13 posterunek

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
(Przekierowano z 13. posterunek)
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Cezary Pazura, odtwórca głównej roli

13. posterunek – polski sitcom; reż. i scenariusz Maciej Ślesicki.

Calendar.png
Ten artykuł ma chronologiczny układ cytatów.
Uwaga: W dalszej części znajdują się słowa powszechnie uznawane za wulgarne.

Odcinek 1, Nowy komendant[edytuj]

  • Czy pan wie, co czuje kobieta, która widzi tylko plecy faceta?
  • Za pięć minut macie być trzeźwi! Albo was zwolnię.
    • Opis: komendant do swoich podwładnych.
  • W szkłach kontaktowych wyglądałby pan jak Peter Lorre po lewatywie.
  • Nalewka babuni. Daje szajby, że ha!
    • Postać: Kasia
  • Kobieta: To taka głupia sprawa...
    Stępień: Mąż panią zgwałcił?
    Kobieta: Nie, ja nie mam męża.
    Stępień: No to go nie złapiemy.
  • Stara baba, młoda baba, ślepy i dwóch idiotów z batalionu interwencyjnego. A! No i ten nowy posterunkowy, co go tu mają przysłać za karę – Cezary Cezary.
  • (...) mogłabyś stanowić konkurencję... dla bałwanów.
    • Postać: komendant
    • Opis: do Zofii Zofickiej.
    • Zobacz też: bałwan
  • (głośny ryk) KTO POMALOWAŁ RURY?!
    • Postać: Arnie
    • Opis: Cała załoga ubrudziła się o świeżo malowane rury, Arnie bardzo emocjonalnie na to zareagował.
  • Idziecie na mecz Legii?
    • Postać: Władysław Słoik
    • Opis: do policjantów, którzy pobrudzili się farbą.
    • Zobacz też: Legia Warszawa
  • Jola: Czaruś?!
    Czarek: Joluś?!... Nie znam tej pani.
  • To tu cię zesłali... To jest ta wstrętna buda na zadupiu... (...) Mówiłeś, że zesłali cię na najgorszy posterunek na świecie, gdzie pracuje stado debili, a komendantem jest bezmózgie Yeti...

Odcinek 2, Trupy w szafie[edytuj]

  • A ja jestem zawsze spokojna. (Wypada wałek od maszyny do pisania). Do jasnej cholery!!! Ktoś miał naprawić tę pieprzoną maszynę!
    • Postać: Kasia
  • Chcę zobaczyć trupa.
    • Postać: bezdomny Janek
  • Inspektor Pierzchała: Inspektor Pierzchała, a to podinspektor Kot, Wydział Kontroli Wewnętrznej!
    Podinspektor Kot: Przyszliśmy na kontrolę.
    Inspektor Pierzchała: Oni to wiedzą, Kocie.
    • Opis: inspektorzy zawsze w ten sposób witają się na 13. posterunku.
    • Zobacz też: kontrola
  • Trup? No oczywiście! Musiał umrzeć na mojej zmianie!
  • Kot: Co oni robią w szafie?
    Cezary: Nie żyją.
    Kasia: Nie, żyją.
  • Pierzchała: Nazwisko i stopień służbowy!
    Stępień (pijany): Bonaparte. Generał.

Odcinek 3, Prostytutki i CKM[edytuj]

  • Stępień: Ja jestem solidarny w dzień i w nocy.
    Komendant: Niby jak?
    Stępień: Cały czas jestem zalany.
    • Opis: o akcji „Solidarni z zalanymi” (tj. powodzianami).
  • Jak słońce świeci, ludzie nie chodzą do kina.
    • Postać: producent
    • Zobacz też: kino
  • Księcia grał Kloss, a Mel grała W pustyni i w puszczy.
  • Aktor: Czy autor tej sztuki był debilem?
    Czarek: Ty jesteś debilem!
    Aktor: Ja jestem aktorem.
    Czarek: A ja jestem piekarzem...
    Aktor: Poproszę bagietkę.
    Czarek: A w ryj chcesz?!
    Aktor: Nie ma bagietek?
    • Opis: rozmowa Czarka z aktorem, który nie umie nauczyć się monologu Hamleta.
  • Być albo nie być, ty jesteś jak zdrowie, ile cię cenić trzeba, ten tylko się dowie, gdy Hamlet, książę duński, przyjedzie na krowie.
  • Komendant: Przygotować broń, gaz łzawiący i opatrunki osobiste! Ruszamy na dziwki! (Chwila ciszy) Przeciw dziwkom!
    Cezary: Jest taka maść przeciw dziwkom.
    Komendant: Ruszamy oczyścić rewir z dziwek!
  • Na ekrany naszych kin wchodzi właśnie film Tato 2. Zemsta teściowej.
    • Postać: spikerka
  • Kasia: A jeżeli on się nie zastrzeli, tylko powiesi?
    Arnie: To wtedy nie usłyszymy. Chyba że się urwie.

Odcinek 4, Zakazane tematy[edytuj]

  • Czarek: No ale nie wolno kłamać księdzu...
    Kasia: To nie ksiądz, tylko biskup.
  • Moja żona idzie spać w rosyjskim dresie i szeleści całą noc. (...) Zrobiłem sobie poduszkę ze styropianu.
    • Postać: Stępień
  • Biskup: Czy jest ktoś, na kim ksiądz wzoruje się w swojej pracy?
    Arnie: Arnold Schwarzenegger.
    Czarek: To taki biskup z Austrii, przyjaźni się z papieżem.
  • Arnie: Anioł.
    Czarek: To nie anioł, idioto, tylko sztuczna baba. Aaa!!!
    • Opis: podczas wizyty biskupa na posterunku pod sufitem unosiła się dmuchana lalka.
  • Tylko ani słowa o seksie.
    • Postać: Czarek
    • Zobacz też: seks

Odcinek 5, Zaginiony Homer[edytuj]

  • Komendant: Dosyć! Wiem co mam robić! Mam wysłać wszystkich moich ludzi, wezwać posiłki, zadzwonić po brygadę antyterrorystyczną, patrolować teren w dzień i w nocy ze śmigłowca albo z satelity, BO PANI CHCE ODZYSKAĆ SWOJEGO PSA!!!
    Zofia Zoficka: Ale ta pani to siostra Komendanta Stołecznego!
    Komendant: I właśnie dlatego odzyska pani tego psa. Zofio, proszę wezwać śmigłowiec!
  • To było o tym, co podziurawił z łuku wszystkich, co bzykali jego żonę.
    • Postać: Agnieszka Cezary
    • Opis: streszczenie Odysei.
  • Proszę bardzo, możecie próbować negocjacji. Na całym świecie kończy się to krwawą rzeźnią.
    • Postać: Luksus
  • Ale to mnie chcieli wysadzić w ubikacji!
    • Postać: Agnieszka

Odcinek 6, Geniusz i wicemistrz[edytuj]

  • Murzyn: Zabij białasa, utnij mu... palec, biały jest gorszy niż chory padalec.
    Czarek: Pan do nas mówił?
    Murzyn: Nie, dopingowałem. Białych trzeba pokryć kałem.
  • Gdyby Niemcy nagle nie oślepli, nie byłoby Hitlera.
  • Biali nie nadają się do boksu, koszykówki i do zamiatania ulic.
  • Uznaję tylko jedną rasę – Pershingi.
    • Postać: komendant
  • Czy mógłby się pan pochylić? Zwykle noszę ze sobą szczudła, a dzisiaj zapomniałem.
    • Postać: Czarek
  • Zofia Zoficka: Dobry pianista zagra na wszystkim, co ma klawisze.
    Czarek: Nawet na grzebieniu.
  • Jak można złamać nogę o psią karmę?!
    • Postać: Czarek
  • Czarek (podając probierz trzeźwości): Dmuchaj.
    Bokser: Dziękuję, już dzisiaj dmuchałem.
  • Jesteś jak Dawid Copperfield. Tylko nie umiesz znikać.
    • Postać: Czarek
    • Opis: do Agnieszki.
  • (...) zostałaś narzeczoną Frankensteina...
    • Postać: Czarek
    • Opis: do Agnieszki o bokserze.
  • Kasia: Ugryzło mnie! (O piersi): Teraz mam sztywną.
    Stępień: Kiedyś to będzie piękne wspomnienie.

Odcinek 7, Komisja lekarska[edytuj]

  • Zofia Zoficka: On tu siedział wpatrzony w ciebie jak w obrazek.
    Komendant: Raczej jak w śniadanie.
    • Opis: o Pershingu.
  • Słucham. Tak, Komendant. Nie śpię. Nie jestem przemęczony. Kontrola? A po co? Tutaj wszyscy zdrowi. Jaki znów stres, do cholery? Tutaj nikt nie jest zestresowany! Co ja?! Ja się denerwuję?! A skąd! Ja jestem... zupełnie spokojny! (Łamie ołówek). Głuchy pan jest?! Mówię, że jestem spokojny, do ciężkiej cholery!!! (Wstaje). Tylko strasznie nie lubię, jak się robi ze mnie wariata!!! (Kopie kosz na śmieci, który uderza w ścianę). Co?! Taki dźwięk wydaje kosz na śmieci, kiedy uderza o ścianę! (Odkłada słuchawkę).
    • Postać: Komendant
    • Opis: rozmowa telefoniczna z przedstawicielem Komendy Stołecznej, informującym o przybyciu na Posterunek komisji psychiatrów, którzy mają badać odporność na stres.
  • Komendant: Słuchajcie, przyjedzie komisja psychiatryków... psychologów...
    Kasia: Ojej! Po kogo?
  • Komendant... zwykle szczeka po południu.
    • Postać: Zofia Zoficka
  • Taki mały czarny blondyn.
    • Postać: Kasia

Odcinek 8, Dwie Zofie[edytuj]

  • Stępień: To straszne, że człowiek w moim wieku nie może nawet zrobić „puk, puk”.
    Zofia Zoficka: Może. Tylko musi uważać, żeby nie umarł.
  • Tak młodo czułam się zaraz po urodzeniu.
  • Schwarzenegger... dobry żołnierz, tylko trochę za mały dla mnie – metr pięćdziesiąt w hełmie...
    • Postać: generał
  • Generał: Rastamani do Ravensbrück!
    Czarek: Żółci na Żuławy!
    Generał: Czarni do Czarnobyla!
    Czarek: Biali na biegun północny!
    Generał: Nie przesadzaj, chłopcze!
    Zofia: Niebiescy do nieba!
    Generał: Zamknij się, kobieto!
    Zofia: Zieloni do ziemi!
  • Ona tu pracuje od bitwy pod Grunwaldem.
    • Postać: Luksus
    • Opis: o Zofii Zofickiej.
  • Jesteś subtelny jak rewolucja październikowa.
  • Zofia Zoficka: Wiesz co, Władek...?
    Komendant: Zważywszy na okoliczności, pozwalam ci do mnie mówić na „ty”.
    Zofia Zoficka: Ty matole!
    Komendant: Zofio! Bo odbiorę ci goździk!
    Zofia Zoficka: Zawsze byłeś starym, grubym, bezmózgim...
    Czarek: Yeti?
    Zofia Zoficka: Może być!

Odcinek 9, Burza i upał[edytuj]

  • Bo wszyscy obcy
    To fajni chłopcy (...).
    • Postać: Jola
    • Opis: fragment piosenki.
  • Kasia (o staruszce, która straciła przytomność): Jest zimna!
    Czarek: Ma szczęście w taki upał.
  • Podinspektor Kot: Co tu się dzieje? Gdzie pański mundur?!
    Czarek: Przepraszam, byłem w tajnej misji na basenie.
  • Róbmy dzieci, nie wojnę.

Odcinek 10, Imieniny komendanta[edytuj]

  • Nie ma dzieci, to chociaż miałby małe Pershingi...
    • Postać: Czarek
    • Opis: o komendancie.
  • Po prostu kupmy skrzynkę wódki i zróbmy normalne imieniny!
    • Postać: Stępień
  • Chciałam być dziwką, odkąd zaczęłam raczkować.
    • Postać: Jola
  • Rusz się tylko ty pier**lona czarna wdowa, a tak ci przyp****olę tak twój pie***lony tyłek...
    • Postać: Kasia

Odcinek 11, Brzytwiarz[edytuj]

  • ***przesuwa spis protokołu długopisem, krzyk strachu***
    Kasia: Wiecie, że w Nowym Jorku samochód co 5 minut potrąca człowieka, a we Francji wypadają trzy samochody na głowę!
    ***wchodzi komendant z ręką w gipsie***
    Arnie: Z wysoka?
    Komendant: Czego dzisiaj tak gapicie?
    Zofia: Boże, Władek…
    Stępień: Zdecyduj się, albo jedno, albo drugie.
    Komendant: Wypadłem z okna.
    Czarek: Chciał pan popełnić samobójstwo?
    Komendant: Spadłem na Mercedesa sąsiadów.
    Stępień: A u nas wypada jeden komendant na samochód.
    Komendant: To był bezpieczny samochód, więc tylko złamałem rękę.
    Stępień: Masz nowego psa?
    Czarek: A może to pancernik?
    Komendant: Złapałem go w locie.
    Czarek: Skąd leciał?
    Komendant: Ja leciałem z balkonu, więc musiałem się czegoś złapać.
    Arnie: I co z tego?
    Komendant: Zanim lecieliśmy Mercedesem, bydlak zdążył mnie ugryść.
    Interesant: Przepraszam bardzo, może pani to skończyć?
    Interesantka: Jak tak dalej pójdzie do wieczora, to nikt nie załatwi, nie?
    Interesant: Właśnie, więc taka policja nigdy nie złapie "Brzytwiarza".
    Zofia: Bardzo przepraszam, my już piszemy.
    ***znowu przesuwa spis protokołu długopisem***
    Czarek: Przepraszam bardzo, panie komendancie, ale powinniśmy mieć komputery, wszyscy mają komputery, wtedy nie ma kolejek, i w związku z tym komputer sam poprawia błędy ortograficzne.
    Komendant: Co ty powiesz? Komputeryzacja.
    ***gry komputerowe, kolejka u Zofii***
    Interesantka: Długo można jeszcze czekać? Ja wiem, że to warci.
    Interesant: Proszę szybciej obsługiwać?
    Interesantka: Jak oni mogą znaleść "Brzytwiarza", kiedy to jednak wszyscy siedzą przy jednym komputerze.
    Czarek: Zofio, czy mogłaby jednak spisać protokół długopisem?
    Zofia: Nie.
    Czarek: Albo nie, przynieś maszynę z tej piwnicy.
    Zofia: Nie będę pisała na maszynie, bo mamy komputer.
    Czarek: Zaraz, bo jednak mamy ostatni marsjanin do zabicia i będzie rekord świata.
    ***gry komputerowe, strzały***
    Luksus: A już teraz wyrywać serce!
    Czarek: Jak mogłeś?
    Luksus: Co?
    Czarek: Jak mogłeś wyrwać mi serce?!
    Luksus: Dwa razy do przodu, w bok, fire!
    Czarek: Jestem twoim kolegą.
    Luksus: Ale co to ma do rzeczy?
    Czarek: Wyrwałeś serce koledze, leży w kałuży krwi, a ty się nie pytasz, co to ma do rzeczy?
    Luksus: Przecież to tylko gra!!!
    Czarek: Ale jakoś mi przykro.
    Luksus: No co ty? Nie mów mi, że się z tym zidentyfikujesz!!!
    ***alarm w komputerze***
    Czarek: Nie no, ale jeżeli w poprzedniej kolejce oderwałem ci głowę i kopałem go po boisku, to się ucieszyłem.
    Stępień: Ucieszyłeś się, bo w każdym z nas jest morderca.
    Czarek: Ale potem zrobiło mi go żal.
    Stępień: Jak się zwalczyłeś kopaniem jego głowy.
    Luksus: Wybaczam ci, że kopałeś jego głowę, a ty mi wybacz, że wyrwałeś mi serce.
    ***podziękowanie Czarkowi za pomoc w grach komputerowych***
    Czarek: No dobra. Chce pograć, Stępuś?
    Stępień: Nie, to tylko zabawa.
    Czarek: No pewnie, myślisz, że naprawdę tak łatwo wyrwać serce.
    Stępień: Czasami żałuję, że nie jestem prehistorycznym człowiekiem.
    Luksus: Jesteś prehistorycznym.
    Stępień: Wtedy wszystko było takie proste, człowiek łapał sobie kobietę, a jeżeli mu się znudziła, to brał brzytwę, maczugę, i jednak się rozwodził.
    ***śmiech***
    Czarek: A widziałeś brzytwę?
    Mirella Ciapara: O, panie komendancie, tu będzie świetnie, w pańskim naturalnym środowisku, wśród dzikich przestępców, w samym środku…
    Czarek: Dżungli.
    Mirella Ciapara: Otóż to, w samym środku wielkomiejskiej dżungli, dziękuję panu bardzo.
    Czarek: Jednak jesteśmy raczej na peryferiach.
    Komendant: Posterunkowy, zamknijcie się, dobrze.
    Mirella Ciapara: Dobra, chłopaki, ustawcie się.
    ***Mirella podśpiewuje***
    Komendant: A co ja mam jednak robić?
    Mirella Ciapara: Pan niech tu stoi, a jak się pana o coś zapytam, no to pan mi odpowie, dobra.
    ***dalej Mirella podśpiewuje***
    Komendant: A oni gdzie?
    Mirella Ciapara: Oni robią to, co zwykle. Witam państwa w kolejnym dniu naszej akcji przeciwko przemocy, pt. "Przemocy stop". W naszym programie będziemy walczyć z brutalnością w mediach i pokazujemy w przykłady pozytywne.
    ***gry komputerowe***
    Mirella Ciapara: Przykłady pozytywne. Pokazujemy, jak można żyć i bawić się bez pomocy… no znaczy, bez przemocy.
    Czarek: Zaraz odpadnie mu noga.
    Mirella Ciapara: I bez brutalności w mediach.
    Czarek: Odpadła mu noga.
    Mirella Ciapara: Przykład daje policja. Oto człowiek, który na peryferiach miejskiej dżungli…
    Arnie: Lubię ten moment.
    Mirella Ciapara: Oto człowiek, który lubi momenty…
    Luksus: Uważaj z lewej.
    Czarek: Dobij go, bo ci stanie chyba coś złego.
    Mirella Ciapara: Oto człowiek…
    ***gry komputerowe, krzyki na komputerze, wpadka Mirelli***
    Mirella Ciapara: O kurde, no przepraszam bardzo, no stop, bo nie, panie komendancie, nie może pan jakoś uciszyć tych swoich ludzi, nie mogę tak pracować, kurde no!!!
    Czarek: Zabili cię?
    Komendant: Posterunkowy, wyłączcie to!!! Proszę wybaczyć, ale moi ludzie chcą się rozerwać po pracy.
    Mirella Ciapara: Rozerwać?
    Arnie: No, granatem.
    Mirella Ciapara: Niech mi pan pokaże, co to za rozrywka.
    Arnie: Trzeba zabijać.
    Mirella Ciapara: Pan jest policjantem, zgadłam. Lubi pan.
    Czarek: Nie.
    Mirella Ciapara: Mnie się nie pana pytam!
    Czarek: Nic jej nie mówcie. Zrobi z was krwiożerczych maniaków.
    Mirella Ciapara: Ale nic z tej rzeczy, ja tylko uświadomię całe społeczeństwo, jacy ludzie pracują w policji.
    Luksus: Chorzy.
    Komendant: Przepraszam bardzo, ale to jednal miał być program o mnie.
    Mirella Ciapara: Ale pana policjanci są ciekawsi.
    Komendant: Jak są ciekawsi, to się umów z nimi po pracy z policji.
    Mirella Ciapara: Dobra, ale potem udowodnię, że przez przemoc to nawet policjant może zostać psychopatą. O, to jest świetny pomysł.
    Komendant: Dobrze, ale dopiero po mnie.
    Mirella Ciapara: Możemy zaczynać? Oto człowiek, z którego powinniśmy brać przykład. Policjant, który rzucił się z balkonu za swoim psem, aby uratować mu ludzkie życie.
    Kasia: Ale to nie było tak.
    Komendant: Milczeć, proszę!
    Mirella Ciapara: Będziemy mogli wziąć początek? Proszę sobie wyobrazić ten ogrom poświęcenia. Jak bardzo trzeba kochać świeże, a żeby skoczyć za nim z balkonu komendanta na pierwszym piętrze. Pomyślcie sobie państwo, skąd mógłby skoczyć nasz bohater, gdyby z naszego balkonu wypadł człowiek.
    Stępień: Skoczyłbym po kwiaty.
    Komendant: Pershing jest dla mnie jak człowiek.
    Kasia: Niestety, uratowany czworonóg nie może nam zaszczekać o tym, co się stał, ponieważ został ciężko ranny.
    ***szczekanie Pershinga***
    Mirella Ciapara: To jednak to się chyba wytnie.
    Komendant: On zaszczekał o to, że mi dziękuję.
    Czarek: Czego tu?
    Agnieszka: Jutro mam egzamin z rysunku, więc muszę ćwiczyć.
    Czarek: To ćwicz w domu, kupiłem ci cztery sztalugi.
    Agnieszka: Boi się rysować sama.
    ***dźwięk Naszej TV, włącza telewizor, telewizja na żywo***
    Mirella Ciapara: Cicho bądźcie, bo telewizja na żywo!!!
    ***relacja z telewizji***
    Mirella Ciapara: Proszę państwa, a więc mamy już siedemnastą ofiarę. Zaatakowana została policjantka, stojąca na warcie przed komendą główną policji. Na całe szczęście w ostatniej chwili ofiara jednak przeżyła. Panie Ministrze, zwracam się do pana Ministra, czy podejrzewa pan, kto mógł dokonać tej, ohydnej zbrodni.
    Minister: Podejrzewam, że policjantka padła ofiarą "Brzytwiarza".
    Mirella Ciapara: Skąd to jednak śmiałe przypuszczenie?
    Minister: Strażnik miejski, który stał na warcie niedaleko, usłyszał w ciemności słowa: "Jestem Brzytwiarzem, a to moja brzytwa".
    Mirella Ciapara: Dziękuję bardzo za rozmowę dnia. Wszystkiego winny jest gut przemocy. Winna jest także telewizja. Zamiast pokazywać miłość, pokazujemy zabijanie.
    Arnie: Bo zabijanie jest obojętne, a miłość może jednak obrażać uczucia.
    Mirella Ciapara: Z miejsca ataku na kolejną, siedemnastą ofiarę "Brzytwiarza", specjalnie dla państwa reporterka Mirella Ciapara. Dziękuję państwu.
    ***wyłącza telewizor, posterunek policji***
    Mirella Ciapara: Jestem w tej chwili na posterunku policji i na gorąco przekazujemy państwu reakcję policjantów na kolejny atak "Brzytwiarza". Jak zareagują, gdy dowiedzą się, że "Brzytwiarz" zbliża się do rekordu świata w zabójstwach brzytwą, co zrobią, a żeby paraliżowana strachem miasto nareszcie się dotchnęło, to na posterunku schroniła się przestraszona nastolatka. Jak się nazywasz, dziecko?
    Agnieszka: Agnieszka.
    Mirella Ciapara: Czego się boisz?
    Agnieszka: Pana od matematyki.
    Mirella Ciapara: Podejrzewasz, że może być Brzytwiarzem?
    Agnieszka: Podejrzewam wszystkich.
    Mirella Ciapara: Wszystkich?
    Agnieszka: Pana od chemii, pana od fizyki, panią od geografii i to, co nas uczy śpiewu.
    Mirella Ciapara: Wymieniasz raczej przedmioty ścisłe.
    Agnieszka: Z humanistycznych jakoś sobie radzę.
    Czarek: Przepraszam bardzo, ale ona jest jego siostrą, a ja jestem jej bratem. A ja się nią opiekuję.
    Mirella Ciapara: A czego pan się boi?
    Czarek: Ja, nie, po siedemnastu razach chyba nie zacznie nagle napadać na facetów.
    Mirella Ciapara: A nie boi się pan o pana siostrę.
    Czarek: Przy mnie grozi jej tylko niespodziewane wyrwanie języka.
    ***odetcha ulgę***
    Czarek: To był taki, okrutny żart.
    Mirella Ciapara: A pan, napadnięto na jednej z pana koleżanek, co pan teraz czuje?
    ***Luksus odepchnie Agnieszkę od telewizji***
    Komendant: Wie pani, że czuję ulgę.
    Mirella Ciapara: Przepraszam bardzo, może pan to jakoś wyjaśnić?
    Komendant: Cieszę się, że "Brzytwiarz" przerzucił się z kobiet na policjantki. Teraz Społeczeństwo zrozumie, że my też jesteśmy ludźmi. Płacą nam pieniądze za narażenie życia. Więc jeśli jednak musisz już zabijać, ty stłuknięty psychopato, to spróbuj chyba z nami.
    Kasia: Jezus Maria, słyszeliście to?
    ***dźwięk Naszej TV***
    Mirella Ciapara: Czy dziś w nocy znowu ktoś zostaje zarznięty? Czy będzie to kolejna policjantka czy niewinna kobieta? Proszę dzwonić na nasz numer audiotele z odpowiedzią, ile było ofiar: 17, 14 czy 123? Życzę jednak państwu miłego wieczoru. Specjalnie dla państwa reporterka Mirella Ciapara. Panie komendancie, będziemy mogli jeszcze zrobić parę ujęć na ulicy.
    Komendant: Oczywiście.
    Mirella Ciapara: Dobra. Bo wie pan, ja bym chciała, ja bym chciała, aby powtórzył pan swój apel do mordercy, żeby napadał na policjantki.
    Czarek: Kto ma dzisiaj nocny dzisiejszy dyżur?
    ***dzwoni telefon***
    Zofia: 13 posterunek, słucham?
    Czarek: Ktoś się jednak znowu pomylił.
    Luksus: Albo może sprawdza, czy jest sama w domu.
    ***dramatyczny dźwięk, kolejny raz z rzędu dzwoni telefon***
    Zofia: Halo… Ktoś tam był, słyszałam, jak oddycha.
    Czarek: Ktoś sobie robi wszystkie głupie dowcipy.
    Arnie: A może jednak chciał się bardzo przestraszyć.
    ***trzeci raz z rzędu dzwoni telefon***
    Zofia: Odezwij się jednak wreszcie, ty popieprzony świrze!!! Jest już, oddaję słuchawkę. Twoja żona chyba boi się najgorszego.
    Stępień: Nie bój się, kochanie. Postaram się być jak najszybciej. Chcesz, żeby był przy tobie? Kochasz mnie za to, że jestem policjantem, tęsknisz za mną, to jest jednak miłe. Czy przypadkiem jednak nie uderzyłaś się w głowę? Malowałaś ten sufit i spadłaś z drabiny - to niewiele chyba wyjaśnia. Nie wiem, kiedy wrócę, gdyż ja mam dziś ostry dyżur!!!
    ***Stępień odłoży słuchawkę od telefonu***
    Stępień:Po dziesięciu latach małżeństwa moja żona spadła na głowę z drabiny. Co to też wcześniej na to nie wpadłem.
    Agnieszka: Mogę narysować wujka?
    Czarek: Rysuj sobie, co chcesz, ale tylko się nie odzywaj. A jeśli "Brzytwiarzem" jest policjant…
    Kasia: Właśnie. A wiesz, dlaczego?
    Czarek: …no to zastanawiam się, jak on podszedł do tej wartowniczki i nie wzbudził podejrzeń. Inne ofiary również nie spodziewały się ataku. Posłuchajcie mnie, to może być przełom w śledztwie.
    ***dramatyczny dźwięk***
    Stępień: Napiszę bestseller pt. "O szczęściu z kobietą". Będzie się nazywał "Drabina szczęścia".
    Czarek: Stępień, posłuchaj…
    Stępień: Ale dobrze, jestem "Brzytwiarzem", tak!!! Zaraz podchodzę do Zofii, jednak wyjmuję brzytwę i podrzyna mi gardło.
    ***krzyk Zofii***
    Stępień: Dlaczego z tego co ma wynikać, że jestem jednak policjantem.
    Kasia: Bo jesteś policjantem.
    Arnie: No właśnie.
    Czarek: Skąd masz twoją brzytwę?
    Stępień: Z kieszeni spodni.
    Czarek: Zawsze ją nosiłeś.
    Stępień: Nie, tylko jak potrzebuję.
    Czarek: A potrzebujesz jednak? Do czego?
    Stępień: Do czego, a co cię to gówno obchodzi.
    Czarek: Do czego?
    Stępień: Czasami używałem.
    Zofia: On byle był do tego zdolny.
    Stępień: Jeszcze raz pytam się: do czego?
    Zofia: No, mógłby zrobić kobiecie kolejną krzywdę.
    Czarek: Mogę zobaczyć jednak twoją brzytwę?
    Stępień: A po co ci to?
    Czarek: No pokaż, przecież nie masz nic do ukrycia. Co to jest?
    Stępień: To krew.
    Czarek: Jesteś już pewny?
    Stępień: A nie wygląda jak krew?
    Czarek: Wygląda. No widzisz, przecież czyja to była krew?
    Stępień: Niestety, zamordowanej kobiety.
    Zofia: A nie mówiłam?
    Czarek: Czy ta kobieta, czy ty ją?
    Stępień: Niestety, nie żyje.
    Agnieszka: Ładnie rysuję.
    Stępień: I to ma być ja? Twoja siostra mi kolejny raz oszpeciła!!!
    Czarek: Stępień, zabiłeś ją czy nie zabiłeś?
    Stępień: Ja nie zabijam za brak talentu.
    Czarek: Te kobiety od kolejnej krwi na brzytwie i wszystkie inne.
    Stępień: Nie.
    Czarek: Wierzę ci.
    Zofia: Zaraz. Niech to wyjaśnię.
    Stępień: Może jestem ślepy, ale albowiem nie jestem mordercą.
    Czarek: Wystarczy?
    Kasia: Ale ja tak przez ciekawość, bo chciałam się dowiedzieć, czyja to jest krew?
    Stępień: Mojej babci. Goliła sobie wąsy i się zacięła. Została mu po niej tylko twoja brzytwa.
    Czarek: Dziadka, jednak chodzi ci o dziadka.
    Stępień: Nie, bo wszystkie kobiety w mojej rodzinie były jednak wąsate i namiętne, a jak w szkole mówili, że masz przyjść z ojcem, to szła moja matka.
    Czarek: A jak mówili "Przyjdź z matką"?
    Stępień: To szła sąsiadka mamy. Mama była najpiękniejszą kobietą. Jestem do niej tak podobny.
    ***dzwoni telefon, dramatyczny dźwięk***
    Zofia: To był jednak on.
    Czarek: Który to?
    Zofia: Komendant drżał.
    Czarek: Znaczy, że on wciąż żyje… Chłopaki z policji, idziemy do domu.
    Zofia: Wszyscy ci?
    Czarek: Ale przecież my wszyscy mamy nocny dyżur.
    Kasia: Ale, Czaruś…
    Czarek: Znowu zaczynasz pieprzyć?
    Kasia: Ja tylko myślę, że komendant specjalnie powiedział, żeby on napadał na policjantki.
    Luksus: E, tam!!!
    Kasia: Zastawił kolejną pułapkę!!! Tylko zapomniał nas uprzedzić.
    Czarek: Daj spokój, wszyscy mamy plan na ten dzisiejszy wieczór.
    Kasia: Ja wiem, że on tu jednak przyjdzie?
    Czarek: To nasza zbiorowa histeria, to wszystko załatwione przez telewizję, robioną przez Mirellę.
    Luksus: Dobranoc.
    Kasia: Poczekaj!!! Chciałam tylko… nie wiem jednak, jak to powiedzieć?
    Arnie: Jeszcze poczekajmy, aż zaczną nas kolejny raz błagać.
    Czarek: Mała, wychodzimy stąd.
    Zofia: Do widzenia, trzęsityłki.
    Arnie: Co, Zofia?
    Zofia: Tchórze!!!
    Czarek: Poczekajcie, dajcie się nam kolejny raz naradzić.
    ***trwa narada***
    Czarek: Mam kolejny pomysł!!!
    Arnie: Śmieszny?
    Kasia: Zostaną?
    Czarek: Ty będziesz już ostatni, wpadniesz tu z brzytwą, a ja cię zastrzelę.
    Arnie: Super.
    Czarek: Będę miał ślepe naboje.
    Stępień: Ja już się bałem, że nigdy tego nie powiem.
    Czarek: Wpadniesz tu z wrzaskiem, a potem polejesz się ketchupem, żeby to było dużo krwi.
    ***Czarek straszy krzykiem***
    Arnie: Zofia dostaje zawału serca i będzie kolejna kupa zabawy i śmiechu.
    Czarek: Pamiętaj, masz udawać trupa, choćby nie wiem co, jasne, bo nawet nie wiesz, jak ja świetnie udaję ofiary i trupy.
    Zofia: Zostaną, bo ruszyłam z nim kolejne ambicje.
    Luksus: Wychodzimy.
    Czarek: Ja z nami i z wami zostanę. No i co będziemy robić, drogie panie, zanim przybędzie ***strasznym głosem*** "Brzytwiarz".
    ***dramatyczny dźwięk, chrapnięcie***
    Kasia: Gdzie ty idziesz, Czarek?
    Czarek: A tam, pójdę jednal ochłonąć świeżym powietrzem.
    Kasia: Ty lepiej nie wychodź, Czarek!!!
    ***krzyki mężczyzn***
    Kasia: Co to było, Zofia?
    ***krzyki kobiet, krzyki przerażenia, z ust Arniego wypluwają do Czarka nożem i krwią***
    Czarek: Kasia i Zofia, uciekajcie, do gabinetu!!!
    ***dalsze krzyki, tak jak horror***
    Kasia: Zofia, dzwoń po pogotowie.
    Zofia: Ja po policję.
    Kasia: Bo oni się wykrwawią.
    Zofia: Który tp?
    Kasia: Obaj!!!
    Zofia: Nie działa! Weź pistolet, Kasia.
    ***krzyk przerażenia, Luksus idzie po zestaw do tortur, odgłos pilarki i krzyku mężczyzn, dramatyczny dźwięk, wejście telewizji***
    Mirella Ciapara: Wracam na nasz znajomy posterunek policji, a żeby udowodnić, że w dalszym ciągu także wśród policjantów są psychopaci i kandydaci na morderców. Ulubioną rozrywką policjantów są gry komputerowe pełne krwi i przemocy.
    Czarek: Teraz wbijmy siekierę w plecy.
    ***walnięcie siekierą w plecy***
    Czarek: Jednak nie za mało krwi?
    Arnie: Chyba nie za mało krwi, tak.
    Czarek: Cholera jasna, szkoda chyba, że nie mamy flaków.
    Luksus: Jest znów zamknięty.
    Mirella Ciapara: Miałeś to gdzieś?
    Czarek: Dziewczyny, wychodzimy, bo jak się okazuje – jest już koniec ćwiczeń. Cześć, mimo że wpadliście.
    ***dalsze walnięcie siekierą, ale w prawą rękę, ponadto leje się krew, bo nie ma prawej ręki, w dodatku krzyk dziewczyn, tak jak horror***
    Mirella Ciapara: Nie przeszkadzajcie sobie.
    Czarek: Ćwiczymy kolejną odporność na brutalność w mediach.
    Mirella Ciapara: W mediach? To wy będziecie w mediach, bo za reportaż o was dostanę Politzera.
    Czarek: To niewinna zabawa. Nie ma co z tego zrobić sensacji.
    Mirella Ciapara: Ja mam także nawet już tytuł: "Krwawy posterunek". To jest świetny pomysł.
    Czarek: I tylko przygotowujemy się na przybycie "Brzytwiarza".
    Mirella Ciapara: Nie wykręcicie się z tego, ja czekałam na tę okazję, odkąd się dostałam do telewizji, więc wy jesteście skończeni, a ja, ja, ja jestem zaczęta!!!
    ***śmiech Mirelli***
    Czarek: Ale "Brzytwiarz" może pojawić się w każdej chwili.
    Mirella Ciapara: To jest rzecz oczywista, zaraz tu wpadnie ze swoją zakrwawioną brzytwą.
    ***krzyki dziewczyn, krzyk "Brzytwiarza", strzały***
    Mirella Ciapara: To on, kolega z policji, który jest "Brzytwiarzem". Proszę państwa, byliśmy świadkami zastrzelenia "Brzytwiarza". Dostanę za to kolejny raz nagrodę Nobla.
    Czarek: Jak on będzie pani odbierać, to proszę nie zapomnieć o mnie.
    Mirella Ciapara: Zdążymy z tym na wieczorne "Wiadomości"?
    Czarek: Nie, nie chcecie tego pokazać w telewizji.
    Mirella Ciapara: No ależ chcemy, chcemy, ja dostanę za to…
    Luksus: Beatyfikują cię!
    Czarek: Ależ on żyje, to jest mój kolega policjant.
    Mirella Ciapara: Policjant? A nie mówiłam, najpierw mordujecie w zabawie, a potem naprawdę… Proszę państwa, "Brzytwiarz" był kolegą policjantem.
    Czarek: Jakie był, on nie jest policjantem… Stępuś, wstawaj!!!
    Mirella Ciapara: To wyjaśnia sposób, jaki zaskakiwał swoje ofiary.
    Czarek: Nikogo nie zaskakiwał ofiar, bo on niedowidzi.
    Mirella Ciapara: Proszę państwa, proszę zwrócić kolejną uwagę na jego swoją zakrwawioną brzytwę.
    Czarek: Niestety, nie, to jest krew jego babki.
    Mirella Ciapara: Zarznął własną babkę.
    Czarek: Niestety, nie, ona sama się podrznęła, jak zgoliła sobie wąsy, a ten kolejny rysunek namalowała jego siostra. Bo on jednak powiedział, że nie umie jednak rysować i wtedy wyjął z kieszeni zakrwawioną brzytwę. Nie, wyjął z kieszeni spodni grzebień, a ona pomalowała brzytwę, bo jest jako głupia.
    Agnieszka: Tylko nie jestem głupia.
    Czarek: Stępuś, błagam cię, obudź się. Stępuś, obudź się, słyszysz. Stępuś, ja zapomnij o tym jednak, co ja ci tyle razy powiedziałem. Już się nie bawimy.
    ***krzyk "Brzytwiarza"***
    Stępień: Gdzie moja brzytwa? Będę zabijał.
    Arnie: Jak twoja żona zobaczy cię z brzytwą w telewizji, to wyskoczy przez okno.
    ***Stepień dzwoni do jego żony***
    Stępień: Kochanie, już do ciebie jadę. Aha, jeszcze jedno, telewizja kłamie.
    Czarek: No i widzi pani, my się tylko tak bawimy.
    Zofia: Nigdy ci tego nie wybaczę.
    Czarek: No dobrze, no to był głupi kolejny pomysł, ale przynajmniej bardzo śmieszny.
    ***śmiech***
    Brzytwiarz: Jestem "Brzytwiarzem", a to moja brzytwa!
    Czarek: Twoja mama goliła sobie wąsy na piersiach.
    Brzytwiarz: Nie miałem już mamy.
    Zofia: O rany boskie, macie zdrowie. Możesz zdjąć maskę, na dziś już wystarczy.
    Kasia: Przyszedłeś mnie zabić. To będzie dużo krwi, ale masz trochę naszej.
    ***strzały, śmiech kolegów***
    Kasia: To tylko nasza zabawa, prawda.
    Brzytwiarz: Ostrzegałem was, że przyjdę. Dzwoniłem, ale jak was zabiję, to wpiszą cię do Księgi Rekordów Guinnessa.
    Czarek: Przecież chyba nie zabijasz mężczyzn.
    Brzytwiarz: Widziałeś twoją twarz.
    ***spust trzęsie się, wchodzi Agnieszka***
    Brzytwiarz: I jeszcze jedna rzecz: to będzie rekord nie do pobicia.
    Agnieszka: Ani kroku dalej!!!
    Brzytwiarz: Spokojnie, Aga. Ciebie zostawię jednak na koniec.
    Czarek: A ona sobie nie poradzi.
    Brzytwiarz: Też tak myślę.
    Czarek: Agnieszka, jeden jedyny raz w życiu zrób, o co cię proszę.
    Arnie: Zastrzel go!!!
    Brzytwiarz: Nawet nie próbuj, bo strzelba ma duży rozrzut. Możesz pozabijać wszystkich już na raz.
    Agnieszka: Chciałeś zrobić krzywdę naszemu bratu, a takich krzywd wyrządzonych w rodzinie to się nie wybacza.
    Brzytwiarz: Daj spokój. Jesteś małą dziewczynką i nie umiesz strzelać.
    Agnieszka: Jestem już siostrą gliniarza i w związku z tym mam to we krwi!!!
    ***strzały w lampę, lampa spada, brzęk lampy***
    ***zdjęcia z aparatu***
    Agnieszka: Dlaczego ty jednak dostałeś medal, a ja dostałam kwiaty?
    Czarek: Przecież jednak go nie trafiłaś.
    Agnieszka: No to powinni odznaczyć lampę.
    Stępień: Na jego widok żona wyskoczyła z okna.
    Czarek: Na szczęście spadła na wolność, bo to bezpieczny samochód. A teraz chce jednak kolejny raz rozwodu?
    Stępień: Nie. Kocha mnie! Spadła na głowę!!!
    • Opis: odcinek jest zadedykowany dla Marcina Lewandowskiego, który będzie chodził i idzie do przedszkola/żłobka/szkoły.

Odcinek 12, Prawdziwi gliniarze[edytuj]

  • To był wózek o napędzie mięśniowym.
    • Postać: właściciel piwnicy
  • A to jest mina przeciwpiechotna. Po jej wybuchu nie można chodzić piechotą.
    • Postać: aktor
  • Kasia: Czy zawód aktora jest niebezpieczny?
    Aktor: No.
    Kasia: A dlaczego?
    Aktor: Nie chce mi się o tym gadać.
  • Czarek: Wczoraj zabiłem trzech Ruskich. Ich jelita fruwały w powietrzu.
    Aktor i reżyser: Doleciały do ściany?

Odcinek 13, Bomba[edytuj]

  • Czarek: Czekaj! Skąd wiesz, który przeciąć?
    Stępień: Z pewnością jeden z dwóch.
    • Opis: o kablach.
  • Kobieta: Wody mi odeszły.
    Czarek: Dokąd poszły? O rany!!!

Odcinek 14, Obcokrajowcy[edytuj]

  • Kasia (o skarpetkach): Chodziłeś w nich po świeżym asfalcie?
    Czarek: Nie, chodziłem w nich przez dwa tygodnie.
  • Z. Jacobs: Skąd mogłem wiedzieć, że to pańska znajoma? Stała pod latarnią.
    Czarek: A może chciała poczytać gazetę?!
    • Opis: o Joli.
  • Czarek: Stępień eskortuje dwóch wariatów.
    Komendant: To dobrze! Jest szansa, że go zatrzymają w szpitalu.
  • Czarek: Drogi panie... Dotknij tylko mojej siostry swoją francuską łapą, zboczeńcu, a wypruję ci flaki i zrobię z nich gęsie wątróbki!!!
    Pierre: Masz ich dużo i chcesz sprzedać!
    Czarek: Mam jedną! A z twoich jaj zrobię druty telegraficzne!!!
    Pierre: U was są tańsze, niż u nas!
    Czarek: Słuchaj, bydlaku, nie wiem, co moja siostra w tobie zobaczyła, ale ja widzę w tobie tarczę strzelniczą!!!
    Pierre: Na strzelnicę potem. Najpierw... hehehe... wino... hehe... i wątróbki!
    Czarek: Chcesz mnie przekupić! Nigdy, przenigdy nie wydam siostry za francuskiego strażaka!!!
    • Postacie: Czarek i Pierre
    • Opis: rozmowa Czarka z Pierre’em, który przyjechał do Polski na szkolenie policyjne.
  • Pierre: Powiedz mi, co to znaczy „zrobię ci z jaj druty telegraficzne”?
    Czarek: To jest takie polskie pozdrowienie.
  • Pierre: Co znaczy „spadajcie”?
    Czarek: To samo, co „do widzenia”.
  • Pierre: Powiedz mu, że chcesz jego siostrę, a ja wezmę brat.
    Czarek: Co ty? Jesteś...?
    Pierre: Jestem wszystko jedno.
  • We Francji byłeś Pierre Dzący, a tu jesteś Pierdzący, rozumiesz?
    • Postać: Czarek
    • Opis: do Pierre’a.
  • Pierre: Jestem Pierre Dzący.
    Zdzisławska: To niech pan sobie kupi węgiel.
  • Czarek (podpowiada, co Pierre ma mówić): Pierdzę od zmierzchu do świtu.
    Pierre: Pierdzę od... cały dzień.
  • To jest Polska i tu się pije!
    • Postać: Pierre
    • Zobacz też: Polska
  • Czarek: Zamknij się, debilu! Nie powtarzaj tego.
    Pierre: Zamknij się, debilu!
    Inspektor Pierzchała: Dość tego!
    Pierre: Nie powtarzaj tego!

Odcinek 15, Kalambury filmowe[edytuj]

  • Czarek: Tylko strzelają i przeklinają! Potem młodzież to ogląda! I też przeklina! (...)
    Arnie: A co robią te psy?
    Stępień: Słyszałeś – przeklinają.
    • Opis: o filmie Psy.
  • Coś się stało czy przyszedł pan poprzeszkadzać?
    • Postać: Czarek
    • Opis: do krytyka filmowego.
  • Krytyk: Jestem krytykiem filmowym.
    Arnie: To dlatego chce się pan zabić?

Odcinek 16, Superklej[edytuj]

  • „Tego już za wiele! Tego już za wiele!” Stare, durne cielę!
    • Postać: Czarek
    • Opis: przedrzeźniając zniewieściałego dziennikarza.
  • Dziennikarz: Były wyższe ode mnie!
    Czarek: To nie takie trudne! Wystarczyło jeść kaszę w przedszkolu!
  • Dziennikarz: Zostałem zgwałcony!
    Komendant: Mam większe problemy niż nadmiar przyjemności!
  • Ćwiczę obronę Kolumny Zygmunta!
    • Postać: Czarek przyklejony do kolumny

Odcinek 17, Konkurs[edytuj]

  • Widzieliście to? Zadowolony klient. Powinniśmy go zabalsamować!
    • Postać: komendant
  • Kasia: Zamiast mózgu czarna dziura – to Jola Wiewióra!
    Jola: Kaśka, Kaśka, ty stara dziewico!
    Kasia: Dziewico?! Nie rymuje się!
    Jola: Bo to biały wiersz.
  • Stępień: Karły, milczeć!
    Kasia: To są dzieci!
    Stępień: Za moich czasów dzieci były młodsze!
  • Trzech synów matka miała,
    Dwóch słynęło z mądrości,
    A trzeci, co był głupi,
    Poszedł do łączności!
    • Opis: fragment piosenki, którą zaśpiewał dzieciom Czarek.
    • Zobacz też: syn
  • Kasia: Czaruś, lubisz dzieci?
    Czarek: Jasne, żeby jeszcze nie mówiły (...).
  • Trzynasty stosunek... yyy... posterunek!
    • Postać: Jola
    • Opis: odbierając telefon na posterunku.

Odcinek 18, Pchły i rosyjska mafia[edytuj]

  • Wiaderny? Skądś znam to nazwisko... (...) Wiem! Skojarzyło mi się z wiadrem!
    • Postać: Czarek
    • Opis: aluzja do filmu Kroll.
  • Szto słucziłos’... dziewczynko?
    • Postać: rosyjski terrorysta
    • Opis: tłum. szto słucziłos’ – ros. „co się stało”.
  • Kasia: Ciebie nie swędzi?
    Janek: Moje pchły są silniejsze od waszych.
  • Stiopa, stań przy drzwiach! Wołodia, zostań z tyłu! Ty... Ty o dziwnym nazwisku, pilnuj więźniów!
    • Postać: terrorystka
  • Zofia (nowa): Czarek, Czarek, jesteś głupszy niż kanarek. Podaj dalej.
    Luksus: Czarek, Czarek, jesteś głu... głu... głu... ty ptasi móżdżku!
  • Terrorysta: Dżinebu!
    Czarek: Co powiedział człowiek o twarzy jak tatarskie siodło?
  • Uważaj, nietoperz!
    • Postać: Czarek odwracając uwagę terrorysty
  • Liczę ostatni raz! Dziesięć, dziewięć (...).
    • Postać: dowódca AT

Odcinek 19, Trudne dni[edytuj]

  • August to strasznie głupie imię, wiesz? Jak kiedyś nie wiedzieli, czy to chłopak, czy dziewczynka, to nazywali go August. August-Srałgust!
    • Postać: Czarek
    • Opis: do Augusta, chłopaka Agnieszki.
  • Arnie jest debilem w skali europejskiej.
    • Postać: Zofia
  • Kasia: Co się tak gapicie?! Podpaski nie widziałeś?!
    Czarek: Mają skrzydełka?
    Kasia: Mają, ale nie latają! Bo to ptaki-nieloty. Strusie!!!
    Stępień: Namocz jedną i przyłóż do czoła.
  • Zofia: Od wczoraj wiele się zmieniło
    Stępień: Księżyc dostał pełni.
  • Solidarność jajników!
    • Postać: Czarek
  • Nie! Tylko nie kobiety! To chory gatunek!
    • Postać: Czarek
  • Uprałem pampersa!
    • Postać: Stępień

Odcinek 20, Wigilia, cz. 1[edytuj]

  • Ona mnie nienawidzi – co jej szkodzi połamać na mnie opłatek?!
    • Postać: Stępień
    • Opis: o żonie.
  • Czarek: Halski – skorumpowany glina.
    Zofia i Stępień: Do pieca!
    Czarek: Oleksy Józek... Reszta jest po rosyjsku...
    Stępień: Do pieca!
    Czarek: Szekspir William – handlarz uczuciami.
    Zofia i Stępień: Do pieca!
  • Pomyśl, jak bardzo będziemy cię szanować, kiedy się dla nas sprzedasz.
    • Postać: Czarek
    • Opis: do Kasi.
    • Zobacz też: szacunek
  • Luksus: Za 5 minut mam wolne.
    Arnie: Ja też.
    Komendant: To złapcie ich w 5 minut!
  • Kolędnik-dziecko: Ktoś nam zapieprzył kometę!
    Ksiądz (uderzając dziecko w głowę): Jak ty się wyrażasz?! Nie kometę, tylko gwiazdę betlejemską! Ktoś nam zapieprzył gwiazdę!

Odcinek 22, Sam na placu boju[edytuj]

  • Chciałem jeszcze wspomnieć, że jedna z tych prostytutek była łaskawa stwierdzić, że policja nic jej nie zrobi, bo to ona robi policji.
    • Postać: ksiądz
  • Czy to ty rozpowiadasz w kręgach kościelnych, że jeden policjant cię kryje?
    • Postać: Czarek
    • Opis: do Joli.

Odcinek 23, Bal sylwestrowy[edytuj]

  • Właśnie wracam z narady komendantów małych posterunków. Komendanta dwunastego wypieprzyli, a mnie opieprzyli!
    • Postać: komendant
  • Zawsze wraca, jest jak Lassie.
    • Postać: Czarek
    • Opis: o komendancie.
  • Inspektor Kot: Inspektor Pierzchała, inspektor Kot, Wydział Kontroli Wewnętrznej!
    Zofia, Komendant, Kasia i Arnie (razem): My to wiemy, Kocie!!!
    Inspektor Pierzchała: Co tu się dzieje?!
    Czarek (pijany): Bal!!! (Wpada za biurko).
    Inspektor Kot: Jesteście pijani!
    Czarek (pijany): Płaćcie za bilety albo wynocha!
    Komendant: Zapraszamy Państwa na kieliszek szampana!
    Inspektor Pierzchała: Po moim trupie!
    Czarek (pijany): (wyjmuje młotek) Zgadzam się!
    Komendant: Integrujemy się ze społeczeństwem. Takie dostałem rozkazy.
    Inspektor Pierzchała: To nie jest społeczeństwo!
    Prostytutka Merlin: A ja co jestem, kotku?
    Inspektor Kot: Nie jestem z panią po imieniu!
    Kasia: Cicho! Za minutę dwunasta!
    Stępień (pijany): Przywozimy wódkę z miasta!
  • Inspektor Kot: Dziś Sylwester, więc...
    Czarek (pijany): Koty mówią ludzkim głosem!
  • Mirella: Co tak ciemno jest...?
    Operator: Okulary...

Odcinek 24, Sztuka kamuflażu[edytuj]

  • Czarek: Nie podpowiadaj im!
    Kasia: Chcę wygrać uczciwie!
    Czarek: A ja chcę wygrać!
  • ***otwarcie drzwi, wejdzie Bogacz***
    Bezdomny Janek: Słucham.
    Bogacz: Chciałem zgłosić przestępstwo.
    Bezdomny Janek: Dawaj pan byle czywko.
    Bogacz: Przed moim domem tu czują bezdomni.
    Bezdomny Janek: Naprawdę? Co oni robią, tylko tak w szczegółach.
    Bogacz: Rozłożyli się na trawniku i się opalają.
    Bezdomny Janek: Czy weszli na teren pańskiej posesji?
    Bogacz: Gdyby weszli na teren mojej posesji, to jużby nie żyli. Ja mam strzelbę i 2 rotwajlery.
    Bezdomny Janek: Ale o co chodzi.
    Bogacz: Chcę, żebyście usunęli, bo oni tu śmierdzą przed domem.
    Bezdomny Janek: Śmierdzą?
    Bogacz: I psują humor moim gościom.
    Bezdomny Janek: Całkiem słuszna prawda.
    Bogacz: A ostatnio jednej pani daliśmy mu sole trzeźwiące.
    Bezdomny Janek: Umarła.
    Bogacz: Nie.
    Bezdomny Janek: Szkoda.
    Bogacz: Co pan powiedział?
    Bezdomny Janek: Rozbieraj się.
    Bogacz: Czy pan jest normalny?
    Bezdomny Janek: Rozbieraj się albo nie żyjesz!
    Bogacz: Czy pan jest policjantem? Pański kolega zwariował.
    Stępień: Jestem bezdomnym i śledczym, mieszkam tutaj, bo panowie policjanci mają dobre serce.
    Bogacz: Zapłacicie mi za to, nie wyobrażacie sobie, ile ja mogę, znam wszystkich moich szefów.
    Bezdomny Janek: Rozbieraj się do kalesonów - ci powiedziałem i to już!!!
    ***Bogacz się rozbiera do kalesonów***
    Bezdomny Janek: Ubieraj się.
    Bogacz: Nie może tego!!! To śmierdzi!!!
    Stępień: Nic nie widzę, żeby śmierdziało, a ty?
    Bezdomny Janek: Ja też nie, bo dowodzik osobisty, zegareczek na rekę i pieniążki nowych złotych przechowamy w depozycie. Nie chcesz ubranka?
    Bogacz: Nie!!!
    Bezdomny Janek: Nie to nie. Jazda na ulicę?
    Bogacz: W bieliźnie? Jest mi zimno.
    Stępień: Ubranie ci śmierdzi?
    ***Bogacz odetcha ulgę***
    Bogacz: Ratunku, pomocy, czy jest jakiś normalny policjant ze śmiechu?
    ***rżenie konia***
    Czarek: My jesteśmy prawdziwym policjantem?
    ***Bogacz krzyczy***
    Bezdomny Janek: Zapomniał pan czegoś?
  • Arnie: Ukrywał się w krzakach, zboczeniec.
    Bezdomny Janek: Tak jest, na szybienicy.
    Arnie: Co pan tu robi w mundurze?
    Bogacz: Wiedziałem, że to przebieraniec. Opanowaliście posterunek.
    Czarek: Jasne, jesteśmy przebranymi uciekinierami z zakładu dla obłąkanych i zamierzamy cię oskalpować.
    Bogacz: Nie wiesz, kim jestem?
    Czarek: Przyszłym zwycięzcą Balu Łysych.
    Bogacz: Będziecie tego żałować.
    Czarek: Ty też, ja zrobię ci z tyłka bitwę pod Grunwaldem.
    Arnie: Złapałem ekshibicjonistę i znalazłem sidła.
    Komendant: Widzicie, i to wszystko w jedno popołudnie. Awansują mnie za to.
    Czarek: Byle szybko.
    Komendant: Ekshibicjonistę do celi.
    Bogacz: Nie jestem ekshibicjonistą.
    Arnie: Mówił, że jest prezesem Klubu Właścicieli Hurtowni i wszystkich zna.
    Czarek: Chyba prezesem Klubu Bezdomnych.
    Arnie: Mówił, że gra w tenisa w Prezydentem.
    Czarek: A z papieżem trenuje skoki narciarskie.
    Arnie: Powiedział, że rozebrali go na policji…
    Czarek: Cicho! Na policji? Może na tym posterunku.
    Bogacz: Tak, tak, rozebrał mnie ten, co siedzi za biurkiem i jeszcze jeden, który udawał ślepego.
    Komendant: To ciekawe.
    Czarek: Dzwoń po karetkę.
    Bogacz: Nie macie prawa. Jestem normalny.
    Czarek: Gdzie nie spojrzysz, idioci.
    Komendant: Mógłby pan powtórzyć, kto pana rozebrał?
    Czarek: Panie komendancie, daję panu 100%, że on jest chory, ja bym go nie słuchał.
    Bogacz: Powtarzam jeszcze raz. Rozebrali mnie…
    ***zobaczy Kasię ubraną w pończochy***
    Bogacz: Chciałem dokończyć.
    Komendant: Powiesz jeszcze słowo, a skończysz w misce mojego psa. Kasiu, 6 punktów.
    Czarek: O nie, to nie można się rozbierać.
    Komendant: Nawet nie próbuj.
    Kasia: Ja nie jestem rozebrana.
    Czarek: Może jesteś ubrana?
    Arnie: Za kogo jesteś przebrana?
    Kasia: Za naszą wyobraźnię.
    ***otwarcie drzwi***
    Psychiatra 1: Gdzie ten kopnięty?
    Bezdomny Janek: Żaden.
    Bogacz: Panowie, ja jestem zupełnie zdrowy, to oni są chorzy.
    Czarek: Tak!!! A kto chodził po ulicy w samych kalesonach?
    Bogacz: Bo oni zabrali mi ubranie, a ten poprzednio był koniem.
    Czarek: No i sami widzicie?
    ***rżenie konia***
    Bogacz: To są przebierańcy, uciekli z zakładu dla obłąkanych, a prawdziwych policjantów oskalpowanych.
    Czarek: Ja wyrwałem jednemu włosy spod pachy i zrobiłem sobie szczoteczkę do zębów.
    Bogacz: Chcę zadzwonić.
    Czarek: Masz prawo do jednego dzwonienia.
    Bogacz: Ja przysięgam, że to wariaci.
    Psychiatra 2: A powie pan lekarzowi.
    Psychiatra 1: Przepraszam za ciekawość, ale chodzą więźniowie luzem.
    Czarek: Bo mamy przepełnienie, a jeleń to nasz kolega.
    Kasia: A ja jestem goła, bo tak.
    Psyciatra 1: Aha.
    Bogacz: Dajcie mi telefon, a wszystko ci wyjaśni.
    Psychiatra 1: Zadzwonisz ze szpitala.
  • Bogacz: To oni mnie rozebrali. To są zbiegli pacjenci z Wariatkowa.
    Czarek: Aha?
    Policjant: Do mnie mówisz?
    Kontroler: Zostaw go, to tylko dzieciak. Moje dziecko tak mówi jak zrobi kupkę.
    Bogacz: Ten, co był niemowlakiem, to przedtem udawał konia, ten z rogami mnie aresztował. A ta rozebrana…
    Kasia: Ja jestem ubrana.
    Inspektor Pierżchała: Jako licznica.
    Kasia: Ma pani na myśli mundur czy pończochy.
    Inspektor Kot: Tak nie wolno się rozbierać.
    Kasia: Pokaż mi taki punkt w regulaminie.
    Inspektor Kot: A może w regulaminie jest coś o noszeniu rogów.
    Kasia: Żona go zdradza.
    ***komendant wchodzi***
    Komendant: Puk… Co państwo tutaj robią?
    Kontroler: Władek, co tu się dzieje?
    Komendant: Witam pana, inspektorze.
    Kontroler: Pan jest bardzo bogaty. Jest szanowanym obywatelem. Twierdzi, że policjanci mnie rozebrali i wypędzili na ulicę, a potem go złapali i wysłali do Wariatkowa.
    Komendant: Przecież to nieprawdopodobne, no.
    Bogacz: No jasne, to oni mnie zrobili i wszyscy mnie rozbierali za różne zwierzęta.
    Komandant: Wierzę panu.
    Bogacz: Mam nadzieję. Znam ministra zdrowia.
    Inspektor Kot: Dlaczego ta policjantka jest w pończochach?
    Komendant: Właśnie, Kasiu, dlaczego jesteś w pończochach?
    Kasia: Wstydzę się.
    Komendant: Tylko się nie wstydź i szybko coś wymyśl!!!
    Kasia: Byłam w tajnej misji, nic więcej nie mogę powiedzieć.
    Komendant: Widzicie? I wszystko jasne.
    Inspektor Kot: Dlaczego ten tutaj udaje niemowlaka.
    Czarek: Bebe.
    Kasia: Bo jest nienormalny.
    Czarek: Kasa brzydka.
    Bogacz: Domagam się ukarania tych, którzy naruszyli moją kopność.
    Komendant: Czy może pan wskazać tego, który kazał się panu rozebrać?
    Bogacz: To jest jeden mundurowy i jeden ślepy, ale teraz go nie widzę.
    Komendant: Naprawdę? Niech pan się dobrze przyjrzy.
    Bogacz: Ci dwoje też przy tym byli.
    Komendant: Ta policjantka z dzieckiem?
    Bogacz: Koniem, ale najgorszy był taki inny.
    Komendant: Dżokej.
    Kontroler: Schowaj go.
    Komendant: Nie! Pojechał na wyścigi.
    ***Bezdomny Janek niespodziewanie mdleje, na pomoc ruszają Kasia i Czarek***
    Bogacz: To ten?
    Czarek: To jest wrzorzec policjanta, z srebra pielgrzymuje po małych komisariatach.
    Bogacz: To on mnie rozebrał!
    Czarek: On jest sztuczny, nie umie rozbierać.
    Kasia: Jest w wosku.
    Bogacz: Gdzie moje ubranie sukinsynu?
    Kontroler: Dlaczego pan jest w pampersie?
    Czarek: Zastawiałem pułapkę takich saperów.
    Bogacz: Odkurzaczy.
    Czarek: Ostrożnie, bo się rozleci.
    Bogacz: Obudź się, bydlaku świnio.
    Czarek: Nie polujmy świętej cyguły.
    Bogacz: Odkurzaczy, psychopato. Czuć od niego alkohol.
    Czarek: Manekin czyści się spirytusem.
    Bogacz: Czuć od niego wódkę.
    Bezdomny Janek: Wino.
    Czarek: Gada, jak cię to nakręci.
    Arnie: Wymyśliłem.
    Czarek: Poszedł pielgrzymować.
    Bogacz: Dość tych bzdur. Zróbcie coś z tym albo pogadam z Prezydentem.
    Komendant: Nie chcę bym narzucać, ale czy nie czas leczyć tego pana?
    Bogacz: Gdzie schowaliście ślepego.
    Stępień: Jestem "Sokole Oko".
    Kasia i Czarek: Nie znamy tego Indianina.
    Stępień: Inwigilowałem harcerzy w rezerwacie. Blade twarze dały mi wódki.
    Luksus: Nikt mnie nie chciał ukraść.
    Bogacz: To te podpaski były przebrane za więźniów.
    Komendant: No i co wy na to, posterunkowy?
    Czarek: Dzidzi mówi, że wszystko w porządku.
    • Opis: do Bogacza.
    • Zobacz też: bogacz
  • Cela kopalnią informacji.
    • Postać: komendant
    • Zobacz też: areszt

Odcinek 25, Księgowy mafii[edytuj]

  • Przebrzydły wieloryb, hipopotam, koala po kuracji hormonalnej.
  • Stępień: Wszystko już w życiu widziałem podwójnie, ale to jest najstraszniejsze!
    Czarek: Dobra, eksperymenty genetyczne, spieprzać z mojego posterunku.
    • Opis: na posterunku pojawił się Józef Kiełbasa wyglądający identycznie jak komendant Słoik.

Odcinek 26, Powtórka z westernu[edytuj]

  • Nie lubię kina. Tylko strzelają. Albo przeklinają.
    • Postać: Czarek
    • Zobacz też: film
  • Janek: Pobili mnie na dworcu.
    Czarek: Nie widać.
    Janek: Bo pobili mnie w ciemności.

Odcinek 27, Na haju[edytuj]

  • Arnie: Jak go namierzycie, to go wyrwę z ziemi razem z budką telefoniczną.
    Kasia: Skąd wiesz, że dzwoni z budki?
    Arnie: Zawsze dzwonimy... Oni zawsze dzwonią z budki.
    • Opis: o zboczeńcu wydzwaniającym na posterunek.
  • Co on pali?! To smakuje jak bułgarskie siano. Albo jak trawa.
    • Postać: komendant
    • Opis: o papierosie wyciągniętym z biurka Czarka.
  • Czy przypadkiem nie przeleciał tędy komendant?
    • Postać: Zofia
  • Czarek (pod wpływem skręta): Myślę, że chciałbym mieć z tobą dzieci...
    Kasia: Jeszcze papieroska?!
  • BOR-owiec: Biuro Ochrony Rządu. Pytałem, kto tu jest komendantem.
    Komendant: Ja tu jestem cesarzem.
    Były premier: Cesarzem czego?
    Komendant: Wszystkiego.
    Były premier: A ja jestem byłym premierem.
    Komendant: Ty jesteś szpiegiem.
    Były premier: Nie udowodnili mi.

Kasia: Witaj Czarku. Wiesz, że do Zofii wydzwania zboczeniec?
Czarek: Wiem, wydzwania od tygodnia.
Kasia: To jest miłość... Prawda?
Zofia: <zdenerwowana> Jaka miłość?!
Kasia: **do Czarka** A ty nie mógłbyś kiedyś do mnie zadzwonić?
Czarek: I co miałbym powiedzieć?
Kasia: Coś miłego.
Czarek: Jak złapiemy zboczeńca, podam mu twój telefon.
Przyprowadzony przez Czarka mężczyzna w kajdankach: Ja mogę do pani zadzwonić.
Kasia: Tylko spróbuj, a wypruję ci flaki!

  • Komendant: (Pod wpływem skręta) Zabroniłem ci latać!
    • Opis: Do Pershinga

Odcinek 28, Zemsta[edytuj]

  • Stępień (po angielsku): Hi!
    Zofia: Jesteś na haju?
  • Dawałem w gaz w szuwarach.
    • Postać: Stępień
  • Matka Iwonki (do ciotki Czarka): A paszła stąd, bo dyszlem przyłożę!
    Mąż ciotki Czarka (z żalem): Nie ma pani dyszla...
  • O rany, mama, ale latacie...
    • Postać: Iwonka
    • Opis: po tym, jak ciotka Czarka uderzyła matkę Iwonki.
  • Czarek (o narzeczonej): Jest prostytutką.
    Ciotka Czarka: Grunt, że nie aktorką. Tego bym nie zniosła.
  • Ksiądz: Kto to jest?
    Stępień: Moja żona. Ale to stan przejściowy.

Odcinek 29, Eliksir miłości[edytuj]

  • Ostatni raz byłem w kościele, jak mnie chrzcili.
    • Postać: Stępień
  • Zofia (o narzeczonym Kasi, Murzynie): Dokąd pojedziecie?
    Kasia: Do Afryki.
    Czarek: On ci się tam pomyli z innymi...

Odcinek 30, Wszystkie kobiety Czarka[edytuj]

  • Zaufanie to najważniejsza rzecz w trwałych związkach.
  • Czarek: Jaki był znaczek z przodu?
    Blondynka: Kółko i zygzak.
    Czarek: A może kółko i krzyżyk?
    Blondynka: Nie, to była błyskawica.
    • Opis: o marce auta (opel).
  • Blondynka (o Czarku): Może on nie jest taki zły...?
    Kasia: Może samochód da się poskładać...?
  • Kobieta upita – kobieta zdobyta!
    • Postać: Krystyna, dawna znajoma Czarka

Odcinek 31, Pojedynek[edytuj]

  • Czarek: A co by pan powiedział, gdyby ktoś obraził miłość pańskiego życia?
    Zofia: Właśnie, Władku, to ciekawe.
    Komendant: Gdyby ktoś obraził Pershinga, dostałby w mordę.
  • A żona to największy wróg człowieka.
    • Postać: Czarek
    • Zobacz też: wróg
  • Ona nie była jego żoną, a ty pływasz jak krew z nosa.
    • Postać: Czarek
    • Opis: do Luksusa.
  • Luksus: Już jesteś martwy!
    Czarek: Już jesteś głupi!
  • Luksus: A ty…
    Czarek: Wodnik Szuwarek, plama oleju, Polowanie na Czerwony Październik.
    Kasia: Plama oleju, pływa całkiem nieźle…
    Czarek: Cicho, chyba jesteś ze mną. Ołowiany spławik, dziurawa szalupa.
    Luksus: A ty…
    Czarek: Żółta łódź podwodna, Titanic…
    Luksus: A ty nie żyjesz!!!
    Czarek: Umieram.

Odcinek 32, Zmory z przeszłości[edytuj]

  • Stępień (rozwiązując krzyżówkę): Miejsce wiecznego spoczynku na „c”?
    Arnie: Cela?
  • Zofia Zoficka (w czasie kontroli): Poziom intelektualny tych ludzi jest poniżej średniej krajowej.
    Komendant: Świetnie tu pasowałaś.
  • Komendant: Stępień, chyba muszę się napić...
    Stępień (rozwiązując krzyżówkę): Napój alkoholowy na „w”.
    Luksus: Na ile liter?
    Komendant: Na dwóch. I na litrze się nie skończy.
  • Komendant: Jestem taki samotny... Mam tylko psa...
    Zofia: A ja?!
    Komendant: Ty nie masz nikogo.
  • Czarek: Słyszałem, że ptaszek zapiszczał...
    Kasia: Ptaszek ci zapiszczał? Brzydko... (...)
    Arnie: Mój też czasem piszczy...
  • Stępień (rozwiązując krzyżówkę): Człowiek, który lubi kobiety?
    Czarek: Mężczyzna.
  • Smotrisz w knigu, widzisz figu.
    • Postać: nauczycielka języka rosyjskiego o Czarku
    • Znaczenie: Patrzysz w książkę, widzisz figę. (z ros.)
  • Czarek-Duparek.
    • Opis: nauczyciel wychowania fizycznego określa tak Cezarego.
  • Zofia (o wywoływaniu duchów do Czarka): Dziś już nic nie wywołamy... Przez ciebie!
    Czarek: Wywołamy. Trzecią wojnę światową.
    Kasia: Przestań.
    Czarek: Możemy też wywołać zamieszki, torsje, wysoką gorączkę albo wilka z lasu.
  • Malczik s uma saszoł...
    • Postać: nauczycielka języka rosyjskiego o Czarku.
    • Znaczenie: Chłopiec zwariował. (ros.)
  • Czarek-Duparek? Nauczyciel-dupiciel! Profesor bez kaleson! Wuefista-ona...
  • Ręce na biurko, głowa w rozkroku, nogi pochylone!
    • Postać: Kasia

Odcinek 33, Samice[edytuj]

  • Czarek: Opowiedz nam o nocy poślubnej!
    Janek: Noc poślubna była przed ślubem.

Odcinek 34, Film[edytuj]

  • Jestem trzeźwy, tylko nie mogę chodzić...
    • Postać: pijany scenarzysta
  • Szczęki to taki piękny scenariusz... Dlaczego ja tego nie napisałem...?
    • Postać: pijany scenarzysta
    • Zobacz też: scenariusz
  • Umysł mam jasny, tylko nogi ciemne...
    • Postać: pijany scenarzysta
  • Stępień: Czy to jest czwórka, czy szóstka?
    Kasia: Ósemka.
  • Robi jej dziecko przez przypadek, tak bywa na wojnie.
    • Postać: Zofia
    • Opis: o postaci w scenariuszu.
    • Zobacz też: wojna
  • Komendant: Jazda do łóżka i grać mi miłość!
    Czarek: Ale ja mam ją zabić!
    Kasia: Ale najpierw mamy się kochać!
    Komendant: No to trochę się pokochajcie... A POTEM JĄ ZABIJ!!!
  • Komendant: (...) a potem będziesz miał scenę z Pershingiem.
    Czarek: Mam nadzieję, że nie miłosną?
    Komendant: Dialogową.
  • Nic tak nie ożywia filmu jak trupy.
    • Postać: komendant bawiący się w producenta filmowego
    • Zobacz też: trup

Odcinek 35, Mistrzowie bilarda[edytuj]

  • Czarek: Myślisz, ze związek mężczyzny i kobiety to coś naturalnego?
    Arnie: Ja nie myślę.
  • Czarek: To była podpucha? To nieuczciwe!
    Komendant: To była policyjna prowokacja. Uczciwa.
  • To jest wymiana ogólnonarodowa – jednemu się trafi Nowy Jork, a drugiemu Siedlce.
  • Czarek: Mówicie po polsku?
    Niemiec: Ja, ja, mówicie po polsku!
    Czarek: No to powiedz: „chrząszcz brzmi w trzcinie”.
    Murzyn, agent FBI: Ksiądz bździ w cinie.
    Arnie: To ciemne też mówi?
  • On mówi drutem kolczastym!
    • Postać: Czarek
    • Opis: o Niemcu.
  • Murzyn: Kobiety są gorsze niż biali.
    Niemiec: Kobiety są gorsze niż facety.
    Kasia: Jak my jesteśmy gorsze, to was wcale nie ma!
  • Solidarność plemników!
    • Postać: Kasia
    • Zobacz też: plemnik
  • Czarek, Czarek, Czarek,
    Głowa do góry,
    Pistolet na wodę
    Włóż do kabury.
    Czarek, Czarek, Czarek,
    Pałka do ręki,
    Włosy na lakier,
    Na nogi lakierki.
    • Opis: fragment piosenki, którą Kasia nagrała z agentem FBI.

Odcinek 36, Miss Policji, cz. 1[edytuj]

  • Dziwki do Dziwnowa!
    • Postać: Kasia

Odcinek 37, Miss Policji, cz. 2[edytuj]

  • Ja mam trabanta, blacharkę wymieniam w sklepie papierniczym.
    • Postać: Czarek
    • Zobacz też: trabant
  • Kunegunda (przedstawia się): Kunegunda.
    Czarek: Ładne imię.
    Kunegunda: Nieładne. Matka mnie rodziła trzy dni i się zemściła.
  • Juror: Nie ma się co wstydzić. Juror jest jak lekarz.
    Czarek: Ginekolog?
  • Dlaczego pobiłaś mojego koleżankę?!
    • Postać: Kasia
    • Opis: do Kunegundy.
  • Kasia: Smok Wawelski.
    Cezary: Dziecko Słonia.
    Prowadząca: A o czym panie tak szepczą na uszko?
    Czarek: Analizujemy drugie imię koleżanki.
    Prowadząca: A jak pani ma na drugie imię?
    Cezary: Godzilla!!!
    Kunegunda: Nieprawda. Na drugie mam Marysia!
    Cezary: Na drugie ma Godzilla.
    Kasia: Jej dziadek był wojownikiem sumo!
    Kunegunda: A moją pasją są sporty walki!
  • Nadszedł czas na ostateczne rajstopy!
    • Postać: Kasia
  • Zofia Zoficka (do Czarka przebranego za kobietę): Jeżeli jesteś kobietą, to pokaż cycki!
    Andżelika: Ja mogę pokazać cycki!

Odcinek 38, Koks[edytuj]

  • Arnie: Jak się zje za dużo grzybów, to się głupieje.
    Komendant: To znaczy, że ciebie karmili grzybami od przedszkola.
  • Jestem DJ Laska, syn Marioli i Staska.
    • Postać: DJ Laska
  • Kasia: Musiałam strzelić w powietrze.
    Czarek: I co?
    Kasia: Nie trafiłam...
  • Słyszałem, jak wydalasz głoski. (...) Masz głos jak jedwabne majtki.
    • Postać: DJ Laska
    • Opis: do Kasi.
    • Zobacz też: głos
  • Naturalnie – teraz wyjdę, ale za pięć minut przyjdę.
    • Postać: Czarek
  • Masz zajawkę na koks?

Odcinek 39, Cudotwórcy[edytuj]

  • Zofia: Nazwy państw pisze się z dużej litery.
    Agnieszka: Wszystkich państw?
    Zofia: Wszystkich.
    Agnieszka: Nawet tych, których nie lubimy?
    Czarek: A których według ciebie nie lubimy, siostrzyczko?
    Agnieszka: Tych, z którymi prowadzimy wojnę.
  • Czarek: To jakbyś napisała „Potop”?
    Agnieszka: P, o, t, o, p?
    Czarek: Z jakiej litery?!
    Agnieszka: Z „p”?

Odcinek 40, Szczęśliwy dzień[edytuj]

  • Komendant: W uznaniu zasług pozwolono mi zabrać ze sobą jedno z was.
    Kasia: Tylko nie mnie!
    Komendant: Zabieram... Pershinga.
    Zofia: Co?!
    Komendant: I ciebie, Zofio.

Zobacz też[edytuj]

Źródło[edytuj]