Referendum w Wielkiej Brytanii w 2016 roku

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Referendum w Wielkiej Brytanii w 2016 rokureferendum dotyczące dalszego członkostwa Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej.

  • Brexit pokazał, że nie sprawdziło się liberalne przekonanie o prymacie racjonalności ekonomicznej, która ma chronić przed ekscesami irracjonalnych emocji. Pierwszą wojnę światową wbrew rozsądkowi prowadziły kraje o największych współzależnościach gospodarczych. Sto lat później nierozerwalne wydawałoby się więzi gospodarcze łączące uczestników Unii Europejskiej nie miały większego znaczenia dla biorących udział w brytyjskim referendum. I to jest właśnie dziś problemem – stan polityki i demokracji. Brexit sam w sobie, dramatyczny, jest jednak tylko symptomem znacznie poważniejszej choroby.
  • Brytyjskie referendum było rzadką, prawie niespotykaną, szansą na rozładowanie długo zbierającego się i ropiejącego ładunku wściekłości na establishment jako całość, na system notorycznie niespełniający składanych przez siebie i jego orędowników obietnic. W normalnych wyborach parlamentarnych tego rodzaju szansa jest nikła: odrzucić jedną partię, jedną część establishmentu, można tylko za cenę głosowania na ludzi z jakiejś innej jego części, chętnych do zajęcia opróżnionych gabinetów ministerialnych, ale pewnie równie niezdolnych, by coś w nich zmienić. W brytyjskim referendum natomiast wszystkie duże partie konkurujące do sprawowania rządów znalazły się po jednej stronie: za pozostaniem w Europie. A zatem wyborcy mogli wystawić wotum nieufności nie tej czy innej partii, lecz systemowi partyjnemu; wyrazić swoje obrzydzenie, oburzenie, odrzucenie i nieufność wobec całości establishmentu za jednym zamachem; pokazać język promowanemu przez establishment porządkowi (czy raczej nieporządkowi) rzeczy jako takiemu.
  • Ja wyobrażam sobie trzy konsekwencje Brexitu. Pierwsza to jest kilkuletni szok. W tym szoku będzie oczywiście i wzrost pozycji nacjonalistów i populistów, 2017 to są wybory we Francji, w Niemczech. To będzie szok. Na giełdach to będzie szok z kursami walutowymi. To będzie problem cudzoziemców mieszkających w Wielkiej Brytanii, szczególnie Polaków. Kilka lat szoku. Potem Europa trzech prędkości, czyli jakby powrót do tego, że będziemy mieli Europę „ojców założycieli”: Niemiec, Francji, Beneluxu, Włoch: krajów euro – to będzie ta druga prędkość i peryferia, czyli my trzecia.
  • Jeśli przez 40 lat kariery politycznej głoszę, że miejsce Wielkiej Brytanii jest w Europie, w jaki sposób mam teraz okłamać wszystkich, którzy na mnie głosowali? Zwłaszcza, że nie widzę np. tych 350 milionów zainwestowanych w służbę zdrowia [które obiecywano w kampanii referendalnej].
  • Angus Robertson: Premier May obiecała, że będzie szukała porozumienia z rządem Szkocji, Walii i Irlandii Północnej, zanim uruchomi artykuł 50. A jednak premier uruchomiła go nie czekając na porozumienie. Nie ma żadnego porozumienia. Dlaczego premier złamała obietnicę?
    Theresa May: Od początku mówiłam jasno. (…) Może przypomnę przy tej okazji panu posłowi, że Szkocja jest częścią Zjednoczonego Królestwa. Koniec tematu.
  • Tam, gdzie życiowa stabilizacja skończyła się wraz z przemysłem, przestrogi, że Brexit zagrozi stabilności, przyjmowano z ironicznym uśmiechem. Referendum stało się okazją do symbolicznego przytarcia nosa „tym na górze”. (…) Sprowadzeni do roli odbiorców kurczących się zasiłków pokazali światu środkowy palec. W praktyce niestety otworzyli zapewne drogę do dalszych cięć wydatków socjalnych i neoliberalizmu pożenionego z ksenofobią, żywiącego się szczuciem na imigrantów z Europy Wschodniej.
  • Uważam, że Francja, Niemcy i inne kraje, nie doceniają znaczenia Brexitu. Odchodzi wszystko, co było znaczącym wkładem Wielkiej Brytanii do bezpieczeństwa Unii Europejskiej. Boję się o przyszłość UE i tej tendencji dezintegracyjnej. Dlatego uważam, że Emmanuel Macron jest bardzo ważną postacią. Jest on jedyną osobą, która ma wizję i przekonanie do Unii Europejskiej.
  • W całej tej awanturze Anglikom nie chodzi o Europę ani o Polaków na Wyspach, tylko o rozpaczliwe poszukiwanie własnej tożsamości narodowej.
    • Autor: Geoffrey Wheatcroft, Imperium kontratakuje, „The Guardian”, tłum. „Forum”, 8 lipca 2016.
  • Zwolennicy opuszczenia UE przeciwstawili rozniecającą emocje narrację o odzyskiwaniu suwerenności, podmiotowości i godności. Słowem: o powstawaniu z kolan. (…) Tymczasem wiele wskazuje na to, że projekt odzyskiwania podmiotowości politycznej za pomocą odcięcia się od świata jest w dzisiejszej Europie nieziszczalną fantazją. Aktualnie połowa eksportu Wielkiej Brytanii znajduje rynki zbytu w krajach Unii. Nie wiadomo jeszcze, jakie warunki relacji gospodarczych z Unią wynegocjuje w najbliższych latach Londyn, jednak w każdym z możliwych dziś do przewidzenia scenariuszy poziom dostępu do wspólnego rynku jest ściśle związany z poziomem dostosowania się do unijnych regulacji. Najbliżej zintegrowana dziś z unijną gospodarką Norwegia nie tylko musi stosować się do unijnych regulacji, ale też została zobowiązana do otwarcia swojego rynku pracy na migrantów z Unii i odprowadzania corocznej składki do unijnego budżetu. Choć więc Oslo ponosi koszty członkostwa w UE i podlega jej prawom, nie ma wpływu na unijną politykę – trudno doszukiwać się w takiej sytuacji politycznej podmiotowości, o jakiej opowiadają Farage z Johnsonem.