Potop (powieść)

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Kmicic z Oleńką na kuligu – obraz Juliusza Kossaka

Potop – powieść Henryka Sienkiewicza z 1886 roku.

  • A i król też był zmieszany, bo Zamość omylił jego nadzieję… Co najwięcej, mimo tego, co mu poprzednio mówiono, spodziewał się znaleźć gród takiej odpornej siły, jak Kraków, Poznań i inne miasta, których tyle już zdobył. Tymczasem znalazł twierdzę potężną, przypominającą duńskie i niderlandzkie, o której bez dział ciężkiego kalibru nie mógł nawet pomyśleć.
    • Postać: król Karol X Gustaw
    • Źródło: t. V, rozdz. III, wyd. Gebethner i Wolff, Warszawa 1888, s. 28–29.
    • Zobacz też: Zamość
  • Bogatym zawsze lepiej na świecie.
    • Opis: jedna z prządek w czeladnej Oleńki po poznaniu Kmicica jako narzeczonego szlachcianki.
    • Źródło: t. I, rozdz. I, op. cit., s. 19.
  • Bóg stworzył nieprzyjaciół, aby mężowie wojenni łup z kogo brać mieli.
  • Choć są różne grzeczne nacje na świecie, przecie Bóg nasze szczególnie w miłosierdziu swojem przyozdobił.
  • Chwalmy Boga i popędzajmy konie.
  • Chwilami wydawało mu się, że kocha tę dziewczynę, obok siedzącą, więcej niż świat cały, to znów taką do niej odczuwał nienawiść, że zadałby jej śmierć gdyby mógł, jej, ale zarazem i sobie.
  • Czasem też i okoliczności umieją rozkazywać nie gorzej królów i marszałków.
  • Diabeł się w ornat ubrał i ogonem na mszę dzwoni.
  • Dwoje nas było Kasieńko, dwoje na świecie,
    Ale mi się coś wydaje, że jedzie trzecie.
  • Gdy pożyjesz dłużej, poznasz, że gdy ktoś chce czegoś na świecie dokazać, temu nie wolno większych spraw dla mniejszych poświęcać.
  • Gdy rozejrzę się po świecie, próżno pytam, gdzie jest taki drugi naród, w którymby chwała Boga starożytnej szczerości trybem trwała i pomnażała się coraz bardziej… Próżno patrzę, gdzie drugi naród, w którym tak otwarty kandor żyje; gdzie państwo, w któremby o tak piekielnych bluźnierstwach, subtelnych zbrodniach i nigdy nieprzejednanych zawziętościach, jakich pełne są obce kroniki, nigdy nikt nie słyszał… Niechże mi pokażą ludzie, w dziejach świata biegli, inne królestwo, gdzieby wszyscy królowie własną spokojną śmiercią umierali. Nie masz tu nożów i trucizn, nie masz protektorów, jako u Angielczyków… Prawda, mój panie, zawinił ten naród ciężko, zgrzeszył przez swawolę i lekkość… Ale któryż to jest naród nigdy niebłądzący i gdzie jest taki, któryby tak prędko winę swą uznał, pokutę i poprawę rozpoczął? Oto już się obejrzeli, już przychodzą, bijąc się w piersi, do twego majestatu… (…) Zaufaj im, panie, bo oto tęsknią już za swą krwią jagiellońską i za ojcowskiemi rządami twemi…
    Jedź między nich… Ja, ja niewiasta, nie lękam się zdrady, bo widzę miłość, bo widzę żal za grzechy i restauracyą tego królestwa, na które cię po ojcu i bracie powołano. Ani mi się też podobna rzecz zdawa, by Bóg miał zgubić tak znaczną Rzeczpospolitę, w której światło prawdziwej wiary płonie.
    • Postać: królowa Maria Ludwika
    • Źródło: t. IV, rozdz. II, op. cit., s. 34–35.
  • Gdy się białogłowa przeciw tobie zaweźmie, choćbyś się w szparę w podłodze skrył, jeszcze cię igłą stamtąd wydłubie.
  • Gdzie ojca nie ma, tam, pismo mówi, wuja słuchać będziesz.
  • – Gdzieto ona Sobota?
    – Niedaleko Piątku, wasza miłość.
    – Kpisz, Kiemlicz?
    – Zaśbym śmiał! – odrzekł stary, krzyżując ręce na piersiach i skłaniając głowę – jeno się tam tak dziwnie miasteczka nazywają.
  • Głupich nigdzie na świecie nie brak, a szczególnie w tym kraju!
  • I tak chwiały się umysły pomiędzy obawą a nadzieją, ciężka niepewność przygniatała dusze ludzkie, gdy nagle położył jej koniec uniwersał Bogusława Leszczyńskiego, jenerała wielkopolskiego, zwołującego pospolite ruszenie szlachty województw poznańskiego i kaliskiego dla obrony granic od grożącej nawały szwedzkiej…
    Wszelka wątpliwość znikła. Okrzyk: „Wojna!” rozległ się po całej Wielkopolsce i wszystkich ziemiach Rzeczypospolitej.
    Była to nie tylko wojna, ale nowa wojna. Chmielnicki wspomagany przez Buturlina, srożył się na południu i wschodzie; Chowański i Trubecki na północy i wschodzie, Szwed zbliżał się z zachodu! Ognista wstęga zmieniała się w koło ogniste.
    Kraj był jak obóz oblężony.
  • Jakaż to wolność, która jednemu przeciw wszystkim oponować pozwala?… Zali ta wolność dla jednego, nie jest niewolą dla wszystkich?
  • Jam też nie z soli wyrósł, ani z roli, jeno z tego, co mnie boli; (…) a boleli mnie Kozacy, którzy mi tę oto gębę przestrzelili, a teraz boli mnie Szwed.
  • Jestli na świecie drugi kraj, gdzie by tyle nieładu i swawoli dopatrzeć można?… Co tu za rząd? Król nie rządzi, bo mu nie dają… Sejmy nie rządzą, bo je rwą… Nie masz wojska, bo podatków płacić nie chcą; nie masz posłuchu, bo posłuch wolności się przeciwi; nie masz sprawiedliwości, bo wyroków nie ma komu egzekwować i każdy możniejszy je depce; nie masz w tym narodzie wierności, bo oto wszyscy pana swego opuścili; nie masz miłości do ojczyzny, bo ją Szwedowi oddali za obietnicę, że im po staremu w dawnej swawoli żyć nie przeszkodzi… (…) Który by w świecie naród nieprzyjacielowi do zawojowania własnej ziemi pomógł? Który by tak króla opuścił, nie za tyraństwo, nie za złe uczynki, ale dlatego, że przyszedł drugi mocniejszy? Gdzie jest taki, co by prywatę więcej ukochał, a sprawę publiczną więcej podeptał? (…) Niechże mi kto choć jednę cnotę wymieni: czy stateczność, czy rozum, czy przebiegłość, czy wytrwałość, czy wstrzemięźliwość? Co oni mają? Jazdę dobrą? tak! i nic więcej… To i Numidowie ze swej jazdy słynęli i Gallowie, (…) a gdzież są? Zginęli, jak i ci zginąć muszą. Kto ich chce ratować, ten jeno czas próżno traci, bo oni sami nie chcą się ratować!… Jeno szaleni, swawolni, źli i przedajni tę ziemię zamieszkują!
  • Jeśli taką masz ochotę do stanu małżeńskiego, to się nie martw. Przyjdzie i twoja kolej. Na nic tu szukanie i właśnie wtedy znajdziesz, kiedy nie będziesz szukał.
    • Opis: Zagłoba do Wołodyjowskiego.
    • Źródło: t. I, rozdz. XII, op. cit., s. 255.
  • Jeżeli cię nie powieszą, to będzie z ciebie pociecha!
  • Jędruś! ran twoich nie godnam całować!
  • Każ wasza dostojność dziś jeszcze uderzyć na te dwa tysiące Polaków, którzy są w naszym obozie, bo jak tego nie uczynisz, to oni jutro uderzą na nas… Już i tak bezpieczniej szwedzkiemu żołnierzowi iść między stado wilków, niż między ich namioty. Oto wszystko, co chciałem powiedzieć, a teraz pozwalam sobie życzyć waszej dostojności powodzenia…
  • Każdy wiatrak myśli, że grunt skrzydłami machać, a wiesz Michałku czemu? Bo ma plewy pod dachem, alias w głowie. Sztuka wojenna także na fortelach polega.
  • Kiep ten, kto się swego nazwiska wstydzi.
  • Kończ… waść!… wstydu oszczędź!…
    • Opis: Kmicic do Wołodyjowskiego.
    • Źródło: t. I, rozdz. VII, op. cit., s. 138.
  • Łeb szlachecki, to rejestr, na którym coraz inna ręka szablą pisze…
  • Mdły to naród, bo ziemia tam okrutnie nieurodzajna i chleba nie mają, bo jeno szyszki sosnowe mielą, z takiej to mąki podpłomyki czyniąc, które żywicą śmierdzą. Inni nad morzem chodzą i co tylko fala wyrzuci, to żrą, jeszcze się z sobą o owe speciały bijąc. Hołota tam okrutna, dlatego nie masz narodu na cudze łapczywszego, bo nawet Tatarzy końskiego mięsa ad libitum mają, a oni czasem po roku mięsa nie widują i ciągle głodem przymierają, chyba, że połów ryb zdarzy się obfity.
  • Miłość, jako nasionko leśne z wiatrem szybko leci, ale gdy drzewem w sercu wyrośnie, to chyba razem z sercem wyrwać ją można.
  • Miłość tę przywaliła góra goryczy, rozczarowania i boleści, ale miłość żyła, gotowa zawsze wierzyć i przebaczać bez końca.
  • Mości panowie! na cześć onych przyszłych pokoleń! Niechże im Bóg błogosławi i pozwoli ustrzec tej spuścizny, którą im odrestaurowaną naszym trudem, naszym potem i naszą krwią, zostawujem. Niech, gdy ciężkie czasy nadejdą, wspomną na nas i nie desperują nigdy, bacząc na to, że nie masz takowych terminów, z których by się viribus unitis przy Boskich auxiliach podnieść nie można.
  • Mów mi: wuju!
  • Najlichsze stworzenie ma ten dowcip, że nieprzyjaciela od swojego odróżni.
  • Naści piesku kiełbasy!
    • Opis: Andrzej Kmicic, zatykając lufę kolubryny szwedzkiej pod Jasną Górą.
    • Źródło: t. III, rozdz. XVIII, op. cit., s. 361.
  • Nie każda kula zabija, inaczej by już ludzi nie było na świecie, bo matki by nie nastarczyły rodzić.
  • Nie kodż do lasu, czypać bzu,
    I nie wierz kłopcu, jako psu!
    Bo każdy kłopiec ma w sobie jad,
    Kiedy cię kocha, powiedz mu: „at!”
    • Opis: panna Terka śpiewała dla Wołodyjowskiego.
    • Źródło: t. I, rozdz. VII, op. cit., s. 116.
  • Nie masz jak droga na duszne troski i niepokoje..
  • – Noga moja więcej tam nie postoi – rzekł głośno.
    Pachołek Syruć, jadący z tyłu, przysunął się zaraz.
    – Co wasza mość mówi?
    – Głupiś! – odpowiedział pan Wołodyjowski.
    – To już mnie wasza mość powiedział, jakeśmy w tamtę stronę jechali..
  • – Ociec, prać?
    – Prać!
  • Odwagę i w nieprzyjacielu cenić należy (…).
  • Ofiaruj wasza dostojność królowi szwedzkiemu w zamian Niderlandy.
  • Ostrożnym trzeba być. Kto chce, by go woda nie porwała, musi umieć pływać, a kto idzie lasem, w którym dróg nie ma, ten często musi stawać i miarkować, w którą mu stronę iść należy.
    • Opis: Janusz Radziwiłł do Kmicica.
    • Źródło: t. II, rozdz. IX, op. cit., s. 156.
  • Pan Jan Zamoyski, ordynat, pozwolił im na znak wielkiej przychylności i łaski wejść do miasta. Wpuszczono ich bramą Szczebrzeszyńską, albo inaczej Ceglaną, gdyż dwie inne były z kamienia. Sam Kmicic nie spodziewał się ujrzeć nic podobnego i nie mógł wyjść z podziwu na widok ulic szerokich, włoską modą pod linią równo budowanych, na widok wspaniałej kolegiaty i burs akademickich, zamku, murów, potężnych dział i wszelkiego rodzaju „opatrzenia”. Jak mało który z magnatów mógł się porównać z wnukiem wielkiego kanclerza, tak mało która forteca z Zamościem.
  • Pańskie to jakieś dziecko, panie Michale, i za misterna dla żołnierza. Przyznaję, że gładka, ale ja wolę takie, co to i zrazu nie poznasz: armata, czy białogłowa?
  • – Pogawędzimy – rzekł – nie będzie nam się czas dłużył… Aha! to ta orszańska metoda?… widać tam sami musicie groch młócić, bo waćpan machasz jak cepem… Okrutnie się zmachasz. Zaliś to naprawdę w Orszańskiem najlepszy?… Ten cios jeno u pachołków trybunalskich w modzie… Ten kurlandzki… dobrze się nim od psów opędzać. Uważaj waćpan na koniec szabli… Nie wyginaj tak dłoni, bo patrz, co się stanie… Podnieś!…
    • Opis: Wołodyjowski wytrąca szablę Kmicicowi
    • Źródło: t. I, rozdz. VII, op. cit., s. 136–137.
  • – Potomne wieki oddadzą nam sprawiedliwość – rzekł Radziejowski.
    – Amen! – dokończył wojewoda poznański.
    Wtem spostrzegł, że oczy mnóstwa szlachty patrzą i przypatrują się czemuś wyżej, ponad jego głową.
    Obrócił się i ujrzał swego błazna, który wspinając się na palce i trzymając jedną ręką za odrzwia, pisał węglem na ścianie radnego domu, tuż nade drzwiami:
    „Mane – Tekel – Fares”.
    Na świecie niebo pokryło się chmurami i zbierało się na burzę.
  • Rzeczpospolita sama jest wielka, w proporcji do niej nie masz wielkich, jeno małe…
  • Rzeczpospolita, to postaw czerwonego sukna, za które ciągną Szwedzi, Chmielnicki, Hyperborejczykowie, Tatarzy, elektor i kto żyw naokoło. A my z księciem wojewodą wileńskim powiedzieliśmy sobie, że z tego sukna musi się i nam tyle zostać w ręku, aby na płaszcz wystarczyło; dlatego nie tylko nie przeszkadzamy ciągnąć, ale i sami ciągniemy.
  • Są ludzie, którym majętność nad wszystko milsza, inni za zdobyczą na wojnie gonią, inni się w koniach kochają, ale ja bym waćpanny za żadne skarby nie oddał!
    • Opis: Kmicic do Oleńki.
    • Źródło: t. I, rozdz. I, op. cit., s. 19–20.
  • – Skąd mam wiedzieć! – odrzekł mały pan.
    – Czyli powiadasz, że czego ci cudza gęba do ucha nie powie, tego ci własny dowcip nie podszepnie. Prawda jest!
    • Postacie: pan Wołodyjowski i Zagłoba
    • Źródło: t. IV, rozdz. IX, op. cit., s. 133.
  • – Skądże… to waść wiesz, że ona… mnie miłuje?
    – Bo mam oczy i patrzę, bo mam rozum i miarkuję; teraz zwłaszcza, gdym rekuzę dostał, zaraz mi się w głowie rozjaśniło. Najprzód tedy, gdym po pojedynku przyszedł jej powiedzieć, że jest wolna, bom waćpana usiekł, wnet ją zamroczyło i zamiast wdzięczność mi okazać, całkiem mnie sposponowała; powtóre: gdy cię tu Domaszewicze dźwigali, to ci głowę, jak matka unosiła, a potrzecie, że gdym się jej oświadczył, tak mnie przyjęła, jakoby mi kto w pysk dał. Jeśli te racje waćpanu nie wystarczają, to chyba dlatego, żeś przez rozum zacięty i na umyśle szwankujesz.
  • Sklepu z rozumem nie założysz, bo go na sprzedanie nie posiadasz.
  • Smoła tak nie przylega do szaty, jak niesława do imienia!
  • Szlachcic i żołnierz na to się rodzi, by nie dziś, to jutro gardło dać…
  • Taki to już u nas obyczaj, aby winę zawsze na wodza składać.
  • W bitwie miejsca się nie wybiera, jeno się stoi, gdzie każą.
  • Wielkiej fantazji kawaler, choć gorączka okrutny.
    • Opis: o Kmicicu wedle opowiadań jakie słyszała Oleńka.
    • Źródło: t. I, rozdz. I, op. cit., s. 13.
  • Wojna nie matka: ze śmiercią jeno ludzi swata.
  • Wolę otwartego nieprzyjaciela, niż fałszywego sprzymierzeńca…
  • Wstręt i unikanie spraw światowych jest bronią zakonników.
    • Postać: szlachcic wysłany przez Müllera do zakonników na obleganej Jasnej Górze.
    • Źródło: t. III, rozdz. XVI, op. cit., s. 299.
  • Z woza, byle pora sposobna przyszła, możesz dać nura, z Birż także, a z kulą we łbie ciężko uciekać.
  • Zapomniano już w tym kraju różnicy między wolnością i swawolą i oto, jak zbytnia rozkosz boleścią, tak wyuzdana wolność niewolą się zakończyła.
  • Ze szlachtą, mości panowie, trzeba po ojcowsku, nie po dragońsku… Powiesz mu: panie bracie, a bądź łaskaw, a idź, rozczulisz go, na ojczyznę i sławę wspomniawszy, to ci dalej pójdzie, niż dragon, który dla lafy służy.
  • Zdrada! morderstwo! hańba! Jesteśmy Szwecją już, nie Polską!
    • Opis: Skoraszewski do szlachty.
    • Źródło: t. I, rozdz. X, op. cit., s. 225.
  • Złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma!

Zobacz też:

Wikisource