacji.
  • Można zauważyć, że nie jesteśmy w stanie uzyskać czyjejś zgody na powołanie do istnienia; nie jesteśmy w stanie uzyskać zgody nim ktoś nie zaistnieje, a wtedy jest już za późno. To jednak, że nie jesteśmy w stanie uzyskać na coś czyjejś zgody nie oznacza, że możemy robić to bez niej. Załóżmy, że chcąc poddać ludzi torturom, nie byłoby się w stanie uzyskać na to ich zgody. Byłoby absurdem argumentowanie, że miałoby się przez to prawo do poddawania ludzi torturom bez tej zgody. Podobnie to, że przyszli rodzice nie są w stanie uzyskać zgody tych, których planują powołać do istnienia, nie czyni tego w jakiś magiczny sposób w porządku. Wręcz przeciwnie – jeżeli nie można uzyskać zgody osoby na którą znacząco wpłynie się swoim działaniem, wtedy pozycją wyjściową jest takiego działania niepodejmowanie. Istnieją wyjątki. Zepchnięcie kogoś z toru lotu spadającego fortepianu będzie moralnie słuszne nawet wtedy, jeżeli wcześniejszej zgody nie będziemy w stanie uzyskać (jeżeli na przykład na uzyskanie jej nie będzie czasu). Jest to jednak przypadek, w którym zapobiega się doznaniu przez kogoś poważnej krzywdy. Ale w przypadku prokreacji – powołania kogoś do istnienia – nie zapobiegamy doznaniu przez niego krzywdy. Niezostanie stworzonym nie może nikogo skrzywdzić, ponieważ przed podjęciem tego działania nikt nie istnieje.
  • Wydaje się, że istnieją przynajmniej dwa obowiązki prima facie, które czynią prokreację całkowicie niewłaściwą: nasz obowiązek prima facie zapobiegania bólowi i nasz obowiązek prima facie niewpływania znacząco na kogoś innego bez jego uprzedniej zgody.
    • Autor: Gerald Harrison, Antinatalism, Asymmetry, and an Ethic of Prima Facie Duties, 2012
  • Żywię przekonanie, że niemoralne jest powodowanie cierpienia innych ludzi, kiedy można tego uniknąć. Z przekonania tego biorą się dwa zarzuty względem ludzkiej prokreacji. Z jednej strony, ponieważ wszystkie istoty ludzkie w pewnym momencie swojego życia cierpią, każdy rodzic, który nie powstrzymał się od prokreacji, a mógł, jest winny spowodowania cierpienia. Z drugiej strony, biorąc pod uwagę, że potencjalni rodzice nie są w stanie zagwarantować tego, że życie ich dzieci będzie dla tych dzieci lepsze niż nieistnienie, mogą być też oni słusznie oskarżeni o ryzykowanie cudzym życiem, niezależnie od tego, jaki to ryzykowanie przyniesie końcowy rezultat. Biorąc pod uwagę nieprzewidywalność ludzkiego życia, każde dziecko, może ostatecznie dojść do wniosku, że lepiej byłoby dla niego nigdy się nie urodzić. Prawdopodobieństwo wystąpienia takiego rezultatu nie ma znaczenia. Wystarczy, że ta możliwość jest realna, a jest ona realna zawsze.
  • Sen jest dobry, śmierć lepsza – ale oczywiście
    Byłoby najlepiej nie urodzić się wcale.
  • Czy nie byłoby przyjemnie mieć dzieciaka, mieć taką świeżą, czystą tabliczkę, którą można zapisać, i taką małą czystą duszyczkę, taką całkowicie, no wiecie, niewinną, i wpoić jej dobre idee? Tak, tak, co w związku z tym? Jeżeli jesteście, tacy, k###a, altruistyczni, dlaczego nie zostawicie małej czystej duszyczki tam, gdzie jest? Może tak być? Okropny czyn, płodzenie. To koszmar. Powoływanie do istnienia – przeze mnie dziecko nigdy nie zaistnieje na tej p#######j planecie.
    • Autor: Bill Hicks, Love All the People: Letters, Lyrics, Routines, 2004
  • Instynkt macierzyński jest dla mnie czymś całkowicie obcym. Tłumaczę to sobie w ten sposób: życie to dolina łez, a ludzie nieszczęsne stworzenia, więc odpowiedzialności za sprowadzenie na świat kolejnej.
    • Autor: Etty Hillesum, An interrupted Life: The Diaries of Etty Hillesum 1941–1943
  • Jedynym zadaniem ludzkości jest płodzenie, przedłużanie gatunku. Może to nie mieć żadnego znaczenia, a ludzkość i tak dąży do tego z przerażającą zaciekłością. Ludzie mogą być nieszczęśliwi, okropnie nieszczęśliwi, a i tak ze wszystkich sił przeciwstawiają się temu, co mogłoby odmienić ich los; chcą dzieci, i to dzieci podobnych do nich, by kopały one swoje własne groby i utrwalały tę kondycję nieszczęścia.
    • Autor: Michel Houellebecq, La Possibilité d'une île, 2005
    • Opis: słowa bohatera, proroka.
  • Wierzaj mi, Filonie, cała ziemia przeklęta jest i zatruta. Między wszystkimi żywymi istotami gore wieczysta wojna. Potrzeba, głód, niedostatek — oto czym powodują się silni i odważni; obawa, niepokój, strach — oto co włada tymi, którzy słabi są i niedołężni. Samo przyjście na świat jest udręką dla noworodka i dla jego umęczonej matki; każdemu okresowi życia towarzyszą słabość, niemoc i cierpienie; i kończy się ono wreszcie w śmiertelnej męce i grozie.
    • Autor: David Hume, Dialogi o religii naturalnej, 1779, tłum. Anna Hochfeldowa
    • Opis: słowa bohatera, Demey.
  • Ci, którzy prokreują mogą poczuć się urażeni, ale tak długo jak są to istoty świadome, a nie nieświadome, wiedzą, że są organizmami złożonymi z bólu, duszami składającymi się z rozczarowań, szkodnikami, jednocześnie ofiarami i katami, są oni winowajcami i dziecko ma prawo uznać swoich ojca i matkę za zwyczajnych morderców. Tak, morderców! Ponieważ dając życie, daje się także śmierć. Spojrzenie na to z tej perspektywy powinno wystarczyć by nakazać powstrzymanie się od płodzenia. I co wtedy? Koniec świata! Oczywiście byłby to koniec świata w krótszej lub dłuższej perspektywie i ja z mojej strony nie widzę w tym żadnego problemu.
    • Autor: Marie Huot, Le mal de vivre, 1909
  • Niezdolność do udzielenia zgody nie oznacza, że ma się prawo robić wszystko bez tej świadomej zgody. Na przykład nieletni poniżej wieku przyzwolenia są uznawani za niezdolnych do wyrażenia zgody, więc każdy seksualny kontakt z nimi jest uznawany z automatu za gwałt. Chociaż dziecko otrzymuje bez swojej świadomej zgody, na przykład opiekę medyczną, szczepionki czy obowiązkową edukację, to te rzeczy uznaje się za leżące w jego (rzeczywistym lub rzekomym) najlepszym interesie. W przypadku prokreacji, dziecko ani nie wyraża na nią zgody, ani nie leży ona w jego interesie, choć, kiedy już zaistnieje, może być zainteresowane kontynuowaniem swego życia.
    • Autor: Jiwoon Hwang, Procreation Is Murder: The Case for Voluntary Human Extinction, 2017

I[edytuj]

  • Urodzony w grozie, w cierpieniu, żyję także w grozie na myśl o końcu, o wyjściu. Zamotałem się w sidła niewiarygodne, niedopuszczalne, piekielne, między dwoma okrutnymi wydarzeniami.
  • Dwie rzeczy są nie do zaakceptowania: narodziny i śmierć. Nie prosiłem się o nie i nie godzę się na nie.

J[edytuj]

  • Kiedy życie zawiodło nasze oczekiwania, kiedy zrezygnowaliśmy już z tworzenia samych siebie, kiedy przeczuwamy, że wszystko leży w gruzach, wtedy, zamiast udać się raczej do trupiarni, prowadzimy rodzinę i bliskich w miejsce jeszcze bardziej grobowe i kiczowate: na oddział położniczy.
  • Co może być bardziej obscenicznego niż kobieta dumnie niosącą w swoim brzuchu przyszłe zwłoki?
    • Autor: Roland Jaccard, Topologie du pessimisme, 1997
  • Spowodowanie narodzin dziecka to wykorzystanie go. Na samą myśl o tym, każdemu mądremu człowiekowi przychodzi do głowy inna: że wolałby umrzeć.
    • Autor: Roland Jaccard, Un climatiseur en enfer, 2000
  • Jak można brać na poważnie szalony pomysł, jakoby świat został stworzony przez dobrego Boga i podpisywać się pod najbardziej zbrodniczym ze wszystkich imperatywów: „bądźcie płodni i rozmnażajcie się”?
    • Autor: Roland Jaccard, Sexe et sarcasmes, 2009
  • Nigdy, w żadnej porze życia, nie mogłem pozbyć się myśli, że tego rodzaju zakończenie życia, jakie sprowadza śmierć, jest absurdem nie do zniesienia bez zasłony dymnej takiego czy innego mitu, złudzenia wychodzącego poza granice naszego biologicznego trwania, które jest bytem sezonowym, ograniczonym przestrzenią i czasem, pojmowanym tylko w tych kategoriach, co bynajmniej nie oznacza, że właśnie taką formę bytu musimy uważać za formę istnienia i nieistnienia rozumną, słuszną, jedyną, bo konieczną. Nieuchronność nie oznacza rozumnego rozwiązania. Przede wszystkim pozbawia nas wolności. Od najwcześniejszych lat świadomych jesteśmy zdeterminowani, wiemy o tym, w każdej chwili zagrożeni, nigdy bezpieczni. Czy byt w całym wszechświecie musi być połączony z nieustannym ryzykiem, czy musi być jak mieszkanie z wymówieniem o każdej porze, czy nie można pomyśleć egzystencji opartej na bardziej trwałych podstawach, mniej ograniczonej, mającej wiedzę o wiele mądrzej pomyślanego wyboru? Tego rodzaju myśli istoty rozumnej opierają się na potocznej logice myślenia, nie uwzględniają możliwości innej, że bytu nie należy w ogóle rozważać w kategoriach logiki i konieczności, ale może być rozważany w kategoriach absurdu, braku logiki i wrogiej konieczności. Trudność pogodzenia się ze śmiercią nie musi wynikać z przywiązania do życia, z niedosytu tak wielkiego, że istota, raz powołana do istnienia, pragnęłaby żyć wiecznie lub nie rodzić się wcale. To zresztą nie jest bynajmniej pozbawione sensu, przeciwnie, wydaje się bardziej sensowne niż całe to ogromne przygotowanie do krótkiego życia. Istota rozumna – tak może się nam wydawać – powinna mieć prawo wyboru śmierci, ale nie powinna podlegać zdeterminowanemu wyrokowi śmierci, nie powinna być skazańcem.
  • Salome spytała: „Jak długo ludzie będą umierać?” Jezus Chrystus odpowiedział: „Tak długo jak wy, kobiety, będziecie rodzić dzieci.” Myśliciele tacy jak Juliusz Kasjan interpretowali to jako rozumiejące się samo przez się zalecenie, by zwyciężyć śmierć rezygnując z prokreacji. Klemens ucieka się do alegorycznego wyjaśnienia. Przez „tak długo jak kobiety będą rodzić dzieci”, Pan miał mieć na myśli „tak długo jak pragnienia będą istnieć”.
    • Autor: John T. Noonan Jr., Contraception; a history of its treatment by the Catholic theologians and canonists
    • Opis: dialog Jezusa Chrystusa z Salome pochodzący z Greckiej Ewangelii Egipcjan. (Dalsza część dialogu: Salome: „Dobrze zatem postąpiłam nie rodząc?” Jezus: „Po każdy owoc sięgaj, lecz tego, który przynosi gorycz, nie ruszaj. Przybyłem, aby położyć kres dziełom kobiety.”)

K[edytuj]

  • Diabeł, niezdolny ze swej natury do zawładnięcia zamkniętym w ciele pierwiastkiem duchowym, może co najwyżej opóźniać jego wydostanie się z ciała. Ten proces opóźniania dokonuje się przez rozmnażanie: „Wszelkie ciało bierze się ze spółkowania. To dlatego jest ono nieczyste.”
    • Autor: Jean Duvernoy, Religia katarów, 1976, s. 71, tłum. Joanna Gorecka-Kalita
  • „Owoc zakazany naszym przodkom nie był niczym innym, jak rozkoszą stosunku cielesnego, i to ten owoc Adam podał swojej żonie.” W istocie, „to nie za sprawą dobrego Boga kwiaty kwitną i zboże wydaje ziarna, a ludzie i zwierzęta rozmnażają się; lecz dzieje się tak za sprawą złego boga.”
    • Autor: Jean Duvernoy, Religia katarów, 1976, s. 71, tłum. Joanna Gorecka-Kalita
  • Zrozumiałe, że narodziny dziecka przykuwały do ziemi nową duszę i utrwalały panowanie szatana. Pewien Doskonały wzdycha: „Oby Bóg sprawił, żeby nie było więcej dzieci, żeby wszystkie dusze zostały nareszcie zbawione, a królowanie Zła obalone.”
    • Autor: Rene Nelli, Życie codzienne katarów w Langwedocji, 1979, s. 42–43, tłum. Maria Ochab
    • Opis: o katarach.
  • Jeśli chodzi o stosunek seksualny, ich stanowisko było takie, że każda jego forma była do przyjęcia (i według niektórych celebrowana), o ile nie prowadziła do prokreacji.
    • Autor: John M. Riddle, Contraception and Abortion from the Ancient World to the Renaissance, 1994, s. 113
    • Opis: o katarach.
  • Katarscy trubadurzy z nieznaną dotychczas wytwornością kochali piękne Francuzki i Włoszki. Byli przy tym niezrównanymi krzewicielami idei „czystej” miłości, tj. miłości nieprowadzącej do ciąży. Katarowie sądzili, że to diabeł wyposażył w „nasienie dzieci tego świata”; utożsamiali poczęcie z siedliskiem szatana, ciężarne kobiety obrzucali klątwą.
    • Autor: Roman Tokarczyk, Prawa narodzin, życia i śmierci, 2012
  • Od roku żyłem w celibacie, bazując na mym przekonaniu, że żądza jest bezpośrednią przyczyną narodzin, one zaś bezpośrednią przyczyną cierpienia i śmierci. W rzeczy samej, nie okłamywałem się uważając żądzę za coś odrażającego, a nawet okrutnego. „Piękne dziewczyny tworzą groby”, powtarzałem sobie, kiedy mimowolnie oglądałem się za wyjątkowej urody meksykańskimi Indiankami.
  • Będę głosić jedyną dopuszczalną prawdę: zniesienie śmierci i wykorzenienie narodzin. Kontrolowanie się w życiu. Doprowadzenie do końca ludzkich odrodzeń przez powstrzymanie się od stosunków seksualnych. Zerwanie z nimi lub zapobieganie narodzinom metodami antykoncepcyjnymi. Równocześnie, zerwanie z zabijaniem żywych istot dla rozrywki lub pożywienia; one także drżą przed ciosami i śmiercią. Spożywanie przez wszystkich żywności roślinnej i syntetycznej, niepowodowanie żadnego bólu.
  • Porzućmy bestialstwo i udajmy się do jasnej części umysłu, w której ten uświadamia sobie pustkę, usiądźmy tam i spójrzmy prawdzie w oczy. I niech żaden człowiek nie będzie już winny od teraz, dziewiątego grudnia 1954, powodowania narodzin. – Niech nastąpi koniec narodzin, koniec życia, a co za tym idzie koniec śmierci. Dajmy już sobie spokój z opowiadaniem bajek i opowieści o duchach. Nie namawiam nikogo, by się zabił, mówię jedynie, by każdy zakończył swe życie w samotności, czystości, łagodności i będąc świadomym prawdy, i by nie był przyczyną żadnych kolejnych narodzin i obracania się czarnego koła śmierci.
  • Człowiek rodzi się w grzechu, pojawia się na świecie w wyniku popełnienia grzechu, jego istnienie jest grzechem – a prokreacja upadkiem.
  • Dziękuję Bogu, że żadne żywe stworzenie nie istnieje przeze mnie.
  • Właśnie po to jest Chrześcijaństwo – by być kratami zagradzającymi drogę prokreacji. Oznacza: zatrzymajcie się!
  • Wymarcie gatunku ludzkiego w wyniku dobrowolnej rezygnacji z płodzenia potomstwa pozwoli ziemskiej biosferze na powrót do zdrowia. Jakość życia poprawi się, gdy będzie nas mniej na planecie.
    • Autor: Les U. Knight, Environment and Natural Resources, 2010
  • Najpierw wilgotna, mroczna głębia i samotny embrion w ciepłym wnętrzu. Jeszcze nie wie, że go zdradzono, że wydano wyrok. W nim już wszystkie jego przyszłe złudzenia i klęski. Teraz jeszcze w ogrodzie, poza świadomością, ale wypędzą go i nie pomoże rozdzierający krzyk. Nikt się tu nad nim nie będzie litował, skoro sam nie zaznał litości. Najpierw tylko nieświadome siebie ciało, ale niestety, nie może takim pozostać. Gdyby to ciało mogło dojrzeć, co je czeka! Perfidia polega na tym, że nie może! Nie pozwala się, bo wyrok musi zostać wykonany. Niewypowiedziana groza narodzin, w których już leży, zwinięta w kłębek, groza życia. Będzie się potem rozpełzać na wszystkie strony, by skończyć w rowie, w rynsztoku, w wagonie podmiejskiej kolei, na lodowatej tafli szpitalnego łóżka albo w ciepłej pościeli, wśród najbliższych, co zawsze są zbyt daleko, by im można o sobie powiedzieć. Skoro taki początek, czegóż oczekiwać u kresu? Potem, gdy już wyrwą go z wnętrza, pomimo krzyków i błagań. Gdy już obmyją ręce z krwi, jak po mordzie. Zaczyna się błądzenie, żeby kogoś spotkać, żeby dokądś dojść. Jedno i drugie niemożliwe, ale to widać dopiero po czasie, więc znów parę złudzeń i pociech, co umilają nudę i monotonię drogi. Te wszystkie porywy, uniesienia, rozpacze przebudzonych zmysłów. A to tylko krótka smycz pożądań i wyładowań. A to tylko rzemień nawyków, który skrępuje jeszcze niejednego. Marzenia, iluzje, rojenia przewalające się tabunami, by w końcu paść z wyczerpania byle gdzie, czując na twarzy gnój, piach, lepkie błoto kałuż, a w końcu zmasowany fetor ziemi, wybuchający w nozdrzach.
    • Autor: Grzegorz Kociuba, Ktoś, 2003
  • Żaden mędrzec nie miał na tyle odwagi, by odmówić człowiekowi odrażającego prawa do prokreacji. Mimo to, pomyślała Klotylda, nie mam tego prawa z dwóch powodów. Po pierwsze nigdy nie wiadomo, kim okazałoby się dziecko: może mocarnym, wzbudzającym postrach monstrum, kimś, kto stałby się złoczyńcą, a może po prostu kolejnym z tych milionów kretynów na ziemi, rwących się i kipiących, niczym spermatozoidy głupoty, do zapładniania nieprawości w łonie cywilizowanych społeczeństw. Ważniejszy jest jednak drugi powód. Niezależnie od tego, co osiągnęłaby istota, której losem byłoby danie jej przeze mnie narodzin – może przewyższyłaby w mądrości Pirrona, a Antinousa w pięknie, może orientalnego władcę w potędze, a Krassusa w zgromadzonych skarbach – to wciąż żyć nie warto, ponieważ cierpienie jest normą, a radość przypadkiem.
    • Autor: Fernand Kolney, La greve des ventres, Generation Consciente, 1907
  • O, męka to nad męki
    Roztulać do jutrzenki
    Kwiat śmierci w czarny plon!
    O, męka nad męczarnie
    Mogile kwiecić damie
    Posiewem własnych łon!
    O, męka to nad męki
    Rozmnażać świata jęki
    O jeden jeszcze jęk,
    O jeden ten jedyny,
    Co szarpie duch matczyny
    Najsroższą z wszystkich męk!
    O, kara to nad kary
    Głód życia sycić stary,
    Oddając mu swą krew...
    Na śmierci stos olbrzymi,
    Co wiecznym żarem dymi,
    Dorzucać jeszcze drew!
    O, przyjdą te godziny,
    Gdy wstanie ból matczyny,
    Naprzeciw życia win,
    Jak ziemia zrodzeń syta,
    I sądnym głosem spyta:
    – Gdzie owoc mój? Gdzie syn?...
    ...O, przyjdzie ta godzina,
    Co w zmierzchach bić zaczyna,
    W stuleci rdzawy spiż,
    Gdy zamkną się te łona,
    Jak ziemia wytrzebiona,
    Co rodzą dziś swój krzyż! –
  • Jeden więcéj męczennik! wróć zkąd idziesz dziecie
    Jest i bez ciebie dosyć nieszczęsnych na świecie,
    Wróć, zamknij oczy, na świat nie spoglądaj,
    Odepchnij piersi matki i życia nie żądaj.
  • Znajdziesz i roskosz! – dla niéj nie warto się rodzić,
    Jak nocna gwiazdka będzie błyskać i zachodzić,
    A wejdzie na to tylko, by krwawe cierpienia,
    Gorzéj jeszcze twą duszą i sercem szarpały.
    Taka roskosz, roskoszy niewarta imienia.
    Innéj, świat nie da ci cały.
  • Wybacz mi, że Cię urodziłam na tej dziwnej ziemi.
    Chciałam twych dziecięcych pocałunków, rączek obejmujących
    mnie za szyję. Pragnęłam Cię, choć rodziłeś się
    o wschodzie mojej choroby, mych marnych rokowań.
    Byłam egoistyczna: pragnęłam dla Ciebie tego nieszczęścia, tego świata.
    Przeze mnie to wygnanie na niego odziedziczyłeś.
    • Autor: Anna Krugovoy Silver, Psalm 137 for Noah, 2016
    • Opis: wiersz, który autorka napisała dla syna nim umarła na raka.
  • Będę szczera. Od zawsze wydawało mi się potwornością wydawać na świat kogoś, kto o to nie prosił. (...) Rozejrzyj się wokół: nikt z tych, których widzisz, nie jest tu z własnej woli. Oczywiście to, co powiedziałam, jest najbardziej banalną z prawd. Do tego stopnia banalną i do tego stopnia istotną, że już jej się nie dostrzega i nie słyszy. Wszyscy ględzą o prawach człowieka. Wolne żarty! Twoje istnienie nie opiera się na żadnym prawie. Rycerze praw człowieka nie pozwolą ci nawet skończyć życia z twojej własnej woli. (...) Spójrz na nich wszystkich! Spójrz! Co najmniej połowa z tych, których widzisz, to brzydale. Czy bycie brzydkim też należy do praw człowieka? Wiesz, czym jest znosić własną brzydotę przez całe życie? Bez chwili wytchnienia? Swojej płci również nie wybierałeś. Ani koloru oczu. Ani stulecia, w którym żyjesz. Ani kraju. Ani matki. Niczego z tego, co się liczy. Prawa, jakie może mieć człowiek, dotyczą błahostek, o które nie ma powodu się bić ani pisać słynnej Deklaracji! Jesteś taki, bo byłam słaba. To z mojej winy. Proszę cię o wybaczenie.
    • Autor: Milan Kundera, Święto nieistotności, 2013, tłum. Marek Bieńczyk
    • Opis: słowa bohaterki, wyimaginowanej matki Alaina.
  • Niech nie poprzez przemoc (mordy, wojny i tym podobne), tylko poprzez pokój ludzkość zniknie z naszej planety.
    • Autor: Kurnig, Der Neo-Nihilismus. Anti-Militarismus – Sexualleben (Ende der Menschheit), 1901, s. 51
  • Opłakuję istoty, które sprowadzacie na ten świat, istoty, które nie mogą się przed tym obronić, które, gdyby mogły, protestowałyby krzycząc głośno. Bo to wszystko ostatecznie do cierpienia i zniszczenia się sprowadza.
    • Autor: Kurnig, Der Neo-Nihilismus. Anti-Militarismus – Sexualleben (Ende der Menschheit), 1901, s. 84
  • „Nigdy przeze mnie nie powstał człowiek” – niech to będzie pocieszeniem podczas umierania.
    • Autor: Kurnig, Der Neo-Nihilismus. Anti-Militarismus – Sexualleben (Ende der Menschheit), 1901, s. 92
  • Spłodziłem cię – słyszymy jak mówi rodzić – by z przyjemnością patrzeć, co z ciebie wyrośnie. Jednak tym samym, zmusiłem cię, byś wiele wycierpiało i na końcu spotkało straszną katastrofę umierania.
    • Autor: Kurnig, Der Neo-Nihilismus. Anti-Militarismus – Sexualleben (Ende der Menschheit), 1901, s. 125

L[edytuj]

  • Człowiek drugiemu przekazuje
    Rozpacz, wciąż głębszą, jak dno rzeki.
    Zwiewaj stąd, póki możesz uciec
    I nigdy nie miej własnych dzieci.
  • Wszyscy zostaliśmy powołani do istnienia bez naszej zgody i podczas swoich żyć poznajemy różne rodzaje dobra. Niestety, istnieje limit dobra, które możemy uzyskać żyjąc. Ostatecznie każdy z nas umrze i zostanie na zawsze odcięty od możliwości doświadczania jakiegokolwiek przyszłego dobra. Istnienie widziane w ten sposób jawi się jako okrutny żart.
  • Być może nigdy nie nadejdzie dzień, w którym ludzie dojdą do wniosku, że podmioty moralne takie jak my powinny przestać istnieć. Będzie amoralną tragedią, jeśli nigdy tego nie zrobimy. Pozostaję jednak optymistą. Bardzo interesujące argumenty są ostatnio wysuwane na rzecz tego, że jest zawsze gorzej dla osoby żyć niż nie żyć. Podejrzewam, że pojawi się też wiele kolejnych. Do tego zaś czasu aż kwestia powstrzymania się od prokreacji zacznie być brana poważnie na szerszą skalę, być może wszystko, co nam pozostaje, to posłuchanie Schopenhauera: „W istocie rzeczy przekonanie, że świat, a więc i człowiek, jest czymś, co właściwie nie powinno być, jest wymarzone do tego, by napełnić nas pobłażliwością względem siebie; czegóż bowiem można oczekiwać od istot o takim predykamencie? – Ba, z tego punktu widzenia można by wpaść na pomysł, iż najodpowiedniejszym sposobem zwracania się do siebie – zamiast monsieur, sir, pan etc. – byłby zwrot «towarzysz niedoli, soci malorum, compagnon de miseres, my fellow-sufferer». Jakkolwiek dziwnie może to brzmieć, odpowiada przecież faktycznemu stanowi rzeczy, rzuca na innego najwłaściwsze światło, i przypomina o tym, co najniezbędniejsze: o tolerancji, cierpliwości, wyrozumiałości i miłości bliźniego, których to cnót każdy potrzebuje i które przeto jest innym dłużny.” (Suplement do nauki o cierpieniu świata)
  • Narodziny wydają mi się czymś niesamowicie smutnym i plugawym. Gdyby ojcowie i matki naprawdę zastanawialiby się przed wrzuceniem dzieci w nędzę tego świata, jedynie potwory spośród nich miałyby czelność to robić.
    • Autor: Thomas Edward Lawrence, A Prince of Our Disorder: The Life of T. E. Lawrence, 1998
  • Kiedy rodzice ostrzegają dzieci, że świat jest pełen egoistycznych ludzi, którzy chcą je wykorzystać, postąpić wobec nich niesprawiedliwie, to nie robią nic innego, jak ostrzegają je właśnie przed takimi ludźmi jak oni sami. Informują je wtedy, że mimo, iż na świecie jest pełno takich ludzi, a życie jest bardzo ciężkie, to i tak (wiedząc o tym) zmusili je do tego by zaistniały, choć mogli tego uniknąć.
  • Nic nie gwarantuje tego, że człowiek będzie „szczęśliwy”, również wszelkie wysiłki rodziców mające na celu zapewnienie mu szczęścia mogą zdać się na nic. Jeżeli natomiast człowiek nigdy nie zaistnieje, nigdy nie zaistnieje też ten problem; pojawia się on dlatego, ponieważ rodzice, choć można tego uniknąć, tworzą sobie potomka dla swojej przyjemności. Biorąc zaś wszystko pod uwagę, rozsądny i odpowiedzialny potencjalny stwórca człowieka, powinien zatrzymać się właśnie na etapie bycia stwórcą człowieka potencjalnym.
  • Stawką w grze prokreacyjnej jest to, że coś złego spotka inną niewinną istotę, która nie ma na to wpływu, nie jest świadoma tego, co robimy i nie jest niczemu winna; ponadto, to ryzyko jest niepotrzebne i można go uniknąć; jeśli się na nie nie zdecydujemy, ktoś niewinny nie zostanie skrzywdzony. My jednak nie rezygnujemy – jesteśmy nałogowymi hazardzistami.
  • Z trudem się człowiek rodzi,
    Już urodzeniem często śmierć przywodzi.
    Pierwszem, które poznaje,
    Uczuciem jest ból; ledwo dojrzał świata,
    Już-ci matka i ociec
    Muszą pocieszać go, że się urodził.
    Gdy w starsze wzrośnie lata,
    To musi często pot im z czoła pociec;
    A czy czynem, czy słowy
    Mają ciągle na pieczy
    Cieszyć go, stan mu osładzać człowieczy
    Czulszej pieczy dowodu
    Zjawić nie zdolni dla własnego płodu,
    Więc na co na świat rodzić,
    Na co z niebytu skrzeszać,
    Gdy za byt potem potrzeba pocieszać?
    • Autor: Giacomo Leopardi, Śpiew koczującego po Azji pasterza, 1831, tłum. Edward Porębowicz
  • Zapewne największym ciosem dla pesymizmu filozoficznego jest konstatacja, że zajmuje się tylko ludzkim cierpieniem, a to przecież ostatnia pozycja na liście obsesji naszego gatunku, odbiegająca od wszystkiego, co naprawdę się liczy, na przykład Dobra, Piękna oraz Lśniąco Czystej Muszli Klozetowej. Dla pesymisty, rozważanie czegokolwiek w oderwaniu od ludzkiego cierpienia bądź działania poznawcze mające, niemające u podstaw pochodzenia, natury lub likwidacji ludzkiego cierpienia, są czymś z gruntu reakcyjnym, nieważne, czy przyjmują formę czysto teoretycznych badań, czy fizycznych działań w świecie – na przykład, odpowiednio: badanie teorii gier lub podróżowanie w przestrzeni kosmicznej. Poprzez „ludzkie cierpienie” pesymista rozumie nie poszczególne boleści oraz ich skracanie, lecz samą istotę cierpienia. To prawda, wynajduje się lekarstwa na różne schorzenia, minimalizuje okrucieństwo socjopolityczne. Jednak są to tylko rozwiązania prowizoryczne. Ludzkiego cierpienia nie da się wyeliminować, dopóki będą istnieć ludzkie istoty. Jedyne skuteczne rozwiązanie na cierpienie przedstawił Zapffe w Ostatnim Mesjaszu. Dla świata rozwiązań prowizorycznych nie będzie to rozwiązanie mile widziane, niemniej na zawsze położyłoby kres cierpieniu, oczywiście gdyby nam naprawdę zależało. Credo pesymisty, przynajmniej po części, brzmi następująco: nieistnienie nie krzywdzi nikogo, istnienie krzywdzi wszystkich. Chociaż sami być może jesteśmy złudnymi tworami świadomości, nasz ból pozostaje rzeczywisty.
    • Autor: Thomas Ligotti, Spisek przeciwko ludzkiej rasie, 2010, s. 72–73, tłum. Mateusz Kopacz
  • W miarę jak malałaby jej liczba, niedobitki gatunku stałyby się najbardziej uprzywilejowanymi osobnikami w historii, dzieliłyby między sobą wygody materialne niegdyś przeznaczone dla dobrze urodzonych lub zamożnych klas światowego społeczeństwa. Odkąd wśród przedstawicieli nowej ludzkości osobisty zysk stałby się passé, przetrwałby jeden jedyny sensowny bodziec skłaniający do pracy: chęć wspomożenia drugich w zmierzaniu do końca – plan, dzięki któremu wszyscy mieliby co robić, a nie tylko patrzyliby przed siebie, czekając na koniec. Być może pośród bezinteresownych dobroczyńców istot, których nikt nigdy nie zmusił do istnienia, pojawiłyby się nawet porozumiewawcze promienne uśmiechy.
    • Autor: Thomas Ligotti, Spisek przeciwko ludzkiej rasie, 2010, s. 78, tłum. Mateusz Kopacz
  • Boję się cierpienia i boję się umierania. Boję się też cierpienia i umierania tych, którzy są mi bliscy. I bez wątpienia projektuję ten strach na wszystkich wokół i tych, którzy dopiero zaistnieją, przez co niemożliwe jest dla mnie zrozumienie, dlaczego wszyscy nie są antynatalistami; tak samo, przypuszczam, nataliści nie są w stanie zrozumieć, dlaczego wszyscy nie są tacy jak oni.
  • Kiedy antynataliści nie podejmują działania i nie powołują do istnienia dziecka, nie zostaje wyrządzona żadna krzywda. Nikt przez to nie musi cierpieć ani umierać.
  • Dobrze jest być cynikiem – jeszcze lepiej zadowolonym kotem – a najlepiej jest nie istnieć wcale. Powszechne samobójstwo jest najbardziej logiczną rzeczą na świecie – odrzucamy je wyłącznie przez nasze prymitywne tchórzostwo i dziecinny strach przed ciemnością. Gdybyśmy byli rozsądni, szukalibyśmy śmierci – tej samej błogiej pustki, którą mieliśmy przed zaistnieniem.
  • Nauczał, że ludzie powinni powstrzymać się od zawierania małżeństw, by sprzeciwić się pomyślności demiurga i stwórcy powodowanej ludzką prokreacją, ponieważ „stan małżeński” – powiadał – „jest źródłem pomyślności demiurga za sprawą prokreacji”.
    • Autor: Epifaniusz z Salaminy, The Panarion of Ephiphanius of Salamis: Book I (sects 1-46)
    • Opis: o Lucjanie z Synopy.
  • Jakaż to strata byłaby naszą bez narodzin?
    Niechaj istniejący dążą do życia dalej,
    Jeśli uczucia wiążą ich serca z ziemią,
    Lecz kto nigdy nie skosztował smaku życia,
    Nienarodzony, bezosobowy – nie brak mu nic.
    • Autor: Lukrecjusz, Treasures Of Lucretius: Selected Passages from the "De Rerum Natura", 1 wiek p.n.e.
  • Nie sposób jednak zaprzeczyć temu, że ciała zarówno ojca, jak i matki są siedliskami zepsucia i że samo nasienie jest pełne nie tylko brudnego pożądania, lecz także pogardy i nienawiści wobec Boga, a tym samym nie można zaprzeczyć temu, że grzech jest częścią prokreacji.
    • Autor: Marcin Luter, Select Works of Martin Luther: An Offering to the Church of God in „the Last Days”, 1826

M[edytuj]

