Czarna polewka

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Czarna polewka – siedemnasty tom cyklu Jeżycjada. Powieść autorstwa Małgorzaty Musierowicz, wydana w 2006. Cytaty za wyd. Akapit Press, Łódź 2006.

Wypowiedzi postaci[edytuj]

Ida Pałys[edytuj]

Małgorzata Musierowicz
Information icon.svg  Poniżej znajdują się wybrane cytaty, więcej znajdziesz w osobnym haśle Ida Pałys.
  • Ojczyzna nasza wyglądałaby może inaczej, gdyby pewne standardy wpajano każdemu od dziecka. Niestety, nie wszystkie rodziny o tym pamiętają (…). Nikt nie powinien donosić na nikogo (…).
  • Oni nie mogą mieć za wiele okoliczności łagodzących, bo natychmiast z nich korzystają. Im trzeba powiedzieć, co mają zrobić. Wtedy – i tylko wtedy! – to zrobią. Sami z siebie jakoś nie wiedzą.

Łucja Pałys[edytuj]

Information icon.svg  Poniżej znajdują się wybrane cytaty, więcej znajdziesz w osobnym haśle Łucja Pałys.
  • A jak skończę szkołę, to założę wypożyczalnię wędlin. Na Starym Rynku.
    • Źródło: s. 87
  • Ja zwę się Łucja Pałys (…). A ty? Zakład, że nie. Hi, hi.
    • Źródło: s. 88

Laura Pyziak[edytuj]

Information icon.svg  Poniżej znajdują się wybrane cytaty, więcej znajdziesz w osobnym haśle Laura Pyziak.
  • Czy ja w ogóle mogłabym planować cokolwiek innego niż godziwy, legalny, sakramentalny związek? (…) – Czy sądzisz, że wbiłabym nóż kolejnego rozczarowania w serca moich bliskich?
    • Opis: do Wolfganga.
    • Źródło: s. 17, 18
  • Gdyby moja mama była tak rozważna, jak oni by chcieli, to na pewno nie byłoby na świecie Róży, a już tym bardziej – mnie.
    • Źródło: s. 59
    • Zobacz też: rozwaga

Róża Pyziak[edytuj]

Information icon.svg  Poniżej znajdują się wybrane cytaty, więcej znajdziesz w osobnym haśle Róża Pyziak.
  • Miłość buduje. Po tym ją poznasz.
  • Noworodek jest idealnie przystosowany do życia, jakie ma prowadzić.
    • Źródło: s. 32
    • Zobacz też: dziecko

Bernard Żeromski[edytuj]

Information icon.svg  Poniżej znajdują się wybrane cytaty, więcej znajdziesz w osobnym haśle Bernard Żeromski.
  • Przeklinaj sobie, przeklinaj, byłeś przy tym nie używał przekleństw. Przekląłbym cię wtenczas, moje dziecko. Nic mnie tak nie razi, jak wulgarność, którą jesteśmy dziś jakże dotkliwie otoczeni.
    • Źródło: s. 178
  • W życiu każdego syna jest czas, gdy ojca przeklina.

Inne postacie[edytuj]

  • Człowiek wielki jest skromny i cichy. Człowiek małego formatu jest kłótliwy, a puszy się jak paw.
    • Postać: Staszka Trolla
    • Źródło: s. 90
    • Zobacz też: paw
  • Rodzina nie jest koniecznie potrzebna do szczęścia.
    • Postać: Wolfgang Schoppe
    • Źródło: s. 61
    • Zobacz też: szczęście
  • Zakazy są do kitu (…). Rozstania są też do kitu. Trzeba być razem, a nie tak się ciągle rozstawać, bo z tego nic nie będzie (…).

Dialogi postaci[edytuj]

  • – Hej! – przerwała mu, trzeźwo i bez ceregieli, rzeczowa jak zwykle Róża, której na dźwięk słowa „odpowiedzialność” przyszło do głowy ściśle określone podejrzenie. – Czy mój dziadek cię zdołował?
    – Skąd wiesz? – wyrwało się jej ukochanemu. – Nie, nie, absolutnie.(…)
    – Powiedz mi zaraz, jaki był finał rozmowy! (…)
    – E–zastanowił się Fryderyk. – Nie, chyba ci nie powiem.
    Róża położyła mu ręce na uszach. – Patrz mi w oczy! – nakazała. – I odpowiadaj! Co dziadek powiedział na zakończenie?
    Fryderyk uciekł spojrzeniem w bok, ale przywołała go do porządku, ciągnąc za ucho.
    – No?
    – Powiedział: czarna polewka – wypłynęło z niego ochrypłym szeptem. – No widzisz? Zmartwiłaś się – dodał, patrząc na nią z troską. – I masz wypieki.
    Róży rzeczywiście zrobiło się gorąco.
    – W jakim sensie czarna? – spytała bez tchu. – W dosłownym?
    – „Nie ma zgody! Czarna polewka! Czarna polewka!” – zacytował Fryderyk, kręcąc głową. – Widzisz tu coś mało dosłownego?
    – Ale co ty mu właściwie powiedziałeś? Czym go tak rozjuszyłeś?
    – Ja – jego?! (…) Powiedziałem mu tylko, że na pewno się z tobą ożenię. Odpowiedź już znasz.
    – O mamusiu (…).
    – No, właśnie. Wiem, oczywiście, co go tak oburza: to, że u nas wydarzenia biegną, no… w nie całkiem tradycyjnej kolejności. I w nie zupełnie tradycyjny sposób.
    – Można to tak ująć – zgodziła się Róża, nadal wyraźnie zmartwiona.
    – Ale, ostatecznie, nie kolejność ma tu znaczenie i nawet nie tradycja. Miłość ma znaczenie. I dobra wola. Życie ma znaczenie. A ono jest trudne.
    – Babci, oczywiście, nie było przy rozmowie?
    – Zgadłaś.
    – I co teraz? (…) Skoro dziadzio już coś powiedział, będzie przy tym obstawał do upadłego. Och, przewiduję kłopoty.
    • Źródło: s. 35, 36
  • – Latam jak kot z pęcherzem, załatwiam pracę, szukam kredytu…
    – Młody człowieku, a cóż mnie obchodzi twój pęcherz!
    • Źródło: s. 25
  • – Ma gościu rację – ucieszył się Bodziu. – Widzę go na inplus. Zawsze mówiłem, że on jest niesamowity.
    Laura usiadła na łóżku.
    – Jest niepokojący czy budzący lęk? – spytała cierpko.
    – Nie mówiłem nic takiego – rzekł Bodziu, zdziwiony.
    – Bo takie właśnie jest znaczenie słowa „niesamowity”. A ty używasz go przy byle okazji. Staraj się trochę wzbogacić swoje słownictwo, Bodziu.
    • Źródło: s. 170
    • Zobacz też: język
  • – O! – zawołała naiwnie Łusia. – Patrzcie! Dźwiedź!
    – To nie dźwiedź, to niedźwiedź – sprostował Walenty.
    – Ach, szkoda! – zadrwiła Łusia. – A taki podobny do dźwiedzia!
  • – (…) wiersze są dla dziewczyn.
    – Raczej – nie są dla każdego.

Cytaty z narracji[edytuj]

  • Babcia Diany zasiadła na powrót przy stole, popijając swoją kawę i obiegając Ignasia spojrzeniem Baby-Jagi, która ocenia, czy chłopiec jest dostatecznie tłusty, by go upiec.
    • Źródło: s. 254
  • (…) chichoczące licealistki o farbowanych włosach, przeznaczające czas spaceru na gadanie o niczym (…) przechodziły właśnie leniwie przed Ignasiem i niechcący usłyszał fragment ich rozmowy:
    – …przyszedł po mnie, a mój tata go wyrzucił za drzwi! – mówiła chuda w spodniach.
    – Uau! – powiedziała druga, z włosami do pasa.
    – Ja mam problemy z tą rodziną, mówię ci.
    – To są problemy? Ja to mam problemy! Mnie wczoraj paznokcie odpadły!
    Szokujące, doprawdy, bywają wiadomości zasłyszane. Lepiej więc niczego nie słuchać i nie wyobrażać sobie niczego zbyt dokładnie.
    • Źródło: s. 193, 194
  • Cierpieć można, a może nawet i należy, ale, do licha, w czystych portkach cierpi się przynajmniej z godnością.
  • Czereśnie najpiękniejsze są w lipcu. Dojrzałe, nalane kolorem, błyszczą jak lakierowane, a pod ich napiętą skórką znajduje się jędrny miąższ, nasycony słodkim, smacznym sokiem. Pod miąższem tkwi pestka, a przy niej bytuje spasiony robak. Robak uniemożliwia zjedzenie czereśni. Mama Żaby zawsze twierdziła, że w czasach jej dzieciństwa czereśnie nie miały robaków, choć nie stosowano wtedy żadnych chemicznych oprysków. I gniewała się, gdy dzieci jej nie wierzyły, albo gdy żartowały, że pewnie jadła zbyt łakomie, by sprawdzać.
  • (…) człowiekowi zawsze poprawia się samopoczucie, kiedy widzi, że jest skuteczny i operatywny (…).
  • Czy można mówić o tonacji esemesa?
    • Źródło: s. 250
  • Dyrekcja [szkoły] jest bezbłędna, jeśli chodzi o dobór nagród; Józinka, na przykład, wyróżniła słowniczkiem ortograficznym.
    • Źródło: s. 42
  • Jego [Piotra] słabością było to, że, jak każda osoba o duszy artysty, uwielbiał wywierać wstrząsające wrażenie.
    • Źródło: s. 218
    • Zobacz też: artysta
  • (…) kobieta nigdy nie może być głodna. Owszem, może głodzić się dobrowolnie i jest to jej święte prawo. Kiedy jednak dręczy ją głód przez nią nie zaplanowany, należy zrobić wszystko, by zdobyć kuropatwę, nieco dziczyzny lub przynajmniej kawałek pizzy. Dobrze widziane są czekoladki, wafelki i owoce tropikalne. W ostateczności – bułka.
  • Ktoś musi być stary. Ktoś musi marudzić i zrzędzić, przestrzegać, mantyczyć i napominać. Ktoś, słowem, musi złożyć swe zwiędłe ciało na stosie ofiarnym, wzniesionym dla dobra klanu.
    • Źródło: s. 41
  • Mieć rodziców lekarzy!
    Hej, ciężka sprawa, ciężka. Naprawdę.
    Zawód medyka jest szlachetny, jest wręcz – jak mówi tata – powołaniem i nadaje sens życiu; ale, bądźmy szczerzy, co to za życie. Zwłaszcza dla rodziny, a konkretniej: dla dzieci. Dzień w dzień albo i noc w noc opuszczane, dzieci są świadkami nieustannego zmęczenia swych zapracowanych rodziców oraz rozmów na tematy zawodowe dosłownie w każdej chwili dnia. Jeśli trafi się wolna godzinka pomiędzy poradnią a szpitalem, rodzic będzie wolał pożerać czasopisma fachowe, względnie przygotowywać referat albo pracę naukową, zamiast odprężyć się z synem przy transmisji meczu ligowego. Jeśli uda się rodzicom i dzieciom zasiąść razem do stołu, rozmowa niechybnie zejdzie na świeżutki przypadek polineuropatii lub skomplikowane zapalenie ucha wewnętrznego z przetoką ropną i od razu rozgorzeje dyskusja, w której nie każdy z obecnych zdoła uczestniczyć.
    • Źródło: s. 84, 85
    • Zobacz też: lekarz
  • Mija oto czwarty rok nowego tysiąclecia, wokół swoboda obyczajowa aż furczy, a najbliżsi zachowują się nieadekwatnie. Przeszkody zaś, piętrzone przez nich na drodze dwojga niewinnych serc, wymyślono zapewne w Weronie, dobrych parę wieków temu, a może zresztą i jeszcze dawniej; na przykład w czasach, gdy dosłownie każda okolica miała smoka, trudniącego się zżeraniem młodych panien, które w związku z tym trzeba było zamykać w niedostępnych wieżach.
    • Źródło: s. 5, 6
  • (…) Milena. Imię jak z innego życia.
    • Źródło: s. 51
    • Zobacz też: imię
  • Mimo bliźniaczego podobieństwa trudno było pomylić przybysza z jego posępnym bratem: jeszcze nie wszedł, a już gadał.
    • Źródło: s. 70
  • Może jest tak, że każde spojrzenie i każde uczucie pozostawia niewidzialny ślad na domach, krajobrazach i przedmiotach. A może to raczej wybrani, wyjątkowi ludzie zostają zapamiętani przez drzewa i pagórki, przez budynki i meble?
    • Źródło: s. 190
  • Są chwile w życiu kobiety, kiedy przez proste zadbanie o jej potrzeby mężczyzna nabija sobie tyle punktów na tajnym liczniku jej podświadomości, że może potem czerpać z tego zapasu całe życie.
    • Źródło: s. 261
  • Są ludzie, w życiu których kolor szary dominuje.
    Stanowią większość.
    • Źródło: s. 47
  • Skuteczny (…) jest ten, kto nie żywi nieuzasadnionych złudzeń, nie wprowadza taryfy ulgowej i nie idzie na żadne ustępstwa, zwłaszcza wobec pozbawionych zasad młokosów.
    • Źródło: s. 25
  • Tłumaczenie normalnym chłopakom zachowań kuzyna było stałym elementem życia Józefa Pałysa. Miągwa został dokooptowany do drużyny na prośbę swojej mamy (…), a ponieważ nieszczęśnik nic nie umiał, wolno mu było jedynie sędziować. Z funkcji tej wywiązywał się jak noga, więc też kapitan, niewiele myśląc, wyznaczył mu od razu dublera. i całe szczęście. Zresztą, mówiąc otwarcie, w meczu tak ważnym, jak dzisiejszy, uczony kuzyn nie przydałby się na wiele; mógłby co najwyżej donosić wodę mineralną z kiosku.
    • Źródło: s. 44
  • Wielbłąd to jeszcze mało!
    Bodziu chrapał jak wielbłąd i dromader zarazem, w różnych tonacjach i różnych natężeniach dźwięków.
    • Źródło: s. 231
  • (…) wyglądała [Łusia], zdaniem Józinka, absolutnie rozczulająco. Wygląd taki przybierała całkowicie świadomie. Miała opracowany zestaw niewinnych spojrzeń, dowcipnych minek i uroczych uśmiechów. Wprost nie do wiary, że sześcioletnia dziewczynka już to wszystko umiała. Na widok tych babskich sztuczek Józef Pałys nabierał wielkiej nieufności do osób płci żeńskiej, wszystkich bez wyjątku.
    • Źródło: s. 257
  • Wzięła prysznic, w braku szamponu umyła głowę zwykłym mydłem i poświęciła sporo czasu na odkrywczy makijaż. Po posmarowaniu bąbli korektorem nadal miała twarz w cętki, ale przynajmniej – w białe. Przeciwwaga optyczna dla nich powstała po mocnym, odważnym podkreśleniu oczu. Można by pomalować i usta, ale to dopiero po umyciu zębów.
    A, właśnie!
    Natychmiast należy pójść do wsi i kupić szczoteczki. Kto by pomyślał, że to taki nieodzowny przyrząd! – ważny zwłaszcza dla życia uczuciowego; nie całowali się z Wolfim już od wielu godzin.
    • Źródło: s. 232
  • Zapach jego [Bodzia] ciała, od tak dawna będącego w drodze, znalazł we wnętrzu garbusa warunki wyjątkowo sprzyjające pełnej ekspansji.
    • Źródło: s. 137
  • Żaba musiała przyznać, że od chwili, gdy go poznała (…), była nim mimo woli zainteresowana. Bo czyż nie jest fascynujący taki posępny, milczący człowiek-zagadka? Jest. I to o ileż bardziej niż pogodny figlarz, choćby nie wiem jak zabawny i przyjacielski.
    • Źródło: s. 53
  • Życie jest nie do wytrzymania.
    • Źródło: s. 205
    • Zobacz też: życie

Zobacz też[edytuj]