Marek Edelman

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania
Marek Edelman

Marek Edelman (ur. 1919 lub 1922, zm. 2009) – polski działacz polityczny i społeczny żydowskiego pochodzenia, lekarz kardiolog, ostatni z przywódców powstania w getcie warszawskim, powstaniec warszawski.

Bóg śpi. Ostatnie rozmowy z Markiem Edelmanem[edytuj]

(Witold Bereś, Krzysztof Burnetko, Marek Edelman: Bóg śpi, wyd. Świat Książki, Warszawa 2010)

  • [Ale w getcie, jak ktoś rabował, nawet i z głodu, to często okradał kogoś, kto także był głodny - WB, KB].
    Nie zawsze. Taki haper – chłopak, który stał koło bazaru i jak kupowałeś ćwiartkę chleba, wskakiwał na ciebie, chwytał i od razu gryzł i jadł. Czasem to było mydło, bo on nie wiedział, co masz w paczce, ale czasem coś, co za swoje ostatnie grosze kupiłeś, czasem nie, no i co? Jak go osądzić? Czy to jest kradzież? Oczywiście, 72 złote wtedy kosztował bochenek chleba, ja zarabiałem 52 złote, on to złapał i już. No więc to jest kradzież oczywiście, no i co? Przestańcie mówić takie rzeczy. Inna jest moralność w czasie wojny, moralność głodu, i inna moralność w normalnej sytuacji, kiedy mamusia prowadzi do przedszkola, daje manną kaszkę, wychowuje dobrze itd. To są sytuacje w ogóle nieporównywalne, i z takiego hapera, Co? Złodziej, to do więzienia go, tak? No powiedzcie.(...) Ja nie jestem takim moralistą, żeby wiedzieć to wszystko. Każdy człowiek powinien móc przeżyć, a inny nie musi mieć stu miliardów czy dwustu miliardów… Przecież nie pójdzie z nimi do grobu, więc co? Ale też co z tego, że ktoś ma duże pieniądze? Niech ma. Ja nie potrzebuję, mnie wystarcza to, co mam. Wystarczy mi, żeby jakiejś dziewczynie dać 200 złotych, żeby sobie kupiła piękne buciki. Choć nie wiem po co, jeśli ona ma już ładne nogi.
  • Co robią tu te klechy?! Wszędzie te klechy!
    • Opis: na pogrzebie Leszka Kołakowskiego.
    • Źródło: str. 149.
  • Dajcie mu spokój. On śpi.
    • Opis: odpowiedź na pytanie małego chłopca, czy wierzy w Boga.
    • Źródło: str.9.
  • Dziesięć przykazań to jest teoria. Postępuje się w zależności od sytuacji. Robi się dobrze albo źle w najlepszej wierze. (…) Takie moje ogólne przykazanie mogłoby brzmieć: wszystko robić w najlepszej wierze. Jak nie robisz czegoś w najlepszej wierze, to z najlepszych rzeczy mogą wyjść najgorsze. A jak robisz coś w dobrej wierze, to masz spokojne sumienie, nawet jeśli ci nie wyszło.
    • Źródło: str. 239.
    • Zobacz też: dekalog
  • Eksy [akcje konfiskowania majątku bogatszym mieszkańcom getta] to jest w ogóle rzecz uboczna – sposób zdobycia pieniędzy potrzebnych na zakup broni. Eksy nie były naszą ideologią. Ideologią było zupełnie co innego – mieć broń.(...) Jak zabiliśmy jednego, bo nie chciał płacić na ŻOB, to nie dlatego, że akurat na niego zagięliśmy parol. Przecież takich, którzy nie chcieli płacić, było wielu. Tyle że on był gorszy od reszty i należało mu się także z innych powodów. Po prostu nie był najprzyzwoitszym człowiekiem. Wszystko jedno: nie chciał dać pieniędzy, więc zagroziliśmy: jak nie dasz do czwartej, to cię zabijemy. Nie wierzył i powiedział, że sobie gwiżdże na nas, bo ma chody w policji żydowskiej czy u Niemców. No tośmy przyszli i go zabili. Jak wieść o tym się rozeszła, już nie było w ogóle kwestii, żeby ktoś nam odmówił. Zaczęliśmy rządzić tym miastem. Kilkadziesiąt tysięcy ludzi było pod naszą władzą – co powiedzieliśmy, to szło jak po maśle. (…) Ale w getcie też byli łapserdaccy, którzy mieli pieniądze. Nawet grali nocami w ruletkę. Kiedyś zrobiliśmy eksy na takie nielegalne kasyno gry i ktoś z naszych wziął takiego gracza za krawat. A wtedy ze szpilek do krawata zaczęły się sypać brylanty. Garściami je zgarnialiśmy. Tyle że myśmy potem nie umieli tego dobrze zhandlować. Oczywiście, wielki napad na Bank Polski w Warszawie, gdzie zabrano miliony czy miliardy, już tam nie wiem, był także politycznym ciosem w okupanta [W listopadzie 1942 oddział komunistycznej Gwardii Ludowej napadł na centralę Komunalnej Kasy Oszczędnościowej w Warszawie – WB, KB]. Ale eksy człowieka, który siedzi w domu i ma te 10 czy 100 tysięcy złotych, a podziemie mu zabiera 5 tysięcy, to jest w ogóle bez znaczenia w tej sprawie. Istotne jest, czy za to się kupuje broń, czy za to się pije wódkę. Jak się nie pije wódki, a kupuje się broń, to społeczeństwo jest z tobą i w ogóle nie zauważa, że coś takiego się dzieje.
    • Źródło: str. 153–154.
    • Zobacz też: broń
  • Jak się przyglądasz złu i odwracasz głowę albo nie pomagasz, kiedy możesz pomóc, to stajesz się współodpowiedzialny. Bo twoje odwrócenie głowy pomaga tym, którzy dopuszczają się zła. A takich wypadków było dziesiątki. O wiele wygodniej i przyjemniej jest pójść do kawiarni i delektować się ciastkiem, niż patrzeć, jak się ludzi rozstrzeliwuje.
    • Źródło: str. 62.
    • Zobacz też: zło
  • Jak mnie przesłuchiwała ubecja, to po godzinie czy dwóch siedzenia w celi albo gdzieś w gabinecie przychodził jakiś sierżant czy porucznik i mówił, że jestem szpiegiem. Po czym pytał, jakiego wywiadu, dając do wyboru trzy: izraelski, amerykański, niemiecki. Odpowiadałem, że skoro nie wiem, to co ja mam mu mówić. Tego typu dialogi się odbywały. I po godzinie takiej mądrej rozmowy wsadzał mnie znowu do klatki z wodą (...) Potem przychodził jakiś milicjant i mnie wypuszczał. O czym więc tu mówić, zwłaszcza, że oni przegrali. (...) Pytałem: panie, skończył pan uniwersytet, ma pan dyplom z paskiem czerwonym, więc po cholerę to panu.(...) Odpowiadali, że dostają mieszkanie i talon na samochód, a tego nigdzie indziej by nie dostali. Więc co tu gadać.
    • Źródło: str. 93.
  • [Jak stoję w tłumie i widzę, że ktoś szarpie Żyda, to co mogę zrobić? – WB, KB]
    Jakbyś podszedł do niego i powiedział: odczep się, on by się mógł przestraszyć. Przecież on nie szarpał tego Żyda legalnie, bo legalnie miał prawo Żyda sponiewierać Niemiec, wachman. On to robił dlatego, żeby od Żyda wziąć pieniądze, a potem albo oddać go Niemcom, albo nie oddać. I nic nie groziło komuś, kto powiedział do szmalcownika: odczep się od tego Żyda. Szmalcownik, jak wyłapał Żyda, to po pierwsze ciągnął go gdzieś do bramy. Dlaczego? Żeby ich nie widzieli ludzie. Wiedział, że to jest nie w porządku. Wiem dokładnie, bo przecież wiele razy mnie łapali. Dwa razy się zdarzyło, że ktoś powiedział: odczep się od niego, co ty chcesz, to też jest człowiek. I szmalcownik się odczepił.
    • Źródło: str. 63.
  • Na tym polega to nieszczęście że człowiek jest zły.(...) Prawda jest taka, że dziesięć przykazań wprowadzono do moralności ludzkiej przymusem.
  • Pacyfiści to są ludzie wzięci z księżyca, którzy nie rozumieją, że jakby nie było silnego ruchu oporu przeciwko dyktaturze, faszyzmowi, komunizmowi, to pacyfizm by nie istniał. Co to znaczy pacyfizm? Nie słyszałem, by pacyfiści ostro protestowali, że w ciemnych krajach arabskich kamieniują kobiety, które poszły z kochankiem do łóżka. Najwyżej cienko zamiauczą, ale nic poza tym. Krzyczą na demokrację, a jakoś nie krzyczą na rzeczywiste, twarde dyktatury. To pacyfiści. Dlatego ich działania są w istocie pogardą dla człowieka.
    • Źródło: str. 134.
    • Zobacz też: pacyfizm
  • Podobną sytuację miałem już po ogłoszeniu kapitulacji [powstania warszawskiego]. Byłem wtedy na Żoliborzu i miałem kwaterę w mieszkaniu porucznika „Tytusa” z AK.(...) „Tytus” zaproponował, że da mi akowskie papiery, żebym mógł wydostać się z Warszawy, idąc do niewoli razem z jego oddziałem. Zapytałem go wtedy: – Ale czy możesz zagwarantować, że żaden z twoich ludzi mnie nie wyda? Mówi: Przecież będziesz miał legitymację AK. Sprecyzowałem, że chodzi mi o to, czy nikt nie wskaże mnie jako Żyda. Wtedy przyznał, że takiej gwarancji dać nie może. Więc zostałem na tym Żoliborzu.
    Nikt mi jednak nie powiedział w powstaniu „ty żydziaku” czy coś w tym rodzaju. Nikt.
    • Źródło: str. 92.
  • Trzeba czasem kłamać, jak się chce ratować człowieka. Gdy wiesz, że ktoś jest niesłusznie oskarżony, ale nie masz silnych dowodów mogących wykazać jego niewinność, to kłam i ratuj go.
    • Źródło: str. 199.
    • Zobacz też: kłamstwo
  • W getcie żaden z moich kolegów i znajomych, nikt z mojego otoczenia nie szukał Boga, a wszyscy tylko nienawidzili Hitlera. Co to za Bóg? On nie istnieje, bo gdzie by był? Jeżeli Bóg każe zabijać ludzi, to nie ma Boga. Kto to się oglądał na takie rzeczy? Widziałeś, że jak strzelają, to trzeba uciekać, żeby cię nie trafili. Co to ma z Bogiem wspólnego?
    • Źródło: str. 25.
    • Zobacz też: Bóg
  • Wartość jest wartością sama przez się, nie przez to że za taką uznają ją ta czy inna religia. Wszystkie wartości są świeckie, a religie – katolickie, inne – sobie je zapożyczyły.
    • Źródło: str. 235.
    • Zobacz też: religia
  • Wy nie wiecie, co to jest głód. Jak ktoś nie wie, co to jest głód... Taki głód, że wielki chłop nie ma co zjeść i jak mu dają jeść, to oczywiście, że ma nadzieję. Rozumuje jak logiczny człowiek: że jak dostanie jedzenie, to znaczy, że jest potrzebny, że idzie do pracy, a nie na śmierć, bo jakby miał iść na śmierć, to by mu nie dawali jedzenia.(...) Sam miałem szczęście, że nie czułem głodu.
    • Opis: o chlebie, który Niemcy rozdawali Żydom idącym na Umschlagplatz.
    • Źródło: str. 174.
    • Zobacz też: głód
  • Zresztą ta żydowska ciemnota jest jeszcze gorsza [niż katolicka]. W Europie może już nie, ale w Izraelu! Przecież oni – tamtejsi „czarni” – nie dają obywatelstwa nikomu, kto nie jest wyznania mojżeszowego.(...) Izrael to ciemne religijne państwo, tak skonstruowane przez Ben Guriona, żeby płynęły tam pieniądze od bogatych wierzących amerykańskich Żydów.
    • Źródło: str. 51.

Inne[edytuj]

  • Bundowcy nie czekali na Mesjasza ani nie zamierzali wyjeżdżać do Palestyny. Uważali, że Polska to jest ich kraj i bili się o Polskę socjalistyczną, sprawiedliwą, w której każda narodowość miałaby kulturalną autonomię, a prawa mniejszości byłyby zagwarantowane.
  • Co to jest patriotyzm? To przywiązanie do tego drzewa, domu, podwórka i paru znajomych. Do państwa już nie, bo jak się mnie wiele rzeczy w państwie nie podoba, to nie muszę go kochać.
    • Źródło: Witold Bereś i Krzysztof Burnetko, Dekalog Edelmana, „Gazeta Wyborcza”, 20-21 kwietnia 2013.
    • Zobacz też: patriotyzm
  • Czy to w ogóle można nazwać powstaniem? Chodziło przecież o to, żeby się nie dać zarżnąć, kiedy po nas przyszli.
    Chodziło tylko o wybór sposobu umierania.
  • Dlaczego nikt mnie nie pyta, czy w getcie była miłość? Dlaczego nikogo to nie interesuje? O miłości w getcie ktoś powinien zrobić film. To ona pozwalała trwać.
    • Źródło: I była miłość w getcie, wyd. Świat Książki, Warszawa 2009.
    • Zobacz też: miłość
  • Dobry doktor to jest taki, który spojrzy na pacjenta i zobaczy coś takiego, co mu coś przypomina. Więc trzeba mieć zdolność kojarzenia i zdolność obserwacji. Kiedy pracowałem w poradni kardiologicznej na Sterlinga, to tam w zimie było cholernie zimno. Na kaloryferze z tyłu za mną siedziało pięciu, sześciu studentów czy studentek. Ktoś otwierał drzwi. Pacjent. To ja ich pytam: „Co mu jest?”. Trzeba było z daleka rozpoznawać chorobę, bo jeden objaw przesądza (...). To jest zdolność kojarzenia, zdolność obserwacji, nie jakiś nadprzyrodzony dar (...). Trzeba umieć obserwować człowieka. Nie! Trzeba chcieć.
    • Źródło: Paweł Smoleński, Oddział wskrzeszeń, „Gazeta Wyborcza”, 2–3 października 2010.
  • Dobrze, że padł rząd nienawiści i podejrzliwości. Pewnie: tych złych emocji, które tak łatwo najpierw udało się rozpalić w Polakach, nie będzie łatwo wymazać z umysłów. Ale przynajmniej na jakiś czas zapanowała inna atmosfera.
    • Opis: o porażce PiS w wyborach parlamentarnych w 2007 r.
    • Źródło: wyborcza.pl z 12 października 2009
  • KOR to było to samo co Bund w czasach mojej młodości. Dla mnie to była ciągłość, te same wartości: braterstwo, sprawiedliwość społeczna, nienawiść do dyktatury. Ideały Bundu przejął KOR i następnie przekazał je „Solidarności”.
  • Ludzkość umówiła się, że umieranie z bronią jest piękniejsze niż bez broni. Więc podporządkowaliśmy się tej umowie.(...)
    Odprowadziłem 400 tysięcy ludzi na śmierć... Ci ludzie, którzy poszli do komór gazowych, zachowali się nie mniej bohatersko niż ci, którzy walczyli z bronią w ręku.
    • Źródło: Hanna Krall, Zdążyć przed Panem Bogiem, wyd. a5, Kraków 1999, str. 37
  • My, bundowcy, byliśmy jedyną organizacją polityczną mającą pieniądze. Nowojorska organizacja robotnicza, do której należał szef amerykańskich związków zawodowych Dubiński, od samego początku przysyłała pieniądze. Natomiast syjoniści nie mieli ani grosza. Ich towarzysze z Palestyny porzucili ich. Żeby wystarać się o broń, urządzaliśmy „eksy”, czyli ekspropriacje. Chodziło się do bogatych Żydów, do przemytników czy do żydowskich policjantów, terroryzowało się ich i zabierało forsę. Kasę Judenratu ograbiliśmy na setki tysięcy złotych, obrabowaliśmy też przedsiębiorstwo aprowizacyjne. Posunęliśmy się nawet do porwania. Lichtenbaum, przewodniczący Judenratu po Czerniakowie, odmówił pieniędzy. Uwięziliśmy więc jego syna. Trzymaliśmy go przez 12 godzin. Do Lichtenbauma napisaliśmy, że trzymamy chłopca z nogami zanurzonymi w cebrzyku z lodowatą wodą, tak że na pewno nabawi się choroby. Przyszli z pieniędzmi. Innym razem żydowski policjant, zresztą skurwysyn, nie chciał dać nam pieniędzy. Przyszliśmy do niego około czwartej, gdy termin ultimatum upływał. – Nie chcesz dać? – spytaliśmy i zastrzeliliśmy go. Po tym zdarzeniu wszyscy płacili. W sumie pieniędzy nam nie brakowało. To my byliśmy prawdziwą władzą w getcie. To my decydowaliśmy, jak mają żyć ludzie, którzy pozostali w getcie. Nazywali nas „partią”. Gdy partia coś kazała, było to wykonywane.(...) Tylko w marcu 1943 roku wykonaliśmy trzy wyroki śmierci na kolaborantach.
    • Źródło: Marek Edelman, „Strażnik Marek Edelman opowiada”, ISBN 83-7006-919-3, str. 76
  • Największym nieszczęściem jest w tej niby IV RP, że pojawia się znowu strach. Ludzie boją się nawet mówić, co myślą, bo mogą stracić pracę. Mam koleżankę, której kazali pisać oświadczenie lustracyjne. Nie chciała, ale tłumaczyła mi, że musi: Przecież mam dziecko, nie mogę stracić pracy. To jest straszne.
  • Naprzód i nie zapomnieć.
  • NSZ to był hitleryzm w czystej postaci. Dzisiaj niektórzy historycy mówią, że NSZ miał dwie strony, że oni nie tylko zabijali Żydów, ale też walczyli o niepodległość. Ale za taki kraj, jaki wywalczyłaby NSZ, za taką Polskę, to ja dziękuję...
    • Źródło: Życie. Po prostu, Witold Bereś, Krzysztof Brunetko, wyd. Świat Książki, Warszawa 2008, str. 246
    • Zobacz też: NSZ
  • O demokrację zawsze trzeba walczyć. Nie jest ona dana od Boga raz na zawsze.
    • Źródło: „Trybuna”, 15 listopada 2004
  • O Korczaku wiedzą wszyscy, prawda? Korczak był bohaterem, bo poszedł z dziećmi dobrowolnie na śmierć.
    A Pola Lifszyc, która poszła ze swoją matką. Kto wie o Poli Lifszyc?
    • Źródło: Hanna Krall, Zdążyć przed Panem Bogiem, wyd. a5, Kraków 1999, str. 44
  • Pan Bóg już chce zgasić świeczkę, a ja muszę szybko osłonić płomień, wykorzystując Jego chwilową nieuwagę. Niech się pali choć trochę dłużej, niż On by sobie życzył.
    • Opis: o swojej pracy.
    • Źródło: Hanna Krall, Zdążyć przed Panem Bogiem, wyd. a5, Kraków 1999, str. 80
  • Personel trzeba trzymać krótko. Można go kochać, ale nie wolno tego pokazywać. Personel ma się bać. Co parę tygodni trzeba kogoś dla przykładu wyrzucić z roboty, nieważne czy jest winny czy nie.
  • Po pierwsze, wszystkie te szmondaki chciały, żebym wyjechał, ale niby dlaczego miałem im robić przyjemność. Po drugie, pomógł mi Cyrankiewicz i jak mnie wywalili ze szpitala wojskowego, kazał przyjąć do miejskiego.
    • Opis: odpowiedź na pytanie Jana Karskiego, dlaczego nie wyjechał po wydarzeniach marcowych w 1968 r.
    • Źródło: onet.pl z 23 października 2009
  • Prawda, która przychodzi za późno, jest niepożyteczna
    • Źródło: „Gazeta Wyborcza”, 22 lipca 2008
  • Uciec to nie jest sztuka. Pewnie: można zostawić wszystkich innych, żeby jedli te zupy z owsa. Ale człowiek ma jakieś zobowiązania wobec tych ludzi. Byłem wtedy gnojkiem, ale czułem się odpowiedzialny, że są Żydzi i nie wiadomo co ich czeka. Zresztą to tam toczyło się nasze normalne życie. A ja w dodatku zawsze mówiłem, że Żydzi mają być w Polsce, z tym narodem, i że to będzie dobrze. To jak teraz tu biją, to ja mam uciekać? Czułem się odpowiedzialny za ten interes.
    • Źródło: Witold Bereś i Krzysztof Burnetko, Dekalog Edelmana, „Gazeta Wyborcza”, 20-21 kwietnia 2013.
  • W zasadzie najważniejsze jest samo życie. A jak jest już życie, to najważniejsza jest wolność. A potem oddaje się życia za wolność. I już nie wiadomo, co jest najważniejsze.
  • Żaden dyktator nigdy nie ustąpił dobrowolnie. Stalin i Hitler też ciągle mówili o pokoju. Tymczasem dla nich liczy się tylko władza, a przed zbrodnią może ich powstrzymać jedynie siła. Niczego innego nie rozumieją: żadnej perswazji, żadnych ustaleń, żadnych zasad.

O Marku Edelmanie[edytuj]

  • Można zastanawiać się, z czego wynika zaangażowanie Marka? Otóż on wciąż jest Komendantem powstania w getcie – dlatego że ma własną definicję Żyda. Dla niego Żydem jest każdy, kto jest prześladowany – niezależnie od tego, gdzie i kiedy dotykają go represje. Patrzy na współczesność z tej właśnie perspektywy: obrony prześladowanych i słabych.
  • Nic dziwnego, że w każdą rocznicę objęcia przezeń oddziału intensywnej opieki medycznej w łódzkim szpitalu Pirogowa zjeżdżają się tam ludzie, którym uratował życie. Oraz ci, których bliskim pomógł spokojnie umrzeć. Przecież terapia nie zawsze może się udać. Marek mówi, że w takich sytuacjach lekarz musi przeprowadzić chorego na ten drugi brzeg. Widziałem, jak to robi, bo moja żona Gaja umierała u niego na oddziale.
    • Autor: Jacek Kuroń
    • Źródło: Paweł Smoleński, Oddział wskrzeszeń, „Gazeta Wyborcza”, 2–3 października 2010.
  • Okazało się, że on nie mówił tak, jak należy mówić. – A jak należy mówić? – zapytał. Należy mówić z nienawiścią, patosem, krzycząc – nie ma innych sposobów wyrażenia tego wszystkiego niż krzyk. Więc on się od razu nie nadawał do mówienia, bo nie umiał krzyczeć. Nie nadawał się też na bohatera, bo nie było w nim patosu.
    Cóż to za prawdziwy pech. Ten jedyny, który przeżył, nie nadawał się na bohatera.
    • Autor: Hanna Krall, Zdążyć przed Panem Bogiem, wyd. a5, Kraków 1999, str. 17