Ester Kreitman

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Ester Kreitman (także Hinde Ester Kreitman, Ester Singer Kreitman; 1891–1954) – polsko-brytyjsko-żydowska pisarka tworząca w jidysz.

Rodowód[edytuj]

(tłum. Natalia Moskal, redakcja językowo-merytoryczna Monika Adamczyk-Garbowska, Ośrodek „Brama Grodzka – Teatr NN”, Lublin 2016, ISBN 978-83-65444-05-9)

  • Cień Judla szybował przez trawę niczym jakiś olbrzym. Boruch zauważył, jak licho wygląda jego własny cień, gdy tańczy tak u boku tego należącego do Judla, ścigając potężną sylwetkę przez pusty krajobraz. Nie sięgał Judlowi nawet do ramion.
    Boruch spadł kilka szczebelków niżej na drabinie poczucia własnej wartości, kiedy zdał sobie sprawę, jaki jest maleńki w porównaniu z Judlem. Próbował nawet iść na palcach, rozpaczliwie pragnąc dodać sobie choć odrobinę wzrostu. Nie przestawał mówić nawet na chwilę, energicznie gestykulując drobnymi dłońmi. Jego nikły cień na trawie wykonywał dziwaczne ruchy, a on sam niemiłosiernie się pocił.
    • Źródło: opowiadanie Atłasowa kapota, s. 44.
  • – Cóż, życzę ci powodzenia! – pani Segal całuje najstarszą córkę, Shirley (…).
    – Dlaczego? (…)
    – Tata zgodził się, abyś w niedzielę zaręczyła się z Dennisem. Wynajmiemy dla niego mieszkanie przy Harley Street. Dość tej nauki! Powinien już wiedzieć, jak robić te okulistyczne sztuczki. Twoje siostry zaczną szukać sobie mężów, a ty zostaniesz starą panną, jeśli będziemy wciąż na niego czekać. Jest przekonany, że aby zostać specjalistą, musi najpierw się zestarzeć.
    – I nikt nie pyta mnie o zdanie? Nie mam tu nic do powiedzenia, czy co? – Shirley, z błogim uśmiechem na twarzy, czule głaszcze policzek matki. (…)
    – Kochasz go?
    – Czy go kocham? Cóż, nie wiem. Ale wiesz, mamo, wszyscy oszaleją z zazdrości, kiedy dowiedzą się, że mój narzeczony prowadzi praktykę przy Harley Street.
    – Oczywiście, kochanie! Dobrze, że to rozumiesz. Zawsze wiedziałam, że jesteś kobietą o praktycznym podejściu do życia.
    • Źródło: opowiadanie Za późno, s. 131–132.
  • – Gdzie jest matka? – zaniósł się kaszlem.
    – Mama powiedziała, że mam powiedzieć, że nie wiem – odparł czterolatek. Najstarszy z chłopców zachichotał. Umilkł jednak natychmiast, zaczynając zbierać drewniane klocki z podłogi.
    – Mamusia wyszła z panem Brownem. Powiedział, że jeśli z nim nie pójdzie, to będzie musiała znów zapłacić za czynsz – powiedział cicho najstarszy, jakby zdradzał ojcu jakiś sekret.
    – Nie powiesz jej, że ci powiedziałem, prawda? – zapytał mały, chcąc być pewien.
    • Źródło: opowiadanie Zostać włóczęgą, s. 118.
  • Koty siedziały nieopodal, obserwując zaciekawionym wzrokiem gorączkowe porządki, jakby za chwilę miały zapytać kobiety, jaki sens ma szorowanie progów i polerowanie kołatek w trakcie wojny, kiedy do załatwienia jest tyle ważnych spraw.
    • Źródło: opowiadanie Blitz, s. 168.
    • Zobacz też: kot, wojna
  • Ludzie wędrują po bibliotece niczym po gęstym lesie, nie wiedząc, gdzie się zaczyna, a gdzie kończy.
    • Źródło: opowiadanie Dwie biblioteki, s. 136.
    • Zobacz też: biblioteka, las
  • Madame Cesia ujmuje pisarza pod ramię, a Perełe idzie z drugiej strony. Gawędzą sobie radośnie, całą trójką, i szybko zapominają o Melzerze, który musi prowadzić swoją małą, ciężką żonę.
    Ta stawia drobne kroczki, potykając się, niczym dziecko, które dopiero uczy się chodzić. Melzera męczy taki powolny chód. Zmusza się, aby stawiać równie maleńkie kroki, jednak nadal idzie zbyt szybko. Czuje, jakby się dusił, jest mu ciężko i gorąco. Zaczyna się pocić i nieustannie ociera czoło. Zazdrości trójce ludzi przed nim, którzy mogą iść swobodnie i tak szybko, jak tylko chcą. Prawie niewidoma, sparaliżowana żona opiera się na jego ramieniu całym ciężarem ciała. Ciągnie go za sobą w dół, ku ziemi.
  • Nadszedł wielki dzień. Z tej okazji Jim ubrał się w swój najlepszy garnitur. Kiedy miał już złożyć podpis na akcie ślubu, jego dłoń nagle zadrżała: przypomniał sobie, że jest Żydem. Ujrzał nawet przed sobą dwie migoczące świece, które jego babka błogosławiła w każdy piątkowy wieczór. Zobaczył też ojca – błogosławionej pamięci, jak mawiała matka – i wtedy pióro wypadło mu z ręki.
    W poniedziałek wrócili do pracy. (…)
    Jim prawie nie brał udziału w świętowaniu. Odpowiadał automatycznie na wszystkie ciepłe słowa i gratulacje. Wciąż słyszał w głowie głos powtarzający „Żyd”, „goj”, „Żyd”, „goj”. Nie wiedział już nawet, kim jest. Trzymał się na uboczu, jak gdyby przyjęcie wcale go nie dotyczyło.
    • Źródło: opowiadanie Jim, s. 105.
  • Początkowo czułam się nieszczęśliwa, leżąc w brzuchu mojej mamy. Było tam tak gorąco! (…)
    Pięć miesięcy później, kiedy zaczęłam odczuwać oznaki życia, wreszcie to do mnie dotarło… Byłam śmiertelnie znudzona całą tą sprawą! Naprawdę miałam dość. (…)
    Pragnęłam tylko jednej rzeczy – wydostać się stamtąd.
    Po dłuższych rozważaniach doszłam do wniosku, że najlepiej będzie wszcząć kłótnie z moją matką. Kręciłam się więc, wierzgałam nogami z wściekłością, często szturchałam ją w żebra; nic nie mogło mnie powstrzymać. Jednak te wszystkie wysiłki szły na marne. Udało mi się jedynie wyrobić sobie opinię na tyle złą, że za każdym razem, kiedy zwyczajnie zmęczyło mnie leżenie na jednym boku i chciałam przewrócić się na drugi, dla nieco większej wygody, wszyscy od razu narzekali. Cóż, krótko mówiąc, nie zabrnęłam zbyt daleko. Musiałam spędzić tam całe dziewięć miesięcy, do samego końca!
    • Źródło: opowiadanie Nowy świat, s. 19.
    • Zobacz też: ciąża
  • Rojza, zgięta w pół, przez otwarte drzwi dojrzała swojego przyszłego męża prowadzonego przez korytarz. Chodzący patyk, wygląda jak laleczka – pomyślała. – Jedwabna lalka.
    Opanowały ją jednocześnie żal i wściekłość. Wzrastała w niej szalona chęć, by się roześmiać, jednak ból, który odczuwała głęboko w żołądku, przyćmił wszystkie pozostałe uczucia. Głośno zawyła, a kobiety w jednej chwili ją otoczyły i powstało zamieszanie. Panna młoda wierzgała nogami, wijąc się z bólu i płacząc jak mała dziewczynka.
    • Źródło: opowiadanie Atłasowa kapota, s. 48.
  • Rzadko słyszało się o podobnym zjawisku: Żydzi zdrowsi od gojów; nienaturalne było też posiadanie córek wysokich jak drzewa, olbrzymek o wielkich biustach, szerokich plecach i z jasno skrzącymi się oczami. To było po prostu zbyt wiele! Matka była równie wysoka, silna i zdrowa, a w oczach miała takie same jasne iskierki, jak jej córki. Ilość pracy, jaką wykonywały te kobiety, była wprost nieprawdopodobna!
    • Źródło: opowiadanie Atłasowa kapota, s. 34.
  • W ciągu roku zyskał ogromny rozgłos, a zaproszenia, aby został rabinem gdzie indziej, napływały z największych miast, ponieważ nie był już jedynie rabinem z Molic, ale Gaonem z Pilska. Reb Mejerl jednak nie chciał o tym słyszeć. (…)
    – Czy macie u siebie cmentarz? – pytał reb Mejerl, gdy ludzie naciskali coraz bardziej.
    – Co za pytanie? Oczywiście, że mamy cmentarz – odpowiadali szacowni przybysze z szerokim uśmiechem.
    – My w Pilsku również mamy! – reb Mejerl odwzajemniał uśmiech, a Żydzi wracali do domu z niczym.
    • Źródło: opowiadanie Reb Mejerl, s. 62.
    • Zobacz też: cmentarz
  • Ziemia przypominała zwłoki gotowe do sekcji, a jej wnętrzności były mokre i połyskujące. Zewsząd wystawały rury kanalizacyjne, niczym kiszki wypadające z rozpłatanego brzucha.
    • Opis: widok po nalocie bombowym.
    • Źródło: opowiadanie Zegary, s. 162.
    • Zobacz też: ziemia
  • (…) zostałam zwyczajnie wsunięta pod stół w mojej maleńkiej kołysce.
    Szeroko otwartymi oczyma wpatruję się z zadziwieniem w spód brudnego blatu, który jest w całości pokryty pajęczyną, i ze smutkiem myślę: „Czy to ma być ten nowy świat, do którego trafiłam? A to ma być niebo, które nad nim wisi?”.
    • Źródło: opowiadanie Nowy świat, s. 26.
    • Zobacz też: niebo, świat

