Grzegorz Górny

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Grzegorz Górny

Grzegorz Górny (ur. 1969) – polski dziennikarz i publicysta.

  • Badacze oceniają, że aby ocalić jednego Żyda, trzeba było 10 zaangażowanych w to osób. Ze wspomnień Hanny Krall wynika, że do ocalenia jej – małej żydowskiej dziewczynki – przyczyniło się 42 Polaków.
  • Działali też żydowscy konfidenci. Dobrze udokumentowana jest historia z Paulinowa, gdzie do Polaków zgłosił się po pomoc żydowski uciekinier z getta, który w rzeczywistości był agentem gestapo. Potem zadenuncjował Niemcom tych, którzy znaleźli mu schronienie. W efekcie hitlerowcy zabili kilkunastu Polaków. Wieści o tym rozchodziły się wśród ludności, co jeszcze bardziej wzmagało strach przed okazywaniem pomocy. O to właśnie chodziło hitlerowcom, gdy organizowali tę prowokację. Należy wyraźnie podkreślić, że zarówno Żydzi, jak i Polacy byli ofiarami systemu stworzonego przez niemieckich okupantów. Był to system, który odwoływał się do najniższych ludzkich instynktów. Ktoś przecież wymyślił i egzekwował prawo nagradzające donoszenie i polowanie na ludzi oraz zabijanie całych rodzin za elementarny odruch solidarności z bliźnimi.
  • Julia Pępiak zamarła z przerażenia. Nogi jakby wrosły jej w podłogę. Ze strachu nie mogła nawet ust otworzyć. Czyżby teraz miało się to skończyć? Ponad trzy lata ukrywania dwóch Żydówek, zachowywania maksymalnej ostrożności i oto na koniec taka głupia wpadka? Gestapowiec szedł w stronę łóżka, żeby się zdrzemnąć, a tam pod pierzyną leżały przykryte Salomea z Bronką. Julia w myślach przyzywała Matkę Bożą, prosząc o cud. To przecież Matka Boża nakazała jej przyjąć pod dach dwie uciekinierki. Kiedy 27-letnia Salomea Helman zapukała do jej okna, tuląc do piersi 5-letnią córeczkę, nie wypowiedziała ani słowa. „Nigdy nie przypuszczałam, że wzrokiem można tak zniewalająco prosić”, opowiadała po latach Julia i wspominała, że w tym momencie stanęła jej przed oczami Maryja uciekająca z dzieciątkiem przed Herodem. Ukryła matkę z córką w stodole, gdzie wykopała dla nich skrytkę pod ziemią.
  • Na 38 biskupów, którzy pełnili urząd we wrześniu 1939 r., 13 trafiło do obozów koncentracyjnych, a 5 zostało na emigracji. Spośród 20 hierarchów, którzy pozostali w kraju, aż 15, czyli 75 proc. ówczesnego episkopatu, co jest udokumentowane, czynnie pomagało Żydom.
  • Nakazywali księżom wydawać fałszywe metryki chrztu, udzielać schronienia Żydom na terenie parafii, umieszczać żydowskie dzieci w kościelnych instytucjach opiekuńczych. Pomagali m.in. arcybiskupi Eugeniusz Baziak, Andrzej Szeptycki, Adam Sapieha, Stanisław Gall, biskupi Jan Kanty Lorek, Karol Niemira, Teodor Kubina, Franciszek Barda, Stanisław Łukomski. Wielu księży z powodu pomocy udzielanej Żydom straciło życie, jak jezuita ks. Adam Sztark, w sprawie którego toczy się teraz proces beatyfikacyjny. Bł. ks. Michał Sopoćko przez ponad dwa lata musiał z tego powodu się ukrywać, gdyż był poszukiwany przez gestapo.
  • Nie da się precyzyjnie określić ich liczby. Po pierwsze dlatego, że działali oni w konspiracji i nie prowadzili dokumentacji. Po drugie spośród tych, którzy pomagali, wielu zginęło i po wojnie nie mogło o tym zaświadczyć. Po trzecie proces dokumentowania świadectw, bardzo restrykcyjny, zaczął się dopiero w 1964 r., a więc niemal 20 lat po wojnie, gdy wiele osób już zmarło. Po czwarte wiele osób w Polsce nie chciało ujawniać, że pomagali Żydom, współpracując z Żegotą i AK, gdyż w PRL związane to było z pewnym ryzykiem. Część z tych osób uważała ponadto, że ŻIH, który zbierał te relacje, był instytucją reżimową, więc nie warto z nią współpracować. Po piąte wielu uznało, że nie ma się czym chwalić, skoro spełnili tylko swój ludzki obowiązek. Niemniej mówi się o kilkuset tysiącach osób zaangażowanych w ratowanie Żydów.
  • W środku nocy rozległo się walenie do drzwi. Irena Sendlerowa wyjrzała przez okno. Chciała wyrzucić na zewnątrz rulonik zwiniętych karteczek, lecz zauważyła, że dom otoczony był przez gestapo. Podała więc zwitek swej koleżance Janinie Grabowskiej, która nocowała akurat u niej, a sama poszła otworzyć drzwi. Do środka wpadło jedenastu Niemców. Zaczęli szukać dowodów zbrodni. Zbrodnią była pomoc Żydom. Dowód stanowiła kartoteka, gdzie wypisane były adresy ukrywanych dzieci. Jeśli gestapowcy znajdą listę, zginą wszyscy żydowscy uciekinierzy oraz ich polscy opiekunowie. Grabowska zdążyła wcisnąć rulon w bieliznę pod pachą i założyć przepastny szlafrok Sendlerowej z przydługimi rękawami. Tak ubrana z udawanym spokojem przypatrywała się rewizji.
  • W końcu Niemcy odkryli w gospodarstwie dwie kryjówki, w których ukrywało się czworo Żydów. W obecności spędzonych w to miejsce mieszkańców wioski kazali przemaszerować uciekinierom przez całe podwórze pod studnię. Tam zastrzelili ich, strzelając do każdego po kilka razy. Potem wyprowadzili Wincentego i Łucję Baranków. Jak wspominał jeden ze świadków: „Prowadzili ich na śmierć na oczach wszystkich, a nikt nie drgnął, taki był strach. Ludzie stali jakby skamienieli. Oni też szli jakby skamienieli, tak sztywno wyprostowani jak do ślubu, tylko że twarze to już mieli jak nieżywe. Ona była w różowej halce i jego kufajce narzuconej wprost na bieliznę, a on był w spodniach i koszuli. A cisza to była taka jak w kościele, jakby dech w ludziach ścięło. Dopiero jak wyprowadzili dzieci i prowadzili je do stodoły, a one się tak trzymały za ręce i trzęsły, i szły, to płacz się podniósł. Niemcy wycelowali w ludzi karabiny i wołali: „Ruhe! Ruhe!”. Tego dnia, 15 marca 1943 roku, w Siedliskach pod Miechowem żandarmi rozstrzelali małżeństwo Baranków i ich dwoje dzieci oraz czworo Żydów, najprawdopodobniej z rodziny Goldfingerów. Nazajutrz zabili też Katarzynę Baranek, matkę Wincentego, której nie znaleźli poprzedniego dnia.
  • Żydów ratowali przedstawiciele wszystkich warstw społecznych: duchowieństwo, ziemianie, mieszczanie, chłopi. Ratowali wierzący i niewierzący, choć motywacja religijna odgrywała dużą rolę. Na przykład pani Julia Pępiak z Bełżca, kiedy zapukała do jej domu Żydówka z małym dzieckiem na ręku, od razu pomyślała, że wygląda jak Matka Boża z Dzieciątkiem uciekająca przed żołnierzami Heroda. To była pierwsza jej myśl, która zadecydowała o ukryciu zbiegów u siebie.