Waldemar Chrostowski

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Skocz do: nawigacja, szukaj
Waldemar Chrostowski

Waldemar Chrostowski (ur. 1951) – polski duchowny katolicki, profesor nauk teologicznych, nauczyciel akademicki, członek Polskiej Akademii Nauk, przewodniczący Stowarzyszenia Biblistów Polskich, współprzewodniczący Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów.

Bóg, Biblia, Mesjasz[edytuj]

wyd. Fronda, Warszawa 2006

  • Bóg, Jego istnienie i obecność w świecie i w życiu ludzi była i jest dla mnie czymś tak oczywistym, jak woda, ogień czy powietrze.
    • Źródło: s. 14.
  • Mimo braku bliższych kontaktów z duchownymi pragnienie, aby być księdzem, było silniejsze niż wszystko inne. Często marzyłem, że jestem z ludźmi i dla ludzi, że ich nauczam i prowadzę do Boga.
    • Źródło: s. 14.

Kościół, Żydzi, Polska[edytuj]

wyd. Fronda, Warszawa 2009

  • Podczas jednego z posiedzeń Międzynarodowej Rady Państwowego Muzeum w Oświęcimiu przeprowadziliśmy na terenie byłego obozu Auschwitz-Birkenau wizytację mającą na celu ustalenie sposobów konserwacji zachowanych tam obiektów. Podczas tej czynności dwóch żydowskich działaczy rozejrzało się wokół, jakby czegoś wypatrując. W pewnym momencie powiedzieli, że na wieży jednego z kościołów w Oświęcimiu widzą krzyż. Wkrótce pojawiła się z ich strony sugestia, że najlepszym sprawdzianem dobrej woli chrześcijańskich uczestników dialogu będzie wyeliminowanie wszystkich krzyży z krajobrazu wokół Auschwitz-Birkenau. (…) Oczywiście z wież kościołów w Oświęcimiu też! Na początku nie dowierzałem własnym uszom. W najlepszym przypadku traktowałem to jako ponury żart. Ale żeby upewnić się, czy mój słuch i rozum działają, zaproponowałem obu rozmówcom wejście na wieżyczkę nad bramą wejściową do Birkenau, skąd rozciąga się panorama obozu i okolicy. Wszedłszy na górę, wskazałem dłonią krzyż nad kościołem i zapytałem, czy chodzi im o jego usunięcie. Potwierdzili i zacytowali znaną formułę religii Holocaustu: „Niebo nad Auschwitz musi być puste!”. W ich ustach odżył stary postulat ateistów: cmentarz, jakim jest Auschwitz, musi być wolny od znaków religijnych, a sprzymierzeńcem w dziele usuwania krzyży powinien być Kościół. Nadmienię, że – niestety – nie zabrakło w polskim Kościele osób, duchownych i świeckich, którym ta rola odpowiadała.
  • Żydzi bardzo przyzwyczajeni są do haggad, czyli specyficznego – czasami nie dbającego o fakty, a nawet je przeinaczającego – opowiadania o przeszłości, opowiadania, które wyraża bardziej to, co oni myślą o świecie, niż to, co się wydarzyło naprawdę. (…) Rabin [Byron] Sherwin rzetelnie opisał to zjawisko (…) Zdarza się, że „haggada Holocaustu” przybiera ogromne rozmiary i odkrywa ogromne pokłady niechęci wobec wszystkich innych, szczególnie katolików i Polaków. Przykładem może być powieść ocalałego z Treblinki Martina Graya zatytułowana Wszystkim, których kochałem, uchodząca przez długi czas za „tekst kanoniczny”. Stała się światowym bestsellerem, przeczytało ją ponad 30 mln ludzi, zrealizowano na jej motywach serial fabularny. Potem okazało się, że powieść jest apokryfem, gdyż Gray nigdy w Treblince nie był. Jako dokument traktowano również powieść Jerzego Kosińskiego Malowany ptak, w której w bardzo negatywnym świetle – jako antysemitów i degeneratów – przedstawił polskich chłopów, którzy mieli się nad nim znęcać i dręczyć go. Po wielu latach okazało się, że to właśnie owi opisani przez Kosińskiego chłopi uratowali jego i jego rodzinę, ryzykując własną głową, gdyż za ukrywanie Żydów groziła im oraz ich rodzinom kara śmierci. Przykładów takich i podobnych opowieści, które nie były opisem faktów, lecz zmyśleniem odzwierciedlającym określoną świadomość, można przytoczyć więcej.
    • Źródło: s. 435–436.

Głosy Ziemi Świętej[edytuj]

Vocatio, Warszawa 1996

  • Nigdy nie przyzwyczaiłem się do widoku krzyża. Przez długi czas myślałem, że wyjątkowość śmierci Jezusa polega na tym, iż został On ukrzyżowany, natomiast reszta ludzi umiera w innych okolicznościach. Jednak mając dziesięć czy jedenaście lat, przeżyłem kryzys: przeczytałem książkę o powstaniu Spartakusa i dowiedziałem się, że Rzymianie ukrzyżowali tysiące pokonanych niewolników. Wtedy przyszło olśnienie: nie o śmierć tu chodzi, lecz o to, co sprowokowała – o zmartwychwstanie!
    • Źródło: s. 8.
  • W Ziemi Świętej nie są potrzebne dowody na istnienie Boga. Ona sama o Nim świadczy, Nim żyje i oddycha. Jednak jej haggadę usłyszą tylko ci, którzy chcą słuchać…
    • Źródło: s. 12.
  • Znam miejsca święte. Potrafię je sobie odtworzyć z fotograficzną dokładnością. Wiem, co jak wygląda, gdzie się znajduje, co tam zobaczę i kogo spotkam. A mimo to, a może właśnie dlatego, urzekają mnie one i fascynują.
    • Źródło: s. 11.

Rozmowy o dialogu[edytuj]

wyd. Vocatio, Warszawa 1996

  • Chrześcijańska misja wobec innych – a więc i wobec Żydów – nie polega na nawracaniu, lecz na wiarygodnym świadectwie chrześcijańskiego życia. Jest to bardziej wymowne i przyniesie większe sukcesy. Ale jest też znacznie trudniejsze. Musimy bowiem wymagać od siebie samych zdecydowanie większej wierności Ewangelii.
    • Źródło: s. 267.
  • Dialog polega na tym, by spróbować spojrzeć na innego człowieka tak, jak on patrzy na siebie. Mimo że mamy wciąż do czynienia z niechęcią i nieporozumieniami, trzeba powiedzieć, że przez ostatnie 25 lat, od II Soboru Watykańskiego, teologowie chrześcijańscy powiedzieli o judaizmie więcej pozytywnych rzeczy niż w ciągu 1900 lat. Jeżeli mimo to pojawiają się jakieś uprzedzenia, oskarżenia i urazy, to jasne staje się, że wynikają one z bolesnych obciążeń przeszłości. Myślę, że w tej chwili Kościół katolicki w Polsce robi bardzo wiele, by katolicy polscy nie mogli usprawiedliwiać swojej niechęci wobec Żydów powodami religijnymi.
    • Źródło: s. 37.
  • Dzieje biblijnych Izraelitów, dzieje Żydów i Polaków mają bardzo silne pierwiastki religijne, dla jednego i dla drugiego narodu ogromnie ważne. Perspektywa religijna pozwala też wprowadzić do tego trudnego dialogu wypływające z wiary wartości, które stają się bardzo dobrym fundamentem porozumienia i zbliżenia. Bez takich wartości, zakorzenionych w Bogu i mających silne odniesienia moralne, nie będzie dialogu. Pozostaną tylko rozmaite kontakty i konflikty.
    • Źródło: s. 163.
  • Formuła „extra Ecclesiam nulla salus” nie została wymyślona na użytek katolicyzmu. Jest starożytną formułą przyjmowaną w Kościele na długo przed podziałem na Kościół zachodni i wschodni, a potem na rzymskokatolicki i Kościoły reformacji. Zatem już przez swoją czicigodną starożytność i powszechność zasługuje, by z uwagą prześledzić, jak była interpretowana. W najlepszych nurtach tradycji kościelnej, usankcjonowanych przez sobory, rozważano rozmaite stopnie przyporządkowania do Kościoła ludzi, którzy formalnie do niego nie należą. Nigdy więc w oficjalnym nauczaniu nie było to pojmowane tak wąsko, że poza Kościołem rzymskokatolickim nie ma zbawienia.
    • Źródło: s. 264.
  • Jestem przekonany, że każdy [kapłan] ma wiele sukcesów, nie jestem jednak pewien czy spektakularnych. Za sukces uważam każde rozgrzeszenie, każdą mszę świętą, każdą rozmowę z kimś, kto potrzebuje wsparcia i pomocy, każdą wdzięczność starca, odrobinę radości chorego… Mam w pamięci ludzi – znanych mi i bliżej nie znanych – którzy współtworzą moje życie, dlatego że czułem się im potrzebny.
    • Źródło: s. 21.
  • Polska – dla Żydów – to kraj szczególny. Z jednej strony wspólnota naszych losów trwała na tej ziemi prawie 1000 lat. W Polsce znajdowały się wspaniałe, promieniujące na cały świat żydowskie akademie i synagogi. Żydzi tworzyli tutaj wielkie dzieła swojej architektury i sztuki, ukształtowali własny żydowski język (jidisz) i bogatą literaturę. Polska jest ojczyzną żydowskiej mistyki i chasydyzmu. Do dziś Żydzi dobrze pamiętają smak chleba i szum polskich sosen, ale towarzyszy temu poczucie, że nigdy tu nie wrócą. Oni tę ziemię kochali, czuli się tu u siebie. Wielokrotnie spotykałem się ze stwierdzeniem, że o ile Izrael jest dla nich Ojcem, o tyle Polska – Matką. Nic więc dziwnego, że traktują nasz kraj inaczej niż jakikolwiek inny kraj na świecie.
    • Źródło: s. 51.
  • (…) prawdziwymi ludźmi dialogu są ci, którzy trwają w nim całe lata. Ci, którzy nie patrzą na doraźne owoce swoich działań, ale próbują orać ziemię, której do tej pory nikt nie przeorał. Dialog jest jak zasiew. Oznacza czekanie na rezultaty, które przyjdą dopiero w przyszłości.
    • Źródło: s. 115.
  • Przez ducha profetycznego rozumiem to, że Kościół nie powinien odzwierciedlać rozmaitych uprzedzeń i zahamowań, lecz kształtować nową przyszłość, nawet jeśli oznacza to ryzyko niezrozumienia i krzywdzących zarzutów.
    • Źródło: s. 306.
  • Urodziłem się prawie 6 lat po zakończeniu wojny i do trzynastego roku życia wychowywałem się we wsi Chrostowo w okolicach Ostrołęki. Przed wojną mieszkało w niej kilku Żydów. Gdy byłem dzieckiem, rodzice pokazywali miejsca ich domów i wspominali o nich. Żydzi wracali także we wspomnieniach sąsiadów. Pamiętam kilka często powtarzanych opowiadań. Oto jedno z nich: W jakimś okresie wojny późnym wieczorem ktoś nieśmiało kołatał do drzwi domu. Był to Żyd, który uciekał z Warszawy. Wynędzniały brudny prosił o coś do jedzenia. Usłyszał: sami niewiele mamy; jest tylko chleb i słonina, a przecież ty jesteś Żydem i mięsa wieprzowego nie jesz. Przybysz odpowiedział: Teraz dla mnie nie ma przykazań, zjem, co mi dacie. Posiliwszy się przenocował, a nad ranem stwierdził: Muszę uciekać, nie mogę was narażać. Gdyby znaleźli mnie Niemcy, zabiliby i mnie, i was wszystkich. Nie mogłem zrozumieć, dlaczego Żyd musiał uciekać, dlaczego jadł słoninę, skoro jego religia surowo zabraniała mu tego, ani dlaczego Niemcy mieliby go zabić – i to nie tylko Żyda, lecz i całą polską rodzinę. Później zrozumiałem, że nad moim dzieciństwem krążył cień Szoah.
    • Źródło: s. 293.
  • (…) w Polsce mieszka zaledwie 5-15 tys. Żydów (obliczenia są różne). Spotkać Żyda i być jego sąsiadem na co dzień jest dzisiaj rzadkością. Jeżeli go zatem spotykamy, to jest to ktoś dotknięty cierpieniami zagłady, samotności i opuszczenia. A przecież, mimo wszystko, pozostał z nami, utożsamiając się z historią i przyszłością naszej ojczyzny, chociaż wielu innych Żydów wyjechało i wybrało życie w lepszych warunkach. Ci, którzy pozostali, okazali się solidarni z naszym losem. Czyż jedyną odpowiedzią z naszej strony nie powinna być solidarność z nimi?
    • Źródło: s. 69.
  • Sądzę, że dialog z Żydami jest mimo wszystko łatwiejszy niż dialog z muzułmanami. Łatwiejszy dlatego, że mamy ze sobą znacznie więcej wspólnego. Nasze drogi rozchodzą się i podkreślamy własną odrębność, także dlatego, że jesteśmy bardzo sobie bliscy.
    • Źródło: s. 261.
  • Zanik wyznania mojżeszowego w Polsce doprowadził, moim zdaniem, do ogromnego zubożenia kultury polskiej i kultury chrześcijańskiej, a w pewien sposób zubożył tożsamość polskiego katolicyzmu. Istotnie, trudno jest teraz prowadzić dialog katolicko-judaistyczny w Polsce, chociaż na urządzane przez nas spotkania religijne zapraszamy rabina Joskowicza oraz przedstawicieli ambasady izraelskiej. Przybywają też nieliczni Żydzi polscy i te kontakty są coraz częstsze. Pewnie chciałaby pani usłyszeć, że wiele możemy się od nich nauczyć. Ale proszę sobie wyobrazić, że to właśnie do nas, księży katolickich, przychodzą ludzie, którzy uświadomili sobie swoje żydowskie pochodzenie i tożsamość. Od nas dowiadują się o dziejach judaizmu w Polsce. Powstaje więc pewien paradoks, gdy osoby pochodzenia żydowskiego zgłębiają swoją przeszłość i dzieje swoich przodków za pośrednictwem strony, która pozostawała z nimi w konflikcie.
    • Źródło: s. 35.

Inne[edytuj]

  • Jeżeli ktoś drze albo chce podrzeć Pismo Święte, a ktoś inny depcze przysięgę składaną w imieniu Boga, nie wolno nam udawać, że nie dzieje się nic złego i nagannego. Nawet w PRL takie zachowania, jeśli do nich dochodziło, spotykały się z ostracyzmem i powszechnym potępieniem.
    • Źródło: Antyewangelizacja w natarciu, „Nasz Dziennik” nr 217 (4148), 17–18 września 2011
  • Magdalena Środa to już nie założycielka jakiegoś peryferyjnego zespołu, ale filozof, doktor habilitowany i nauczyciel akademicki Uniwersytetu Warszawskiego. Widząc, że bluźnierstwo jest bezkarne, a hucpa się opłaca, w wywiadzie dla „Super Expressu” bez żadnych skrupułów zadeklarowała: „Też mam ochotę podrzeć Biblię”. Wyobraźmy więc sobie panią doktor w trakcie realizacji swojej ochoty. Oto bierze do ręki Biblię Tysiąclecia, a może Biblię Gdańską, a może Pięcioksiąg w tłumaczeniu Laudera, a może po prostu hebrajską Torę lub zbiór Proroków bądź grecki Nowy Testament, i na oczach studentów oraz kolegów i koleżanek, wykładowców uniwersyteckich, drze na strzępy oraz wśród kpin i szyderstw rozrzuca na uniwersyteckim korytarzu albo w redakcji „Super Expressu” bądź w siedzibie „Gazety Wyborczej”, która od kilku lat systematycznie zamieszcza jej „złote myśli”. Nikt nie protestuje? Nikomu to nie przeszkadza? Naprawdę?
    • Źródło: Antyewangelizacja w natarciu, „Nasz Dziennik” nr 217 (4148), 17–18 września 2011
    • Zobacz też: Magdalena Środa
  • Momentem przełomowym była katastrofa smoleńska, która w środowiskach wrogich Kościołowi wyzwoliła nową furię. Wkrótce nastąpiły dwa wydarzenia, na które duchowieństwo i wierni nie zareagowali z dostateczną siłą: sprawa obecności Krzyża na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie oraz niedoszła nominacja prałata Żarskiego na biskupa polowego. Na bluźnierstwo skierowane przeciw Krzyżowi nie zareagowaliśmy wystarczająco mocno. Zablokowanie nominacji prałata Żarskiego i pozbawienie go funkcji Wikariusza Generalnego – Zastępcy Biskupa Polowego WP przez MON, z niewątpliwym udziałem Kancelarii Prezydenta w podjęciu tej decyzji, upewniło władze świeckie, że mogą być bezkarne.
  • Myślę, że brano pod uwagę pewną symetrię, która istnieje w mojej działalności, a którą mógłbym streścić mniej więcej tak: są trzy aspekty, trzy poziomy mojej działalności – naukowo-badawcza, dydaktyczna i popularyzatorska. Te trzy aspekty zawsze zajmowały wiele miejsca w moim życiu, bo starałem się z jednej strony uprawiać teologię akademicką, naukową, uniwersytecką, z drugiej również mieć dorobek dydaktyczny, zarówno w postaci magistrów, jak też piętnastu osób, które pod moim kierunkiem uzyskały stopień doktora. I wreszcie zostaje działalność popularyzatorska. Sądzę, że to wszystko złożyło się na to, że gdy już przyszła wiadomość o przyznaniu tej nagrody, to przyjąłem ją z wielką radością i z satysfakcją. Traktuję ją jako wielkie zobowiązanie, by tę działalność jeszcze bardziej, w miarę możliwości, zintensyfikować.
  • Na pierwszym planie przez kilka dni występowała redaktor Katarzyna Wiśniewska, dziennikarka „Gazety Wyborczej”. Sposób, w jaki zajmuje się ona sprawami Kościoła i je przedstawia, jest skandaliczny! W pewnym sensie mamy do czynienia z nową jakością podmywania tożsamości wierzących. Ta nowa jakość redaktor Wiśniewskiej polega na tym, że nie stara się używać argumentów ani maskować niechęci do Kościoła i części jego hierarchów, lecz posługuje się metodami i środkami, które w takim natężeniu i z taką częstotliwością nie były dotąd stosowane.
    • Źródło: Debata o Kościele – ale jaka?, naszdziennik.pl, 12 stycznia 2011
  • Na ulotce rozdawanej w kinach widnieje logo następujących sponsorów: radiowa Trójka, Religia.tv, „Tygodnik Powszechny”, „Więź”, „Film”, „Gazeta Wyborcza”, „Metro”, AMS i Gazeta.pl. Łatwo rozpoznać zaprzyjaźnione między sobą środowiska i gremia, połączone więziami ideologicznymi, finansowymi i przyjacielskimi oraz koligacjami rodzinnymi. To w dużym stopniu forpoczta „Kościoła otwartego”, który w ostatnim okresie przeżywa coraz głębszy kryzys, a więc i coraz większą frustrację i irytację. Jednak tym razem znów posunięto się zbyt daleko, co można porównać z hucpą wydania przez krakowski Znak oszczerczej i antypolskiej książki Jana T. Grossa. Potwierdza się zasada, że przekraczanie granic bezkarności rodzi pokusę ponawiania i nasilania zasiewu cynizmu.
    • Opis: o filmie Habemus Papam. Mamy papieża.
    • Źródło: Film o Kościele bez Boga, „Nasz Dziennik” nr 100 (4335), 28–29 kwietnia 2012
    • Zobacz też: „Gazeta Wyborcza”, „Tygodnik Powszechny
  • Najwyższy czas, by słowa Jana Pawła II zostały przypomniane, podjęte i przemyślane. Nie jest tak, że Bóg i Kościół mają w świecie samych tylko przyjaciół. Zwodnicze są głosy, że najpotrzebniejsi Kościołowi są ci, którzy go bezwzględnie krytykują i szykanują. Od pewnego czasu, pod płaszczykiem wolności i demokracji, odbywa się bezkarne poniewieranie wiary chrześcijańskiej i opluwanie jej wyznawców. Wolność jest mylona ze swobodą, a nawet ze swawolą, nie do pomyślenia np. wobec Żydów i judaizmu, bo w ich przypadku nie ujdzie to płazem ani nie pozostanie bezkarne. Życie pokazuje bezdroża i porażkę tzw. Kościoła otwartego, który, głosząc pobłażliwą wyrozumiałość względem wszystkiego, co inne, a nawet wrogie wierze i wierzącym, z wyższością odcina się od wiernych z własnej wspólnoty religijnej, strzegących integralności oraz ciągłości wiary i tradycji.
    • Źródło: Antyewangelizacja w natarciu, „Nasz Dziennik” nr 217 (4148), 17–18 września 2011
    • Zobacz też: Jan Paweł II
  • Nie wystarczy poprzestać na znajomości geografii, topografii, przyrody, historii czy archeologii Ziemi Świętej. To są wymiary bardzo ważne, ale mogą być zewnętrzne wobec Biblii. One stanowią oprawę wydarzeń, o których Biblia opowiada. Jeżeli ktoś przywiązuje wagę do realiów, powinien pamiętać, że czytanie i objaśnianie Biblii ma przede wszystkim wymiar wewnętrzny. Trzeba ją przepuścić przez filtr własnego wnętrza, duchowości, potrzeb i życia po to, aby ją uczynić własną, czyli swoją. Biblia jest księgą zaadresowaną. Nie jest tak, iż w jednakowym stopniu jest przeznaczona dla każdego oraz że każdy może ją czytać z jednakowym pożytkiem. Biblia to list napisany przez Boga. List może trafić w przypadkowe ręce i nie będzie wiele mówić temu, kto go przeczyta. Biblia ma konkretny adres: powstała z wiary i w celu budowania wiary. Biblię najlepiej i najpełniej rozumieją ci, którzy mają potrzebę umacniania i pogłębiania swojej wiary. Oczywiście znajomość realiów świata biblijnego może temu bardzo pomagać.
  • Rabin Owadia Josef, duchowy przywódca religijnej partii Szas, stwierdził bez ogródek, że goje rodzą się tylko po to, by służyć Żydom i porównał nie-Żydów do zwierząt pociągowych, które otrzymują długie życie, by wydajnie pracować na rzecz Żydów. Tego nie powiedział jakiś pierwszy lepszy rabin, którego poglądy można marginalizować, ale przywódca partii, która wchodzi w skład obecnego izraelskiego rządu! I co? Czy ktoś w Kościele na to odpowiednio zareagował? Przeciwnie, zamiast refleksji nad szokującymi i obraźliwymi słowami wpływowego rabina, w których mocno dochodzi do głosu „nauczanie pogardy”, znowu wysłuchujemy starych zarzutów pod naszym adresem!
    • Źródło: Na drogach i bezdrożach dialogu, „Nasz Dziennik” nr 12 (3943), 17 stycznia 2011
  • To, czego dopuścił się Adam Darski, nasuwa najgorsze i najbardziej mroczne skojarzenia. Chodzi o publiczne bluźnierstwo, którego apogeum stanowiło podarcie Pisma Świętego i rzucenie jego szczątków zebranej gawiedzi z okrzykiem: „Żryjcie to g…”. Gdybym nie wiedział, że wydarzyło się to w jakimś podrzędnym gdańskim klubie, myślałbym, że chodzi o pogardliwy okrzyk esesmana albo kagebisty wobec bezbronnych i upokorzonych ofiar. Tak zachowywali się oprawcy w Auschwitz i innych obozach śmierci oraz wrogowie Boga i Jego wyznawców w komunistycznych łagrach i katowniach. Tak odbierano godność i pozbawiano nadziei, że życie człowieka ma sens i cel. Kilka tygodni temu oglądałem kościół w Sewastopolu, w którym pod ołtarzem komuniści umieścili miejski szalet.
    • Źródło: Antyewangelizacja w natarciu, „Nasz Dziennik” nr 217 (4148), 17–18 września 2011
    • Zobacz też: Adam Darski
  • Walka z Kościołem ma tylko pozór nowości, w rzeczywistości jest już od dawna obecna w przestrzeni publicznej. Ludzie sprawujący władzę i część środowisk medialnych doszli do wniosku, że nadszedł sprzyjający czas na otwartą konfrontację. Na podjęcie tej decyzji i rozpoczęcie medialnej ofensywy wpłynął ściśle określony splot wydarzeń.
  • Wciąż na nowo Kościół podejmuje zmaganie się z duchem tego świata, co nie jest niczym innym jak zmaganiem się o duszę tego świata. Jeśli bowiem z jednej strony jest w nim obecna Ewangelia i ewangelizacja, to z drugiej jest w nim także obecna potężna antyewangelizacja, która ma też swoje środki i swoje programy i z całą determinacją przeciwstawia się Ewangelii i ewangelizacji.
    • Źródło: Antyewangelizacja w natarciu, „Nasz Dziennik” nr 217 (4148), 17–18 września 2011

O Waldemarze Chrostowskim[edytuj]

  • Uczestnikom dialogu chrześcijańsko-żydowskiego agresywne i obraźliwe sądy ks. Chrostowskiego są od lat znane i przez nich ignorowane. Tych „ekspertów” od spraw żydowskich, którzy z gracją sprowadzają zaangażowanie Żydów w dialog do prób wyłudzenia miliardów dolarów, jest tak wielu, że jeden mniej lub więcej nie robi różnicy. Ale ks. Chrostowski wyrządza moralną szkodę wielu polskim katolikom, których utwierdza w antyżydowskich fobiach, podsuwając im racje, dlaczego teraz mogą już nie lubić Żydów z „czystym sumieniem”. Wielu żywiących wobec Żydów negatywne uczucia uważało dotychczas za stosowne wspomnieć o tym na spowiedzi. Teraz otrzymali od ks. Chrostowskiego generalną absolucję.
  • W publikacji poświęconej kwestii dialogu katolicko-żydowskiego osobnej uwagi wymaga język. Czasem dominuje w nim bezinteresowna agresja, gdy autor pisze o „politycznej koszerności”, czasem nieskrępowana gra skojarzeń, gdy do znudzenia powtarza, iż słowo „Żyd” kojarzy mu się ze słowem „komunista”. Nasza gra skojarzeń świadczy o nas. Język łatwych oskarżeń rani natomiast choćby wtedy, gdy Autor w wielu miejscach mówi z sarkazmem o „religii Holocaustu” i z zapałem rozwija sugestię, iż Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie stanowi największą świątynię tego kultu. Wyobraźmy sobie, że ktoś z zagranicznych komentatorów pisałby z podobnym sarkazmem o ofiarach Katynia lub więźniach Auschwitz. Podobny język dyskwalifikowałby go automatycznie jako potencjalnego uczestnika dialogu o tragediach drugiej wojny światowej.