Krzyżacy (film)

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Skocz do: nawigacja, szukaj

Krzyżacypolski film historyczny z 1960 roku w reżyserii Aleksandra Forda, oparty na powieści Henryka Sienkiewicza pod tym samym tytułem. Autorami scenariusza są Jerzy Stefan Stawiński i Aleksander Ford.

  • Allach Akbar!
    • Opis: okrzyk tatarskiego sprzymierzeńca Jagiełły, wykonany po usłyszeniu rozkazów co do własnej roli w bitwie
  • Czemu, Chryste Panie, by Twoje panowanie rozszerzyć, by Twojego imienia bronić, musimy czynić tyle nieprawości?
  • Do dzieła, bracia! Będzie ono krwawe, ale na tysiąclecia zapewnimy panowanie chrześcijaństwa na wschodzie!
  • Gott mit uns!
    • Postać: jeden z wodzów krzyżackich
    • Opis: ruszając do boju pod Grunwaldem
  • Jagiełło i Witold są chytrzy i przebiegli, ale brak im kunsztu europejskiego rycerstwa. Ich ludzie nie znają wojennego rygoru. Są gorący, pierwsi rzucą się do walki.
  • Już ją tak do chłopów ciągnie, że jak którego z daleka obaczy, to jeno kolanem o kolano trze.
  • Kopytko z osiołka, na którym święta familia uciekała do Egiptu. Mam pióro ze skrzydeł archanioła Gabriela, które zgubił w czasie zwiastowania, mam szczebel drabiny, która się śniła Jakubowi.
    • Postać: Sanderus
    • Opis: zachwalając swoje towary
  • Ma taką dziewczynę, co jak orzechy na ławie położyć, a ona tam siędzie, to je za jednym przysiadem rozgniecie.
  • Mamy kryć się po krzakach? Chcemy walczyć otwarcie, jako mężom przystało.
    • Postać: jeden z rycerzy towarzyszących królowi Jagielle
    • Opis: podczas narady w polskim namiocie przed bitwą pod Grunwaldem
  • Rzucę ci pod stopy kilka takich pawich czubów, jakie miał Krzyżak, który zamordował twoją matkę.
  • Szlachetny panie, król was wzywa.
    • Postać: kniaź Jamont
    • Opis: epizodyczną rolę Jamonta zagrał początkujący wówczas 24-letni Roman Wilhelmi; powyższe słowa były pierwszą kwestią, którą wypowiedział w historii polskiej kinematografii
  • Trudniejsze i bardziej zaplątane to wasze życie w Polsce niż mnie się w Lotaryngii zdawało.
  • Wielki Mistrz, Ulrich von Jungingen wzywa twój majestat, panie, i księcia Witolda na bitwę śmiertelną. I aby męstwo wasze, którego wam widać brakuje, podnieść, śle wam te dwa nagie miecze.
    • Postać: krzyżacki emisariusz
    • Opis: scena stanowiąca początek filmu

Anegdoty[edytuj]

  • Nie gadaj! Na pogotowiu?!
    • Opis: w jednym z dowcipów powstałych na temat filmu te słowa miały paść po tym, jak okaleczony Jurand pokazuje znak krzyża na pytanie, kto mu zadał rany
    • Źródło: Wiesław Kot, Sto najważniejszych scen filmu polskiego, Wydawnictwo Poznańskie, 2014, ISBN 978-83-7177-942-8, s. 96.

O Krzyżakach[edytuj]

  • Dysponując bogatym materiałem fabularnym, twórcy skoncentrowali się na wątku osobistego konfliktu rodziny Juranda ze Spychowa z zakonem krzyżackim, który znajduje rozstrzygnięcie pod Grunwaldem. Zgodnie z hollywoodzkimi regułami gatunku Ford pokazał uproszczoną wizję historii, nie wolną od skrótów i rażących uproszczeń, czerpał też z obyczajowej ornamentyki. W efekcie powstało widowisko barwne i w wielu miejscach pociągające, jakkolwiek nie pozbawione błędów i dłużyzn. Położenie nacisku na filmową batalistykę (trwająca kwadrans sekwencja bitwy grunwaldzkiej składa się z kilkuset krótkich ujęć) sprawiło, że blado wypadł między innymi wątek miłości między Danusią i Zbyszkiem. Mimo to film obejrzało 33 mln widzów, co daje Krzyżakom pierwsze miejsce wśród polskich przebojów filmowych wszech czasów.
    • Autor: Konrad J. Zarębski
    • Źródło: Andrzej Kołodyński, Konrad J. Zaręba, Słownik adaptacji filmowych, Wydawnictwo Park Sp. z.o.o., Bielsko-Biała 2005, ISBN 83-7266-322-X, 103.
  • Film Forda wywołał dyskusję jeszcze przed wejściem na ekrany. Naprawdę rozgorzała ona jednak dopiero po premierze. Ogólny ton krytyki był przychylny, choć rzadko entuzjastyczny. Na ogół krytykowano film za słabości dramaturgiczne, za tę czy inną postać, za takie czy inne odstępstwo od powieści. Pojawiły się jednak i zarzytu ogólniejsze. Pisano np., że powieść Sienkiewicza była "baśnią o tężyźnie fizycznej i militarnej, której brakowało w ówczesnej nadwiślańskiej rzeczywistości" i że zabieg Forda, który powtarza "baśń sprzed pół wieku tym samym językiem, tą samą manierą, w tym duchu, na tym samym gruncie myślowym" robi wrażenie daremnego, oraz, że Ford Krzyżakami odgadł i znakomicie trafił w "przeciętną wyobraźnię ogółu", robiąc film mało subtelny i nieartystyczny. W innym miejscu można było przeczytać, że Krzyżacy to "przedsięwzięcie typu oficjalnego, akademickiego i reprezentacyjnego", że "film o Grunwaldzie musiał być patriotyczny i już to zadanie stawiało go w położeniu niefortunnym wobec klimatu panującego w ostatnich latach w filmie polskim.
    • Autor: Stanisław Janicki, Aleksander Ford, Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, Warszawa 1967
  • Ford inscenizuje poszczególne sceny z rozmachem i – w większości przypadków – pomysłowo.
  • Ford reprezentuje typ filmu kostiumowo-ilustracyjnego (…) pochłania tego reżysera sprawa oddania kolorytu epoki, operowania dużymi grupami statystów, wreszcie atrakcyjność akcji przebiegającej według zasad filmu przygodowo-sensacyjnego. Realizm jest tu w dużym stopniu realizmem dosłowności przekładu, ścisłego trzymania się fabuły, przy nieuchronnych skrótach, charakterystycznych dla komiksowego sposobu patrzenia na tekst. (…) Twórca nie posługuje się metaforą. Koncepcja stylistyczna Forda jest najbliższa supergigantom, komunikatywna, obliczona na gust widza przeciętnego.
    • Autor: Marek Pieczyński, Powrót do klasyki – ucieczka od współczesności, „Ekran” nr 12/1967
  • Można było wybrać różne koncepcje. Reżyser Ford poszedł – jak się wydaje – świadomie w kierunku wielkiego widowiska o walorach przede wszystkim plastycznych, widowiska realistycznego, przemawiającego kompozycją kadru, ruchem, mniej – żywiołowością. Kierunek ten (…) okazał się, moim zdaniem, dosyć szczęśliwy, wpłynął bowiem na dużą czytelność i przystępność filmu.
    • Autor: Jerzy Pelc, Krzyżacy, „Film” nr 36/1960
  • Można dać odpór "odwetowcom z Bonn" setką referatów. Ale żaden nie będzie tak sugestywny, jak kwadrans filmu Krzyżacy. (...) Krzyżacy to był film propagandowy, kręcony po to, by wzmocnić antyniemieckie fobie I sekretarza Władysława Gomułki. I temu celowi podporządkowano całe przedsięwzięcie. Bo zobaczmy. Lud polski okazuje nastawienie pokojowe, wydziera puszczy miejsce na pola uprawne. A Krzyżacy palą, zabijają, biorą w niewolę kupców. Zdradziecko wdzierają się do Spychowa, grodu Juranda i zabijają mu żonę. Ich metody nieuchronnie przywodzą na myśl metody hitlerowskie. W roku 1960 ta analogia musiała być bardzo żywa. Oglądamy rzędy szubienic, na których Krzyżacy powiesili tych, którzy nie płacili podatków. Zakon potrzebuje pieniędzy, bo szykuje się do wojny ze Żmudzią. A kiedy ta się skończy, będzie nowa wojna. Drang nach Osten! Rycerze Zakonu pokazywani są bardzo niekorzystnie także od strony wizualnej: w czerniach, bez śladu uśmiechu, chyba że jest to uśmiech szyderczy. W scenie przygotowań do bitwy grunwaldzkiej okazują wyjątkowo przebrzydłe gęby.
  • Nie wiem, jak dziś wygląda czytelnicza (poza obowiązkiem szkolnym) recepcja dzieł Sienkiewicza. Wiem natomiast, że widz współczesny, a więc przede wszystkim widz młodociany, nie przeżywa już tych odbiorczych emocji kinowych, które towarzyszyły pierwszym latom wędrówki przez ekrany adaptacji „Krzyżaków". Film ten jako propozycja wielkiego filmowego widowiska bardzo się już zestarzał. Jest bardziej tradycyjnym (już!) komiksem, niż spektaklem filmowym, który zaspokaja oczekiwania widowni wychowywanej na efektach obrazowych generowanych we współczesnym kinie technikami elektronicznymi i komputerowymi. Nudny film widowiskowo-historyczny, a tak odbiera „Krzyżaków" Aleksandra Forda dzisiejsza młodzież, to rzecz trudna przez nią do zaakceptowania. Przegrywa on z konwencją powieści Sienkiewicza, może więc potencjalny widz stanie się na powrót czytelnikiem? To hipoteza nieco karkołomna, ale taka sytuacja jest możliwa. Kino pożera dziś własny ogon; może tym samym rodzi się nowa szansa dla zniewolonej literatury?
  • Peerelowska propaganda lubiła ten film, ponieważ bardzo łatwo można było uczynić z niego film antyniemiecki, jakim on w rzeczywistości nie był. Film opowiadał wprawdzie o zakonie krzyżackim, ale niesłychanie łatwo dało się postawić znak równości między rycerzami w białych płaszczach z czarnymi krzyżami a Niemcami.
  • Szło o efektowność o dbałość, o jak najbardziej światową reprezentacyjność! Tu właśnie ujawnił się kompleks wyrażający potrzebę satysfakcji narodowej - po tylu ciosach, jakie otrzymaliśmy od pedagogii "antybohaterskiej", walącej nas, i jak najbardziej słusznie w ciągu lat ostatnich. [...] O żadnym nacjonalizmie nie ma tu mowy, Krzyżacy jest po to prostu kapsuła podtrzymująca zdrowie społeczne, w której skład aptekarski wchodzi czysta, pogodna, oczyszczona od jakiejkolwiek trucizny, fantastyka socjalna na temat własnej historii.
  • Wierny jednej z najpoczytniejszych powieści i zgodny z duchem polityki polskiej początku lat sześćdziesiątych pierwszy gigant historyczny naszej kinematografii, zrealizowany z okazji pięćdziesiątej rocznicy zwycięstwa pod Grunwaldem.
    • Autor: Jan Słodowski, Krzyżacy w: Agnieszka Czechowska, Joanna Piątek, Waldemar Piątek, Grzegorz Pieńkowski, Jerzy Semilski, Jan Słodowski, Renata Wąsowska, Adam Wyżyński, Donata Zielińska, Leksykon polskich filmów fabularnych, Wydawnictwo Wiedza i Życie, Warszawa 1997, ISBN 83-7184-928-1, s. 336.
  • Wprawdzie dzieło Forda podąża w miarę wiernie za powieścią, prezentując losy indywidualnych bohaterów na tle narastającego na początku XV wieku polsko-krzyżackiego konfliktu, ale korzysta też z nowszych badań historycznych, szczególnie w podkreśleniu roli króla Władysława Jagiełły w zwycięstwie pod Grunwaldem. Sama bitwa trwa aż 15 minut i składa się ze 152 ujęć. Dzięki szybkiemu, ciętemu montażowi Ford nadał tej kulminacyjnej sekwencji znaczną dynamikę. Zdjęcia Mieczysława Jahody nawiązują tonacją kolorystyczną do tradycji gotyku. Film Forda, chociaż powstały z inspiracji propagandowej, cieszył się w polskich kinach ogromnym powodzeniem. Jego krótsza, eksportowa wersja trafiła do wielu krajów świata, także wzbudzając zainteresowanie.
    • Autor: Jan F. Lewandowski, Wielkie kino. 150 filmów, które musisz zobaczyć, wyd. Videograf II, Chorzów 2006, ISBN 83-7183-394-6, s. 96.