Danuta Brzosko-Mędryk

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Danuta Brzosko-Mędryk (1921–2015) – polska lekarka stomatolog, pisarka, autorka wspomnień z obozu koncentracyjnego pt. Niebo bez ptaków, harcerka, żołnierz Armii Krajowej.

  • Dni dzielące nas od transportu do Ravensbrück pełne są gorączkowych przygotowań, już ostatecznych grypsowych pożegnań z rodzinami i przyjaciółmi. Wieczorem – rozmowy, przewidywania, domysły… Zdajemy sobie sprawę, że znajdziemy się w inaczej zorganizowanym miejscu, inne będą wewnętrzne władze obozowe i pewnie inny ich – także więźniów – stosunek do nas. Doszły nas wieści o eksperymentach czynionych na „króliczkach”, którymi stają się młode i zdrowe dziewczęta, więc po raz setny zadajemy sobie pytanie, czy dobrze zrobiłyśmy wybierając „Ravens”.
    • Opis: o transporcie do niemieckiego obozu Ravensbrück w Niemczech.
    • Źródło: Danuta Brzosko-Mędryk, Niebo bez ptaków, Warszawa 1975, s. 400
  • Dopiero 18 stycznia dojechaliśmy na miejsce, bo długo nas trzymali na postojach. O godzinie 5 lub 6 rano nas odryglowali. To był straszny hałas, który kojarzył mi się z zamknięciem bramy Pawiaka – odryglowanie, a potem odsunięcie tych sztab. Zrobił się niesłychany harmider, wrzask Niemców, szczekanie psów, krzyki mężczyzn, nawoływania kobiet. (…) Był to barak, potem okazało się, że widzimy przez okno (które nie miało szyb) wielki teren, przesuwające się światło i jakieś postaci. Zanim rzuciłyśmy się by zająć miejsce musiałyśmy znaleźć nasze przyjaciółki z Pawiaka, więc zaczynałyśmy się nawoływać. To nasze nawoływanie, przepychanie się w kierunku wolnego miejsca było jednocześnie bardzo przykre, bo tego nie było nigdy w żadnej celi na Pawiaku, w celach panowała na ogół cisza już wieczorem. A tu było coś dziwnego, my wszystkie poddałyśmy się temu szaleństwu. Ja wybiegłam z Alą Dańską na poszukiwanie sienników. Zobaczyłyśmy puste baraki i wbiegłyśmy do nich. Tam miałam pierwszą sprzeczkę, nawymyślałam kobiecie, która chciała mi wyrwać siennik. Był to nieprzyjemny moment, ale triumfalnie z Alą wyniosłyśmy ten siennik, na którym cała nasza szóstka kładła potem głowy. Rano zobaczyłyśmy, że tylko na kawałku podłogi są położone deski. W oknie, przy którym spałyśmy, nie było szyb. Włosy Uli Biderman dosłownie przymarzły, bo w nocy było dwadzieścia kilka stopni mrozu, tuliłyśmy się jedna do drugiej.
  • Od razu zajęły się nami polskie strażniczki i Helenka Dąbrowska. (...) Po dwóch dniach nauczycielki postanowiły w warunkach więziennych kontynuować egzaminy, bo groziło nam wywiezienie do Niemiec. Uważały, że wojna potrwa rok, dwa, a nam ciężko będzie później odnawiać wiadomości, by zdać maturę. Perspektywa dwuletniej wojny przerażała nas, tym chętniej zgodziłyśmy się na zakończenie egzaminów. Możliwość spotkania całego grona nauczycielskiego, oprócz profesora Dawidsona, istniała jedynie w czasie wspólnych spacerów. (...) Krążąc po małym podwórku Serbii, z idącą obok mnie panią Szumską, z drepczącymi przede mną dyrektorką i panią Baderową oraz panią Nieniewską i Gebertową, które szły za nami, z przejęciem rozwijałam wybrany temat „Malarskie koloryty w "Panu Tadeuszu".” (...) Egzamin trwał 3 dni, przy pierwszym spotkaniu nie wyczerpałyśmy bowiem tematu, nazajutrz zaś Niemcy przerwali nam spacer z powodu rozmów.
  • Prowadzono nas ulicą Śniadeckich i Koszykową, do gestapo w alei Szucha. Nie spotykany dotąd pochód wzbudził sensację na ulicach. Odważniejsi, szczególnie mali chłopcy, kilkakrotnie przechodzili obok nas, niemal ocierając się, aby uzyskać informacje, kogo powiadomić o naszym aresztowaniu. Nic dziwnego, że wieść o nim obiegła Warszawę lotem błyskawicy.
    • Opis: o drodze uwięzionych do kwatery niemieckiego gestapo na alei Szucha w Warszawie.
    • Źródło: Danuta Brzosko-Mędryk, Niebo bez ptaków, Warszawa 1975, s. 23
  • Radio bez magnetofonów i mikrofonów, radio o zasięgu głosu spikerki. (…) Radio było lubiane, popularne, upominano się o koncerty, a wykonawczynie koncertów miały wiele satysfakcji. Okres rozkwitu „Radia” i organizowanie „koncertów” był apogeum w naszym Ruchu Oporu.
  • Wieczorem wkrada się do szpitala grupa harcerek z Murów. Niosą prawdziwą maleńką choinkę ubraną kolorowo, ze świeczkami. Oczom nie chce się wierzyć. Czy to nie gorączkowe majaki? Chore dotykają gałązek. Prawdziwe. Wąchają. Wydaje im się, że las wtargnął ze swoim zapachem. Są wzruszone, dziękują za pamięć, opiekę, przesyłają pozdrowienia obozowym przyjaciółkom, ale jednocześnie ogarnia je tęsknota wraz ze wspomnieniami minionych świąt wśród bliskich.(…) (Drzwi) się otwierają i wpada Zosia Pociłowska z szopką artystycznie rzeźbioną w stearynie. Znowu chodzi od pryczy do pryczy,znowu zachwyty, dotknięcia wychudłymi palcami maleńkich postaci i wymiana serdeczności. Zosia musi obejść cały rewir.
    • Opis: o tajnej polskiej Drużynie Starszych Harcerek „Mury” działającej w konspiracji w obozie Ravensbrück i wsparciu wzajemnym.
    • Źródło: Danuta Brzosko-Mędryk, Mury w Ravensbrück, Warszawa 1979, s. 76-77
  • Wtedy, w nocy 15 sierpnia 1942 r., oderwałam się nagle od Mamusi, zbiegłam szybko po schodach, by nie patrzeć na jej zbolałą twarz i nie słyszeć:„Znowu cię, córeczko, zabierają…” (…) „Wrócę! Czekaj! Uśmiechnij się!” Niemcy – pewni, że im uciekam – krzyczeli swoje: Halt! Halt!, usiłując mnie dogonić. „Będę czekała… Wracaj!” – dobiegły mnie ostatnie słowa Matki.
  • Zawsze mówiłam i mówię, że nie można było przeżyć obozu, Pawiaka bez pomocy i bez przyjaźni, która pozwalała przetrwać najgorsze sprawy, najcięższe przeżycia i która dawała moc (...) Wyniosłam z moich przeżyć z okresu wojny świadomość, że człowiek jest bardzo mocny, że musi mieć oparcie w innych ludziach. (...) Słowa patriotyzm i Ojczyzna (...) myśmy tych słów nie nadużywały. Ojczyzna tak, częściej, ale słowo patriotyzm... ono było w naszym otoczeniu, ono było w nas, w sposobie życia innych, w stosunkach między ludźmi...

Zobacz też: