Przejdź do zawartości

Narodowe Siły Zbrojne

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów

Narodowe Siły Zbrojne (NSZ) – polska konspiracyjna organizacja wojskowa obozu narodowego działająca podczas II wojny światowej i w okresie powojennym.

A B C Ć D E F G H I J K L Ł M N O Ó P Q R S Ś T U V W X Y Z Ź Ż

Mural w Gdańsku poświęcony Narodowym Siłom Zbrojnym
  • Cechą działalności Kierownictwa Politycznego i Dowództwa N.S.Z. była niewątpliwie dalekowzroczność w ocenie Rosji sowieckiej, jako wroga Polski. Ile strat i ciężkich chwil dałoby się naszej ludności w Kraju zaoszczędzić, gdyby pod tym względem front całego polskiego ruchu oporu był jednolity, gdyby – tak jak to czyniły N.S.Z. – wszystkie czynniki polskie systematycznie przygotowały społeczeństwo na moment zbliżającej się sowieckiej okupacji, gdyby rzucone w 1942 r. przez prasę „Szańca” hasło „Pokój z Rosją – walka z Kominternem” należycie i właściwie było zrozumiane, a przytym powszechnie zastosowane.
    • Autor: Kazimierz Gluziński, Nielegalnym... Pokłosie Procesu N.S.Z., „Express”, Monachium, 27 marca 1948, ss. 3, 5.
  • Działalność NSZ bez zmian. Wyraźna współpraca z Niemcami i plaga społeczeństwa na skutek stosowania rekwizycji. 22 listopada w czasie przemarszu NSZ przez miejscowość Oleszno Niemcy ściągnęli posterunki. Notowane są kontakty z Gestapo.
    • Autor: pułkownik Jan Zientarski, dowódca okręgu AK Radom
    • Opis: w meldunku z 2 stycznia 1945.
    • Źródło: Brygada Świętokrzyska, „Wiedza i życie. Inne oblicza historii” nr 3/2014, s. 11.
  • Fałszywe jest też wyobrażenie, że NSZ-ONR stanowiła najważniejsze ugrupowanie prawicowe w podziemnym życiu politycznym. Tę rolę odgrywało Stronnictwo Narodowe, stanowiące jeden z fundamentów Państwa Podziemnego oraz władz emigracyjnych. Członkowie NSZ-ONR rozbijali jedność prawicy, posuwając się do mordowania swych kolegów szukających porozumienia z SN czy AK.
    • Autor: Rafał Wnuk, Brygada Świętokrzyska. Zakłamana legenda, „Ale Historia” nr 4, 25 stycznia 2016.
    • Zobacz też: ONR
  • Generał Rowecki zwrócił się wtedy o interwencję do Delegata Rządu, ludowca, profesora Piekałkiewicza. Zanim jego potępienie akcji NSZ ukazało się w prasie, Piekałkiewicz został dnia 10 lutego aresztowany w podejrzanych okolicznościach („na oczach swojej ochrony, która nie interweniowała” – jak mówił wewnętrzny komunikat ONR) i wkrótce zginął zakatowany przez gestapo. Dopiero 18 marca mogliśmy wydrukować pod tytułem „Warcholstwo” oświadczenie Piekałkiewcza, w którym potępiał „próby siania zamętu” i pisał: „Ostatnim wydarzeniem takim jest utworzenie samozwańczej komendy NSZ, której rozkazy obliczone są na wywołanie wrażenia, że stosunki rozkazodawcze w dziedzinie wojskowej w kraju są jeszcze płynne”. Oświadczenie wywołało w łonie NSZ ferment, który musiano uśmierzać obietnicą starań o porozumienie z AK.
  • Jak wyglądała „współpraca” N.S.Z. z Niemcami najlepiej wiedzą te tysiące i dziesiątki tysięcy enezetowców – wiedzą żołnierze z oddziałów leśnych, czy AS-ów, bijących Niemców na każdym kroku i przy każdej okoliczności i... sami bici... Wiedzą żołnierze Brygady Świętokrzyskiej, która w ciągu tylko ostatniego półrocza walk w kraju zniszczyła ponad 500 Niemców i mniej więcej tę samą ilość członków band komunistyczno-bolszewickich. Wiedzą kierowniczki poszczególnych komórek opieki więziennej – wiedzą wszyscy ci, których los zaprowadził do obozu koncentracyjnego, ilu spotkali tam kolegów z N.S.Z. I wreszcie jak wyglądała „współpraca” N.S.Z. z Niemcami świadczyć może olbrzymia lista strat członków całej grupy „Szańca” z N.S.Z. włącznie. Z pośród samego kierownictwa politycznego zginęło ponad 60% w bezpośrednich starciach, w niemieckich więzieniach i obozach koncentracyjnych.
