Londyn

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Pałac Westminster nad Tamizą
Alice Maud Fanner, "Hyde Park"

Londyn – stolica Wielkiej Brytanii.

  • Bo Berlin, Paryż, Londyn to całkiem fajna trasa
    W Paryżu się nagrzałem, w Londynie zjadłem kwasa
    Bo Berlin, Paryż, Londyn to całkiem fajna trasa
    W Paryżu się nagrzałem, w Londynie zjadłem kwasa
    Co będziesz tutaj siedział, olejmy złą wibrację
    Przyjaciel mnie zapytał, czy miałeś już wakacje
    We wrześniu kwitnie Paryż, a Londyn pachnie potem
    Przejedźmy się dla zbytu przez całą Europę

Fatherfucker

  • Między Londynem a Paryżem jest taka różnica, że Paryż jest dla cudzoziemców, a Londyn dla Anglików. Anglia zbudowała Londyn na swój własny użytek, a Francja zbudowała Paryż dla całego świata.
  • – Nie ma takiego miasta – Londyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak…
    – Ale Londyn – miasto w Anglii.
    – To co mi pan nic nie mówi?!
    – No mówię pani właśnie.
    – To przecież ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna…
    • Opis: urzędniczka na poczcie i Ryszard Ochódzki.
    • Źródło: film Miś
  • – Skoro pan tak mówi, panie władzo… – Uniosła wysoko rękę z gołębiem. Anielski uśmiech rozjaśnił jej twarz, gdy patrzyła na wzbijającego się w górę ptaka – coraz wyżej i wyżej… Zrobił krąg nad jej głową, a potem pomknął na zachód, w kierunku Londynu. „Gołąb pocztowy rozwija średnią szybkość sześćdziesięciu czterech kilometrów na godzinę, mówił Gunther, więc ten doleci tam za sześć godzin. Trzysta siedemdziesiąt kilometrów…”
    • Autor: Sidney Sheldon, Gdy nadejdzie jutro
    • Zobacz też: gołąb
  • Sprzedałbym nawet Londyn, gdybym tylko znalazł kupca.
    • Autor: Ryszard I Lwie Serce poszukując funduszy na sfinansowanie wyprawy krzyżowej w 1190.
    • Źródło: Grzegorz Jasiński, Ryszard Lwie Serce, w: Dynastie Europy: Andegaweni, wyd. Planeta DeAgostini/Agora, Inowrocław 2010.
  • Trzydzieści pięć lat to dobry wiek. Londyn pełen jest kobiet, które od dawna mają trzydzieści pięć lat.
  • W stronie Londynu, zwanej „zachodnim krańcem” [West End], mieszka towarzystwo bardziej arystokratyczne i mniej zajęte pracą. Są tu ulice bardzo długie i bardzo szerokie, przy których stają domy wielkie jak pałace. Nigdzie na tych ulicach oczu cudzoziemca nie razi widok walących się domków biedoty. Wszędzie widać bogactwo i elegancję – i tylko w odległych uliczkach i ciemnych, wilgotnych zaułkach gnieździ się nędza w łachmanach, wśród łez. Tylko tu i ówdzie przy wejściu do ciemnej uliczki stoi w milczeniu obdarta kobieta z niemowlęciem przy wychudzonej piersi i błagalnie patrzy na bogatego kupca, który brzęcząc pieniędzmi, zaaferowany, przebiega obok, albo na próżniaczego lorda, co niczym syty bożek jedzie na wysokim rumaku i niekiedy rzuca obojętnie dumne spojrzenie na kręcący się u jego nóg tłum ludzi, jakby to były drobne mrówki albo podlejszego gatunku stworzenia, których radość i smutki nie mają nic wspólnego z jego uczuciami.