Mirosław Tryczyk

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Skocz do: nawigacja, szukaj

Mirosław Tryczyk (ur. 1977) – polski filozof, etyk, autor publikacji historycznych.

  • Bardzo byłbym ciekaw tego, co Krzysztof Persak miałby do powiedzenia mojemu dziadkowi, dumnemu, przedwojennemu narodowcowi z małej wioski na Podlasiu, nacjonaliście. A także katolikowi, partyzantowi antykomunistycznemu, zapiekłemu antysemicie, być może zabójcy Żydów i mniej lub bardziej jawnemu sympatykowi niemieckich nazistów, którzy w jego opowieściach zawsze stanowili obronę przed żydowską i bolszewicką zarazą. Ciekaw jestem, do jakiej konstrukcji intelektualnej stworzonej po 2001 roku by się odwołał i gdzie by w niej go umieścił. Co on lub dotychczasowi jego koledzy z Instytutu Pamięci Narodowej kazaliby mi z obrazu dziadka wyrzucić, by zachować spójność narracyjną?
    Takich krewnych mają też inni moi rówieśnicy w Jedwabnem, Radziłowie, Szczuczynie i Bzurach. Oni po prostu tacy byli i tak ich trzeba dziś malować.
  • Ciekawi mnie, co przez piętnaście ostatnich lat doktor Persak i jego koledzy z IPN mieli do zaoferowania młodym ludziom w Łomżyńskiem i Białostockiem w zakresie edukacji antypogromowej? Jak docierali do nich ze swoimi wynikami badań? W jaki sposób ukazywali im zbrodnicze oblicze polskiego nacjonalizmu, totalizmu katolickiego i szowinizmu narodowego? W omawianym okresie IPN zawiesił bądź umorzył wszystkie główne śledztwa w sprawie pogromów, jakich dokonano na Podlasiu w 1941 roku.
  • Książkę oparłem na dokumentach z IPN, materiałach radzieckich dostarczonych do IPN po 1989 r., niemieckich dokumentach archiwum w Ludwigsburgu, żydowskich księgach pamięci spisanych przez wspólnoty żydowskie, dokumentach z Yad Vashem. Rozmów z ludźmi nie umieściłem w książce, ale były mi pomocne jako uwiarygodnienie dokumentów. Często, by zjednać ludzi, mówiłem, że pochodzę z niedaleka, że mam tam groby bliskich. Ktoś powiedział: „Wspaniale, skoro nasz człowiek, to może w końcu napisze historię w sposób prawdziwy”.
  • Krzysztof Persak krytykuje mnie za niesprawiedliwe zacieranie granicy pomiędzy ONR i Stronnictwem Narodowym. Nie zgadzam się z tym zarzutem. Na ziemi łomżyńskiej i Podlasiu oba te skrzydła ówczesnej prawicy były na równi antysemickie, a wydawana przez nie prasa podobnie odczłowieczała Żydów.
  • Nigdy nie zamierzałem stworzyć pracy odpowiadającej wymogom formalnym monografii historycznej. Zamierzałem natomiast napisać książkę „do czytania”, po którą sięgną czytelnicy spoza wąskiego grona badaczy zajmujących się w Polsce Zagładą. Z tego też powodu postanowiłem, że nie posłużę się aparatem nauk historycznych i nie zrobię z Miast śmierci przysłowiowej habilitacji. To nigdy nie miało być opasłe i oschłe tomiszcze, po które nie sięgnie nikt spoza Akademii.
  • Usuwając w cień prawdziwych sprawców, elity nadające ton debacie jedwabieńskiej weszły w rolę fałszywych obrońców fałszywie zdefiniowanego ludu, faktycznie w dużej mierze szlachty zaściankowej. Rzecz jasna, broniły samych siebie, własnych społecznych fantazmatów i genealogii. Ludzie z Jedwabnego, Szczuczyna, Radziłowa, Goniądza i innych miasteczek nie potrzebowali takich obrońców. Chcieli tylko, by ich wysłuchano.
    W Miastach śmierci postanowiłem zerwać z podobną praktyką. Oddałem głos świadkom i uczestnikom zbrodni popełnianych w tych miasteczkach, starając się, aby moje komentarze zostały ograniczone do niezbędnego minimum. Pragnąłem w ten sposób upodmiotowić tych, których zmuszano do milczenia, z góry narzucając im określone pozycje, narracje i odczucia.

O książce Miasta śmierci Mirosława Tryczyka[edytuj]

  • Autor notorycznie myli Stronnictwo Narodowe z ONR, zarówno przy opisie posiadanych wpływów w regionie, jak i w prezentowanej w pracy ikonografii.
  • Dzięki wręcz tytanicznej pracy Mirosława Tryczyka powstało obszerne dzieło opisujące tragiczne wydarzenia związane z zagładą Żydów na Białostocczyźnie w 1941 roku. Obok znanego już opinii publicznej Jedwabnego pojawiają się nazwy kolejnych miejscowości, w których doszło do krwawych pogromów Żydów. Autor dokonuje ciekawej analizy, wiążąc te tragiczne wydarzenia z „pracą” propagandową antysemickich ugrupowań i ich działaczy w okresie międzywojennym.
    • Autor: Piotr Rozwadowski, historyk
    • Źródło: Zamiast przedmowy, w: Mirosław Tryczyk, Miasta śmierci. Sąsiedzkie pogromy Żydów, Wyd. RM, Warszawa 2015.
  • Książka Tryczyka razem z pracami Jana Grossa i Anny Bikont stworzyły coś w rodzaju nagrobka ofiar, (...) to jest jeden z najważniejszych elementów przepracowywania traumy. W momencie, gdy ten nagrobek już jest, można zacząć walczyć z „tyranią pamięci” – pamięcią zastępczą, która chce zagłuszyć pamięć krytyczną i zastąpić ją pewną, w przypadku Polski martyrologiczną, opowieścią.
  • Mirosław Tryczyk stworzył dzieło wielkie, jakie daremnie czekało od kilkudziesięciu lat na historyków zdolnych a chętnych się jego podjąć. Wielkie, bowiem doniosłe dla przywrócenia świadomości narodowej wiedzy o przeszłości, której brak ciąży na jej teraźniejszości, a przyszłości gorzej jeszcze jej przedłużająca nieobecność wróży. (…) Odtworzenie (oby niepowtarzalnej) atmosfery spuszczonej ze smyczy, rozpasanej, a sprzymierzonej z żądzą łatwego dorobku i ośmielonej bezkarnością nienawiści w całej jej iście niewyobrażalnej dla naszych współczesnych, bo na nasze szczęście osobiście nieprzeżywanych, potworności – to się autorowi udało, zamierzony efekt został osiągnięty: ilość zaiste przechodzi tu w jakość, dławiący zaduch ludzkiego bestialstwa gęstnieje ze strony na stronę, a groza nieposkromionego zła z każdym kolejnym głosem z ciemności potężnieje.
    • Autor: Zygmunt Bauman
    • Źródło: Zamiast przedmowy, w: Mirosław Tryczyk, Miasta śmierci. Sąsiedzkie pogromy Żydów, Wyd. RM, Warszawa 2015.
  • Około 80 proc. tekstu to relacje świadków. Z blisko pięciuset stron zaledwie 46 można interpretować jako tekst pochodzący od Mirosława Tryczyka, 27 zaś jako teksty dotyczące spraw technicznych, jak np. bibliografia czy źródła zdjęć. Reszta materiału to źródła, niejednokrotnie cytowane w sposób ciągły, na kilku, kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu stronach, przetykane dłuższymi lub krótszymi komentarzami. W sumie, zarówno pod względem merytorycznym, konstrukcyjnym, jak i źródłoznawczym, publikacja ta jest jednym wielkim nieporozumieniem.
  • Podobnie jak prof. Jan Tomasz Gross dr Mirosław Tryczyk nie jest z wykształcenia historykiem. Znany jest z wystąpień medialnych jako zwolennik postulatów lewicowych partii (np. Twojego Ruchu Janusza Palikota) oraz środowisk homoseksualnych.
  • Popieram ideę publikacji książki [Miasta śmierci] Mirosława Tryczyka zarówno ze względu na jej treść, jak również ze względu na aktualność rozlicznych zjawisk ekskluzywizmu nacjonalistycznego, który przybiera w Polsce przede wszystkim postać antysemityzmu. (…) Publikacja ta jest potrzebna z racji historycznych, jak również edukacyjnych i pedagogicznych. Jest to bardzo wnikliwie opracowane dzieło, rzetelnie i dojmująco obrazujące wagę podjętego przez autora problemu, będące wynikiem ogromnego wysiłku naukowego, które z całą mocą stawia problem nadal w Polsce nie w pełni zbadany ani tym bardziej rozliczony.
    • Autor: Adam Chmielewski, profesor Uniwersytetu Wrocławskiego
    • Źródło: Zamiast przedmowy, w: Mirosław Tryczyk, Miasta śmierci. Sąsiedzkie pogromy Żydów, Wyd. RM, Warszawa 2015.
  • Praca Miasta śmierci Mirosława Tryczyka wpisuje się w nurt polskich rozliczeń z antysemityzmem. Podkreślić należy jednak, że autor, podejmując tak trudny i bolesny problem, wykazał się szczególną starannością w doborze i krytyce źródeł oraz znajomością warsztatu naukowego historyka.
    • Autor: Piotr Rozwadowski, historyk
    • Źródło: Zamiast przedmowy, w: Mirosław Tryczyk, Miasta śmierci. Sąsiedzkie pogromy Żydów, Wyd. RM, Warszawa 2015.
  • Szkoda, że szlachetnym celom autora nie dorównał jego warsztat naukowy. W źródłach przytaczanych w kolejnych rozdziałach nie brak sprzeczności, ale Tryczyk nie zajmuje się ich żmudnym wyjaśnianiem. Niewiele jest interpretacji, zapowiadanych na początku każdego rozdziału. Tam, gdzie autor wyciąga wnioski, czyni to częstokroć bez oparcia w materiale źródłowym, szczególnie gdy stara się opisać szerszy kontekst polityki niemieckiej w okupowanej Europie.
  • Źródła te [na temat pogromów Żydów] są przechowywane w archiwach IPN. Co jakiś czas sięgają do nich nie tylko zawodowi historycy, ale także osoby zainteresowane historią regionu czy dziejami swojej rodziny, jak w przypadku Mirosława Tryczyka. Opisy zbrodni zawarte w żydowskich wspomnieniach oraz aktach procesów „sierpniowych” są jednak tak wstrząsające, iż nierzadko stają oni przed dylematem, czy przyjąć je bez zastrzeżeń w całej ich brutalności, czy całkowicie odrzucić. Analizie tego typu źródeł historycznych poświęciłem w swoich pracach wiele miejsca. Moim zdaniem [zawarte w książce Mirosława Tryczyka] wspomnienia uratowanych i pierwsze zeznania w śledztwie oskarżonych i świadków zbrodni – te są najbardziej szczegółowe i drastyczne – należy uznać za wiarygodne.