Pacyfikacja Borowa

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Pomnik ofiar pacyfikacji na cmentarzu w Borowie

Pacyfikacja Borowa – mord na mieszkańcach wsi Borów (obecnie pow. kraśnicki, woj. lubelskie) dokonany 2 lutego 1944 r. przez Niemców i ich ukraińskich kolaborantów.

  • Europa nigdy nie przyjęła do wiadomości niemieckiego terroru w polskich wsiach. Świat zna losy francuskiego Oradour i miejscowości Lidice w Czechach, ale tego, że SS, Wehrmacht i policja niezliczoną ilość razy niszczyły całe miejscowości w Polsce, by w zarodku stłumić każdy opór, pamięć narodów nie zachowała. Jednak fakty są przytłaczające. Między rokiem 1939 a 1945 w kilkuset wsiach polskich działo się podobnie jak w Borowie. Historyk Czesław Madajczyk naliczył 750 takich pacyfikacji, czyli aktów terroru, co najmniej z dziesięcioma, ale często również z kilkuset ofiarami. W takich akcjach straciło życie około 19 tysięcy ludzi.
    • Autor: Konrad Schuller, Ostatni dzień Borowa. Polscy chłopi, niemieccy żołnierze i nieprzemijająca wojna, Warszawa 2011, s. 70.
  • Napad na Borów i cztery sąsiednie wsie był starannie zaplanowanym przedsięwzięciem niemieckich okupantów, „wielką akcją”, w której najwidoczniej uczestniczyło wszystko, co w najbliższej i nieco dalszej okolicy umiało chodzić, strzelać i podpalać: Truppenpolizei, Wehrmacht i Sicherheitspolizei.
    • Autor: Konrad Schuller, Ostatni dzień Borowa. Polscy chłopi, niemieccy żołnierze i nieprzemijająca wojna, Warszawa 2011, s. 61.
  • Ogrom zła wyrządzony tutaj człowiekowi przez drugiego człowieka, podczas drugiej wojny światowej, pozostaje w zbiorczej pamięci ludzkości i nie powinien być wymazany, aby nigdy więcej się nie powtórzył. To część polskiej historii, przeplatanej latami wolności i zniewolenia.
  • Szczecyn podobnie jak Borów spłonął wówczas do fundamentów. Niemieccy żołnierze i – jak twierdzą ocaleni – również ukraińscy esesmani pod niemieckim dowództwem przechodzili od domu do domu. Zabijano szybko i metodycznie, zupełnie jakby chodziło o oszczędność czasu i nieprzeoczenie godziny, kiedy to kilka kilometrów dalej, w Borowie, miała rozpocząć się msza. Wkrótce wieś stanęła w ogniu (…).
    • Autor: Konrad Schuller, Ostatni dzień Borowa. Polscy chłopi, niemieccy żołnierze i nieprzemijająca wojna, Warszawa 2011, s. 48.

Zobacz też: