Kabaret Elita

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Kabaret Elita

Kabaret Elitapolski kabaret założony we Wrocławiu w 1969 roku.

Uwaga: W dalszej części znajdują się słowa powszechnie uznawane za wulgarne.

Monologi[edytuj]

Listy Michała Wołodyjowskiego[edytuj]

  • (…) Estoniec, co ma zraniony koniec.
  • Michał Wołodyjowski, były pułkownik komputu, dziś prezes ciągarni drutu.
  • Pułkownik Michał Wołodyjowski do Pana Hetmana Jana, któren ma aż po kolana… Kontusz ze złotym lampasem i szablę ze złotym… Niewyraźnie napisane…
  • (…) szable z pochew nie wychodzą, armaty przy strzale smrodzą…
  • Z pannej Kazi cóś wyłazi… Tu pies, a tu katapulta, weźcie się i u… niewyraźnie… dulta…
  • Zajęcia rozpoczął pan Zagłoba i od razu obniżył ich poziom, gdyż – nie wysilając się zbytnio – powiedział do stojącego vis a vis pana Muszalskiego: „Ty wuju"… Czy jakoś tak podobnie… niewyraźnie…
    • Opis: o ćwiczeniach we lżeniu i obrażaniu przeciwników.
    • Zobacz też: Jan Zagłoba

Piosenki[edytuj]

  • Człowiek jak Syzyf
    Dźwiga swój kamień (…).
    • Źródło: Blues, panie Jurek
    • Zobacz też: Syzyf
  • Do serca przytul psa,
    weź na kolana kota,
    Weź lupę, popatrz – pchła!
    Daj spokój,
    Pchła to też istota
    Za oknem zasadź bluszcz,
    niech się gadzina wije,
    A kiedy ciemno już i wszyscy śpią
    – ojciec śpi
    – matka śpi
    – żona śpi
    – córka śpi…
    … zapylaj georginie…
  • Gumno moje ojczyste, Kordianie i Chamie
    Dobrze żyje kto kradnie i bezczelnie kłamie
    Baby nasze są piękne, a chłopy są duże
    Nic dziwnego, że ciurkiem robim za przedmurze.
  • Hej, ha, raz, dwa, uodoridi, kuku!
    Już Oleksy swoją laską stuka stuku-puku,
    Hej, ha, raz, dwa, laska to nie kosa!
    Lepszy kogut od perliczki, Pawlak od Witosa!
    Hej, ha, raz, dwa, to kompromis zdrowy:
    Ciało z dawnych kómitetów, a duch z Częstochowy!
  • Ja nie zrobię tu odkrycia,
    Ale rumby chcę od życia,
    A tutaj – blues, panie Janek (…).
    • Źródło: Blues, panie Jurek
    • Zobacz też: blues, rumba
  • Jak świat światem, zawsze w całym były dziury,
    ale dziury zawsze można obejść bokiem.
    Taki chropowaty Kiężyc ma kształt całkiem schludnej kuli,
    gdy się spojrzy nań życzliwym gołym okiem
    • Źródło: Generalnie rzecz biorąc
  • Lepszy swojski wróbel w garści niż bażant na dachu (…).
  • Lubię co dzień troszeczkę podnieść sobie poprzeczkę.
    • Źródło: Oj, naiwny, naiwny
    • Zobacz też: poprzeczka
  • Nie angielskie, nie kreolskie,
    Ale nasze, nasze polskie,
    Nie austriackie, nie jakieś inne,
    Ale rodzinne! Ale rodzinne!
    • Źródło: Polskie strzechy
    • Zobacz też: Polska
  • Normalnie – blues, panie Jurek.
    • Źródło: Blues, panie Jurek
    • Zobacz też: blues
  • Oj, naiwny, naiwny, naiwny,
    Naiwny jak ćma,
    Co w ogień się pcha.
    • Źródło: Oj, naiwny, naiwny
    • Zobacz też: naiwność
  • Serial to lepszy niż Chłopi noblisty Reymonta,
    Tyle że się miast Boryny Strąk posępny pląta,
    Tyle że cię miast Jagusi znienacka porazi
    Obszarniczo wielkopański tyłek Anastazji!
  • Tak trudno sprokurować coś, co by ręce miało.
    • Źródło: Trudno sprokurować

Skecze[edytuj]

  • Dali chopu kopa w dopu.
    • Źródło: Krótkie rozmówki obcojęzyczne
  • Gdzie Polaków dwóch, tam jest już o czym pobiadolić.
  • – Jedni twierdzą, że od małpy pochodzimy, co jest nieprawdą.
    – Ale, pare osób znam.
    – Niektórzy na pewno pochodzą od małpy, sam widziałem jak jeden dziennikarz pochodził od małpy, do drugiej małpy pochodził, do trzeciej małpy pochodził.
    – W zoo?
    – Nie, to w sejmie było.
  • Każdy gówniarz wie, że «wio» po angielsku to jest «enter»!
  • – Ja przepisuję swój stary pamiętnik?
    – Z czego pan przepisuje, jak tam nic nie leży?
    – Ja jego przepisuję z niczego, czyli z głowy.
  • – Ja już w 47. roku był za AK-a.
    – To chyba za Africa Corps, bo jak pamiętam, pan wtedy tępił AK-owców.
  • Leszek Niedzielski: I pan to wtedy napisał?
    Stanisław Szelc: Tak, ja wtedy to napisał, a teraz sobie, chwała Bogu, przypomniał.
    – Teraz to różni ludzie różne rzeczy sobie przypominają, na przykład były premier przypomniał sobie, on się podobnie czesze jak pan...
    – Nie, nie on bardziej do góry się czesze. On do innego fryzjera chodzi. Ja wiem, Aleksis on się nazywał.
    – Właśnie były premier przypomniał sobie, że zawsze w dzieciństwie chciał być ministrantem, ale bardzo przeszkadzał mu w tym I sekretarz KW PZPR w Białej Podlaskiej.
    – Który też się przypadkowo tak samo nazywał?
    – Zbieżność nazwisk.
    • Opis: żart dotyczący uczesania Józefa Oleksego i Stanisława Szelca, obaj są łysi
  • Stanisław Szelc: Ja nic się nie bał. Chociaż siepacze reżimu siedziały mi pod zlewozmywakiem.
    Leszek Niedzielski: Tacy mali byli?
    – A pan nie był siepaczem reżimu?
    – Nie byłem pod zlewozmywakiem.
    • Opis: aluzja do niskiego wzrostu Leszka Niedzielskiego.
  • – Ja siadł od razu i napisał utwór: «Lechu mój»
    – To coś o mnie teraz.
    – Nie, to o panu Wałęsu.
    – To ten z wąsami.
    – «Ty twardo stój, organizuj strajki, nie bój się nahajki, trzymaj z Mazowieckim Tadeuszem i panem prezydentem Bushem»
    – To bardzo odważnie pan napisał o tym prezydencie Bushu, ale wtedy akurat prezydentem był Reagen.
    – Nie, nie, nie. Mnie się coś ze wzrokiem porobiło, ja nawet ma zapisane: «Trzymaj się z Ruleskim Janem i z panem prezydentam Reaganem». A pani Tatcher była?
    – Oczywiście.
    – Ja Gośkę osobiście znam. «Trzymaj sztamę z Gośką Tatcher, a wieczorem idź na spacer».

Agencja towarzyska[edytuj]

  • – A gustuje pan w towarzystwie wysokim czy niskim?
    – Obojętne, przecież nie będę tańczył.
  • – Codziennie rano mi się takie tu robi…
    – A duże się to panu robi?
    – Ooo…
    – Sylwia, do ciebie!

Bajeczka babci Pimpusiowej - skecz Andrzeja Waligórskiego[edytuj]

  • – Teraz wszystko jest zjawiskiem.
    – Jak to, jak to wszystko może być zjawiskiem.
    – Nie wiem, ale jest. Na przykład ostatnio pokazywali, że w jednym PGR-ze koło Legnicy łowce zdychają z głodu, to dyrektor tego PGR-u powiedział: «Tak jest, obserwujemy to zjawisko na skutek braków w paszy.»
    – To nawet ładnie to było sformułowane.
    – A bardzo ładnie, bardzo, bo normalny człowiek po prostu widzi, że łowca zdycha z głodu, a dyrektor obserwuje zjawisko padania tej łowcy...
    – Bo to jest, babciu, być może mniej drastyczne określenie niż takie zwykłe zdychanie.
    – A pewnie, pewnie, syneczku, że mniej drastyczne, bo jak zdycha, to już nie wstanie, a jak pada, to może tylko tak się wygłupia.
    – Jak to owieczka.
    – Raz padnie, raz wstanie (śmiech).
  • – Babcia powie bajeczkę ło łowsiku.
    – O o co?
    – O łowsiku, o takim małym robaczu. Wyszedł raz mały owsik z dupy na zakupy...
    – Babciu, ja sobie wypraszam, wszystko ma swoje granice. Potem ludzie dzwonią do naczelnego, a naczelny mnie sztorcuje.
    – A co ja poradzę, syneczku, że owsiki to akurat mieszkają w...
    – Tak, wiem, babciu, gdzie owsiki mieszkają, ale można powiedzieć, że owsik wyszedł z domu na zakupy.
    – Więc tak: Wyszedł raz mały łowsik z domu na zakupy.


Dyskusja oszczędnościowa[edytuj]

  • – A propos picia…
    – To ja polecę…
  • – Ale doktorat obroniłem i na ludzi wyszłem…
    – Wyszedłem!
    – Pan też? To przede mną chyba…
  • Ja cztery dni nic ciepłego w ustach nie miałem, tylko biegunka i biegunka!
  • – Oni na przykład piszą «pypka», a czytają rurka…
    – Albo piszą «puma», a czytają «Rita». (…) Albo piszą «PZPR», a czytają «Ojczyzna».(…)
    – «Pokuta» – «rokita»!
  • – Pan wie, że mój ojciec był chłopem?!
    – A matka?
    – Babą!
  • Przyłączyć Litwę, Łotwę, kutwę, siatwę i rybitwę!
  • – Skończ pan już z tą biegunką…
    – Spróbuj pan skończyć z biegunką! Ja u Kaszpirowskiego byłem i on biegunki dostał! (…)
    – Kaszpirowski zawsze miał biegunkę…
  • – To pan ten doktorat nie pisał w kraju?
    – W kraju żem go pisał, w kraju.
    – A w tym kraju nie było prądu?
    – Był, ale w ogrodzeniu, bo to był zabajkalski kraj…
  • – W szkole się głupot uczy zamiast uczyć rzeczy ważnych!
    – Uczą głupot! Na przykład uczą ułamków, a po co? Całych uczyć!
    – Potem się pchnie takiego młodego po cóś do picia i połówkę idiota przyniesie zamiast litra…
  • Wasi-nasi czy nasi-nasi?

Dziwna choroba[edytuj]

  • Na rynku w Tucholi chłop babę… za Łabę.
  • To może ja ci wpłacę jakąś zaliczkę na poczet królów polskich?

Giełda[edytuj]

  • – Ale jeśli mnie wzrok nie myli, to to jest widelec… A nóż gdzie?
    – A nóż w wodzie!
  • – Cienkopis znaleziony w Saragossie…(…)
    – A ty jesteś pewien, że to nie był długopis znaleziony w Saragossie?
  • Ja na przykład kupiłem sobie smoking od Arnolda Schwarzeneggera… Oczywiście trochę go przedłużyłem, poszerzyłem w barach…
  • – Oto łzy wypłakane w brazylijskim serialu przez Esmeraldę. Tylko z prawego oka.
    – Ale nie za dużo…
    – Nie za dużo, bo to tylko z pierwszych 350 odcinków.
  • To ja pójdę tym trendem disco polo w dowcipie… Mianowicie (…) ja sobie kupiłem i używam z wielkim powodzeniem grzebień od Violetty Villas…

Nowe przysłowia[edytuj]

  • – Mówi Erazm, że ma orgazm.
    – Nie ma rymu…
    – No ale za to jak przyjemnie.
  • Na Anieli bedzie weseli.
  • Na Borysa głowa łysa.
  • Na pierwszy maja przypudruj jaja.
    • Zobacz też: maj
  • Na świętego Feliksa bardzo łatwo o kiksa.
  • Na Wacława bujna trawa.
  • Na Zenobiusza mysza się rusza.
  • Święty Bazyli wypuszcza stado goryli.
  • Święty Eustachy wypuszcza chomika spod pachy.
  • Święty Wincenty wycina nagniotki z pięty.
  • Znalazł Jacek krowi placek.

