Puszcza Białowieska

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Puszcza Białowieska

Puszcza Białowieska – kompleks leśny położony w Polsce i na Białorusi.

Puszcza Białowieska w literaturze[edytuj]

  • A gdy już usnę na wieki
    Niech sen mi się przyśni królewski (wspaniały)
    Niech mnie kołysze do marzeń
    Szum Puszczy Białowieskiej (Białej).
  • Aby przekonać się, jak wyglądałby świat bez człowieka, odwiedzałem miejsca, które ludzie z różnych powodów opuścili. Jednym z nich jest ostatnia w Europie ostoja pierwotnego lasu, przywodząca na myśl obrazy z dziecięcej wyobraźni pobudzonej przez bajki braci Grimm. Ciemny, tajemniczy las, w którym słychać wycie wilków, a z drzew zwisają tony mchu. Takie miejsce istnieje naprawdę – to Puszcza Białowieska na granicy pomiędzy Polską a Białorusią.
  • Dojrzeć ją można z większej odległości, niż inne lasy, nie tylko z powodu równości gruntu, ale z powodu ogromu drzew i wielkiej głębi obszarów leśnych. Skutkiem tych głębin, puszcza odrzyna się na skłonie nieba niezmiernie czarno, jak gdyby wstęgą kiru, której końce idą dalej niż wzrok.
    • Autor: Henryk Sienkiewicz, Z Puszczy Białowieskiej, Warszawa 1931, s. 4; cyt. za: Witold Tatarczyk, Puszcza Białowieska w literaturze pięknej, Białystok 1991.
  • I szły od niewidzialnej w ciemnościach puszczy westchnienia przeciągłe, wołania niewyraźne, szelesty, szumy, coś jakby lekkie po mchach stąpania łań – coś, jakby konające w odległościach echowych brzmienie dzwonu.
    • Autorka: Eliza Orzeszkowa, Ad astra, Warszawa 1950, s. 24; cyt. za: Witold Tatarczyk, Puszcza Białowieska w literaturze pięknej, Białystok 1991.
  • Jednej nawet części tych lasów nadano imię Nieznanów, gdzie piętrami wznoszące się zwały ogromnych pni uschłych i połamanych, splątane z wyrosłemi na nowo z pomiędzy nich drzewami, tworzą nieprzebytą puszczę, samym nawet strażnikom w zupełności nieznaną.
  • Las wyhodowany przez człowieka tak się ma do puszczy, jak krowa do żubra, jak kundel wiejski do wilka, jak Puszcza Notecka, Kampinoska i Niepołomicka do Puszczy Białowieskiej. Jak tombak do złota.
    • Autorka: Simona Kossak, Saga Puszczy Białowieskiej, Warszawa 2001, wyd. Muza, s. 7.
  • Los oswojonych, ufnych zwierząt, chodzących „samopas” po Puszczy jest zawsze taki sam – szybko padają ofiarą zachłanności i okrucieństwa człowieka.
    • Autorka: Simona Kossak, Saga Puszczy Białowieskiej, Warszawa 2001, wyd. Muza, s. 7.
  • Na największym nawet globusie sławna Puszcza Białowieska zajmuje tyle miejsca, co czubek igły. W tej mikrokropce leży jedyna na planecie, odwieczna ostoja około 500 ssaków nieomal wymarłego gatunku
    • Autorka: Simona Kossak, Saga Puszczy Białowieskiej, Warszawa 2001, wyd. Muza, s. 7.
  • Na przestrzeni bardzo rozległej stoją tam wody czarne jak smoła, a tak połyskliwe jak w ziemię wprawione zwierciadło. W szkliwie tym czarnym odbicia drzew i obłoków, utracając swe barwy, nabierają postaci widmowych, a światła słoneczne chodzą po nim smugami bladawo – czy trupnio-srebrnymi i wyrasta z niego rzadki ludek olsz i sośnin cieniuchnych, niskich, spomiędzy których gdzieniegdzie, w odległościach znacznych, budują wzwyż dęby tak wyniosłe, tak proste i mocne, że na myśl przywodzą wyprężone ku niebu ramiona Atlasów. Ciała tych dębów kąpią się w wysokościach podobłocznych i na czarne wody, w których tkwią ich podnóża, leją szumy zamyślone i głębokie.
    • Autorka: Eliza Orzeszkowa, Ad astra, Warszawa 1950, s.234, za: Witold Tatarczyk, Puszcza Białowieska w literaturze pięknej, Białystok 1991.
  • O ranku ruszyliśmy dalej, z ostępów w ostępy, a im dalej, w tym więcej dziksze. Drzew powalonych stosy (…) przegradzały nam drogę. (…) Błota i porosła zapełniały miejsca od wywrotów wolne; ludzie ledwie wydołać mogli w marszu orzeźwiając się wodą, która się ukrywała dość często pod wywrotami; konie prawie ginęły. W jednym z ostępów wchodziliśmy na wzgórze dziko a wspaniale porosłe jesionami i klonami; Wróblewski odwrócił się do postępujących za nim i wskazując ręką na potężne lasy: „Ogrody Giedymina” – wyrzekł.
    • Autor: Ignacy Aramowicz, adiutant Walerego Wróblewskiego, dowódcy oddziału z powstania styczniowego, który latem 1863 przechodził przez Puszczę Białowieską.
    • Źródło: Piotr Daszkiewicz, Tomasz Samojlik, Bogumiła Jędrzejewska, Puszcza Białowieska w pracach przyrodników i podróżników 1831–1863, Wyd. Naukowe Semper, Warszawa 2012.
  • Olbrzymie drzewa powywracane, wykorzenione lub potrzaskane piętrzyły się jedne na drugich w stosach bez kształtu i nazwy i cała przestrzeń wyrwanego lasu zapchana, zatarasowana nieprzebytym wałem pni, gałęzi, korzeni, chrustu i na tym splocie nadzwyczajnym wierzchem osiadać zaczynała na mchach i na nasianej wiatrem ziemi, młoda roślinność leśna i malownicza, jasną zielenią gorejąca paproć. Górą widok był wolny zupełnie, ale dołem ściana rumowisk leśnych ciasne tylko oku nakreślała granice. Najfantastyczniejsze, najdziksze ukształtowania, w tysiącznych odmianach, to dziwaczne, to groźne tworzyły dziwadła. Świerki zwłaszcza, powywracane, leżały z rozpiętym u dolnego końca parasolem korzeni, sterczącym na wysokości do 10 metrów, nieraz. Kręgi te korzeni, płasko rozłożone, czarne, obwieszone szmatami mchów i czarnej ziemi, wśród której gdzieniegdzie dziura jasna świeciła, miały czasami wygląd jakiegoś smoka wąsatego z błyszczącymi oczami, czasami znów zastępowały drogę, jak upiory straszne z rozkrzyżowanymi ramionami, z których zwieszały się łachmany całunu.
  • Oto na ogromnych przestrzeniach, wszędzie niemal leżą zwały drzew. Stosy te, spróchniałe i gnijące, piętrzą się czasem na kilkanaście stóp wysoko. Nad niemi jeszcze sterczą, jak domy, olbrzymie wykroty. Stare drzewo, padając, wyrywa całą przestrzeń ziemi, którą obejmowały jego korzenie. W wyrwanem miejscu tworzy się dół, w którym zbiera się woda deszczowa. Dziwny i przerażający widok przedstawiają takie ostępy: grunt porwany, pełen zasadzek, pnie, wykroty i suche, powykręcane rozpaczliwie gałęzie, które pokrywa mech lub plugawa wilgoć, wypełniają całą przestrzeń; wśród chaosu drzewnego, prześwieca bagno – wszystko razem pomieszane, połamane, zniszczone, dzikie, zmarłe i gnijące – oto obraz. (…) Na drzewach nie ma nie tylko igieł, ale i kory. Są to nagie, olbrzymie szkielety, poczerniałe od wiatru i słońca. Całość wygląda, jak jaki cmentarz leśny.
  • Puszcza Białowieska umiera. Wśród drzew przemyka okryta mgłą postać dzierżąca kosę, lecz u jej stóp nie czai się ryś skośnooki, nie wyciągają ramion pokrzywione kolosy lip i wiekowe dęby. Nad konającą z troską pochyla się konsylium leśników i uczonych. Znają chorobę; na imię jej „las”. Gorzka to wiedza, że śmiertelnym zagrożeniem dla puszczy jest chluba człowieka – las zagospodarowany. Im więcej wysiłku wkładają w swą pracę leśnicy, tym szybciej puszcza umiera. Bezwzględny las – zadbany, czysty, produkujący drewno i użytki uboczne – nienawidzi puszczy, pożera więc miejsce po miejscu dziką i wolną przyrodę. Z każdym zgrzytem piły usuwającej nieprzydatnej dla lasu drzewo, z każdym konarem spalonym, by nie zakłócał porządku w lesie, z każdym rzędem równo posadzonych sosenek, z każdym wypielęgnowanym młodnikiem – puszcza słabnie. Jej dusza wygnana z próchniejącego pnia płacze w ostatnich ostojach.
    • Autorka: Simona Kossak, Saga Puszczy Białowieskiej, Warszawa 2001, wyd. Muza, s. 7.
  • Ścierają się dwa obozy, więcej – dwie kultury, dwie mentalności. Jeden obóz to pogrobowcy zbieracko-myśliwskiej epoki rozwoju społeczeństw: traktują przyrodę jako służebnicę człowieka. Jeżeli jest las – trzeba go wyciąć, jeżeli jest zwierzę – trzeba je zabić. Kiedy plemię wykarczuje las i wybije zwierzynę – wędruje dalej, aż natrafi na nowe łupy. To mentalność ludzi, dla których ziemia nie ma granic, a jej bogactwa nie mają dna i końca.
    Drugi obóz to ludzie, dla których natura nie jest po prostu najzwyczajniejszą zdobyczą, ale czymś zupełnie innym – jest naszym współtowarzyszem i pobratymcem, którego obecność to warunek istnienia. Jeżeli jest las, to musi rosnąć, jeżeli jest zwierzę – musi żyć. Człowiek nie jest sam, jest częścią natury; zabijając naturę – unicestwia siebie. Oto sedno sporu o puszczę, której potężne szczątki ciągle jeszcze stoją.

Puszcza Białowieska w polityce i publicystyce[edytuj]

  • Czy więc musimy sadzić lasy? Czy lasy w ogóle da się posadzić? Czy się zwyczajnie oszukujemy? Odpowiedzi na te pytania codziennie udziela Puszcza. Chodzę po niej i nie tylko oglądam wielkie drzewa, te, którym udało się przetrwać szalony eksperyment, jakim było pojawienie się tu gospodarki leśnej sto lat temu i która polegała (i niestety polega dalej) na niszczeniu tego cudu.
  • Każdy, kto obserwuje arogancję obecnej władzy, rozumie, że Puszcza jest tylko elementem polityki paranoi, którą obserwowaliśmy przy likwidacji Trybunału Konstytucyjnego, aferach: ze stadninami koni, z atakami na sądy, z ogólnym stosunkiem do Unii, reformą szkolnictwa, listami lektur, helikopterami dla wojska…
  • Kontynuowanie wycinki wbrew autorytetowi Trybunału oznacza więc utratę jakiejkolwiek wiarygodności prawnej przez państwo polskie, które i bez tego za sprawą zamachu na sądownictwo i nacjonalistycznej narracji stało się już pariasem. Warszawa grając tylko dla siebie i podkreślając swoją wyjątkowość, definitywnie stacza się w prawny niebyt i sama się wyklucza ze wspólnoty.
    • Autor: Tomasz Tadeusz Koncewicz, Wołanie na puszczy. Wycinka, pierwszy krok do Polexitu, „Gazeta Wyborcza”, 14–15 sierpnia 2017, s. 10.
    • Opis: o wycince drzew w Puszczy latem 2017 wbrew zakazowi wydanemu przez Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu.
  • [Na demonstracji w obronie puszczy] spotkałem ludzi z bardzo wielu środowisk, także centro-prawicowych. Myślę, że to nie jest kwestia, która dzieli polską scenę polityczną po linii partii. To jest, mam wrażenie, kwestia, która dzieli scenę polityczną na tych, którzy uważają, że są takie elementy polskiego dziedzictwa narodowego, których nie można poddać logice rynku i logice zysku oraz tych, którzy uważają, że przyroda to kolejny zasób, który można przekuć na pieniądze.
  • Pierwszy raz po 1989 r., czyli pierwszy raz po odzyskaniu przez nasz kraj niepodległości, rządzili nami ludzie, którzy dokonali niespotykanych w tym okresie zniszczeń w tym unikalnym lesie. W przeciwieństwie do swych poprzedników, którzy bez względu na barwy polityczne starali się Puszczę chronić, ci tę ochronę zdjęli. Zdjęli i dokonali barbarzyńskich zniszczeń. Odpowiadają za to Lasy Państwowe i kierowane przez Jana Szyszkę Ministerstwo Środowiska.
  • Zdaję sobie sprawę, że nasza przyroda to jeden z naszych największych kapitałów. A perłą w koronie jest tutaj Puszcza Białowieska. Może jeszcze te perły są dwie czy trzy inne poza Puszczą (...) I trzeba się dziś zastanowić – przyszedł już na to czas – powiedziałbym, po okresie pewnego chaosu, po okresie różnego rodzaju bólów związanych z transformacją, żeby kwestię Białowieży w ten sposób uporządkować, aby z jednej strony nie naruszało to interesów mieszkańców tej części naszego kraju, ale z drugiej strony, by to wielkie dobro, jakim jest dla nas Puszcza, zostało w pełni zachowane. I myślę, że Państwo znajdziecie tutaj takie rozwiązanie, które właśnie temu będzie służyć (...)
  • Zgodnie z wyliczeniami powinno się tam pozyskiwać ponad 200 tys. m sześc. drewna w skali roku. To lasy, które w odpowiednim momencie trzeba wyciąć, bo jeśli się tego nie zrobi, drzewa same zaczynają obumierać. (…) W Puszczy Białowieskiej starych, niszczejących drzew wciąż przybywa.
Commons-logo.svg

Zobacz też[edytuj]