Ewa Błaszczyk

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ewa Błaszczyk

Ewa Błaszczyk (ur. 1955) – polska aktorka i piosenkarka. Żona Jacka Janczarskiego.

Wejść tam nie można (2005)[edytuj]

(współaut. Krystyna Strączek)

  • Ból towarzyszy mi każdego dnia, dlatego nabieram przekonania, że po drugiej stronie musi być już tylko spokój. Wszelkie ludzkie namiętności wiążą się z cierpieniem. Cierpienie wieczne byłoby nie do wytrzymania.
    • Źródło: s. 30
  • Główny problem polega na tym, że wszystko się dzieje w imieniu pacjenta, obok niego, i człowiek w śpiączce zupełnie traci poczucie mocy sprawczej. Przestaje wpływać na rzeczywistość, jest ubezwłasnowolniony i czuje się niepotrzebny. W opowieściach ludzi, którzy obudzili się ze śpiączki, powraca taki obraz: grupa lekarzy, studentów stoi nad pacjentem, trwają dyskusje, zapadają wyroki… A on wszystko widzi i słyszy. Próbuje krzyknąć: „Jestem! Jestem!”. Oczywiście nikt tego nie dostrzega.
    • Źródło: s. 27, 28
  • Ktoś z naszych lekarzy wymyślił, że poczekam pod drzwiami, aż zgromadzeni medycy się naradzą, ale profesor natychmiast zareagował, mówiąc, że matka jest pierwszą osobą zainteresowaną, musi być obecna przy rozmowie… W Polsce nie konsultuje się z rodzicami metod leczenia.
    • Źródło: s. 17
  • Matka po czymś takim przechodzi różne stadia. Na początku chce mieć zdrowe dziecko. Szybko. Potem godzi się z chorobą. Z czasem akceptuje to, że będzie ona trwała długo. Aż wreszcie nabiera przekonania, że życie jej dziecka jest dalej życiem. Ale w innej postaci. Taka matka zmienia swój stosunek do czasu, do miłości, do Boga…
    • Źródło: s. 29
  • Matka zdrowego dziecka nie umie sobie nawet wyobrazić takiej sytuacji. A kiedy już wszystko się stanie, wyobraźnia nieskończenie się poszerza. Granica przesuwa się tak daleko, że dopuszczamy myśl, iż nie tylko to, ale jeszcze i inne rzeczy mogą nam zostać odebrane. A na końcu zostaniemy odebrani sami sobie.
    • Źródło: s. 30
  • Opowiada historię kobiety, która w wieku dziesięciu lat wpadła pod autobus. Połamane żebra, pęknięta czaszka, bardzo ciężki uraz mózgu. Stan krytyczny… Po roku odzyskała przytomność. Wyszła z choroby zupełnie bez szwanku. „A ile na nią zapadło wyroków! – wspomina lekarka. – Byłam świadkiem tych wszystkich rozmów, a potem jej ozdrowienia. Od tego czasu wyroków nie wydaję”. I powtarza: „Nigdy się nie poddaję. Nigdy. Uważam, że poddawać się nie można. Lekarz nie powinien odbierać nadziei”.
    • Źródło: s. 19, 20
  • Ta pani dyrektor podkreślała, że w pierwszych latach nauki najważniejsza jest wychowawczyni… ta jedna osoba, która z dzieckiem spędza kilka godzin dziennie.
    • Źródło: s. 33
  • Uważam, że nie pracuje się tylko po to, by się utrzymać. Trzeba robić coś, co daje satysfakcję niematerialną.
    • Autor: doktor Sieradzka z CZD
    • Opis: o pracy.
    • Źródło: s. 13
  • Wreszcie trafiłam na wyjątkową panią – polonistkę. Ona zawróciła mnie z równi pochyłej, po której staczałam się ku izolacji. Organizowała spotkania z twórcami, z potomkami zmarłych pisarzy, oprowadzała nas po Warszawie, pokazując dom, w którym mieszkał Bolesław Prus. „Otóż Prus, moi drodzy – mówiła – jeździł na welocypedzie. A ponieważ miał kłopoty z błędnikiem, ciągle przewracał się do rowu”. Wszystkiemu przyglądaliśmy się jakby przez szkło powiększające.
    • Źródło: s. 34
  • Zwołano konsylium, które zadecydowało, że Ola nie rokuje. W przerwie narady ktoś życzliwy podszedł do mnie i zaczął mówić, jakie dobre hospicja mogę znaleźć w Warszawie. A towarzyszył temu uśmiech… właściwie uśmieszek. Wtedy po raz pierwszy się zbuntowałam… Przecież jak każdy obywatel tego kraju płacę składki na ubezpieczenie zdrowotne; eutanazja, o ile mi wiadomo, nie jest w Polsce prawnie dozwolona, jak więc można? Skąd ten cynizm?
    • Źródło: s. 14

Wypowiedzi[edytuj]

  • Agnieszka powiedziała mi kiedyś, że w obu nas jest taka „nerwica życia”. Niby wydaje się, że jest normalnie, spokojnie, ale to tylko pozory. To dziwne, ale właśnie sobie uświadamiam, że po naszej przyjaźni nie pozostało prawie żadnego śladu. A jednak Agnieszka była w moim życiu właściwie stale obecna. Często wysyłała kartki, dzwoniła z lotniska. Bardzo przeżywała chwilę, gdy urodziły mi się bliźniaczki. Kiedy leżałam w szpitalu, dzwoniła do mnie codziennie, opowiadała o swoich doświadczeniach macierzyńskich z Agatą.
  • Bardzo lubię krótką formę, która ma dramaturgię. Dla mnie ważny jest tekst i nastrój. Mam kontakt z osobami, które przenoszą w małej formie całą furę fajnych myśli i emocji. Cieszę się, że mogę wykorzystać ich teksty, tworzyć plamy nastrojów, móc w to wejść.
  • Gdy dostawałam propozycje, długo odpowiadałam, że boję się zepsuć innym robotę. Bo jeśli coś by się zaburzyło przy Oli, to ja wyjdę z próby generalnej.
  • Ja chcę żyć, przekręcić życie, by nie było kalekie. Bo albo się schodzi, albo wchodzi. Trwanie pomiędzy jest jak powolne samobójstwo. Ten zawód jest dla mnie wentylem od tego, co w domu. Muszę tylko pilnować, żeby nie wybierać rzeczy miałkich.
  • (…) jak żyjesz z iluzją, to nic ci się nie kończy. Wyobraźnia łagodzi ból istnienia.
  • (…) jednak uporczywie nadaję sens temu, co się stało. Bo bez tego strasznie ciężko jest rano wstać z łóżka.
  • Mam sceptyczny stosunek do teorii wychowania. Nie wierzę książkom. Ich autorzy tworzą mody na określony sposób wychowania, podczas gdy życie pisze własne, oryginalne scenariusze. Jestem wyjątkowo odporna na wszelkie mody, zarówno w wychowaniu, jak i w każdej innej dziedzinie. Mam świadomość ich przemijania. Najmądrzejsza jest wiedza zapisana w nas samych i z niej powinniśmy korzystać. Słuchać tego, co podpowiada nam serce, i pilnie, uważnie obserwować.
    • Źródło: Wszystko jest takie kruche. Z Ewą Błaszczyk rozmawia Izabela Górnicka-Zdziech, s. 119.
  • Pierwszy rok po zachłyśnięciu się Oli był dla mnie dramatyczny, wówczas byłam bardziej z Olą, w jej świecie niż w rzeczywistości. Zawodowy świat istniał, bo musiał, ze względu na moje zobowiązania, przez co również byłam obwiniana, że jestem bezduszną matką, która pomimo ciężkiego stanu dziecka gra w teatrze, kinie. Bez tego moja psychika nie wytrzymałaby skomasowania tragicznych przeżyć, niczym niezapowiedzianej śmierci męża Jacka, chwilę czasu później tragedii z Olą… Trzy lata temu po raz pierwszy opuściłam ją na trzy tygodnie, kiedy wyjechałam do Paryża, gdzie dojechała do mnie druga córka Mania. Mania jest bardzo czuła, opiekuńcza i wrażliwa wobec Oli. Żyje jak dziecko na tyle normalnie, na ile z taką siostrą i toczącym się wokół niej życiem uda się żyć.
  • Pisana świadomie z błędem – bo taki błąd robią dzieci, jest nawiązaniem do ich sytuacji. To jakby dziecko pytało: „«Akogo?» ja obchodzę, kogo obchodzi mój los”. To również osobiste wyznanie, bo moja córka Ola, budząc się, tak do mnie mówiła.
  • Tak naprawdę, nie tak daleko od mojego aktorstwa do piosenkarstwa. Piosenki nie traktuję jak utworu muzycznego. Gdy śpiewam, jestem śpiewającą aktorką. Zresztą, nie mam głosu na zabawę w prawdziwą piosenkarkę. Chyba doszłam właśnie do wniosku, że bliżej mi do sceny teatralnej i filmu, niż do muzyki.
  • Zawsze byłam osobą wierzącą, ale jestem indywidualistką, która rozmowę z Bogiem woli prowadzić w samotności. Wiara przekładała się na coś bardzo intymnego i tak pozostało to u mnie do dziś. Stała się jednym ze stałych punktów mojego życia, przede wszystkim dała mi siłę do walki.
  • Zawsze miałam bardzo pozytywny stosunek do ciszy i milczenia, bo wydaje mi się, że jest to bardzo ważny element rozmowy czy też wypełniania przestrzeni muzyką. Cisza jest czymś bardzo ważnym, tylko trzeba ją umieć przeczytać.
  • Zwykle, jak coś w życiu robiłam, to robiłam do upadłego. Jak leżałam brzuchem do góry, to leżałam tak długo, jak mogłam. Tylko to „leżenie” dla mnie jest możliwe między jedną a drugą pracą. Jest w tym jakiś porządek. Zawód aktorki wybrałam z konkretnych powodów; zawsze interesował mnie człowiek, jego psychika i emocje, to zainteresowanie mieściło się gdzieś pomiędzy psychiatrią a psychologią. Z tego też względu przede wszystkim interesowały mnie role wymagające dogłębnego prześwietlenia człowieka. Lubię też śpiewać mądre teksty, chcę być ich jakimś przekazicielem. Pracę społeczną mogę zaś podejmować tylko dzięki wykonywanemu aktorstwu.

Zobacz też[edytuj]