Aleksander Bregman

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Aleksander Bregman (1906–1967) – polski dziennikarz i publicysta.

  • Głównym zarzutem, wysuwanym przeciw Beckowi, jest że przez układ o nieagresji wyprowadził Niemcy hitlerowskie z „izolacji”. W gruncie rzeczy, aczkolwiek może się to wydać na pierwszy rzut oka paradoksalne, w r. 1934 nie Niemcy ale Polska znajdowała się w izolacji, i to nie Polska Niemcy ale Niemcy Polskę z tej izolacji wyprowadziły. Podczas gdy Czechosłowacja cieszyła się sympatią całego świata zachodniego i fakt że niemal czysto niemieckie Sudety znalazły się pod panowaniem czeskim nikogo nie obchodził, fakt że niemal czysto polskie Pomorze znalazło się pod panowaniem polskim spędzał sen z powiek polityków i publicystów europejskich i rozmaite nienawidzące Polski lewicowe głuptaki angielskie przejmowały się tzw. „brennende Grenze” o wiele bardziej niż sami Niemcy, dla których nie stanowiła ona żadnego istotnego zagadnienia a wyłącznie motyw propagandowy.
  • Jakiekolwiek są w danej chwili ich stosunki, Polska przeszkadza i Niemcom i Rosji. Jeżeli pragną – z tych czy innych względów – współpracować, przeszkadza im, rozdzielając ich terytoria. Jeśli jedno z nich czuje się na siłach by poddać sobie drugie i urzeczywistniać siłą plan imperium od Renu (czy Atlantyku) po Władywostok, tak jak Hitler wczoraj, a Stalin dzisiaj - znowu Polska przeszkadza mu, stanowiąc zaporę, którą trzeba zniszczyć.
  • Jakże charakterystyczna dla całej jego amerykańsko businessowej umysłowości jest rozmowa ze Stalinem podczas bankietu w Jałcie, na którym oblewano sojuszniczą „jednosć”. Opowiada teraz, że przekładał Stalinowi: "– Jeżeli będziemy w latach powojennych współpracowali, nie ma powodu by każdy dom w Związku Sowieckim nie miał wkrótce elektryczności i wodociągów". W swej rozbrajającej prostocie ducha wyobrażał sobie, ze Stalin nie myśli o rewolucji światowej, o podbojach i.t.d., lecz jedynie o tym, jak każdemu ze swych niewolników w łagrach zapewnić możność pociągania za sznurek w komfortowym wychodku.
    • Opis: o Edwardzie Stettiniusie jr., Wiadomości, Rok 5, Nr 12 (207), Londyn, 19 marca 1950.
    • Źródło: Jałta. Dzieje grzechu
  • Komunistom natomiast chodziło o rzecz całkowicie konkretną – o połączenie się z Niemcami w jeden potężny blok komunistyczny, który będzie dyktował światu swą wolę. Jak pisze znakomity znawca polityki sowieckiej Dallin w swej ostatniej książce „The Big Three”: „Historia powierzyła przywództwo w Rosji w okresie wojny i po wojnie partii i człowiekowi, których koncepcją od dziesiątków lat było połączenie się w związek z Niemcami, oczywiście z Niemcami przemienionymi. Od końca 1918 do 1934, a może nawet i później, największe nadzieje na rozszerzenie komunizmu na świat łączyły się z Niemcami… Niezwyciężony blok „od Akwizgranu do Władywostoku” był ulubioną ideą nie tylko Lenina lecz całej partii. Wojna z Polską w r. 1920 miała na celu nie tyle Warszawę ile nawiązanie bezpośredniego kontaktu z Niemcami… Dojście Hitlera do władzy uważane było w Moskwie za epizod, który utoruje drogę do komunistycznych Niemiec. Stalin był najbardziej namiętnym rzecznikiem tych koncepcji”.
  • Nie czas był więc celem Stalina, gdy zawierał pakt z Hitlerem. Celem tym, obok niewątpliwej chęci wywołania wojny między Niemcami a demokracjami zachodu, w myśl zasady, że gdzie dwóch się kłóci, tam trzeci korzysta, było zdobycie nowych terytoriów. Wracając na szlaki imperialistyczne dawnej Rosji i nawiązując do tradycyjnych aspiracji carów, Stalin chciał odzyskać to wszystko co Rosja utraciła po pierwszej wojnie światowej, i zdobyć coś więcej jeszcze.
    • Autor: Aleksander Bregman, Najlepszy sojusznik Hitlera, studium o współpracy niemiecko-sowieckiej.
    • Źródło: Aleksander Bregman, lubimyczytac.pl
  • Niewątpliwie tendencje tworzenia niemiecko-rosyjskiej antyeuropejskiej wspólnoty datują sprzed Hitlera i Stalina, czy nawet sprzed rewolucyjnych snów lat 1918-1920. Przykładem choćby Dostojewskij, który w swym pamiętniku pisał w r. 1877: „Jedna rzecz jest jasna: Niemcy potrzebują nas jeszcze bardziej nawet niż przypuszczamy, i to nie dla sojuszu wojskowego, lecz dla wieczystego związku… Przeznaczeniem naszych dwu wielkich narodów jest zmienić oblicze całego świata. Nie jest to fantazja, ani wytwór ludzkiej ambicji: jest to bieg wypadków światowych”. Jednakże do czasów rewolucji rosyjskiej były to abstrakcje filozoficzne, ale nie praktyczna polityka.
  • Od miesiąca trwa powstanie w Warszawie, od 30 dni germańska pycha wymieciona została z ulic stolicy. Nie spotykamy SS-mana czy żandarma (chyba wśród jeńców) przed którymi z udaną obojętnością wielokrotnie przechodziliśmy ukrywając broń lub gazetkę. Na barykadach, w ogniu pożarów i przelanej krwi – lud Warszawy zdobywa stolicę dla Polski naprawdę niepodległej, demokratycznej i w pełni sprawiedliwej dla wszystkich Jej obywateli.
  • Pakt z 23 sierpnia 1939 był dla Stalina atrakcyjny, ponieważ dawał mu bez wojny kraje bałtyckie oraz dużą część Polski i Rumunii – terytoria do których Sowiety nie miały żadnych tytułów. Jedynym tytułem jest w dwudziestym stuleciu wola ludności, a ani Litwini, Łotysze i Estończycy, ani Polacy, Ukraińcy i Białorusini, zamieszkujący wschodnie ziemie Rzeczypospolitej, ani ludność Besarabii i Bukowiny nie chciały należeć do ZSRR.
  • Polska uzyskała rzecz, o jakiej nie mogła marzyć w marzeniach najśmielszych: przymierze z Anglią. To że przymierze z Anglią nie ocaliło Polski od ostatecznej katastrofy, nie ma nic do rzeczy: z perspektywy roku 1939 stanowiło ono niezwykły sukces dyplomatyczny. Hitler był „doomed (stracony)” nie 1 września 1939, kiedy napadł na Polskę, ale 26 stycznia 1934, kiedy podpisał z nią pakt o nieagresji, dając jej pięć lat „respite (wytchnienia)” do chwili gdy nastąpiło „Europas Erwachen” i „wojna powszechna ludów” w obronie przynależności nie czego innego ale właśnie osławionego „korytarza” i Gdańska do Polski. Pozostaje otwarte pytanie, w jakim stopniu Beck świadomie do tego celu dążył. Zapiski Szembeka ostatecznie rozpraszają legendę o jego rzekomym germanofilstwie, a prowadząc ostentacyjnie politykę porozumienia z Niemcami nie mógłby urbi et orbi rozgłaszać że im nie ufa.
  • Prawo rządzące polityką polską trzeba więc, niestety, ująć po prostu w formułkę następującą: Polska nie może być niepodległa o ile jeden lub obaj jej sąsiedzi są w stanie budować imperium euroazjatyckie. W jakim wypadku warunek ten będzie spełniony? Kiedy zarówno Rosja jak Niemcy nie będą w stanie urzeczywistniać swego snu o bloku od Renu po Władywostok.
  • „Spędziliśmy w Polsce 37 dni z oddziałami Armii Krajowej” – opowiadają lotnicy amerykańscy – „W tym czasie byliśmy 26 razy alarmowani, że Niemcy są w pobliżu i widzieliśmy bitwy staczane przez oddział 34 pp. z regularnym wojskiem niemieckim.” 23 lipca 1944 oddział nasz znajdował się w marszu w kierunku Brześcia nad Bugiem, kiedy nadjechała duża niemiecka kolumna samochodowa z zaopatrzeniem. Polacy zaatakowali kolumnę. Eskorta została wybita, wozy zniszczone. Zabrano dużą zdobycz. Polacy wycofali się bez strat. W następstwie tej akcji Niemcy wysłali przeciwko Polakom ekspedycję liczącą około 1,000 ludzi. Oddział 34 p.p. przy którym byli lotnicy amerykańscy liczył około 300 ludzi. Wojska niemieckie zaatakowały Polaków na drodze. Niemcy mieli przewagę w ludziach i w uzbrojeniu. Pomimo tej przewagi Polacy zatrzymali Niemców, tak długo, dopóki wozy taborowe oddziału – a było ich 15 – nie wjechały do lasu. Oddział polski wycofał się w porządku. Niemcy ponieśli znaczne straty. Bitwa trwała 7 godzin.
  • Tymczasem o żadnym wyborze nie ma mowy. Gdyby istniały dalej te dwa kolosy, można by – w teorii przynajmniej - dyskutować, czy mamy pójść z jednym przeciw drugiemu. Skoro jednak znaleźliśmy się wewnątrz jednego gigantycznego bloku, teoria o „pójściu razem z Rosją” oznacza jedynie dobrowolne pogodzenie się z rolą wewnętrznej cząstki imperium sowieckiego – pogodzenie się z utratą niepodległości.
  • W Niemczech powersalskich nie brakło również, także i przed Hitlerem, entuzjastów tworzenia w ten czy inny sposób bloku niemiecko-rosyjskiego. Dość wskazać na Nikischa, którego teorie wywarły duży wpływ na Hitlera, a który głosił że „Niemcy to Azja. Od równin niemieckich po Władywostok ciągnie się rozległa, jednolita przestrzeń. Chłopi rosyjscy, pastuchy kirgizkie i gruzińskie wspólnie z Niemcami wyważą wrota z zawiasów”. Hitler, atakując Rosję, miał przed oczami wizję imperium niemieckiego, graniczącego gdzieś za Uralem z Japonią.
  • W stosunkach niemiecko-rosyjskich istnieje osobliwe wzajemne przyciąganie, dla którego trudno znaleźć analogię w stosunkach między jakimikolwiek innymi mocarstwami na świecie. Grają tu jakieś podświadome instynkty masowe, obopólna wiara, że – wszystko jedno czy przez porozumienie czy też przez walkę – dwa te narody muszą się zlać ze sobą, złączyć się i – władać światem. Mówi się, że zbrodniarza ciągnie na miejsce zbrodni. Można by bodaj twierdzić, że te dwa narody rozbójnicze ciążą ku sobie nawet wówczas gdy dzieli je wszystko, nawet gdy wiedzą, że ich cele nawzajem się wykluczają. Wszystko jedno czy współpracują ze sobą, czy też przygotowują się do walki – zawsze dążą do bezpośredniego kontaktu.
  • W wyniku tej wojny ponieśliśmy jedną z największych klęsk w historii Polski. Ponieśliśmy klęskę, wyrażającą się nie tylko w utracie połowy terytorium narodowego i milionów ludzi, ale przede wszystkim w faktycznej utracie niepodległości politycznej. Prawdopodobnie przez lata całe będziemy analizowali tę straszliwą klęskę i dociekali, czy można jej było uniknąć. Jest to dyskusja konieczna. Ale, rzecz jasna, nie może to być tylko obrachunek błędów i szukanie ewentualnych winowajców. Rzeczą stokroć ważniejszą jest wyciągnięcie wniosków na przyszłość. Musimy analizować niedawną przeszłość, aby znaleźć odpowiedź na pytanie, jakie są warunki odzyskania utraconej niepodległości i – nieutracenia jej znowu.
  • Wskutek tego sytuacja Polski zmienia się radykalnie. Do r. 1939 byliśmy położeni pomiędzy Niemcami a Rosją. Dziś może to jeszcze tak wyglądać na mapie, ale w rzeczywistości politycznej nie jesteśmy już na peryferii obu tych państw, lecz wewnątrz wielkiego imperium euroazjatyckiego. Bez względu na to kto wygrywa – Hitler, czy Stalin – sytuacja pozostaje ta sama, jesteśmy wprawdzie niezbyt daleko od jego granicy, ale jednak wewnątrz imperium od Renu (czy chwilowo Łaby) do Władywostoku.
  • Znaczenie polityczne Polski jest nie tyle funkcją stosunków między Niemcami a Rosją ile raczej siły tych państw. Znaczenie Polski rośnie, gdy Niemcy i Rosja są słabe, i to bez względu na to, czy współdziałają ze sobą czy też walczą ze sobą. Natomiast niepodległość Polski jest zagrożona, gdy któryś z tych sąsiadów staje się na tyle potężny, by móc wznowić tradycyjną politykę ekspansji i podbojów.