Andrzej Pilipiuk

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Skocz do: nawigacja, szukaj
Andrzej Pilipiuk

Andrzej Pilipiuk (ur. 1974) – polski pisarz fantastyki.

  • Rozumiem zarzuty, że pisuję fantastyczne harlekiny (a gdzie u licha w mojej prozie jest ta miłość!?), że Wędrowycz to disco-polo fantastyki etc. No dobra. Moja proza to jest disco-polo fantastyki. I co, do cholery, w tym złego!? Czy każdy musi kochać Verdiego z Bachem? Jak ktoś chce sobie poczytać odpowiednik Chopina, to niech bierze się za książki Dukaja.

Cykl Kroniki Jakuba Wędrowycza[edytuj]

Kroniki Jakuba Wędrowycza[edytuj]

  • Naturysta nie boi się kieszonkowca.

Czarownik Iwanow[edytuj]

  • Biuro matrymonialne „Wesoła Wdówka”. Bogata oferta pań w różnym wieku.
    Brygada odrybiająca stawy poszukuje stałego odbiorcy.
    Skuteczne powiększanie ptaków. Zenek Ornitolog.
    Eliksir życia produkcji ukraińskiej. 9zł/litr.
    Kursy przetrwania dla nauczycieli. Wykładowcy z GROM-u i Specnazu.
    Masz problem z ocenami? Zadzwoń, prosić Saszę.
    „Warsztaty literackie” u Jakuba Wędrowycza!
    Sprzedam kolekcję paszportów WNP, legitymację KGB.
    Rejsy po Bugu na odcinku granicznym.
    Wyporność łodzi dwie tony. Tylko poważne propozycje.
    Legalizacja samowoli budowlanych. Szybko i niedrogo.
    Bardzo tanie złoto produkcji własnej. Odlewnia mosiądzu przy Lwowskiej. Pytać o alchemika.
    Tanie wędliny oferuje ferma lisów.
    • Źródło: Ogłoszenia drobne – tylna okładka książki
  • – Co zmieniłby pan na terenie gminy?
    – Wszystko.
    – Hmm. A jakby pan tego dokonał?
    (…)
    – Najlepsza jest metoda warstwowa.
    – Na czym ona polega?
    – To proste. Warstwa ziemi – warstwa komunistów – warstwa ziemi i warstwa komunistów.
  • – Cóż was sprowadza towarzyszu sekretarzu do meliny ciemnogrodu i reakcji?
    – Mam do was poufną sprawę.
    Wyjął z kieszeni kopertę i usiłował niezdarnie wcisnąć ją Wędrowyczowi.
    Ten ostatni wziął ją w końcu i ciekawie zajrzał do środka. Wewnątrz tkwiły dwa tysiące złotych.
    – To chyba rzeczywiście bardzo poufna sprawa. – stwierdził.
  • – Jakie jest moje zadanie tym razem?
    – No cóż, nie jest specjalnie łatwe. Powiedzmy sobie otwarcie, jeśli ci się uda będziesz pierwszym, który osiągnie sukces. Jeśli ci się nie uda, to nie zawali się od tego świat. Co najwyżej wybuchnie jakaś wojna lub epidemia. Albo pojawi się kolejny wysyp rozlicznych sekt. Może jakiś czas będzie straszyło.
    • Opis: rozmowa Herberta Salety z kardynałem de Agrassija.
  • Jakub właśnie wdrapywał się na konia gdy nadszedł posterunkowy Birski.
    – Witam obywatela.
    – Szacunek.
    – Wybieramy się gdzieś na koniku?
    – A co?
    – Chuchnijcie obywatelu.
    – Jakub chuchnął a czterdziestu rozbójników dało odczuć swoją obecność. (…)
    – A wiecie, co grozi za kierowanie po pijanemu?
    -A czym ja kieruje? – zdziwił się Jakub.
    Gliniarz zmieszał się lekko.
    – A koniem sterujecie. Stwarzacie zagrożenia drodze.
    – E tam. Koń sam jedzie, jest taki mądry, że nie trzeba nim kierować. Mało to razy mnie zawiózł do domu…
    – Wy się Wędrowycz doigracie. Ponoć znowu chcieliście kupować drut na sidła?
    – A widział ty kiedyś sidła w życiu? Drut mi jest mi potrzebny do chmielu.
    – Wy nie zajmujecie się uprawa chmielu.
    – Może mam zamiar, mogę was nawet sądownie zaskarżyć o blokowanie inicjatywy gospodarczej (…).
  • Koktajl Królewna Śnieżka był to wynalazek pewnego miejscowego weterynarza, który sczezł z przepicia jeszcze przed wojną, ale jego pomysł nadal straszył. Koktajl robiony był w jakiś mętny sposób, na bazie mleka i proszku do pieczenia. Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków miał siedem procent, Królewna Śnieżka i dwunastu krasnoludków – dwanaście, Królewna Śnieżka i czterdziestu rozbójników – czterdzieści, a ostatni: Królewna Śnieżka i kompania gwałcicieli miał dziewięćdziesiąt sześć procent i nie zawierał już wcale mleka.
  • Przełknął ostatni kęs kiełbasy i otarł usta gazetą. Kultura przede wszystkim.
  • – Źle. Nic nie zdziałałem. Birski, idiota się wplątał. Przykuł mnie do drzewa i poszedł po samochód. Cholera. Mało mnie nie dopadło.
    – Uwolniłeś się?
    Pokazał resztki kajdanek wiszące mu na nadgarstku.
    – Zawieś czosnek. Jutro spróbuję znowu. Tylko, że ten cholerny gliniarz będzie teraz na mnie czatował. Boże, Ty widzisz taką ciemnotę i dlaczego nie oświecasz tego bałwana?
    – Dzięki. Jak mogę się odwdzięczyć?
    – Dopiero po robocie. Szkoda, że nie dałem rady dzisiaj.
