Nutria i Nerwus

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Nutria i Nerwus – dziesiąta część Jeżycjady autorstwa Małgorzaty Musierowicz, powstała w roku 1995. Cytaty za wyd. Akapit Press, Łódź 1995.

Information icon.svg Uwaga: W dalszej części znajdują się cytaty ze szczegółami fabuły lub z zakończenia utworu.

Wypowiedzi postaci[edytuj]

Natalia Borejko (Nutria)[edytuj]

Małgorzata Musierowicz
Information icon.svg  Poniżej znajdują się wybrane cytaty, więcej znajdziesz w osobnym haśle Natalia Borejko.
  • Lekarz powiedział, że masz tylko leżeć – w dobrze przewietrzonym pokoju. Więc leżysz. W najlepiej przewietrzonym ze wszystkich.
    • Opis: pod gołym niebem.
    • Źródło: s. 58
  • Nie wiem, czy go kocham (…). A raczej wiem, że go nie kocham.
    • Opis: o Antonim Ptaszkowskim (Tuniu)
    • Źródło: s. 17.
    • Zobacz też: miłość

Profesor Dmuchawiec[edytuj]

Information icon.svg  Poniżej znajdują się wybrane cytaty, więcej znajdziesz w osobnym haśle Profesor Dmuchawiec.
  • Nocne strachy to nie głupstwo (…). Nie lekceważ tego, co widzisz w nocy. W nocy widać lepiej i ostrzej, bo dzień człowieka rozprasza.
  • Pewien mędrzec (…) powiedział, że śmierć nadaje piękno życiu. Tylko sztuczne kwiaty nie umierają.

Ida Pałys[edytuj]

Information icon.svg  Poniżej znajdują się wybrane cytaty, więcej znajdziesz w osobnym haśle Ida Pałys.
  • Drogi Tunio jest typem gastryka (…). Charakterystyczne bruzdy od nosa do ust i niżej. Za parę lat dosłownie to już będzie zgryźliwy zrzęda. Dalej: ma wyraźnie zarysowane odruchy starokawalerskie. Skąpiradło! Nigdy nie przyniósł Natalii kwiatów okazalszych niż pojedynczy fiołek alpejski. Jeśli w ogóle. No i ta drobiazgowość! Wszystko musi być na swoim miejscu. Przychodzi do niej i zaraz zaczyna ustawiać wazonik tam, gdzie go widział ostatnim razem. Ja bym z takim nie wytrzymała, a cóż dopiero ten flejtuch Nutria. Moim zdaniem, instynkt samozachowawczy zadziałał u niej dosłownie w ostatniej chwili. Tak czasem bywa, zwłaszcza z nią. Pamiętasz? – była malutka i cofnęła się na ułamek sekundy przed tym, jak z dachu zleciała cegła. (…) Cegła świsnęła jej koło nosa i roztrzaskała się pod nogami.
    • Źródło: s. 95, 96
  • Nie wiem, naprawdę, jak ty mogłaś tej niedojdzie powierzyć dzieci (…). Przecież ona samej siebie nie potrafi upilnować.
    • Źródło: s. 111.

Laura Pyziak (Tygrys)[edytuj]

Information icon.svg  Poniżej znajdują się wybrane cytaty, więcej znajdziesz w osobnym haśle Laura Pyziak.
  • Nigdy nikomu nie trzeba podbierać puenty.
    • Źródło: s. 139
    • Zobacz też: puenta
  • Rano będzie lepiej. Nie będzie żadnych duchów. I tak dalej.
    • Źródło: s. 70
    • Zobacz też: duch, rano

Róża Pyziak (Pyza)[edytuj]

Information icon.svg  Poniżej znajdują się wybrane cytaty, więcej znajdziesz w osobnym haśle Róża Pyziak.
  • Wiem, że mnie rozumiesz (…). Zawsze to wiedziałam. Ty nic nie mówisz, a wszystko rozumiesz.
    • Opis: do Natalii.
    • Źródło: s. 141
  • Zauważyłaś (…), że są ludzie, którym ciągle musimy wybaczać, a oni nam wcale nie muszą?

Gabriela Stryba[edytuj]

Information icon.svg  Poniżej znajdują się wybrane cytaty, więcej znajdziesz w osobnym haśle Gabriela Stryba.
  • Możliwe, że tylko tyle możemy zrobić dla tych, których kochamy. Umilić im jakoś ten groźny świat.
    • Źródło: s. 113
  • To normalne w miłości, że ludzie podporządkowują się sobie nawzajem.
    • Źródło: s. 18

Inne postacie[edytuj]

  • Nie byłem zły. Byłem zaledwie rozzłoszczony.
    • Postać: Filip Bratek (Nerwus)
    • Źródło: s. 136
    • Zobacz też: złość
  • Prokreacja bardzo absorbuje (…).
    • Opis: pani Barbara
    • Źródło: s. 143
    • Zobacz też: dziecko

Dialogi[edytuj]

  • – A jak ta twoja noga?
    – Moja noga? – zdziwiła się Nutria. – Jaka noga?
    – Ta skaleczona. Szkłem.
    – Ach! Już jej nie mam, to jest – już o niej zapomniałam (…).
    • Źródło: s. 154
    • Zobacz też: noga
  • – Moja ciocia Patrycja powiedziała kiedyś, że przyjaźń między kobietą a mężczyzną jest niemożliwa (…). Chyba że…
    – Chyba że występuje jako uczucie towarzyszące? – podpowiedział Filip.
  • – Ostatni biuletyn był taki, że ona nie wyjdzie za mąż wcale.
    – To się tylko tak mówi – machnęła ręką Ida – do czasu, gdy na widnokręgu nie zamajaczy właściwy żagiel. I potem nadal tak się mówi, dopóki nie wiadomo już na sto procent (…).
  • – Za pozwoleniem, moja droga – leniwie odezwała się Laura, która najwyraźniej miała z całej sceny mnóstwo uciechy. – Nie musisz być taka ofiarna, pan Filipek jest bardzo miły.
    – Pan Filipek? Skąd wy się właściwie znacie? – jęknęła Natalia, szarpiąc okowy.
    – My? – spytała Laura, wyraźnie grając na zwłokę. – Hm. Hm. Cóż. Pan Filipek raz przyszedł do ciebie z panem Tuniem, ale ciebie nie było. Dałam im wtedy herbatki – wyjaśniła.
    Natalia padła w tył, znajdując ciepłe oparcie w pluszu kanapki.
    – Teraz nareszcie rozumiem swoją sytuację – powiedziała z goryczą. – Bardzo ci dziękuję, Tygrysku.
    – Cóż, dziecko istotnie zadzwoniło dziś rano – wtrącił Nerwus obronnie; nie darmo Laura rzuciła mu przed sekundą spojrzenie wołające o pomoc. – Dzwoniła do Tunia. To jest lojalne dziecko. Chciało naprawić to, co ty popsułaś. Ale Tunio leży w gipsie, więc dziecko powiedziało wszystko mnie. Nie powinnaś dziecka winić.
    – Chciałam tylko twego dobra, ciociu – dodało dziecko serdecznie.
    • Źródło: s. 34
  • – Zaczyna mi się wysypka na brzuchu – dobiegło spoza gałęzi ponure wyznanie Laury.
    – Na twarzy też – pocieszyła siostrę Pyza.
    • Źródło: s. 60

Cytaty z narracji[edytuj]

  • A Ziemia pod nim kręciła się, oddychając razem z nim. Księżyc toczył się po niebie jak lustrzana piłka i oblewał go całego tajemniczym światłem, z coraz to innej strony. Na wschodzie niebo pojaśniało i natychmiast odezwał się pierwszy poranny ptak.
  • – Aaaa! – ryknęła. – Tylko nie to!!! Nie będę żadną małżonką!!! – po czym zamachnęła się na Tunia i – w ostatniej chwili zmieniwszy o parę centymetrów trajektorię pocisku – z furią cisnęła koszykiem prosto w zatęchłe głębiny stawku.
    A on co na to? Najpierw milczał, głęboko wstrząśnięty chamstwem, jakie ujrzał, a następnie zapytał:
    – A co z zastawem za koszyk?
    I wtedy Natalii nie pozostało nic innego, tylko albo go uderzyć pantoflem w głowę, albo natychmiast odejść. Więc odeszła, tak jak stała, w białej sukience z kretonu, zbryzganej truskawkową posoką od kolan aż do pasa. Tym, co gnębiło ją w tej chwili i dręczyło do obrzydliwości, był najzwyczajniej w świecie wstyd. I jeszcze coś: przerażenie.
    • Źródło: s. 8
  • Aleja Wielkopolska nie była bynajmniej cienista o tej porze dnia, wręcz przeciwnie: ponieważ prowadziła prosto na zachód, słońce wypełniało ją jak miód butelkę.
    • Źródło: s. 6
    • Zobacz też: lato
  • Babilońska atmosfera tego miejsca natychmiast wywarła wpływ na wrażliwą Natalię Borejko; biedaczka podupadła na duchu zaraz po wejściu na teren dworca.
    • Źródło: s. 23
    • Zobacz też: dworzec
  • Była tak zachwycona, że na policzki wystąpiły jej malinowe wypieki. – Co za dźwięk! To jest niemożliwe. Kto to gra? Gould?
    Teraz Filip przeżył szok. Bo to było właśnie historyczne nagranie Glenna Goulda, z roku 1955. A jeśli ona potrafiła rozpoznać interpretację Goulda – to oznaczało to, że los pozwolił mu spotkać dziewczynę życia. Z którą, nawiasem mówiąc, chciał się ożenić jego własny brat.
    • Źródło: s. 134
    • Zobacz też: muzyka
  • Czego to dziecko nie wyrabiało! Najpierw położyło się w rowie i oznajmiło, że tu właśnie skona, potem pozwoliło sobie zmierzyć gorączkę i samo oświadczyło, że ma trzydzieści osiem i pół, potem potrzebowało natychmiast napić się zimnej coca-coli, a kiedy usłyszało, że do wodopoju trzeba iść jeszcze z kwadransik – powiedziało, żeby je zostawić na tej pustyni, bo już się jakoś doczołga przez piaski.
    • Źródło: s. 97
  • (…) człowiek nigdy nie powinien być zbyt pewny tego, że wygrał. Zwłaszcza – z losem.
    • Źródło: s. 51
    • Zobacz też: los
  • (…) do przedziału wkroczyła właśnie bardzo zgrzana, sympatyczna pani w różowej disneyowskiej koszulce. Jej duży biust rozpychał sylwetkę Miki tak, że zdawała się nie myszką, ale turem.
    • Źródło: s. 27
    • Zobacz też: biust
  • Dziadek Borejko, czołowy wielbiciel Ignacego Grzegorza oraz wynalazca metody, zauważył nawet, że malec lekceważącym pobekiwaniem kwituje komedie Plauta, podczas gdy Rozmyślania Marka Aureliusza wzbudzają w nim niechętny respekt, zaś wybrane sceny z Sofoklesa śmieszą go do rozpuku. Jedynie Platonowi okazywał wnuk Borejków wyraźną, skupioną uwagę. Rozumiał absolutnie każde słowo! – dziadek rozpoznawał to nieomylnie po takich objawach, jak mars na czole wnuka, skupiony wyraz jego mądrych oczu oraz znaczące, przeciągłe mlaskanie plus ślinotok.
    • Źródło: s. 10
  • Gabriela początkowo próbowała owinąć swe słowa w bawełnę taktu (…).
    • Źródło: s. 61
    • Zobacz też: takt
  • Ida śniła, że buszuje po ciemku pośród wysokich paproci, w których kryje się jej siostrzenica Laura, cała w żółte i czarne pręgi. Apogeum poświstywania przypadło na moment, kiedy Ida złapała właśnie Laurę i waliła ją soczyście grubą gałęzią po tyłku.
    • Źródło: s. 66
  • (…) im bardziej okoliczności nie sprzyjały, tym bardziej Filip się upierał.
    • Źródło: s. 55
  • Im bardziej się ona wycofywała, tym bardziej zdobywczy on się stawał. Ale nie można zarazem wycofywać się – i być blisko.
  • (…) jak wiadomo, głos, zwłaszcza w śpiewie, zdradza o człowieku bardzo wiele.
  • Księżyc lał potoki blasku, które woda wchłaniała i przetwarzała w blask odmienny, ruchliwy i rozproszony. Tym świerszczom chyba odbiło. Filip był pewny, że cykają wszystkie naraz, w jakimś niesłychanym unisono.
    • Źródło: s. 73
  • Łzy przynosiły wyraźną ulgę.
    • Źródło: s. 14
    • Zobacz też: łza
  • Mamusia twierdzi, że Pyza wkroczyła w wiek dojrzewania, a przecie i ona, Laura, nie jest już taka młoda; za trzy miesiące skończy lat dziesięć i też pewnie wkroczy w to i owo.
    • Źródło: s. 16
  • Trudno wyraźnie zaistnieć w rodzinie, gdy jest się trzecią pośród czterech córek. W rodzinie Borejków, po okresie tłocznego i hałaśliwego dzieciństwa, nastał okres, kiedy najważniejsza zaczęła być pierworodna Gabrysia – jej pierwsze przeżycia sercowe (Pyziak), jej nieudane małżeństwo (Pyziak), jej dzieci, wreszcie małżeństwo drugie, tym razem udane (Grzegorz). Ale niemal równolegle na pierwszy plan wepchnęła się Ida, buntując się widowiskowo, uciekając rodzinie z wakacji, wyczyniając najprzeróżniejsze dziwactwa. Ledwie dorosła i ustatkowała się – już uwagę rodziny pochłonęła najmłodsza Patrycja, wdając się w piorunujący romans z Florianem i oblewając pokazowo maturę. Co do Natalii – właściwie nie miała powodów do buntu. Bardzo lubiła swoją rodzinę i swój dom i – choć nie poświęcano jej tu tyle uwagi, co innym córkom – czuła się dobrze i bezpiecznie. Być może właśnie dlatego, że pozostawała w cieniu. Były, owszem, chwile, kiedy część uwagi rodziców koncentrowała się na niej; ale zjawisko to miało na ogół miejsce z okazji totalnych klęsk naukowych, toteż Natalia wolała, by go raczej nie było wcale. A ponieważ maturę zdała z wyróżnieniem, zaś na pierwszym roku polonistyki szło jej świetnie – trzy bardziej dynamiczne siostry znów się znalazły na pierwszym planie.
    • Źródło: s. 31
  • Tuż przed północą przetoczył się nad Poznaniem patetyczny, wagnerowski grzmot, a mieszkańcy, udręczeni spiekotą ostatnich tygodni, wznieśli w odpowiedzi – wszyscy naraz – tysiące okrzyków ulgi.
  • W którymś momencie nuty – plącząc się i przepychając – ułożyły się same, każda na swoje miejsce i Filip zrozumiał, że śpi. Przez sen pożałował, że nigdy nie zagra melodii, w którą się nuty złożyły.
    • Źródło: s. 74
    • Zobacz też: nuta
  • (…) właśnie mamusia obmyślała, jak by tu Laurę ukarać. Powiedziała, że musi bardzo dobrze się namyślić, bo wobec ohydy tego przewinienia kara musi być wyszukana i okrutna. Namyślała się tak już trzy dni. Znając wszakże usposobienie swej matki, Laura wiedziała, że może spać spokojnie: wyszukana i okrutna kara na pewno się odwlecze, a więc i uciecze.
    • Źródło: s. 12
    • Zobacz też: kara
  • Wypukły brzuszek zdawał się być bagażem przypadkowo doczepionym do jej eleganckiej, zgrabnej sylwetki. Traktowała też ten bagaż z należną uwagą, lecz bez roztkliwiania się, wciąż zajęta na swoich dwu posadach – w klinice i w przychodni – i z głową przepełnioną problemami naukowymi.
    • Opis: o ciąży Idy.
    • Źródło: s. 64
  • Zapatrzyła się [Gabriela] na swojego synka. Jaki cichy. Jak mu dobrze. Co też go czeka w przyszłości? – żeby tak można to odgadnąć. Czym będzie to, co go wytrąci z poczucia bezpieczeństwa? Co mu złego uczyni ten świat – bo przecież coś takiego zdarzyć się musi. Kiedy? Oby jak najpóźniej, jak najpóźniej. Co to będzie? Kto pierwszy go zawiedzie, skrzywdzi, poniży czy ośmieszy? Czy ktoś go pośle na wojnę?
    Boże, oszczędź go – pomyślała z przerażeniem Gabrysia i, jak to ona, natychmiast dodała w myślach: Och, przepraszam. Przepraszam. Przecież wiem, że wszystkie inne matki proszą o to samo. I zawsze prosiły.
    Zakryła oczy dłonią.
    Żeby tylko nie wojna.
    Żeby nikogo nie musiał zabijać.
    Żeby nie skrzywdził nikogo.
    Żeby zdołał odnaleźć w sobie dobrą wolę.
    Będzie na pewno – na pewno! – mądry, uzdolniony i odważny. Będzie. (Ona już to widziała, w jego oczach, w uśmiechu, w kształcie czoła).
    Więc żeby miał przy tym dobrą wolę. Żeby jego mądrość i jego zdolności też były dobre. Żeby nie posłużyły niczemu złemu.
    Ze smutku bolało ją serce.
    • Źródło: s. 126, 127
    • Zobacz też: matka, syn

Zobacz też[edytuj]