Przejdź do zawartości

Aleksander Krawczuk

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Aleksander Krawczuk

Aleksander Krawczuk (1922–2023) – polski historyk starożytności, eseista i polityk, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, minister kultury w latach 1986–1989.

Cytaty z prac

[edytuj]
  • A ze swych ostatnich utworów Horacy był dumny. Dał temu wyraz w ostatniej pieśni zbiorku:
    Pomnik zbudowałem trwalszy od spiżu i wyższy od królewskich grobowców, piramid. Nie zniszczy go ani deszcz, ani wicher, ani też nieskończony ciąg lat i czas wiecznie uciekający. Nie wszystek umrę; wielka część mej osobowości umknie bogini śmierci. Wciąż jednakowo żywy będę rósł sławą u potomnych, dopóki na Kapitol wstępował będzie kapłan z milczącą dziewicą, westalką.
    Mylił się Horacy. Jego wielkość okazała się jeszcze trwalsza. Nie ma już kapłanów rzymskich bóstw i nie ma westalek. Ale pieśni poety wciąż żyją. Czytają je nad Tybrem i nad Wisłą, nad Wołgą i nad Missisipi, nad Tamizą i nad Amazonką – wszędzie, gdzie sięga europejska kultura. Albowiem wiotka i nieuchwytna tkanka słów jest trwalsza od spiżu, potężniejsza od mocarstw.
    • Źródło: Cesarz August, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 1990, ISBN 8304035243, s. 201–202.
    • Zobacz też: Horacy
  • Cesarscy eunuchowie i nadzorcy pilnie strzegli, aby Julian wyrastał na dobrego chrześcijanina. On jednak i w tym wypadku okazał wielkość swej natury. Oto nauczył się ich ksiąg na pamięć! Stało się więc tak, że wychowawcy boleli sami nad miernością swego wykształcenia, jako że już niczego nie potrafili chłopcu przekazać. A skoro oni nie mogli już go uczyć, Julian prosił swego krewnego, cesarza, aby zezwolił mu studiować retorykę i filozofię. Konstancjusz ze swej strony pragnął, aby młody człowiek zajmował się tylko książkami i raczej próżnował, niż myślał o świetności swego rodu i o prawach do tronu, jakie mu przysługują: chętnie więc przystał na prośbę.
  • Chrześcijaństwo w swej pierwotnej postaci groziło zagładą całemu dorobkowi cywilizacji. W ciągu wieku drugiego, już po czasach Tacyta i Swetoniusza, zaczęła dokonywać się w tym ruchu religijnym stopniowa przemiana. Koniec świata i królestwo Mesjasza nie nadchodziły. Płomienna wiara i nieustępliwość przekonań pierwszych pokoleń musiały ustąpić wymogom życia. Trzeba było pogodzić się ze społeczeństwem i kulturą, dostosować ideały królestwa niebios do warunków ziemskiego bytowania. Te przemiany, tak brzemienne w skutki, dokonywały się powoli. W pierwszym wieku, w czasach Nerona, nikt jeszcze nie mógł przewidzieć, że garstka prostaków i fanatyków da początek ruchowi, który kiedyś przekaże skarby antycznej myśli barbarzyńskim ludom nowej Europy.
  • Jak by osądzał wierzenia i postępowanie ludzkości przybysz z kosmosu? Rozumny i sprawiedliwy, a oceniający wszystkie zjawiska obiektywnie i z dystansu, nie według tego co religie o sobie głoszą i za co się uznają, lecz według ich owoców? Na miejscu najwyższym musiałby postawić tę, która nigdy się nie skalała krwią ludzką, nigdy nikogo nie prześladowała w imię swych ideałów, nigdy nikogo nie nawracała siłą; tę wreszcie, która uważa wszystkie istoty żywe za równouprawnione i jednakowo godne miłości, bo razem współcierpiące. I znalazłby taką – religię Buddy.
  • Lecz Julian, ktokolwiek go zabił, odchodził ze świata niepokonany, wierny do tchu ostatniego swym bogom i obowiązkom. Odchodził tak, jak przystało na mężczyznę i cesarza Rzymian.
  • Nie potrafimy dziś ustalić, kiedy i w jakiej mierze szczerze Konstantyn stał się wyznawcą chrześcijaństwa. Natomiast jesteśmy w stanie wykazać, że w tej materii dużą rolę odegrały racje polityczne; cesarz bowiem sądził, że organizacja kościelna może oddać znaczne usługi w walce o władzę i w umacnianiu jedności państwa. Ale gdy raz uczynił pewne kroki w tym kierunku, stał się więźniem własnych decyzji, zaszły bowiem fakty nieodwracalne.
    • Opis: o Konstantynie Wielkim
    • Źródło: Konstantyn Wielki, Wiedza Powszechna, Warszawa 1970, s. 247.

Wypowiedzi w wywiadach

[edytuj]
  • Dla mnie książki mają coś pozostawiać w pamięci, uczyć. Zdradzę pani, że własne książki pisałem właśnie dlatego, by mieć pieniądze na kupowanie tych wszystkich publikacji. Tydzień bez zakupu choćby jednej książki był dla mnie tygodniem straconym. I to nie chodzi nawet o czytanie, bo przecież można pożyczyć, zapisać się do biblioteki. Ale ja je po prostu lubię książki posiadać.
  • Mężczyzna, nawet tak stary jak ja, powinien umiejętnie dozować trzy rzeczy: kobiety (dobrze robią na krążenie), książki (dobrze ćwiczą umysł) i alkohol. Co więcej, im człowiek starszy, tym bardziej bezkarny może w tym wszystkim być. Przecież to lekarstwa!
  • Miałem 17 lat, kiedy wybuchła II wojna światowa, z tamtego okresu pamiętam przede wszystkim strach. Ale też był to czas, kiedy w ludziach uruchamiały się te najbardziej żywotne siły, te wszystkie nieokiełznane popędy – czas szalonego kochania, gdy zew natury wzywał do przekazywania genów.
  • Muszę przyznać, że nawet starożytni Rzymianie czy Grecy nie byli tak rozbuchani seksualnie jak współczesne społeczeństwo. Powiedzmy sobie szczerze: dla starożytnych seks i ciało były naturalnością, nie obowiązywało żadne tabu. Owszem, o pewnych rzeczach nie mówiło się publicznie, zostawały w alkowie, ale też nikt nie robił z posiadania przez kogoś odmiennych preferencji wielkiej sprawy.
  • Na Rynek Główny teraz coraz trudniej jest wjechać, a przy Plantach nie można się nawet zatrzymywać. No i likwidują moją ukochaną księgarnię na Rynku. Centrum Krakowa coraz bardziej jest dla turystów, a coraz mniej – dla mieszkańców miasta. Ceny są dla turystów i oferta jest dla turystów. A wiadomo, że podróżnika z Japonii księgarnia z polskimi książkami, nawet najbardziej wartościowymi i ciekawymi, nie zainteresuje.
  • Wielobóstwo prowadziło do naturalnej tolerancji, bo wierzono w wielu niedoskonałych bogów. W politeistycznych społeczeństwach mniej było nienawiści, zwalczania się. A religie monoteistyczne prowadzą do wojen, do nienawiści, do agresji – bo skoro jest jeden, doskonały Bóg, w którego wierzymy my, to znaczy że tych „innych” bogów trzeba zwalczać, tak jak trzeba zwalczać ich wyznawców.