Opole 1987[edytuj]

  • – Co pan taki malutki?
    – Może dlatego, że siedzę? Niech pan też usiądzie.
  • – Społeczeństwo zasypało nas lawiną listów.
    – Tak, wszystkie trzy listy mamy tutaj ze sobą i zaraz na nie odpowiemy.
    – Ja dostałem jeden list z przeciągiem.
    – No, właśnie tak duje po nogach.
    – Nie, jeżeli w przeciągu trzech dni nie zapłaci obywatel...
  • – Dostałem list ze związku
    – Z daleka?
    – Nie, «ze związku z naruszeniem przez obywatela...»
    – Nie, to powinno być: «w związku z naruszeniem przez obywatela».
    – To wszystko powinno być w Związku, ale jest u nas właśnie.
    • Źródło: Opole 1987
  • – To są kartki benzynowe. Na pół litra teraz dają?
    – Tak, żeby wjechać do garażu i się powiesić.
  • – To może pan odpowie tej pani, pan jako były ułan?
    – Pan jesteś durnowaty, przepraszam?
    – Może ostatnio trochę kołowaty jestem
    – Setki razu panu tłumaczyłem, że ja nie jestem były ułan, tylko byłem w Ułan-Bator, niestety. Udało mi się wrócić prawie z całą rodziną. Ale pani Mosiądz mogę odpowiedzieć.
    – Zaraz, ale co pan odpowie jak nie znamy treści listu.
    – A jest treść?
    – Oczywiście. «Jestem kobietą»
    – To baba?
    – «Co tu kryć grubą». Nawet tłustym drukiem napisała. «Od pięciu lat staram się schudnąć, kupuje coraz mniej artykułów spożywczych, a płacę za nie coraz więcej. Czy dobrze robię?»
    – Bardzo dobrze pani robi, ja już wielokrotnie przestrzegałem, że otyli żyją krócej.
    – A o ili?
    – O ili nie trafią do szpitali.
    – To panowie z Wrocławia? Ja też ze Lwowa!
  • – «Jestem rencistą drugiej grupy, na utrzymaniu mam psa rasy małej»
    – Dzień dobry!
    – Siad, nie nutrię tylko psa! «Renta moja wynosi siedem tysięcy trzysta złotych miesięcznie. Po opłaceniu światła, wody i prądu zostaje mi 73 złotych, której to sumy pies nie pozwala mi ruszyć. Stąd posiadam kolosalne oszczędności»
    – Ja wielokrotnie zwracałem uwagę na fakt, że nasi renciści, a zwłaszcza emeryci, mają duże, niczym nieuzasadnione dochody.
    – Ten problem trzeba koniecznie zlikwidować!
    – Razem z rencistami!
    – Taki rencista, to zje jak duży pies!
    – W tej sytuacji będę wyrazicielem opinii chyba całego narodu, jeżeli stwierdzę, że należy wszystkim rencistom mającym psy obniżyć rentę o 73 złote, a uzyskane stąd fundusze przeznaczyć na budowę szpitala pomnika czterech rencistów i psa ze starym portfelem w zębach.
    – Może się zdarzyć, że pies z głodu zeżre rencistę razem z portfelem.
    – To by się bilonem zatruł.
  • – Pisze do nas pracownik zakładów mięsnych, pan Józef Szczupły. To chyba nie jest członek dyrekcji, jak sądzę.
    – To może być kierownik wydziału żeberek.
  • – Jak wykazują badania opinii publicznej, tylko 2% społeczeństwa jest przeciwne podwyżkom, a pozostałe 106% w pełni je popiera, prosi o dalsze, od jutra i na wszystko.
    – Z tym, że były to, jak zwykle, psychiatryczne badania opinii publicznej, a ankietujący też był idiotą.
    – Tutaj mam taką kartkę od jakiegoś idioty, znaczy od jakiegoś...
    – Co, pan sam do siebie listy pisze?
    – Nie, ktoś to napisał. «Z winy ojca mam takie same imię i nazwisko jak ten skur...»
    – O jej, jej, jej, o tragedia.
    – Jeśli jest podobny, to może straszyć za pieniądze.
    – Nie no, dwóch taki małpów nie ma chyba.
    – Dlaczego, może bliźniak się odnalazł. Małpy też mają bliźniaków.
    – Nie wiem, czy podobny, bo zdjęcia nie przysłał żadnego.
    – To pan nie widziałeś w telewizorze? Ohydny ryj, naprawdę.
    – I jeszcze pisze dalej. «Koledzy i przechodnie obrzucają mnie wyrazami poparcia i zaufania. Co robić?»
    – Ja bym nie tragizował, przeczekać.
    – Tak, to już niedługo. Chociaż ja ambitny jestem, to bym się powiesił.
    – To może: powiesić się i przeczekać.
    – Ale na gałęzi.
    – Dwa lata.
    – Ale tyłem, żeby nie straszyć.
    – I daleko od przedszkola, bo nam dzieci powariują.
    – Ale powiesić się głową w dół.
    – A na czym by się dzieci huśtały?
  • – To jest list z Poznania.
    – A jak pan poznał? A znaczek za 50 groszy, nie zauważyłem w pierwszej chwili.
    – Pisze do nas dziesięcioletni Mirek (lat 14). «Z prasy dowiedziałem się, że w ciagu roku każdemu Polakowi, więc również mnie, przypada na głowę 11 litów czystego spirytusu. Czy ja to mogę sobie rozrobić z wodą, bo czysty spirytus mnie otrzącha?»
    – Każdego otrzącha! To jest idiota! Dzieciom się w głowie poprzewracało!
    – Ja odpowiem dziecku: Jak wiesz, chłopczę...
    – Chłepcze.
    – Nasz kraj przeżywa przejściowe, czterdziestoletnie trudności, jeśli idzie o temat: woda pitna. To, że nas po niej otrzącha, spowodowały wiadome restrykcje amerykańskie, będące brutalną ingerencją w nasze wewnętrzne sprawy, Polecam ci Pepsi, bo po tym się szybciej pada.
    – A ja polecam ci na popychacz chleb z musztardą.
  • – Przepraszam pana, to pan ma męża?
    – Nie, to ta żona ma męża.
  • – My się zupełnie nie znamy na snach, bo od tego mamy ministerstwo planowania gospodarczego, które śpi od czterdziestu lat z górą, oraz komentarze dziennika telewizyjnego.
    – A jeżeli chodzi o spanie, to ja zawsze polecam liczenie baranów.
    – Ale wszystkich baranów?
    – Dwóch.
    – Tych, co zawsze.
    – Ale oni tam w rezerwie stado mają.
  • – Ten list przyszedł do nas już z widowni.
    – Jak to z widowni?
    – Zawsze się znajdzie życzliwy, który do..., znaczy przyniesie.
  • – «Przecież moglibyśmy w ciągu tych dwóch bezpowrotnie straconych godzin rzetelną pracą i wspólnym wysiłkiem...»
    – On tak głośno pisze?
    – Nie, teraz się tak głośno interpretuje.
    – «Wyprodukować: 112 par trampek, 12 kilometrów makaronu dwujajecznego z zamianą na 6 kilometrów makaronu czterojajecznego, ulepić 3000 pierogów leniwych, puścić z dymem 600 hektarów lasu, i wydrukować 300 000 plakatów z napisem: «Reagan, ty sobie nie myśl»”
    – A z którego rzędu jest ten pan?
    – Kiedy tu nie jest napisane, z którego rzędu, tu jest podpisane „rząd”.

Talk show z Sewerynem Krajewskim[edytuj]

  • Słyszałem też o pana hobby, podobno pan świetnie gotuje. (…) My słyszeliśmy o różnych zupach (…). Podobno – tak mówią zresztą o panu (…) – podobno pan w każdym mieście ma swoją ulubioną zupę…

Teatr Studia 202[edytuj]

  • – (…) nasza armia ma być teraz jak Jolka Bobek.(…) nieduża, ale dobrze wyszkolona.
    • Źródło: Zmiany w armii
    • Zobacz też: armia
  • – Po czym poznać ten moment poczęcia?
    – To proste: chłopem strasznie rzuca, a baba patrzy na zegarek.
    • Źródło: Od momentu poczęcia
    • Zobacz też: poczęcie
  • – Współczuję bardzo temu panu z reklamy, który pobrudził sobie koszulę jajkiem.
    – A po co on nosi takie długie koszule?
    • Źródło: Brudna koszula

Wiersze[edytuj]

  • Siada pani przy sośnie
    i czeka, co wyrośnie.
    Czeka przez miesiąc równo,
    zagląda – a tam gówno.
    • Źródło: wiersz Lilije
    • Zobacz też: lilia

O kabarecie Elita[edytuj]

Zobacz też[edytuj]