Pacyfikacja wsi Białowola

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Pacyfikacja wsi na Zamojszczyźnie przez Niemców

Pacyfikacja wsi Białowola – mord dokonany przez wojska niemieckie na 51 osobach, w tym 22 kobietach i 12 dzieciach (w wieku od 8 miesięcy do lat 10) we wsi Białowola na Zamojszczyźnie 29 grudnia 1942 r. Później zamordowano 14 kolejnych osób.

  • Byłem dziesięcioletnim chłopcem i mieszkałem wraz z matką i najstarszym bratem Krzysztofem we wsi Białowola. W październiku i listopadzie (1942 r.) trwały wysiedlenia okolicznych wsi (...). W jednej z akcji pacyfikacyjnych, przeprowadzonych przez niemieckich okupantów, w lesie położonym między wioskami Białowola, Feliksówka i Rachodoszcze zginął mój starszy brat Lucjan (miał 17 lat) wraz z kilku innymi mieszkańcami Białowoli.
  • Doszło do straszliwej zbrodni, jakiej dokonali na umęczonych, bezbronnych mieszkańcach wsi Białowola hitlerowscy oprawcy. (Stało się to) 29 grudnia 1942 r.
  • Mieszkańcy Białowoli obawiali się wysiedlenia. Dlatego swój dobytek ukryli w lesie. Mój brat był jedną z kilku osób, którą tego dnia wyznaczono do jego pilnowania. 20 grudnia 1942 r. pojawili się tam Niemcy. Mieszkańcy wsi, którzy byli przy tym dobytku zostali zabici. Mój brat próbował uciekać. Znaleziono go potem w pewnym oddaleniu. Dostał kilka kul. Rodzina tego wówczas nie wiedziała. Mój ojciec miał na imię Piotr. Ktoś mu powiedział, że Niemcy zabrali mojego brata do Lipska. Poszedł go szukać. Ta wyprawa skończyła się tragedią. W Lipsku założono posterunek Schutzpolizei (była to tzw. niemiecka policja ochronna). Ojciec trafił w ich łapy. Nie mieli dla niego litości. Został w Lipsku zabity.
  • Mieszkańcy wsi w okresie świąt Bożego Narodzenia żyli w ustawicznym strachu, w oczekiwaniu, że w każdej chwili może nastąpić wysiedlenie. Jak wieść niosła, specjalne oddziały ekspedycyjne hitlerowców wpadały niespodziewanie, najczęściej przed samym świtem, już po okrążeniu ścisłym kordonem wioski. Wypędzali (ludzi) z każdego domostwa na środek wsi, przed szkołę, remizę strażacką lub inny plac, a potem wywozili wszystkich, podstawionymi pojazdami do Zamościa za druty (do obozu przejściowego).
  • Nasza wioska nie wiadomo dlaczego pozostała jak wysepka wśród wcześniej wysiedlonych wsi: Lipsko, Ruszów, Rachodoszcze. Siedzieliśmy na spakowanych tobołkach, często bez jedzenia, bez snu (do spania nikt się nie rozbierał), bez światła – bo już chyba od roku ludzie nie mieli nafty do lamp, chociaż w niektórych chatach skwierczały prymitywnie zrobione kaganki.
  • O godz. 7 syn mój przyleciał do domu i powiedział, że Niemcy otoczyli wioskę (...). Przeważnie mieszkańcy Białowoli uciekli z wioski, na miejscu pozostali tylko starcy i kobiety z dziećmi, tj. ci, dla których ucieczka i ukrywanie się było bardzo trudne. W niedługim czasie najpierw przyszedł sołtys z Niemcami i kazali wszystkim wyjść z mieszkań i zgrupować się na podwórzu koło szkoły. Niemców na wiosce było około 30. Ilu otaczało wioskę – tego nie wiem. Wśród nich byli gestapowcy, „czarni” i inni, których przynależności do formacji nie mogę określić. Wszystkich Polaków koło szkoły zgrupowało się około 70 osób. Byli tam, jak już wspomniałam, starcy i kobiety z małymi dziećmi. Ja poszłam wraz z synkiem, liczącym wtedy 4 lata. Następnie Niemcy kazali nam wejść do budynku szkolnego i tam nas podzielili na dwie partie – mężczyzn osobno i osobno kobiety z dziećmi (...) Razem wybrali 52 osoby. Mnie z dzieckiem i (...) polecili Niemcy iść do domu sołtysa, gdzie im mieliśmy ugotować jedzenie. Resztę ludzi pozostawili w szkole (...) Po naszym odejściu Niemcy dokonali egzekucji na 52 osobach. Wyprowadzali ze szkoły po 5 osób i przed szkołą ich rozstrzeliwali (...) Po tej egzekucji Niemcy przyszli na obiad i po obiedzie wyszli na wioskę, gdzie rabowali mienie Polaków. W czasie tego rabunku zabijali tych wszystkich Polaków, których spotkali, względnie znaleźli ukrytch (...). Tego dnia wieczorem Niemcy opuścili naszą wioskę, biorąc ze sobą inwentarz żywy i martwy oraz inne cenniejsze mienie, które zrabowali. Polaków pomordowanych na drugi dzień pochowaliśmy w wiosce. Zaraz po tej pacyfikacji „czarni” z pobliskich wiosek (zwłaszcza z Lipska) przez 14 dni rabowali mienie Polaków. Rabowali wtedy wszystko, co było możliwe do zabrania: narzędzia gospodarskie, meble, pościel, drzewo budulcowe. Pozostawili w Białowoli tylko gołe domy.
  • Tego nie mogę zatrzymać dla siebie. Jestem ostatnim żyjącym świadkiem pacyfikacji Białowoli (gm. Zamość). Uznałem, że powinienem o tamtych tragicznych wydarzeniach opowiedzieć.
  • Tu spoczywają zwłoki Polaków, mieszkańców wsi Białowola, wymordowanych przez krwawych katów hitlerowskich dnia 29 grudnia 1942 r.
    • Opis: napis na zbiorowej mogile – pomniku w Białowoli.
    • Źródło: Józef Fajkowski, Jan Religa, Zbrodnie hitlerowskie na wsi polskiej 1939-1945, Wydawnictwo Książka i Wiedza, Warszawa 1981, s. 444–445.
Commons-logo.svg

Zobacz też: