Pulpecja

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Pulpecja – ósma część Jeżycjady autorstwa Małgorzaty Musierowicz, powstała w roku 1993. Cytaty wg wyd. Akapit Press, Łódź 2004.

Information icon.svg Uwaga: W dalszej części znajdują się cytaty ze szczegółami fabuły lub z zakończenia utworu.

Wypowiedzi postaci[edytuj]

Gabriela Pyziak[edytuj]

Małgorzata Musierowicz
Information icon.svg  Poniżej znajdują się wybrane cytaty, więcej znajdziesz w osobnym haśle Gabriela Pyziak.
  • (…) lepiej je [bolesne tematy] omijać niż rozdrapywać stare rany.
    • Źródło: s. 86
    • Zobacz też: rana
  • Siostra jako taka (…) jest bardzo dobrym wynalazkiem.
    • Źródło: s. 49
    • Zobacz też: siostra

Ida Borejko[edytuj]

Information icon.svg  Poniżej znajdują się wybrane cytaty, więcej znajdziesz w osobnym haśle Ida Borejko.
  • Patrycja, ja ci chyba dzisiaj coś wyszarpię, ty mał-mał… – tu Idą zreflektowała się, zerknęła na swego Mareczka, po czym opanowała się w imponującym tempie i dokończyła w natchnieniu: – …ty mał-gerytko!
  • (…) pod twoją czysto werbalną niechęcią do pici przeciwnej skrywa się cały ocean tajonych pożądań.
    • Opis: do Patrycji.
    • Źródło: s. 17
    • Zobacz też: pożądanie

Ignacy Borejko[edytuj]

Information icon.svg  Poniżej znajdują się wybrane cytaty, więcej znajdziesz w osobnym haśle Ignacy Borejko.
  • Dobro życia polega nie na jego długości, lecz na użytku z niego.
  • Nie chcę liczyć lat, które mi pozostały. Może jest ich za dużo. A może mało. Ale co roku o tej porze dziękuję Bogu za ciebie.
    • Opis: do żony.
    • Źródło: s. 61
    • Zobacz też: czas

Patrycja Borejko[edytuj]

Information icon.svg  Poniżej znajdują się wybrane cytaty, więcej znajdziesz w osobnym haśle Patrycja Borejko.
  • Czuję się jak anioł lub coś innego pierzastego (…). Trzymaj mnie, bo ulecę w przestworza.
    • Źródło: s. 107
  • Ja tam za mąż nie wychodzę (…). To źle wpływa na cerę.

Florian Górski (Baltona)[edytuj]

Information icon.svg  Poniżej znajdują się wybrane cytaty, więcej znajdziesz w osobnym haśle Florian Górski.
  • Deszcz leje, dziewczyny płaczą, wszystko to są normalne przyrodnicze zjawiska. Trzymajmy się, chłopcy (…).
  • Oto jeszcze jeden rok odpłynął w mroki przeszłości. Żegnajcie, stare smutki. Witajcie, nowe smutki, nowe troski, nowe lęki i nowe rozczarowania.

Inne postacie[edytuj]

  • I my ci stópki nasze do darów złożymy!

Dialogi[edytuj]

  • – Chciałbym cię pocałować – rzekł Marceli z samobójczą desperacją i zamknął oczy.
    – Niestety to niemożliwe – odpowiedziała mu ona i dodała: – Zjadłam sporo tego ryżu i w ogóle… ja mam chyba bardzo dobrą przemianę materii.
    – Świetną masz, świetną – zgodził się Marceli, którego myśl nie nadążała za myślą Patrycji, bo zakotwiczona była przy poprzednim temacie. – Dlaczego uważasz, że to niemożliwe?
    – Możliwe, możliwe, że tusza mi nie grozi, skoro mam świetną przemianę materii – wywnioskowała Patrycja. – To idę do domu i coś sobie jeszcze schrupię przed zaśnięciem.
    • Źródło: s. 58
  • – Czy mógłbym cię pocałować? – Patrycja się zdziwiła.
    – Ależ po co? Już ci mówiłam, chłopcze, daj sobie spokój. Przechowaj to kłębowisko namiętności dla kogoś innego.
    – Patrycja! (…) Czy ty nie masz serca?
    – To jest możliwe (…) Może dzięki temu żyje mi się tak przyjemnie – dodała.
    – Ja… – rzekł Marceli, zamykając oczy i zaciskając pięści. – Ja… chyba się w tobie zakocham.
    Hominis est errare – odrzekła ona lekko. – Dobranoc!
    • Znaczenie łac. cytatu: Rzeczą ludzką jest błądzić.
    • Źródło: s. 59
  • – Czy to nie cudowne? – rozczulała się Gabriela. – Popatrzcie każdy aniołek jest inaczej ubrany! (…)
    – Jest coś, co łączy wszystkie aniołki! – szepnęła roześmiana Patrycja. – Adidasy! (…)
    Natalia dostała ataku śmiechu, bo oto na scenę wpadli Trzej Królowie, także w adidasach.
    • Opis: na szkolnym przedstawieniu Laury.
    • Źródło: s. 70
  • – Florian to ładne imię.
    – Tak? – Baltona rzucił jej wdzięczne spojrzenie. – Szczerze mówiąc – też mi się podoba. Jest ekologiczne, prawda? Trochę mi szkoda, że nie jestem dla nikogo Florianem. Nawet dla mamy. Nie może się odzwyczaić od Bobcia, chociaż już dawno nie jestem jej małym synkiem. – Czy mogę nazywać cię Florianem?
    – O, tak. Będziesz jedyną osobą na świecie, dla której będę Florianem.
    • Źródło: s. 170
    • Zobacz też: imię
  • – Ignacy!!! – syknęła jedna z nich i wymierzyła mu kuksańca w bok, tak bolesnego, że musiał otworzyć oczy.
    – O cóż ci znowu chodzi, Milu? – spytał, zaskoczony.
    – Ty chrapiesz! I to na ślubie własnej córki!
    • Źródło: s. 22
    • Zobacz też: ślub
  • – Jacunio to jest ten, który ukradł dla mnie popielniczkę z restauracji chińskiej „Pod bambusem”.
    – Aha, znaczy się, kryminalista.
    – Nie, on tylko jest bardzo wytworny i bywa w eleganckich restauracjach.
    – Czy on jest kelnerem? – spytała złośliwie Natalia.
    – Nie, on jest moim kolegą z klasy równoległej.
    – Rozumiem. Czy on też kompletnie się nie uczy do matury?
    – A, nie. On się uczy. To ja się nie uczę. A wiesz, dlaczego?
    – Bo ci się nie chce.
    • Źródło: s. 75
  • – Każdy ma prawo do tremy przed maturą.
    – Z pewnością nie ma tremy ten, kto uczył się wytrwale – zauważył ojciec z niezadowoleniem (…). Cóż, jeśli idzie o mnie, czas matur powitałem z ulgą i radością. Cieszyłem się, że będę mógł wykazać się swą wiedzą.
  • – Mamo, a ja zapomniałam kupić cukru – przypomniało się Natalii.
    – Jest cukier puder, wiem, bo sama wyjadałam – odezwała się Ida. – A propos, czy wiecie, że cukier jest potworną trucizną dla organizmu?
    – Ale nie puder – powiedziała Natalia z wielką pewnością – Skoro go wyjadają doktorzy medycyny…
    Praesente medico nihii nocet.
    • Znaczenie łac. cytatu: W obecności lekarza nic nie szkodzi.
    • Źródło: s. 119
    • Zobacz też: cukier, lekarz
  • – Ma-mamo… bardzo mi przykro… – wybuchnęła płaczem Patrycja. – Nie chciałam ci tego mówić w Dzień Matki…
    – Niby dlaczego? – dziwowała się Idą. – Wiadomość w swej treści nie zmieni się zasadniczo do jutra… Serce matki odreaguje tak samo.
    – Idą, jesteś pawianem – powiedziała Patrycja przez zęby, a łzy natychmiast jej obeschły.
    • Źródło: s. 144
    • Zobacz też: matka
  • – (…) nie mogę się doczekać, kiedy klamka wreszcie zapadnie…
    – Mówiłaś to tysiąc razy…
    – …i kiedy Mareczek będzie mój, tylko mój, na zawsze. A jednocześnie – nie wiem, czy mnie rozumiesz – jestem do głębi przerażona tym, że i ja będę należeć tylko do niego, już na zawsze… Czuję się tak, jakbym stała nad czarną otchłanią.
    • Opis: rozmowa Idy i Patrycji; Ida przeżywała swój ślub.
    • Źródło: s. 11
  • – Nie płacz – powiedziała czule Natalia.
    – To tylko dziecko – dodała Pulpecja.
    – Ale kłamie! – jęknęła Gabriela ze wstydem. – Pyza nigdy nie posuwa się do kłamstwa. A Laura – i owszem… tak jak jej ojciec.
    – Gaba! Nie tak jak jej ojciec, tylko jak dziecko siedmioletnie, trochę rozpieszczone (…).
  • Nihil est ab omni parte beatum – przemówił nagle ojciec (…).
    – Seneka? – odgadła Gabrysia od drzwi.
    – Boże wszechmogący!!! – wybuchnęła Idą, zaciskając pięści. Nie, to nie do wytrzymania: stoją tu i gadają, łupią w karty i obmacują firanki – oto, jak ma wyglądać jej noc poślubna!
    – Ida ma rację, protestując – rzekł ojciec, rzucając jej spojrzenie pełne uznania. – Jak mogłaś, Gabrysiu. To nie Seneka. To Horacy.
  • – Spełniłem twoje marzenia. Ja lubię spełniać twoje marzenia.
    – Jak my się zgadzamy! (…) Mamy te same upodobania. Ja też lubię, jak ty spełniasz moje marzenia.
  • – W gruncie rzeczy wcale nie podoba mi się ta konieczność (…). To, że muszę zarabiać, zarabiać, zarabiać. Wychowano mnie tak, że nie lubię myśleć o pieniądzach. Ale nagle stało się coś takiego, że muszę o nich myśleć!
    – Przybyło pokus – oświadczyła Roma.
    – (…) Sokrates uważał, że prawdziwy filozof powinien wieść życie skromne. Sam nie miał nic, nawet sandałów. Ale widywano go na targu, często tam chodził i oglądał wystawione towary. Kiedy go spytano, co tam robi, odparł: „Uwielbiam odkrywać, bez jak wielu rzeczy jestem doskonale szczęśliwy”.
    – Nie był młodą dziewczyną – zaśmiała się Roma.
    – No, nie był. Ale… czegoś można się nauczyć od tych nieszczęsnych starożytnych, których mi ojciec kompletnie obrzydził. Wiesz, w końcu niewiele się zmieniło od czasów antycznych.
    Żeby żyć, trzeba jeść, a żeby jeść, trzeba zarabiać. – Można wyjść bogato za mąż – dodała Roma i wybuchnęła śmiechem. – I to się nie zmieniło od czasów antycznych.
    • Źródło: s. 85
  • – Wiesz, mam w tej chwili niezbite przekonanie, że zdam tę maturę – oświadczyła Patrycja i całą powierzchnią pleców wyczuła, że siostra trzęsie się ze śmiechu.
    – Byłoby to naprawdę cudowne i bardzo, bardzo dziwne – powiedziała Natalia wreszcie (…).
    • Źródło: s. 107
  • – Zostałaś całkiem bez kwiatków? Zaradzimy temu – wyjął piękną różę z wiązanki i podał ją Patrycji, błyskając oczami i dziko szczerząc zęby w uśmiechu.
    – Zjedz ją – zaproponowała mu spokojnie Patrycja, która kipiała od uczucia upokorzenia. – Tylko pamiętaj, żebyś wypluł kolce.
    • Źródło: s. 105
    • Zobacz też: róża

Cytaty z narracji[edytuj]

  • Aniołki odważyły się wyśpiewać drżąco Lulajże, Jezuniu, przy czym każdy z nich jechał w innej tonacji, a fałszował w innym miejscu.
    • Źródło: s. 71
    • Zobacz też: śpiew
  • Człowiek obdarzony wrażliwością meteorologiczną wyczuwa ciche nadejście śniegu nawet przez sen; porusza się w ciepłej pościeli, przewraca się z boku na bok, uchyla powieki – w pokoju jest ciemno i na dworze jest ciemno, ale zza okien promieniuje tajemnicza obecność czegoś nowego i jasnego. Człowiek przeciąga się pod ciepłą kołdrą, przeszywa go długi, miły dreszcz oczekiwania. I zaraz potem sen powraca, głębszy i smaczniejszy niż przedtem.
  • Ech, trzeba się otrząsnąć z tych rodzinnych zależności i wpływów. W ogóle – od wszelkich wpływów trzymać się z daleka.
    • Opis: przemyślenia Patrycji.
    • Źródło: s. 33
  • Gaba miała za sobą tylko ślub cywilny, na którym poprzestał Janusz Pyziak, twierdząc, że kościelny nałożyłby mu więzy zbyt już nieznośne. I rzeczywiście. Cywilne rozwiązał bez trudu (…).
    • Źródło: s. 13
  • Mama Borejko przypomniała sobie, jak w tym samym kościele, przed laty, stała przed ołtarzem w skromnym białym kostiumiku i patrząc na swego oblubieńca zastanawiała się, dlaczego w tak ważnej chwili życiowej nie ma on krawata. Od tego czasu minęło całkiem sporo lat i przez te lata ani razu nie żałowała wyboru.
    • Źródło: s. 23
  • Liczyła więc [Ida] dalej, liczyła – i z wolna się uspokajała.
    Przy 842 ujrzała nagle grubego, białego barana, skaczącego przez płot – i zmylił się jej rachunek.
    Spała.
    • Źródło: s. 45
  • Mama Borejko zawsze i przede wszystkim zwracała uwagę na oczy, w przeciwieństwie do ojca, który lubił oceniać ludzi na podstawie budowy ich czoła.
    • Źródło: s. 176
    • Zobacz też: oczy
  • Może i dla niej – trzydziestoletniej, porzuconej i rozczarowanej – Los znalazł wreszcie jakiś mały okruch szczęścia.
    Może.
    A może i nie.
    Trudno uwierzyć Losowi, gdy już raz zawiódł.
    • Opis: o Gabrieli.
    • Źródło: s. 15
    • Zobacz też: los
  • (…) na parapecie uchylonego okna śnieg zostawił swą przesyłkę w formie sporej kupki. Rosła ona cicho, rozszerzając się na blat pobliskiego biurka.
    • Źródło: s. 7
  • (…) nie było cienia złudzeń: on nie myślał o niej tyle, co ona o nim. Gorzej: on zapewne nie myślał o niej wcale, podczas gdy ona tęskniła za nim jak chory pies.
    • Źródło: s. 137
  • Organy umilkły, sapiąc.
    • Źródło: s. 26
    • Zobacz też: organy
  • Otuliła się pelerynką, po czym utkwiła w małżonku ufne spojrzenie.
    – Kochany, czy jest na to jakaś rada? – przemówiła głosem zbolałego pisklątka.
    W trudnej sytuacji życiowej nie masz lepszego sposobu na znalezienie ratunku, niż zwrócić się do Prawdziwego Mężczyzny w tonacji Zbolałego Kurczątka. Szczebiotliwe i żałosne dźwięki pobudzają natychmiast odruch opiekuńczy, będący, jak wiadomo, najpiękniejszą z cech charakteru Prawdziwego Mężczyzny. Odruch ten, w połączeniu z naturalnym pragnieniem dominacji oraz instynktem łowieckim (tym motorem, bądź co bądź, postępu), może zdziałać cuda.
  • Patrycja pomyślała, jak ciekawą jest rzeczą, że Tygrysek nie przejawia wobec Marcelka cienia zainteresowania. Cienia! Gdyby teraz w kuchni pojawił się Marek, zostałby już zarzucony tysiącem propozycji, zagadany i wciągnięty w żywą rozmowę. Tymczasem obecność Marcelka zdawała się Laurę szczerze nudzić. Patrycja pomyślała, że to bardzo ważny objaw i że to powinno jej dać do myślenia. Uważała swoją młodszą siostrzenicę za istotę wybitnie kobiecą i właśnie postanowiła odtąd liczyć się z jej zdaniem w kwestii chłopaków. Było naprawdę nieomylne.
    • Źródło: s. 52, 53
  • Patrycja spojrzała – i dostrzegła za kierownicą Baltonę, który szczerzył do niej białe zębiska, a za jego plecami rozkwitało tysiąc kwiatów poustawianych w wiadrach, kubłach i pozawijanych w papier pakowy. KWIACIARNIA FLOREK – głosił napis na bocznych drzwiach syrenki. Dopiero wtedy Patrycja uświadomiła sobie, że Baltona ma na imię Florian i że nikt nigdy nie używał tego imienia, nie wiadomo dlaczego. W domu mówiono na niego Bobcio, a przezwisko Baltona pochodziło z okresu wczesnolicealnego, kiedy to Florian przez okrągły rok nosił bluzę z nazwą tej firmy, wypisaną wołowymi literami.
    • Źródło: s. 114
  • Poezja ma fatalny wpływ na osobowość, patrz Natalia. Ginie, biedaczka, w jakiejś kompletnie nierzeczywistej aurze, pochłonięta pisaniem referatów o Norwidzie oraz gryzmoleniem własnych poematów, których nikt, poza ojcem, nie chce czytać. Im starsza, tym bardziej dziwaczeje. Ubiera się wciąż jak chłopak, a zakochała się, naturalnie, w sposób wielce poetyczny, sekretny i nieszczęśliwy, w żonatym adiunkcie Wydziału Filozofii, piszącym pracę o postmodernizmie.
  • (…) poważna i skupiona Laura stanęła na przedzie sceny i przy wtórze gitary zaśpiewała jasnym i czystym głosem:
    – Podnieś rękę, Boże dziecię, błogosław ojczyznę miłą! – a publiczność nagle zamarła, jak to się zwykle dzieje z publicznością w obliczu prawdziwej, wielkiej Sztuki. Głos Tygryska był pełen niewinności i pogody, i dalekiej, niebiańskiej czystości. Słuchający jej dorośli poczuli ściskanie w gardle i tęsknotę w sercu, bezradność wobec potęg zła i smutek przemijania – i wreszcie: nadzieję na nieznaną przyszłość. Wszyscy, jak zahipnotyzowani, wpatrywali się w małą figurkę z warkoczami.
    • Źródło: s. 72
    • Zobacz też: sztuka
  • Rzuciła mu pożegnalne spojrzenie o takim amperażu, że Baltonę aż odrzuciło w tył.
    • Źródło: s. 105
  • Sylwester w jego [Marcelego] towarzystwie mógłby być zabawny tylko w przypadku, gdyby chłopca wykąpać w szampanie, a następnie wypuścić go w przestworza w balonie stratosferycznym (lub coś równie rozluźniającego).
    • Źródło: s. 51
  • Tak jakby zajrzeli – przez tę jedną chwilę – do tajemniczego pokoju i przestraszyli się tego blasku, ciepła i skarbów, jakie tam były zgromadzone. Więc cofnęli się szybko i zatrzasnęli drzwi.
    I zgubili klucz.
    I może już nigdy nie zajrzą razem do środka.
    • Źródło: s. 137
  • To właśnie zdanie słyszała nieodmiennie przez ostatnich kilka miesięcy, o czymkolwiek zaczynała mówić. „A ty najpierw zdaj maturę!…”
    O, doprawdy, chciałaby wreszcie ją zdać!
    • Źródło: s. 12
  • W chwili obecnej (…) dola kobiety jest ho-ho! – o ile gorsza od niegdysiejszej, bo oprócz zwykłych swych ciężarów nałożonych przez biologię i równouprawnienie, musi ona jeszcze dźwigać ciężar męskich frustracji, związanych z przemianami ustrojowymi, bezrobociem, rewolucją ekonomiczną oraz napięciami na tle ekonomicznym i ideologicznym.
    • Źródło: s. 92, 93
  • Z Pyzy biła jakaś dobra moc.
    Z Tygryska natomiast promieniowała tajemnica.
    • Opis: o córkach Gabrieli.
    • Źródło: s. 15
  • Za wysokimi, wąskimi oknami klasy widać było betonowe boisko z kupą koksu leżącą w pobliżu kotłowni i brzydki budyneczek sali gimnastycznej, otynkowany na biało, z wypisanym sprayem koloru czerwonego wielkim napisem: LUDZIE! MAM AEROZOL! W poprzek drzwi wiodących do wewnątrz biegł napis koloru zielonego: BOŻE, ZATRZYMAJ ŚWIAT, JA WYSIADAM.
    • Źródło: s. 63

Zobacz też[edytuj]