Jednomandatowe okręgi wyborcze

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Jednomandatowe okręgi wyborcze do Senatu RP (100 mandatów = 100 okręgów)

Jednomandatowe okręgi wyborcze (JOW) – okręgi wyborcze, w których obowiązuje ordynacja większościowa „pierwszy na mecie” lub ordynacja stosunkowa alternatywnego głosu proporcjonalnego, według której tylko jeden możliwy do obsadzenia z danego okręgu wyborczego mandat otrzymuje kandydat poparty przez największą liczbę wyborców spośród wszystkich kandydujących z danego okręgu wyborczego.

  • Ani pan Kukiz, ani ja nie będziemy mieli żadnego posła w Sejmie.
    • Autor: Janusz Korwin-Mikke
    • Opis: o wadach JOW-ów.
    • Źródło: Ewa Wesołowska, Demokracja czy katastrofa?, „Angora” nr 21 (1301), 24 maja 2015, s. 19.
  • Czy w Polsce sprawdziłby się system okręgów jednomandatowych? Nie w obecnej sytuacji. Sprzyjałby polaryzacji sceny politycznej, eliminując partie małe i średnie. Duża część wyborców byłaby pozbawiona swoich przedstawicieli. Mogliby tez głosować na kandydatów najpopularniejszych opcji sądząc, że to jedyne racjonalne rozwiązanie. Polityczna dwubiegunowość nie ma u nas korzeni historycznych. Największe partie – rządząca i opozycyjna zmieniają się co kilka lat. Nie mają stabilnego elektoratu. Ordynacja większościowa natężyłaby zjawisko wykluczenia, obojętności. Patrząc na i tak nikły udział Polaków w wyborach, to nie jest dobre rozwiązanie.
  • Jednomandatowe okręgi wyborcze funkcjonują w taki sposób, iż konserwują zastany układ polityczny. W państwach z jednomandatową ordynacją wyborczą konkurujące partie polityczne (na ogół dwie) rządzą na przemian od ponad 100 lat.
  • Jednomandatowe okręgi wyborcze mają absolutnie tę przewagę nad partiokracją, że tworzą relację między wyborcą a wybieranym deputowanym, posłem czy senatorem. Bo gdy głosujemy na partię - to nikogo nie wybieramy, idziemy tylko i wyłącznie zagłosować na tych, których na miejscach tzw. mandatowych umieścili partyjni bossowie. W sytuacji, w której partie załatwiły sobie, że są finansowane przez podatników - z budżetu, mamy do czynienia ze zmianą tylko i wyłącznie samych elit. Bo na miejscach wyborczych szefowie partyjnie nie umieszczają ludzi, którzy myślą po swojemu, co do których nie można mieć pewności, jak będą głosowali - takich jest zaledwie kilku, reszta to armia do podnoszenia rąk. Wyborca nie ma tu nic do powiedzenia
  • JOW-y powodują rozmaite paradoksy. Wyobraźmy sobie, że w Polsce połączyły się PO i PiS, tworząc Partię Jedności, za którą w całej Polsce opowiada się równo 40% ludzi. Ale na Śląsku działa Ruch Autonomii Śląska, który popiera 45%, w Poznańskiem Unia Wielkopolan (44%), na Kujawach Ruch Bogatych Kujaw (46%) – i podobnie wszędzie. w wyborach Partia Jedności nie uzyska wtedy ani jednego mandatu! Widać to było w Szkocji. SNP, mająca w skali kraju 3,8% poparcia, wzięła 56 spośród 57 mandatów!! Na szczęście konserwatyści zdobyli ich tyle, że rządzą samodzielnie – w przeciwnym razie to szkoccy nacjonaliści decydowaliby o przyszłości Wielkiej Brytanii!!! Powiedzmy jasno: JOW-y są o tyle dobre, że łatwo wyłonić samodzielną większość, bez koalicji. Jednak w Polsce oznacza to, że rządziłyby na zmianę PO i PiS – czyli dokładnie odwrotnie, niż chce p. Kukiz!!
  • JOW-y są niekorzystne dla wyłonienia dobrych kandydatów z przynajmniej jeszcze trzech powodów: Będzie brakowało znanych i doświadczonych posłów, i partie będą wystawiały w JOW-ach tzw. celebrytów, znanych z mediów (…) ale niekoniecznie przydatnych w Sejmie (…); nie będą mieli szansy być wybrani do Sejmu młodzi, dobrze zapowiadający się kandydaci, np. tak potrzebni w Sejmie prawnicy ze „świeżymi” głowami i wiedzą nieskażoną PRL-em, ale nierozpoznawalni wśród wyborców (…); Łatwiej będzie zdobyć mandat posłowi „niezależnemu”, który będzie posiadał duże środki finansowe (…). Jeśli do tego na biednym terenie z dużym bezrobociem taki kandydat będzie pracodawcą zatrudniającym wielu pracowników, praktycznie uzależni ich od siebie.
  • JOW-y to nie wszystko. Tylko nowoczesna gospodarka.
  • Muszę przyznać, że trochę szkoda mi Pawła Kukiza. Mam wrażenie, że szczerze zależy mu na przywróceniu państwa obywatelom i obywatelkom, że chce zmniejszyć rolę partii politycznych, które, jak podkreśla, zachowują się dziś jak klany, tudzież arystokracja. Problem polega jednak na tym, że rozwiązanie, które promuje, jest katastrofą. Nie tylko nie przyniesie efektu, o którym mówi Kukiz, ale może sytuację pogorszyć.
    • Autor: Marcin Gerwin
    • Źródło: „Krytyka Polityczna”, cyt. za: Ewa Wesołowska, Demokracja czy katastrofa?, „Angora” nr 21 (1301), 24 maja 2015, s. 19.
  • Nie trzeba mnie przekonywać… Zgadzam się na wymienianie mojego nazwiska wśród ludzi popierających JOW.
    • Autor: Gustaw Herling-Grudziński
    • Źródło: Ewa Wesołowska, Demokracja czy katastrofa?, „Angora” nr 21 (1301), 24 maja 2015, s. 18.
  • Obawiam się, że większość osób wybranych w jednomandatowych okręgach mandat będzie zawdzięczać bogatym ludziom, którzy sfinansują ich kampanię, a potem będą wymagać posłuszeństwa.
  • O wyborach w jednomandatowych okręgach wyborczych można będzie mówić jedynie wtedy, gdy na tej drodze wybierzemy Sejm. Powód jest oczywisty: centrum władzy w Polsce jest w Sejmie i to wybory do niego rozstrzygają o strukturze partii politycznych i o partyjnym charakterze państwa, w którym stronnictwa zagarnęły wszystkie instrumenty władzy.
  • Usunęłyby podstawową słabość systemu, jaką jest przerost partyjniactwa.
    • Autor: Jan Nowak-Jeziorański
    • Źródło: Ewa Wesołowska, Demokracja czy katastrofa?, „Angora” nr 21 (1301), 24 maja 2015, s. 18.
  • W partiokracji wyborca nie ma nic do powiedzenia, system JOW to gwarantuje.
    • Autor: Robert Gwiazdowski
    • Źródło: Ewa Wesołowska, Demokracja czy katastrofa?, „Angora” nr 21 (1301), 24 maja 2015, s. 18.