Globalizacja

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Skocz do: nawigacja, szukaj

Globalizacja – ogół procesów prowadzących do coraz większej współzależności i integracji państw, społeczeństw, gospodarek i kultur, czego efektem jest tworzenie się światowego społeczeństwa; zanikanie kategorii państwa narodowego; wzrost tempa interakcji poprzez wykorzystanie technologii informacyjnych oraz wzrost znaczenia organizacji ponad – i międzynarodowych, w szczególności ponadnarodowych korporacji.

  • Brak respektu dla samej siebie, jaki cechuje podklasę, która w wielu krajach zastąpiła zdemontowany już przez globalizację proletariat, uniemożliwia członkom podklasy zarówno zbudowanie jakiejś tożsamości zbiorowej, jak też mobilizację polityczną.
  • Globalizacja to tylko inne słowo na oznaczenie grożącego nam tryumfu amerykańskiej kultury: rozrywki, mody, amerykańskiego stylu życia. Wydaje się, że globalizacja będzie wkrótce pełna i Mcdonald’s będzie mógł wysyłać swoje reklamy do każdego człowieka, każdej kobiety, każdego konsumenta dokądkolwiek na świecie o dowolnej porze dnia. Ale globalizacja jest czymś więcej niż bitwami coca-coli, więcej niż promocją religii hollywoodzkiej, a nawet niż sam Hollywood.
    • Autor: Hamid Mowlana, przewodniczący AIERI/IAMCR
    • Źródło: Walery Pisarek, Wstęp do nauki o komunikowaniu, Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne, Warszawa 2008, s. 289.
  • Globalizm bohatersko walczy z problemami nieznanymi w żadnym innym ‘formacie’.
    (trawestacja słynnego powiedzenia Kisiela na temat socjalizmu)
  • Globalizm – jako szansa, ale i zagrożenie. Potężna technika połączona z zadufaną ignorancją, zażartym fanatyzmem i chciwym egoizmem. A do tego jeszcze niechęć uczenia się, obojętność na dolę Innego, brak życzliwości i dobroci.
  • Globalizm – to narastająca ilość danych i coraz bardziej złożony obraz świata, pełen sprzeczności, kontrastów i absurdów, obraz, którego zmienność i zawikłanie kwestionują wszelką refleksję uogólniającą.
  • Iberyjscy indignados występujący przeciw niestabilnemu zatrudnieniu, odrzucają tradycyjne partie polityczne, wzywając do szeregu raczej niespójnych zmian. (...) Światowy prekariat, spajany jedynie strachem przed brakiem bezpieczeństwa, nie stanowi jeszcze klasy w marksistowskim rozumieniu. Jest to jednak grupa społeczna, w której łonie rodzi się poczucie wspólnej słabości. Obejmuje nie tylko pracowników dorywczych, osoby zatrudnione tymczasowo lub w niepełnym wymiarze czasu pracy na niskich stanowiskach.(...) Rozwój prekariatu został przyspieszony przez neoliberalną globalizację, która stworzyła fetysze elastyczności rynku pracy, urynkowienia wszystkiego i restrukturyzacji systemów opieki społecznej.
    • Autor: Guy Standing, brytyjski ekonomista
    • Opis: „prekariat” to neologizm utworzony od słowa proletariat i angielskiego przymiotnika precarious (niepewny, niestabilny).
    • Źródło: Andrew Ross, Bunt galerników, „London Review of Books”, tłum. „Forum”, 27 czerwca 2011.
    • Zobacz też: rewolucja indignados
  • Jakąkolwiek z licznych dokuczliwych i bolesnych spraw trapiących dziś planetę rozważamy, poszukiwania sposobów ich załatwienia nieodmiennie prowadzą do prawdy, jaką ignorować możemy tylko na naszą  –  wspólną  –  zgubę: że mianowicie rozwiązania globalnych problemów mogą być tylko, muszą być, podobnie owym problemom globalne.
  • Kraje Trzeciego Świata pogrążają się w cywilizacyjnej zapaści. Na to nakłada się globalizacja, która sprawia, że ci biedni ludzie widzą w telewizji, jak żyją bogaci w Europie czy Ameryce  –  i rodzi się wśród nich poczucie odepchnięcia. Z tego się robi piekielna mikstura, która może wysadzić nasz świat w powietrze.
  • (...) myślenie europocentryczne. Przez 500 lat panowaliśmy nad światem kulturowo, militarnie, handlowo i prawnie. Teraz to się kończy i Europejczykowi jest trudno przestawić się na myślenie, że nie jesteśmy już takim wyjątkiem na świecie, a tylko jedną z wielu kultur. Doświadczenie europejskie przeżywa w tej chwili moment wielkiego kryzysu, bo Europa, Unia Europejska jest tylko cząstką świata. A pod jej bokiem rodzą się nowe cywilizacje, szalenie dynamiczne, prężne i pracowite. I odporne, bo tego się nauczyły w odpowiedzi na różne przeszkody i niedogodności życia. Rosną w tej chwili nowe potęgi, świat się szalenie zmienia.
  • Naturalistyczny reaktor kapitalizmu, zamontowany w samym sercu antynaturalistycznego judeochrześcijaństwa, aby nadawał mu energię (bo bez tego wszyscy staniemy w kolejce po kartki na cukier), miał jednak chłodzenie etyczne, polityczne, prawne, związkowe… Teraz ulega stopieniu (jak prawo pracy w Polsce w zderzeniu z wymaganiami „elastyczności rynku pracy”). Jeśli globalizacja rynkowa nie znajdzie „chłodziwa” w postaci globalizacji społecznej i politycznej, w postacie idei politycznych i religijnych, które byłyby świadome konieczności „wyjścia z natury” i „regulowania naturalistycznego rynkowego źródła energii”, nastąpi wyciek radioaktywny o rozmiarach raczej apokaliptycznych.
  • Nie ma konfliktu między demokracją a globalizacją. Są pewne napięcia, ale szybki rozwój gospodarczy pomaga w demokratyzacji państw takich jak Chiny czy Indie. Potrzebujemy skutecznych międzynarodowych mechanizmów pomagających ludziom przystosować się do nowych warunków. Nie da się zatrzymać globalizacji, ale możemy sterować nią tak, by była jak najbardziej korzystna dla społeczeństwa.
    • Autor: Francis Fukuyama
    • Źródło: Nowy, potworny świat, z Francisem Fukaymą rozmawiała Małgorzata Borkowska, „Trybuna”, 15 marca 2004.
  • Nowo powstała elektroniczna współzależność kształtuje świat na podobieństwo globalnej wioski.
  • Odwiedźcie (...) meczet w Damaszku, katedrę w Reims, buddyjską świątynię w Bangkoku. Choć w każdym z tych miejsc napotkacie tę samą atmosferę pobożności, zorientujecie się bez trudu, że każde z nich należy do innej kultury. Potem siądźcie w fotelu multipleksowego kina, odwiedźcie (...) centrum handlowe, nowoczesny hotel, czy restauracje szybkiej obsługi w jakimkolwiek mieście świata – i spróbujcie sobie wyobrazić gdzie jesteście. Okaże się, że nigdzie i wszędzie(...) uniwersalne obrazy atakują oczy, uniwersalne dźwięki atakują uszy(...) nie sposób się zorientować w jakim kraju akurat przebywacie”.
  • Podbój świata przez Zachód trwa już nieprzerwanie od XV wieku. Dzisiaj, globalizacja jest tylko inną formą tego podboju.
  • Przecież to nie lewicowa ideologia otwarła granice dla masowej imigracji „Arabów”, „czarnych” i „Pakis”, ale najbardziej nieregulowany, najbardziej dziki, najbardziej autentyczny, a zatem szukający najwyższego i najbardziej krótkoterminowego zysku globalny wolnorynkowy kapitalizm. To on potrzebuje taniej, prawie darmowej w porównaniu z uzwiązkowionymi robotnikami angielskimi, siły roboczej zza morza. Apogeum imigracji do wysokorozwiniętych krajów zachodnich przypada na przełom lat 60. i 70., kiedy większością tych krajów rządzi prawica (czyżby generał de Gaulle sprowadzał wówczas Arabów do Francji z fascynacji multikulturalizmem?). To przy pomocy tanich, wygłodzonych i przerażonych świeżych imigrantów wolnorynkowi konserwatyści złamali związki zawodowe na Wyspach Brytyjskich (i w paru innych krajach). To sprowadzeni świadomie przez wielki biznes i obsługujące go rządy imigranci za pół darmo (choć w porównaniu z ówczesną „pensją minimalną” w Pakistanie, Indiach czy Bangladeszu było to dla nich bogactwo) budowali industrialną potęgę Zjednoczonego Królestwa. Potem jednak kolejna fala wolnorynkowej globalizacji zlikwidowała przemysł na wysokorozwiniętym Zachodzie (postindustrialne społeczeństwo, postindustrialne społeczeństwo…). W konsekwencji tych zapomnianych wydarzeń w takiej samej społeczno-ekonomicznej dupie znaleźli się na wyspach sprowadzeni tu wcześniej masowo imigranci i niesprowadzani przez nikogo „etnicznie czyści” Angole. Teraz, kiedy mleko się rozlało, wolnorynkowi neokoni rządzący dziś Zjednoczonym Królestwem proponują jeszcze więcej egoizmu, deregulacji, niepłacenia podatków. Słowem, demontaż mechanizmów, które trochę przynajmniej łagodzą napięcia społeczne wywołane przez wolnorynkową globalizację.
  • Przez eksploatację rynku światowego burżuazja nadała produkcji i spożyciu wszystkich krajów charakter kosmopolityczny. Ku wielkiemu żalowi reakcjonistów usunęła spod nóg przemysłu podstawę narodową. Odwieczne narodowe gałęzie przemysłu uległy zniszczeniu i ulegają mu codziennie w dalszym ciągu. (...) Dawna miejscowa i narodowa samowystarczalność i zasklepienie ustępują miejsca wszechstronnym stosunkom wzajemnym i wszechstronnej współzależności narodów.(...) Jednostronność i ograniczoność narodowa staje się rzeczą coraz bardziej niemożliwą.
  • Ten, kto mówi o globalizacji, mówi o zdynamizowanym i napędzanym przez komfort sztucznym kontynencie w oceanie nędzy, nawet jeśli dominująca retoryka afirmacji sprawia wrażenie, że system światowy jest w swej istocie all-inclusive.
  • Trzeba odwrócić wektor globalizacji na zasadzie stopniowanego protekcjonizmu: im słabsza gospodarka, tym silniej chroniona. Na dłuższą metę opłaci się to także krajom najbogatszym.
    • Autor: Ha-Joon Chang, rozmowa Wojciecha Orlińskiego, Wolny rynek? Nie ma czegoś takiego, „Gazeta Wyborcza”, 31 grudnia 2011–1 stycznia 2012.
  • W Ameryce Środkowej, Kolumbii, Peru... narkobiznes jest wszędzie. I ma on potężną władzę ekonomiczną, państwo tak naprawdę nie może konkurować z narkopaństwami. Narkobiznes może płacić swoim ludziom więcej aniżeli państwo własnym urzędnikom i politykom. Handlarze narkotyków wykazali niezwykłą pomysłowość, aby czerpać korzyści z globalizacji.
  • Więc albo zaczniemy się nienawidzić, zwalczać, tępić, postrzegać innego jako wroga naszej kultury czy religii, albo zaczniemy szukać zrozumienia i wzajemnego poznania. Przecież 99 procent konfliktów na świecie bierze się ze wzajemnej nieznajomości!