    – Czekaj, przetnę ci może chociaż do końca te bransoletki.
    – Tego nie odmówię.
    Poszli do szopy. Marek zręcznie przeciął szlifierką kajdanki, podkładając kawałek blachy. Jakub starannie wytarł je szmatką i wsypał do plastikowej torebki.
    – Przyda się – wyjaśnił.
    Wkrótce potem na swoim koniku jechał do domu. Dojechał do szosy na Chełm i pojechał w stronę Woj sławie. Gdy mijał cmentarz poczuł, że coś mu się przygląda.
    – Jeszcze się do was dobiorę – obiecał.
    Wrażenie przyglądania się zniknęło, tak jak gdyby to coś przestraszone wycofało się. Birski czekał swoim radiowozem na krzyżówkach.
    – Dobry wieczór – rzucił kąśliwą uwagę.
    – A dobry wieczór.
    – A skąd to się wraca? Może z nielegalnych poszukiwań archeologicznych?
    – A tak sobie jeżdżę. Cierpię na bezsenność. Pomyślałem, że odrobina świeżego powietrza dobrze mi zrobi.
    – Słuchaj Jakub, ty mnie znasz.
    – Trudno nie znać ozdoby naszej gminy i dzielnego pogromcy kłusowników, bimbrowników i wszelakich innych złoczyńców.
    – Dopóki nie złapię cię na gorącym uczynku, możesz czuć się bezpieczny, ale strzeż się. Nawet, jeśli wiek cię uratuje przed odsiadką, to ja się postaram, żeby obrzydzić ci życie. Będą grzywny i inne takie. Ty się starzejesz. Nie jesteś już taki sprytny jak pięć lat temu, gdy obejmowałem tu służbę. A z czasem będzie coraz gorzej.
    – Zapewne tak. A swoją drogą to mało brakowało, a tłumaczyłby się pan, dlaczego mój trup znaleziony na cmentarzu ma kajdanki na rękach.
    – Hym?
    – Wampiry przyszły. Na szczęście uwolniłem się.
    – Oddaj chociaż kajdanki. To służbowe…
    – Proszę – Jakub rzucił mu torebkę. Birski roześmiał się.
    – Wiesz, za co cię posadzę?
    – Tak?
    – Za niszczenie milicyjnej własności.
    – Pańskie słowo w sądzie przeciwko mojemu. To będzie bardzo trudno udowodnić.
    – Tu są twoje odciski palców – potrząsnął torebką.
    – Obawiam się, że nie. Wytarłem je flanelą. Nie został ani jeden.
    Birski zawył. Naraz coś mu przyszło do głowy.
    – Są za to na torebce.
    – Niewątpliwie. Znalazł pan torebkę u mnie w kuble i wsypał pan do niej zniszczone uprzednio kajdanki. Na torebce są moje odciski palców, co nie czyni dowodu.
    Milicjant zaklął.
    – Muszę cię dopaść, choćby to była ostatnia rzecz, jaką zrobię w życiu.
    – Życzę powodzenia.
    – Mam. Kierowanie nieoznakowanym pojazdem. Ten konik nie ma nawet świateł odblaskowych o pozycyjnych, nie wspominając.
    – Zgadza się. Sanie, fura przyczepa platforma muszą mieć światła odblaskowe. Ale konie nie. To taka luka w przepisach. Nie zacytuję z pamięci stosownego paragrafu. Ale mam w domu kodeks ruchu drogowego. Gdyby pan chciał skorzystać.
    Birskiemu wpadł do głowy kolejny pomysł. Wyciągnął z kabury pistolet.
    – Rzuć broń – polecił.
    – Nie mam.
    – Rzuć broń. Rzuć broń.
    – Proszę o dodatkowe wyjaśnienia.
    – Proste. Muszę trzy razy ostrzec, abyś rzucił broń. Potem oddam strzał ostrzegawczy, a potem postrzelę cię w obronie własnej i postaram się, aby to był nieszczęśliwy wypadek. Aby postrzał okazał się śmiertelny. – Zaraz, zaraz. Przecież nie mam broni.
    – Przepisy milczą o takim przypadku. To taka luka, Jakubie. Muszę ostrzec, oddać strzał ostrzegawczy i mogę strzelać.
    – A jeśli rzucę broń, to już pan nie może? – zaciekawił się Jakub.
    – Wtedy nie.
    Egzorcysta sięgnął do cholewy buta i wydobywszy z niej nóż, rzucił go na ziemię. Prosto pod nogi Birskiego.
    – Rzuciłem broń. Tym samym nie może pan strzelać.
    Birski rozpłakał się.
    – Ja już nie mogę – powiedział. – Pan panie Wędrowycz jest okropnym człowiekiem.
    – No nie rozklejaj się. Milicjant, a beczy. Zagniesz mnie następnym razem.
    Posterunkowy otarł oczy.
    – Rozmowa z panem to intelektualne przeżycie – wyznał. Jestem szczęśliwy, że tylko pan w tej gminie jest tak inteligentny. Proszę jechać do domu.
    – Nie omieszkam się. Jestem już stary i muszę się wysypiać. A odnośnie świateł odblaskowych, to wiszą tam, pokazał gestem.
    Na końcu ogona kłaczka miała zapiętą spinkę do włosów, na której huśtał się odblaskowy znaczek. Czterolistna koniczynka. Na szczęście. Birski wył długo i ponuro. Wył tak przejmująco, że aż pobudzili się okoliczni mieszkańcy. Nie zapalali świateł. Stali za firankami i przyglądali się temu zdumiewającemu widokowi. Pośrodku skrzyżowania stał radiowóz, a koło niego miejscowy posterunkowy, zadarłszy głowę, wył do księżyca. Okoliczne psy podchwyciły jego skowyt. Wkrótce obudziło się pół wsi.
    • Opis: rozmowa Jakuba z Birskim po nieudanej walce z wampirami.

Weźmisz czarno kure…[edytuj]

  • Dresiarz zamachnął się potężnie. Jakub złapał go za nadlatującą pięść i ścisnął lekko. Viagra czyni Cuda. Nawet wtarta w skórę. Krew i tkanka brzyznęły aż pod sufit…
  • Lepiej mieć, a nie potrzebować, niż nie mieć i nie potrzebować.
    • Postać: Semen
    • Źródło: Okazja
  • Mrugnął i niezdarnie zaczął wciskać Jakubowi kopertę. Ten wziął i zajrzał ciekawie do środka. Wewnątrz było sześć miesięcy spokojnego życia
    • Źródło: Weźmisz czarno kure…
  • Nasz problem polega zupełnie na czym innym – generał zniżył głos – Otóż ostatnio, na dniach wartownicy pilnujący szklanej trumny wodza [Lenina] zauważyli, że ten zaczął się poruszać.
    – To da się bardzo łatwo wyjaśnić.
    – No to mówcie egzorcysto
    – Powtarzacie od siedemdziesięciu lat, że Lenin jest wiecznie żywy i w końcu on sam w to uwierzył.
  • – Przeczytam początek… „Litwo, ojczyzno moja…”
    – Zaraz zaraz – zdenerwował się trzynastoletni dryblas. – Co pan przed chwilą mówił że on był Polakiem a teraz pisze „Litwo ojczyzno moja”?
    – Co to jest ojczyzna? – zapytał jakiś siedmiolatek.
    – Kraj który musimy oczyszczać z Żydów – powiedział jego starszy kolega. – To znaczy ta okolica w której mieszkamy. Ojczyzna to takie miejsce gdzie nie wpuszcza się obcych zwłaszcza kolorowych – błysnął erudycją. – Kuzyn mi powiedział on jest skinheadem. To taki legion ludzi, którzy walczą w obronie swojego kraju. A najniebezpieczniejsi są tacy właśnie, co udają Polaków, a potem wypisują, że ich ojczyzną jest Litwa. Napiszę do tego kuzyna, to pomaca tego Mickiewicza bejsbolem.
  • Siedem problemów z czasów okupacji i okresu utrwalania władzy ludowej spoczywało w jego ogrodzie i wąchało kwiatki od spodu. Problemy miały rany od broni palnej, siecznej i nie żyły. Trochę problemów zakopano w stodole. Problemy te można określić z grubsza jako broń palna i amunicja do niej. (…) Zasadniczy problem, który od kilku pokoleń trzymał jego rodzinę w tym miejscu, spoczywał głęboko pod stajnią. Problem miał sto dwadzieścia metrów średnicy, ponad dziesięć grubości i był edonickim statkiem kosmicznym.
    • Źródło: Problemy
  • – Tak jest – zasalutował wachman – Zaraz, jeśli jest ściśle tajna, to ja nie powinienem o tym wiedzieć…
    – Słusznie – mruknął generał strzelając mu między oczy – Ciało chlapnęło na podłogę, prawie dokładnie wpasowując się w narysowaną kredą sylwetkę.
    – No i kurcze znowu nie wycelowałem…
    • Źródło: Lenin
  • – Te, general jaki jest szyfr?
    Generał wyjął z kieszeni ołówek i nie otwierając oczu zapisał na ścianie rząd cyfr. Jakub wykręcił je na tarczy, ale nic sie nie stało.
    – No co ty? Nie otworzyły się.
    Generał otworzył jedno oko. Popatrzył mętnie.
    – A do tych drzwi – powiedział – Myślałem że chodzi ci o kod do głowic…

Zagadka Kuby Rozpruwacza[edytuj]

  • Agroturystyka. Miła, ładnie położona wieś na północ od Kijowa. Tylko u nas prawdziwki ważą 30 kilogramów.
  • A co u ciebie?
    – Praca – ksiądz wskazał gestem stos kserokopii. – Mam ustalić datę Bożego Narodzenia.
    Jakub wyszczerzył w uśmiechu zęby. Były żółte, a niektóre nawet złote.
    – Nu, w Wigilię, co nie?
    (…)
    – Właśnie usiłuję ustalić – Wilkowski machnął ręką w stronę stosów papierów. – Niektóre apokryfy podają datę, ale każdy nieco inaczej. Prawdopodobnie zdarzyło się to na przełomie czerwca i lipca lub w połowie lipca. Jakoś tak teraz na dniach powinniśmy obchodzić.
    • Źródło: Wiwat Święta
  • – Ci, co przeżyli, chyba nie dadzą rady przejeść reszty…
    – Zrobią weki.
    • Źródło: Rosyjska ruletka
  • – Coś nas nie lubi – zafrasował się Semen. – Ciekawe dlaczego.
    Kozak obciągnął na sobie kurtkę mundurową, pamiętającą przełom Brusiłowa, poprawił szmatki od carskich orderów i przesunął papachę zawadiacko na bok.
    – Wyglądasz szykownie – uspokoił go Jakub. – To chyba tylko taki brak szacunku dla starszych.
    • Źródło: Wyprawa
  • Egzorcysta odwrócił się, słysząc charakterystyczny brzęk trzydziestu butelek jednocześnie przekształcanych w tulipany. Trzydziestu tubylców patrzyło na niego ponuro, trzymając w dłoniach wyszczerbione flaszki.
    (…)
    – To ma być tulipan? – Jakub spojrzał na narzędzie mordu w dłoni tamtego.
    A potem parsknął homeryckim śmiechem. Sięgnął na ladę po pustą flaszkę i jednym zręcznym ruchem przerobił ją na broń.
    – O kurde – sapnął menel.
    Wyrób Jakuba już na pierwszy rzut oka był o kilka klas doskonalszy. Światło żarówki połyskiwało na szklanych drzazgach. Wszystkie były idealnie kształtne i, co najważniejsze, znakomicie wyprofilowane.
    – To co, sprawdzimy, kto z nas lepszy? – zapytał egzorcysta zaczepnie. – Urządzimy zawody?
    Przeciwnik skinął głową. Siegnął po flaszkę z tanim winem i zębami odgryzł szyjkę razem z korkiem. Spojrzał wyzywająco. Jakub nie wyśmiał go tylko z grzeczności. Sięgnął po dwie. Kucnął i z wysokości trzydziestu centymetrów upuścił je na podłogę.
    Pyk, pyk – odpadły denka. Złapał butelki za szyjki i zręcznie odwrócił w powietrzu. Trzymał w dłoniach dwa jakby wielkie kielichy pełne aromatycznej pryty, a nie rozlał przy tym ani kropli.
    Szczęki opadły z trzaskiem. Tłum zafalował w podziwie.
    – Mistrzu – wykrztusił wódz. – Wybacz naszą nieuprzejmość. Nie wiedzieliśmy, kto zawitał w nasze progi.
    • Źródło: Łowy na Młotkowca
  • Ekstrakty poprawiające smak denaturatu.
  • – Gryzie mnie jeden problem – powiedział król przełykając solidny kęs pieczeni. – Zagadnienie, nazwijmy to, ekonomiczne. Jaki mamy deficyt królewien w cesarstwie?
    – Myślę, że brakuje dwudziestu, może trzydziestu…
    – A gdyby tak nie zabijać krasnoludów, tylko wykradać im kolejne dziewczyny?
    – Ale po co?
    – Na eksport, ty tępaku!
    • Źródło: Jakub Wędrowycz i 7 krasnoludów
  • Jakub poczerwieniał ze złości. Co oni, za ciula go mieli? W przeciwieństwie do niejakiego Wiedźmina Geralta, Jakub Wędrowycz najpierw odwalał brudna robotę, a potem dopiero wyznaczał cenę i zgłaszał się do kasy.
    • Źródło: Jakub w operze
  • – Ktoś płacze – zauważył Semen.
    – Nie można zostawić bliźniego bez duchowego wsparcia. – Jakub potrząsnął antałkiem zabranym z siedziby maga.
    • Źródło: Jakub Wędrowycz i 7 krasnoludów
  • Nareszcie cywilizacja, tu znajdziemy monopolowy.
    • Źródło: Wyprawa
  • – Nudzi mnie jakoś ta bezczynność – stwierdził Jakub po godzinie lenistwa. – Może podpalmy coś albo zróbmy komuś jakąś krzywdę? Albo pójdziemy do knajpy i urządzimy zadymę?
    – Innymi słowy preferujesz aktywny wypoczynek – zauważył Semen.
    – Co!?
    • Źródło: Jakub na tropach Yeti
  • Popodziwiajcie sobie widoki zamiast pić, ostatecznie po to tu jesteście.
    Tak Jakub dowiedział się, po co ludzie jeżdżą na wycieczki.
    • Źródło: Wyprawa
  • Porządek obrad. Po pierwsze sprawa Maga i Kowala. Czy ktoś zgłasza jakieś wnioski?
    Chłopi popatrzyli po sobie i poskrobali się po głowach.
    – Eeeee – któryś wyraził wspólne zdanie.
    • Źródło: Jakub Wędrowycz i 7 krasnoludów
  • – Popełniacie poważny błąd – powiedział. – Wzięliście mnie za Świętego Mikołaja…
    – A ty tylko udajesz? – gminny sekretarz nie wytrzymał.
    – Ależ skądże. Jestem Dziadkiem Mrozem.
    • Źródło: Wigilijna rogrywka
  • Siłownia „Dresiarska Pakernia”, strzykawki, sterydy, anaboliki, hormony w cenie abonamentu.
  • – Sprawdzam – Jakub dołożył jeszcze piętnaście naboi od kałasznikowa do puli.
    – Przegrasz całą amunicję – ostrzegł egzorcystę Józef.
    – Odegram się – uspokoił go Jakub. Semen wyłożył swoje karty na stół.
    – Kareta asów – oświadczył gromko.
    – A ja mam pięć króli – egzorcysta pokazał swoje karty. – Wygrałem.
  • Ten pekaes spodobał się Jakubowi już w Polsce. Był zupełnie inny niż jeżdżące do Wojsławic. Miał wygodniejsze i nie pocięte nożami siedzenia, czyste szyby..
    • Źródło: Wyprawa
    • Zobacz też: autobus
  • – Trzy życzenia? – upewnił się. – No to po pierwsze, żeby Jakuba Wędrowycza diabli wzięli.
    Dżin pstryknął palcami. W knajpie zmaterializowały się dwa diabły. Asmodeusz w powyciąganym garniturze i Boruta w poprzypalanym kontuszu.
    – Gdzie jesteśmy? – diabeł szlachcic rozejrzał się.
    – Macie zabrać tego tam do piekła. – Sasza wskazał Jakuba.
    – Jego już próbowaliśmy – warknął Boruta.
    • Źródło: Trzy życzenia
  • Uścisnęli sobie dłonie. Egzorcysta postawił na stół flaszkę śliwowicy. Wypili, zakąsili, chlapnęli na drugą nogę bo po pierwszym się przecież nie zakąsza… Potem wypili trzeciego, bo Boh trojcu lubit, potem czwartego bo chata ma cztery kąty a koń cztery kopyta. Potem po piątym, bo ręka ma pięć palców, a czołg czterech pancernych i psa, potem po szóstym, bo tydzień dawniej miał sześć dni roboczych, potem po siódmym, bo jednak siedem dni w tygodniu było, a skarb zawsze leży siedem kroków od miejsca, w którym się go szuka…
    • Źródło: Wigilijna rogrywka
  • Usuwam esperal, a także obce implanty i anteny KGB z mózgów.
  • W pierwszym odruchu Jakub postanowił go zastrzelić, ale przypomniał sobie, że stoi ciągle przed teatrem. Kultura musi być… Dlatego zamiast rewolweru wyjął z kieszeni granat.
    • Źródło: Jakub w operze
  • Wiedza jest jak spirytus, tylko tęgiej głowie służy…
    • Źródło: Rosyjska ruletka
    • Zobacz też: spirytus
  • Zaginął piesek rasy rotweiler. Reaguje na imię Rozpruwacz. Wysoka nagroda.
  • Zakład kamieniarski oferuje nagrobki. Przerabiamy także płyty „z odzysku”.
    • Źródło: Ogłoszenia drobne – tylna okładka książki
  • Zakład pogrzebowy „Radość”. Teściowe 10% zniżki.
  • Złote zęby, używane – w dobrym stanie, hurt, detal, niedrogo

Wieszać każdy może[edytuj]

  • Izydor zdołał zasłonić się dłonią, ale wtedy właśnie wpadł w poślizg na rozchlapanej brei i starabaniwszy się po stopniach, spoczął malowniczo w błocie podwórza.
    • Źródło: Pola Trzcin
  • – Jak cię mdli, to nie krępuj się, tylko sobie rzygnij – poradził pradziadek. – To uspokaja.
    • Źródło: Pola trzcin
  • – Tylko migiem i niech to wygląda przekonująco. Co to za granda?
    – No więc byłem przez prawie dziewięćdziesiąt lat aniołem stróżem Wędrowycza…
    – Jego nie upilnowałeś i sam się nauczyłeś chlać – warknął zwierzchnik.
    – Nie, nauczyłem się wcześniej…
    – Do rzeczy!
    – Czas mu zapisany minął w zeszłym roku. Ponieważ jakoś sam się do nas nie pofatygował, wysłaliśmy śmierć z oficjalnym zaproszeniem…
    – Pamiętam. – Święty Piotr skrzywił wargi. – Sam ją przez miesiąc sklejałem butaprenem po tym, jak oberwała z pancerfausta. I co?
    (…)
    Jakub i jego kumple to niepoprawni grzesznicy. Nie wykazali w życiu nawet śladu skruchy. Powinni smażyć się w piekle! Taki dostali przydział!
    – W piekle byliśmy. Ale oni też już kiedyś próbowali i nie chcieli ich brać.
    • Źródło: Skansen
  • – Zaraz nam sznura zabraknie – sarkał Semen. – Może tych pozostałych dorżnę szabelką?
    – Zdrajców się wiesza.
    – Ale w Biblii napisano: „Zło dobrem zwyciężaj”, a żelazo jest dobre – zaoponował kozak.
    • Źródło: Rekruci

Homo bimbrownikus[edytuj]

  • Producent odzieży używanej nawiąże współpracę.
    Masz pieniądze, ale brak ci doświadczenia? Zamieńmy się.
    Zakopiemy wasze problemy hurtowo.
    Kłamca (lustracyjny) przyjmie zlecenie w krajach nordyckich.
    Usługi bionekrotyczne. Tanio, dożywotnia gwarancja.
    Betonowanie, deskowanie, prace wykończeniowe. Pochówek w cenie usługi.
    Duchy: wywoływanie, usuwanie, instalacja, przegląd, serwis.
    Trumny ekskluzywne. Nowe, używane, leasing. Stali klienci – klimatyzacja gratis.
    Bezrobotni! Kurs łowców dinozaurów refundowany przez PFRON.
    Kursy byractwa i warcholstwa. Posłowie – zniżka 25%.
    Konserwacja bram do innych światów.
    Haftowanie wycieraczek. Tanio, solidnie.
    Oprawiamy książki w skórę. Tfuj Oprafca.
    Zombie Express – windykacja.
    • Źródło: Ogłoszenia drobne – tylna okładka książki
  • – (…) Wklepiemy im i tyle.
    – Jesteś nadmiernie agresywny – wytknął mu kozak.
    – Wcale nie jestem agresywny – obraził się egzorcysta – Ja tylko czasem po prostu mam ochotę komuś przypierdolić.

Norweski Dziennik[edytuj]

Information icon.svg  Poniżej znajdują się wybrane cytaty, więcej znajdziesz w osobnym haśle Norweski Dziennik.
  • Miłość to wielka siła. A dziewczyny to bardzo dobry wynalazek.
  • Obserwator nigdy nie doświadcza tej samej kultury, co obserwowany.
  • Wdrapałem się na niewielką wysepkę żwiru i uwaliłem w stos wodorostów. Przymknąłem oczy. Byłem daleko, daleko stąd, może w dolinie Muminków. Było mi zupełnie dobrze i ciepło, ale nie miałem ze sobą panny Migotki.

Inne[edytuj]

2586 kroków[edytuj]

  • Myślenie o grzechu deprawuje duszę człowieka bardziej niż sam grzech, dlatego lepiej czasem zgrzeszyć, aby już o tym nie myśleć…
  • Sześćdziesiąt lat to wiek, w którym nawet ateista-komunista miewa momenty zwątpienia.
    • Źródło: Parszywe czasy
  • Wojna to czas pogardy dla ludzkiego życia.
    • Źródło: Griszka
    • Zobacz też: wojna

Kuzynki[edytuj]

  • Sędziwój, pijąc lekkie gruzińskie wino, spogląda w przyszłość z radością i nadzieją, bo podobnie jak trzy dziewczyny śpiące na tapczanie wie, że życie jest świętem.
    • Opis: ostatni akapit.
  • – Skłamiesz jeszcze raz i nie żyjesz. (…) I zrobię to tak, żeby wyglądało na robotę psychopaty.
    • Postać: Katarzyna Kruszewska
    • Zobacz też: kłamstwo

Rzeźnik drzew[edytuj]

  • – A szkło niepotrzebne? – zatroszczyła się sprzedawczyni, wskazując plastikowe kubeczki.
    • Źródło: Czytając w ziemi
  • Czuję, że ziemska cywilizacja właśnie tym wynalazkiem ostatecznie podpisała na siebie wyrok śmierci i otworzyła śluzy, przez które wypłynie jad zagłady. Już wcześniej nietrwałość wyrobów sprawiała, że żyli pośród gór śmieci. Internet pozwolił wprowadzić ten śmietnik bezpośrednio do domów, serc i umysłów.
  • Lęk przed śmiercią to strach przed nieznanym.
  • Ludzie najczęściej widzą to, co chcą widzieć.
  • Ziemska cywilizacja dokonała dziwnego skrętu, coś przetrąciło jej kręgosłup. Nie potrafili w porę zatrzymać postępu i teraz technika pożera świat. Nawet nie dostrzegają, jak bardzo zmieniła ich mentalność…