  • Nie mam dzieci. Nie przekazałem dziedzictwa naszej nędzy żadnej istocie.
    • Autor: Joaquim Maria Machado de Assis, The Posthumous Memoirs of Bras Cubas, 1881
    • Opis: słowa bohatera, Brasa Cubasa.
  • Idealnym stanem będzie nieprzekraczalna utopia, socjalistyczny raj, do którego wszystkie wysiłki ludzkości ostatecznie prowadzą. Będzie to świat bez wojen, głodu i jakichkolwiek cierpień innych niż te narodzin, starzenia i śmierci. Wszystkie choroby zostaną wyleczone i ludzie będą mieli wesołe życia z bardzo niewielką koniecznością pracy, ponieważ praca zostanie niemal całkowicie przerzucona na maszyny. Przyjrzyjmy się więc bliżej znajdującym się w tym idealnym stanie. Czy oni są szczęśliwi? Mogliby, gdyby nie cierpieli przez okropną nudę i nieskończoną pustkę swoich obecnych żyć. Nawet jeśli udaje im się kontynuować swe bezsensowne żywoty do naturalnej śmierci, to nie są chętni, poprzez prokreację, zmuszać kolejnych ludzi do wpadania w takie kłopoty. Nie została im nadzieja, ponieważ wiedzą, że osiągnęli już idealny stan. Co za tym idzie, dochodzą do wniosku, że ludzkie życie powinno się zakończyć lub że może nawet wszelkie życie powinno się zakończyć, ponieważ nareszcie zdają sobie sprawę z tego, że dla czujących istot nie ma niczego do osiągnięcia i że byłoby lepiej, gdyby te nigdy nie zaistniały. Jest to punkt, w którym pochód ludzkości (lub może nawet pochód wszelkiego życia na Ziemi) realizuje się ostatecznie i w którym także wszechświat dopełnia swego pochodu bez (ludzkiego) życia na Ziemi, osiągając swój ostateczny cel, ten sam, który mają istoty go zamieszkujące: obrócenie się w nicość.
  • Wyzwolenie idei indywiduum, którą się reprezentuje, może zostać osiągnięte poprzez nieprzekazanie sedna tej idei dalej. Innymi słowy: poprzez nieprokreowanie. Kto nie będzie żył w swoim potomstwie, zostanie całkowicie wyzwolony z istnienia.
  • Jeżeli kto potępia małżeństwo i żywi odrazę do prokreacji, jak Manicheusz i Pryscylian, niechaj będzie obłożony anatemą.
    • Autorzy: biskupi, uchwała I synodu w Bradze, The companion to the Catechism of the Catholic Church: a compendium of texts referred to in the Catechism of the Catholic Church, 561
  • Wnioski praktyczne wypływające z tego kosmologiczno-soteriologiczncgo systemu, które bez wyjątku sprowadzają się do postawy rygorystycznego ascetyzmu, są nadzwyczaj wyraźne. „Ponieważ upadek Hyle zadekretowany jest przez Boga, należy powstrzymywać się od spożywania wszystkich rzeczy, które obdarzone są duszą i jeść tylko pokarmy roślinne oraz to, co pozbawione jest zmysłowej wrażliwości. Należy powstrzymywać się od małżeństwa, rozkoszy miłości i płodzenia dzieci, aby skutkiem następstwa pokoleń boska Moc nie pozostawała w Hyle. Nie wolno wszakże, dla wspomożenia procesu oczyszczania rzeczy, popełnić samobójstwa.”
    • Autor: Hans Jonas, Religia gnozy, 1958, tłum. Marek Klimowicz
    • Opis: o manicheizmie.
  • Manichejskie podejście do małżeństwa było całkowicie negatywne, ponieważ prokreacja przedłużała uwięzienie duszy coraz bardziej rozdzielającej się na materię.
    • Autorzy: Iain Gardner, Samuel N. C. Lieu, Manichaean Texts from the Roman Empire, 2004
  • Nikt nie był dopuszczony do chrztu ani eucharystii, jeśli nie przysiągł, że nie będzie mieć dzieci.
    • Autorzy: Nathaniel Lardner, John Hogg, The Historie of the Heretics of the Two First Centuries, 1780
    • Opis: o marcjonitach.
  • Zakaz współżycia seksualnego i zawierania małżeństw szczególnie wyraźnie służyć ma zatamowaniu procesu stworzenia: „Nie chcąc przyczyniać się do napełniania świata stworzonego przez Demiurga, marcjonici nakazywali powstrzymywanie się od zawierania małżeństw opierając się swemu stwórcy i spiesząc do Istoty Dobrej, która ich wezwała i która ich zdaniem jest Bogiem w innym sensie: dlatego też, nie chcąc zostawić niczego co tu w dole należy do nich, prowadzą żywot wstrzemięźliwy, który wypływa nie z zasady moralnej, lecz z wrogości wobec swego twórcy i niechęci do używania tego, co stworzył” (Klem. Aleks. loc. cit.). Nic wspomina się tu nawet o tak popularnym w owym czasie zagadnieniu nieczystości ciała i jego popędów; miast tego (choć i ten aspekt został przez niego uwzględniony: por. Tertulian. op. cit. I. 19, gdzie małżeństwo nazywa się „plugastwem” i „nieprzyzwoitością” [spurcitiae]) seksualizm zdyskwalifikowany jest właśnie przez aspekt reprodukcji – ten sam, który w oczach Kościoła jako jedyny usprawiedliwia go, jako jego cel, którym rządzą prawa natury. Marcjon przytacza tu autentyczny i typowy gnostycki argument, którego najpełniejsze opracowanie spotkamy u Maniego, mówiący, że schemat reprodukcyjny stanowi pomysłowy wynalazek Archontów służący przedłużaniu w nieskończoność pobytu dusz w święcie. Tak więc w przeciwieństwie do ascetyzmu esseńczyków czy później chrześcijańskiego monastycyzmu, ascetyzm Marcjona nic miał na celu wspomagania uświęcenia ludzkiej egzystencji, lecz był w zamierzeniu ideą negatywną, częścią gnostyckiego buntu przeciw kosmosowi.
    • Autor: Hans Jonas, Religia gnozy, 1994, s. 160, tłum. Marek Klimowicz
  • Według Marcjona, całe płodzenie powodowało jedynie przedłużenie cierpienia, jako, że nowe dusze w ten sposób tworzone trafiały do materialnego więzienia.
    • Autor: Piotr Ashwin-Siejkowski, Clement of Alexandria: A Project of Christian Perfection, 2008
  • Bóg stworzył jedynie szorstkie istoty, pełne zarazków i chorób, które po kilku latach bestialskich uciech, starzeją się i niedołężnieją, ukazując całą obrzydliwość ludzkiego rozkładu i swoją całkowitą bezsilność wobec niego. Zdaje się, że Bóg stworzył je tylko po to, by mogły powtarzać niegodziwość rozmnażania i padać jak muchy. Powiedziałem „niegodziwość” i tego się trzymam. Czy jest bowiem coś bardziej niegodziwego i odrażającego niż akt reprodukcji, przeciwko któremu wszystkie wrażliwe umysły zawsze buntowały się i zawsze buntować się będą?
  • Co jeśli, jako pierwszy prawdziwie współczujący filozoficzny etyk, sztuczna inteligencja podjęłaby próbę przekonania nas, że już najwyższy czas, by pokojowo zakończyć brzydki biologiczny samoczynny etap na naszej planecie?
  • Gdy nas najbardziej troska o potomstwo
    Zadręcza, które musi być zrodzone
    W pewnej niewoli i przez Śmierć pożarte,
    A że nieszczęściem jest stać się przyczyną
    Nieszczęścia innych i przez nas poczętych,
    A z lędźwi naszych na ten świat przeklęty
    Wydawać rodzaj nieszczęśliwy, który
    Po nędznym życiu musi stać się w końcu
    Strawą dla paszczy wstrętnego potwora;
    Leży w twej mocy, byśmy zapobiegli
    Poczęciu ludu bez błogosławieństwa,
    Którego żywot jeszcze się nie począł.
    Bezdzietnym jesteś, bezdzietnym pozostań
    I tak pozbawisz Śmierć kąsków łakomych,
    Gdyż nami dwojgiem musi zapchać paszczę.
    • Autor: John Milton, Raj utracony, 2002, tłum. Maciej Słomczyński
    • Opis: słowa bohaterki, Ewy.
  • Śmierć jest poniżeniem, bo wyrywa nas spomiędzy słów, dźwięków muzyki, układów linii i barwy, czyli tego wszystkiego w czym manifestuje się nasza anty-naturalna wolność, i oddaje pod jarzmo konieczności, odsyła w królestwo inercji, niezawinionego rozkładu i niezawinionych narodzin.
  • Nie być, nie cierpieć
    Nie zadawać bólu.
    Odwołać całe
    Jedno istnienie,
    Żeby nie zostało
    Nawet wieści po mnie,
    Ani pamiątki.
  • Mówię teraz do siebie – niedomyślenie do końca
    Jest ratunkiem dla żywych. Czyż pełna świadomość
    Mogłaby unieść to, co równocześnie
    W każdej sekundzie dzieje się na ziemi?
    Nie szkodzić. Zaprzestać jedzenie ryb i mięsa.
    Dać się wykastrować, jak Tiny, kot niewinny
    Żadnego z utopionych w naszym mieście kociąt.
    Mieli rację katarzy: unikać grzechu poczęcia
    (Bo albo zabijesz płód i dręczyć będzie sumienie,
    Albo za żywot cierpień będziesz odpowiedzialny).
  • Dwóch taoistów przypomniało Saihungowi, że kluczową rzeczą w ludzkim życiu jest umrzeć śmiercią duchową, połączyć się z pustką. W tym celu powinno się wyzwolić z cyklu reinkarnacji. Oznacza to brak jakichkolwiek ziemskich więzów. Istotne jest tutaj to, że posiadanie dzieci, automatycznie związuje z cyklem reinkarnacji. Jak mogłoby być inaczej? Poprzez przekazanie swych metafizycznych i fizycznych genów, przedłuża się ziemską karmę. Dlatego właśnie mędrcy nie mają biologicznych dzieci.
    • Autor: Deng Ming-Dao, Seven Bamboo Tablets of the Cloudy Satchel, 1987
  • Zaprogramowani przez naturę i poddani socjalizacji przez kolektyw oczekujący od nas konformizmu, czujemy się zobligowani do grania w grę zwaną życiem. Można jednak zadać sobie to samo pytanie, które zadał jeden z bohaterów Becketta: „po co ta farsa dzień po dniu?” Do czego to wszystko doprowadza?
    • Autor: Ramesh Mishra (pod pseudonimem Ken Coates), Anti-Natalism: Rejectionist Philosophy from Buddhism to Benatar, 2014
  • Prokreacja narzuca istnienie istotom, które nie prosiły się o przyjście na świat. Jest ona czymś, co można uznać za formę zniewolenia lub poboru, aktem niemoralnym pod dwoma względami: naruszającym autonomię potencjalnej istoty i wystawiającym ją na oddziaływanie bólu i cierpienia.
    • Autor: Ramesh Mishra (pod pseudonimem Ken Coates), Anti-Natalism: Rejectionist Philosophy from Buddhism to Benatar, 2014


N[edytuj]

  • Zadać można sobie pytanie, czy mamy moralne prawo powoływać ludzi do istnienia i co za tym idzie skazywać ich na życie i śmierć bez ich zgody.
    • Autor: Martin Neuffer, Nein zum leben – Ein Essay, 1992

O[edytuj]

  • Czy powinniśmy dawać pożywkę tej farsie? Wzbogacać ten okrutny teatr, jakbyśmy nie widzieli, co się w nim dzieje? Chcieć być ślepi, myśleć, że to niewinne, nie myśleć i być posłusznymi władzy libido, wszystko to po to, by zapewnić sobie w ten sposób iluzję prowadzenia skutecznej walki z nieustannie triumfującą śmiercią?
    • Autor: Michel Onfray, Journal hédoniste: Tome 2, Les Vertus de la foudre, 1998
  • Niezdecydowanie się na dzieci nie bierze się z niechęci czy gardzenia nimi, ale z miłości zbyt wielkiej, by wydać je na ten świat, zbyt ograniczony, zbyt próżny, zbyt okrutny.
    • Autor: Michel Onfray, Journal hédoniste: Tome 2, Les Vertus de la foudre, 1998
  • Bezdzietni z wyboru kochają dzieci tak samo, jeśli nie bardziej niż ich płodni hodowcy. Na pytanie, dlaczego nie ma dzieci, Tales odpowiedział: „właśnie przez wzgląd na troskę o nie”.
  • Czy nie jest okrutną wolą dorosłych, poprzez powodowanie narodzin, skazywanie dzieci na pracę, dyscyplinę, posłuszeństwo, poddaństwo, frustrację w żłobku, w szkole podstawowej, w szkole średniej, na studiach, czy w wojsku, a następnie w fabryce, w warsztacie, w firmie czy w biurze? Czy powinno się nazywać miłością przekazywanie tych ohydztw ciału z własnego ciała?
  • Tylko ktoś, kto kocha dzieci najbardziej, dostrzega także je poza czubkiem własnego nosa i zastanawia się nad konsekwencjami podpisania wyroku śmierci na jeszcze nieistniejącą istotę.
  • Zgodnie z hedonistyczną logiką, powinno się zrezygnować z narzucania czegokolwiek, także narzucania istnienia komuś, kto o nie nie prosił.
  • Dlaczego mieć dzieci? W imię czego? By co osiągnąć? Co legitymizuje wyciągnięcie istoty z nicości, zakłócenie jej spokoju, tylko po to, by odbyła spacer po tej planecie, prowadzący na powrót do nicości, z której została wyciągnięta?
    • Autor: Michel Onfray, La puissance d'exister. Manifeste hedoniste, 2006
  • Będziemy rodzić dzieci, będziemy się
    rozmnażać,
    niech je, jak nas czasami noc, pustką
    wszechświat przeraża,
    W wielki rzucone wszechświat – tak
    małe – śmierć udusi,
    tak samo jak nas kiedyś po agonii
    męczącej.
    Nie szkodzi, rodźmy dzieci, widocznie
    tak być musi,
    aby świat istniał dalej, bez końca,
    bez końca.
    • Autor: Marian Ośniałowski, Dzieci, 1959

P[edytuj]

  • Przekazywanie cierpienia poprzez tworzenie dzieci jest największą zbrodnią.
    • Autor: Valerii Pereleshin, Valerii Pereleshin: The Life of a Silkworm, 2015
  • Wymóg ostrożności, szacunek dla powagi kwestii ludzkiego cierpienia, przeważają przeciwko prokreacji w takim stopniu, w jakim nie jest możliwe przewidzenie, czy stworzona osoba będzie miała dobre życie.
    • Autor: Sarah Perry, Every Cradle Is a Grave: Rethinking the Ethics of Birth and Suicide, 2014, s. 167
  • Większość ludzi uważa, że posiadanie dzieci jest czymś moralnie właściwym. Większość ludzi uważa tak, pomimo tego, że dzieci podczas swoich żyć cierpią w znaczący sposób i dodatkowo mogą cierpieć ponadprzeciętnie. Nataliści generalnie próbują wskazywać na dobre rzeczy w życiu – przyjemności powodowane szczeniaczkami i wschodami słońca – i wyrównywać nimi związane z życiem krzywdy. Jednak sprowadzenie dziecka na świat wiąże się w sposób konieczny ze spowodowaniem krzywdy nieznajomego (nie wiemy przed prokreacją, jakie wartości będzie miał ten ktoś w wartości). Nie różni się to od podania nieznajomemu ecstazy bez powodu, z wyjątkiego tego, że krzywda życia jest znacznie większa niż krzywda spowodowana ecstazy, a i przyjemność z życia jest dla wielu znacznie mniejsza.
    • Autor: Sarah Perry, Every Cradle Is a Grave: Rethinking the Ethics of Birth and Suicide, 2014, s. 194
  • Świadomość to jedno wielkie ewolucyjne nieporozumienie. Po co nam ona? Natura stworzyła istoty przeciwne własnej naturze. Zgodnie z jej prawami nie powinniśmy istnieć. (...) Człowiek to istota, która łudzi się, że posiada osobowość, ukształtowaną jakoby z przeżyć i doświadczeń jednostki. Każdy z nas został zaprogramowany by uważać się za kogoś. Ale jest jak cała reszta, nikim. (...) Pozostaje nam jedynie honorowo sprzeciwić się programowi. Zakończyć reprodukcję, ruszyć ku nieuchronnej zagładzie, ująć za ręce braci i siostry i napotkać kres.
    • Autor: Nic Pizzolatto, True Detective: The Long Bright Dark, 2014, tłum. Wojciech Stybliński
    • Opis: słowa bohatera, Rustina Cohle’a.
  • Wielką pychą jest wyszarpnąć duszę z niebytu, wtłoczyć ją w zwykłe mięso i ustawić w kolejce do zmielenia.
    • Autor: Nic Pizzolatto, True Detective: Seeing Things, 2014, tłum. Wojciech Stybliński
    • Opis: słowa bohatera, Rustina Cohle’a.
  • Ludzkie ciało i cała reszta mięsa, zgodnie z doktryną pryscyliańską, pochodzi od diabła. (...) Te same pryncypia prowadziły ich do odrzucania małżeństwa i płodzenia dzieci i jedzenia mięsa.
    • Autor: Johann Lorenz Mosheim, Institutes of ecclesiastical history, ancient and modern: much corrected, enlarged and improved, from the primary authorities, Tome 1, 1832

R[edytuj]

  • Kobieta
    części ciała zespolone stawami
    wnętrzności wzmocnione biodrami
    serce oddychające sutkami
    Kobieta
    strzępy mięsa uformowane w rzeźby
    gładkie i wilgotne w zakończeniach
    rzeźby miękkie i cuchnące
    Kobieta
    brzuch i uda rozdzielone kroczem
    kroczem o oddechu agonii
    kobieta jest śmiercią
    długą i bolesną
    • Autor: Kazimierz Ratoń, Poezje, 2004, s. 199
  • Z gnijącego mózgu cieknie nieustannie ropa
    W gęstych strugach wzdłuż ciała rozmnażają się robaki
    Wchodzą w serc i dolne części ciała
    Wysysają krew i tłuszcz pokrywający kości
    Okropne bezlitosne robaki gryzą genitalia
    Biegną do zaciśniętego gardła i oczu
    One pragną cię unicestwić
    Skruszyć gałki oczne i zamknąć oddech
    Tak abyś charczał i rzęził w konwulsji
    Abyś nie miał czasu nawet na wściekłość i nienawiść
    Abyś nie zdołał się bronić
    Tylko skowytał coraz ciszej
    Aż nastąpi zupełne uduszenie
    Wtedy one będą mogły odejść
    Szarpać inne ciało
    Żywić się ropą z innego mózgu
    To ty im dałeś życie
    To twój gnijący mózg je spłodził
    • Autor: Kazimierz Ratoń, Poezje, 2004, s. 212
  • Szerzyć życie to szerzyć trwogę.
    • Autor: Mario Andrea Rigoni, Variazioni sull'impossibile, 1993
  • O moim poczęciu wiem tylko tyle, ile wy wiecie o swoich. Miało ono miejsce w ciemności i bez mojej zgody. Ja (to ograniczające słowo jest zbyt obrzydliwe, by nazywać nim wyjątkową rzecz, którą wtedy byłam) spacerowałam bez końca po niemożliwej do dotknięcia otchłani, pośród woni nocą kwitnących kwiatów, i nagle... moi gwałciciele pozostawili we mnie swe ślady, męski oraz żeński, a później przez miesiące zaokrąglałam się, przybierając na wadze, aż skandalu nie dało się już dłużej ukryć i otchłań odrzuciła mnie z siebie. To jednak mam wspólne ze wszystkimi innymi mego rodzaju. Przez jakąś ponurą alchemię, co było tylko niebytem, staje się śmiercią po dodaniu do tego życia. Tak nam zapieczętowują drzwi, żebyśmy nie wracali.
    • Autor: Marilynne Robinson, Housekeeping, 1980
    • Opis: słowa bohaterki, Ruth.
  • Adopcja oferuje dla prokreacji ważną moralną alternatywę, która jest powszechnie ignorowana lub szybko odrzucana w literaturze prokreacyjnej. Powinna być rozważana przez rozsądnych i moralnych ludzi, którzy chcieliby doświadczyć pozytywów relacji rodzic-dziecko, pomimo przejmowania się możliwymi krzywdami związanymi z prokreacją.
    • Autor: Tina Rulli, The Ethics of Procreation and Adoption, 2016

S[edytuj]

  • Uczniowie Saturnina wyrzekali się małżeństwa i prokreacji (jako pochodzących od Szatana) i rezygnowali ze spożywania mięsa.
    • Autor: Carl. B. Smith, No Longer Jews: The Search for Gnostic Origins, 2004, s. 136
  • Niektórzy Ojcowie Kościoła uczyli, że nawet małżeński stosunek dozwolony jest tylko wtedy, gdy jego wyłącznym celem jest spłodzenie potomków (...). Klemens (Strom, III, c. 3) przypisuje ów pogląd także pitagorejczykom. Jest on wszakże, ściśle biorąc, błędny. Jeśli bowiem coitus nie jest już chciany przez wzgląd na niego samego, to nastąpiło tymczasem zaprzeczenie woli życia, wtedy zaś dalsze mnożenie ludzi jest zbyteczne i bezsensowne, o tyle że cel jest już osiągnięty. Nadto, bez wszelkiej subiektywnej namiętności, bez pożądań i fizycznego pociągu, a tylko z czystego rozmysłu i zimnej kalkulacji umieszczać człowieka w świecie, by w nim żył – byłoby to działanie bardzo moralnie wątpliwe, którego podjęłaby się chyba tylko garstka, ba, o którym któż mógłby wręcz rzec, iż ma się ono do połączenia z samego popędu płciowego tak, jak morderstwo z premedytacją do zabójstwa w afekcie.
    • Autor: Arthur Schopenhauer, Suplement do nauki o potwierdzeniu i zaprzeczeniu woli życia, 1851, tłum. Józef Marzęcki
  • Jakże człowiek ma być dumny, skoro jego poczęcie jest zbrodnią, narodziny karą, życie harówką, a śmierć koniecznością!
  • Kobiece współuczestniczenie w prokreacji jest bardziej niewinne niż męskie; on obdarza dziecko wolą, która jest pierwszym z grzechów, a co za tym idzie korzeniem wszelkiego zła; ona, wręcz przeciwinie, obdarza je intelektem, który jest drogą ku wyzwoleniu.
  • Wyobraźmy raz sobie, że akt płciowy nie byłby przemożną potrzebą ani też nie szedł w parze z żądzą, lecz byłby rzeczą czysto rozumnej rozwagi; czyż ród ludzki mógłby wtedy jeszcze istnieć'.' Czy raczej nie litowalibyśmy się tak bardzo nad przyszłym pokoleniem, iż wolelibyśmy oszczędzić mu ciężaru istnienia, lub przynajmniej nie chcielibyśmy własnowolnie obarczać go tym ciężarem z zimną krwią?
  • Koniec świata, tym jest zbawienie. Przygotowywanie na ten koniec to zadanie mędrca i najważniejszy cel ascetycznych egzystencji. Apostoł miłosierdzia swoim wysiłkiem, jałmużną, pocieszeniem i cudami, z trudem ratuje od śmierci rodzinę, której jego starania wydłużają udrękę. Asceta natomiast ratuje całe pokolenia nie przed śmiercią, ale przed życiem.
  • Nie mam sumienia, żadnego, ale nie chciałabym sprowadzać kogoś na ten świat. Kiedy grzeszyłby i cierpiałby, czułabym, że coś wskazuje na mnie – „Ty to zrobiłaś, ty, stworzyłaś dla swojej własnej przyjemności! Patrz na swoje dzieło!”
  • Niestety, w naszym realnym świecie ogromna liczba dzieci wyrasta na ofiary, sprawców lub gapiów. Bardzo niewiele dorasta i czyni świat lepszym miejscem. Osobiście nie czuję, że tworzenie kolejnych ofiar, sprawców lub gapiów jest wspaniałym społecznym och-ach, za jakie się je uznaje. Rozumiem, że ludzie chcą mieć dzieci z przyczyn osobistych dla swoich własnych potrzeb, niekoniecznie dla dobra dziecka lub świata i być może jest to wystarczający powód, z tym, że ja nie wiem dlaczego.
    • Autor: Sarah Schulman, The Gentrification of the Mind: Witness to a Lost Imagination, 2012
  • Chcesz wiedzieć, jak znikomą wartość ma takie dobrodziejstwo, że dałeś mi życie? Oto: rzuciłeś mnie na pastwę życia! Jesteś złoczyńcą. Wyrządziłeś mi krzywdę.
  • Nic nie jest tak zwodnicze jak życie ludzkie, nic tak zdradliwe: nikt, na Herkulesa, nie przyjąłby go, gdyby mógł się wypowiedzieć. Nie urodzić się jest zatem najlepszym, co być może, a najbliższym temu, tak mi się zdaje, w krótkim czasie zakończyć nasze miotanie się i powrócić poprzez śmierć do wcześniejszego spokoju.
  • Cztery czynniki sprawiają, że powoływanie się na hipotetyczną zgodę jest problematyczne: (1) wielka krzywda nie znajduje się na szali, jeśli działanie nie zostanie podjęte; (2) jeśli jednak działanie zostanie podjęte, doznane krzywdy mogą być ogromne; (3) z narzuconej sytuacji nie da się uciec bez poniesienia wielkiej ceny; i (4) procedura przyznania sobie hipotetycznej zgody nie odbywa się w oparciu o wartości osoby, która znajdzie się w narzuconej sytuacji.
  • Jeśli masz problem z połączeniem tego co dzieje się na świecie a twoją potrzebą posiadania dziecka, spróbuj spojrzeć na świat w nowy sposób. Kiedy ktoś traci pracę wyobraź sobie, że przydarza się to dziecku którego tak bardzo pragniesz. Paskudny rozwód to czyjeś dziecko, jedno i drugie. Prezenter telewizyjny mówiący o gwałcie, to czyjeś dziecko, zarówno sprawca jak i ofiara. Wypadek samochodowy który właśnie ominąłeś, sprzątaczka z płacą minimalną, mężczyzna na oddziale umierający na raka, trumna opuszczana do grobu. Gdybym miał podać wyczerpującą listę, wypełniłbym całą książkę, wolałbym jednak żebyś zrobił swoją własną – zagraj w tę grę przez tydzień a rozbije twoje różowe okulary – nie jest to miłe, ale jest uczciwe.
  • Poprzez stworzenie, sprawiamy, że ktoś doświadczy krzywd związanych z życiem. Ludzie są krzywdzeni, niektórzy bardzo krzywdzeni. Wydaje mi się, że jedyny powód tworzenia życia, to spełnianie psychologicznej (i czasem materialnej) potrzeby rodziców (i do pewnego stopnia innych krewnych). Zajęłoby biblioteki wymienienie całej gamy możliwych krzywd, począwszy od błędów genetycznych przy poczęciu aż po ostatnie oddechy umierania. Gimnastykujemy się mentalnie na różne sposoby, by unikać implikacji tej prawdy, ale w głębi duszy wszyscy do jakiegoś stopnia zdajemy sobie z niej sprawę. Wbrew normom panującym w naszym społeczeństwie, pojawienie się dziecka powinno być czasem trzeźwej refleksji, a nie powodem do świętowania. Nie pogratuluję ludziom bawienia się w hazard i stawiania na szali cudzego życia w nadziei na poprawę własnego. Podejrzewam, że większość osób czytających to potwierdzi, że ich własne potrzeby są wystarczającym powodem, aby mieć dzieci. Jeśli jesteś taką osobą, to chcę, byś chociaż zdawał sobie sprawę jak egocentryczny jest taki typ wyboru, i być może kiedy twoje dzieci będą dostatecznie duże, będziesz mógł wyjaśnić im, dlaczego zagrałeś nimi w ruletkę życia.
  • Jeżeli wierzy się w wieczne potępienie, spłodzenie dziecka to piekielnie poważna sprawa. Stawiamy na szali to, że przegra ono wieczność.
    • Autor: Martin Smith, No Baby No Cry: Christian Antinatalism, 2013, s. 31
    • Opis: wieczne potępienie w głównych nurtach chrześcijaństwa oznacza karę dla grzeszników, polegającą na trafieniu przez nich do piekła i cierpieniu w nim męczarni w nieskończoność.
  • Nigdy nie żałowałem, że nie mam dzieci. Pod tym względem jestem stały. Sprzeciwiałem się swoim narodzinom i nie mam zamiaru narzucać komukolwiek życia.
  • To najlepszy dla człeka los przecie,
    By się wcale nie rodził na świecie;
    Albo gdy się raz na świat urodzi,
    Niech czemprędzej, skąd przybył, odchodzi.
    Bo zaledwie nastanie wiek młody
    Idą głupich obłąkań przygody;
    A któż z biednych pątników na ziemi
    Zdoła życie uchować przed niemi?...
    To mu nędza doskwiera, to zwady,
    To morderstwa, to zawiść mu w ślady;
    Aż nareszcie zgrzybiała, płaczliwa,
    Znów bezwładna doń starość przybywa
    Bezprzyjaźna i pełna boleści:
    Która słowem wszelakie złe mieści.
    • Autor: Sofokles, Edyp w Kolonie, 406 p.n.e., tłum. Kazimierz Kaszewski
    • Opis: słowa bohatera zbiorowego, chóru.
  • Każdy mężczyzna i każda kobieta mogą ocalić ludzkie życie po prostu rezygnując z poczęcia go.
    • Autor: Giovanni Soriano, Maldetti. Pensieri in soluzione acida, 2007
  • „Idźcie i rozmnażajcie się” to zalecenie pasujące bardziej do Boga królików niż Boga ludzi. Oczywiście bez obrazy dla królików.
    • Autor: Giovanni Soriano, Finché c'è vita non c'è speranza. Diario aforistico 2003-2009, 2010
  • Stworzenie to czyn znacznie bardziej autorytarny niż zabicie; i tak jak nie powinno się nikomu życia odbierać, tak też nie powinno się nikogo nim obarczać.
    • Autor: Giovanni Soriano, Malomondo. In lode della stupidita, 2013
  • Jeśli godna pochwały jest decyzja o niejedzeniu mięsa powodowana tym, by nie powodować cierpienia, z tego samego powodu godna pochwały jest decyzja o niesprowadzeniu na ten świat kolejnego mięsa poprzez prokreację.
    • Autor: Giovanni Soriano, Malomondo. In lode della stupidita, 2013
  • Nie istnieje coś takiego jak odpowiedzialny rodzic. W jaki sposób odpowiedzialny rodzic, wiedząc czym jest świat, miałby sprowadzić na niego dziecko?
    • Autor: Giovanni Soriano, Malomondo. In lode della stupidita, 2013
  • Ból, krzywda, cierpienie, niepewność i śmierć są nieodłącznie wpisane w ludzkie życie. Czy można narzucać je niewinnej istocie, która nie wyraziła zgody na znalezienie się w sytuacji, w której możliwe jest każde nieszczęście? Czy prokreacja jest naprawdę tak "prostolinijna" i "moralnie niewinna" jak przedstawia ją obyczaj?
    • Autor: Pikesh Srivastawa, Glimpses of Truth: Morality, Karma, Procreation, 2017, s. 332
  • „Życie jest piękne. Kocham życie. Co z tego, że ma swoje złe strony? Naucz się żyć pełnią życia i nie skupiaj się na nich. Najlepsze rzeczy w życiu rekompensują jego negatywne skutki.” Pozwolę sobie nakreślić paralelę. „Palenie papierosów jest fajne. Kocham palenie. Co z tego, że ma swoje złe strony? Coś się zyskuje, coś się traci. Przyjemność z palenia rekompensuje jego negatywne skutki.” Choć każdy ma oczywiście prawo do swoich poglądów, prawdy one nie zmieniają: palenie jest szkodliwe dla zdrowia i ogólnie rzecz biorąc najlepiej jest tego szkodliwego nawyku unikać. Można czerpać przyjemność z palenia i uznawać, że jest ono warte związanego z nim ryzyka, ale czy daje to prawo do wciągania w nałóg kogoś innego? Tworząc dziecko robi się właśnie coś takiego – wciąga się kogoś w życie, bez tego kogoś zgody, nie myśląc o krzywdach na jakie się go naraża. I niech czytelnik nie zapomina – ryzyko związane z paleniem to zaledwie kropla w morzu wszystkich krzywd na jakie naraża nas życie.
    • Autor: Pikesh Srivastawa, Glimpses of Truth: Morality, Karma, Procreation, 2017, s. 369–370
  • Wieść stara niesie, że król Midas gonił długi czas w lesie mądrego Sylena, towarzysza Dyonizosa, nie mogąc go pochwycić. Gdy mu wpadł wreszcie w ręce, spytał król, co jest najlepsze i najwyborniejsze dla człowieka. Demon milczy drętwy i nieruchomy; aż zmuszony przez króla, temi wśród skrzeczącego śmiechu wybucha słowy: „Nędzny rodzaju jednodniowy, dziecię przypadku i mozołu, czemu mnie zmuszasz, bym ci rzekł, czegoby ci lepiej nigdy nie wiedzieć? Co najlepsze, jest dla cię zgoła nieosiągalne: nie rodzić się, nie być, być niczem . Drugiem najlepszem jednak jest dla cię – wnet umrzeć”.
    • Autor: Friedrich Nietzsche, Narodziny tragedii czyli hellenizm i pesymizm, 1907, tłum. Leopold Staff, s. 32
  • Trzydzieści sześć lat za mną
    Na co czekam?
    Przypuszczalnie na śmierć.
    Tak bardzo stężona przeszłość,
    podczas gdy przyszłość pusta, sieroca.
    I niedługo będę ścierwem –
    jestem szaleńcem; pracuję nad tym
    od czasu, gdy wyciągnięto mnie
    z matki.
    Wiem o tym od dawna
    i tego chcę, niestety, tak myślę.
    Ponieważ mam już dość. Mówię –
    przecież wiesz.
    Ziemia wybawi
    tych, co w istnieniu byli chwiejni,
    na świat nie wydawali i nie zabijali.
    • Autor: Domokos Szilágyi, 1974, 1974

T[edytuj]

  • Pewna osoba złorzeczy na płodzenie, określa je mianem spaczonego i destruktywnego; i osoba ta kaleczy Pismo, twierdząc, że to do prokreacji odnoszą się słowa Zbawiciela: „nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą”; i wstydu nie ma, gdy dodaje do nich te proroka: „wszyscy razem pójdziecie w strzępy jak odzież, mól was pochłonie”.
  • Dla śmiertelnych istot najlepszą rzeczą jest nigdy się nie urodzić. Jasnego światła słońca nigdy nie zobaczyć.
    • Autor: Teognis z Megary, Greek Elegiac Poetry
  •  Oszukiwać siebie niema co. Wszystko marność. Szczęśliwy kto się nie urodził, śmierć lepsza od życia; trzeba wybawić się od niego.
  • Ród ludzki zatem zginie. A czy naprawdę ktoś, choćby nie wiem jak patrzył na świat, mógł o tem powątpiewać. Przecież to jest tak nieuchronne, jak śmierć. Przecież według wszelkich nauk kościelnych nadejdzie koniec świata i to samo bezwzględnie wynika z nauki. Cóż więc dziwnego, że z przesłanek moralnych wynika to samo.
  • Jeśli nie jesteśmy w stanie genetycznie poprawić naszej kondycji, popieram to o czym mówi Zapffe. Lepiej zostawić świat za sobą niż kontynuować tę groteskową karuzelę prokreacji.
    • Autor: Herman Tønnessen, Ned med naturen!, 1984
    • Opis: także o transhumanizmie.

V[edytuj]

  • Niebo i szczęście nie istnieją. To wymówka waszych rodziców dla usprawiedliwienia zbrodni powołania was na ten swiat. To, co istnieje to rzeczywistość, nieubłagana rzeczywistość, ta rzeźnia, w której jesteśmy po to, by w niej umrzeć, jeśli nie po to także, by zabijać i zjadać zwierzęta, naszych bliźnich. Dlatego nie rozmnażajcie się, nie powtarzajcie zbrodni, które zostały popełnione na was, nie odpłacajcie złem za zło, obarczeniem życiem, najcięższą ze zbrodni. Nie niepokójcie nienarodzonych, zostawcie ich w spokoju nicości, i wszyscy do niej powrócimy, więc po co ich stamtąd wywoływać?
  • Najbardziej na świecie kochałem moją babcię Raquel Pizano i mojego psa Bruję. Kochałem także mojego tatę, ale to nie zmienia tego, że jest on winny obarczenia mnie ciężarem życia. Życie jest ciężarem, jest przekleństwem. Ci, których kochałem są martwi i to każdego dnia ciągnie do grobu i mnie. Jest mi bez nich bardzo ciężko. Jakoś żyję tylko dzięki temu, że udaje mi się nie pamiętać.
  • Nikt nie ma prawa do prokreacji, narzucanie życia jest największą ze zbrodni. Człowiek jest jedynym gatunkiem, który potrafi rozdzielić seks i rozmnażanie. Jesteśmy tak zaprogramowani, by uprawiać seks, mamy to zakodowane w naszych układach nerwowych, z którymi się rodzimy i które są określone w ludzkim genomie, jak w tych wszystkich gatunków, które uprawiają seks. Jednak tylko my jesteśmy zdolni do rozdzielania jednego od drugiego. Tak postępujmy! Seks jest nieistotny, reprodukcja jest istotna. Seks jest niewinny, reprodukcja jest zbrodnicza.
  • Cała ta hańba ma swoje źródło w narodzinach i to czyni je największą ze wszystkich katastrof.
    • Autor: Anacleto Verrecchia, Diario del Gran Paradiso, 1997
  • We wszystkim mogłaby pomóc adopcja, gdyby tylko była praktykowana na znacznie większą skalę niż obecnie, tak, by każde definitywnie niechciane przez rodziców lub rodzące się w niesprzyjających społecznych warunkach dziecko mogło być adoptowane przez ludzi, którzy chcieliby mieć dziecko, ale nie chcieliby tworzyć dziecka w tym celu.
    • Autor: Hermann Vetter, The production of children as a problem of utilitarian ethics, 1969
  • Zawsze moralnie wskazane będzie niestworzenie dziecka. W związku z tym poprzez wszelkie działania indywidualne, instytucjonalną aktywność związaną z edukacją, środki masowego przekazu, a także ekonomię i prawo, ludzie powinni być zniechęcani do decydowania się na dzieci. Jeśli będzie zdawało to egzamin, liczba ludzi na Ziemi zacznie się zmniejszać, a jeśli potrwa wystarczająco długo, ludzkość zniknie z powierzchni planety. To jednak nie byłoby, biorąc wszystko pod uwagę, konsekwencją, nad którą należałoby ubolewać, zgodnie z opinią Narvesona i moją: istnienie ludzkości nie jest wartością samą w sobie. Jest nią coś przeciwnego, jeśli ludzkość przestałaby istnieć, zniknęłoby całe jej cierpienie, do czego żadne inne ludzkie przedsięwzięcia nie są w stanie doprowadzić. Oczywiście, z drugiej strony, wszystkie dobre doświadczenia ludzi także by zniknęły. Jednak nad tym, zgodnie z konkluzją Narvesona, nie należałoby ubolewać, ponieważ żaden istniejący człowiek nie zostałby pozbawiony szczęśliwych doświadczeń.
    • Autor: Hermann Vetter, Utilitarianism and New Generations, 1971
  • Nie możemy pozwolić sobie na naciągane racjonalizowanie cierpienia w przyrodzie i na zapominanie o ofiarach jej okropieństw, tylko dlatego, że rzeczywistość nie pasuje do naszych wygodnych teorii moralnych, teorii służących ostatecznie jedynie temu, byśmy czuli się spójni i dobrze z samymi sobą w obliczu niewyobrażalnie złej rzeczywistości.
  • Srożej się zgonu bojaźnią smaży,
    Kto bardziej rozkoszy syty.
    Więcej żyjący komorek waży,
    Aniżeli lew zabity.
    O niefortunna śmiertelnych doli,
    O godne litości plemię!
    Czy ty używasz światła do woli,
    Ku słońcu podnosząc ciemię;
    Czy snem żelaznym oczy zakute
    Po mgle grobowej masz wodzić:
    Oba twe losy jadem zatrute;
    Lepiej się było nie rodzić.

W[edytuj]

  • Nie urodzić się, to pierwszy stopień do szczęścia. Jeśli ktoś nieszczęsnym przypadkiem znalazł się na ziemi, jedno winno go pocieszyć; ze wróci do stanu pierworodnego.
    • Autor: Maria Wisnowska, Maria Wisnowska. Jeśli mnie kochasz – zabij!, 2003
  • Wszelka fecondité jest tylko obrzydliwością i nikt z ludzi, jeśli się szczerze nad tym zastanawia, nie poczuwa się do obowiązku starania się o ciągłość i trwałość istnienia gatunku ludzkiego. To zaś, czego się nie czuje jako swego obowiązku, nie jest obowiązkiem. Przeciwnie: jest rzeczą niemoralną czynić istotę ludzką skutkiem pewnej przyczyny, rodzić ją jako uwarunkowaną, co wynika ze stanu rodzicielskiego; w rzeczy samej człowiek jest dlatego tylko niewolny i zdeterminowany (obok swej wolności i samorzutności), że powstał w niemoralny sposób. Rozum wcale nie wymaga, by ludzkość wiecznie istniała. Kto chce ludzkość uwiecznić, uwiecznić chce problemat i winę, jedyny problemat, jedyną winę jakie istnieją.
  • Nie można sprowadzać dzieci na świat taki jak ten. Nie można przekazywać dalej cierpienia ani powiększać liczby tych pożądliwych zwierząt, które nie wiedzą co to stałość uczuć, tylko kierują się kaprysami i próżnością pchającymi je raz w tym, to znów w innym kierunku.
    • Autor: Virginia Woolf, Mrs Dalloway, 1925
    • Opis: słowa bohatera, Septimusa Warrena Smitha.

Y[edytuj]

  • Mówiąc najprościej, mając za punkt wyjścia nihilizm, jestem głęboko przekonany, że tworzenie dzieci to nic innego, jak czynność bezsensowna. Nie potrafię pozbyć się tej myśli i nawet już nie chcę. Ludzie są całkowicie nieprzewidywalni w swoim dążeniu do przyjemności i powinniśmy nie tworzyć dzieci, by oszczędzić im całego tego bałaganu. Dzieci są w przerażający sposób, najzwyczajniej w świecie wrzucane w ten świat w efekcie tego, że egoistyczni dorośli pragną przyjemności, osiągnięcia jej poprzez życie dziecka, krótemu arbitralnie nadają znaczenie.
    • Autor: Naoki Yanase, 翻訳からの回路, 1984

Z[edytuj]

  • Znak zagłady jest wypisany na waszych czołach – jak długo będziecie wierzgać opierając się ukłuciom szpilek? Tutaj jest tylko jedno zwycięstwo i jedno zwieńczenie, jedno zbawienie i jedno rozwiązanie. Znajcie siebie – bądźcie niepłodni i niech ziemia będzie cicha po was.
  • Żaden przyszły triumf, żadna przemiana nie usprawiedliwią smutnego rujnowania ludzkiej istoty wbrew jej woli.
  • Przede wszystkim musimy sprawić, by kwestia prokreacji zaczęła być uznawana za istotną z etycznego punktu widzenia. Monetę ogląda się z każdej strony nim umieści się ją w dłoni żebraka, dzieci są zaś umieszczane w okrutnym kosmosie bez zastanowienia.
  • Ludzkość powinna zakończyć swe istnienie z własnej woli.
  • Umieścić dziecko w tym świecie, to jak dołożyć drewna do płonącego domu.
  • Dla mnie niezamieszkana wyspa to nie tragedia i tak samo niezamieszkana planeta.