Marketing polityczny

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Marketing polityczny – zespół teorii, metod, technik i praktyk społecznych mających na celu przekonanie obywateli, by udzielili poparcia politykowi, partii lub projektowi politycznemu.

Ogólnie[edytuj]

  • Bez telewizji nie da się działać w polityce.
    • Autor: Tomasz Żukowski, socjolog
    • Źródło: Michał Karnowski, Ekran czyni posłem, „Newsweek”, 16 września 2001
  • Granice manipulacji polityczno-marketingowych są jednak skończone. Polityk to nie jest produkt, który można sprzedawać w dowolnym opakowaniu i wpychać publiczności przekonujące tezy i wiadomości na jego temat.
    • Autor: Paweł Śpiewak, socjolog
    • Źródło: Aleksander Frydrychowicz, Błękitne oczy prezydenta, „Trybuna”, 3 czerwca 2000
  • ROP wpadł kiedyś na bardzo dobry pomysł, by w niedzielę, kiedy zamiera życie polityczne, organizować konferencje prasowe. Ale niestety, po pewnym czasie z konferencji tych wynikało coraz mniej i dlatego informacje o nich pojawiały się coraz rzadziej.
    • Autor: Jacek Snopkiewicz, szef Telewizyjnej Agencji Informacyjnej
    • Źródło: Agnieszka Kublik rozmawia z Jackiem Snopkiewiczem, Polityk to zły redaktor, „Gazeta Wyborcza”, 20 czerwca 1997
  • Każda partia w dowolnym momencie zawsze dysponuje pewnym zestawem zasad albo punktów programowych, które mogą być dla niej tak samo charakterystyczne i ważne dla jej sukcesu, jak markowe produkty sprzedawane przez dom towarowy ważne są dla jego powodzenia.
    • Autor: Joseph Alois Schumpeter, Kapitalizm, socjalizm, demokracja, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1995, s. 353.
  • Mamy do czynienia z różnorodną ofertą. Wyborcy, podobnie jak klienci, oczekują podpowiedzi, która z nich jest najlepsza i dlaczego.
    • Autor: Robert Kwiatkowski jako konsultant komunikacyjny Aleksandra Kwaśniewskiego podczas wyborów prezydenckich 1995 roku
    • Źródło: Małgorzata Mielczyńska, Politycy w roli detergentów, „Businessman”, wrzesień 1997
  • Marketing polityczny to handel tożsamością, wartościami, życiem. Wartości poddane wymianie towarowej przestają być wartościami. Współczesne oblicze plutokracji zwykło się nazywać postpolityką. Marketing polityczny sprzyja partiom, które tworzą konglomeraty rozmaitych wartości sprzedawane w kampaniach wyborczych różnym targetom. Zupełnie otwarcie i bez skrupułów partie formułują całkowicie sprzeczne komunikaty, które marketingowcy dobierają pod różnych adresatów. Siłą rzeczy więc najlepszymi akwizytorami są politycy cyniczni.
  • Narracją można zmienić kryzys w prosperity, kapusia w herosa, sprawców w ofiary i odwrotnie. Dla narracji fakty istnieją tylko jako materiał, z którego robi się dowolne wycinanki. Czechosłowacja stawiała faszystom bohaterski opór i ponosiła z ich rąk cierpienia - któż na Zachodzie nie słyszał o zamachu na Heydricha, o Lidicach, czeskich pilotach w bitwie o Anglię i obrońcach Tobruku? A Polska - zdaje się, było tym w telewizji, że mieli jakieś paramilitarne oddziały… Armia Krajowa się to nazywało, czy jakoś tak, które wraz z Niemcami prześladowały Żydów. Kto na Zachodzie słyszał o jakichś polskich aktach oporu? No, powstanie w Warszawie, tak, ale to byli przecież Żydzi.
    A o „polskich obozach zagłady” słyszeli wszyscy wielokrotnie.
  • Polityka w dużej mierze polega dziś na tworzeniu faktów medialnych. Ci, którzy potrafią je kreować, trafiają na łamy gazet, do programów informacyjnych w telewizjach. Istnieją.
    • Autor: Robert Kwiatkowski, szef Telewizji Polskiej
    • Źródło: Tyle misji, ile abonamentu, Robert Kwiatkowski w rozmowie z Martą Bratkowską, „Gazeta Wyborcza”, 5 maja 1999
  • Spin doctor to facet od manipulowania rzeczywistością.
    • Autor: Adam Łaszyn, ekspert od marketingu politycznego
    • Źródło: z Adamem Łaszynem rozmawiał Jacek Kowalski, Cza-cza z Tuskiem, „Gazeta Wyborcza”, 29 października 2007
  • Sytuacja w Polsce jest dziwna także dlatego, że politycy nie do końca odróżniają marketing polityczny od rzeczywistości politycznej. Marketing jest pomieszany z polityką. Politycy nie rozumieją jeszcze, że marketing to forma, a nie ideologia.
    • Autor: doktor Wojciechem Cwalina, psycholog marketingu politycznego
    • Źródło: z doktorem Wojciechem Cwaliną – psychologiem marketingu politycznego – rozmawiała Maria Radziewicz, Jak mówić, żeby nie mówić, „Polityka”, 28 lipca 2007
  • W ogóle manipulacja jest skutecznym i niezbędnym narzędziem. Osoby, które nic na ten temat nie wiedzą po prostu nie mają szans, nie tylko cokolwiek sprzedać, ale nie mają szans zaistnieć w świecie biznesu i polityki.
    • Autor: Piotr Tymochowicz
    • Źródło: wywiad Jolanty Fudali, Sztuka manipulacji i antymanipulacji, „Home and Market”, styczeń 2000
  • Właśnie nowoczesne metody rozgrywania wielkich kampanii politycznych ukształtowały swoisty rynek polityczny, na którym polityka występuje jako towar oferowany wyborcom, czy całemu społeczeństwu, jego warstwom, grupom, środowiskom. Towarem tym są określone wartości ideologiczne, obietnice zawarte w programach wyborczych sił politycznych ubiegających się o władzę, wreszcie sami politycy – liderzy i działacze partyjni.
    • Autor: Jerzy Muszyński, prawnik, politolog i specjalista od marketingu politycznego
    • Źródło: Jerzy Muszyński, Władza: pokusa i ryzyko, w: „Przegląd Politologiczny” nr 1–2/1999, Wydawnictwo Naukowe Instytutu Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM, Poznań 1999

Blogi polityczne[edytuj]

  • Blogi polityków mogą być o tyle ciekawą kategorią blogów, że stanowią z jednej strony źródło mniej lub bardziej poważnych i oficjalnych informacji o danej osobie publicznej, a z drugiej strony są bezpośrednim kanałem komunikacji między politykiem a obywatelem. W kategoriach zysków i strat, myślę, że dla polityka bilans jest zawsze pozytywny, bo możliwość kontaktu z żywym i anonimowym człowiekiem może przynosić wiedzę, którą trudno zdobyć inaczej.
    • Autor: Marysia Cywińska-Milonas, Blog polityka, blog Marysi Cywińskiej-Milonas, 5 kwietnia 2003
  • Gdyby nie moja anonimowość powodująca, że zastanawiają się, czy za tym blogiem nie kryje się jakiś polityk, i gdyby nie to, że był to pierwszy blog polityczny w Polsce, to żaden Jarosław Kaczyński z kulawą nogą by się nim nie zainteresował.
    • Autor: Kataryna
    • Źródło: Kataryna: Nie jestem Rokitą ani Kolendą-Zaleską, Robert Mazurek rozmawia z Kataryną, „Dziennik”, 24 maja 2008
  • Odkąd polityka stała się u nas produktem medialnym, politycy stali się jeszcze bardziej żałości, gdyż wszystko im widać. I zaczęli pisać blogi. Brzydkie to czasy, gdy każdy czuje się w obowiązku, by pokazać, co ma w środku. Środek to nawet ładni rzadko mają ładny.
    • Autor: Tomasz Jastrun, Mniej więcej, „Newsweek”, 20 kwietnia 2008
  • Wyborcy maja prawo wiedzieć co robią posłowie. Myślę, że to skuteczna i przyjemna forma nawiązywania bliższego kontaktu z wyborcami. Blog stwarza możliwość, by kontakt ten był mniej formalny.
    • Autor: Paweł Graś, poseł PO, Poseł z blogiem, blog Pawła Grasia, 7 grudnia 2004

Język polityczny i humor[edytuj]

  • Najkrócej mówiąc, język polityczny PiS-u służy od kilku lat konsekwentnie budowaniu takiego obrazu Polski, w którym tylko partia braci Kaczyńskich jest siłą patriotyczną, zaś jej oponenci to ludzie balansujący na granicy narodowego zaprzaństwa.
    • Autor: Roman Graczyk, Krok od śmieszności, „Tygodnik Powszechny”, 22 października 2008, przedruk w: Onet.pl
  • Wydaje mi się, że „zapluty karzeł”, który po raz pierwszy pojawił się już w mowie Piłsudskiego. PO wojnie sięgnęli po niego komuniści, a dziś w prawicowej prasie pełno jest, jeśli nie „karłów reakcji”, to przynajmniej „różowych karłów”. Podobnie jak inwektywów najbardziej pospolitych, typu cham, łajdak, mafia czy szajka…
    • Autor: profesor Irena Kamińska-Szmaj, filolog
    • Źródło: Mariusz Urbanek, Zapluty karzeł wiecznie żywy, „Gazeta Wyborcza”, 17 października 2007

Kampania referendalna[edytuj]

  • Nie o treść tego aktu chodziło, lecz o zamanifestowanie sprzeciwu wobec ugrupowań, które konstytucję popierały. Niemniej jednak to negatywna wobec konstytucji propaganda środowisk prawicowych przyczyniła się w znacznym stopniu do niezbyt imponującej frekwencji w referendum i do ograniczonego stopnia poparcia, z jakim się ona spotkała ze strony obywateli.
    • Autor: Piotr Winczorek, Dojrzała czterolatka, „Polityka”, 7 kwietnia 2001
  • O istotnej porażce mogą mówić wszystkie ugrupowania polityczne. Koalicja konstytucyjna nie przekonała wielkiej części obywateli, by głosowali na konstytucję. AWS i ROP nie zdołały przekonać nawet większości spośród głosujących, by tę konstytucje odrzucić. Biskupi Kościoła katolickiego, angażując po raz kolejny swój autorytet w bieżące konflikty polityczne, ponieśli kolejną spektakularną porażkę.

Kampanie wyborcze[edytuj]

  • Choć sytuacja częściowo wymknęła się spod kontroli, sztab wyborczy Aleksandra Kwaśniewskiego robi swoje, niczego nie zaniedbując. Wszystko to, na co mają wpływ ludzie Sojuszu, jest starannie wyreżyserowane. W kampanii wykorzystano wiele dobrych chwytów marketingowych. Aleksander Kwaśniewski wydał na przykład własną książkę, którą później podpisywał w Warszawie. Dwie piosenki wyborcze zostały wydane na płycie CD, którą rozdawano bezpłatnie podczas spotkań z wyborcami. Na okładce Aleksander Kwaśniewski w towarzystwie żony i psa – miłe, ciepłe zdjęcie idealnie nadające się do składania autografów.
    • Autor: Eliza Olczyk, Wszystkie barwy kampanii, „Rzeczpospolita”, 6 października 2000
  • Jednak proszę spróbować mnie zrozumieć: w garniturze czułbym się jak pajac… Przy okazji wyborów prezydenckich na siłę wduszono mnie w garnitur i krawat… Garnitury z tego okresu dawno już porozdawałem.
    • Autor: Jacek Kuroń
    • Źródło: kolumna Polityka i obyczaje, „Polityka”, 21 marca 1998
  • Jeszcze przed kilkudziesięciu laty – przed epoką telewizji – istotnym elementem kampanii wyborczej były specjalne pociągi, którymi czołowi kandydaci objeżdżali cały kraj, by osobiście się spotkać z maksymalną ilością wyborców.
    • Autor: Grzegorz Paszyński, Paradoksy amerykańskie, Książka i Wiedza, Warszawa 1976, s. 116.
  • Kampania wyborcza ma swoją politykę i swój rytm. Stosowne fakty muszą się zdarzać w odpowiednim czasie.
    • Autor: Leszek Miller jako lider Sojuszu Lewicy Demokratycznej
    • Źródło: Eliza Olczyk, SLD jak Coca-Cola, „Rzeczpospolita”, 15 kwietnia 1997
  • Kandydatka na prezydenta Stanów Zjednoczonych walcząc o Pensylwanię jadła pizzę w barze i jak miejscowi farmerzy popijała piwo kieliszkiem whisky.
    • Opis: o Hillary Clinton, walczącej w 2008 roku o nominację Partii Demokratycznej na kandydata w wyborach prezydenckich.
    • Autor: Mariusz Max Kolonko, Pokonany zwycięzca, „Newsweek”, 4 maja 2008
  • Korzystanie z wizerunku żon w polityce to zwyczaj amerykański. Tamtejsze żony wspierają mężów w kampanii, współuczestnicząc w tworzeniu wizerunku polityka jako dobrego męża stanu i dobrego męża. Swoją rolę w tym sielskim obrazku mają też do odegrania dzieci – zadowolone i uśmiechnięte, świadczą o tym, że kandydat jest dobrym ojcem. Wszystko to razem składa się na wizerunek człowieka, któremu można zaufać, bo skoro potrafi uszczęśliwić rodzinę, zapewne uda mu się też zapewnić szczęście większej lub mniejszej społeczności.
    • Autor: Eliza Olczyk, Mężowie i żony, „Rzeczpospolita”, 7 sierpnia 2000
  • Na samym początku debaty Kaczyński miał kłopot z otwarciem etui do okularów. Tu już padały pytania, a on męczył się z tym pudełeczkiem. Nie mógł go otworzyć, a potrzebował okularów, żeby skorzystać z niewielkiej teczki, w której miał swoje materiały. Był kompletnie rozbity przez to mocowanie się. W tym momencie Tusk zdobył przewagę, której premier nie był już w stanie odrobić.
    • Opis: o debacie przedwyborczej Kaczyńskiego z Tuskiem.
    • Autor: Adam Łaszyn, ekspert od marketingu politycznego
    • Źródło: z Adamem Łaszynem rozmawiał Jacek Kowalski, Cza-cza z Tuskiem, „Gazeta Wyborcza”, 29 października 2007, za: „Angora”, 11 listopada 2007
    • Źródło: Adam Michnik, Dobrze, że jest, „Gazeta Wyborcza”, 26 maja 1997
  • Okładka ze zdjęciem polityka podnosi jego prestiż w oczach wyborców, pomaga kreować wizerunek męża stanu. Dlatego z reguły książki te wychodzą w gorącym politycznie czasie kampanii wyborczej.
    • Autor: doktor Iwona Jakubowska-Branicka, psycholog propagandy
    • Źródło: Sylwia Czubkowska, Violetta Ozminkowski, Uwierz w ducha, „Newsweek”, 21 października 2007
  • Pierwsze miejsca są zarówno „biorące” (jeśli oczywiście lista przekroczy próg wyborczy), jak i prestiżowe – ich lokatorzy stanowią swego rodzaju wizytówkę partii w okręgu wyborczym.
    • Autor: Agnieszka Wołk-Łaniewska, Nienatrętna dyskryminacja, „Le Monde diplomatique”, listopad 2007
  • Teraz kampania jest permanentna. Każdego dnia, budząc się i włączając rano radio lub telewizję, mamy do czynienia z linią dnia, z pierwszym przekazem, pierwszą historią, która będzie grana tego dnia do oporu. Najciekawsze historie mogą trwać po trzy dni, maksimum tydzień. I potem zamieniane są w następne.
    • Autor: Eryk Mistewicz, doradca polityczny
    • Źródło: Tak manipuluje się polską polityką, z Erykiem Mistewiczem rozmawia Michał Karnowski, 4 czerwca 2008
  • Teraz najpopularniejszą metodą uderzania w kontrkandydatów jest wyciąganie haków bardzo skrzętnie wyszukiwanych na takie okazje jak na przykład wybory prezydenckie.
    • Autor: profesor Edward Ciupak, socjolog, Politycy muszą się odkryć, „Życie Warszawy”, 20 sierpnia 2005
  • Trzeba być miłym, ciepłym, uroczym. Jednocześnie jednak należy działać tak, aby uniemożliwić zwycięstwo rywalowi. Obowiązują dwa rodzaje komunikacji politycznej: jestem dobrym kandydatem, mój przeciwnik jest zły i się nie nadaje.
    • Autor: Gerald Abramczyk, amerykański specjalista do spraw marketingu politycznego, były doradca Unii Wolności, w rozmowie z Krystyną Lubelską, „Media Polska”, wrzesień 1998
  • … w polityce wrażenia są ważniejsze niż fakty. Niestety politycy Unii Wolności tego nie doceniają. Są to ludzie inteligentni i kompetentni, którzy raczej powiedzą, że to właśnie fakty są ważne. Tyle że polityka służy temu, aby wygrać wybory. Większość wyborców głosuje sercem, nie głową, a więc trzeba apelować do serca.
    • Autor: Gerald Abramczyk, amerykański specjalista do spraw marketingu politycznego, były doradca Unii Wolności, w rozmowie z Krystyną Lubelską, „Media Polska”, wrzesień 1998
  • … wyborca decyzję podejmie bynajmniej nie podczas przeglądania list kandydatów, ale obserwując w telewizji Leszka Balcerowicza, Mariana Krzaklewskiego czy Jarosława Kalinowskiego. Być może mają racje ci, którzy uważają, że wybory lokalne w Polsce to takie wybory parlamentarne, tyle że w miniaturze. Na wiecach mówi się to samo, tylko w mniejszych skalach.
    • Autor: Mariusz Janicki
    • Źródło: Mariusz Janicki, współpraca Klaudia Krawczyk, Osadnicy, „Polityka”, 5 września 1998
    • Zobacz też: wybory

Polityka i Internet[edytuj]

  • Jestem z pokolenia przedinternetowego i codziennie dowiaduję się o jego nowych zastosowaniach.
    • Autor: Lech Kaczyński,
    • Źródło: L. Kaczyński uruchomił swój serwis internetowy, PAP, 27 lipca 2005

Reklama polityczna[edytuj]

  • Milion nowych miejsc pracy.
    • Opis: hasło wyborcze Kongresu Liberalno-Demokratycznego w wyborach parlamentarnych 1993.
    • Źródło: Unia nie może mówić do wszystkich, z Pawłem Piskorskim rozmawia Filip Gawryś, „Rzeczpospolita”, 5 grudnia 1998
  • Ostatnie spoty były skierowane do twardego elektoratu. Nie mam zbytniego komfortu po obejrzeniu tych spotów, ale w kampanii mogą przynieść pozytywny skutek dla PiS. Są wyborcy, do których PiS musi mówić takim językiem. Nasza łagodność drażni prawicowy elektorat.
    • Autor: Paweł Poncyljusz, poseł PiS i kandydat do europarlamentu w wyborach 2009 roku, o reklamach telewizyjnych (spotach) PiS w kampanii wyborczej 2009
    • Źródło: Gladiatorów nam wystarczy, z Pawłem Poncyljuszem rozmawiają Agata Nowakowska i Dominika Wielowieyska, „Gazeta Wyborcza”, 12 maja 2009
  • Pieśni pokonanych kandydatów żyją równie długo jak hymny zwycięzców. Często są przerabiane i ponownie wykorzystywane, również przez polityków innej frakcji. Na tym polega demokracja.
    • Autor: Oscar Brand, piosenkarz country i ekspert w dziedzinie śpiewanych kampanii
    • Źródło: Jarek Szubrycht, Przebojem do władzy, „Przekrój”, 30 sierpnia 2005
  • Rozwija się przy tym i u nas, jak we wszystkich innych krajach, reklama przedwyborcza, absolutnie nie przebierająca w środkach. Wszystkie partie burżuazyjne, czyli takie, które bronią ekonomicznych przywilejów kapitalistów, reklamują się zupełnie tak samo, jak poszczególni kapitaliści reklamują swe towary.
    • Autor: Włodzimierz Iljicz Lenin, Partie polityczne w Rosji, Dzieła wybrane, tom 1, Moskwa 1948, s. 760; wydrukowano w gazecie „Niewskaja Zwiezda”, 10 maja 1912
  • Wybierzmy przyszłość.
  • Wypromowanie nowej marki margaryny kosztuje dziś około pięć milionów złotych. Kwaśniewski wydał na kampanię prezydencką trzy miliony złotych, Lech Wałęsa – połowę mniej. Wykreowanie lidera jest kosztowne, chociaż nie tak bardzo, jak na przykład margaryny.
    • Autor: Andrzej Drzycimski, ekspert od marketingu politycznego
    • Źródło: wywiad dla „Głosu Niedzielnego”, za rubryką Polityka i obyczaje, „Polityka”, 1 sierpnia 1998

Wizerunek polityczny[edytuj]

  • Bardzo zmienił się profesor Leszek Balcerowicz, który ewoluuje od wizerunku wysokiej klasy biurokraty, zanurzonego w papierach i wiecznie zdenerwowanego, ku postaci osoby uśmiechniętej, subtelnej, choć konsekwentnej i twardej w swych poglądach.
    • Autor: Piotr Gaweł, specjalista od reklamy
    • Źródło: Małgorzata Wosion, Mistrzowie promocji, „Press”, 15 listopada 1997
  • … era wiecowych przywódców, którzy wyrastają na buncie mas, pomału mija. To już jest przeszła polityka. Teraz znaczenie zdobywają specjaliści od uwodzenia. Uwiedzeni mają zamknąć oczy i otworzyć szeroko ramiona”.
    • Autor: Leszek Miller
    • Źródło: Za starymi wilkami chadzają młode hieny, z Leszkiem Millerem rozmawiają Michał Karnowski i Joanna Miziołek, „Polska”, 2 kwietnia 2010
  • … Kaczyński ze społeczeństwem się nie kontaktuje, nie wyjaśnia swojej polityki, raczej wypełnia wizerunek nieomylnego urzędnika.
    • Autor; Wojciech Jabłoński
    • Źródło: Gdyby prezydent zginął, z Wojciechem Jabłońskim rozmawia Konrad Dulkowski, „Polska”, 29 listopada 2008
  • Kłopot w tym, że dla nich obiektywizm polega głównie na tym, że chcą być… pięknie pokazywani na ekranie. Jeśli sfilmuje się ich nie na takim tle, jakie sobie wymarzyli, z ukosa, z profilu, z lekka zadartym nosem albo z krzywym uśmiechem, bez tłumu dziennikarzy, albo nie tam, gdzie trzeba, albo nie w tym momencie, kiedy ich zdaniem trzeba, natychmiast protestują, że telewizja manipuluje.
    • Autor: Jacek Snopkiewicz, szef Telewizyjnej Agencji Informacyjnej
    • Źródło: Jacek Snopkiewicz w wywiadzie: Naga, publicznie partyjna, „Trybuna”, 16 października 1998, za rubryką Polityka i obyczaje, „Polityka”, 31 października 1998
  • Komunikacją niewerbalną pierwsi zainteresowali się w Polsce politycy. Momentem przełomowym była debata telewizyjna między Wałęsą a Kwaśniewskim.
    • Autor: Piotr Tymochowicz, specjalista od marketingu politycznego, w rozmowie z Joanna Lamparską, „Dziennik Bałtycki”, 27 listopada 1998, za: rubryka Opinie, „Polityka”, 12 grudnia 1998
  • Osoba publiczna to saper. Jeden błąd rozrywa jej wizerunek na strzępy.
    • Autor: Jacek Żakowski, Ta biografia nam pomoże, Wyborcza.pl, 4 marca 2010
  • Pana Mariana Krzaklewskiego cechowała tak zwana gestykulacja sprzeczna. Mianowicie, bardzo często pokazywał coś zupełnie innego niż mówił i to należało skorygować. Tak jak już mówiłem, czas był zbyt krótki na to, jednakże to było głównym przedmiotem treningu. A poza tym – gestem można hipnotyzować. Bardzo jestem dumny ze szkolenia pana Mariana Krzaklewskiego, bo mimo tego krótkiego czasu udało się zastosować taktykę wpływania gestem na proces decyzyjny. Wykazał to podczas wywiadu telewizyjnego ze słynną czwórką czy trójką dziennikarzy. Był w stanie przejąć inicjatywę i bardzo profesjonalnie wpływał na rozmówców gestykulacyjnie.
    • Autor: Piotr Tymochowicz
    • Źródło: Gestykulacja sprzeczna, „Trybuna”, 17 marca 2001
  • Poddał się więc – jak mówią wtajemniczeni – obróbce amerykańskich specjalistów od kampanii wyborczych. Po tej renowacji zobaczyliśmy nowego przewodniczącego – wyciszonego, rzadziej zabierającego głos, z niżej opuszczonym podbródkiem. Teraz trzeba go dobrze sprzedać. Najlepiej w posłusznej mu telewizji.
    • Opis: o Marianie Krzaklewskim, przewodniczącym NSZZ „Solidarność”
    • Źródło: Wiesław Dębski, Ekran Mariana, „Trybuna”, 6 listopada 1998
  • SLD to jest znak reklamowy, taki jak Coca-Cola. I sam ten znak ma ogromną wartość.
    • Autor: Leszek Miller jako lider Sojuszu Lewicy Demokratycznej
    • Źródło: Eliza Olczyk, SLD jak Coca-Cola, „Rzeczpospolita”, 15 kwietnia 1997
  • Uważam wizerunek głowy państwa za rzecz świętą. Nie powinien pokazywać się w reklamach.
    • Opis: komentarz do umieszczenia zdjęcia prezydenta Kwaśniewskiego w reklamie mebli Forte.
    • Autor: Józef Oleksy dla dziennika „Super Express, za rubryką Polityka i obyczaje, „Polityka”, 14 lutego 1998
  • We współczesnym świecie jest to absurd, ale dzięki niemu polscy politycy wnieśli w tę dziedzinę nowe określenie – tak zwany syndrom Pawlaka – postawa wyrażana brakiem gestykulacji i martwą mimiką twarzy. Jest to postawa, której nikt nie jest w stanie zaufać, nie budzi poczucia bezpieczeństwa i sympatii. Język ciała pozwala rozpoznać słowa, uwiarygodnić, ludzie nie potrafią kłamać językiem ciała.
    • Autor: Piotr Tymochowicz
    • Źródło: z Piotrem Tymochowiczem, prezesem ICCE Greenpol rozmawiała Jolanta Fudala, sztuka manipulacji i antymanipulacji, „Home and Market”, styczeń 2000
    • Zobacz też: mowa ciała
  • Wiele postaci życia politycznego jest przekonanych, że przemawianie nie jest mówieniem naprawdę, że to tylko taka gra, można więc sobie dodawać dowolne argumenty czy dowolna retorykę, często nielogiczną. Niektórzy mówcy zbyt radykalnie oceniają sytuację, popadają w nieznośny patos, charyzma i żar wypalają im gramatykę.
    • Autor: Jerzy Bralczyk, językoznawca
    • Źródło: Krystyna Kosicka, Niewolnicy słowotoku, „Wprost”, 1 czerwca 1997
  • Z drugiej strony dziwi mnie trochę sposób, w jaki prezentuje się władza. Gdy rozgorączkowany tłum wylewa swoje żale przed siedzibą władz miejskich Wrocławia – to wiadomo od razu, gdzie jest premier. To jedyny człowiek w garniturze. Tak samo podczas wizyty w domu dziecka. Clinton przyjechałby w sportowej kurtce, Blair w dżinsach i t-shircie. Tylko kanclerz Kohl paradował po zagrożonym moście we Frankfurcie-Słubicach w ciemnym garniturze i pod krawatem, co wyglądało jakoś dziwnie.
    • Autor: Jacek Korczak-Mleczko, dziennikarz, Woda, premier i media, „Trybuna”, 25 lipca 1997

Zobacz też: