Brulion Bebe B.
Wygląd
Brulion Bebe B. – szósty tom cyklu Jeżycjada; powieść Małgorzaty Musierowicz z 1989 roku, wydana w 1990. Cytaty za wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 1991.
Wypowiedzi postaci
[edytuj]Beata Bitner (Bebe)
[edytuj]
Małgorzata Musierowicz
- Ludzkie odruchy nie pomogą na próbne wybuchy, a radość życia nie zwalczy przemocy.
- Źródło: s. 64
- Mniej próbnych wybuchów, więcej ludzkich odruchów!
- Źródło: s. 64
- Trzeba powoli. Tak jak ze wszystkim, trzeba po prostu zacząć. Zrobić pierwszy krok. Po nim zrobię drugi i trzeci. A potem będę już umiała przejść cały ten dystans.
- Opis: w myślach.
- Źródło: s. 182
Konrad Bitner (Kozio)
[edytuj]- Ale nie będziemy płakać nad rozlanym mlekiem; gdy róże płoną.
- Źródło: s. 30
- Jak się robi maskę demona, to prawdziwy demon ucieka z domu.
- Opis: prawdopodobnie aluzja do pobytu Anieli.
- Źródło: s. 138
- Zobacz też: demon
- Mniej karabinów, więcej witaminów!
- Źródło: s. 64
- Zobacz też: witamina
- Mojego honoru bronić mogę tylko ja sam (…).
- Źródło: s. 101
- Zobacz też: honor
- Wszyscy stąd uciekają. Najpierw jadą na trochę, popracować, a potem zostają. Tam jest chyba bardzo wspaniale. Nikt nie chce mieszkać w Polsce.
- Wydaje ci się (…) – że musiałem coś przeskrobać, żeby się wstydzić? Czy nie mogę wstydzić się na przykład tego, że jestem tchórz?
- Źródło: s. 59
- Zobacz też: wstyd
Profesor Dmuchawiec
[edytuj]- Czyż nie jest rzeczą chwalebną wyjść na ludzi poprzez trudności i opały? Uczyć się dla siebie samego, po to, żeby być, po prostu, człowiekiem wykształconym. O stopniach nie myśl (…).
- Źródło: s. 174.
- Zobacz też: wykształcenie
- Ja wierzę (…), że otrzymaliśmy życie jako zadanie dla siebie. Że życie jest zadaniem. (…) To twój wysiłek zbuduje ciebie samą.
- Źródło: s. 167, 168.
- Zobacz też: życie
Aniela Kowalik
[edytuj]- Mniej zbrojeń, więcej upojeń (…).
- Źródło: s. 64
- Trzeba się przyznać do kłamstwa, bo się wyda! (…) I to już, zaraz, póki nie jest za późno!
Teraz albo nigdy.
Nie, no chyba raczej nie teraz.
Może jakoś przyschnie.- Opis: w myślach.
- Źródło: s. 68
Damazy Kordiałek (Dambo)
[edytuj]- Piękna twarz, a w oczach labirynt.
- Opis: do Bebe.
- Źródło: s. 10
- Przemoc jest zawsze taka sama i nienawiść jest zawsze nienawiścią – wszystko jedno, czy jest jej dużo, czy mało. A pod nimi ukryta jest zawsze pogarda dla siebie, nienawiść dla siebie i brak miłości.
- Źródło: s. 66
Dyrektor Pieróg
[edytuj]- Nie będę wymieniał jego nazwiska, bo i tak je znacie. Kordiałek, wstań, jak do ciebie mówię.
- Źródło: s. 124
- Powiedzcie również rodzicom, że nie będę tolerował usprawiedliwień od zbyt tolerancyjnych matek (…) jak przykładowo to, które w ubiegłym roku szkolnym przyniosła mi jedna z uczennic, której nazwiska nie wymienię, tak jest, Borejkówna, wstań, jak do ciebie mówię. Usprawiedliwienie brzmiało, cytuję (…): „Uprzejmie proszę o usprawiedliwienie nieobecności Natalii (…). Zatrzymałam ją w domu, ponieważ była zmęczona i miała bardzo zły nastrój”.
- Źródło: s. 126
Bernard Żeromski
[edytuj]- Jestem człowiekiem wolnym, a moja pasja i energia zwrócone są nie ku przedmiotom, a ku istotom ludzkim.
- Źródło: s. 63
- Zobacz też: wolność
Inne postacie
[edytuj]- Chciałeś, klucho, w ucho?
- Postać: młodszy Lisiecki
- Źródło: s. 91
- Ja to już w ogóle nie mam ochoty się uczyć. Uczę się, dostaję tróję. Nie uczę się, też jakoś wylawiruję na ten sam stopień. A w dodatku w obu przypadkach uważany jestem za osła.
- Jak słyszę w telewizji albo jak czytam w gazetach o szkole we Francji, o szkole w Ameryce, to po prostu nie rozumiem, o co chodzi. Tamte szkoły można lubić. I uczyć się jest ciekawie. I nie denerwuje się człowiek tak strasznie. I nie czuje się śmieciem i niewolnikiem.
- Postać: Natalia Borejko
- Źródło: s. 174
- Obalcie mury, nim się wam dobiorą do skóry.
- Postać: Krystian
- Źródło: s. 109
Dialogi
[edytuj]- – Ale niech mi Basia powie, czemu ja muszę żyć w takich czasach? – wybuchnął goryczą pan Karolek.
– Bo tak się Panu Bogu podobało – wyjaśniła mu staruszka.- Źródło: s. 41
- – Bebe też ma świetne nogi – odkrył Dambo, przeglądając swe wspomnienia.
– Małoletnia. Wszystko się jeszcze może zmienić.
– Ale nie nogi.- Źródło: s. 70
- Zobacz też: nogi
- – Bebe, jesteś najbardziej tajemniczą osobą, jaką znam.
– Ja? Nie, skąd. Jestem zupełnie normalna.
– Nie. Nie jesteś zupełnie normalna.
– Dziękuję!
– Bebe… mam do ciebie prośbę. Powiedz mi coś… miłego. (…)
– Powiem ci coś miłego: jesteś zupełnie nienormalny (…).- Źródło: s. 85
- – Czy ty jesteś odważna?
– Nie wiem…
– Nie pytam, czy zgodzisz się przespacerować nocą po cmentarzu – uśmiechnął się kpiąco Dmuchawiec. – Ale o to, czy masz odwagę, żeby żyć.- Źródło: s. 167
- Zobacz też: odwaga
- – Dość tego sybaryczenia.
– Syba czego? – zdziwił się słabo Bernard.
– Sybaryczenia, od „sybaryta” – sama to stworzyłam w tej sekundzie (…).- Źródło: s. 178
- Zobacz też: sybaryta
- – Fajna była burza, co? – szepnął [Dambo]. – Lubię ten zapach wszędzie.
– Pachnie jak zielone ogórki – powiedziała Bebe szeptem.- Źródło: s. 76
- Zobacz też: burza
- – Ja też mam wstręt do siebie – rzekł Kozio tonem odkrycia.
– No więc to jest sytuacja niedopuszczalna, chłopcze ze wstrętem – rzekł Bernard. – Istota ludzka powinna mieć dla siebie szacunek.
- – Ja wiele dostrzegam – rzekł spokojnie Dambo. – Bo umiem patrzeć.
– Przez gips też umiesz patrzeć? Ona jest jakaś zagipsowana, ta Bebe.- Źródło: s. 70
- – Jabłka są, według tego tam ideologa, symbolem braterstwa.
– Dla mnie są symbolem grzechu pierworodnego – wyznał wyzywająco libertyn.
– To straszne. Współczuję panu – zgasiła go Aniela.
- – Jestem głodna jak osioł.
– Nie jak osioł się mówi, tylko jak pies – sprostował Bernard (…). – Kobiety nigdy nie potrafią spamiętać najprostszych porzekadeł, przysłów, idiomów oraz mądrości ludowych.- Źródło: s. 179
- Zobacz też: przysłowie
- – Już lecę!
– Już lecisz?
– Tak!!!
– To miłego lotu – powiedziała Natalia (…).- Źródło: s. 218
- – Nie mam na myśli małżeństwa. Przecież sama mówiłaś, że małżeństwo dla artystki to śmierć.
– Doprawdy! – wykrzyknęła Aniela. – Musiałam być wtedy bardzo młoda i głupia.
– Było to jakieś trzy tygodnie temu – przypomniał jej Krystian odrobinkę kąśliwie.
– Czyżby? (…) Nie przypuszczałam, że tak szybko zmienię zdanie.- Źródło: s. 170
- Zobacz też: małżeństwo
- – Nie mogem później – oznajmiła Izabella – bo idziemy do wuja na video, prosz paniom.
– A co ma wuj do tego? – indagowała Aniela.
– Do tego? Kasety.- Źródło: s. 54
- – Obywatelu, zejdźcie albo my po was wejdziemy.
– Chciałbym to widzieć – zauważył Bernard i wybuchnął rozdziawionym śmiechem Kermita (…).- Źródło: s. 112
- (…) wychowawczyni (…) wydobyła z torby zardzewiały bagnet, noszący ślady ofiarnego czyszczenia.
– To (…) skonfiskowałam Konradkowi już na trzeci dzień. (…)
– Gonili się z tym po pokoju, skakali po łóżkach – wspomniała wychowawczyni, a wzrok jej zaszklił się grozą. – Mogli się pozabijać jak nic. A Gustawek…
– Konradek – poprawił Kozio z ujmującą grzecznością.
– Konradek rzucił tym w Jareczka i Bogu dzięki trafił go tylko w kolanko. Mogli się pozabijać jak nic albo powykłuwać sobie oczka, albo…
– … popodrzynać tętniczki – usłużnie podrzucił Kozio.
– Popo… O, matko!- Źródło: s. 16, 17
- – Za moich czasów dwóje i uwagi do dzienniczka dostawali tylko debile oraz niepoprawni chuligani.
– Dziś wszyscy jesteśmy debilami – odrzekł na to Marian, po czym uściślił: – Dwanaście osób z naszej klasy z trudem dostało promocję do klasy drugiej. Na trzydzieści pięć osób dwadzieścia miało tróję z polskiego.- Źródło: s. 139
- – Zastanawiam się – odrzekła Bebe – jak mogłaś tak nakłamać i właściwie po co? (…)
– Tak mi się palnęło (…).
– To znaczy – badała poważnie Bebe – że nie odpowiadasz za to, co mówisz?
– A znasz kogoś, kto odpowiada? – prychnęła ze złością Aniela, wściekła na oskarżycielski ton Bebe. – Co, u licha, zapomniałaś, gdzie żyjesz? Popatrz sobie wokół, ocean kłamstwa. I tak dalej. Cóż znaczy wobec tego wszystkiego moje niewinne kłamstewko? Ot, tak sobie palnęłam… Tobie się to nie zdarza?
– Nie.
– No pewnie (…). Tobie się nigdy nic nie zdarza. I nigdy ci się nie zdarzy. Bo nie masz fantazji i rozmachu.- Źródło: s. 71, 72
- Zobacz też: kłamstwo
- – (…) zewnętrznie się zmieniłeś. Nigdy nie miałeś brody, na przykład.
– Miałem – oświadczył Bernard. – Lecz ogoloną. Teraz mi wyrosła na tle mojej nowej filozofii życiowej. Staram się nieustannie zmieniać filozofię życiową. Tylko w ten sposób można dojść do pełni.
Cytaty z narracji
[edytuj]- Bała się [Bebe] jak ognia postępków impulsywnych i nie przemyślanych. Od postępków impulsywnych i nie przemyślanych była w tym domu Józefina. A to naprawdę dość.
- Źródło: s. 12
- Bebe czekała na Damba.
Wszystko na niego czekało – ulica, kasztany, trawnik i weranda, chodnik. chmury i powietrze; obraz był niekompletny bez Damba.- Źródło: s. 151, 152
- Bernard nabrał tchu. I w tym momencie gumka puściła. Pękła – i z charakterystyczną dla gumek elastycznością, świsnąwszy strzeliła Pieroga w ramię. Zaraz potem dał się słyszeć szorstki szmer, to uwolnione z uwięzi elanobawełniane pojemniki utworzyły momentalnie dwa sterczące balony, które ściśle wypełniły przestrzeń pomiędzy Bernardem a Pierogiem.
(…) zerwał z siebie [Bernard] kompromitującą sztukę odzieży, po czym cisnął ją w kąt jednym wspaniałym ruchem. (…)
Na potężnym torsie Bernarda widniał wielki rysunek odręczny, wykonany niezmywalną farbą akrylową, przedstawiający krzepkie serce z płomieniami i strzałą. Podpis pod sercem brzmiał: ANIELLO! TO JEST TWOJE NA ZAWSZE!- Źródło: s. 205
- Bo łączyć się – to znaczy: dawać i otrzymywać. A dzielić się z innymi, to znaczy, w gruncie rzeczy, mnożyć.
- Źródło: s. 182
- (…) była bardzo prostolinijna i wskutek tej cechy swego charakteru bardzo często nie rozumiała półsłówek, nie chwytała wielu aluzji i nie umiała posługiwać się wykrętami.
- Opis: o Bebe.
- Źródło: s. 57
- Chyba naprawdę trzeba o sobie zapomnieć, żeby móc siebie odzyskać.
- Źródło: s. 182
- Ci, spośród czytelników, którzy wiedzą, o co chodzi w fizyce, nie będą mieli trudności z dośpiewaniem sobie brakujących fragmentów wypowiedzi inżyniera Żaka. Ci natomiast, którzy nie wiedzą, o co chodzi w fizyce, i tak by nic nie zrozumieli.
- Źródło: s. 147
- Zobacz też: fizyka
- Co do dzieci, Aniela nie lubiła ich zbyt gorąco. Ale musiała przyznać, że te maluchy Pawełka i Danki były naprawdę rozkoszne… pewnie dlatego, że takie podobne do ojca. Cesia i Hajduk mają już troje dzieci, też bardzo miłych. Mieszkają wciąż na Słowackiego, z całą rodziną, w nieopisanym jak zwykle bałaganie. Joanna Borejko wyszła za Francuza. Gabrysi powiodło się gorzej: jej mąż Janusz powrócił do niej, co prawda, z Australii, ale po pół roku obijania się bez celu ruszył na winobranie do Alzacji i słuch po nim zaginął. Gabrysia sama wychowuje dwoje dzieci, ale wygląda na całkowicie zadowoloną z życia. Może przez te dzieci właśnie.
- Źródło: s. 33
- Zobacz też: Celestyna Żak, dziecko, Gabriela Borejko
- Co roku jedni odchodzili ze szkoły, inni przybywali, i na każdej pauzie słychać było ten gwar, zawsze w tym samym natężeniu.
- Źródło: s. 213
- Często mnie zdumiewa, jak zawiłe są linie kreślone palcem Przypadku i jak bardzo losy nasze zależą od tych poplątanych bazgrołów.
- Damazy wyglądał na miłego włóczykija (…). Ten chłopak był jakiś niezwykły, choć nie z powierzchowności bynajmniej. Długi, kościsty i muskularny, był – jak to blondyn – spalony na kolor czerwonomiedziany. Jego nos przypominał zdeformowaną gruszkę, a uszy były wyjątkowo dorodne. Wtrącę tu przy okazji, że w szkole podstawowej nazwano go Dambo i od tej pory nikt już nigdy nie zwracał się do niego inaczej, gdyż nawet w tych ciężkich czasach wszyscy jakimś cudem zdołaliśmy się zapoznać z większością nieśmiertelnych arcydzieł Walta Disneya. A Damazy czymś słonika Dumbo przypominał, czymś jeszcze oprócz uszu. Miał z niego coś w oczach: otwartą, czułą ufność. (…) Miał bardzo ładne oczy. Ich tęczówki były jasnoszare, usiane jeszcze jaśniejszymi punkcikami, które wyglądały jak magiczne światełka. (…) Miał szczupłą, długą twarz o mocnym podbródku.
- Opis: charakterystyka Damazego.
- Źródło: s. 7–9
- Dlaczego ją [Bebe] przeraża wszelka w ogóle bliskość, wszelki kontakt z drugim człowiekiem? Coś chyba jest nie w porządku. Z nią. Albo z innymi. Nie, raczej z nią. Ale co?
- Źródło: s. 173
- Jesień skorzystała z panującej w mieście pustki i sprawnie zasnuwała swymi aluzjami coraz to nowe obszary.
- Józefina (…) twierdziła, że dzieci nie należy rozpuszczać, i potrafiła ofiarować Bebe na imieniny podręcznik do geografii i nic więcej (…).
- Źródło: s. 23
- Zobacz też: prezent
- (…) każda praca w teatrze jest miła i ciekawa (…).
- Źródło: s. 22
- Zobacz też: teatr
- Kwestię porządków, napraw i remontów Józefina pomijała z czysto kobiecym wdziękiem.
- Źródło: s. 13
- Na murku przy bramie ktoś namalował przez szablon, jaskrawoczerwoną emalią olejną, smutne słoneczko z napisem: „Nienawiść szkodzi dzieciom i innym żyjątkom”.
- Źródło: s. 144
- Zobacz też: nienawiść
- Niewielka grupka tłoczyła się jeszcze wokół Bernarda, który rozdawał autografy pożyczonym długopisem. „OBALCIE MURY! – Żeromski” – pisał właśnie na podsuniętym mu egzemplarzu Syzyfowych prac, które ktoś dowcipny przytomnie przyniósł z biblioteki szkolnej.
- Źródło: s. 118
- Zobacz też: autograf, Stefan Żeromski
- Noc poczynała sobie całkiem śmiało, zagarniając wciąż dalsze obszary nieba.
- Źródło: s. 31
- Ogarnął ją metafizyczny lęk. Poczuła się podobna nędznemu mikrobowi i pomyślała z wyrzutem, że żyje równie bezmyślnie jak on. Zmówiła szybko pacierz, ale miała wrażenie, że jej słowa giną w czarnej pustce.
- Źródło: s. 35
- Zobacz też: lęk
- Powzięcie jakiegoś postanowienia zawsze robi dobrze w chwilach depresji.
- Źródło: s. 36
- Zobacz też: depresja
- (…) szaleństwa, choćby nawet i nakazywane przez zdrowy rozsądek, były dla Bebe Bitner czymś niewykonalnym. Mogła tylko z zazdrością przyglądać się nieskrępowanym poczynaniom tych, co zwykli ulegać swym zachciankom.
- Źródło: s. 7
- (…) śmiech był czymś tak obcym jego twarzy, że sam zanikł.
- Źródło: s. 126
- Zobacz też: śmiech
- Uczniowie, stojący na skraju dyrektorskiej trasy, kłaniali się pokornie. Ci stojący dalej odwracali wzrok. Ci pod ścianami robili małpie miny, wywalali jęzory, pozorując odruchy wymiotne, i przewracali oczami, względnie wiercili sobie palcem dziurkę w skroni.
Dyrektor Pieróg był tego całkowicie świadom.
Ołowiany jego wzrok sięgał po samiutkie ściany i przenosił do zwojów mózgowych wierne podobizny małpujących i wywalających, wymiotujących i przewracających, a zwłaszcza tych, co wiercili.- Źródło: s. 114
- (…) udał się do łazienki. Zabawił tam około kwadransa – chlapiąc, pluskając i wyśpiewując domniemaną angielszczyzną domniemane utwory grupy Depeche Mode.
- Źródło: s. 21
- Zobacz też: Depeche Mode
- Wyciągnęła ostrożnie rękę i dotknęła rękawa wiszącej koszuli. Już wyschła. Nie myśląc, co robi, Bebe pogłaskała rękaw, a potem przyłożyła go na chwilę do policzka. Dambo. Kochany.
Nagle otworzyła oczy – i zobaczyła, że on tu jest. (…)
Przyłapana Bebe zastygła z rękawem koszuli w dłoni. Gdyby go chociaż wypuściła! – ale nie przyszło jej to do głowy: Była zszokowana i ogłuszona, jakby tuż obok niej eksplodował niewypał. Ze wstydu bolało ją całe ciało, nawet palce u nóg. Tętno w uszach waliło jak potężny gong. Patrzeli na siebie bez ruchu i bez mrugnięcia nawet – ona purpurowa i przerażona, jakby zrobiła coś niewybaczalnego, on wstrząśnięty, z pociemniałymi oczami, wzruszony.- Źródło: s. 165
- Wycie psa ucichło, jakby kto biedaka odłączył od prądu.
- Źródło: s. 43
- Zobacz też: pies
- Z radia ryczała głosem giganta Małgorzata Ostrowska (…).
- Źródło: s. 80
- Zobacz też: Małgorzata Ostrowska
- Za nim pomykała wicedyrektor Jedwabińska – ładna i młoda, uczesana w kok tak ciasny, że zdawał się ściągać w tył przestanie skórę twarzy i napinać nieznośnie jej rysy.
- Źródło: s. 114
- Zobacz też: fryzura
- (…) zgodził się pójść do Samu po zakupy. Wrócił z pieczywem, mlekiem i masłem oraz dżemem agrestowym i oznajmił, że z rzeczy jadalnych był jeszcze w sklepie syrop z jarzębiny.
- Źródło: s. 80
Żadne, choćby najbardziej przekonujące, kłamstwa nie są przecież w stanie zmienić rzeczywistości. Najbezczelniejsze łgarstwa, z najpewniejszą wygłaszane miną, nie sprawią, by rzeczywistość drgnęła choć o milimetr; zmienić mogą co najwyżej nasze o niej pojęcie. Ale na krótko.
- Źródło: s. 68
- Żeby przynajmniej ta Jedwabińska wyszła z jakąś inicjatywą, żeby przypomniała, że już minęła ósma albo coś w tym rodzaju… Rzucił jej szybkie, znaczące spojrzenie. Może zrozumie.
– Och! – zrozumiała wicedyrektor Jedwabińska. – O, ach. Panie dyrektorze, telefon do pana.
Co za ryk śmiechu!- Źródło: s. 117
Wypisy w Brulionie Bebe
[edytuj]- Myślę, więc jestem – Kartezjusz.
To, co myślę – jest – Malebranche.
Istnieje tylko to, co myślę – idealizm kantowski. To, co jest – jest, a tego, czego nie ma – nie ma. – Parmenides.
Z tego wszystkiego najbardziej odkrywczy wydaje mi się Parmenides.- Opis: pisemna wymiana myśli pomiędzy Bebe a Damazym na lekcji.
- Źródło: s. 133
- Zobacz też: Kartezjusz, Parmenides
- NA LEKCJI BIOLOGII BEATA NIE REAGUJE NA DZWONEK!
mgr W. PIĄTKOWSKA
Nie jest przecież psem Pawłowa
Żeromski, wuj.- Źródło: s. 130
- Nie bądź taka nadwrażliwa, to jest bardzo naturalne i miłe jak wszystko, co pochodzi z fermentacji pod ciśnieniem.
- Postać: Dambo
- Źródło: s. 188
- Pewien maniak z okolic Jabłonny
Ciągle wzmacniał potencjał obronny.
Co zobaczył potencjał,
To go wzmacniał, ten bęcwał,
W gorliwości swej wprost nieprzytomny.- Postać: Bebe
- Źródło: s. 188
- Pewien smutny półgłówek z Poznania
Przygotować się chciał do strzelania.
Zajrzał w lufę, wycelił,
Nie czekając wystrzelił
I się zmienił wprost nie do poznania.- Postać: Dambo
- Źródło: s. 129
- Zobacz też: limeryk
- Pewna śliczna blondynka z Poznania
Przed poznaniem fizyki się wzbrania.
Kiedy słyszy: fizyka,
Umysł jej się zamyka,
Bo dochodzi do przeładowania.- Postać: Dambo
- Źródło: s. 132
- Zobacz też: umysł
Hasła
[edytuj]- Mniej bombków, więcej gołąbków.
- Źródło: s. 64
- Zobacz też: pokój
- Żołnierzu polski, żyjesz w epoce rozbrojenia.
- Źródło: s. 64
- Zobacz też: żołnierz