Józef Mackiewicz

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Józef Mackiewicz

Józef Mackiewicz (1902–1985) – polski pisarz i konserwatywny publicysta.

Zwycięstwo prowokacji[edytuj]

(wyd. Kontra, Warszawa 2011)

  • Całkowitej prawdy nie zna żaden człowiek na tym świecie. To co my, ludzie, nazywamy „prawdą” jest zaledwie jej szukaniem. Szukanie prawdy jest tylko możliwe w wolnej dyskusji. Dlatego ustrój komunistyczny, który tego zakazuje, musi być siłą rzeczy – wielką nieprawdą. Znalazłszy się tedy w świecie uznającym wolność jednostki i wolność myśli, winniśmy czynić wszystko, aby nie zacieśniać horyzontów myślowych, ale rozszerzać; nie zacieśniać dyskusji, a ją poszerzać.
  • Katastrofa to nie śmierć połowy ludzkości w wojnie atomowej. Katastrofa to życie całej ludzkości pod panowaniem ustroju komunistycznego.
  • Komuniści, jeszcze z doświadczenia wojny domowej wiedzą, że niczym tak się nie przyciąga i nie wiąże ze sobą nacjonalizmu, jak popieraniem jego nienawiści do innego narodu.
  • Najcharakterystyczniejszą cechą systemu komunistycznego jest natomiast totalna niewola ludzkiego ducha, zniewolenie ludzkiej myśli, ludzkiego intelektu.

Inne[edytuj]

  • I wypuściłbym na Europę patrole mongolskich opryczników, aby nahajami z byczej skóry, strzegły wolności słowa, i nie dopuszczały przemocy jednego z tych słów nad drugim. Bo nie to wydaje mi się najważniejsze w życiu, jakie kto ma przekonania, a to jedynie – by każdy je mógł swobodnie wypowiadać.
    • Źródło: Gdybym był chanem…, „Kultura” 1958
  • Jak już wspominaliśmy, znaczna część przywódców podziemia i AK włączyła się w nurt kapitulacji i dalszej współpracy z komunizmem. Nie przeszkodziło to jednak niektórym z nich zająć później, na emigracji, ponownie kierownicze pod względem politycznym, a sztandarowe nieomal pod względem narodowym, stanowiska.
    • Źródło: Artur Domosławski, Narodowość – antykomunista, „Gazeta Wyborcza”, 1 grudnia 2001.
  • Jakiż ratunek? Jakież wyjście z sytuacji? Jedno tylko: Sowiety należy rozbić, zanim zakończy się wojna. Zanim z tą wojną nie ruszą same na Europę.(...) Któż miał tego dzieła dokonać? W sytuacji z roku 1941, czyli ostatecznego terminu dla ratowania Europy przez zarazą bolszewicką – mogły tego dokonać tylko i wyłącznie Niemcy. O to się chyba absolutnie nikt spierać nie będzie. A fakt, że tego dokonały, ośmieliłbym się policzyć im nie jako zasługę wobec świata kulturalnego, lecz jako spełnienie świętej misji.
    • Źródło: To dopiero byłaby klęska..., „Goniec Codzienny”, nr 16, 10 sierpnia 1941.
  • Kto był w tym czasie w kraju, pamięta dobrze, że Żyd, któremu udało się uzyskać dokumenty opiewające na Polaka-Aryjczyka, uważał się w praktyce za uratowanego. Była więc przepaść między losem Polaków i losem Żydów.
    • Opis: o czasach II wojny światowej.
    • Źródło: Artur Domosławski, Narodowość – antykomunista, „Gazeta Wyborcza”, 1 grudnia 2001.
    • Zobacz też: Żydzi, Holocaust
  • Mimo wszystko, powstanie przyniosło nam ogromne korzyści polityczne. Bóg zechce rozsądzić, czy równoważą one krew, mord, cierpienia naszych rodaków, hańbę kobiet, zniszczenie klejnotów rodzimej kultury, płacz dzieci. Czy ruiny splamione krwią, czy rozwłóczone po ulicach trupy naszych najlepszych, nie przeszkadzają nam w zimnym rachunku politycznym?... My go prowadzimy dalej.
  • Na ukształtowanie nastrojów w kraju i kierunek myśli narodowej [po roku 1945] AK wywarła wpływ decydujący. Wynikał on już z poprzedniej jednokierunkowej racji, którą dostrzegano nie w przeciwstawieniu bolszewikom, lecz w dobijaniu z nimi razem okupanta poprzedniego [Niemców], który opuszczał terytorium Polski. Tylko w ten sposób mogła powstać ta ideologiczna „baza”, na której komuniści rozbudowali swój dogmat o „wyzwoleniu Polski”.
    • Źródło: Artur Domosławski, Narodowość – antykomunista, „Gazeta Wyborcza”, 1 grudnia 2001.
  • Nienawidzę nacjonalizmu i szowinizmu. Tak długo mieszkam wśród obcych, że już dawno miałem sposobność się przekonać, że wszyscy ludzie są jednakowi, a każdą ciasnotę poglądów, czy to narodowych, czy partyjnych, uważam za raka na ciele ludzkości, który życie ludzkie przeistacza w nudę. Czy to będzie Deutschland über alles, czy Polska über alles, czy Partia über alles - jest dla mnie jednako wstrętne.
  • Niepodobieństwem było przewidzieć bezmiar zaślepionej, zaciętej tępoty Hitlera. Nawet po wszystkich doświadczeniach okupacji, nawet po zetknięciu się z tymi szaleństwami maniaka, który zatracił wszelkie poczucie rzeczywistości, nawet po tym całym krwawym tańcu epileptycznej polityki na ziemiach naszych i nie naszych. Jakkolwiek sytuacja Niemiec była już wtedy beznadziejna, to choćby dlatego, że czepiały się one rozpaczliwie każdej pozostałej jeszcze możliwości, powinny się były uchwycić oburącz okoliczności, że na drodze marszu armii czerwonej stawała suwerenna Polska, ale uznawana i znienawidzona przez Sowiety. (…) Krew zalewająca oczy Hitlera pomieszała mu resztę rozsądku (…) Hitler nazwał zupełnie słusznie powstanie „drugim Katyniem”.
  • Nie są to trupy anonimowe. Tu leży armia. Można by zaryzykować określenie kwiat armii, oficerowie bojowi, niektórzy z trzech uprzednio przewalczonych wojen. To jednak, co najbardziej nęka wyobraźnię, to indywidualność morderstwa, zwielokrotniona w tej potwornej masie. Bo to nie jest masowe zagazowanie, ani ścięcie seriami karabinów maszynowych, gdzie w ciągu minuty czy sekund przestają żyć setki. Tu przeciwnie, każdy umierał długie minuty, każdy zastrzelony był indywidualnie, każdy czekał swojej kolejki, każdy wleczony był nad brzeg grobu; tysiąc za tysiącem.
    • Źródło: Widziałem na własne oczy – Dymy nad Katyniem (1943)
    • Zobacz też: Katyń
  • Od roku 1941 wszystkie radiostacje sowieckie nawoływały naród polski do powstania(…) Jeszcze w czerwcu 1944 roku komunistyczna prasa podziemna w Warszawie pisała, że to tylko reakcyjny, prohitlerowski, faszystowski obóz w Polsce wymyślił hasło, że Niemcy są już pobite, żeby odciągnąć masy od powstania. I oto gdy powstanie wybuchło naprawdę, bolszewicy umyli ręce, oświadczyli, że ‘przedwcześnie, że Bór to zdrajca (?) itd. – nastąpiła bezprzykładna zdrada, najcyniczniejsze wydanie Warszawy na łup niemiecki, nb. w formie, która zaćmiła wszystkie poprzednie klęski, jakie na to miasto spadły.
  • Ongiś Wschodem europejskim zawładnęła potęga najazdu mongolskiego, zagrażającego całej Europie. To zagrożenie dostrzegano. Jednakże, jak to widzimy chociażby z listu papieża Jana XXII, w następującej kolejności: „scismaticos, Tataros, paganos...” Wrogiem nr 1 pozostała „schizma” i pod przykrywką ogólnochrześcijańskiej mobilizacji prowadzona była rozgrywka jednego Kościoła przeciwko drugiemu. Dziś Wschodem europejskim zawładnęła potęga najazdu komunistycznego, zagrażającego nie tylko Europie, ale kulturze całego świata. To zagrożenie jest dostrzegane. Jednakże, jak się powszechnie przyjęło, w następującej kolejności: „Rosja, komunizm, totalizm etc.” wrogiem nr I pozostała „Rosja”, i pod sloganem zagrożenia kultury zachodniej, prowadzi się rozgrywkę jednego nacjonalizmu przeciwko drugiemu.
    • Źródło: „Kultura” nr 9/128, Paryż 1958
  • Ruch „Solidarności” w PRL nie był nigdy dążącym do obalenia komunizmu, lecz do ulepszenia go. Poprawienia zarówno warunków ekonomicznych, jak i społecznych. „Więcej chleba i wolności!”. Był w tym konsekwentny. Zgodził się na dominującą rolę partii komunistycznej, byle w jej polskokatolickim wydaniu... W tym swoim dążeniu do „Porozumienia Narodowego” znalazł też pełne poparcie ze strony Kościoła, od prymasa Wyszyńskiego począwszy, na papieżu Janie Pawle II skończywszy. I tu rozwarła się dziedzina niekonsekwencji, a częściowe zakłamanie w słowach i hasłach, gestach i komentarzach, przymykanie oczu na rzeczywistość. Bo: „porozumienie narodowe” z kim?...
    • Źródło: Artur Domosławski, Narodowość – antykomunista, „Gazeta Wyborcza”, 1 grudnia 2001.
    • Zobacz też: Solidarność, Jan Paweł II
  • Społeczeństwo dojrzałego narodu winno być jak rozwarty szeroko wachlarz. Niewątpliwie tak. Dodałbym od siebie, że im więcej ponad 180 stopni rozwarcia tego wachlarza, tym więcej świadczy o dojrzałości, dynamice, a więc i bogactwie myśli społeczeństwa. Podczas gdy zwinięty w mocnej garści robi wrażenie raczej krótkiej pałki.
    • Źródło: Kompleks niemiecki, „Kultura” 1956
  • Strzelanie do agentów gestapo to akt samoobrony koniecznej. Wysadzanie pociągów z amunicją przeznaczoną do walki z bolszewikami to świadectwo niedojrzałości politycznej.
    • Źródło: czasopismo „Alarm”, wiosna 1944, cyt. za: Artur Domosławski, Narodowość – antykomunista, „Gazeta Wyborcza”, 1 grudnia 2001.
  • To nacjonalizm młodych narodów sprawił, że nie umiały zachować solidarności w walce z bolszewizmem.
    • Źródło: Lewa wolna, Instytut Literacki, Paryż 1965.
    • Zobacz też: nacjonalizm
  • W okresie okupacji nie było dosłownie ani jednego człowieka, który by nie słyszał powiedzonka: „Jedną rzecz Hitler dobrze zrobił, że zlikwidował Żydów, tylko nie trzeba o tym głośno mówić” (...) dyspozycja tego zakłamania aprobowana i przyjęta została przez cały niemal kolektyw narodowy.
  • Z komunistami nie można rozmawiać, ich trzeba zabijać.
  • Zaszedł bowiem podczas ostatniej wojny ciekawy paradoks historyczny na terenie Wschodniej Europy. Od Petsamo po Morze Czarne, wszystko, co było demokratyczne z pochodzenia, a więc narody chłopskie jak Białorusini, Ukraińcy oraz te państwa, które zdobyły sobie niezależność niejako „rękami czarnymi od pługa”, Finlandia, Estonia, Łotwa, Litwa, uznały za wroga nr 1–Związek Sowiecki. W jednolitym łańcuchu; jedynie „szlachecka” Polska i „kapitalistyczne” Czechy za wroga nr 1 uznały Trzecią Rzeszę, a z Sowietami zawarły przymierze.
    • Źródło: O pewnej, ostatniej próbie i o zastrzelonym Bubnickim, „Kultura” 1954
Uwaga: W dalszej części znajdują się słowa powszechnie uznawane za wulgarne.
  • Fałszujemy rzeczywistość, stawiając niekiedy znak równania między okupacją niemiecką i sowiecką. Niemiecka robi z nas bohaterów, a sowiecka robi z nas gówno. Niemcy do nas strzelają, a Sowieci biorą gołymi rękami. My do Niemców strzelamy, a Sowietom wpełzamy w dupę. To nie jest więc żadna analogia, lecz odwrotność.
    • Źródło: Nie trzeba głośno mówić, Instytut Literacki, Paryż 1969.

O Józefie Mackiewiczu[edytuj]

  • Do Mackiewicza nikt nie chciał się przyznać i dlatego, że taki literacko zacofany, i dlatego, że okropny reakcjonista, ale czytali, aż im się uszy trzęsły. Pośród znanych mi polskich literatów nikt tak nie pisał. Szlachcic szaraczkowy, jak go nazwałem, z tych upartych, wzgardliwych, zaciekłych milczków, pisał na złość. Na złość całemu światu, który czarne nazywa białym i nie ma nikogo, kto by założył veto. I właśnie w tej pasji jest sekret jego stylu.
  • Dobrze się stało, że go nie zabito. Józef Mackiewicz stał się po wojnie jednym z wybitnych prozaików polskich na obczyźnie i jako niezwykle utalentowany pisarz wniósł pokaźny wkład do kultury polskiej. Nikt nie czepiałby się jego przeszłości, gdyby przyznał się do winy albo ograniczył się do swojej twórczości literackiej. Niestety, pisarz wpadł w kompleks oskarżania o kolaborację wszystkich innych z wyjątkiem samego siebie. Oczywiście o kolaborację z Rosją sowiecką i komunizmem. Jego powojenne ataki na Armię Krajową przybrały formę paszkwili.(...) Jego publicystyka była na rękę reżymowi, bo celem jego ataków były najbardziej zwalczane przez komunistów instytucje i osobistości (z Sołżenicynem na czele), a antykomunizm doprowadzał Mackiewicz do absurdu.
  • Działalność publicystyczna Józefa Mackiewicza była sprzeczna z obowiązkiem obywatelskim. Działalność jego podczas okupacji niemieckiej naruszała normy wydane przez władze Polski Podziemnej, które współpracę z urzędami propagandy niemieckiej na odcinku prasy, a więc na odcinku politycznym, określały jako współdziałanie z wrogiem.
    • Autor: Tadeusz Pełczyński, szef sztabu AK
    • Źródło: Artur Domosławski, Narodowość – antykomunista, „Gazeta Wyborcza”, 1 grudnia 2001.
  • Fragmenty późniejszej powieści „Droga donikąd” my, Polacy z Wilna, mieliśmy możność czytać w „Gońcu”, hitlerowskiej gadzinówce, założonej w roku 1941. Józef Mackiewicz był jej współpracownikiem i filarem.(...) – Ohyda! Ohyda! (...) Służyłem w Armii Krajowej, miałem przydział do propagandy, więc pilne czytanie szmatławców zaliczało się do moich obowiązków. Pisywało się zresztą o Józefie Mackiewiczu już wtedy, w prasie podziemnej. Nie przypuszczałem, że utwory z „Gońca” przyjdzie mi po kilkunastu latach znowu czytać, ale wydrukowane w Londynie (...) i szeroko reklamowane w prasie tamtejszej, jako jedyna prawdziwie polska literatura.
    • Autor: Paweł Jasienica, Moralne zwłoki szlachcica kresowego, „Świat”, 1955.
  • "Jedynie prawda jest ciekawa", jak mówił pewien pisarz.
    On ją znał i katyńskie groby widział.
    • Autor: Tadek w utworze Powstanie z płyty Niewygodna Prawda.
  • Józef Mackiewicz stał się współpracownikiem „Gońca Codziennego”, i to wybitnym, gdyż pisywał również dla tego pisma artykuły redakcyjne. A „Goniec” nie tylko propagował niemieckie cele wojenne i polityczne, ale drwił także z rządu polskiego w Londynie i polskich nadziei na odzyskanie niepodległości.
    • Autor: Stefan Korboński, szef Kierownictwa Walki Cywilnej
    • Źródło: Artur Domosławski, Narodowość – antykomunista, „Gazeta Wyborcza”, 1 grudnia 2001.
  • Mam do was zarzut personalny: że drukujecie Józefa Mackiewicza, który zarówno ze względu na swą okupacyjną przeszłość, jak i na swe sprzeczne z polską racją stanu poglądy, moim zdaniem, drukowany u was być nie powinien.
  • Nie ma wątpliwości, że Józef Mackiewicz sam dorzucił do tej lawiny najcięższy głaz oskarżeń. Jego publikacje w „Gońcu Codziennym” w ciągu czterech miesięcy 1941 r. nie były wymysłem jego przeciwników. Były faktem. I jest faktem, że Józef Mackiewicz nigdy się do tych publikacji nie przyznał.
  • Nie sposób traktować poważnie wszystkiego, co pisał Mackiewicz-antykomunista. Niektóre jego artykuły są wręcz obsesyjne i graniczące z paranoją, według znanego wzoru wietrzenia wszędzie agentur, nawet w Watykanie. Toteż układając wybór jego pism publicystycznych, należałoby pamiętać, że płacił fantazjowaniem, a nawet wariactwem za stałość swoich poglądów.
    • Autor: Czesław Miłosz, cyt. za: Artur Domosławski, Narodowość – antykomunista, „Gazeta Wyborcza”, 1 grudnia 2001.
  • Nie ulega tedy wątpliwości, że Mackiewicz mylił się, po pierwsze, co do niemożliwości ewolucji komunizmu oraz, po drugie, co do identyczności różnych komunizmów pod najważniejszym dlań względem – wolności człowieka. Dziś wyraźniej niż dawniej widać, że niebezowocna była gra opozycji na tę ewolucję i na te różnice.
    • Autor: Piotr Stasiński, Komunizm jako choroba, „Res Publica”, nr 29, luty 1989.
    • Zobacz też: komunizm
  • Nigdy mnie nie interesowała przeszłość Józefa Mackiewicza, tylko jego talent. Tak samo nikt z nas (w „Kulturze”) nie wyciąga literatom krajowym ich postawy w okresie bierutowym. A przecież świnili się, jak trudno lepiej.
    • Autor: Jerzy Giedroyc, cyt. za: Magdalena Grochowska, Jerzy Giedroyc. Do Polski ze snu, Warszawa 2009.
  • Oskarżenia o kolaborację pochodziły z tych samych kół, które miały z Mackiewiczem na pieńku w okresie 1939–40, czyli szlak już był przetarty. Kiedy nad jednym z najwybitniejszych polskich powieściopisarzy sprawuje się sąd kapturowy, bez prawa obrony, warto chyba zastanowić się, jakie poglądy w swych pismach głosił, jak też, kim byli jego oskarżyciele.
    • Autor: Czesław Miłosz, cyt. za: Artur Domosławski, Narodowość – antykomunista, „Gazeta Wyborcza”, 1 grudnia 2001.
  • Poznaj tych, co się nie bali, tych co się poświęcali,
    za Honor i Ojczyznę życie oddawali.
    Tych, co przetrwali i niezmienni pozostali,
    tych, co przeżyli i tych, co skonali.
    Prawda, pamięć i sprawiedliwość,
    bez siebie nazwajem te wartości muszą zginąć.
    Dla autora tychże stwierdzeń ważna była polska sprawa.
    On także powiedział: "Tylko prawda jest ciekawa".
    • Autor: Tadek w utworze Niewygodna Prawda z płyty Niewygodna Prawda.
  • Świetny pisarz, straszny antykomunista, z absolutną manią. Dla niego agentem sowieckim był nawet papież i nie wiadomo kto. A ja mu się naraziłem. Mianowicie Jasienica mi naopowiadał, (...) że Mackiewicz kolaborował, że wydawał „Gońca” – takie pismo w Wilnie, proniemieckie, i ja w pierwszym wywiadzie w 1957 roku z Giedroyciem coś takiego powiedziałem, że dziwię się, iż drukujecie Józefa Mackiewicza – to kolaborant. On mi to popamiętał i jeździł po mnie przez wiele lat jak po łysym koniu. Zrobił z nas agentów (...), ale był to naprawdę bardzo dobry pisarz. Z pewną manią, ale ciekawy.