Umowa śmieciowa

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania

Umowa śmieciowa – rodzaj umowy cywilnoprawnej zawieranej pomiędzy pracodawcą a pracownikiem w celu ominięcia prawa pracy.

  • Jeżeli dalej będzie rosła grupa osób na umowach śmieciowych, które nie płacą składek zdrowotnych, emerytalnych, wypadkowych itp., wydatki pomocy społecznej zdewastują nie tylko ZUS, ale także budżet. Nie będziemy jako społeczeństwo spokojnie patrzyli na starszych i chorych, którzy umierają z powodu głodu i banalnych chorób. Jeśli nie będą ubezpieczeni, za ich leczenie zapłacimy z podatków. Lepiej, by zawczasu coś do wspólnej kasy włożyli.
    Neoliberałowie wierzą, że ludzie nieoskładkowani sami o siebie zadbają, ale to się nigdzie nie udało. Widać to po wydatkach budżetu USA, gdzie taka wiara długo obowiązywała.
    • Autor: Jacek Żakowski, ZUS – tak plus…, „Gazeta Wyborcza”, 22 października 2012.
  • Młodzi myślą: po co mam je płacić, skoro w kolejce do specjalisty czeka się miesiącami. Lepiej, szybciej i w sumie taniej jest leczyć się prywatnie. Tylko, tak jak mówiłem, system jest jeden. Wystarczy, że taka osoba zachoruje i wyląduje na rencie, to z czego ją dostanie? Ze składek, których nie opłacała, za to robili to inni. Premier nie rozumie podstawowego systemu ubezpieczeń społecznych. Jak nie będzie pracy albo ludzie będą pracować na śmieciówkach, to ta dziura będzie się pogłębiać. Zamiast ją łatać, wydłużył wiek emerytalny, żebyśmy dłużej pracowali i płacili składki, zostawiając równocześnie szeroko otwartą bramę dla tych, którzy nie zamierzają tego robić.
  • Można oczywiście położyć się przed telewizorem, względnie serwisem YouTube, i dobrze się bawić kolejnymi kretyństwami znanego entomologa, ewentualnie współczuć zazdrosnego męża posłance Kempie (ponoć nawet na kolację z wyborcą żony nie puszcza…)  –  na polityce serio życie się nie kończy. Problem w tym, że powoli zbliżamy się w Polsce do sytuacji, jaką bodaj Artur Domosławski dostrzegł kiedyś w Ameryce Łacińskiej: jeśli nie interesujesz się polityką, ona i tak wkrótce zainteresuje się tobą. Jeśli faktycznie, jak twierdzi minister Bieńkowska, „publiczne środki to będzie coś, co nasze firmy trzyma przy życiu”, środki są głównie z Unii, a Unia właśnie reformuje swój budżet  –  to od polityki zależeć będzie całkiem sporo. Podobnie  –  by odwołać się do przypadku sprzed kilku dni  –  to od polityki, a nie tylko od mitycznego wzrostu PKB zależeć będzie, czy polscy pracownicy będą mieli szanse na coś więcej niż śmieciowe umowy i status „pracujących ubogich”.
  • Podstawą dla banków, przy udzielaniu kredytów mieszkaniowych, są dochody uzyskane z tytułu umów o pracę na czas nieokreślony. Wiadomo, że taka umowa nie zapewnia stałości pracy. Trzymiesięczny okres wypowiedzenia gwarantowany umową jest śmieszny w porównaniu z 30-letnim czasem spłacania kredytu. Kropla w morzu.
  • Pojęcie „umowy śmieciowej” dobrze więc metaforycznie opisuje wzajemną relację. Pracodawca proponując taką umowę pokazuje pracownikowi, że traktuje go nie jak cenny kapitał ludzki, tylko jak śmiecia. Pracownik byłby w tej sytuacji szalony, gdyby swoje śmieciowe zatrudnienie traktował serio – powinien raczej odwalać byle jaką chałturę i szukać lepszej oferty gdzie indziej.
  • Polska zajmuje pierwsze w Europie, jeśli chodzi o liczbę umów śmieciowych. Można sobie powiedzieć, że to nie jest temat feministyczny (…), bo to dotyczy zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Ale moim zdaniem (…), to też nasz problem, bo uderza w kobiety w szczególny sposób, ponieważ kobietom w szczególny sposób zależy na stabilności. Bo tylko stabilność zatrudnienia umożliwia macierzyństwo.
    • Autor: Agnieszka Graff, rozmowa Agnieszki Kublik, Matka feministka, „Gazeta Wyborcza”, 9–10 marca 2013.
  • Przedsiębiorcy straszą, że jeśli rząd wymusi płacenie składek, to koszt poniosą pracownicy. Płace na śmieciówkach są zwykle śmieciowe, ale przy rosnącym bezrobociu mogą być jeszcze niższe. (…) W cywilizowanych krajach mają na to sposób. Jest nim minimalna stawka godzinowa, która dla prac dorywczych jest tym, czym płaca minimalna dla pracowników.
    • Autor: Jacek Żakowski, ZUS – tak plus…, „Gazeta Wyborcza”, 22 października 2012.
  • W ostateczności za śmieciowe umowy zapłaci społeczeństwo, bo zaludniać je będą śmieciowi obywatele – pozbawieni ustawowego prawa do rozwoju i wypoczynku, nie mający czasu ani środków na czytanie książek czy chodzenie do kina. Życie społeczne zastąpi im sport i plotki o celebrytach. To się przecież już dzieje. W szerszej perspektywie umowy śmieciowe są więc marnowaniem ogólnospołecznego kapitału ludzkiego dla krótkoterminowego zysku pracodawcy.
  • W uelastycznienie i jego zbawienny wpływ wierzą już chyba tylko dziennikarze ekonomiczni i eksperci organizacji reprezentujących przedsiębiorców. Poza Polską najbardziej elastyczny kodeks pracy w Europie ma Hiszpania i wiemy, jak wygląda tam sytuacja. Z badań wynika też, że elastyczne zatrudnienie wcale nie pomaga w uzyskaniu stałej pracy. Wejście w system pracy śmieciowej staje się dla pracowników ślepą uliczką. Z jednej śmieciowej pracy przeskakuje się do drugiej.
  • Wszyscy przedsiębiorcy mają umowę śmieciową z rynkiem. Rynek nawet nie wypowiada, po prostu przestaje płacić. Nie ma umów śmieciowych. Są śmieciowi pracodawcy.
    • Autor: Andrzej Blikle, polski przedsiębiorca
    • Źródło: wywiad w radiu Tok FM, 5 września 2012