Philip Kindred Dick

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania
Philip K. Dick

Philip Kindred Dick (1928–1982) – amerykański pisarz science fiction.

Teraz czekaj na zeszły rok (1963)[edytuj]

(ang. Now Wait for Last Year) (tłum. Jacek Spólny)

  • Eric ujrzał, rozpostartą wokół niego jak jakieś pseudośrodowisko, parodię swojego uszkodzonego systemu nerwowego; rzesze kanałów były wyraźnie zniszczone, zrobiły się atramentowe w miejscach, gdzie przetoczył się przez Erica narkotyk i zostawił swój posępny ślad. Bezgłośny ptak, padlinożerca burzy, usiadł Ericowi na piersi, kracząc w ciszy, która pozostała po oddalających się wiatrach. Nie odleciał i Eric czuł, że cuchnące szpony zagłębiają się w płuca, w klatkę piersiową, potem w jamę brzuszną. Nic w nim nie pozostało nie dotknięte; wszystko było zniekształcone i nawet antidotum tego nie powstrzymało. Do końca życia nie odzyska pierwotnej czystości ciała.
  • Pęk barw podstawowych otoczył Erica niczym iluminowany wiatr; to wiatr życia, pomyślał, owiewa mnie, niesie, gdzie chce, nie zważając na moje marne pragnienia. Po chwili wiatr zrobił się czarny: nie był już wiatrem życia, ale gęstym dymem śmierci.
  • Taką cenę kazały mu zapłacić siły rządzące światem.
    • s. 205

Deus Irae (z Rogerem Żelaznym, 1964)[edytuj]

(tłum. Paweł Kruk)

  • – Carl Lufteufel – powiedział Dominus McComas – był sukinsynem. Jako człowiek. – Dodał to, gdyż nikt nie wyrażał się podobnie o boskiej stronie boga-człowieka, Deus Irae. – Stawiam dziesięć do pięciu, że przyrządzał martini ze słodkim wermutem.
  • Doktor Abernathy modlił się jednak dalej, teraz już trochę głośniej:
    – Ten oto twój sługa, rozpierany próżnością, marny pył zanurzony w ignorancji, wyobraża sobie, że potrafi bezpośrednio dostąpić twojej świętej obecności dzięki nie uświęconym chemicznym i magicznym procesom.
    – On jest tam zawsze – powiedział Pete.
    – W czasie spowiedzi nie mów o tym, co zrobili inni, nawet on.
    – Ja, pokorny sługa, wyznaję – zaczął Pete – że umyślnie zażywałem pigułki o wielorakim działaniu, chcąc przeniknąć zwykłą rzeczywistość i choć na chwilę ujrzeć absolut. Wyznaję, że było to złe. Z całą swoją uczciwością wyznaję też, że wierzyłem i wciąż wierzę, iż moja wizja była prawdziwa, że naprawdę go widziałem, a jeśli się mylę, błagam go o przebaczenie. Jeśli jednak to był on, to pragnął z pewnością...

Ubik (1966)[edytuj]

(tłum. Michał Ronkier)

  • Ja jestem Ubik. Zanim świat był, jam jest. Stworzyłem słońca. Stworzyłem światy. Stworzyłem istoty żywe i miejsca przez nie zamieszkiwane; umieszczam je to tu, to tam. Idą, gdzie im każę, robią, co im polecę. Jestem słowem i nigdy nie bywa wypowiedziane moje imię – imię, którego nikt nie zna. Nazywają mnie Ubik, ale nie to jest moje imię. Ja jestem. Ja będę zawsze.
  • Może Baltimore istnieje tylko wtedy, gdy znajdzie się tam jedno z nas? A ten Supermarket Szczęśliwców – może znikł z powierzchni ziemi, gdy tylko z niego wyszliśmy? (...)
    – Jest to problem filozoficzny, pozbawiony znaczenia i sensu – oświadczył Joe. – W dodatku nie istnieje możliwość udowodnienia, że jest tak lub inaczej.
  • Wydawało się niemożliwe, żeby Wendy Wright składała się jak inni ludzie z krwi i organów wewnętrznych. W jej sąsiedztwie czuł się jak drobny, tłusty, spocony, niewykształcony żarłok o rozklekotanym żołądku i świszczącym oddechu. Zaczynał wtedy zdawać sobie sprawę z mechanizmów, które utrzymywały go przy życiu: pompy, rury, zawory, sprężarki i paski klinowe musiały z hałasem wykonywać w jego organizmie swą pozbawioną szans powodzenia pracę, skazaną ostatecznie na klęskę. Widząc jej twarz miał wrażenie, że jego własna jest krzykliwą maską, obserwując jej ciało czuł się jak tandetna, nakręcana zabawka. Cała utrzymana była w subtelnych kolorach, jakby delikatnie podświetlonych. Jej oczy, przypominające zielone, polerowane klejnoty, spoglądały na wszystko beznamiętnie i nigdy nie dostrzegł w nich lęku, wstrętu czy pogardy. Wszystko, na co patrzyła, zyskiwało sobie jej akceptację. Robiła wrażenie osoby bardzo spokojnej: wydawała się przy tym silna, pogodna i opanowana, odporna na wyczerpanie, zmęczenie, choroby i niemoc. Miała pewnie jakieś 25 czy 26 lat – ale nie mógł sobie wyobrazić, by kiedykolwiek wyglądała młodziej, i wydawało mu się pewne, że nigdy się nie zestarzeje. Zbyt dobrze panowała zarówno nad sobą, jak i nad otaczającą ją rzeczywistością, by ulegać wpływom wieku.
    – Jestem – odezwała się Wendy spokojnym, łagodnym głosem.

Wiara naszych ojców (1967)[edytuj]

(ang. Faith of Our Fathers)

  • Pomyślał, jesteś Bogiem.
    – Panie Chien – głos dobiegał z wnętrza jego głowy, nie od strony bezustnej istoty, która zmaterializowała się na wprost niego. – Miło znów pana spotkać. Nic nie wiesz. Odejdź. Nie interesujesz mnie. Dlaczego miałbym zajmować się śluzem? Śluz; grzęznę w nim, muszę go wydalić i tak zrobię. Mógłbym cię złamać, mogę złamać nawet siebie. Mam pod sobą ostre kamienie, rozkładam je na grzęzawisku. Kryjówki, ustronia bulgoczą jak garnki, dla mnie morze to balsam. Skrawki mego ciała przywierają do wszystkiego. Jesteś mną. Jestem tobą. To bez różnicy, podobnie jak kreatura o rozjarzonych piersiach jest chłopcem lub dziewczyną; możesz nauczyć się doceniać obie formy. – Wybuchła śmiechem.
  • – Założyłeś partię? – zapytał Chien.
    – Założyłem wszystko. Partię i anty-Partię, która nie jest partią, którzy są za, i tych którzy są przeciw, tych, których nazywacie jankeskimi imperialistami, i tych, którzy tworzą obóz reakcji. Mógłbym wymieniać w nieskończoność. Wszyscy są moim dziełem. Niczym źdźbła trawy.

Wbrew wskazówkom zegara (1967)[edytuj]

(ang. Counter-Clock World) (tłum. Maciej Szymański)

Information icon.svg  Poniżej znajdują się wybrane cytaty, więcej znajdziesz w osobnym haśle Wbrew wskazówkom zegara.
  • – Andrew Marvell. Dla Jego Nieśmiałej Pani. „Lecz za plecami zawsze go słyszę: czasu skrzydlaty rydwan tnie ciszę, a tam, przed nami, leżą bezkresne pustynie wieczności”. – Hermes z trzaskiem zamknął tom. – Widziałem ją, tę wieczność. Poza czasem i przestrzenią, włóczyłem się pomiędzy rzeczami, których wielkość... – Urwał nie widząc sensu dyskutowania z kimkolwiek o doświadczeniu życia pozagrobowego.
    • Źródło: s. 146
  • – Mówcie do mnie – odparł Anarcha – Nie chcę zasnąć. „To żywi, żywi, żywi wciąż umierają”. – Thomas Peak milczał przez chwilę, jakby się nad czymś zastanawiał. Wreszcie przemówił cicho: – Tkanka za tkanką, tak w duszę on się rozrasta jak róża liść za liściem rozkwita kolczasta. Wreszcie tkanka za tkanką sczeźnie i jak słońce z baniek mydlanych, gdy pryskają – zniknie”.

Przez ciemne zwierciadło (1973)[edytuj]

(ang. A Scanner Darkly) (tłum. Tomasz Jabłoński)

  • Aktywność niekoniecznie oznacza życie. Kwazary są aktywne, a medytujący mnich nie jest martwy.
  • Jak to jest, że dni, zdarzenia, chwile które były tak piękne, nagle stają się wstrętne i to bez żadnego, żadnego konkretnego powodu? Po prostu się zmieniają. Bez najmniejszej przyczyny.
  • Wyobraź sobie, że nie żyjesz, ale jesteś jeszcze wrażliwy na bodźce. Widzisz i rozumujesz, ale poza tym jesteś martwy. Tylko patrzysz. Rozpoznajesz przedmioty, ale nie żyjesz. Człowiek może umrzeć i mimo to dalej egzystować. Czasem bywa tak, że to co widać w oczach jakiegoś człowieka, umarło, kiedy ten ktoś był dzieckiem. To coś jest martwe, ale wciąż patrzy. Spogląda na ciebie nie tylko puste ciało, ale jeszcze coś, co w nim jest, coś, co umarło, ale jeszcze patrzy. Patrzy i nie może przestać.

Przedludzie (1974)[edytuj]

(ang. The Pre-persons) (tłum. Lech Jęczmyk)

  • Ale skrobanki są teraz takie modne!
  • Zrozum, ty masz duszę. Prawo mówi, że dwunastoletni chłopiec ma duszę.

Radio Wolne Albemuth (1976)[edytuj]

(ang. Radio Free Albemuth) (tłum. Tomasz Bieroń)

  • Moja kariera pisarska rozwijała się znakomicie. W 1963 moja książka „Człowiek z Wysokiego Zamku” uzyskała nagrodę Hugo za najlepszą powieść fantastycznonaukową roku. Traktowała o wyimaginowanym równoległym świecie, w którym Niemcy i Japonia wygrały drugą wojnę światową i podzieliły Stany Zjednoczone między siebie, ze strefą buforową pośrodku. Kilka innych moich powieści zostało dobrze przyjętych i doczekałem się rzetelnych komentarzy krytycznych na temat mojej twórczości, a zwłaszcza mojej naprawdę odjechanej powieści „Trzy stygmaty Palmera Eldritcha” opowiadającej o narkotycznych wizjach, których doświadczali bohaterowie zażywający psychodeliki. Była to moja pierwsza książka, w której pojawił się wątek narkotykowy, i wkrótce zyskałem reputację człowieka, który sam ma do czynienia z prochami. Ta zła sława przyczyniła się do znacznego wzrostu sprzedaży moich powieści, ale później odbiła a mi się czkawką.
  • Prawdziwe problemy związane z narkotykami zaczęły się po tym jak Harlan Ellison, w antologii zatytułowanej Dangerous Visions, napisał we wstępie do jednego z moich opowiadań, że „powstało pod wpływem LSD”, co oczywiście mijało się z prawdą. Chęć rozgłosu, która powodowała Harlanem, sprawiła, że miałem opinię ostrego ćpuna. W kolejnym wydaniu antologii pozwolono mi sprostować w posłowiu tę informację, lecz szkoda została już wyrządzona.
    • s. 62
  • W moich książkach nigdy nie było i nigdy nie będzie żadnego „pronarkotykowego stanowiska” – odparłem z gniewem – Piszę o narkotykach i o braniu narkotyków, ale to nie znaczy, że jestem ich zwolennikiem. Inni ludzie piszą o przestępczości i przestępcach, ale nie czyni to z nich zwolenników przestępczości
    • s. 68

Valis (1978)[edytuj]

(tłum. Lech Jęczmyk)

Information icon.svg  Poniżej znajdują się wybrane cytaty, więcej znajdziesz w osobnym haśle Valis.
  • – Istnieje tylko Bóg – rzekł David – i Jego testament.
    – Mam nadzieję, że jestem wspomniany w jego testamencie – powiedział Kevin – i że otrzymam więcej niż jednego dolara.
  • Rzeczywistość jest wszystkim co nie znika, kiedy przestajemy w to wierzyć.
  • To jest właśnie to, czym żywią się moce piekielne – najwyższymi instynktami w człowieku.

Inne[edytuj]

  • Cecha realności jest ważniejsza od wszystkich innych, bo skoro znika rzeczywistość, nie pozostaje nic...
    • Źródło: Boża inwazja
  • Każdy tworzy sobie poszczególne części, fragmenty swojej własnej rzeczywistości, gdy umiera – jego świat, ten niepowtarzalny świat znika razem z nim. Na zawsze.
  • Miłość to ojciec ratujący dzieci z płonącego budynku, wynoszący je i ginący przy tym. Kiedy kochasz przestajesz żyć dla siebie, żyjesz dla innej osoby.
    • Źródło: Płyńcie łzy moje, rzekł policjant
  • Mój główny temat – kto jest człowiekiem, a kto tylko się nim wydaje (lub za takowego podaje)? – stoi tutaj na pierwszym miejscu. Dopóki wszyscy razem i każdy z osobna nie uzyskamy pewności co do odpowiedzi na to pytanie, stajemy wobec – według mnie – problemu najpoważniejszego z możliwych. Bez właściwej odpowiedzi na to pytanie nie możemy być pewni sami siebie. Nie znam nawet siebie, a co dopiero was. Dlatego też nie przestaję rozwijać tego tematu; żadne pytanie nie jest dla mnie ważniejsze. A odpowiedź nie przychodzi łatwo.
    • Źródło: komentarz do opowiadania „Druga odmiana” („Second Variety”)
  • Opisane w książce pośmiertne doznania Maggie Walsh są wzorowane na moich własnych przeżyciach po zażyciu LSD. Z najdrobniejszymi szczegółami
    • Labirynt śmierci (ang. A Maze of Death)(1970), przedmowa, s. 5
  • Rzeczywistością jest to, co nie znika, kiedy przestajesz w to wierzyć.
  • Śmierć w każdej chwili, oto jedyna droga, która zawsze stoi przed nami otworem. I wybieramy ją w końcu wbrew samym sobie. Albo rezygnujemy i decydujemy się na nią świadomie.
    • Źródło: „Człowiek z Wysokiego Zamku”
  • W świecie szaleńców ludzie chorzy są zdrowymi.
    • Źródło: zbiór opowiadań Ostatni pan i władca
  • Zamiast toczyć wojnę ze złem, wylecz tego psa zdychającego w rowie i tym samym otrzyj łzy sobie samemu.
    • Źródło: Boża inwazja

O Dicku[edytuj]

  • Oryginalnym i ciekawym umysłem był Philip Dick.
    • Autor: Stanisław Lem
    • Źródło: Stanisław Bereś, Rozmowy ze Stanisławem Lemem, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1987, s. 185.