Parada Równości

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Parada Równości w Warszawie w 2006

Parady równości lub marsze równości (w wielu, zwłaszcza anglojęzycznych, krajach parady/marsze DumyPride parades/marches) – imprezy plenerowe celebrujące akceptację społeczną i własną, osiągnięcia, prawa i dumę mniejszości, zwłaszcza mniejszości seksualnych – lesbijek, gejów, osób biseksualnych, transpłciowych i queer (LGBTQ). Wydarzenia służą także jako demonstracje przeciwko dyskryminacji, i w sprawie praw mniejszości.

  • 10 czerwca przeszedł ulicami Warszawy pochód homoseksualistów, nazwany przez organizatorów i nadskakujące im usłużnie media „Paradą Równości”. Wydaje się jednak, że ta nazwa nie jest już adekwatna, ponieważ ambicje zarówno samych homoseksualnych militantów, a jeszcze bardziej tych, którzy się nimi posługują, idą znacznie dalej. Nie chodzi już o „równość”, cokolwiek miałoby to oznaczać, tylko o zmuszanie do akceptacji. Tolerancja oznacza dzisiaj wymuszanie akceptacji. Tak przynajmniej uważa pan red. Janusz Majcherek, który podczas nagrywania telewizyjnego programu o tolerancji pouczył mnie, że „dzisiaj” oznacza ona już nie cierpliwe znoszenie czegoś czym np. się brzydzę, w imię jakiejś wyższej racji. Dzisiaj tolerancja ma oznaczać zakaz brzydzenia się, ma oznaczać przymus zmiany poglądów i upodobań, zaś organizowanie „parad” ma na celu osłabianie woli oporu.
  • Cała ta awantura o marsze gejów jest jak niegdyś antysemityzm (...) Marsz równości będzie trwał dalej. A ci wszyscy obrońcy „moralności” nie mogą sobie poradzić z tym, że niestety ta ośmieszona, obłudna ideologia katolicka powoli odchodzi do historii.
  • Cały list metropolity Tadeusza Wojdy jest kolejnym dowodem na to, jak bardzo odklejeni od rzeczywistości, są dziś niektórzy z tych, co powinni nadawać jej kształt. Czy arcybiskup wzywał wprost do obrzucania wulgaryzmami? Nie. Ale swoim niemądrym, konfrontacyjnym listem, rzuconym w podzieloną sztucznie przez cynicznych polityków Polskę, zasiał wiatr. A ten przyniósł burzę. I dziesiątki zelżonych, wyszydzonych, fizycznie oplutych i poszarpanych – w imię Jezusa Chrystusa – ludzi. Co z tego, że często nie katolików? Ludzi. Polaków.
  • Czas powiedzieć otwarcie - świat rządzony przez białych, heteroseksualnych mężczyzn w średnim wieku się skończył. Skończył się świat, kiedy politycy z zatroskanymi minami obwieszczają nam, że sytuacja jest poważna i dlatego nie wolno nam protestować. Nie wolno nam pytać, protestować. W końcu być sobą. Ten handel: bądź posłuszny, przeżyjesz, nie jest uczciwy. Nigdy nie godziliśmy się na bycie posłusznymi. Nie jesteśmy niewolnikami wojewodów, prezydentów. Odmawiamy głupiego posłuszeństwa. Nie zgadzamy się, aby nadrzędną zasadą w Polsce było prawo silniejszego. Nie chcemy państwa narodowego, silnego wykluczeniem i bezrozumną przemocą. Reprezentujemy społeczeństwo wolnych ludzi. Dbanie o prawa mniejszości nie jest anarchią. Jest testem na człowieczeństwo.
  • Gdyby »ork« w koszulce z nazwiskiem słynnego projektanta wiedział, że Armani jest gejem, pewnie by jej nie założył. Ale jestem też przekonany, że w tym ich szpalerze znaleźliby się tacy, którzy (gdyby im sensownie bazując na faktach, wytłumaczono, o co chodzi z homo i heteroseksualizmem), zamiast pójść bić dzieci i kobiety, poszliby po rozum do głowy.
  • Kochani! Ta parada ma szansę odmienić oblicze ziemi, tej ziemi!
    • Autor: Joanna Senyszyn
    • Opis: do zebranych na Paradzie Równości w Warszawie, 10 czerwca 2006.
  • Marsz Równości uznaję za szerszy protest przeciw wykluczeniom. Nie tylko ze względu na orientację seksualną, ale również z powodu niepełnosprawności, rasy czy wyznania. W Poznaniu w tym marszu udział biorą całe rodziny, a mieszkańcy pozdrawiają nas z okien. Uważam, że to bardzo istotne w czasie nasilonego nacjonalizmu i homofobii. To ma znaczenie również dla inwestorów, oceniają takie kwestie przy podejmowaniu decyzji.
  • Nie chodzę na demonstracje, których przedmiotem są sprawy seksualne. To chyba oczywiste. W moim przekonaniu robi tak 95 proc. Polaków. Obiecuję (...), że jeżeli dowolną kwestię z materii seksualnej ktoś będzie chciał demonstrować na ulicach polskich miast, to bez Jana Rokity.
  • Obca kulturowo i historycznie tęczowa zaraza, objazdowa tyrania chronionych przez policję gwałcicieli okupujących nasze ulice teraz sięga po kolejne, już mniejsze miejscowości.
  • W Białymstoku nie wyszło. Ale gdzieś w końcu się uda. Idą żądnym krwi tłumem na wszystkich „innych”. Z orłem na piersiach, różańcem w dłoniach i z Bogiem na ustach.
Wikinews
Zobacz wiadomości w serwisie Wikinews: