Przejdź do zawartości

Akcja AB

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Palmiry – uwięzione polskie kobiety prowadzone na egzekucję przez Niemców

Akcja AB – potoczna nazwa tzw. Nadzwyczajnej Akcji Pacyfikacyjnej (niem. Außerordentliche Befriedungsaktion – AB), którą okupanci niemieccy przeprowadzili na terytorium Generalnego Gubernatorstwa między majem a lipcem 1940. W ramach Akcji AB funkcjonariusze SS i policji niemieckiej zamordowali co najmniej 6500 Polaków.

  • 15 wymienionych osób zostało skazanych na śmierć przez Sąd Doraźny SD (Sicherheitsdienst, służba bezpieczeństwa). Zezwolenia na egzekucję udzielono stosownie do zarządzenia Komendanta Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa w Dystrykcie Radom i będzie ona wykonana przez Komando w dniu 28 czerwca 1940 r. w godzinach wieczornych.
  • Co więcej, zbrodnia katyńska prawie zbiegła się w czasie z tak zwaną „akcją AB” (Ausserordentliche Befriedungsaktion) w strefie pod okupacją nazistów, gdzie podobną liczbę ludzi z podobnych kręgów rozstrzelano lub zesłano do obozów koncentracyjnych. Wysoki rangą dostojnik sowiecki został na stałe oddelegowany do dowództwa SS w Generalnej Guberni i trudno uwierzyć, by zbieżność tych dwóch zbrodniczych akcji była całkowicie przypadkowa.
  • Likwidację polskiego „elementu przywódczego” władze III Rzeszy planowały jeszcze przed wybuchem wojny. Sporządzono listy proskrypcyjne obejmujące 80 tys. skazanych na eliminację Polaków. Znaleźli się wśród nich m.in. działacze polityczni, powstańcy śląscy i wielkopolscy, działacze organizacji społecznych, nauczyciele, księża katoliccy i sędziowie. Od początku okupacji plany te realizowano na dwa sposoby. Przeprowadzano masowe egzekucje Polaków oraz osadzano ich w obozach koncentracyjnych. Morderstw dokonywały przede wszystkim grupy operacyjne policji bezpieczeństwa (Einsatzgruppen der Sipo), które wkroczyły do Polski tuż za jednostkami Wehrmachtu. Tutaj przyłączyły się do nich oddziały Selbstschutzu, składające się z miejscowych Niemców, kierowane przez oficerów SS przybyłych z Rzeszy. W ramach „politycznego oczyszczania terenu” Niemcy zamordowali około 50 tys. osób. Przeprowadzona w kwietniu i maju 1940 r. masowa deportacja do obozów koncentracyjnych objęła ponad 20 tys. Polaków.
  • Los większości osób uwięzionych wiosną 1940 roku w Warszawie w ramach akcji A-B był przesądzony. Czerwiec miał stać się miesiącem egzekucji masowych. Pierwsza z nich odbyła się 14 czerwca.
  • Niech nikt po mnie nie rozpacza, bo uważam, że ginę – choć nie w polu, w bitwie, to jednak jak żołnierz – Polak za Polskę i z Jej imieniem na ustach, a to jest przecież zaszczyt nie lada. Krew przelana na polskiej ziemi użyźni ją i wyhoduje mścicieli w Wolnej, Wielkiej Polsce.
  • Około godziny 15.00 przyjechaliśmy do Oświęcimia. (…) Za pomocą kijów esesmani i kapowie zapędzili (nas) na podwórze (…) Musieliśmy podchodzić do stołów: spisywano przy nich nasze personalia, wypytywano o zawody i wydawano nam kolejne numery obozowe napisane bodajże na kartoniku. (…) Z kolei zaczęto nas uczyć ustawiania się do apelu. (…) Kapowie walili nas knyplami na oślep, gdzie popadło. Biegaliśmy po podwórzu zupełnie ogłupiali, zastraszeni, niezdolni pojąć, co się z nami dzieje i czego się od nas wymaga.
  • Około godziny 21 na korytarzu więziennym słychać głośne komendy i rozkazy, po chwili otwierają się drzwi w celi nr 43, w której przebywam i słyszę głośny krzyk Achtung! (uwaga!). Wszyscy, a było nas 37 więźniów stajemy w dwuszeregu na baczność. Wyczytują nazwiska i wywołują na korytarz stawiając twarzą do ściany (w tym miejscu nazwiska wyczytanych) pozostali w celi stoimy bladzi, zdenerwowani i niepewni co będzie dalej. Za chwilę padają krótkie zdanie po niemiecku (tłumaczone na polski): Za wrogą działalność przeciw Niemcom jesteście skazani na karę śmierci przez rozstrzelanie. Po odczytaniu wyroku mężczyźni zostali umieszczeni w celi nr 48, a kobiety w celi na drugim piętrze. Przez całą noc w celi śmierci rozbrzmiewał hymn narodowy, pieśni religijne i wojskowe.
  • Panowie! (…) omówiłem z kolegą (Brunonem) Streckenbachem w obecności SS-Obergruppenführera (Friedricha-Wilhelma) Krügera ten nadzwyczajny program pacyfikacyjny, którego celem była przyśpieszona likwidacja znajdującej się w naszym ręku większości buntowniczych polityków głoszących opór i innych osobników politycznie podejrzanych, jak również jednoczesne położenie kresu tradycyjnej polskiej przestępczości. Przyznaję otwarcie, że w rezultacie będzie musiało się rozstać z życiem kilka tysięcy Polaków, głównie ze sfer ideowych przywódców polskich. Dla nas wszystkich jako narodowych socjalistów nakazem chwili jest podjęcie zobowiązania, że dołożymy wszelkich starań, by w narodzie polskim nie wykrystalizował się już żaden opór.
  • Ta łapanka była jednym z ostatnich akordów Akcji AB, czyli Ausserordentliche Befriedungsaktion. Tę nadzwyczajną akcję pacyfikacyjną Niemcy rozpoczęli w całym Generalnym Gubernatorstwie wiosną 1940 roku. Celem było wyniszczenie inteligencji i organizacji konspiracyjnych. Generalny gubernator Hans Frank tłumaczył swoim podwładnym: „Przyznaję otwarcie, że w rezultacie będzie musiało się rozstać z życiem kilka tysięcy Polaków, głównie ze sfer ideowych przywódców polskich”.
  • Te działania ludobójcze, nazwane przez samych sprawców „nadzwyczajną akcją pacyfikacyjną” (Außerordentliche Befriedungsaktion) przeszły do historii okupacji jako „Akcja A-B”. Jej założeniom i przebiegowi poświęcono specjalne posiedzenie w sprawach policyjnych (Polizeisitzung) w Krakowie 30 maja 1940 r. pod przewodnictwem Hansa Franka.
  • Trafiłem do Oświęcimia w akcji masowej, która się ładnie nazywała nadzwyczajną akcją uspokajającą (tzw. akcja AB) czy pacyfikacyjną. Akcja uspokajająca dotknęła kilkadziesiąt tysięcy ludzi w centrum Polski, w Krakowie, Warszawie, Częstochowie. Tysiące młodych mężczyzn zostało zabranych z domów, z ulic i wywiezionych profilaktycznie do nowo utworzonego, w czerwcu 1940 roku, obozu koncentracyjnego koło miasta Oświęcim.
  • W dniu 4 kwietnia 1940 r. widziałem, że drogą od Firleja na nieużytki przejechało około 10 krytych niemieckich ciężarówek. Ja wówczas wyjeżdżałem z domu furmanką i powróciłem po jakichś trzech godzinach. Gdy wróciłem dowiedziałem się, że moi domownicy i sąsiedzi słyszeli strzały dochodzące z terenu nieużytków, że nieużytki były obstawione łańcuchem posterunków, a przy wejściu na każde podwórko również stanął wartownik, który nie pozwalał wychodzić z domu. Gdy wróciłem już nie było słychać strzałów, ani widać posterunków. Wkrótce potem zobaczyłem, że te same niemieckie ciężarówki odjeżdżają w kierunku Radomia. Poszedłem wówczas na nieużytki. Poprzedniego dnia widziałem, że w pewnym miejscu na nieużytkach pojawiło się parę świeżo wykopanych dołów. Poszedłem w miejsce, gdzie uprzednio doły te widziałam. Zobaczyłem, że doły są zasypane i udeptane butami. Wyraźne były ślady podkutych butów. W pobliżu leżały kawałki jakichś kości. Opowiadano potem, że hitlerowcy rozstrzelali wówczas dużą grupę ludzi z okolic Chlewisk.
  • W owych gorących dniach lata 1940 r. poczęły krążyć po Krakowie pogłoski, że robią jakieś wielkie przygotowania na granicy Śląska, jakby budowali duże baraki czy bloki – wszystko to otoczone drutami i trzymane w ścisłej tajemnicy. Nawet, gdyby to wszystko było jawne (…) nikt z nas nie byłby w stanie pojąć o co tu chodzi, bo Niemcy budowali Oświęcim.
  • W pierwszej połowie 1940 r. rozpoczęto tzw. nadzwyczajną akcję pacyfikacyjną (kryptonim AB), wymierzoną głównie w polską inteligencję. Miejscem egzekucji stały się Palmiry pod Warszawą, gdzie rozstrzelano kilka tysięcy osób. Zginęli m.in. marszałek sejmu Maciej Rataj, jeden z przywódców polskich socjalistów Mieczysław Niedziałkowski, wybitny sportowiec, złoty medalista z igrzysk olimpijskich w Los Angeles w 1932 r. Janusz Kusociński, pisarz i redaktor pierwszego konspiracyjnego pisma w kraju „Polska Żyje” Witold Hulewicz, senator RP Helena Jaroszewiczowa i znakomity szachista Dawid Przepiórka.
  • Wiosną 1940 roku we wszystkich większych miastach Generalnego Gubernatorstwa ruszyła kolejna fala prześladowań polskiej inteligencji, którą określono mianem „nadzwyczajnej akcji pacyfikacyjnej” (tzw. akcja AB). Gubernator Hans Frank nie krył, że nadarza się „dogodny moment” i kaci z Sipo i SS muszą działać we „wzmożonym tempie” – Zachód interesował się w tym czasie bardziej inwazją na Belgię i Francję niż losem Polaków.

Zobacz też: