Przejdź do zawartości

Stefan Wiechecki

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Stefan Wiechecki (1972)

Stefan Wiechecki pseud. Wiech (1896–1979) – polski pisarz, dziennikarz i felietonista.

  • (…) „de mortuis aut tene, aut nihil” (…), co po polsku oznacza: „Na mortusiaków nie pyskować, bo mogą nasze w Zaduszki nastraszyć”.
    • Źródło: Helena w stroju niedbałem
  • Poszłem wczoraj z Azorem do tej całej wścieklizny, żeby go zaszczepić w ramach akcji. Jakżeśmy dotaskali się do Starostwa na Szmulkach, ogonek paniusieczek i starszych facetów z pieskamy ciągnął się od bramy, przez podwórko i po schodach na pierwsze piętro. Bo chociaż było po alfabecie, wszyscy, jak to u nasz, czekali do ostatniego dnia.
    • Źródło: Lebiega w dęciaku
  • – Rasowy?
    – Poczwórnie.
    – To znaczy, że jak?
    – Znaczy nogi jamnika, morda buldoka, uszy wyżła, ogon owczarka – a razem, uważasz pan, mój pies.
    • Źródło: Ja chcę „Bukieta”
    • Zobacz też: pies
  • Świadkiem dowodowym był ich długoletnia przyjaciółka, pani Wiktoria Komoda, która z rozdartym, jak mówiła, sercem złożyła następujące zeznanie:
    – Trzy lata patrzałam, proszę sądu wysokiego, na to, co się tam działo. Same najpierwsze złodzieje w całem Grochowie, tak zwana więzienna elita tam się schodziła i różny towar przytaszczała. Czego tam nie było: radia, gramofony, bielizna męska i damska, a Kolczyk chodził i wszystko sprzedawał. Jednego razu przychodzę, patrzę, a pan Kolczyk na łóżku leży na obcej bieliźnie, kradziony sok malinowy do wody sobie dolewa, kradzionemy serdelkami zakąsza i mówi:
    – Patrz pani, pani Komoda, jak sobie żyję, wszystko mam, o czem mnie dusza zamarzy – i nogą mnie wskazał na salceson włoski, któren leżał na łóżku.
    • Źródło: Wysoka obdukcjo

O Stefanie Wiecheckim

[edytuj]
  • W ostatnich latach do głównych swoich osiągnięć zaliczam wydanie zbiorowe dzieł genialnego Wiecha, którego jest już kilkanaście tomów.
  • Wiech się nie zmienia – jak nie zmienia się morze. (…) Jest i kwita, nie ma co nad nim rozumować. A miarą „morskości” Wiecha jest jego powszechność: czytają go ludzie prości i ludzie krzywi, buchalterzy i profesorowie, intelektualiści i współpracownicy, czytywał go przed swą śmiercią w Lozannie Karol Szymanowski, czytywali go rekruci i pijacy. Wiech dostąpił zaszczytu nie byle jakiego: dane mu było mianowicie inspirować powszechność.
  • Wiech to gentleman, szalenie dowcipny, nigdy jadowity, często wzruszający. Jego felietony są wynikiem obserwacji bardzo uważnej, pracy w swoim rodzaju całkiem twórczej i na wskroś oryginalnej.
  • Wiech to stanowczo niedoceniony pisarz pierwszej klasy, który zdołał opisać bodaj tysiąc razy pijaństwo i mordobicie, za każdym razem inaczej.