Andrzej Leder

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Andrzej Leder (ur. 1960) – polski filozof kultury, psychoterapeuta.

  • Antykomunizm [polskiej skrajnej prawicy] (…) to był ten rodzaj antykomunizmu, którego źródła nie są polityczne. To antykomunizm „z brzucha”, odrzucający całą oświeceniową tradycję, odrzucający przekonanie o fundamentalnej równości ludzi, o ich prawie do emancypacji. W jego tle tkwi fantazmat krwi, tego, że krew krwi nierówna. Czyli niedostrzegający żadnego systemu wartości w samym komunizmie ani nie rozróżniający komunizmu zachodniego od systemu sowieckiego, który przecież od czasu Stalina był wielkoruskim nacjonalizmem w mocno prześwitującym kostiumie komunistycznym.
  • Debaty rozpoczęte przez Grossa zmieniły świadomość co najmniej części Polaków i „odruch antysemicki” nie jest tak oczywisty, jak wtedy. Naturalnie, jest potężny odłam, który mówi głosem Żaryna i który zacieranie śladów winy przeżywa jako obronę godności. Tu dysonans między aktualnie rządzącymi Polską a zachodnim dyskursem hegemonicznym jest uderzający i stąd ta cała afera, której – jak myślę – PiS się nie spodziewał.
  • Musimy też pamiętać, że kwestia deklarowanych poglądów nie ma bezpośredniego przełożenia na praktyki społeczne – przecież w Polsce kobiety masowo dokonują aborcji, na pewno częściej niż w Szwecji czy Francji, gdzie ten zabieg jest dozwolony. I w Polsce wykonują je lekarze, którzy oficjalnie powołują się na klauzulę sumienia. Mówię o tym, bo wprawdzie praktyka obyczajowa społeczeństwa polskiego wcale nie musi być bardzo konserwatywna, ale ważne jest jednak to, co legitymizowane przez dyskurs publiczny.
  • Nacjonalizm w Polsce w latach 30. był już faszystowski i autorytarny, był też radykalnie antysemicki, a to że sanacja wysyłała ONR do obozu koncentracyjnego w Berezie Kartuskiej, całkowicie polskiego, nie zmienia tego symbolicznego dziedzictwa.
  • Pierwszym powodem, dla którego upowszechnia się dyskurs nazistowski – nie tylko w Polsce – jest jego skuteczność jako formy, pozwalającej „łatwo” wyjść ze sfery niewidzialności. Gdy Breivik wygłasza swoje mowy albo francuscy ultranacjonaliści głoszą rzeczy, które wywodzą się z lat 30., to chodzi tu o język, który spowoduje, że zostaną naprawdę potraktowani poważnie przez to, że prowokują aktualny konsensus polityczny. Rozciągający się od partii ludowych i chadecji po partie socjalistyczne. Te faszystowskie symbole funkcjonują we wspólnej przestrzeni komunikacji, która się tworzy w ogóle w Europie, są lingua franca tych, którzy odrzucają aktualny ład europejski. W związku z tym one pokazują też pewną globalizację postaw politycznych.
  • Podstawowa przestrzeń, w której duża część Polaków funkcjonuje, w której realizuje praktyki społeczne, to klanowo rozumiana rodzina. Tyle że ona jest wymierzona przeciwko reszcie społeczeństwa, przeciwko innym klanom, a jej partykularny interes realizowany jest kosztem dobra publicznego. To cecha typowa społeczeństw, którym przez długi czas brakowało instytucjonalnej autonomii i zbiorowej podmiotowości. I nie myślę tu tylko o zaborach, ale o wielowiekowej kondycji chłopskiej. Taka podstawowa struktura funkcjonowania jest zarazem bardzo konserwatywna, bo zakłada naturalną nierówność i niemal permanentny konflikt – nie konflikt polityczny, ale klanowy – jako swój modus działania. I kiedy myślimy o przejściu członków takiej struktury do jakiejś szerszej, bardziej pojemnej wspólnoty, to naturalnie będzie nią naród rozumiany w kategoriach etniczno-religijnych; naród to taki wielki klan, religia zaś to właściwie jedyny dostępny język uniwersalny.
  • Polacy pracują najwięcej w Europie! Że można podjąć inną decyzję, pokazuje przykład społeczeństwa francuskiego, gdzie pracuje się znacznie mniej i ma się więcej dzieci – co dotyczy, wyjaśniam dla islamofobów, również „etnicznych” Francuzów, a nie tylko imigrantów. Panuje tam sposób myślenia, że intensywna praca, firmy, korporacje – choć potrzebne dla zagwarantowania dobrobytu – „nie są najważniejsze”. Ba, tam istnieje ogromna, rozbudowana kultura mieszczańskiej sztuki życia, która ma ogromną wagę dla codziennych praktyk życiowych. Moim zdaniem to jest „kulturowe” wytłumaczenie, dlaczego Francuzi, jako jedno z niewielu europejskich społeczeństw, mają przyrost naturalny. Oczywiście są też wytłumaczenia ekonomiczne i społeczne.
  • W Polsce czy na Węgrzech jesteśmy dziś na etapie przeżywania swojej tożsamości w takiej formie, jakiej Zachód doświadczał w 1914 roku, u progu I wojny światowej! U nas patriotyczny krytycyzm traktowany jest jako „pedagogika wstydu”, za to na Zachodzie nasza autoafirmacja traktowana jest trochę tak, jak przechwałki kogoś spragnionego uznania w towarzystwie. Ten, kto się przechwala, wywołuje uśmiech politowania. Obowiązuje skromność, nawet jeśli kryje ona postawy wyższościowe. Ta nieprzystawalność wrażliwości nie sprzyja oczywiście poczuciu solidarności i wspólnoty. A jest ona absolutnie konieczna.