Strajk

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Skocz do: nawigacja, szukaj
Robert Koehler, Der Streik, 1886
Munkácsy Mihály, Sztrájk, 1895
Strajk studentów w Quebecu, 2005
Stanisław Lentz, Strajk, 1910

Strajk – forma nacisku i protestu społecznego stosowana przez różne grupy społeczne, głównie jednak przez pracowników najemnych.

  • Brud na rękach, na duszy i w słowach,
    pot na twarzy i krew mamy w ustach.
    Strajkujemy, żeby głód zastrajkował,
    żeby chłód – żeby brud ustał!
  • Corocznie, kiedy na półkach księgarskich zjawia się mały niepokaźny tomik „Małego rocznika statystycznego”, przez prasę przepływa fala uczonych zestawień cyfrowych, dziennikarze stają się z miejsca ekonomistami i trudno znaleźć numer gazety, gdzie by nie figurowały sakramentalne cyfry, wyjęte z tej encyklopedii rzeczywistości dzisiejszej. Tak też postąpił sobie w niedzielnym numerze „Express Poranny”. Wynalazł nieolimpijski rekord z roku 1935. Odkrył (ciągle na stronicach „Małego Rocznika”), że w roku tym „zmarnowano” 2 miliony dni roboczych. Owe 2 miliony dni – licząc urzędowo 16 milionów godzin – to czas wyrwany procesowi produkcji przez strajki, przez zatargi załóg robotniczych z właścicielami zakładów pracy. Zajmijmy się troszkę dokładniej owymi szesnastoma milionami godzin. Oto w r. 1935 mieliśmy 1165 strajków, które objęły 10 551 warsztatów pracy, zatrudniających 446 000 robotników. Na jednego robotnika przypada zatem w roku tym około 5 dni strajku. Przyczyny owych strajków? Zatarg o płacę w 749 wypadkach, o podwyżkę płac–391, na tle niewypłacania należnych zarobków–259, o podpisanie lub przestrzeganie umów zbiorowych–115, przeciw redukcji–84, jako protesty przeciw wydalaniu robotników lub przyjmowaniu niepożądanego dla robotników elementu (łamistrajków itp.)–65. Strajków demonstracyjnych–80. Z tej fali walk zwycięstwo uwieńczyło 873 strajki, przegrano 188. A więc lwia część, prawie cała ta kampania walki – to obrona, obrona robotników przed nędzą, głodem, klęską bezrobocia. Dla nas, pamiętających hasła Narady Robotniczej: „Walka jednego warsztatu jest walką wszystkich robotników” – nie ulega wątpliwości, że wszystkie te strajki – to obrona.
  • Dwa miliony dni strajku w ciągu roku – to palące piętno hańby na czole kapitału. Obojętnie nam jakiego chrztu... Te same dwa miliony – to cierniowe kolce i laurowe liście z owego podwójnego wieńca na czole proletariusza. To wynik zbrodniczego wyzysku, zamaskowanego wielkimi słowami hochsztaplerstwa rekinów przemysłu i drobnych szczupaczków, żerujących na nędzy klasy robotniczej. Ale jeszcze jedno: cyfry, statystyki, a za nimi i ów rozpłakany,, Express” przyznają, że tło ekonomiczne – to powód prawie wszystkich strajków. A gdzie teraz – panowie – te wszystkie strajki, przy których grzmieliście, cnotliwie nadęci, o obcych agenturach, wywrotowej robocie, antypaństwowości itd.
  • Miałem za sobą czterdzieści pięć lat życia w dyscyplinie wojskowej. Słowo strajk było dla mnie zawsze czymś odpychającym. Z zasady nie zgadzałem się z użyciem przymusu tak przez pracodawców jak i pracowników.
  • Pierwszą elektryzującą iskrę, która zbudziła łódzkie proletariackie masy z głuchego snu, stanowiła idea święta pierwszomajowego. Światowe święto pracy, które w Rosji właściwej – częściowo wskutek różnicy kalendarzy – nie mogło się do końca zakorzenić i dopiero w minionych latach poprzez imponujący [wzrost] czasu wolnego od pracy wkroczyło w rosyjski ruch masowy. W zaborze rosyjskim odwrotnie – od początku zostało przyjęte entuzjastycznie i było obchodzone w Warszawie przez dziesiątki tysięcy [ludzi] w czasie wolnym od pracy. W 1892 roku Łódź wkroczyła nagle na pierwszy plan: pierwszego maja 60 000 włókniarzy rozpoczęło strajk, żądając ośmiogodzinnego dnia pracy i po raz pierwszy ten stający się rzeką ruch rozlał się w burzliwy, dziesięciodniowy, masowy strajk, który został ostatecznie krwawo stłumiony przez carskie żołdactwo.
  • Punktualnie o jedenastej przed południem 1 lutego 1905 roku zawyły syreny fabryki kotłów parowych i konstrukcji mechanicznych „W. Fitzner i K. Gamper” w Sosnowcu. Tak w Zagłębiu rozpoczęła się rewolucja. Robotnicy zatrzymali maszyny i ruszyli do okolicznych zakładów pracy nawoływać do strajku powszechnego.(...) Po chwili zaczęły pruć powietrze gwizdki i syreny huty „Katarzyna”, „Deichsla” i inne. Robotnicy wychodząc z fabryk, składali zarządom swoje żądania. Po wręczeniu tych żądań gwarnie i wesoło wychodzono na ulicę, formowano pochód i ze sztandarem lub bez wstępowano do najbliższej fabryki, ogłaszając strajk.
    • Autor: Stanisław Andrzej Radek
    • Źródło: Rewolucja w Zagłębiu Dąbrowskim. 1894–1905–1914, wyd. Oddziału Stowarzyszenia Byłych Więźniów Politycznych, Sosnowiec 1929.
    • Zobacz też: rewolucja 1905 roku
  • Rady robotnicze (...) Przeprowadziły strajk generalny, jeden z najlepiej zorganizowanych w historii ruchu robotniczego. Na ulicach węgierskich miast kręciło się bezradnie kilka tysięcy radzieckich czołgów, ale fabryki nie produkowały nic. Nie funkcjonowała kolej, stały tramwaje i autobusy, a urzędy pocztowe i telefony przyjmowały zlecenia tylko za zgodą rad. Kadar kontrolował tylko urzędników i nikogo ponadto. 200-tysięczna armia rosyjska wystarczyła, by stłumić opór źle uzbrojonych powstańców, nie mogła jednak wznowić życia społecznego na Węgrzech. To mogły uczynić tylko rady.
  • Rozwój wielkiego przemysłu, którego narodziny przypadły na wiek XVIII, poza wywołaniem kompletnego przewrotu w dziedzinie gospodarczej i społecznej, stał się źródłem wielu zjawisk nieznanych uprzednio ludzkości. Na widownię wystąpiły bowiem zwiększające się liczebnie z roku na rok masy robotnicze, które toczyć zaczęły spory z chlebodawcami, walcząc o najkorzystniejsze warunki pracy i płacy. Jednym ze środków prowadzących do tego celu było dobrowolne, gromadne zaprzestanie pracy, a więc strajk.
  • Strajkujący urzędnik nigdy nie ma racji. Po to jest urzędnikiem, żeby państwo mogło na niego liczyć.
    • Źródło: serial Ekipa
  • Tak się martwią cne burżuje:
    Jak ten strajk nasz kraj rujnuje!
    Stoi warsztat i fabryka –
    Drzyj tu skórę robotnika!
    Wzdycha burżuj, klnie dobrodziej:
    Takie strajki? To w nas godzi!
    Walczcie sobie inną bronią,
    Takie strajki skarby trwonią.
    Ludu! Własny kraj swój palisz:
    Taki strajk – ach, to paraliż.
    My ni nogą, ani ręką
    I śpiewamy chórem cienko.
    Już ci poznasz z tych tu zgliszczy,
    Jak ten strajk kraj do cna zniszczy.
    Jak tu słychać wśród kozery,
    Grzmią tak „Gońce” i „Kuriery”.
    • Źródło: Piosenka o strajkach, „Krytyka”, Kraków 1909
  • W fabrykach Dietla i Schoena, gdzie majstrowie próbowali odwieść załogę od strajku, zdetonowano przygotowane wcześniej ładunki wybuchowe. Coraz więcej robotników opuszczało zakłady i wychodziło na ulice, tłum gęstniał (...) Olbrzymi pochód liczący ponad 10000 osób z rozwianymi sztandarami i ze śpiewem Czerwonego sztandaru ruszył do Dąbrowy, aby zatrzymać tamtejsze kopalnie i fabryki.
    • Autor: Stanisław Andrzej Radek, Rewolucja w Zagłębiu Dąbrowskim. 1894–1905–1914, wyd. Oddziału Stowarzyszenia Byłych Więźniów Politycznych, Sosnowiec 1929.
  • We Francji kary za strajk zniesiono ustawą z dnia 25 maja 1864 r. Nie znaczy to jednak, by robotnicy, mimo dotkliwych niejednokrotnie represji, nie strajkowali i w tych odległych czasach, kiedy musieli za ten ostry środek walki odpowiadać. Przykładem takiego zdarzenia jest strajk, który wybuchł w roku 1690 w kopalniach soli w Wieliczce pod Krakowem. Strajk ten, bodajże najstarszy ze strajków w Polsce, wybuchł na podłożu gospodarczym. Górnicy wieliccy oprócz wynagrodzenia pieniężnego pobierali za swą pracę jako zapłatę pewną ilość soli (podobnie jak dzisiaj górnicy w kopalniach węgla otrzymują węgiel). Kto nie chciał brać deputatu solnego, mógł otrzymać równowartość w gotówce, według specjalnej taryfy. Większość górników rezygnowała z deputatu, woląc gotówkę. W roku 1690 zarząd kopalni z niewiadomych przyczyn obniżył taryfę, według której następowała, zmiana deputatu solnego na pieniądze, względnie, jak twierdzą inne źródła, zmniejszył sam deputat. Wywołało to niezadowolenie wśród rzesz górniczych, które po nieudanych pertraktacjach wyładowało się ostatecznie w postaci strajku. Nie przystąpili jednak do niego wszyscy. I wówczas znalazło się dwóch „łamistrajków”. Okrutnie zemścili się na nich strajkujący. Tłum napadł ich i zamordował.
  • Wszystkie sale miejskie, wszystkie większe fabryki, place, ulice bywały zajmowane przez tłumy wiecujące. Strajk powszechny wziął miasto w swoje posiadanie. Koleje stały. Gazety nie wychodziły. Nie było innego sposobu porozumiewania się, jak tylko na wiecu. Społeczeństwo odwykło od mówienia publicznie po polsku. Ćwiczyło się, a jednocześnie działało politycznie. Hasło sądów polskich, hasło polskiej gminy wiejskiej, hasło polskiej szkoły tu wzięły swój początek.
  • Związek właśnie rozpoczął akcję
    przeciw nowej obniżce płacy,
    były strajki i demonstracje,
    wielki wiec na Bankowym placu.

    Icek Gutkind stał z transparentem,
    kiedy była szarża policji.
    Wzięli Icka z uchem rozciętem
    do więzienia prosto z ulicy.

    Siedzi Icek już czwarte lato,
    ciężki wyrok dostał na sprawie.
    Na wolności świeci za kratą
    piękny księżyc ulicy Pawiej.

    Zajrzy w okno, pójdzie gdzie indziej,
    świecić Dzikiej czy Karmelickiej...
    Co on wie o leku Gutkindzie,
    kto z nas wie, co się dzieje z Ickiem?

    Na Pawiaku jest krawców wielu.
    W życiu ludzkim są różne smutki.
    Jeszcze rok... Nowy strajk w Murdzielu
    poprowadzi towarzysz Gutkind!