Przejdź do zawartości

Piotr Gontarczyk

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Piotr Gontarczyk (2013)

Piotr Gontarczyk (ur. 1970) – polski historyk, politolog, publicysta.

  • Chyba najdokładniejsze dane [...] podał dr Krzysztof Szwagrzyk w „Biuletynie IPN" w 2005 r. Ustalił, że z 450 osób pełniących w latach 1944–1954 wysokie funkcje w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego (od naczelnika wzwyż) było 167 osób pochodzenia żydowskiego, czyli 37 proc. W powstałym z MBP Komitecie do spraw Bezpieczeństwa Publicznego (1954–1956) liczba ta nieco spadła i wynosiła 34,5 proc. Zważywszy na to, że Żydzi stanowili wówczas w Polsce najwyżej 1 proc. obywateli, sytuacja wydaje się dość klarowna. Szwagrzyk napisał: „W świetle zaprezentowanych danych statystycznych teza o dużym udziale Żydów i osób pochodzenia żydowskiego w kierownictwie UB sformułowana została na podstawie prawdziwych przesłanek i jako taka odzwierciedla fakt historyczny".
  • Jak zachowają się władze polskie wobec nacisków społeczności żydowskiej? Czy będą bronić zasadności umieszczenia na pomniku proponowanej inskrypcji, czy też ugną się przed perspektywą ewentualnego bojkotu? Co zwycięży? Wymowa faktów historycznych czy teorie Jana Tomasza Grossa, który w rozmowach z dziennikarzami opowiada o „diabłach zstępujących na ziemię” oraz twierdzi, iż do swojej wersji wydarzeń doszedł nie metodą naukowej dedukcji, tylko „iluminacji”? Czy władze polskie podzielą stanowisko Piotra Pacewicza z „Wyborczej”, którego nie interesuje, jaką rolę w całej tej tragedii odegrali Niemcy, bo i tak winni są Polacy? Co ostatecznie będzie konstytuowało naszą wiedzę na temat tych tragicznych wydarzeń: prawda historyczna czy sprzeczne z nią postulaty przedstawicieli społeczności żydowskiej i niepoważne opinie publicystów?
    • Opis: o sprawie Jedwabnego.
    • Źródło: Prawda historyczna czy publicystyczna?, „Życie”, 21 czerwca 2001
    • Zobacz też: Jan Tomasz Gross, Piotr Pacewicz
  • Jednak na to, by polskie podziemie przywróciło względny porządek na terenach okupowanych przez Niemców, było o wiele za późno. Realizacja „Burzy” spowodowała straty i w znacznym stopniu wręcz samounicestwienie struktur AK. Już za kilka-kilkaście dni to ci, którzy mieli być zwalczani, stali się fundamentem nowej władzy. Już jako milicjanci i funkcjonariusze UB, dzięki obecności dużych sił sowieckich, mogli rozpocząć ściganie żołnierzy AK. Bez pomocy Armii Czerwonej i NKWD „władza ludowa”, reprezentowana przez Stanisława Olczyka „Garbatego”, Bolesława Kowalskiego „Cienia”, Edwarda Gronczewskiego „Przepiórkę”, Mieczysława Moczara „Mietka”, Grzegorza Korczyńskiego „Grzegorza” czy Tadeusza Maja „Łokietka” nie ostałaby się ani jednego dnia.
    • Źródło: Piotr Gontarczyk, Polska Partia Robotnicza. Droga do władzy 1941-1945, wydawnictwo Fronda, Warszawa, ISBN 9788364095023, s. 357
  • Już po kilku kartach pierwszego rozdziału z grubsza widać, co to będzie za książka – brak staranności i dyscypliny naukowej, zaburzanie związków przyczynowo-skutkowych, ideologiczne projekcje oparte na naginaniu faktów oraz na wyobraźni autora.
    • Opis: o książce Piotra Zychowicza Obłęd '44.
    • Źródło: Sławomir Cenckiewicz, Piotr Gontarczyk, Piotr Gursztyn, Piotr Semka i inni, praca zbiorowa, Obłęd 1944 czy 2013, Wydawnictwo M, Kraków 2013, ISBN 9788375956665, s. 36
  • Kolejne autorytety moralne biły się w pierś, przepraszając za naszą wspólną zbrodnię. Moralny i intelektualny poziom całej tej kampanii najlepiej obrazuje przypadek prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. On też poczuł się winny i za nas wszystkich przeprosi. Zapewne uczyni to z taką samą szczerością i z takim samym głębokim żalem, z jakimi wcześniej w imieniu milionów Polaków przepraszał w Knesecie za wypędzenie Żydów w 1968 r. Nie za siebie, nie swoją partię (PZPR), która wówczas tymi milionami cokolwiek niedemokratycznie rządziła. A w jego kancelarii, jak gdyby nigdy nic, nadal spokojnie pracują towarzysze, którzy tę antyżydowską nagonkę w 1968 roku organizowali.
  • Mimo krytycznych opinii historyków, książka Grossa spotkała się z owacyjnym przyjęciem mediów. Ze zbrodni w Jedwabnem uczyniono temat dnia, otaczając całe wydarzenie mistyczną historiozofią. Z autora „Sąsiadów” zrobiono proroka, który, dzięki swemu nowatorskiemu spojrzeniu i wybitnym kwalifikacjom, dokonał prawdziwie epokowego odkrycia. Próby naukowej weryfikacji tez postawionych w jego książce traktowano jak coś wręcz nieprzyzwoitego, niemal świętokradztwo.
    • Źródło: Historia czy propaganda, „Życie”, 9 lipca 2001
  • Nie łudźmy się – był Wiłkomirski, był Goldhagen, a i po Grossie przyjdą następni. Staną się bohaterami „Wprost”, „Polityki” i „Wyborczej”, wystąpią wieczorem w „Kropce nad i” oraz w „Monitorze Wiadomości”. Wyrosną na intelektualnych herosów, którzy właśnie dokonali wielkiego przełomu. Pan prezydent uderzy się w pierś wspólnie z kolegami z kancelarii, inni też odprawią pokutnicze rytuały. I co z tego, że w pewnym momencie znów ktoś się w tym wszystkim połapie?
    • Źródło: Historia czy propaganda, „Życie”, 9 lipca 2001
    • Zobacz też: Gazeta Wyborcza
  • Pojawianie się tego typu książek wystawia na pośmiewisko autentyczną tragedię, która pochłonęła miliony europejskich Żydów.
    • Opis: o „Sąsiadach” Jana Tomasza Grossa.
    • Źródło: Historia czy propaganda, „Życie”, 9 lipca 2001
  • Pomyje wylane na powstanie w Obłędzie '44 nie wymagają polemik. Wyjątek uczynię dla oskarżenia ostatniego dowódcy AK o agenturalną pracę dla Rosjan. Autor posłużył się tu słowami, które padły w wywiadzie udzielonym mu przez śmiertelnie chorego prof. Pawła Wieczorkiewicza. (…) Oficjalnie to nie Zychowicz oskarża, tylko zmarły profesor, a autor Obłędu '44 się dystansuje: „Niech każdy czytelnik wyciągnie własne wnioski z ukazanych tu faktów”. Jednak to pomówienia, a nie fakty.
    • Opis: o książce Piotra Zychowicza Obłęd '44.
    • Źródło: Sławomir Cenckiewicz, Piotr Gontarczyk, Piotr Gursztyn, Piotr Semka i inni, praca zbiorowa, Obłęd 1944 czy 2013, Wydawnictwo M, Kraków 2013, ISBN 9788375956665, s. 44–45
  • Sposób przedstawienia problemu powstania pozwoli Zychowiczowi uniknąć sprawy sądowej. Jednak nie uchroni go przed pytaniami: Gdzie i jak zweryfikował tę informację o Okulickim? Kto zna historyków, którzy czytali te akta? Czy w Rosji udostępniają teczki agentury z tego okresu? Gdzie krytyka źródła i naukowa etyka?
    • Opis: o książce Piotra Zychowicza Obłęd '44.
    • Źródło: Sławomir Cenckiewicz, Piotr Gontarczyk, Piotr Gursztyn, Piotr Semka i inni, praca zbiorowa, Obłęd 1944 czy 2013, Wydawnictwo M, Kraków 2013, ISBN 9788375956665, s. 45
  • Te dokumenty świadczą o tym, że Lecha Wałęsę próbowano przyciskać, próbowano odwoływać się do jego wcześniej współpracy. I on te propozycje współpracy kategorycznie odrzucał. On był wtedy [po zerwaniu współpracy] wyzwolonym człowiekiem. Lech Wałęsa się „urwał”. Koniec, kropka. Nie ma tutaj żadnej możliwości doszukiwania się jakichś potajemnych kontaktów z SB.
  • Ten infantylny i kłamliwy opis rzeczonej sprawy to kwintesencja Obłędu '44. Trzeciorzędny okazał się los setek tysięcy Polaków „na nieludzkiej ziemi”, perspektywa tworzenia wojska (czyli realnej siły) czy utrudnienie Moskwie rozwiązywania spraw polskich metodą „faktów dokonanych”. Poza operetkowym wypowiadaniem wojen i trzaskaniem drzwiami realista Zychowicz nie ma wiele do zaoferowania.
    • Opis: o książce Piotra Zychowicza Obłęd '44.
    • Źródło: Sławomir Cenckiewicz, Piotr Gontarczyk, Piotr Gursztyn, Piotr Semka i inni, praca zbiorowa, Obłęd 1944 czy 2013, Wydawnictwo M, Kraków 2013, ISBN 9788375956665, s. 40

O Piotrze Gontarczyku

[edytuj]
  • Już w 2006 r. pisałem w „Polityce” o karierze Piotra Gontarczyka, zastępcy dyrektora Biura Udostępniania i Archiwizacji Dokumentów IPN. Była to jedna z pierwszych nominacji prezesa Janusza Kurtyki. Gontarczyk był wówczas czołowym lustratorem, zajmował się m.in. przeszłością prof. Zygmunta Baumana. Wcześniej zasłynął z zakwestionowania pogromowego charakteru wydarzeń w podradomskim Przytyku. W marcu 1936 r. doszło tam do starć narodowościowych, w wyniku których zginął jeden Polak i dwoje Żydów. Kilkadziesiąt osób, w większości Żydów, zostało rannych.

Podobne podejście Gontarczyk zaprezentował w dyskusji o zbrodni w Jedwabnem. Należał do najzagorzalszych krytyków książki Jana Grossa „Sąsiedzi”. Pisał: „Tymi, którzy zorganizowali całą zbrodnię, pełnili w niej funkcję kierowniczą, posługując się Polakami, byli Niemcy”. Usprawiedliwiał rodaków, twierdząc, że zbrodni dokonali ludzie „przymuszani przez hitlerowców” i kilku „mętów”. Wiceszef archiwów IPN szczycił się też funkcją wiceprezesa Stowarzyszenia Filistrów Polskich Korporacji Akademickich, które w swojej retoryce wprost nawiązywało do endeckich tradycji. Na stronach internetowych SFPKA można było znaleźć m.in. pochodzący z 1929 r. artykuł z tezami typu: „Korporant musi być Polakiem, winien dążyć, by o losie Państwa Polskiego decydował tylko Naród Polski i by był jedynym jego gospodarzem. (...) Nigdy nie zejdziemy z drogi nacjonalizmu, zawsze będziemy się przeciwstawiać żywiołom wrogim i wywrotowym dla Narodu i Państwa, a kwestia suwerenności i sprawy wewnętrzne Państwa muszą tylko należeć do decyzji Narodu”.


Autor: Krzysztof Burnetko


Źródło: https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1931468,1,onr-ma-silna-reprezentacje-w-ipn-tak-sie-falszuje-historie.read

  • Można było się spodziewać, że „SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii” Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka spotka się z niechęcią „Gazety Wyborczej”, która, co prawda od niedawna, stała się samozwańczą strażniczką wałęsowej legendy. Aby ją obronić, w sobotnio-niedzielnym wydaniu „GW” przeprowadzono trudną operację wypędzania szatanów wątpliwości z czytelników, poddając zarazem surowym egzorcyzmom autorów książki.
  • Obaj autorzy mieli odwagę zmierzenia się z tym iście diabelskim tematem, której zabrakło ich kolegom i krytykom. Z uwagi na jego wagę już to tylko winno budzić wobec nich wdzięczność i szacunek.
  • W swojej działalności publicystycznej znany jest nie tylko z używania języka ostrego, ale wręcz obelżywego. W nieprzyjemnych recenzjach cudzych książek, do pisania których sprowadza się od dobrych kilku lat jego aktywność zawodowa, nie przebiera w słowach. Jest to jego znak rozpoznawczy, z którego znany jest w środowisku i na co zwracano mu już uwagę.