Stanisław Michalkiewicz

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Stanisław Michalkiewicz (ur. 1947) – polski prawnik, polityk, publicysta i felietonista.


A Ą B C Ć D E Ę F G H I J K L Ł M N Ń O Ó P Q R S Ś T U V W X Y Z Ź Ż

Stanisław Michalkiewicz

1[edytuj]

  • 14 listopada z więzienia wyszedł Lew Rywin, skazany za pomoc w płatnej protekcji wobec Agory. Po odzyskaniu wolności powiedział, że czuje się jak „więzień polityczny”. Rywin rzeczywiście dawał Michnikowi do zrozumienia, że za odpowiedni projekt ustawy powinien zapłacić, ale Michnik, wybierając straszenie ówczesnego premiera Millera ujawnieniem nagranej na magnetofon propozycji, liczył, że załatwi sprawę bez płacenia i to już była polityka.

B[edytuj]

  • Był bardzo przywiązany do prawdy, tylko że nie cały czas do jednej i tej samej. W zależności od etapu przywiązywał się do prawd, które na danym etapie przynosiły (tak to się składało, nie dlatego że miał taką złą intencję) największe profity. I tak w czasach stalinowskich Pan Profesor Kołakowski nie tylko był bardzo przywiązany do marksizmu-leninizmu, ale nawet swoje przywiązanie posuwał do tego, że jako politruk, chodzący zresztą po uniwersytecie z pistoletem, usuwał czy też przyczyniał się do usuwania profesorów, którzy takiego przywiązania do marksizmu-leninizmu nie wykazywali. Kiedy natomiast umarł Ojciec Narodów i Chorąży Pokoju a wkrótce okazało się, że na zachodzie bardzo hołubią dysydentów, pan profesor Kołakowski… Znaczy, umiłowanie do prawdy, przepraszam, podpowiedziało mu, że lepiej będzie się przedzierzgnąć w dysydenta. No i się przedzierzgnął, dzięki czemu zażywał do końca życia reputacji wielkiego filozofa, który najpierw błądził, a potem się nawrócił. No i za każdym razem wysysał co było do wyssania na każdym etapie. To jest właśnie przykład dla młodzieży, bo w co inwestować w dzisiejszych zakłamanych i zepsutych czasach jak nie w umiłowanie prawdy!

C[edytuj]

  • Co bardziej energiczni ludzie wyjeżdżają więc na saksy, przysyłając część zarobionych pieniędzy pozostawionym w kraju rodzinom. Za te pieniądze rodziny te mogą kupować towary importowane ze starej Unii, dzięki czemu pieniądze zarobione przez parobków wracają tam, skąd przyszły.
    • Źródło: „Tygodnik” nr 1 (pow. poznański), 26 czerwca 2006

D[edytuj]

  • (…) dr Waldemar Kuczyński (…) krytykuje „Gazetę Wyborczą”, że chwali naszą obecność w Eurosojuzie bez żadnego opamiętania. Tymczasem wiadomo, że oczywiście trzeba chwalić, bo taki jest rozkaz, ale czujnie, żeby jednak nie przechwalić, bo jak się coś przechwali, to ludzie zaczynają zaraz nabierać wątpliwości.
  • (…) dzisiaj też panuje przekonanie, że nic tak nie służy rozwiązaniu problemu, jak właśnie urząd. Tymczasem jest to pogląd absurdalny już na pierwszy rzut oka. Urząd bowiem zatrudnia urzędników. W interesie urzędników, skoro już raz zdobyli zatrudnienie, pensję i jakiś zakres władzy, leży utrzymanie tego wszystkiego możliwe jak najdłużej… Tymczasem pretekstem, dla którego powołany został urząd, było rozwiązanie problemu. Jeśli problem zostałby rozwiązany, urząd powinien być niezwłocznie zlikwidowany. W takiej sytuacji zatrudnieni w urzędzie urzędnicy nie mają żadnego interesu w szybkim rozwiązaniu problemu. Przeciwnie – w ich interesie leży, by problem był rozwiązywany możliwie jak najdłużej…
  • Dlatego też „Gazeta Wyborcza”, która w innym przypadku podniosłaby nieprawdopodobny klangor, projekt „instalacji”, jaką w gdańskim Centrum Sztuki Współczesnej „Łaźnia”, zamierzała zainstalować Alina Żemojdzin, zrelacjonowała zupełnie spokojnie. Pani Żemojdzin w ramach pracy dyplomowej wyprodukowała „linię kosmetyków”, a więc m.in. różne „balsamy”, no i oczywiście mydło, używając ludzkiego tłuszczu, jako surowca. (…) Rzecz w tym, że tłuszcz tłuszczowi nierówny i jeśli, dajmy na to, pochodzi on od przedstawicieli narodów mniej wartościowych, to nie ma potrzeby wszczynać alarmu, bo ten powinien być zarezerwowany dla przypadków naprawdę karygodnych. (…) Niedawno pan premier Tusk zapowiedział podjęcie prac nad legalizacją eutanazji. Wprawdzie taki finał rządowej polityki miłości może wielu ludziom wydać się zaskakujący, ale z drugiej strony wszechświatowy kryzys daje się coraz bardziej we znaki i nie jest wykluczone, że władze nie widzą innego wyjścia, jak liczbę obywateli nieco zredukować. W czasach kryzysu nie można sobie pozwolić na marnotrawstwo, wobec czego rząd premiera Tuska, jako dobry gospodarz, decydując się na legalizację eutanazji, nie może zaniedbać nawet tych dochodów, jakie można uzyskać z utylizacji zwłok obywateli poddanych ustawowej procedurze. Wszystko zatem przed nami, co zresztą przewidział prze laty Janusz Szpotański, pisząc w proroczej wizji, że „trzeba golić, strzyc to bydło, a kiedy padnie – zrobić mydło”.
    • Źródło: Narodowa strategia walki z kryzysem?, „Nasz Dziennik”, 13 marca 2009, za: www.michalkiewicz.pl
  • Do spraw ważnych, a nawet – najważniejszych należy, kto ile i komu ukradł, czy się podzielił z kim trzeba, czy nie, no i – gdzie schował szmal. Nad tym pracują całe sztaby ludzi, zorganizowanych w tajne policje, które mają walczyć z korupcją. Zwróćmy uwagę na to subtelne sprecyzowanie zadań. Wszystkie te policje mają tylko z korupcją „walczyć”, ale tak, by jej, broń Boże, nie zlikwidować. Bo gdyby miały ją zlikwidować, to sprawowanie władzy publicznej straciłoby wszelki urok i kandydatów na posłów trzeba by pozyskiwać z łapanki.
    • Źródło: Sprawy błahe i ważne, Radio Maryja, 19 marca 2009, za: www.michalkiewicz.pl

I[edytuj]

  • Inna sprawa, że ci „naziści” to jednak jakieś głupki. Przecież już Caryca Leonida w słynnym poemacie Janusza Szpotańskiego uczyła, jak nawijać: „Wot Gitler, kakoj to durak. On się przechwalał zbrodnią swoją. A mudriec, to by sdiełał tak: Nu czto, że gdzieś koncłagry stoją? Nu czto, że dymią krematoria? Taż w nich przetapia się historia! Niewoli topią się okowy! Powstaje sprawiedliwszy świat! Rodzi się typ człowieka nowy!”. Toteż odnowiona lewizna opanowała tę nową sztukę nawijania do perfekcji, dzięki czemu pan doktor Edelman śmiało może dziś nawoływać do chwytania za noże, bo jużci – rżnąć w słusznej sprawie wolno jak najbardziej i nikt nie ośmieliłby się postawić mu zarzutu „podżegania” czy choćby „siania nienawiści”, nawet gdyby nie był słynnym i zatwierdzonym bohaterem. Nawet rząd „silnego człowieka polskiej prawicy”, czyli pana premiera Marcinkiewicza, przestraszył się naporu oskarżeń zainspirowanych i obstalowanych u zagranicznych współpracowników przez przypieraną do ściany tubylczą razwiedkę i na gwałt postarał się o alibi, zamykając do lochu przedstawicieli „nazistowskiego podziemia”. Osobiście powinienem się z tego małodusznie cieszyć, bo gdyby nie ci „naziści”, to kto wie – może niezawisły sąd dostałby rozkaz wpakowania do lochu mnie?

J[edytuj]

  • Jak wiadomo, 1 maja 2004 roku Polska, podobnie jak inne państwa Europy Środkowej, została przyłączona do Unii Europejskiej, w której wiodącą role odgrywają Niemcy. W ten sposób Niemcy po 90 latach doprowadziły do zwycięstwa I wojnę światową. Jeśli porównamy cele wojenne Niemiec z tamtej wojny i stan, jaki wytworzył się w Europie Środkowej po 1 maja 2004 roku, to nie możemy oprzeć się wrażeniu daleko idącej zbieżności. Cele Cesarstwa Niemieckiego w Europie Środkowej i Wschodniej można zamknąć w jednym słowie: Mitteleuropa.
    • Źródło: Via dolorosa IV Rzeczypospolitej, tygodnik „Najwyższy Czas!” 14 lipca 2006
  • Jak ktoś jest zatwierdzony na antysemitnika, to żeby nawet się obrzezał – nic mu nie pomoże.
    • Źródło: W Europie narasta arogancja Żydów, a nie antysemityzm, Youtube 8 maja 2013

K[edytuj]

  • Kiedy tylko okazało się, że ulicami Warszawy ma przejść Marsz Niepodległości, zaraz inspirowane przez pana red. Seweryna Blumsztajna z „Gazety Wyborczej” „antyfaszystowskie” Porozumienie 11 Listopada podjęło decyzję o „zablokowaniu faszyzmu”, że to niby „nie przejdzie”. W ten sposób korzyść jest podwójna: zagranica otrzymuje sygnał, że w Polsce faszyzm podnosi głowę, i przyzwyczaja się do myśli o roztoczeniu nad Polakami trwałej kurateli – oczywiście przy wykorzystaniu miejscowych kolaborantów, czyli organizacji „antyfaszystowskich” (…) Zawsze uważałem red. Blumsztajna za najbardziej szczerego spośród ścisłego kierownictwa „GW” – no i nie zawiodłem się również i tym razem: bez wsparcia policji „obrona Marszałkowskiej” pomyślana jako „pokojowe” zablokowanie legalnej manifestacji nie byłaby możliwa. A tak nawiasem mówiąc: co mają zrobić organizatorzy legalnej manifestacji, kiedy ochraniana przez policję grupa blokująca ustawi się lub położy na ulicy i nie zechce się rozstąpić, żeby umożliwić przejście? Co tu dużo mówić – zapewnienia, że policja nie była „po żadnej stronie”, należy włożyć między bajki.
  • Kiedy za sprawą publikacji w „Rzeczpospolitej” sprawa [Drzewieckiego] wyszła na jaw, zawrzał gniewem pan prezydent Kaczyński i zwołał wszystkich najważniejszych dygnitarzy w państwie na spotkanie w tej sprawie. Jedynie wicemarszałek Niesiołowski powiedział, że nie pójdzie, bo to pisowska awantura. Gdyby wezwał go na rozmowę prezydent Kwaśniewski, to może by poszedł, a nawet – pobiegł w podskokach, a tak, to się uniósł honorem, jakby do prezydenta Kaczyńskiego zabronił mu pójść sam oficer prowadzący.
    • Źródło: Walczę Rysiu, Tygodnik „Goniec” (Toronto), 4 października 2009, za: www.michalkiewicz.pl

L[edytuj]

  • (…) Lech Wałęsa nie tylko był w początkach lat 70. konfidentem Służby Bezpieczeństwa, ale także „szkodził”, a nawet brał za to wynagrodzenie w kwocie 13 tys. złotych. Nie wiadomo, czy to dużo, czy mało, zwłaszcza w przeliczeniu na srebrniki (…)
    • Źródło: Kolejna „bitwa o Wałęsę”, komentarz, tygodnik „Goniec” (Toronto), 22 czerwca 2008

N[edytuj]

  • Na zaproszenie UPR Milton Friedman w 1989 roku przyjechał do Polski. Dla Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego wygłosił wtedy wykład, w którym udzielił polskim politykom rady aktualnej do dzisiaj. Polska – powiedział – nie powinna naśladować bogatych krajów zachodnich, bo nie jest bogatym krajem zachodnim. Polska powinna naśladować rozwiązania, które kraje zachodnie stosowały, gdy były tak biedne, jak Polska…
  • Niech Bóg go zachowa od tej hańby.
  • Nieuchronna wydaje się także konfrontacja politycznej poprawności z ludzką wolnością. Polityczna poprawność uważa za oczywiste, że jeśli jeden człowiek chce coś powiedzieć drugiemu, to musi uzyskać na to pozwolenie od trzeciego, który akurat sprawuje władzę publiczną.
    • Źródło: Z duszą duszno, tygodnik „Nasza Polska”, 4 lipca 2006
  • No i co tu mówić o postępie, kiedy za Hitlera taka rzecz nigdy by się nie zdarzyła?
    • Opis: o kradzieży napisu „Arbeit macht frei”.
    • Źródło: „Nasza Polska”, 29 grudnia 2009

O[edytuj]

  • Obecnie politykę zagraniczną Unii sprawuje ta Angielka podobna do konia.
    • Opis: o Catherine Ashton.
    • Źródło: debata Czy Polska może zostać mocarstwem 25 lutego 2010 w Lublinie
  • Oczywiście te podwyżki podatków to dla naszego dobra, bo pieniądze, jak wiadomo, psują charakter. Im więcej pieniędzy rząd nam skonfiskuje, tym lepiej dla nas. Tak w każdym razie myślą politycy, którzy wprawdzie nieustannie pragną naszego dobra, ale nam niestety już coraz mniej go zostało.
    • Źródło: Dziura recydywa, Radio Maryja, 18 czerwca 2009, za: www.michalkiewicz.pl

P[edytuj]

  • Państwo o zapędach totalniackich nie toleruje żadnej władzy poza własną i dlatego niszczy nawet władzę rodzicielską, a cóż dopiero – kościelną?
    • Źródło: Wydarzenia kanikularne, „Nasza Polska”, 24 lipca 2013
  • Parlamentarzystów [w Polsce], którzy nie są niczyimi agentami, można policzyć na palcach tym bardziej, że również bezpieki obcych państw poważnych hulają u nas niczym tornado.
    • Źródło: Jednolita władza państwowa, „Nasza Polska”, 24 lutego 2015
  • Ponieważ roztoczenie opieki lekarskiej nad starym człowiekiem w ostatnich 6 miesiącach jego życia kosztuje ubezpieczalnię tyle, ile opieka medyczna nad tym człowiekiem przez cały wcześniejszy okres jego życia, to naturalnym odruchem jest dążenie do skrócenia tego najkosztowniejszego okresu do minimum, a najlepiej – do wyeliminowania go w ogóle. Propaganda eutanazji, jako „dobrej śmierci”, oczywiście „na żądanie” samego zainteresowanego, pozwala zachować pozory, skrywające tę brutalną, ekonomiczną konieczność.
    • Źródło: Dobry „zły” liberalizm, Warszawa 2005
  • Przed kilkoma dniami w „Gazecie Wyborczej” ukazał się artykuł pióra Piotra Pacewicza, sławiący czyny pani Anety Krawczyk (…) Wprawdzie okazało się, że żaden z domniemanych ojców ojcem dziecka nie jest, w związku z czym pani Aneta wyraziła przypuszczenie, iż mógłby nim być nieznany mężczyzna, któremu oddała się w okolicach dworca kolejowego w Piotrkowie Trybunalskim, chociaż oczywiście nie traci nadziei, iż okaże się nim w końcu ktoś przynajmniej znany z imienia i nazwiska. Wszystko to czyni z pani Anety Krawczyk w oczach „Gazety Wyborczej” prawdziwą ozdobę naszego narodu, podobnie, jak panią Alicję Tysiąc (…) Ponieważ „Gazeta Wyborcza” od lat kreuje dla tubylczego narodu moralne autorytety, to artykuł red. Pacewicza można uznać za początek tak zwanego lansowania, w rezultacie którego panie Aneta Krawczyk i Alicja Tysiąc również zostaną autorytetami moralnymi, obok Adama Michnika, Magdaleny Środy, Bronisława Geremka i Marka Edelmana, albo przynajmniej – „ludźmi honoru” – obok Czesława Kiszczaka i innych funkcjonariuszy razwiedki.
  • Projekt nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej przewidujący ujawnienie nazwisk wszystkich konfidentów UB i SB wzbudził ogromne zaniepokojenie w środowiskach autorytetów moralnych. Sytuacja ta przypomina „koalicję grubej kreski”, jaka utworzyła się natychmiast po tym, kiedy 28 maja 1992 roku Sejm z inicjatywy posła UPR Janusza Korwin-Mikke podjął uchwałę lustracyjną. Nakazywała ona ministrowi spraw wewnętrznych poinformowanie Sejmu, kto z posłów, senatorów, ministrów i wojewodów był w przeszłości tajnym współpracownikiem UB i SB. Minister Macierewicz przekazał Konwentowi Seniorów informacje, kto w archiwach MSW był odnotowany jako tajny współpracownik. W rezultacie rząd premiera Jana Olszewskiego został obalony 4 czerwca 1992 roku w okolicznościach przypominających zamach stanu, o czym przekonać mógł się każdy, kto obejrzał film Nocna zmiana. Rząd wprawdzie został obalony, ale uchwała nadal obowiązywała. Została więc zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego pod zarzutem niezgodności z konstytucją. Trybunał sprawę rozpatrzył i po zamknięciu przewodu sądowego zapowiedział ogłoszenie wyroku po dwóch godzinach. I rzeczywiście – po dwóch godzinach odczytany został wyrok oraz 30 stron maszynopisu jego uzasadnienia. Występujący w imieniu Sejmu Mec. Maciej Bednarkiewicz zauważył wtedy, że gdyby Trybunał odłożył ogłoszenie wyroku przynajmniej do następnego dnia, to wyglądałoby to trochę przyzwoicie. Widocznie jednak nie można było czekać.
    • Źródło: „Protector Traditorum”, Warszawa 2007, s. 71–72

R[edytuj]

  • Również organizacje pozarządowe postanowiły skorzystać z wyroku na straszliwego Saddama Husajna, żeby zakadzić smrodkiem dydaktycznym. Jedną z nich jest Helsińska Fundacja Praw Człowieka, utrzymująca się głównie z pieniędzy udzielanych jej przez „filantropa”, który chyba pierwszy skapował, że najtańszym sposobem szlamowania naiwniaków jest stworzenie sieci informatorów i agentów wpływu pod pretekstem tresowania tubylców do demokracji…
  • Dr Dariusz Ratajczak po opublikowaniu książki „Tematy niebezpieczne” został przez gorliwych donosicieli z tak zwanych środowisk naukowych oskarżony o tzw. „kłamstwo oświęcimskie”, a po wyroku niezawisłego sądu – usunięty z uczelni z tzw. „wilczym biletem” gwoli przestrogi dla innych historyków, że wolno im powtarzać jedynie wersje wydarzeń aktualnie zatwierdzone przez Ministerstwo Prawdy. Ponieważ dr Dariusz Ratajczak z uporem podtrzymywał wersje wydarzeń historycznych sprzeczne z podanymi do wierzenia przez Ministerstwo Prawdy, mogło ono wezwać w sukurs Ministerstwo Miłości, dla którego skłonienie nieboszczyka znajdującego się w stanie daleko posuniętego rozkładu do prowadzenia samochodu, nie stanowi, jak wiadomo, najmniejszego problemu. Dzięki takiemu skoordynowanemu współdziałaniu obydwu Ministerstw profilaktyka „kłamstwa oświęcimskiego”, podobnie zresztą jak innych kłamstw: wałęsiackiego, smoleńskiego, czy klimatycznego, może okazać się jeszcze skuteczniejsza.

Ś[edytuj]

  • Środowisko dziennikarskie w Polsce to jest kupa gówna śmierdzącego. Prawdopodobnie dlatego tak śmierdzącego, że połowa jeśli nie 3/4 tych zasrańców, to są tajni współpracownicy Służby Bezpieczeństwa albo innych bezpieczniackich watah.

T[edytuj]

  • Tadeusz Mazowiecki zaprezentował się w pełni wigoru i planów na przyszłość i nawet przestrzegł Kościół, by „nie żyrował kłamstwa smoleńskiego”. Nietrudno się domyślić, że Kościół powinien żyrować tylko smoleńskie prawdy – no a prawdą jest to, co podaje do wierzenia MAK pod dyrekcją pani generaliny Anodiny, no i oczywiście – „suwerenne ustalenia” komisji pod dyrekcją ministra Jerzego Millera, która prawdy ustalone przez generalinę w całej rozciągłości potwierdziła. Oznacza to, że pan Tadeusz Mazowiecki nadal w słynnej „postawie służebnej” i nadal na odcinku kościelnym – jak w czasach stalinowskich. Bo w czasach stalinowskich Tadeusz Mazowiecki dekował się w PAX-ie.
  • To jest typowe dla pewnej formacji ideowej, że interesuje się cudzymi pieniędzmi w sposób nadmierny.
  • Tymczasem gdy my tu jesteśmy zajęci wprowadzaniem demokracji na Ukrainie i Białorusi, od tyłu zachodzą nas Judejczykowie, próbując wymusić na naszym rządzie zapłatę haraczu, zwanego dla niepoznaki rewindykacjami.

W[edytuj]

  • W naszym nieszczęśliwym kraju dziedziczenie pozycji społecznej przybiera charakter masowy; dzieci aktorów zostają aktorami, dzieci piosenkarzy – piosenkarzami, dzieci konfidentów – konfidentami.
    • Źródło: www.pch14.pl, 24 lipca 2014
  • W rezultacie przybywa zarówno problemów, jak i urzędów, które coraz więcej kosztują. Do zapewnienia płynności finansowej państwa nie wystarczają już pieniądze z podatków i wyprzedaży majątku, w związku z tym rządy zaczynają sprzedawać w niewolę lichwiarskim międzynarodówkom własnych obywateli. W Polsce na przykład, dług publiczny przekroczył w maju 500 mld złotych. W ubiegłym roku koszty jego obsługi wyniosły 27 mld zł, tzn. 700 zł na mieszkańca. Oznacza to, że statystyczna, pięcioosobowa rodzina musiała tylko z tego tytułu zapłacić lichwiarzom 3500 zł. W tym roku będzie musiała zapłacić już ponad 4 tys., a w przyszłym – prawie 5 tys.… Ci niewolnicy, sprzedani przez własne rządy, muszą po prostu coraz większą część swoich dochodów oddawać swoim prawdziwym panom.
    • Źródło: Dalsze doskonalenie, tygodnik „Nasza Polska”, 28 czerwca 2006
  • Wracając tedy do wszechświatowego kryzysu finansowego, to on ma, można powiedzieć, same dobre strony. Czyż w innych okolicznościach można by wyciągnąć ludziom z kieszeni w biały dzień miliardy dolarów i euro pod pretekstem „ratowania gospodarki”? Czyż w innej sytuacji można by, za zrabowane w ten sposób pieniądze, przejmować na rzecz „państwa” udziały w firmach, przybliżając w ten sposób upragnione „socjalistyczne przemiany”? Oj, chyba nie byłoby można, więc jakże tu narzekać? Gdyby nawet żadnego kryzysu nie było, trzeba by go wymyślić, podobnie, jak „globalne ocieplenie”, a wcześniej – „dziurę ozonową”.
    • Źródło: Obiecujące początki, www.michalkiewicz.pl, 30 grudnia 2008
  • Wygląda na to, że między tradycyjnymi religiami, w których grzech, wina, skrucha i zadośćuczynienie odgrywają wielką rolę, a polityczną poprawnością, której najważniejsze przykazanie zabrania urażania kogokolwiek, konfrontacja jest nieuchronna.
  • Większość mężczyzn w ogóle nie ma pojęcia o bezwzględności kobiet. Szczyty, na jakie wspięli się Hitler ze Stalinem, wśród kobiet stanowią zaledwie średnią. Nie znam żadnego wielkiego zbrodniarza – zwierzał się pewien francuski ksiądz – natomiast z konfesjonału znam duchowe wnętrze zwykłego człowieka; jest ono straszne!

O Stanisławie Michalkiewiczu[edytuj]

  • Chciałbym przekazać, że odcinam się całkowicie od słów, które na Pani temat padły z ust Stanisława Michalkiewicza - mojego ojca. Zapewne wysłuchanie ich było dla Pani bardzo bolesne - i nie dziwię się: do krzywdy sprzed lat dodana została kolejna. Umniejszanie - czy wręcz negowanie - krzywdy, jakiej Pani doznała, przemocy psychicznej, fizycznej i seksualnej, których doświadczyła Pani jako dwunastoletnie dziecko, dziewczynka uczęszczającą do szóstej klasy szkoły podstawowej – urąga elementarnym zasadom sprawiedliwości.
  • Najbardziej się zdumiewam UPR-owi, z którego lubię wiele osób i bardzo dobrze mi się współdziała z Michalkiewiczem na przykład. Cieszę się, że jest tutaj w Radiu Maryja. Ogromnie cenię ich pismo – „Najwyższy Czas!”. Ogromnie polecam – żywy, barwnie, świetnie [napisany]. Jest wiele rzeczy, które oni robią ciekawie, tylko po prostu nie zgadzam się z liberalizmem gospodarczym, tak jak jest to tam pojmowane. Ale zgadzam się z ich patriotyzmem! Poczuciem interesów narodowych. To co wypisuje Michalkiewicz o stronnictwie pruskim, o razwiedce, która w Polsce działa. No, wspaniałe słownictwo.