Brexit

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Brexit (ang. Brexit, od British „brytyjski” i exit „wyjście”) – potoczna nazwa procesu opuszczania przez Wielką Brytanię struktur Unii Europejskiej, zapoczątkowanego przez referendum w czerwcu 2016.

  • Brexit pokazał, że nie sprawdziło się liberalne przekonanie o prymacie racjonalności ekonomicznej, która ma chronić przed ekscesami irracjonalnych emocji. Pierwszą wojnę światową wbrew rozsądkowi prowadziły kraje o największych współzależnościach gospodarczych. Sto lat później nierozerwalne wydawałoby się więzi gospodarcze łączące uczestników Unii Europejskiej nie miały większego znaczenia dla biorących udział w brytyjskim referendum. I to jest właśnie dziś problemem – stan polityki i demokracji. Brexit sam w sobie, dramatyczny, jest jednak tylko symptomem znacznie poważniejszej choroby.
  • Brytyjskie referendum było rzadką, prawie niespotykaną, szansą na rozładowanie długo zbierającego się i ropiejącego ładunku wściekłości na establishment jako całość, na system notorycznie niespełniający składanych przez siebie i jego orędowników obietnic. W normalnych wyborach parlamentarnych tego rodzaju szansa jest nikła: odrzucić jedną partię, jedną część establishmentu, można tylko za cenę głosowania na ludzi z jakiejś innej jego części, chętnych do zajęcia opróżnionych gabinetów ministerialnych, ale pewnie równie niezdolnych, by coś w nich zmienić. W brytyjskim referendum natomiast wszystkie duże partie konkurujące do sprawowania rządów znalazły się po jednej stronie: za pozostaniem w Europie. A zatem wyborcy mogli wystawić wotum nieufności nie tej czy innej partii, lecz systemowi partyjnemu; wyrazić swoje obrzydzenie, oburzenie, odrzucenie i nieufność wobec całości establishmentu za jednym zamachem; pokazać język promowanemu przez establishment porządkowi (czy raczej nieporządkowi) rzeczy jako takiemu.
  • Ja wyobrażam sobie trzy konsekwencje Brexitu. Pierwsza to jest kilkuletni szok. W tym szoku będzie oczywiście i wzrost pozycji nacjonalistów i populistów, 2017 to są wybory we Francji, w Niemczech. To będzie szok. Na giełdach to będzie szok z kursami walutowymi. To będzie problem cudzoziemców mieszkających w Wielkiej Brytanii, szczególnie Polaków. Kilka lat szoku. Potem Europa trzech prędkości, czyli jakby powrót do tego, że będziemy mieli Europę „ojców założycieli”: Niemiec, Francji, Beneluxu, Włoch: krajów euro – to będzie ta druga prędkość i peryferia, czyli my trzecia.
  • Jest to bez wątpienia największy idiotyzm, jakiego dopuściła się Wielka Brytania od czasu zajęcia Kanału Sueskiego w 1956 r. Dla mnie jest to w dodatku katastrofa z naszej własnej winy, za którą nie możemy winić nikogo – ani Irlandczyków, ani Europejczyków z kontynentu... (...) Jesteśmy narodem, który zawsze był zintegrowany z sercem Europy. Być może mieliśmy konflikty z tym i owym, ale przecież jesteśmy Europejczykami. Pomysł, że możemy zastąpić dostęp do największej na świecie wspólnoty handlowej dostępem do rynku amerykańskiego, jest przerażający. Ta niestabilność, którą powoduje Donald Trump jako prezydent USA, jego egotyzm i megalomańskie decyzje... Czy naprawdę zamierzamy zdać się na jego łaskę, zamiast pozostać aktywnymi członkami UE?
  • Jeśli przez 40 lat kariery politycznej głoszę, że miejsce Wielkiej Brytanii jest w Europie, w jaki sposób mam teraz okłamać wszystkich, którzy na mnie głosowali? Zwłaszcza, że nie widzę np. tych 350 milionów zainwestowanych w służbę zdrowia [które obiecywano w kampanii referendalnej].
  • Angus Robertson: Premier May obiecała, że będzie szukała porozumienia z rządem Szkocji, Walii i Irlandii Północnej, zanim uruchomi artykuł 50. A jednak premier uruchomiła go nie czekając na porozumienie. Nie ma żadnego porozumienia. Dlaczego premier złamała obietnicę?
    Theresa May: Od początku mówiłam jasno. (…) Może przypomnę przy tej okazji panu posłowi, że Szkocja jest częścią Zjednoczonego Królestwa. Koniec tematu.
  • Tam, gdzie życiowa stabilizacja skończyła się wraz z przemysłem, przestrogi, że Brexit zagrozi stabilności, przyjmowano z ironicznym uśmiechem. Referendum stało się okazją do symbolicznego przytarcia nosa „tym na górze”. (…) Sprowadzeni do roli odbiorców kurczących się zasiłków pokazali światu środkowy palec. W praktyce niestety otworzyli zapewne drogę do dalszych cięć wydatków socjalnych i neoliberalizmu pożenionego z ksenofobią, żywiącego się szczuciem na imigrantów z Europy Wschodniej.
  • Uważam, że Francja, Niemcy i inne kraje, nie doceniają znaczenia Brexitu. Odchodzi wszystko, co było znaczącym wkładem Wielkiej Brytanii do bezpieczeństwa Unii Europejskiej. Boję się o przyszłość UE i tej tendencji dezintegracyjnej. Dlatego uważam, że Emmanuel Macron jest bardzo ważną postacią. Jest on jedyną osobą, która ma wizję i przekonanie do Unii Europejskiej.
  • W całej tej awanturze Anglikom nie chodzi o Europę ani o Polaków na Wyspach, tylko o rozpaczliwe poszukiwanie własnej tożsamości narodowej.
    • Autor: Geoffrey Wheatcroft, Imperium kontratakuje, „The Guardian”, tłum. „Forum”, 8 lipca 2016.
  • Właśnie dlatego Wielka Brytania nie dąży do członkostwa w jednolitym rynku: rozumiemy i szanujemy twoje stanowisko, że cztery swobody jednolitego rynku są niepodzielne i nie może być mowy o "wybieraniu najlepszych kąsków".(That is why the United Kingdom doesn't seek membership of single market: we understand and respect your position that the four freedoms of the single market are indivisible and there can be no "cherry picking".)
    • Autorka: Theresa May, w liście który rozpoczął proces wychodzenia ze wspólnoty, autorka powołuje się na referendum jako podstawę.
    • Źródło: wikipedia.org
  • Zwolennicy opuszczenia UE przeciwstawili rozniecającą emocje narrację o odzyskiwaniu suwerenności, podmiotowości i godności. Słowem: o powstawaniu z kolan. (…) Tymczasem wiele wskazuje na to, że projekt odzyskiwania podmiotowości politycznej za pomocą odcięcia się od świata jest w dzisiejszej Europie nieziszczalną fantazją. Aktualnie połowa eksportu Wielkiej Brytanii znajduje rynki zbytu w krajach Unii. Nie wiadomo jeszcze, jakie warunki relacji gospodarczych z Unią wynegocjuje w najbliższych latach Londyn, jednak w każdym z możliwych dziś do przewidzenia scenariuszy poziom dostępu do wspólnego rynku jest ściśle związany z poziomem dostosowania się do unijnych regulacji. Najbliżej zintegrowana dziś z unijną gospodarką Norwegia nie tylko musi stosować się do unijnych regulacji, ale też została zobowiązana do otwarcia swojego rynku pracy na migrantów z Unii i odprowadzania corocznej składki do unijnego budżetu. Choć więc Oslo ponosi koszty członkostwa w UE i podlega jej prawom, nie ma wpływu na unijną politykę – trudno doszukiwać się w takiej sytuacji politycznej podmiotowości, o jakiej opowiadają Farage z Johnsonem.