    • Autor: Kazimierz Gluziński, Nielegalnym... Pokłosie Procesu N.S.Z., „Express”, Monachium, 27 marca 1948, ss. 3, 5.
  • Jedną z przyczyn powstania i utrwalenia niekorzystnego wizerunku NSZ są dokonywane w PRL fałszerstwa dokumentów, dotyczących tej organizacji. Na przykład, aby zilustrować rzekomy przypadek współpracy między NSZ a Niemcami, komunistyczny historyk, Bogdan Hillebrandt, w wydanej w 1970 r. pracy „Partyzantka na Kielecczyźnie” świadomie przeinaczył cytat z wydawnictwa emigracyjnego. Jak ujawniły ostatnio „Zeszyty historyczne WiN-u”, kilka lat wcześniej Hillebrandt sfabrykował rzekomy rozkaz NSZ, nawołujący do mordowania Żydów. Posługując się takimi metodami oskarżano NSZ o kolaborację z Niemcami i mordowanie komunistów, Sowietów i Żydów. W okresie PRL Polskę zalewała fala propagandy mnożącej te zarzuty.
  • Każdy, kto służy w Narodowych Siłach Zbrojnych – Brygadzie Świętokrzyskiej – nie jest żołnierzem polskim. (…) Z chwilą jednak kiedy stało się jasne, że Narodowe Siły Zbrojne – Brygada Świętokrzyska kontaktuje się z Niemcami i cieszy się ich poparciem, wzburzyła się nasza chłopska krew. To już nie warcholstwo i głupota. To jawna zdrada.
    • Źródło: „Chłopska Droga”, biuletyn Batalionów Chłopskich, październik 1944.
  • (...) kierownictwo polityczne N.S.Z. poleciło jednostkom uważać za wroga każdą obcą siłę zbrojną, znajdującą się na terenie Polski, wbrew woli i interesom Narodu polskiego. Zgodnie z tym poleceniem oddziały N.S.Z. uderzały zarówno na oddziały niemieckie, jak i na „jaczejki” bolszewicko-komunistyczne (regularnych oddziałów Armji czerwonej, prowadzących walkę z Niemcami, oddziały N.S.Z. miały polecone nie atakować). Było to niewątpliwie zgodne z polską racją stanu, gdyż zarówno Niemcy hitlerowskie, jak i Rosję Sowiecką należało traktować jako wrogów Polski. Niedostatecznie zorjentowana część opinji polskiej nie zawsze rozumiała to stanowisko. Uważało się za słuszne, że Polska walczyć może jedynie w oparciu o kogoś, a walka na dwa fronty była niezrozumiałą. Dlatego też ilekroć oddziały N.S.Z. wchodziły w kontakt bojowy z Niemcami, można było twierdzić o „współpracy” z Rosją, a gdy gromiły bandy-jaczejki sowieckie, można było mówić o „współpracy” z Niemcami. Oczywiście Niemcom nieraz się wydawało, że oddziały N.S.Z. kierują ostrze swego działania przeciwko bolszewikom a nie nim samym, gdyż poza N.S.Z. nikt inny z komunistami podówczas w Polsce nie walczył. Pogląd ten wielokrotnie dawał szerokie pole do wyciągnięcia poważnych korzyści dla sprawy polskiej. Prowadzenie wojny na dwa fronty nie było – rzecz jasna – łatwe. O ileż łatwiejsza, prostsza była taktyka BIP'u i ZWZ – czy jednak w ostatecznym wyniku okazała się ona korzystniejsza dla sprawy polskiej...?
    • Autor: Kazimierz Gluziński, Nielegalnym... Pokłosie Procesu N.S.Z., „Express”, Monachium, 27 marca 1948, ss. 3, 5.