Taniec demonów[edytuj]

(jid. Der szejdim-tanc, wyd. Warszawa 1936; tłum. Magdalena Ruta, strona internetowa miasta Biłgoraj)

  • Tysiące razy mówiła sobie, że ostatecznie można zerwać zaręczyny. Przecież nie musi się poddawać. I tysięczny raz powtarzała sobie, że jeśli chcą się od niej uwolnić, nie powinna tu dłużej przebywać. I postanowiła, sobie samej na przekór, nie nalegać na zerwanie zaręczyn. A może nadarzy się jakaś okazja i będzie mogła się sama utrzymać – ale jak? Za co? Co ona potrafi? Czego ją nauczono? – milczała zawzięcie, z goryczą i uporem.
  • W domu niczego nie brakowało, lecz nie wolno było niczego ruszyć. Wszystko trzymane było na zimę (…). (…) choćbyś miała zemdleć, nie możesz niczego ruszyć.

O Ester Kreitman[edytuj]

  • Choć odnoszący w Stanach Zjednoczonych sukcesy bracia odmówili siostrze pomocy w przeprowadzce do Ameryki czy też rozpropagowaniu jej utworów, to Baszewis zdawał się podziwiać jej talent i twierdził nawet, że nie zna w kręgach literatury jidysz autorki lepszej niż ona. Wspominał też, że nie kto inny, jak Hinde Ester objawiła jako pierwsza literacki talent w rodzinie. To jednak nie wystarczyło, aby spopularyzować jej pisarstwo za życia.
  • Dzieciństwo spędziła w nieludzkim upodleniu jako dziewczynka, tradycyjnie pozbawiona człowieczych praw i świadczeń, w tym jakiejkolwiek szkoły i nauki, ukrywając się pod stołem nawet z czytanką rosyjską, ażeby jej nie odebrano.
  • Hinde Ester dorastała pozbawiona ciepła i oparcia najbliższych, uchodząc za dziecko trudne i histeryczne. Pozostała na zawsze w cieniu sławnych braci, choć to ona jako pierwsza wzięła do ręki pióro. Przez wiele lat po jej śmierci w 1954 roku figurowała w literaturze jedynie w przypisach do utworów braci lub tekstów krytycznych na ich temat (…).
    • Autor: Natalia Moskal, Przedmowa, s. 7.
  • (…) Israel Joshua przedstawił ją w swej wczesnej powieści Josze Kałb jako uwodzicielkę, a Isaac Bashevis jako sławną w jego prozie „Jentł” walczącą o swe człowieczeństwo przez konsekwentne udawanie mężczyzny (…). Gdzie indziej wspomniał, że jego siostra to „najlepsza znana mu pisarka w jidysz…”, ale „kto by mógł żyć z takim wulkanem…”.
  • Jeden z londyńskich psychiatrów zdiagnozował u niej psychozę i stwierdził w rozmowie z jej synem, że stanowi zagrożenie dla siebie samej. Z wiekiem urojenia nasilały się, wierzyła, że prześladują ją demony i dybuki. Wbrew żydowskiej tradycji kazała skremować się po śmierci, obawiając się, że diabelskie moce będą ją dręczyć, jak czyniły to za życia.
    • Autor: Natalia Moskal, Przedmowa, s. 9–10.
    • Zobacz też: dybuk
  • (…) kiedy wyjeżdżała do Berlina, zabrała ze sobą kilka rękopisów opowiadań, uprzednio pokazując je matce. Ta jednak przeczytała je wszystkie z uniesionymi brwiami, lecz nie skomentowała w żaden sposób twórczości córki. Wymruczała tylko kilka słów o strachu przed strażą graniczną, która mogła w jidyszowych tekstach wywęszyć jakiś spisek. Ester podarła więc wszystkie teksty i wyrzuciła przez okno wagonu, tym samym uniemożliwiając nam poznanie zawartości pierwszych prób literackich w rodzinie Singerów.
    • Autor: Natalia Moskal, Przedmowa, s. 8–9.
  • Kilkanaście lat temu – na fali zainteresowania twórczością Baszewisa Singera – pojawiły się plany opublikowania jednej z powieści Kreitman w przekładzie z języka angielskiego, ale ostatecznie nie doszło do jej wydania. Do pewnego stopnia zaważyły na tym względy artystyczne. Faktycznie, powieści te, zwłaszcza w wersji angielskiej, pozostawiają wiele do życzenia pod względem kompozycyjnym i stylistycznym. Ester Kreitman, podobnie jak jej brat Icchok Baszewis, lepiej radziła sobie z krótszymi formami.
    • Autor: Monika Adamczyk-Garbowska, Posłowie, w: Ester Singer Kreitman, Rodowód, Ośrodek „Brama Grodzka – Teatr NN”, Lublin 2016, ISBN 978-83-65444-05-9, s. 179.