Rewolucja indignados

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Obozowisko na placu Puerta del Sol w Madrycie, 21 maja 2011
Manifestacja indignados w Madrycie,
19 maja 2011

Rewolucja indignados (pol. rewolucja oburzonych) – masowy protest rozpoczęty 15 maja 2011 na placu Puerta del Sol w Madrycie.

Hasła protestu[edytuj]

  • Błąd systemu! Zaktualizować program!
    • Źródło: Tomasz Bielecki, Bunt oburzonych, „Gazeta Wyborcza”, 23 maja 2011.
  • Nie my zaciągaliśmy długi. Nie my stracimy na bankructwie. Dlaczego to my musimy tak ostro zaciskać pasa?
    • Źródło: Tomasz Bielecki, Bunt oburzonych, „Gazeta Wyborcza”, 23 maja 2011.
  • Nie obcinać zasiłków!
    • Źródło: Tomasz Bielecki, Bunt oburzonych, „Gazeta Wyborcza”, 23 maja 2011.
  • Niech Hiszpania będzie dumna jak Islandia!
    • Opis: hasło nawiązujące do islandzkich protestów przeciwko neoliberalnym receptom na wychodzenie z kryzysu.
    • Źródło: Tomasz Bielecki, Bunt oburzonych, „Gazeta Wyborcza”, 23 maja 2011.
  • Praca dla młodych!
    • Źródło: Tomasz Bielecki, Bunt oburzonych, „Gazeta Wyborcza”, 23 maja 2011.
  • Skorumpowanych polityków – na galery!
    • Źródło: Tomasz Bielecki, Bunt oburzonych, „Gazeta Wyborcza”, 23 maja 2011.
  • Większa płaca minimalna!
    • Źródło: Tomasz Bielecki, Bunt oburzonych, „Gazeta Wyborcza”, 23 maja 2011.

O protestach w Hiszpanii[edytuj]

  • Bez mieszkania, bez stałej pracy, bez dochodu. Ale już także bez strachu! Przecież Europa jest pełna osób podobnych do nas.
    • Autor: Fabio Gandara, jeden z przywódców masowych demonstracji.
    • Źródło: Tomasz Bielecki, Bunt oburzonych, „Gazeta Wyborcza”, 23 maja 2011.
  • Demonstranci samą swoją obecnością, samym pozostaniem na placach po zakończonych wyborach odmawiają uznania prawomocności demokracji, w której akt oddania głosu jest jedynym i ostatecznym wyrazem suwerenności ludu, poza wyborami pytanego o zdanie co najwyżej przez przedstawicieli firm badających opinię publiczną. (…) Gdy w najbardziej palących, dotykających każdego kwestiach ekonomicznych i społecznych obie główne partie w zasadzie niczym się nie różnią, cały proces demokratyczny staje pod znakiem zapytania. Ludzie czują się coraz bardziej sfrustrowani, gdy niezależnie, na kogo głosują, i tak wygrywa „rynek” i jego rzekomo „obiektywne i niezmienne prawa”, gdy ich władza demokratycznego suwerena kończy się tam, gdzie zaczyna się fachowa wiedza „ekonomicznych ekspertów”.
  • Iberyjscy indignados występujący przeciw niestabilnemu zatrudnieniu, odrzucają tradycyjne partie polityczne, wzywając do szeregu raczej niespójnych zmian. (…) Światowy prekariat, spajany jedynie strachem przed brakiem bezpieczeństwa, nie stanowi jeszcze klasy w marksistowskim rozumieniu. Jest to jednak grupa społeczna, w której łonie rodzi się poczucie wspólnej słabości. Obejmuje nie tylko pracowników dorywczych, osoby zatrudnione tymczasowo lub w niepełnym wymiarze czasu pracy na niskich stanowiskach. (…) Rozwój prekariatu został przyspieszony przez neoliberalną globalizację, która stworzyła fetysze elastyczności rynku pracy, urynkowienia wszystkiego i restrukturyzacji systemów opieki społecznej.
    • Autor: Guy Standing, brytyjski ekonomista
    • Opis: „prekariat” to neologizm utworzony od słowa proletariat i angielskiego przymiotnika precarious (niepewny, niestabilny).
    • Źródło: Andrew Ross, Bunt galerników, „London Review of Books”, tłum. „Forum”, 27 czerwca 2011.
    • Zobacz też: globalizacja
  • Ileż razy głosowaliśmy na różnorakie partie, zatykając przy tym nos? Ci młodzi budzą nas z uśpienia. Budzą marzenia, że może być inaczej.
  • Jeśli Oburzonym uda się zarazić demokracją bezpośrednią obywateli świata  –  a wszystko wskazuje na to, że tak  –  prawdopodobny scenariusz dla systemu zbiorowego podejmowania decyzji i zarządzania grupowym dobrem wiązał się będzie z wypracowaniem oddolnych praktyk politycznych. Demokracja przedstawicielska utraci swą nośność na rzecz nowej polityki o wyższym stopniu obywatelskiego uczestnictwa, zorientowanej na bardziej skuteczne upodmiotowienie jednostek i grup poprzez system bezpośrednich lub zapośredniczonych w medium cyfrowym zgromadzeń ludowych i kolektywów obywatelskich, które wiedzę o podjętych decyzjach przekażą urzędnikom, służącym jako wykonawcy woli ludu.
  • Masowe demonstracje nie są skierowane przeciw państwu, ale przeciw rządom i ich powiązaniom i uzależnieniu się rządów od wielkiego biznesu. Uczestnicy protestu zarzucają rządom, że wspierają banki i koncerny, które wpadły w tarapaty kosztem podatników. Domagają się od władz polityki społecznej i gospodarczej, która zapobiegnie pogłębianiu się przepaści między ubóstwem i bogactwem oraz wprowadzenie odpowiedzialności karnej dla bankierów spekulantów.
  • Na placu toczą się dyskusje na rozmaite tematy, otwarte dla wszystkich, którzy chcą w nich uczestniczyć. Jest także wiele punktów usługowych: bary z jedzeniem i bardzo niewielką ilością alkoholu, punkt informacyjny, „przedszkole”, gdzie rodzice mogą zostawić dzieci, aby uczestniczyć w zgromadzeniach, debatach itd. Zdolność samoorganizacji zgromadzonych jest naprawdę zdumiewająca. Ten model przeniknął do innych miast hiszpańskich: Barcelony, Walencji, Saragossy. Co ciekawe, w Walencji manifestanci wyruszyli z „obozowiska” pod siedziby banków, co stanowi dowód doskonałego zrozumienia istoty protestu.
  • Nie ulega wątpliwości, że Oburzeni odnieśli ogromny sukces w Hiszpanii. Świadczy o tym nie tylko 80-procentowe poparcie społeczne dla Ruchu, ale również (a może przede wszystkim) daleko idące skutki polityczne: doprowadzenie premiera Zapatero do rozwiązania parlamentu, wyznaczenia na listopad daty przedterminowych wyborów, rezygnacji z kierowania Partią Socjalistyczną i ubiegania się o mandat posła w nadchodzącej elekcji, wreszcie do wycofania się z najbardziej kontrowersyjnych reform, podjęcia realnej walki z korupcją polityczną oraz osłabienia pozycji instytucji finansowych, również poprzez ich nacjonalizację. Oburzeni coraz efektywniej wymuszają na decydentach prospołeczne rozwiązania ustawowe, a elity rządzące z coraz większą pokorą odnoszą się do Ruchu jako do wpływowego podmiotu politycznego.
  • Nocą z 16 na 17 maja doszło do nieudanej próby zlikwidowania acampady (obozowiska) przez policję. Warto przypomnieć, że obozowisko na Sol nigdy nie zostało uznane przez władze za legalne, choć też nigdy nie podjęto decyzji o jego ewakuacji. Wkrótce po nieudanej interwencji na Facebooku pojawiła się wiadomość zachęcająca użytkowników serwisu do dołączenia do obozujących na Sol, tak żeby o każdej porze dnia liczba zgromadzonych była wystarczająco duża i odwiodła władze od dalszych prób likwidacji acampady.
  • Obywatele czują, że klasa polityczna od dawna ich nie słucha. Musieli więc stworzyć własne fora, aby poczuć, że nie stracili głosu.
  • Pomimo nieśmiałych gestów ze strony lewicy Ruch 15-M stanowczo odmawia kojarzenia go z jakąkolwiek partią polityczną   –  to właśnie całkowite odrzucenie obecnego systemu partyjnego zgromadziło na ulicach hiszpańskich miast tysiące ludzi.
  • Prawdą jest, że za jego rządów globalny kryzys spowodował ogromne spustoszenie w kraju: pięć milionów bezrobotnych, z najwyższym wskaźnikiem  –  na poziomie ponad 40%  –  wśród młodych. Paradoks polega na tym, że jest to najlepiej wykształcone pokolenie w historii Hiszpanii, a jednocześnie po raz pierwszy dzieci nie tylko nie mają szans polepszyć swojej sytuacji, ale nawet nie są w stanie dorównać swoim rodzicom.
  • Ruch umożliwił stworzenie nowej sieci kontaktów, o charakterze nieformalnym, oddolnym, horyzontalnym. Chce wywierać wpływ na rządzących, tworząc platformę, dzięki której społeczeństwo będzie mogło komunikować im swoje żądania, (…) Pozostaje jednak pytanie, jaki może być wpływ takich działań, w sytuacji, gdy postulat zmiany prawa wyborczego jest wyraźnie sprzeczny z interesem obu największych hiszpańskich partii.
  • Trudno przewidzieć, co pozostawi po sobie ruch 15-M. Ale już widać dwie istotne zmiany w hiszpańskiej polityce. Byłoby świetnie, gdyby udało się zmienić także politykę europejską. Wytworzył się nowy porządek dyskutowanych kwestii. Nagle w centrum politycznej debaty, skupiającej się do tej pory na „problemach polityków”, pojawiły się problemy ludzi.
  • Tysiące obywateli zwołanych przez serwisy społecznościowe wyszło na ulice hiszpańskich miast, aby manifestować przeciwko bardzo wielu kwestiom, ale przede wszystkim przeciwko systemowi ekonomicznemu, który nie podlega kontroli i generuje miliony bezrobotnych, przeciwko nieprzyzwoitym wynagrodzeniom finansistów odpowiedzialnych za kryzys, przeciwko obojętności polityków i bezsilności polityki.
  • Wszystkie te zjawiska pogłębił i wzmocnił ostatni kryzys finansowy, ale mają one głębsze źródło i świadczą o czymś poważniejszym: o klęsce modelu wzrostu przyjętego w Hiszpanii w ostatnich dekadach. Model ten opiera się na taniej pracy, długu i spekulacji (m.in. na rynku nieruchomości). (…) Nie jest to problem wyłącznie hiszpański, dotyka on w większym lub mniejszym stopniu wielu krajów rozwiniętych (zwłaszcza Europy Południowej i Stanów Zjednoczonych). Wybuch w Hiszpanii może być początkiem serii tego typu protestów.
  • Znajdujące się na Puerta del Sol namioty spełniają rozmaite funkcje, także te najbardziej podstawowe. Są m.in. grupy zajmujące się rozprowadzaniem wody i posiłków, „przedszkole”, czyli namiot przeznaczony dla dzieci, a także biblioteka. Podstawowym elementem struktury organizacyjnej są komisje. Zaczęły się formować już w pierwszych dniach protestu. Jest komisja zajmująca się utrzymaniem „miasteczka” (dystrybucją posiłków, pomocą medyczną, utrzymaniem czystości), komisja kultury (organizująca na przykład warsztaty teatralne) czy komisja ds. przestrzegania zasad obowiązujących uczestników acampady. Chodzi między innymi o unikanie wszelkich incydentów, które mogłyby usprawiedliwić jej likwidację.
  • Żadna siła długo nie zdoła zagospodarować tych zbuntowanych młodych. To niewiadoma.
    • Autor: Javier Moreno, redaktor naczelny „El País”.
    • Źródło: Tomasz Bielecki, Bunt oburzonych, „Gazeta Wyborcza”, 23 maja 2011