Pawiak

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Drzewo Pamięci w muzeum więzienia „Pawiak”

Pawiak – byłe więzienie przy ul. Dzielnej 24/26 w Warszawie. W czasie II wojny światowej był największym niemieckim więzieniem politycznym na terytorium okupowanej Polski. Przez Pawiak w czasie okupacji niemieckiej przeszło ok. 100 tys. osób, z czego ok. 37 tys. zostało zamordowanych.

  • Grypsy przenosili polscy strażnicy więzienni, pracownice Patronatu, a także lekarze. Trzeba było uważać, bo wpadka groziła rozstrzelaniem. Niektórzy chowali je w ubraniach, inni w kluczach lub w chlebie. Znany jest przypadek, gdy polska dentystka ukryła gryps w plombowanym zębie.
  • Noc z 1 lutego 1941 r. – Gestapo. Z siostrą Różą i czterema innymi kobietami przewiezione zostałyśmy na Pawiak i umieszczone w celach. Mnie, przerażoną wepchnięto do kryminalistek. O 5 rano apel, „śniadanie” (kromka razowego chleba i kubek gorzkiej, czarnek kawy). Godzina 12 obiad. Rozparzona w wodzie brukiew („Twarzówka”), czasem kluski („padalce”), niekiedy najlepsza – kapuśniak o specyficznym, wstrętnym zapachu. Następnego dnia znalazłam się w celi dla politycznych. Siennik z garstką słomy w pobliżu „kibla”. Paraliżujący lęk ustępował. Jeszcze nie zdawałam sobie sprawy z okrucieństwa wroga. Moje towarzyszki „Kotki”, zwane tak od nazwiska harcerza Kota, torturowanego na Szucha, który jednak zdołał uciec. W innych celach siedziały: „Kwiaciarki”, „Muzykantki”, „Bronie”, „Gazeciarki”. Najchętniej jednak używałyśmy nazwy „Lilijki”, jako że aresztowano nas za niewinność. Na szczęście Niemcy na razie zostawili część polskiej służby więziennej. Dzięki temu wiele z nas uniknęło śmierci, mimo licznych „wtyczek”.
    • Autor: Maria Olszewska-Wierzbicka uwięziona na Pawiaku.
    • Źródło: Barbakan. Czasopismo Turystyczno-Krajoznawcze Mazowsza, 1996 nr 156-157 s.115-117.
  • Od razu zajęły się nami polskie strażniczki i Helenka Dąbrowska. (...) Po dwóch dniach nauczycielki postanowiły w warunkach więziennych kontynuować egzaminy, bo groziło nam wywiezienie do Niemiec. Uważały, że wojna potrwa rok, dwa, a nam ciężko będzie później odnawiać wiadomości, by zdać maturę. Perspektywa dwuletniej wojny przerażała nas, tym chętniej zgodziłyśmy się na zakończenie egzaminów. Możliwość spotkania całego grona nauczycielskiego, oprócz profesora Dawidsona, istniała jedynie w czasie wspólnych spacerów. (...) Krążąc po małym podwórku Serbii, z idącą obok mnie panią Szumską, z drepczącymi przede mną dyrektorką i panią Baderową oraz panią Nieniewską i Gebertową, które szły za nami, z przejęciem rozwijałam wybrany temat „Malarskie koloryty w "Panu Tadeuszu".” (...) Egzamin trwał 3 dni, przy pierwszym spotkaniu nie wyczerpałyśmy bowiem tematu, nazajutrz zaś Niemcy przerwali nam spacer z powodu rozmów.
  • Ostatnie dni lipca były dla nas, więźniów Pawiaka, wyjątkowo denerwujące. Mieliśmy za sobą próbę ucieczki, nazywaną buntem więźniów Pawiaka. Miała ona miejsce w nocy z 19 na 20 lipca. Na drugi dzień w odwecie rozstrzelano około 160 więźniów. Kiedy już wyraźnie było słychać armaty pod Warszawą wydawało się nam, że Niemcy po prostu zlikwidują nas, wysadzą Pawiak w powietrze i cała historia ulegnie zatarciu.
  • Oto leży koło mnie młody chłopak. Miał w kieszeni dwa pistolety, które polecono mu odnieść gdzieś na Elektoralną. Szedł bez żadnej ochrony i na rogu Orlej natknął się na patrol niemiecki. Nierozważnie rzucił się do ucieczki. Posypały się strzały i powaliły go na ziemię. Z poszarpanymi piersiami przeleżał parę tygodni, a gdy go trochę podleczono, tak aby mógł iść o własnych siłach, rozstrzelano go. W kącie przy oknie leży na brzuchu dowódca jednego z oddziałów leśnych z Podhala. (...) Nasz bohaterski partyzant dostał „tylko” 500 kijów. Oba pośladki miał w ropie. Przenoszono go na opatrunki. Ani nie pisnął z bólu. Wytrzymał i to i nie mniej odważnie się zachował, gdy go zabierano na rozstrzelanie. Był też porucznik AK, którego wsypał własny podoficer, katowany niemiłosiernie w Sochaczewie. I jego te tortury nie ominęły. Wkładano mu rurę gumową do odbytnicy i pompowano do kiszek powietrze tak, że mu omal brzuch nie pękł. A jednak nic nie powiedział, co by mogło innym zaszkodzić. W szpitalu (więziennym) leczył się na nogi, które miał postrzelone. Na innym łóżku znów leżał dzielny oficer armii podziemnej, skopany buciskami żołdaków niemieckich w podbrzusze tak bardzo, że opuchło mu całe i sczerniało.
    • Autor: Władysław Dunin-Wąsowicz
    • Źródło: Lekarze Pawiaka, cyfrowemazowsze.pl, s. 37-38.
  • Otrzymałam polecenie przeprowadzenia do szpitala ciężko chorą, słaniającą się, wątłą, kompletnie wyczerpaną kobietę. W wynędzniałej twarzy tylko jej oczy były pełne blasku i uroku. Wyszeptała: „Życie w więzieniu nie będzie ciężkie, skoro są tutaj takie dzieci”. Kiedy z Różą podchodziłyśmy do jej łóżka, witała nas z uśmiechem i słowami: „Ptaszyny wy moje”. Irena Maternowska, profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Warszawskiego, zmarła mając 43 lata. Pochowana na Powązkach. Irena Kononowicz „Nono” - lekarz kolumny sanitarnej. Jej piosenka: „Stokrotka rosła polna, a nad nią szumiał gaj” przypomniała nam utraconą wolność, słońce i błękit nieba. Przywożono liczne ofiary tortur z Szucha. Przeżyłam wtedy straszną noc, kiedy przywieziono 55-letnią p. Szymborską, katowaną jeszcze w samochodzie. Jej ciało zamieniono w siną bryłę. Serdeczna opieka lekarzy przywróciła ją do życia. Po wojnie odszukała nas, aby nam powiedzieć: „Dzięki wam przetrwałam”. Jedną z ofiar była p. Okupska – żona majora zamordowanego w Katyniu.
  • Pawiak stał się więzieniem śledczym Gestapo. Mógł tam trafić praktycznie każdy – zatrzymani w łapankach, aresztowani w wyniku denuncjacji, członkowie podziemia i konspiracji, podejrzani o działalność antyniemiecką. Osoby w każdym wieku i ze wszystkich grup społecznych. Wśród najbardziej znanych więźniów byli m.in. Maciej Rataj, Janusz Kusociński, św. Maksymilian Kolbe czy Hanka Ordonówna. Osadzanych przesłuchiwano z użyciem brutalnych metod w katowni Gestapo przy al. Szucha lub na miejscu.
  • Po wyjściu z samochodu zrobiłam tylko krok i upadłam na ziemię. Na noszach zaniesiono mnie do więziennego szpitala. Mimo bardzo późnej pory, uprzedzony wewnętrzną „pocztą” polski personel lekarski czekał na mnie. Zamiast czarnych mundurów otoczyły mnie białe fartuchy, poczułam chłodne palce na rozpalonym gorączką czole i jak z zaświatów dotarł do mnie cichy szept: „Nie bój się, dziecinko, teraz jesteś już między swoimi”.
    • Autor: Maria Horodyska
    • Opis: o pomocy polskich więźniów lekarzy z Pawiaka dla ciężko pobitej autorki po przesłuchaniu na Gestapo.
    • Źródło: Lekarze Pawiaka, cyfrowemazowsze.pl, s. 44.
  • Transport zaskoczył wszystkich – i więźniów, i wachmajstrów. Formowano go bowiem w niedzielę, dzień zazwyczaj spokojny.
    • Autor: Leon Wanat
    • Źródło: Leon Wanat, Za murami Pawiaka, Warszawa 1985, s. 134.
Commons-logo.svg

Zobacz też: