Noelka

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Noelka – siódma część Jeżycjady autorstwa Małgorzaty Musierowicz, powstała w roku 1992.

Wypowiedzi postaci[edytuj]

Gabriela Pyziak[edytuj]

Małgorzata Musierowicz
Information icon.svg  Poniżej znajdują się wybrane cytaty, więcej znajdziesz w osobnym haśle Gabriela Pyziak.
  • Ja często mam to uczucie, że… że jestem okropnie, niewybaczalnie nie w porządku (…). Kiedy widzę ludzi chorych albo bardzo nieszczęśliwych… wiem, że powinnam, na dobrą sprawę, rzucić wszystko i iść tam, pomagać. Ale przecież mam swoje własne ciężary. I tak się po prostu nie da.
  • Nigdy nie należy ryczeć z powodu jakiegoś faceta, posłuchaj mojej rady. Mówi ci to osoba, która właśnie ryczała godzinę temu. (…) To mija (…). Trochę powoli, ale mija.

Ida Borejko[edytuj]

Information icon.svg  Poniżej znajdują się wybrane cytaty, więcej znajdziesz w osobnym haśle Ida Borejko.
  • (…) miłość bliźniego to zadanie bardzo trudne. Kto wie czy nie najtrudniejsze.
  • Mnie męczy przykre przeświadczenie (…) że połowiczna dobroczynność nie ma sensu.

Profesor Dmuchawiec[edytuj]

Information icon.svg  Poniżej znajdują się wybrane cytaty, więcej znajdziesz w osobnym haśle Profesor Dmuchawiec.
  • Pamiętasz, co odkrył Kubuś Puchatek? (…) Jedzenie miodu jest bardzo miłe. Ale jest taka chwila, tuż przed rozpoczęciem jedzenia, kiedy jest jeszcze milej, niż w chwili, gdy się już je.
  • Tak… prezenty przed odpakowaniem są najpiękniejsze (…). A cel jest najwspanialszy tuż przed tym, nim się go osiągnie. A ktoś, na kogo bardzo się czeka, jest najmilszy tuż przed tym, nim przyjdzie. To są właśnie te najlepsze chwile życia.

Tomasz Kowalik[edytuj]

Information icon.svg  Poniżej znajdują się wybrane cytaty, więcej znajdziesz w osobnym haśle Tomasz Kowalik.
  • A człowiek nigdy nie powinien dać się owładnąć uczuciom negatywnym.
  • Nie próbuj zmieniać nikogo. Ani niczego. To w tobie siedzi ta złość. W tobie, a nie w tym kimś są negatywne uczucia.

Teresa (Terpentula)[edytuj]

  • (…) czytałam, że wady młodości w wieku starczym tylko się zaostrzają. Ulegają, jak by to powiedzieć, zwapnieniu.
  • Jak mówię, że nie mogę, to to właśnie oznacza. Że nie mogę.

Inne postacie[edytuj]

  • Doktorze, czy rdzeń kręgowy łatwo jest przerwać przez nieuwagę?
  • Minimum bólu przy maksimum uzdrawialności, oto moja złota zasada.
    • Postać: dr Mamert Kowalik
  • Nie ten ptak gniazdko kala, co je kala (…). Lecz ten, co o kalaniu mówić nie pozwala.
  • Ojciec cię z zasady nie bił, bo nie ma pojęcia o hodowli dziewczynek.
  • Przecież, jeśli człowiek sam uznał, że postąpił źle, to już nie trzeba go atakować (…).
    • Postać: Elka Stryba
  • Przecież z kłótni nigdy nie wynika nic dobrego.
  • To zdrowych i wesołych, czy jak tam.
    • Postać: Baltona
  • Tygrysek wie, że jak się człowiek ujawni z jakąś umiejętnością, to mu zaraz inni każą się przepracowywać.
  • W telewizji krzyczą na siebie, w szkole krzyczą, wszędzie ludzie się kłócą (…).

Dialogi[edytuj]

  • – A gdybyś był dziewczyną, którą zawiodła nawet pogoda? Co byś uznał za plus sytuacji?
    – To, że jestem dziewczyną – z prostotą odparł Cyryjek i docisnął owłosionym palcem krawędź ciasta.
  • – Ale nie wiem, czy pamiętasz, że dziś jest Wigilia.
    – Pamiętam, pamiętam. Ale wiesz, ona jest tak samo tu, jak u was w domu (…).
  • – Kryzys. Wiesz, co to jest?
    – Wiem. Kryzys to jest to… co jest.
  • – Masz taką ładną twarz – powiedział. – Niby nadąsaną, ale… tyle w niej… bo ja wiem… czego?
    – Zębów – podpowiedziała mu burkliwie Elka (…).
  • – O siódmej będzie tu Marek z rodziną – powiedziała histerycznie Ida. – Zróbcie coś (…), żebyście choć przez dwie godziny wyglądali na ludzi normalnych. Dlaczego u innych ludzi zawsze wszystko gra i ojciec rodziny nigdy nie leży w Wigilię na podłodze owinięty brudnymi szmatami?! (…)
    – Skąd wiesz? – spytał nagle ojciec (…). – Może leży.
    – Kto?… – zdziwiła się Ida.
    – Ten ojciec – odparł ojciec.
    – Jaki?!
    – Ten owinięty brudnymi szmatami. U tych innych ludzi.
    – Tato! – krzyknęła Ida. – Są chwile, kiedy ja cię nie pojmuję.
    – Zdarza się – rzekł ojciec. – Bywa. To właśnie w takich chwilach dzieci postanawiają opuścić dom i rodziców i zakładają własne rodziny. Niby normalne. Jednakże pewną melancholią napawa mnie fakt, że osoba, której osobiście zmieniałem pieluchy, odchodzi ode mnie właśnie wtedy, gdy złamałem kręgosłup.
    – Nie złamałeś, tato, kręgosłupa (…). I nie wiem, co mają pieluchy do kręgosłupa. W ogóle, jeśli ja się znam na medycynie…
    – Ja nie wiem, czy ty się znasz (…). Nie jestem tego taki pewien. W tym sęk.
    – Znam się! (…)
    – Ida, proszę się nie drzeć – zwrócił jej uwagę ojciec. – O cóż ci chodzi doprawdy. To ty użyłaś słowa JEŚLI, nie ja.
    – Dobrze więc, otóż jeśli ja się znam na medycynie…
    – A widzisz? – przyłapał ją triumfalnie ojciec. – „Jeśli”! „Jeśli”!
    – … to ty masz zwichnięcie kości ogonowej.
  • – Tereso – rzekł Cyryl (…). – Nie umiem spokojnie przyjąć twojej obecnej sytuacji. To mnie boli.
    Terpentula zaczerwieniła się, spojrzała na niego wilkiem.
    – Co niby?! – syknęła. – Co cię niby tak boli? Że nie mam za co żyć, czy że jakoś sobie jednak radzę?
    – To, że musisz sobie jakoś radzić – wymamrotał Cyryl.
    – Niech cię to nie boli, Cyrylu – warknęła Terpentula, sypiąc z oczu zimne iskry. – Zawsze, jak cię tak zaboli, to sobie powiedz: mimo wszystko ona nie straciła godności. Tak sobie powiedz. Nigdy nie była zależna od nikogo, tak sobie powiedz. Nigdy nie żyła z niczyjej łaski i zawsze robiła tylko to, co chciała. I jak sobie tak powiesz, to zobaczysz, nic cię nie będzie bolało, Cyrylu. Wiem to po sobie.
  • – Tomek uroczyście wyjął z worka paczuszkę, opakowaną w kolorowy papier, przyłożył do ucha, potrząsnął.
    – Cśśś!… – szepnął – Słyszysz?
    – Słyszę… – odszepnął Piotruś, unosząc się na łokciu.
    – Co to może być?
    – Mysza! – odgadło jedno dzieci z sąsiadów, opierając się ufnie o kolana Tomka. Tomcio omal nie parsknął śmiechem.
  • – Usiądziesz przy telefonie – dysponowała mama. – Weźmiesz książkę telefoniczną i będziesz dzwonił po sklepach obuwniczych.
    – Ja? – zdziwił się ojciec. – Ale dlaczego przypuszczasz, że mógłbym robić podobnie dziwne i głupie rzeczy?
  • – Zapomniałem już, jak wygląda twoja twarz. Pamiętam tylko, że była ładna.
    – A ja twojej jeszcze nigdy nie widziałam!
    – O! Faktycznie. Ale wiesz, w moim przypadku nie ma czego żałować.
    • Opis: rozmowa Tomka i Elki.

Cytaty z narracji[edytuj]

  • Bardzo zdolna, bardzo energiczna, pełna sił witalnych, umiała pracować jak kombajn. Przemknęła wśród sukcesów przez szkołę podstawową, chwalona i nagradzana, opanowując przy okazji język angielski oraz grę na fortepianie. Śpiewała w szkolnym chórze, redagowała szkolną gazetkę, pisała audycje dla szkolnego radia i wygrała dwie olimpiady – z polskiego i z matematyki. Lubiła odnosić sukcesy i uważała, że jej się słusznie należą.
    W liceum – to samo. Nauka przychodziła Elce bez najmniejszego trudu, a dynamiczna natura skłaniała do brania coraz to nowych przeszkód i trudności. Elka pożerała je jak smaczny tort, radośnie i bez umiaru. Nie rozglądała się zbytnio wokół siebie, a już całkiem nie lubiła spoglądać w tył, na tych, co zostawali daleko za nią. Energiczna i dziarska, miała oczywiście kolegów i koleżanki, ale żadnej przyjaciółki.
    • Opis: charakterystyka Elki.
    • Zobacz też: sukces
  • Elka była wściekła jak osa. Co tam osa. Cały rój os.
    • Zobacz też: osa
  • Elka była zdrowa i mocna, jak orzech. Orzechowe też były jej oczy – wyraziste, o lśniących białkach i żywy spojrzeniu, a wspaniałe loki w kolorze orzecha otaczały twarz o brązowym kolorycie. Miała wypukłe czoło, zdradzające inteligencję i upór, a stanowczy wyraz ust i śmiało zarysowany podbródek wiele mówiły o jej charakterze, twardym i trudnym do zgryzienia.
    W domu czczono ją pod zupełnie nieodpowiednim imieniem: Kicia. Albo: Maleńka. Albo: Skarb. I tak dalej.
    Natomiast w szkole, gdzie dopiero, jak uważała, była sobą, wszyscy mówili do niej: Elka – i to właśnie jej się podobało. Sądziła, że lubi, gdy się ją traktuje rzeczowo i ostro. Była też zdania, że trzej opiekunowie darzą ją miłością zbyt już zaborczą i że naprawdę lepiej by się stało, gdyby zarówno ojciec, jak dziadek i jego brat, przenieśli swe uczucia na kogoś innego. Tak się jej zdawało. Bywa.
    • Opis: charakterystyka Elki.
  • Elka cisnęła w ścianę drugą pokrywką. Nikt nie zwrócił na to uwagi. Bywało i gorzej.
  • Elka nie potrafiła być przygnębiona, kiedy miała napełniony żołądek.
  • Gabrysia przeniosła wzrok na swoje córki. (…) Dzieciaki były cudowne. Pyza i Tygrysek, dwie zupełnie nadzwyczajne, najważniejsze na świecie, najbliższe istoty. Pyza udowodniła już przez dziesięć lat swego życia, że w pełni zasługuje na nadane jej w niemowlęctwie przezwisko. Grubiutka jest i rumiana, z policzkami jak jabłuszka, piwne oczy świecą jej spod lśniącej miedzianej grzywki. Tygrysek (smarkula sama tak się nazwała po tym, jak jej Gabrysia po raz pierwszy przeczytała „Kubusia Puchatka”), zamiast obierać migdały – cichcem je wyżera. Leniwe, wdzięczne, smukłe stworzonko siedmioletnie o przewrotnym uśmieszku, ciemnych lokach i stalowych oczach swego ojca.
  • I znów pustka oraz deszcz. Ta natura potrafi być ohydnie monotonna.
  • (…) Ida właśnie sknociła piernik, wlewając do ciasta zamiast słoiczka płynnego miodu – słoiczek płynnego smalcu, i upiekła to wszystko z mnóstwem bakalii. Niestety, smalec był przyjemnie słony i zawierał sporo cebulki oraz majeranek, co wyszło na jaw dosłownie przed chwilą, kiedy to specjał Idusi został wydobyty z piekarnika i oszołomił wszystkich swą nieznaną wonią.
  • Jakim to sposobem mama znalazła się przy niej [Gabrieli] właśnie wtedy, kiedy była najbardziej potrzebna?
  • (…) jako człowiek dumny i wolny nie przejmuje się tymi wszystkimi ckliwymi bzdurami typu makowiec i choinka.
  • Kroczyła [Elka] zamaszyście chodnikiem, ukryta pod wielkim parasolem jak krasnal pod grzybkiem – metafora ta jest o tyle chybiona, że wyraz jej twarzy daleki był od cechującej na ogół krasnale poczciwej życzliwości.
  • Kukułka chrząknęła, a zegar wydał z siebie metaliczny jęk.
  • Małe Rumunki opychały się ze smakiem, rzucając ciekawe, czarne spojrzenia na obcych, wesołych ludzi. Nikt z całego towarzystwa nie znał ani słowa w ich języku, choć ojciec Borejko poczynił pewne próby z językiem łacińskim, a następnie francuskim. Bez rezultatu; ponieważ dziewczynki umiały po polsku powiedzieć jedynie: „Pani, daj!” porozumienie było raczej utrudnione. Ale śmiech i życzliwość udzielają się i bez słów. Toteż dziewczynki wyglądały na bardzo zadowolone, zwłaszcza że Pyza i Tygrysek zajmowały się nimi w sposób szczególny, podsuwając kolejne smakołyki i pogadując po polsku, ot tak tylko, żeby Rumunki nie czuły się zbyt wyizolowane.
  • Obok Wietnamczyków stały dwie zaradne obywatelki byłego ZSRR, ratując swe budżety sprzedażą gumek do podwiązek, kretonowych kapelusików przeciwsłonecznych, olejku do opalania oraz matrioszek z twarzą Gorbaczowa.
  • Ojciec, dziadek i brat dziadka spełniali każde jej życzenie, zanim jeszcze zdążyła je wyrazić. Nic więc dziwnego, że Elka była niecierpliwa. Podobny system wychowawczy zrobiłby osobę niecierpliwą nawet z hinduskiego fakira.
  • Praca wypełniała mu całe życie, i bardzo dobrze. Tak być powinno. Człowiek, który tyle pracuje, nie ma czasu na różne tam depresje. Prawdę mówiąc, po śmierci żony ledwie się pozbierał. Źle z nim już było. Ale potrafił wziąć się w garść, tak że nikt tego nie zauważył. Teraz, po piętnastu latach, miał pozycję zawodową, stopień naukowy, sukcesy międzynarodowe i poczucie, jakże miłe, że w pełni wykorzystał wszystkie swoje uzdolnienia i możliwości.
    • Opis: o Grzegorzu.
  • Tradycja, tradycja. Wszystko to powierzchowne i zakłamane. Wyśpiewują sobie kolędy, zajadają karpia, a tak naprawdę to każdy myśli tylko o sobie. Obłudnicy.
  • (…) ujrzała Elka psinę pana Maciołki, wleczoną przez niego na czymś w rodzaju postronka. Psina miała w oczach charakterystyczne dla całej rodziny Maciołków wścibstwo.
  • Zawsze zakochiwała się na wieki, tylko potem jej to szybko przechodziło.
  • Zazwyczaj przejawiała niespożytą ruchliwość lub też, bardzo zmęczona własną niespożytą ruchliwością, padała po prostu tam, gdzie stała, usypiając na miejscu.
    • Opis: charakterystyka Elki.
  • Źródło ciepła tkwiło (…) koło pieca, próbując barszczu i wpatrując się z zastanowieniem w Idusię. Mama Borejko była mała i bardzo szczupła, siwa i nieco przygarbiona.

Zobacz też[edytuj]