  • [Na konferencji w Teheranie] właśnie takie ekscesy - które (…) NSZ wyczyniał - stały się argumentem dla Stalina, żeby znokautować w gruncie rzeczy w oczach aliantów zachodnich Armię Krajową i polską partyzantkę. On tam mówił: "Co to za partyzanci, oni walczą z Niemcami? Nie, oni walczą z komunistami. Oni walczą z ludźmi, którzy stawiają opór. Oni ścigają naszych żołnierzy po lasach, naszych partyzantów. To są profaszystowskie organizacje". I właściwie Churchill już nic na to nie może odpowiedzieć, bo on nie zna tych szczegółów. Więc oni w gruncie rzeczy ułatwili legitymizację na forum międzynarodowym tej operacji antypolskiej, którą Stalin przeprowadzał.
  • (...) należy podkreślić niezwykły fakt, że mimo ekstremalnie trudnych warunków okupacyjnych, stworzono tak silną, liczącą około 100 tys. członków, podziemną armię, przy czym dokonano tego wyłącznie własnymi siłami. Była to organizacja pozbawiona wpływów zewnętrznych, całkowicie samodzielna, nie finansowana przez żadną z walczących stron. NSZ były samodzielne politycznie, materialnie i ideologicznie: nie podlegały żadnym obcym ośrodkom decyzyjnym, nie były finansowane z zewnątrz, a dzięki wysokiemu morale były odporne na wszelkie ponadnarodowe prądy ideowe.
    • Autor: Wojciech Jerzy Muszyński, W walce o Wielką Polskę. Propaganda zaplecza politycznego Narodowych Sił Zbrojnych (1939–1945), Oficyna Wydawnicza Rekonkwista i Wydawnictwo Rachocki i S-ka, Biała Podlaska-Warszawa 2000, s. 50.
  • Na początku maja pięcioosobowa grupa wypadowa pod dowództwem ppor. „Lechity” wykonała napad na kasę na stacji Kraśnik. Zdobyto dwa miliony złotych i broń. Podczas wycofywania się NSZ-owcy wpadli na patrol niemiecki (...) Niemców rozbrojono (...).
    • Autor: Marek Jan Chodakiewicz, Narodowe Siły Zbrojne – „Ząb” przeciw dwu wrogom, wydanie II, Stowarzyszenie Kulturalne Fronda, Warszawa 1999, s. 174.
  • „Naród i wojsko to jedno i nie może być żadnych między nimi rozgraniczeń”. Tak pisał Rowecki. Co z tego zrobiono, gdy jego zabrakło? Sojusz z faszystami z NSZ, którzy jawnie obiecywali ziemianom obronę przed reformą rolną, i wspólne z NSZ wkroczenie na drogę mordów bratobójczych!
    • Autor: Jan Rzepecki, Piotr Lipiński, Raport Rzepeckiego, wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2005.
  • Niemcy niewątpliwie liczyli, że ten typ obcego elementu antykomunistycznego, jaki reprezentowała Brygada, na coś może się im przydać. Dowództwo Brygady Świętokrzyskiej natomiast zarówno nastroje jak i rachuby niemieckie na tworzenie jakiegoś współdziałającego legjonu, zręcznie wykorzystywało, zdecydowane zawsze na walkę do upadłego, a w żadnym razie nie na współdziałanie militarne z niemieckimi oddziałami wojskowymi.
    • Autor: Kazimierz Gluziński, Nielegalnym... Pokłosie Procesu N.S.Z., „Express”, Monachium, 27 marca 1948, ss. 3, 5.
  • N.S.Z. były organizacją dużą – liczyły ponad 100.000 czynnych członków. W odróżnieniu od organizacyj kierowanych przez BIP, Narodowe Siły Zbrojne nie posiadały członków należących do organizacji jedynie formalnie, na papierze. Ponieważ były „nielegalne” – przynależność do N.S.Z. nie dawała żadnych korzyści – toteż cały element markujący jedynie pracę podziemną, w innych organizacjach szukał wyżycia. Wywiad N.S.Z. liczył wiele setek ludzi – wiele tysięcy liczyła partyzantka N.S.Z., setki pracowały w akcjach specjalnych (AS), setki zatrudniała skomplikowana administracja, wyszkolenie, propaganda...
    • Autor: Kazimierz Gluziński, Nielegalnym... Pokłosie Procesu N.S.Z., „Express”, Monachium, 27 marca 1948, ss. 3, 5.
  • NSZ łamie wspólny front społeczeństwa polskiego przeciwko Niemcom – kontaktuje się z nimi i pomaga im. (…) NSZ jest politycznym tworem faszystowskim – w stosunku do przeciwników używa środków gwałtu. W ten sposób NSZ zakwalifikował się jako grupa, której działalność w państwie demokratycznym winna być zabroniona.
    • Źródło: oświadczenie redakcji periodyku Stronnictwa Ludowego „Ziemia”, październik 1944.
  • NSZ to był hitleryzm w czystej postaci. Dzisiaj niektórzy historycy mówią, że NSZ miał dwie strony, że oni nie tylko zabijali Żydów, ale też walczyli o niepodległość. Ale za taki kraj, jaki wywalczyłaby NSZ, za taką Polskę, to ja dziękuję...
    • Autor: Marek Edelman, Życie. Po prostu, Witold Bereś, Krzysztof Brunetko, wyd. Świat Książki, Warszawa 2008, s. 246.
  • Obrzydliwe zakłamanie reżimu, który sądzi Kasznicę i jego kolegów, gdy innych wodzów tegoż ruchu faszystowskiego w Polsce przedwojennej za to, że zgodzili się służyć reżimowi, obdarza – jak B. Piaseckiego – prawem działalności politycznej przy swym boku, krępuje moje pióro: nie chciałbym w żadnym razie utożsamić się z cynicznymi oskarżycielami Kasznicy. Ale wobec perfidnego zużytkowywania zeznań oskarżonych w kierunku tworzenia kłamliwej wersji o jedności podziemia polskiego z NSZ, konieczne jest jak najbardziej stanowcze zaprzeczenie temu kłamstwu. NSZ tak samo, jak komuniści, i z podobnych powodów, zostali postawieni poza nawias Polski Podziemnej. Polska Podziemna przyjęła zasady demokracji i postępu społecznego i położyła je jako fundament niepodległości. NSZ wyznawał ideologię faszystowską, wrogą demokracji i postępowi społecznemu, komunizm niósł uzależnienie Polski od Rosji i metody polityczne tak bliźniaczo podobne do faszystowskich, że również nie mógł się znaleźć w organizacji, która kierowała walką narodu polskiego w czasie tej wojny.
  • Około 100-tysięczną armię NSZ stworzyła elita polskiej inteligencji. Profesorowie, doktorzy, ludzie z wyższym wykształceniem humanistycznym, ekonomicznym, prawniczym. Ta elita chciała, by po wojnie Polska była silnym organizmem państwowym, sięgającym Odry i Nysy Łużyckiej na Zachodzie. To miała być Polska wielka, która w ramach projektu Międzymorza łączyłaby rejon Europy określany granicami Bałtyku, Adriatyku i Morza Czarnego. Wewnętrznie państwo miało być zarządzana przez ludzi światłych, którym nieobca jest wrażliwość cywilizacji chrześcijańskiej. A zatem Polska chrześcijańska w prawie i praktyce, posiadająca dobro w postaci państwa służącego narodowi i broniącego jego praw. Również w konfrontacji z potencjalnymi wrogami zewnętrznymi. Po wojnie znajdujący się na emigracji działacze Organizacji Polskiej stali się pierwszymi sojusznikami Amerykanów w strefie niemieckiej. W swoich publikacjach bardzo mocno liczyli na to, że Polska po odzyskaniu niepodległości wejdzie do struktur europejskiej wspólnoty, będzie się z nią integrować. Byli też zdecydowanymi zwolennikami członkostwa w NATO. Podsumowując, ludzie tworzący we wrześniu 1942 r. NSZ posiadali ogromną wiedzę co do potrzeb naszej polityki. Byli suwerenni, a projekty polityczne wypracowywali w Polsce, a nie w Moskwie, Berlinie, Brukseli czy Nowym Jorku. Jednocześnie byli to politycy na wskroś nowocześni. Nie patrzący tylko w przeszłość – choć z naszej tożsamości czerpali wszystko, co najważniejsze – ale również świetnie zorientowani w bieżącej rzeczywistości, do której dostosowywali swoje koncepcje.
  • Partyzanci sowieccy byli lepiej uzbrojeni niż polscy. Polacy mieli broń niemiecką, zdobyczną. A myśmy mieli broń ze zrzutów amerykańskich – nowoczesną, bardzo poszukiwaną. Kiedy chodziliśmy na zadania, polegające głównie na wysadzaniu pociągów, to często w drodze powrotnej organizowano na nas zasadzki, żeby nam tę broń odebrać. Ja to rozumiem, ale były także wypadki, kiedy polscy partyzanci (wszyscy mi potem tłumaczyli, że było to NSZ) zajmowali się zabijaniem Żydów. Opowiedziałem o takim wydarzeniu, którego sam byłem uczestnikiem wiosną 1944 roku. No i w prasie polonijnej strasznie mnie za tę wypowiedź w filmie „Partisans of Vilno” zaatakowano.
  • Pod koniec lutego całość ziem polskich znalazła się pod okupacją sowiecką. Oddziały NSZ, które nie mogły dojść do miejsc koncentracji, prowadziły nadal walkę o niepodległość, tym razem przeciw wschodniemu okupantowi. W ciągu roku odtworzono porwaną siatkę organizacyjną, łatwiej było, dzięki wódce, o broń i amunicję, zwłaszcza od polskojęzycznych oddziałów Armii Czerwonej. Pod koniec roku w ponad stu oddziałach walczyło przeszło 30 tys. partyzantów, a więc liczba równa największemu natężeniu powstania styczniowego. Po raz pierwszy od roku 1863 dowódcami oddziałów byli i księża. Walcząc z tym samym wrogiem partyzanci napotykali w lasach na ślady swych poprzedników z potrzeby styczniowej: widoczne jeszcze pozostałości obozów, kopce, krzyże, mogiły. W marszu, przy ognisku partyzanci z puszczańskich wiosek często opowiadali o nich, to co im przekazała rodzinna tradycja. Pomagał w walce polski las, dawał on możność założenia trudno dostępnego dla Rosjan obozowiska, kryjówki broni i ekwipunku, pozwalał na przygotowanie zasadzki, chronił w razie potrzeby ucieczki, zezwalał na odpoczynek przed następną akcją. Ta polska walka rozgniewała Churchilla, w liście do Roosevelta z 13 marca skarżył się, iż NSZ będąc pod rozkazami „rządu polskiego w Londynie” utrudnia Rosjanom administrację ziem polskich.
    • Autor: Stanisław Bóbr-Tylingo, Rok 1945, „Szaniec Chrobrego” nr 64 (231), maj-czerwiec 2003, ss. 19–20.
  • Pomimo wszystkich wysiłków wroga, pamięć ich [NSZ], wsławiona ofiarną, niestrudzoną, pełną całkowitego poświęcenia i oddania się pracą dla Ojczyzny, oraz walką bohaterską o Polskę, a opromieniona śmiercią dla Sprawy, pozostanie w Narodzie polskim na wieki wśród Jego najcenniejszych Pamiątek. Pozostanie ponad łzy ich najbliższych czystsza, ponad śnieg bielsza...
    • Autor: Kazimierz Gluziński, Nielegalnym... Pokłosie Procesu N.S.Z., „Express”, Monachium, 27 marca 1948, ss. 3, 5.
  • Ponad 90 oddziałów NSZ o ogólnej sile ponad 4000 dusz biło się jeszcze w okresie 1946–47. Największe bitwy i najbardziej krwawe były na Podkarpaciu, górale najdłużej stawiali zbrojny opór. Straty były tak duże, iż uniemożliwiały dalsze trwanie: oddziały traciły do 90% stanu, oficerów poległo 97%. W roku 1948 zaplecze polityczne wydało rozkaz zawieszenia walki. Nie wszyscy go od razu usłuchali.
    • Autor: Stanisław Bóbr-Tylingo, Rok 1945, „Szaniec Chrobrego” nr 64 (231), maj-czerwiec 2003, ss. 19–20.
  • Powoli wgrałem się w to życie, dali mi karabin i stałem się jednym z nich. Nikt nie wiedział, że jestem Żydem. Żydem w Narodowych Siłach Zbrojnych... Ale żyłem. I byłem szczęśliwy! Jedzenie było. Pewnego razu widzę, że czterech z nas idzie wieczorem w las, z karabinami. Pytam: „Gdzie oni idą?” I słyszę: „Tam się Żydy chowają w lesie, oni idą ich wyłowić” – i co wieczór czterech lub sześciu szło w las, żeby szukać Żydów.
    • Autor: Baruch Bergman
    • Źródło: rozmowa Rafała Betlejewskiego w Radiu RDC, przedruk Ani jednego dobrego Polaka, „Duży Format”, w: „Gazeta Wyborcza”, 9 października 2014.
  • Powstałą po rozłamie konspirację określa się mianem NSZ-ONR. Jej przywódcy postanowili też pozbyć się głównych oponentów i wkrótce doszło do skrytobójczych mordów oficerów NSZ, którzy przeszli do AK. (…)
    Wbrew budowanemu dziś mitowi NSZ-ONR wcale nie bronił ciągłości II RP, ale przeciwnie – robił wiele, by zniszczyć autorytet legalnych władz, by na gruzach przedwojennego systemu zbudować nacjonalistyczną monopartyjną dyktaturę. Stawianie znaków równości między AK i NSZ-ONR jest manipulacją sugerującą, jakoby ta ostatnia była częścią składową Państwa Podziemnego. Nie była.
    • Autor: Rafał Wnuk, Brygada Świętokrzyska. Zakłamana legenda, „Ale Historia” nr 4, 25 stycznia 2016.
  • Przyłączenie „opozycji faszystowskiej” (do AK) prawie na pewno wywoła odpadnięcie poważnej części lewicy rządowej, nadałoby temu obozowi piętno reakcyjne. Jestem głęboko przekonany, że w błyskawicznym tempie pociągnęłoby to za sobą dla Polski śmiertelną katastrofę wojny domowej, w której lewica walczyłaby pod komendą PPR, a prawica – ONR. AK przypadłaby rola obrońcy klas posiadających. Następstwem – wasalizacja lub wcielenie Polski do ZSRR. W świetle powyższego ostatni nasz „sukces” w postaci podporządkowania NSZ może mieć wysoce ujemne następstwa, jeśli nie sparaliżujemy ich umiejętną akcją wychowawczą.
    • Autor: Jan Rzepecki, Raport dla generała Bora-Komorowskiego (marzec 1944), cyt. za: Piotr Lipiński, Raport Rzepeckiego, wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2005.
  • Różne były losy sprawców masakry radziłowskich Żydów. Po wojnie kilku popełniło samobójstwo bądź zmarło w niewyjaśnionych okolicznościach. Ci najbardziej aktywni zwykle jednak trafiali do oddziałów partyzanckich i w szeregach Narodowych Sił Zbrojnych czy Armii Krajowej Obywatelskiej nareszcie mogli dać wyraz swoim antykomunistycznym i antysemickim przekonaniom. Tak postąpił Feliks G., który (…) przebywał w oddziale NSZ mjr. Jana Tabortowskiego „Bruzdy”, razem z braćmi Leonem i Ludwikiem K. (…) Leon K., główny sprawca mordu należał do oddziału mjr. „Bruzdy” niemalże do samego końca jego szlaku bojowego (…)
    Również Teofil K. „Kosa”, „Dołęga”, Józef K., Henryk D., Wacław D., Jan Ch., Józef D., Stanisław B., Kazimierz M., Józef L., Wacław B., Stanisław K., Zygmunt S. należeli po wojnie do Narodowych Sił Zbrojnych. Józef L., zbrodniarz z Radziłowa, został nawet jednym z dowódców tej formacji na Podlasiu.
  • Tylko nieliczne jednostki na emigracji orientują się należycie w działalności organizacji podziemnej i odróżniają tych z NSZ, którzy podporządkowali się dowództwu AK, od odłamu kolaborującego z Niemcami, który reprezentowała Brygada Świętokrzyska. Nie chciałem, żeby mnie ktokolwiek do nich zaliczył. Z tych powodów okres współpracy z NSZ przemilczałem.
    • Autor: Józef Wyrwa, Pamiętniki partyzanta. Hubalczyka, legendarnego dowódcy oddziału partyzanckiego, który wszedł w skład NSZ, a później dołączył do 25. pp AK, wyd. Mireki, Kraków 2014, s. 121.
  • W czasie wojny, mimo różnic politycznych, obowiązywał wspólny kodeks honorowy, którego dwie podstawowe zasady głosiły: nie wolno utrzymywać kontaktów z Niemcami, nie wolno strzelać do jakichkolwiek polskich oddziałów. NSZ łamał te zasady. Po wojnie NSZ-owcy byli odsunięci od środowisk emigracyjnych. Najwięcej trafiło ich do Chicago – być może tam przechowują swoje archiwa. W Londynie prawa kombatanckie uzyskali dopiero w latach 80.
  • W jednym z raportów AK czytamy: Oddział ten [Brygada Świętokrzyska] jest dobrze uzbrojony i wyszkolony. Ćwiczy i obozuje niemal na oczach Niemców, którzy nie atakują go. Gdzie indziej kielecka AK informowała: Stosunek ludności cywilnej do oddziałów NSZ jest wyraźnie wrogi, ze względu na rekwizycje żywności i zdarzające się przy tym rabowanie ubrań i bielizny. Akowców szczególnie oburzał fakt, że członkowie Brygady, podszywając się pod żołnierzy AK, przywłaszczali sobie zmagazynowaną dla nich żywność. Dopuszczała się tego formacja, która odmówiła wystąpienia przeciwko Niemcom w ramach Akcji „Burza”.
    • Autor: Rafał Wnuk, Brygada Świętokrzyska. Zakłamana legenda, „Ale Historia” nr 4, 25 stycznia 2016.
  • W opisach stosunków [Polacy - Żydzi] pierwszoplanową rolę odgrywają emocje. A jakim prawem niektórzy mówią, że NSZ mordował Żydów, a inni, że był kryształowo czysty, skoro nikt nie prowadził żadnych badań? Jedna strona atakuje pomówieniami, a druga przyparta do muru broni się też w niewybredny sposób. Na podstawie znajomości funkcjonowania okupacji i programu NSZ-u, pewnej znajomości faktów, można przyjąć „na logikę”, że żaden z tych skrajnych poglądów nie jest prawdziwy.(...) To trochę podobna sytuacja, jak stosunek do „zażydzenia” bezpieki. Panuje opinia, że bezpieka, informacja wojskowa, prokuratura, sądownictwo były pełne Żydów. To jest opinia całkowicie fałszywa – statystycznie w sądownictwie, bezpiece i informacji nie było więcej niż 10 proc. Polaków pochodzenia żydowskiego. Choć jest też faktem, że dyrektorzy departamentów MBP byli Polakami pochodzenia żydowskiego.
  • Współpraca NSZ z gestapo była w zasadzie jawna i poszczególni dowódcy nie kryli się z tym, że otrzymują broń i amunicję do walki z komuną od władz okupacyjnych. Znany jest przypadek (styczeń lub luty 1944), gdzie oficerowie NSZ z bronią przyjeżdżali na gestapo w Ostrowcu [Świętokrzyskim], tam omawiali obławy na PPR i przekazywali gestapo materiał odnośnie komórek PPR. (...) Niemcy już wówczas uważali NSZ za polski „narodowy socjalizm” prowadzący jawną walkę z Rosją, robiący dywersję w ugrupowaniach politycznych Polski podziemnej i rozbijający spoistość Armii Krajowej. (...) Jawna współpraca z gestapo, lekkomyślne wyskoki poszczególnych dowódców, zwłaszcza po pijanemu, poderwały zaufanie społeczeństwa do NSZ.
    • Autor: major Leon Torliński, szef wywiadu Inspektoratu Kieleckiego AK
    • Źródło: Rafał Wnuk, Brygada Świętokrzyska. Zakłamana legenda, „Ale Historia” nr 4, 25 stycznia 2016.
  • Zakończenie wojny pozwoliło Moskalom na swobodniejszą rozprawę z polskimi oddziałami. Dużo ich rozwiązało się dobrowolnie w okresie zimy 1945/46, na wiosnę przyszły dotkliwe klęski. Mimo to walka trwała nadal, jak w latach 1864–65. Wzruszającym momentem w tej walce, na początku maja 1946, było opanowanie uzdrowiska Wisła i zorganizowanie na głównej ulicy uroczystej defilady z okazji 3 Maja. Entuzjazm zaskoczonych ludzi był ogromny, wszyscy myśleli, że wybuchło powstanie, które przyniesie niepodległość. Żołnierze VII Okręgu NSZ szli po rzucanych im kwiatach.
    • Autor: Stanisław Bóbr-Tylingo, Rok 1945, „Szaniec Chrobrego” nr 64 (231), maj-czerwiec 2003, ss. 19–20.
  • Zarówno naziści jak i komuniści najbardziej znienawidzili właśnie NSZ, bo legenda i chwała Narodowych Sił Zbrojnych trwa po dziś dzień, a zarówno nazizm jak i komunizm znalazły się na śmietniku historii!
    • Autor: Rajmund Pollak, Narodowe Siły Zbrojne to wzór męstwa i poświęcenia!, „Newsweek.pl”, 21 marca 2010.

Ź

[edytuj]
  • Źródła całej oszczerczej kampanji przeciw organizacjom, które wyłoniły N.S.Z., należy szukać w pierwszym rzędzie w propagandzie Kominternu, czy Politbiura, jak kto woli. Już w 1941 r. Sowiety doskonale się zorientowały, jaka jest istotna linja polityczna środowiska, które stworzyło później N.S.Z., odnośnie Rosji i komunizmu, oraz jaka jest środowiska tego bieżąca taktyka. Zrozumiały, że środowisko to jest jedynym czynnikiem polskim, którego nie zaślepiło podniecenie walk z Niemcami i które umie spojrzeć poza bieżącą rzeczywistość i dostrzec nowe potworne niebezpieczeństwo grożące Narodowi polskiemu. Mało tego, umie wyciągnąć logiczne wnioski, a następnie – pomimo że jest pozbawione jakichkolwiek niemal możliwości materjalnych, potrafi z żelazną konsekwencją zasady swoje wprowadzać w życie. To też kiedy N.S.Z. zaraz po klęsce Niemiec pod Stalingradem zaczęły już zupełnie wyraźnie przygotowywać się na moment okupacji sowieckiej, likwidując przyszłych „volksdeutschów” rosyjskich oraz agentów komuny, Sowiety poczuły się na odcinku polskim zagrożone – zrozumiały, że jeśli akcja ta nabierze cech powszechności, jakiekolwiek organizacje komunistyczne (PPR, AL, PAL) na terenie Polski będą wręcz nie do utrzymania. Przystąpiły więc do przeciwdziałania.
    • Autor: Kazimierz Gluziński, Nielegalnym... Pokłosie Procesu N.S.Z., „Express”, Monachium, 27 marca 1948, ss. 3, 5.

Ż

[edytuj]
  • Żołnierze NSZ i środowisko polityczne, które te siły tworzyło, są w Polsce wciąż nieznani. W powszechnym nauczaniu, w podręcznikach szkolnych, a nawet w syntezach służących jako podręczniki akademickie informacje o NSZ są śladowe. Nieprawdziwe i błędne informacje z kolei pojawiają się w innych publikacjach. Co więcej, poza artykułami naukowymi i podręcznikami istnieje nie do końca sprecyzowane wyobrażenie o NSZ. Kojarzy się z pojęciami „faszyści, kolaboranci, antysemici”. A więc z wszystkim, co najgorsze. To oczywiście pokłosie czasów komunistycznych. Żołnierze NSZ i działacze polityczni tworzący tamto środowisko byli w sposób wyjątkowo brutalny tępieni przez okupanta niemieckiego, a później komunistycznego. Dodatkowo komuniści pohańbili ich, pomawiając – m.in. w powojennych procesach politycznych, w publicystyce i dziennikarstwie – o współpracę z Gestapo, mordowanie Żydów. Wszystkie te hańbiące i zdecydowanie nieprawdziwe wiadomości nie są dziś wprawdzie kreowane na poziomie nauki czy edukacji powszechnej, ale funkcjonują jako wyobrażenia. Dlatego wiedza o NSZ to wciąż biała plama w polskiej historii.